Home Inspiracja i SzamanizmDom z duszą. Oczyszczanie magicznych i rodzinnych obciążeń z mieszkania

Dom z duszą. Oczyszczanie magicznych i rodzinnych obciążeń z mieszkania

by nikom@tutamail.com
A+A-
Reset

Gdy myślimy o „oczyszczaniu mieszkania”, często przychodzą nam na myśl zabiegi z białej szałwii czy zasady Feng Shui. Na początkowym etapie takie metody mogą pomóc, jednak praca, którą wykonuję, sięga o wiele głębiej – dotyka poziomów i zasobów, których nie sposób wykorzystać bez dogłębnego zrozumienia energii, struktur, duszy miejsca oraz tego, w jaki sposób sam człowiek mentalnie i podświadomie siebie ogranicza.

Jest to dodatkowa sztuka, którą nazwałem „Dom z duszą”. Nie można jej porównać z niczym, co stosują inni ludzie. Przede wszystkim dlatego, że dzielę pracę na kilka precyzyjnych poziomów:

  1. Praca z każdym pomieszczeniem osobno.
  2. Praca z samym klientem.
  3. Praca z historią domu lub mieszkania.
  4. Praca z duszą domu lub mieszkania.
  5. Praca z „ścianami” na poziomach subtelnych.

Zwykłe okadzenie czy poklepanie po rogach sprawdzało się w czasach, gdy ludzie żyli w szałasach. W dzisiejszym przyśpieszonym świecie, pełnym złożonych energii i wzorców, takie metody są niewystarczające. „Dom z duszą” to podejście na miarę naszych czasów – głębokie, holistyczne i trwałe. Zapraszam.

Początek

Marzena: Mam taki spokój, może obojętność. Nikodem, czy Ty widzisz przyszłość człowieka? Ja w pracy nie mam za dobrze, chciałbym znaleźć coś w kraju.

Nikodem: Po dacie urodzenia, ale nie numerologicznie tylko po energii. Mogę też linię czasową sprawdzić, ale często jest kilka rozgałęzień.

Marzena: Super. Chciałabym mieszkanie i mój stan. Obecnie żyje za granicą. W pracy, w której jestem bardzo źle się czuję, jakaś tragedia to miejsce.

Nikodem: Mobbing?

Marzena: Taka hołota, źli ludzie, mobbing.

Nikodem: Szukam zdjęć z mieszkaniem.

Marzena: Przesłałam Ci teraz na maila.

Nikodem: Ale to jest mieszkanie w Polsce. [Tutaj zaczyna się praca, będzie się czytało szybko, ale często po każdym zdaniu jest parę minut ciszy, bo praca odbywała się subtelnie.]

Marzena: To jest mojej mamy. Ja do niej jeżdżę.

Nikodem: Jak się tam czujesz? [Sprawdzam reakcje, bo energetyka miejsca bardzo zła, niska.]

Marzena: W sumie teraz to jestem tam zameldowana. No właśnie po pobycie tam, jakby mnie opętało wszystko w pył: agresja, jakbym nie była sobą. Choć po ostatnim pobycie chyba się uspokoiło. Może po ostatniej pracy z Tobą, ale dom ciężki.

Nikodem: To jest ze sobą połączone. Ty i dom, sam dom i historia domu, który potem uruchamia w nas wzorce podświadome. Najgorszy jest przedpokój.

Marzena: Tam bywało rodzeństwo, które para się magią. Nie ma zdjęcia kuchni i małego pokoju, ale może to wystarczy.

Nikodem: Ciekawe, bo jeden pokój nowoczesny, duże łóżko, dużo książek. A drugi w starym polskim stylu.

Marzena: Ja tam śpię, gdzie łóżko, ono jest z mojego mieszkania, które jak wiesz musiałam sprzedać przez te tragiczne wydarzenia i choroby.

Nikodem: Śpisz tam kiedy wracasz do kraju?

Marzena: Tak. W sumie teraz spałam, ale czułam się nie za dobrze.

Nikodem: Materac stary w dużym łóżku?

Marzena: Tak.

Nikodem: Materac należy wymienić na nowy. Przedmioty takie jak materac, pościel, prześcieradła, poduszki czy koce są niezwykle podatne na nasze wibracje – chłoną nasze myśli i emocje. Przechodzisz przez ciężką chorobę – po co dodatkowo atakować swoje ciało eteryczne i fizyczne tym samym obciążeniem?

Zaczniemy od tego pokoju. Zgromadziło się tu najwięcej energii – aż trzy zdjęcia dałaś. Całą pościel należy zdjąć i oddać do pralni chemicznej. Nie do domowej pralki – odpływy są energetycznie zablokowane, a sama dusza pralki może nie radzić sobie z czyszczeniem energii. Wiele osób ma z tym problem.

Żeby „nauczyć” duszę pralki, dotknij jej i powiedz spokojnie:
„Hej, jesteś z nami, dziękuję za to. Mam prośbę: pozbywaj się tych energii, nie zatrzymuj ich. Niech wszystko spłynie.”

Marzena: Nie wiem moja mama robiła.

Nikodem: [Pracuję subtelnie]

Ściany czyste w połowie, ale tam gdzie są książki, te półki obok okna, tam są zbiory dziwnej energii. Jakby książki niosły coś, trzymały w sobie. Przychodzi Ci coś na myśl?

Marzena: Nic, ale można wyrzucić.

Nikodem: A to twoje?

Marzena: Moje, ale one zawsze zawsze były u mamy.

Nikodem: Pytanie: „Do czego te energie/zbiory są podłączone?”. A jakieś książki w formie prezentów tam są?

Marzena: Może nawet od rodzeństwa pojedyncze sztuki. To są stare rzeczy, nie potrzebne w sumie, trzeba się ich pozbyć.

Nikodem: Twoje rodzeństwo zajmuje się magią. Książki to swoiste portale energetyczne – muszą mieć swoje wyraźne miejsce, najlepiej za szkłem, posegregowane kategoriami.

Dodatkowo te książki stoją zbyt blisko twojej głowy, przy ścianie, przy której śpisz. To niedopuszczalne. Przestrzeń wokół głowy musi być wolna od jakichkolwiek przedmiotów. Podobnie nie wolno ustawiać łóżka zbyt blisko ściany – chodzi o czakram koronny. Potrzebujesz przynajmniej pół metra od ściany, inaczej niepotrzebnie go zwężasz.

Marzena: Nie do wiary… Nigdy bym o tym nie pomyślała.

Nikodem: Tutaj od razu zamknę energie książek i wycofam je z tej strefy.
Książki to potężne myślokształty, które stale wibrują. Jedną pozytywną książeczkę, którą akurat czytasz, możesz mieć pod ręką – ale nie całe zbiory.

Marzena: Wyrzucimy je.

Nikodem: Zamykam je w takim kokonie i zamykam portal, którym są. Dotykam poszczególnych pozycji i one faktycznie ciężkie: choroby, klątwy na głowę.

Marzena: OK.

Nikodem: Idę dalej. Szafka gdzie są witaminy, leki.

Jest OK, ale… kiedy otwieram energetycznie szafkę, energia wychodzi i tam jest dużo od Twojej mamy (kogoś starszego).

Marzena: Tylko moja mama tam jest. Tam są też moje rzeczy.

Nikodem: Segreguje to, bo to jest taka Twoja baza widać.

[po chwili]

Nie robisz miejsca na nowe, bo jak coś trzymasz to zajmujesz miejsce. Nic nie przyjdzie.

Szafka to taki myślokształ (zbiór energii) duży.

[po chwili]

Jakoś szafka połączona jest z sercem. Powiedz mi, co w tej szafce jest połączone z sercem i splotem Twoim?

Marzena: No właśnie. Mam parę ładnych ubrań tam i czekam, aż schudnę, bo przytyłam 12kg. [Dobra odpowiedź.]

Nikodem: A, czyli „dawna ty”, nadzieja, było dobrze, byłam taka i owaka.

Marzena: No byłam… [tu Marzena wymienia choroby, leki]

Nikodem: A próbowałaś diety ketogenicznej, dużo ludzi wychodzi z cukru w ten sposób.

Nikodem: A próbowałaś diety ketogenicznej? Wielu ludzi w ten sposób wychodzi z uzależnienia od cukru.

Marzena: Boję się tak restrykcyjnych rozwiązań. Chcę uniknąć ryzyka, że jeszcze sobie zaszkodzę.

Nikodem: Ta szafka to więcej niż mebel – w energii jest jak schron. Gdy wycofuję ciężkie energie, pojawia się kod: „Nie jest dla mnie dostępna lekkość”. Tam jest historia z rodzeństwem, które ci zabrało, żerowało, pasożytowało i złamało. Jest też przekaz: „Mamo, patrz co oni mi zrobili – to były twoje dzieci!”.

Przez to mama może czuć poczucie winy, że urodziła „zło”. Meble, ściany – wszystko ma zapisane energie i promieniuje, programuje. Trzeba odpuścić, bo mama na to nie zasłużyła. Powiedz: „Pozwalam staremu odejść. Transformuję tę energię”.

Marzena: Szafka ze starego mieszkania też… Myślałam, że to mój cały dobytek, co mi zostało. Ale trzeba usunąć to, co stare, i zacząć nowe. Bo to już było.

Nikodem: No i teraz puściłaś, bo czuć. To nie jest tylko szafka, mówię, to jest cały bunkier w energiach.

Marzena: Czarna skrzynka mojego życia. [Brawo. Bardzo dobre określenie.]

Nikodem: Puść szczególnie ten bagaż z pleców. Powiedz: „Puszczam bagaż, odklejam to z moich pleców”.

[Praca z energetyką domu lub przedmiotami pozostawionymi nawet setki kilometrów dalej wpływa na nasze pole osobiste. Rzeczy Marzeny zostawione u matki podtrzymywały jej niskie samopoczucie za granicą. Potrzebny jest porządek.]

Marzena: OK.

Nikodem: To taki krzyż, który każe ci pamiętać to, co złe, a w środku są ubrania z czasów, gdy byłaś szczuplejsza i zdrowsza. Sprzeczność.

Marzena: Były sprzeczności. Miałam ładną figurę, ale zdrowsza nie byłam. [Mechanizm obronny.]
Może trzeba wszystko wyrzucić, zostawić tylko dokumenty.

Nikodem: Masz coś na nogach, stopach – jest coś w tej szafce silnie z tobą połączone. Czarne ślady, pieczęcie, znaki wibrują przekazem: „Świat jest zły, jestem przeklęta”, a także: „Stoję w miejscu, bo jestem przeklęta – wyżywajcie się na mnie”. Jak w takim razie ma przyjść do ciebie normalny szef czy praca, skoro to wibruje wokół ciebie?

Marzena: OMG.

Nikodem: To brak odpuszczenia przeszłości. Widzisz? Pracujemy z mieszkaniem i z tobą jednocześnie – zawsze tak to wygląda. Gdy ktoś „sprząta” energetycznie mieszkanie, ale nie dotyka twojej historii, nie łączy: rzecz–ty, miejsce–twoje życie, to Feng Shui tylko zamaskuje problem, a biała szałwia oczyści co najwyżej wierzchnie warstwy eteryczne. Nic jednak podświadomie i psychicznie nie zostanie uwolnione.

Marzena: Ta szafka była w tamtym mieszkaniu. [Mechanizm obronny – jej subtelna część nie chce wyrzucić starych emocji.]

Nikodem: Jeszcze raz powtórzę. Szafka to szafka, chodzi o to, co ona eterycznie nosi w sobie, co jest zamknięte w energiach. Szafka mała, ale eterycznie to bunkier, budowla dosłownie.

[pauzuje]

Pomyśl o stopach i podeszwach i powiedz: „Rozpuszczam teraz swoją wolą te ciemne pieczęcie i rozpuszczam je w miłość, bo cofam zgodę na ich noszenie. Jestem kochana i akceptowana, świat mnie chce, świat mnie niesie”. [Odwracamy potencjał klątwy i pieczęcie rodzeństwa.]

Marzena: Powiedziałam.

Nikodem: O, lepiej, dalej się sypie z Ciebie. Kod: „Masz stąpać tam, gdzie rodzeństwo nakazuje. Wszystko, co wchodzi ma być od nich. Wszystko, co wychodzi ma być do nich”. Powiedz: „Cofam te programy z siebie, szkieletu i ciała. [Makabryczne pieczęcie magiczne i odwrócony obieg energetyczny.]

Marzena: Czuję stopy. [Mechanizm obronny puścił, to Marzena zaczęła czuć uwolnienie.]

Nikodem: Dalej: „Jestem samowystarczalna, a te programy to pasożytnicze programy”.

Marzena: Powiedziałam, jakby w stopach zaczęła krążyć krew niesamowite.

Nikodem: Teraz całe ciemne energie wrzucamy do ognia, który transformuje. Wracam do tego łóżka.

Marzena: OK.

Nikodem: Materac trzeba wyrzucić – to nie podlega dyskusji. Później należy ramę łóżka oczyścić białą szałwią, ale sama rama również niesie informacje. Tutaj jest zapis: „Mam się taplać w błocie, utopić w rynsztoku”. A także program: „To jest moja droga cierpienia, krzyż jezusowy, rodzaj odkupienia”.

Gdy tam spałaś, twoje ciało wyrzucało takie energie. Ludzie często nie „sprzątają” po swoich silnych emocjach – wszystko zostaje. Dochodzi do tego oddziaływanie magiczne i podświadome.

Marzena: Trudno pojąć, że ktoś mógł coś takiego zrobić. Po co? [Mechanizm obronny: wyparcie i przeniesienie.]

Nikodem: Powiedz teraz: „Zrzucam z siebie krzyż jezusowy, udrękę, białą drogę cierpienia i odkupienia. Schodzą te energie ze mnie, z tego pokoju, z łóżka. Wyciągam je i wysyłam do portalu”. [Portal otwieram – wciągnie to wszystko.]

Marzena: Zrobione.

Nikodem: To jest energia gęsta, smolista w odczuciu.

Marzena: Same zło.

Nikodem: Cukier to substytut energii – sięgasz po niego, gdy brakuje ci siły i miłości. A ty całą przeszłość nosisz na sobie i trzymasz w domu matki.

Marzena: Miałam tragiczne spadki cukru, bardzo niebezpieczne i silne. Podejrzewali guza na trzustce, ale nie było tylko lek, który biorę uspokoił.

Nikodem: Lepiej. Masz nazwisko po ojcu, a ojciec nie zmieniał nazwiska, czy jego dziadek? [Często podczas pracy zadaje pytania na które warto odpowiedź po pracy, bo w trakcie mogą zostać pominięte.]

Marzena: Po ojcu, nie myślę, że zmieniali, ale ci ludzie, jego rodzina to zwyrodnialcy, mogli robić wszystko.

Kolejne pomieszczenie.

Nikodem: Pokój mamy czy gościnny. Tam jest ciężko, bo biało.

Marzena: Mamy i gościnny, ale ona nie zrobiła zdjęcia środka tylko boki, nie widać ławy.

Nikodem: To nic, dużo białego, ciężki biały.

Marzena: Białego… ciekawe, co to.

Nikodem: Biała energia to jest energia ciężka, znieczulająca, cierpienie, ból, smutek. Też takie kościelne wibracje.

Marzena: Moja mama nie wierzy w kościół, ale przez to wszystko namówiłam ją dwa lata temu, żeby księdza przyjęła i poświęcił dom.

Nikodem: Czyli podłączył do zbioru. Uwalniamy, ale gdzie Twój tata? Nie ma w meblach energii męskich.

Marzena: Mieszka w mieszkaniu mojego rodzeństwa. Mama nie chce z nim mieszkać.

Nikodem: Mieszka gdzie indziej. OK.

Robię.

Ta czerwona zasłona duża skrywa, dużo energii ma w sobie.

Marzena: Wszystko bardzo stare.

Nikodem: Babcine wręcz. Zabieram się za ścianę i domykam przestrzeń pod łóżkiem – tam też przepływa energia. Często beton, fundamenty nie są domknięte energetycznie, eterycznie wszystko jest otwarte, więc „duszki” latają (góra, dół, boki). Ja to zasklepiam. Poszczególne ściany, sufity się domykają, a dusza mieszkania wypełnia sobą przestrzeń. Czujesz? Już lepiej. Tworzy to barierę.

[po kilku minutach]

Energie pokoju wyraźnie się podniosły. Przedpokój z widokiem na kuchnię…

Marzena: Dzięki.

Nikodem: W pokoju mamy dużo klątw na pieniądze, na ich brak. Ogromne.

Marzena: No, kuchni nie ma na zdjęciu, ale tam pewnie jest jeszcze więcej.

Nikodem: Patrzę na drzwi – te bez szyby.

Marzena: To ubikacja, obok łazienka, ale jej nie widać.

Nikodem: Czyli woda tam płynie, jest przepływ, ale go nie ma!

Marzena: Po lewej jest łazienka.

Nikodem: Drzwi wejściowe są za plecami osoby, która robiła zdjęcie?

Marzena: Tak, za plecami.

Nikodem: To od razu ci mówię: łazienka to najgorsze miejsce – bomba, ciemna mogiła. Zero przepływu energii. Szkoda, że mama nie zrobiła zdjęcia, bo by się przydało. Nawet na tym samym zdjęciu widać „eter” odbity na ścianach.

Marzena: Może teraz jej powiem. Czyli tam masakra w tym domu.

Nikodem: Już zacznę robić. Dziwne, że woda nie wybijała.

Marzena: Tam są dwa krany.

Nikodem: Trzeba patrzeć na odpływy, ile jest odpływów. To jest kolejny element ważny w każdym domu.

Ja to wszystko do góry dźwigam i do portalu, który mieli te energie, zaciąga. Jeszcze pod łazienką, WC. Łazienka i WC ważne, bo tam energia przepływa, woda oczyszcza, ale też pozbywamy się brudów, pranie itp. U niektórych jest zatrzymana energia i potem pralki się psują, woda wybija itp.

[po chwili]

Teraz wszystkie brudy spływają z domu kanalizacją. [Tutaj tworzę taki nacisk wykorzystując ciśnienie; energia cięższa wlatuje do rur odpływowych.]

Marzena: To też prawda, nawet tak na to nie patrzyłam.

Nikodem: Dajemy informacje: co jest → to spływa, pozbywa się, wychodzi, nic nie zostaje.

Widać po łazience, że dusza domu współpracuje, że chce tego.

[po chwili]

Tak lżej, dużo lżej jest, jakby to obciążało całe mieszkanie.

Marzena: Nikodem jeszcze kuchnia przyszła teraz.

Nikodem: Kolejna mina.

Marzena: Nigdy bym nie powiedziała, że łazienka ważna.

Nikodem: To już wiesz. WC i łazienka najważniejsza. Tam masz ujęcia wody → spływa woda, czyści i rury odpływowe, kanalizacja, brudy wychodzą. Dlatego wielu ludzi ma super pomysły pod prysznicem, bo to jest ruch energii a woda jest dobrym przewodnikiem duchowym.

Kuchnia. Niech sobie mama filtr kupi nawet taki zwykły Britę. Nie pijemy wody prosto z kranu. O osmozie nie wspomnę, ale to taka moja uwaga tylko. Robię. Sama woda nawet przy 200ppm w energiach jest po prostu brudna, zanieczyszczona.

Szafki bardzo dużo trzymają starego. Mówi się, że kuchnia to psychika osoby, która tam gotuje.

Marzena: Wszystko stare, klątwa pieniądza, była tragedia te wszystkie latach, widać to.

Nikodem: Bieda jest zapisana, wyrzeczenia i inne. Dużo energii szarej.

Uwalniam. Najgorzej sufity, bo energia w formie mgły osadza się na sufitach właśnie i zostaje.

Marzena: Przeraża to wszystko.

Nikodem: Też odcinam od sąsiadów te ściany. Sufity i podłogi.

Marzena: Dobrze.

Nikodem: Czasami jest tak, że dusza domu jest wycofana w danym miejscu (rogu przeważnie) i wchodzą jeszcze obce energie.

Jaśnieje kuchnia. Tam pewnie na drugiej ścianie jest stolik jakiś?

Marzena: Na dole poumierali, nowi sąsiedzi są, na górze chłopak z chorobą psychiczną.

Nikodem: Masz zdjęciu bloku, bo dusza domu a bloku to różne rzeczy.

Marzena: Po drugiej stronie stary stolik i lodówka, talerze na ścianie, czyli zgadza się.

Czekaj doślę.

Nikodem: Zdejmujemy z całego domu choroby i to przytłoczenie cierpieniem w imię zbawienia czy karmy.

Pamiętam, jak oczyszczałem budynek użyteczności publicznej w dużym mieście. Dusza tych pomieszczeń tak urosła, że jej aura wychodziła 5–7 metrów poza mury. Musiałem wrócić, dotknąć ścian i poprosić ją, żeby się „schowała” i nie pokazywała swojej wibracji – bo budynek miał być wynajęty. Wcześniej były w nim dziury, portale, nikt nie chciał go brać. Do tego konkurencja ciągnęła w dół, żeby obniżyć jego wartość.

[patrzę na blok]

Marzena: Niesamowite…

Nikodem: To szerokie okno to twoje.

Marzena: Tak, to.

Nikodem: Patrzę na cały pion energii i ścieków – jak odpady energetyczne spływają. Tam na górze faktycznie ludzie wrzucają je sobie na głowę, jeden na drugiego. My to odetniemy i przekierujemy do odpływów. Ludzie wciąż mają nawyki z czasów średniowiecza.

[po paru minutach]

Marzena: Jeszcze mały pokój.

Nikodem: To mieszkanie ile ma, 60 metrów?

Marzena: 58

Nikodem: Rozmawiam z duszą bloku. Trochę narzeka na wszystkich.

Marzena: Ja nie lubię tego miejsca.

Nikodem: Dusza tego bloku też go nie lubi. Jakby była tu za karę.
Czasem nie wystarczy oczyścić – trzeba podmienić duszę miejsca, bo stara jest zbyt przesycona złem, chorobami, zapisanymi historiami. Dusze domów mają swoje „humory”. Ilość energii potrzebna do naprawy bywa zbyt wielka. Lepiej zrobić „flip” – wdrożyć nową duszę – ale trzeba wiedzieć, jaki typ jest potrzebny.

Marzena: Ja dużo czułam, ale dopiero po wyjeździe do innego miasta poczułam się szczęśliwa.

Nikodem: Ścieki energetyczne schodzą, nikt już nie wrzuca. Piętra są odcięte. To jest taka „polska ciężkość” czy „polskie umęczenie”. Ten blok właśnie taki jest.

Marzena: Tragiczny.

Nikodem: O energiach domów, bloków, miejsc mógłbym pisać książki. Zawsze trzeba sprawdzić duszę budynku pod kątem: jaka jest, co w sobie trzyma, gdzie ucieka energia, jak wyglądają ścieki, jaka energia wpływa przez klatkę – wszystko należy udrożnić.

Marzena: Jestem pod wrażeniem twojej wiedzy. Nikt tego nie wie.

Nikodem: To doświadczenie. Chodzę, dotykam miejsc, domów, uczę się nieustannie. Patrzę na blok, ziemię, dom i na zachowanie osób mieszkających w środku. Ludzie dziwią się, gdy dotykam ściany i mówię: „emocje były takie…”, „tutaj ktoś myślał o…”.
Skąd pan wie? Myśl to energia. Ściany to energia. Moja babcia mawiała: „Nika, ściany pamiętają”. Pamiętają, bo nasiąkają. Nawet etap budowy zostawia ślad intencji – potem domu nie można sprzedać, bo kłótnie były.

To samo z samochodami. Dostałem list: „Panie Nikodemie, samochód się non stop psuje”. Dotknąłem, zbadałem – okazało się, że został sprzedany na siłę. Były właściciel był z nim bardzo związany. To był bunt duszy pojazdu, bo żona zmusiła go do sprzedaży. Odpowiedziałem: „Sprzedaj dalej, bo tu trwa żałoba. Nie inwestuj ani złotówki”.
Wszystko się liczy. To efekt Kartezjusza i Kanta, którzy oddzielili naukę od duchowości – a ta była naturalna dla naszych przodków. Rockefeller też wpływał na holistyczne podejście, odcinając je tam, gdzie się dało.

[Ten fragment znakomicie pokazuje, jak praca z energią miejsc łączy w sobie zmysł praktyczny z głębokim rozumieniem psychologii przestrzeni. Tutaj nie tylko „czytam” historię zapisaną w ścianach, ale też dostrzegam szerszy kontekst kulturowy – od osobistych traum po filozoficzne i historyczne źródła współczesnego rozdzielenia materii od ducha].

Marzena: W moim chyba długo nie będę.

Nikodem: Otoczenie wchłania nas, nasze wibracje.

Marzena: To jest mega ciekawe wszystko, przerażające, ale ciekawe i prawdziwe.

Nikodem: Ten mały pokój bym zostawił tak, jak jest.

Marzena: OK.

Nikodem: Drzwi wejściowe, one najwięcej mówią.

Marzena: Są nowe.

Nikodem: Robimy dopływ energii.

Marzena: OK.

Nikodem: Dlatego potrzebne jest zdjęcie całego bloku lub domu. Energię wprowadzamy od zewnątrz do wnętrza. Zaraz sprawdzę, jak ją rozłożyć…
Równo między mieszkańcami. Ładnie.

Był taki sklep w galerii handlowej w Gdańsku – przez dwa dni nie mieli ani jednego klienta. Patrzę, a tam postawiona „bańka energetyczna”, która odbijała ludzi. Utkana przez konkurencję.
Wszedłem do środka, pani spojrzała na mnie, a ja mówię: „Nie ma klientów”, a ona: „No, pan jest!”. Sprytnie odbiła. Wziąłem dwie rzeczy, zapłaciłem kartą. Potem kolejne – zapłaciłem gotówką. Powiedziałem: „Teraz będą przychodzić”.
I rzeczywiście – ludzie zaczęli wchodzić. Byłem ich pierwszym klientem. Dlaczego? Przepływ, ruch. Ludzie tego nie rozumieją, bo się tego nie uczy, a kto wie – często zachowuje dla siebie.

Marzena: Trudno uwierzyć, że nie ma źródeł, nikt o tym nie mówi.

Nikodem: Zasady Feng Shui częściowo to opisują, dzielą teren matematycznie – i to dobre na początek, ale stosować je sztywno? Oj, nie. Trzeba patrzeć na duszę i ducha miejsca, a nie kopiować schematy.

Widzisz… Łóżko i szafka z twojego starego mieszkania u mamy – one były połączone z tobą. Były jak ty.

Marzena: Tego nie widać. Ja coraz bardziej mam potrzeb odkryć, skoro całe życie mi zniszczyło. Poznać wroga.

Nikodem: Pracowałem w domu rodzeństwa, postawionym obok rodziców. Brat tylko wstawił tam swoje rzeczy, a siostra poprosiła mnie o popatrzenie na dom, bo nie mogli go dokończyć. Zapytałem, czy brat wyraził zgodę na pracę. Okazało się, że tak. Po kilku godzinach powiedział, że wszystko czuł i wiele się w jego życiu zmieniło.

Trzeba zrozumieć: składowiska to nasza podświadomość. Piwnice, dobudówki, strychy, poddasza – to wszystko jest jak kotwice w naszej psychice. Mówimy światu: „zostawiam to na później, może się przyda”. Ale tak naprawdę to są obciążenia. Rzeczy z przeszłości lub gromadzone na przyszłość mówią o nas więcej, niż myślimy. Gromadzimy zamiast transformować, a przecież wszystko i tak mamy w sobie.

Marzena: Teraz myślę, że nie trzeba było tego wszystkiego tu przywozić. Wow, to szok, że to tak działa.

Nikodem, dasz radę mnie „przeglądnąć” jeszcze? Czy to już za dużo na dziś?

Nikodem: Przejrzałem cię, gdy zaczynałem. Bo dom to człowiek, to jego dusza, odbicie. Stąd nogi, brzuch, plecy. Zajęło nam to już 2,5 godziny.

Marzena: Wiem, zdaje sobie sprawę z tego. Dziękuję Nikodem. Zapisałabym się do Ciebie na lekcje z tego.

Nikodem: Praca z domem to przede wszystkim czucie. Na odległość – widzenie. Potrzebna jest też spora ilość energii i wytrzymałość, bo „brud” energetyczny brudzi też ciało tego, kto czyści.

U ciebie w ciele teraz widzę:

  • Ręce: coś betonowego, ciężkiego. Mogą boleć.
  • Głowa: jakby ssawki od szefa – gdy on lub grupa coś mówią, ty słyszysz to dziesięciokrotnie wzmocnione. To powoduje zmęczenie, bóle głowy.
  • Brzuch: masz tam złość. Chciałabyś przywalić, ale nie możesz – więc tłumisz (wyobraź sobie, że bierzesz patyk i w lesie walisz nim, a potem energię wysyłasz do portalu).

Ręce: wyobraź sobie, że uderzasz nimi w głaz i rozbijasz ten beton. To miało zmęczyć ci ręce, żebyś nie pracowała, żebyś odeszła.
Tył pleców, okolice splotu: takie dwa sznury trzymają cię w miejscu – „nie odchodź”, ale też: „gdy idziesz do przodu, zawsze ma być opór”. Przecinamy je.

Marzena: Na pewno chciałabym uczyć się od ciebie. Czuję się teraz lepiej… A skąd mam te sznury?

Nikodem: Tutaj jest pozytywny program: „mogę być pchana, popychana” – a nie jak po grudzie.

[Kluczem jest tutaj odczytanie kodu, który jest esencją wzorca. Choć informacji jest wiele, samo zidentyfikowanie kodu blokady pozwala ją niemal natychmiast rozbić i zastąpić nowym wzorcem. Dlatego w mojej pracy często podaję kody bezpośrednio.]

Marzena: Dziękuję, Nikodem. To mistrzostwo.

Nikodem: Ten rodzaj pracy, rozbity na poziomy: pionowe (duchowe) i poziome (fizyczne), praca z duszą miejsca, uruchamianie przepływu i kontakt z ciałem klienta i całą rodziną. Wykonuję w ten sposób jako jedyny na świecie.

No po grudzie, ale też stopy z którymi pracowaliśmy wcześniej. Wszystko jest ze sobą połączone.

Po słowie

Moja metoda to nie tylko oczyszczanie energetyczne. To kompletna transformacja przestrzeni na wszystkich poziomach istnienia:

  1. Praca pionowa (duchowa): Łączę się z duszą miejsca, usuwam karmiczne obciążenia i przywracam naturalny przepływ energii życia.
  2. Praca pozioma (fizyczna): Oczyszczam materialną warstwę przestrzeni, uwzględniając jej związek z ciałem i historią mieszkańców.

Co odróżnia moją pracę od innych?

  • Dotykam niewidzialnych wzorców zapisanych w ścianach, meblach, fundamentach
  • Pracuję z całym rodem i jego historią jednocześnie
  • Efekty są trwałe, ponieważ usuwam przyczyny, a nie objawy
  • Łączę perspektywę duchową z praktycznym rozwiązywaniem problemów

Dla kogo jest ta praca?

  • Dla tych, którzy czują, że „coś wisi w powietrzu” w ich domu
  • Dla rodzin zmagających się z powtarzającymi się problemami zdrowotnymi lub relacyjnymi
  • Dla osób po traumatycznych doświadczeniach szukających przestrzeni do uzdrowienia
  • Dla właścicieli nieruchomości, które „nie chcą się sprzedać” mimo dobrych warunków

Rezultaty mojej pracy:

  • Uwolnienie od emocjonalnych i energetycznych obciążeń
  • Przywrócenie naturalnego przepływu energii i światła w przestrzeni
  • Poprawa relacji rodzinnych i zdrowia mieszkańców
  • Uzdrowienie związku między człowiekiem a jego otoczeniem
  • „Przestrzeń, w której żyjesz, powinna cię wspierać – a nie być źródłem twoich problemów.”

Case study: Niewidzialna wojna energetyczna w biurowcu

W tym samym budynku mieściły się trzy podobne firmy:

  • Firma A – pierwsze piętro
  • Firma B – czwarte piętro
  • Firma C – najwyższe piętro

Która firma odnosiła największe sukcesy? Firma z najwyższego piętra. Dlaczego? Odkryłem, że używała lin energetycznych i portali do systematycznego wysysania energii z pozostałych firm – koncentrując się na ich księgach rachunkowych, które są energetycznym sercem każdej firmy.

Co gorsza, pracownicy jednej z firm nieświadomie „wnosili” obce energie konkurencji, podtrzymując te połączenia swoimi wibracjami.

To nie jest magia – to fizyka energii.

  • Tysiące firm cierpi na podobne wycieki energetyczne
  • Problem często nie dotyczy klątw, a nieświadomego transferu energii
  • Wyniki finansowe bezpośrednio zależą od czystości energetycznej przestrzeni

Podobne mechanizmy dotyczą liderów. Sukces menedżera zależy nie tylko od umiejętności, ale od jego zasobów energetycznych – tego, co wnosi do firmy na poziomie subtelnym.

Nikodem Marszałek

2024

Podobne artykuły

Focus Mode