Na przełomie 2007 i 2008 roku napisałem, cytuję:
„Renesans przyniósł kolejne odkrycia medyczne i naukowe, w tym znany temat elektromagnetyzmu i działania układu nerwowego. Franz Anton Mesmer, korzystając z nowych opracowań, opublikował własną pracę na temat „zwierzęcego magnetyzmu”, dodając element nazywany w Indiach linga sharira. Terminu „ciało astralne” używali w średniowieczu alchemicy, mówiąc o „przemierzaniu gwiezdnych regionów”. Samo ciało było uznawane za „kamień filozoficzny” lub „żywy kamień” alchemika. O tym ciele wspomina również Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian (chociaż nie bezpośrednio). W kabalistycznym Drzewie Życia sefira Hod (tj. ciało astralne) uważane jest za część ludzkiej duszy związanej ze zwierzęcymi emocjami, z namiętnościami, pragnieniami. Analogie pomiędzy ideą świata astralnego a nieświadomego umysłu zostały zauważone przez Zygmunta Freuda, który świadomość mesmerycznego zwierzęcego ja, wartość hipnozy, transu i snu, energii życiowej zastąpił czysto psychologicznym paradygmatem: libido, świadomość i podświadomy umysł. W późniejszym czasie Wilhelm Reich próbował wykorzystać „witalistyczną” teorię i eksperymenty do przywrócenia terminu energii życiowej (ciała eterycznego). Sam Carl Jung, odkrywając dynamikę i symbole pamięci, snów i religijnej inicjacji, czerpał z alchemii i wzorców antycznych. Podróż astralną postrzegał jako paradygmat poszukiwań duszy człowieka, opisywał nieświadomość zbiorową kształtowaną przez archetypy i język symboli wizji i snów”.
„W starożytności filozofowie (np. Demokryt) mówili o tym, że istnieje specjalny rodzaj atomów, które są odpowiedzialne za istnienie duszy i wszelkie zjawiska intelektualno-psychiczne. Według Epikura te atomy nie różnią się jednak jakościowo od innych, oprócz tego, że są wyjątkowo lekkie i ruchliwe. Dalej filozof uważał, że ciało człowieka jest przeniknięte tymi atomami we wszystkich miejscach, choć główna ich koncentracja występuje w głowie, sercu i zmysłach. Przy takich założeniach śmierć jest po prostu rozpadem atomów ciała i ich uwolnieniem do otoczenia, gdzie mogą się one zmieszać z innymi atomami i w pewnym momencie ponownie stworzyć nowe życie. Dotyczyło to też atomów duszy. Te ostatnie, jako najlżejsze i najbardziej ruchliwe, rozpierzchają się najszybciej i dlatego człowiek nie musi obawiać się śmierci. Według Epikura bowiem jeśli człowiek jeszcze żyje, to nie może czuć samego aktu umierania, a po śmierci już nie istnieje i co za tym idzie, nic nie czuje. Tak więc nikt nie ma szansy odczuć swojej śmierci jako cierpienia. Tym rozważaniem Epikur starał się zażegnać lęk przed śmiercią. Sama encyklopedyczna definicja duszy brzmi: „Substancja ulotna w człowieku lub zwierzęciu, dech nadający mu cechy ludzkie i sprawiający, że żyje”1. Etymologia wyrazu „dusza” nawiązuje w wielu kulturach do oddechu — tchnienia życia.
- Słowianie wierzyli w Ducha, dzieląc go na dwie części: „dusza jaźni i myśli” — świadomość własnego myślenia (za jej siedlisko uważano głowę), „dusza życia, oddechu” — określająca stan siły życiowej (za jej siedlisko uważano serce i brzuch).
- Platon, powołując się na Sokratesa, mówił: „Dusza to esencja osoby, to cząstka, która decyduje o naszym zachowaniu”. Uważał tę esencję za bezcielesnego mieszkańca naszego bycia. Stwierdza on, że człowiek to dusza uwięziona w ciele. Platon podzielił duszę na trzy części: rozsądek (logos, czyli umysł), pożądliwość (pasja), popędliwość (emocje). Wszystko to ma swoje miejsce w spokojnej duszy. Gdybyśmy dzisiaj połączyli myśli Zachodu z wiedzą Wschodu, zobaczylibyśmy: rozsądek – ciało mentalne, pożądliwość i popędliwość – ciało astralne.
- Arystoteles z kolei definiował duszę jako aktywność ciała. Dla przykładu: „Jeśli nóż miałby duszę, to byłby nią akt cięcia — ponieważ cięcie jest esencją bycia nożem”. Dusza to „pierwotna aktywność” żywego ciała.
- Hinduizm przedstawia duszę jako atmana — jest on indywidualną jaźnią obecną w każdej istocie ludzkiej. Atman wciela się w kolejnych żywotach w kolejne ciała, podlegając prawu karmy.
- W buddyzmie przyjęło się mawiać o pierwotnej wewnętrznej cząstce jako o „nawykowych siłach, tendencjach, kierowanych prawem przyczyny i skutku”.
- Judaizm ma swoją nephesh haja, czyli „żywą duszę”. Natomiast słowo ruah tłumaczymy jako „duch”. Śmierć to utrata ducha, ale nie duszy, nie wiadomo, co się dzieje z duszą. Saduceusze reprezentujący najstarsze poglądy judaizmu byli materialistami nieuznającymi niematerialnej duszy ani życia po śmierci. Faryzeusze wierzyli w duszę, ale dusze według nich istniały także przed narodzinami i podlegały reinkarnacji, mogły jednak być również potępione: „Nephesh (szyja, gardło) — dusza ludzka, zwierzęca bądź wegetatywna”, „Ruah (wiatr) — dusza jako zasady etyczne, emocje i wola”, „Neshamah — inteligencja duchowa”.
- Katolicyzm — św. Paweł nadał słowu pneuma znaczenie „nadprzyrodzonego ducha działającego w sercu człowieka”, stąd koncepcja ciała (soma), duszy (psyche) i ducha (pneuma) otrzymywanego dopiero przez chrzest. Święty Augustyn w swoim traktacie o duszy napisał: „Dusza jest bezcielesna, lecz nie jest pustką. Stoi wyżej od ciała w hierarchii, więc dusza zawiera ciało, a nie ciało duszę”. Był on przekonany, że dusza ma oczy, język, kończyny i jest swego rodzaju bezcielesnym odbiciem ciała.
- Świadkowie Jehowy, członkowie Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego uważają duszę ludzką za śmiertelną, związaną z ciałem.
- Większość religii (katolicyzm, prawosławie i protestantyzm) przyjęła koncepcję nieśmiertelnej duszy ludzkiej. Po śmierci ma się odbyć Sąd Ostateczny i zmartwychwstanie sprawiedliwych.
- Islam — dusza jest nieśmiertelna, a po Sądzie Ostatecznym połączy się z ciałem, by trafić do raju lub piekła”.
Zainteresowanie tematem duszy, nawet w kontekście jej gatunków i rodzajów, w tamtym okresie, przypominało nieco początki drogi Zygmunta Freuda ze swoją teorią nieświadomości i psychoanalizy w środowisku akademickim. Jego tezy, obracające wizerunek człowieka i jego ja, spotykały się z oporem, były odrzucane, bo podważały dotychczasowy paradygmat. Dziś podobny opór spotykamy, kiedy mówimy o duszy i jej pragnieniach. W wielu opracowaniach zamiast tego koncentrujemy się na tym, czego chce ego (często utożsamianego z podświadomością) – czyli ja jako jednostki. Nie mówi się o duszy, bo nie traktujemy naszego wnętrza jako istoty, ale jako zbiór mechanizmów do analizy. Często słyszymy: „Ja się rozwijam”, „Mój świat ma być Mi podległy”. To takie myślenie napędza mit nadrzędności jaźni osobowej. Dlatego w buddyzmie i naukach sufich tak silny nacisk kładziony jest na rozpuszczenie ego, na rozpoznanie jego iluzorycznego charakteru.

Na początku, podczas pracy subtelnej, poszukuję ciała subtelnego danej osoby. Wykorzystuję do tego unikalne wzorce energetyczne, które każdy z nas emituje – skanuję gęstości, szukam tego, co wibruje w zgodzie z daną istotą. Sprawdzam, czy mam do czynienia z osobą, z którą mogę nawiązać kontakt. Sprawdzam jej pochodzenie, gatunek, rdzeń. Następnie angażuję ciało astralne, by pogłębić interakcję.

Człowiek pragnie skontaktować się ze swoją duszą, ale często w jego przestrzeni wibruje ładunek traumy – w postaci wewnętrznego dziecka (WD) lub pakietu podświadomych wspomnień, karmicznych wzorców, emocji (PŚ), który został osadzony w ciele subtelnym. Czasami to dusza spuszcza takie pakiety do przepracowania. Jak aktywne pakiety (PŚ, WD) wpływają na ciało subtelne? Generują emocjonalne przeciążenie, warunkują sny, a silne wewnętrzne dziecko może wręcz sterować zachowaniem człowieka.
Co to oznacza dla osoby, która pragnie skontaktować się z duszą? Pojawia się trudność. Zamiast rozmawiać z duszą, człowiek zanurza swoją świadomość w podświadomym pakiecie – widzi jakąś historię, łąkę, scenę z dawnego życia, i myśli, że to dusza siedzi na łące i nic nie robi lub bez celu wędruje po astralnych przestrzeniach. To są obrazy podświadomości, astralne projekcje, a nie komunikaty z głębi istoty. Nie bez powodu wielu terapeutów klasycznych, z którymi współpracuję, jest zaskoczonych, kiedy widzę, jak wygląda ich wewnętrzne dziecko (WD) – ile ma lat, w co jest ubrane. To pokazuje, jak wielowarstwowi jesteśmy. Zależności duchowe zachodzą bez względu na naszą wiarę. Większość WD wibruje na poziomie astralnym lub mentalnym.
Dlatego zgadzam się z sugestią Leszka Żądło, aby najpierw przejść terapię klasyczną, a później dopiero pracować duchowo. Takie podejście minimalizuje ryzyko rozwinięcia się narcyzmu, pozwala przepracować wczesne traumy i zmniejszyć ładunek WD i PŚ, co z kolei wysubtelnia nasze energie. W ten sposób przygotowujemy grunt dla prawdziwej, głębokiej relacji z własną duszą.
Popatrzmy na przykład związany z ingerencjami lub ingerentami, co bardzo przeszkadza w rzetelnej pracy nad sobą.

Oprócz ciał subtelnych człowieka, w przestrzeni wokół nich często obecne są byty/istoty o różnym pochodzeniu. Najczęściej spotykane to jaszczury (reptile), szaraki, hybrydy, drako. Jasnowidz, szaman, terapeuta, pragnąc nawiązać kontakt z duszą człowieka (a nie jedynie z jego częścią subtelną), często napotyka przeszkodę – przygotowany ingerent (widoczny na zielono na naszym wykresie) podszywa się pod przewodnika, skanuje częstotliwości, tworząc w sobie zasłonę wibracji identycznych z badaną osobą. Istoty, zwłaszcza jaszczury, potrafią imitować anioły i archanioły, by ułatwić sobie dostęp.Ta technika manipulacji polega również na podawaniu się za przewodnika, opiekuna, wyższe ja danej osoby.
Często jasnowidzom, szamanom czy osobom w stanie głębokiej hipnozy wyższe gęstości – przyczynowa i buddhi – wydają się wibrować wyżej i być bogatsze w formy niż niższe poziomy (eterczny, astralny, mentalny). Istoty tam rezydujące sprawiają wrażenie mądrzejszych, bardziej przebiegłych, ponieważ mają do dyspozycji szerszy wachlarz cząstek i możliwości.
Niemniej jednak, podstawowy wzorzec rozpoznawania i interakcji pozostaje niezmienny. Prowadzi to do kluczowego pytania: Skoro dusze / wyższe ja są samoświadome i dysponują ogromną mocą, dlaczego pozwalają na odcięcie swoich wcieleń od siebie? Odpowiedź kryje się w naturze samej duszy: ma ona swoje własne, odrębne cele, tematy do przepracowania, prawa karmiczne, obciążenia i wartości, które mogą stać w sprzeczności z potrzebami czy zrozumieniem pojedynczego wcielonego „ja”. Ani racjonalne nauki Kartezjusza, ani wnikliwe filozofie buddyjskie nie były w stanie w pełni pomóc człowiekowi ogarnąć tej wewnętrznej złożoności. Pozostajemy z poczuciem, że nasza najgłębsza esencja jest jednocześnie tak blisko i tak daleko – współczujemy samotności wcielenia, ale rozumiemy, że w wielkiej grze duszy może to być zabieg celowy, konieczny dla osiągnięcia celu wykraczającego pojedynczą ludzką perspektywę.
Przykład. Rodzice rocznego dziecka poprosili mnie o ocenę jego pola energetycznego, z uwagi na silne dolegliwości podczas ząbkowania. Okazało się, że w gęstości eterycznej „latała” energetyczna „wróżka zębuszka”, wywołana przez bajki czytane dziecku przez rodziców. Wróżka okazała się być zbyt ciężka, więc nakazałem jej ujawnić swoją prawdziwą formę – jaszczur, który nie tylko nałożył metalowe nakładki na zęby dziecka, ale również manipulował jego rozwijającym się ciałem subtelnym, wykorzystując formy akceptowane przez jego podświadomość poprzez ludzki język symboli i mitów.
Inny przykład. Opublikowałem kilka prac na temat części subtelnej, co spowodowało pojawienie się paru osób poruszających podobny temat, choć interpretujących ją jako dusze. Na poziomie astralnym pojawiły się ich części subtelne, żyjące w ciele fizycznym. Poprosiłem partnerkę o weryfikację, kto przyszedł, co przyniosło zgodne odczucia. Następnie skontaktowałem się z ich duszami. Zjawił się smok i archanioł. W jednej chwili podważyłem ich dotychczasowe przekonania. To, że część subtelna jest świadoma wydarzeń, nie musi jednak przekładać się na zmianę w ciele fizycznym, które nie jest w kontakcie. Czasem część subtelna nie jest gotowa na nawiązanie prawdziwej relacji z ciałem – i odwrotnie. Widoczne jest to u osób prowadzących czy poddanych różnym rodzajom hipnoz regresywnych i ezoterycznych.
To opracowanie skupiało się na części subtelnej – podstawie. W kolejnym opracowaniu będziemy mogli zobaczyć praktyczne rozmowy z częścią subtelną i duszą. Zapraszam.
Nikodem Marszałek
2022 r.
1 Za: Wikipedia
