Home Sesje i uwolnieniaŻale Ani. Ciemna noc niezrealizowanych marzeń drogą w dorosłość

Żale Ani. Ciemna noc niezrealizowanych marzeń drogą w dorosłość

by nikom@tutamail.com
A+A-
Reset

Poniższa praca jest mistrzowskim przykładem holistycznego uzdrawiania, które łączy pracę z ciałem, umysłem, duszą i energią. Sama praca przedstawia przejście przez „ciemną noc duszy” – okresu intensywnego kryzysu tożsamości, depresji i wewnętrznego rozbicia. Był to stan silnego, wewnętrznego atakowania siebie.

Moim celem było dotarcie do źródła tego stanu, którym okazały się niezrealizowane plany i oczekiwania z wcześniejszego etapu życia. Następnie przystąpiliśmy do integracji tych doświadczeń na poziomie ciała, duszy i monady, gdyż właśnie w ten sposób dokonuje się dopełnienie karmy niższej (ludzkie przeżycia, emocje, pragnienia) z karmą wyższą (intencje duszy i cele monadyczne).

Jest to proces kluczowy, bo zdejmuje ciężar z kolejnych wcieleń i umożliwia całej istocie wypowiedzenie: „Rozumiem. Przyjmuję. Integruję”. Dopiero wtedy można iść dalej – lżejszym, bardziej świadomym krokiem.

Gdybyśmy wykonali pracę tylko na poziomie ciała (psyche, podświadomości), proces pozostałby niepełny. Dusza nadal przechowywałaby niezintegrowane doświadczenie, a monada – ziarno pierwotnej intencji. Dopiero po śmierci, podczas przeglądu wcielenia, dusza mogłaby próbować wchłonąć te fragmenty jako „doświadczone”, a monada – oznaczyć je jako „dopełnione”.
Jednak bez świadomej pracy w tu i teraz, na wszystkich poziomach jaźni, powstają zatory energetyczne i iluzje:

  • Jaźń osobowa może uznać się za „oświeconą” lub „nadrzędną”,
  • Dusza będzie zmuszona tworzyć kolejne wcielenia z podobnych „wiązek” niezamkniętych doświadczeń,
  • Monada wciąż będzie czekać na realizację swojego celu.

Dlatego tak ważne jest jednoczesne działanie na każdym poziomie:

  1. Ciało/psyche – uwalnianie emocji, schematów, traum.
  2. Dusza – integracja ludzkich doświadczeń z wyższym sensem.
  3. Monada – realizacja pierwotnej intencji istnienia.

Tylko wtedy unikamy powtarzania cykli i otwieramy się na autentyczną transformację – nie tylko dla siebie, ale dla całej istoty, across time and space. Stąd nazwa Metoda Jedności Jaźni.

Początek

Nikodem:

I. Coś jest mocno osadzone w twoim ciele fizycznym. Jest silne, wyraźne, ale nie wiem nawet, jak to nazwać.
II. Twoje ciało eteryczne jest wypchnięte i nachodzi na nie coś, co ma również partner. Sztuczna rzeczywistość?
III. Ciało astralne jest wydłużone.
IV. W ciele mentalnym znajduje się obce ciało mentalne, które je okręca, tworzy dziwne postawy i myśli, koduje.

Na środku jest dusza. Na ciele uczuciowym duszy jest „małe coś”, a na dole odczyt – monady.

Ania: Nie czułam, żeby to było akurat w górze, tylko u mnie problem. [Góra odnosi się do duszy lub monady.]

Nikodem: I to chyba już trwa, co?

Ania: Jak dla mnie to od początku marca jakoś. Miałam mega stany depresyjne, płacz praktycznie codziennie. Potem przeszło to w dziwną złość, wrogość i zamknięcie się w sobie. Pomyślałam, że może to coś sprzed 10 lat.

Nikodem: Czyli cykl.

[Cykl to jest coś, co się powtarza przez mechanizmy biologiczno-psychiczne. Mówimy technicznie: „wraca do mnie w cyklu”. Jest to również związane z niższą i wyższą karmą, więc potrafi wrócić także wcieleniowo.]

Ania: Wiem, że kolektywnie próbowali odtwarzać rok 2016. Ludzie wstawiali zdjęcia z tamtego okresu, wspominali. Niedługo jadę do [..], też po 10 latach. Miałam nawet sen z tym związany.

Nikodem: Tylko u ciebie ten „powrót do 2016” jest podkręcony (patrz odczyt ciała: I, II, IV). Czułaś potrzebę powrotu do tamtych czasów? Jakbyś coś tam zostawiła?

Ania: Chwilka, bo pomyliłam rok, ale nieważne. Miałam wywalenie na siebie z czasów studiów. Że jakoś wtedy byłam silniejsza, bardziej zaradna, ogarnięta.

Nikodem: Skoro je skończyłaś, to czemu tak? [Wzmacniam „zakończenie studiów” jako sukces.]

Ania: Puszczałam to, że okej, wtedy byłam taka i taki miałam zasób. Że teraz jestem po prostu inna.

Nikodem: Coś jeszcze tutaj jest grubego. Chodzi o jakieś marzenie z czasów studiów i o to, gdzie miałaś być za 9/10 lat. To jest w brzuchu – małe, zwinięte.

[Tutaj uderzam już prosto z mostu. Zamiast prowadzić narrację – po prostu skanuję ciało, całe pole, poszczególne czakry i ciało fizyczne. Dlatego mogę bezpośrednio uderzyć w najczulszy punkt.]

Ania: Studia skończyłam 12 lat temu, więc w sumie minęło już więcej.

Nikodem: Nie ważny jest czas ani liczba. Liczy się to, że to jest przeszłość – już za tobą. I ta ocena marzenia, celu, postanowienia – jako nieudane, niezrealizowane, nieosiągnięte. To jest w tobie zbite. Stąd ocena siebie: „tam byłam silniejsza, a teraz jestem słabsza, gorsza”.

Ania: No tak, tak to wygląda.

Nikodem: Ale to siedzi w brzuchu/splocie – zwinięte, czarne, jak rulon.

Ania: Jakby jakaś przysięga może. [Tutaj Ania zaczyna podążać za moimi wskazówkami.]

Nikodem: To zamknij oczy i wejdź w brzuch. Powiedz: „Już tego nie ukrywam przed światem, niech wyjdzie”. I gdy rozwiniesz – co jest w środku?

[Mogę sobie pozwolić na taki bezpośredni proces, ponieważ wcześniej pracowałem z Anią.
Nauczyła się mojego stylu prowadzenia sesji, a ja – głęboko poznałem jej sposób postrzegania i odczuwania. To wzajemne zaufanie i zrozumienie pozwala nam pracować na tym poziomie.]

Ania: Nie widzę w tym ludzi. Pomyślałam, że chyba obiecałam sobie, że rzucę wszystko i wyjadę w [..].

Nikodem: To też. To jedno.

Ania: Ale nie wydaje mi się, żebym miała wtedy takie myśli.

Nikodem: Chodzi o życie gdzieś daleko od domu.

[Ponieważ mamy do czynienia z wieloma mechanizmami obronnymi i wyparciem, moje zadanie polega na przybliżeniu aktywnego problemu w sposób akceptowalny dla psychiki Anny. Chodzi o to, by dotrzeć do sedna bez wywoływania oporu – stopniowo, z szacunkiem dla jej granic, ale i z precyzją, która pozwala na realną zmianę.]

Ania: Możliwe.

Nikodem: Ale to nie wszystko. Tam są trzy rzeczy na tym „pasku”. Jeszcze dwie. Jedno związane z… a drugie związane z… Nic z tych trzech rzeczy się nie zrealizowało. [Pasek to jest coś, co znajduje się jako zapis w brzuchu.]

Marzec to wiosna, narodziny nowego, kiełkowanie, wychodzenie z zimy, letargu. [Nawiązuję do cyklu, dlaczego uruchomił się akurat w marcu.]

Ania: Skoro się nie zrealizowało, to widocznie nie miało się zrealizować.

Nikodem: Czy tak podchodzisz do siebie? Czy raczej jesteś ambitna, przenikliwa, zarządzająca, planująca? [Konfrontuję postawę wewnętrzną z mechanizmami spłycania i wypierania.]

Ania: Ja wiem, jak mam żyć i co robić. [Mechanizm obronny.]

Nikodem: Czy wszystkie z tych trzech planów były naprawdę twoje? Czy nie jest tak, że ten jeden – powiedzmy, związany z czymś małym i pociesznym – nie należał do kogoś z rodziny? I czemu ty miałaś to zrealizować? [Zdejmuję ciężar konfrontacji i przybliżam problem.]

Ania: Nie wiem, ale uważam, że to, co byłoby moim planem, to by się zrealizowało. Więc trochę nie rozumiem, czemu to gdzieś trzymam wewnętrznie.

Nikodem: No tak, dlaczego tak? Dlaczego miało się to zrealizować, jakby było twoje?

Ania: Bo wychodziłoby z mojej potrzeby, a nie kogoś innego, jak zasugerowałeś.

Nikodem: No tak, ale czy nie ma tutaj dumy, uniesienia, że jak moje to zrealizuje; jak sama bym to zaplanowała… to bym osiągnęła, miała!

Ania: Trochę tak, bo nie mam ochoty realizować czyichś oczekiwań względem mnie.

Nikodem: No, ale to biologicznie jest jedno – a dwa należą do Ciebie i ich nie ma. Czemu ich nie ma w twoim życiu?

[Jest to punkt centralny pracy, chociaż na razie tego nie widać intelektualnie. To jest etap w którym Ania nie może już uciec. Ciało zaczyna odpuszczać i przestaje się bronić.]

Ania: Być może postawiłam sobie nierealne cele. Na pewno nie miałam albo nie mam zasobów do tego.

Nikodem: Ale nawet więcej – czemu ciało wróciło, zatęskniło, przypomniało sobie? Co w tym jest takiego ważnego? Przypomnę: marzec, pąki, pojawia się życie.

Ania: Zawsze lubiłam wiosnę, dawała mi mega dużo energii.

Nikodem: Napisałaś na początku: jakoś wtedy silniejsza byłam, bardziej zaradna, ogarnięta. Plus nie zrealizowane marzenia/cele.

Ania: Tak to sobie opisałam, gdy próbowałam zrozumieć, dlaczego mnie cofnęło do dawnej siebie. Chociaż wiem, że siebie raczej wyidealizowałam z tamtego okresu. Przecież rzucałam studia średnio co pół roku. Miałam zaburzenia odżywiania itd., a jednak uczepiłam się myśli, że byłam silniejsza.

Nikodem: Nie masz własnego domu. Nie masz dziecka. Nie masz męża/partnera obok. Co ta dziewczyna z tamtego okresu planowała? [Prosto z mostu, bo potrzebujemy nazwać sprawę po imieniu.]

Ania: Nie mam pojęcia, chyba tylko pójść do pracy.

Nikodem: Bo co praca daje? Co niesie?

Ania: Realizację.

Nikodem: Co jeszcze?

Ania: Poczucie, że robię to, na czym się znam, co umiem i są efekty.

Nikodem: A gdyby zabrać Ci to, co masz, czyli wykształcenie i pracę, co wtedy ta Ania by czuła?

Ania: Że już tutaj nie chce dłużej być, nowe wcielenie proszę.

Nikodem: I docieramy do najważniejszego – czego się trzymasz i co stanowi dla ciebie wartość, a nie powinno. Bo bez tego… to już zupełnie czujesz się na samym dnie.

Ania: Tak.

Nikodem: To puść to. Puść tamte plany, marzenia, wykształcenie, pracę, wszystko, czego tak usilnie się trzymasz. Puść, niech to padnie.

[Prawdopodobnie w tekście tego nie widać, nawet w energii słów… Ale podczas sesji – to subtelne połączenie, ta chwila, tu i teraz – daje niesamowite odczuwanie. To jest taka „kwantowa jedność”. Uderzam w przygotowany element.]

Ania: W sumie jestem już zmęczona trzymaniem tego. [Na razie to jest intelektualna decyzja.]

Nikodem: Puść, bo jeśli puścisz, zobaczysz coś innego i poczujesz coś, czego nie dopuszczałaś.
Ale… to nie jest takie łatwe, bo część ciebie się zapiera rękami i zębami. Trzeba dotrzeć do tej Ani, która walczy i trzyma się usilnie tego.

Ania: Jest takie poczucie, że tyle lat na marne. [Mamy to emocjonalnie.]

Nikodem: Tak, dalej. Jaka jeszcze jest emocja?

Ania: Żal.

Nikodem: Co jeszcze?

Ania: Złość.

Nikodem: Niech ten smutek wyjdzie i usiądzie na krześle przed tobą. Zaproś też ten żal i niech usiądzie obok smutku. Zapraszamy też złość na trzecie krzesło. Niech trzy panie siedzą przed tobą.

[Jest to niesamowite, że udało nam się dojść do tego etapu pracy. Wyszliśmy poza intelekt, intelektualizowanie, obronę. Od początku w zachowaniu Ani mieliśmy do czynienia z mechanizmami obronnymi, popatrzmy na nie:

1. Racjonalizacja

Przykład: „Skoro się nie zrealizowało, to widocznie nie miało się zrealizować”, „Uważam, że to, co byłoby moim planem, to by się zrealizowało”.

Ania tłumaczy swoje niezrealizowane cele „wyższą logiką” (przeznaczeniem, brakiem zasobów), aby uniknąć konfrontacji z poczuciem porażki lub własnymi decyzjami.

2. Zaprzeczenie

Przykład: „Nie wydaje mi się, żebym miała wtedy takie myśli”, „Nie mam sobie za złe, że coś się nie wydarzyło”.

Minimalizowanie lub negowanie własnych pragnień i emocji, aby chronić się przed bólem niezrealizowanych marzeń.

3. Idealizacja

Przykład: „Jakoś wtedy silniejsza byłam, bardziej zaradna, ogarnięta” (w odniesieniu do okresu studiów).

Tworzenie wyidealizowanego obrazu przeszłości, który kontrastuje z teraźniejszością. Później sama przyznaje, że to złudzenie: „wyidealizowałam siebie z tamtego okresu”.

4. Intelektualizacja

Przykład: „Kolektywnie próbowali odtwarzać 2016 rok”.

Ucieczka w analizowanie zewnętrznych czynników (kolektywne energie, przeszłe wydarzenia), zamiast skupienia na osobistych emocjach.

5. Regresja

Przykład: „Że już tutaj nie chce dłużej być, nowe wcielenie proszę”.

Dziecięca reakcja ucieczki od problemów poprzez fantazję o „restarcie”, zamiast konfrontacji z teraźniejszością.]

Ania: Są.

[Wykorzystuję techniki eksterioryzacji, przeniesienia, bo pozwalają one skonfrontować się ze sobą, ale w oddaleniu – dlatego ego nie czuje się urażone ani atakowane.]

Nikodem: Zapytaj się: dziewczyny, jak u was?

Ania: Każda jest skupiona na sobie, nie mają ze sobą kontaktu.

Nikodem: Niech wejdą w kontakt. Niech popatrzą na siebie i niech każda kładzie dłoń na sercu tej obok siebie.

Ania: Coś je łączy wspólnie. Dziwny rodzaj obojętności.

Nikodem: Znalazły sposób. Teraz ty połóż obie dłonie na te wersje po bokach. I powiedz: Dziewczyny, przyznajemy się przed sobą – wiele rzeczy nie wyszło, niektóre wyszły. Dziewczyny, niektóre rzeczy zawaliłyśmy, ale musimy wiedzieć, że kiedy lata mijają, zmieniamy się i nie każdy plan jest ważny. Może były ważne one dla was, czyli dla mnie z okresów, z których pochodzicie, ale jeśli wyjdziemy z tej obojętności… to coś nowego zobaczymy i poczujemy.

Ania: Hm, jakby one miały umrzeć przez to. Okej, to jakby jest proces żałoby trochę.

Nikodem: Jedna z nich walczy.

Ania: Ta od złości chyba nie chce.

Nikodem: Niech pozostałe razem z tobą powiedzą jej: Dziewczyno, odpuszczamy, niech to przejdzie przez nas, bo żyjemy przeszłością.

Ania: Okej, chodzi o wybaczenie sobie.

[Nawet jeśli Ania zbyt intelektualizuje i jest zamknięta w głowie, praca subtelna i duchowa pozwala nam przeprowadzić proces niedostępny metodami klasycznymi. To właśnie dzięki wejściu na poziom ciał subtelnych, energii – omijamy opór umysłu i docieramy do źródła.]

Nikodem: Nawet nie. Co sobie masz wybaczyć? Nic nie musisz sobie wybaczać.

Ania: Wybaczenie, że się nie udało tego zrobić.

Nikodem: Byłaś trochę bykiem i trochę cholerykiem – jak to nazywam, byłaś bardzo ambitna, ale podejmowałeś inne decyzje, które doprowadziły do innych rezultatów.

Ania: Tam było aż silne takie poczucie obowiązku. No doprowadziły mnie, gdzie miały doprowadzić, przecież ja nie mam sobie za złe, że coś się nie wydarzyło. [Wyparcie.]

Nikodem: One mają.

Ania: One tak, to czuję. [Tu widzimy dlaczego zastosowany model działania się sprawdza: „one mają – ja nie mam”.]

Nikodem: Poczucie obowiązku – powiedz do nich: Puszczamy i poczucie obowiązku, misji, planu, który nie należał w pełni do nas.

Ania: No słyszę, że nie tak zostałyśmy wychowane itd. Bla bla. Perfekcjonizm to nie cnota czy wartość, to [przekleństwo].

Nikodem: Daj im teraz to, co one chcą. Powiedz: Dziewczyny, teraz wyobraźcie sobie, że osiągnęłyście to, co chciałyście. Przytulcie to, poczujcie to. Każda inną rzecz. Obserwuj je.

[po chwili]

Dobrze. Jak się czują i ty?

Ania: No one już to mają, zaspokojone. Ale ja jak na to patrzę, to mam poczucie fragmentaryczności, jakby to, co one chciały, często się wykluczało.

Nikodem: I inne pytanie: jaka ty wtedy jesteś, jak to się stało? [Pokazuję korzyści.]

Ania: Scalona bardziej.

Nikodem: Scalona. Jaka jeszcze?

Ania: Trochę nieobecna, w sensie jakby to było nie moje.

Nikodem: A jakie to uczucie?

Ania: Spokój. Te emocje wyczerpywały.

Nikodem: A w nich, tych trzech dziewczynach?

Ania:

Pierwsza. Złość, która chciała kariery, dobrobytu, czuje się pewna siebie, dumna, ale pozytywnie.

Druga: Żal, który chciał mieć dzieci, czuje się spełniony i ciepły.

Trzecia. Smutek czuje radość, bo ma męża, jest żoną.

[Brawo, bo Ania dopuściła.]

Nikodem: Teraz powiedz im: Przyjmuję was ze wszystkim tym, co macie w sobie. Przytul je.

Ania: Okej, dopiero jak one do mnie wyszły, to poczułam różnicę.

Nikodem: Teraz, co się dzieje wewnętrzne w tobie?

Ania: One mówią, że też to mogę mieć, ale ja mam takie poczucie i im mówię, że nie wiem, czy ja tego chcę. [Subtelnie następuje rekonfiguracja, dlatego postawy psychiczne w formie trzech dziewczyn będą jeszcze towarzyszyć Ani przez parę minut. Wykorzystujemy ten element dalej – jako most między świadomością a podświadomością, który pozwala na integrację bez oporu.]

Nikodem: Powiedz im (bo to suma oczekiwań rodu, wcieleń i społeczeństwa): Wiecie co, dziewczyny. To może być fajne, ale zobaczcie, że raczej nie robimy nic, żeby to mieć. Więc albo żyjemy w rzeczywistości naszej, albo tego świata? Chcecie być ze mną i we mnie, czy oceniać siebie, że podejmowałyśmy właśnie takie decyzje, a nie inne?

Ania: Właśnie, takie zderzenie ich z rzeczywistością.

Nikodem: Śmiało, jeszcze raz im to powtórz, co napisałem.

Ania: Ochlapałam się zimną wodą.

Nikodem: Teraz powiedz im: Dziewczyny, mamy pewien talent. Musimy uzdrowić nasze ciało mentalne, dlatego razem staniemy (wy oczywiście we mnie) przed ciałem mentalnym na 3.

1
2
3


I teraz, drogie panie: wyciągamy ten ognisty okrąg w nas, który nas przestawiał mentalnie, do walki ze sobą samą, do bycia niezadowoloną…

[Dlaczego nagle zaczęliśmy pracować subtelnie? Odciągamy Anie z jej trzema „wewnętrznymi postawami” i pokazujemy im/jej, własne talenty.]

Nikodem: Teraz wrzucamy go do wody. I lecicie nad ciało eteryczne. Na trzy – stajecie przed nim i obserwujecie, co tam widzicie?

Ania: Jakby jakiś wielki blok. Bardziej chyba betonowy. Kloc.

Nikodem: I co on robi?

Ania: Wbija jakąś podległość. Coś ustalonego, zastój, tak ma być i koniec.

Nikodem: Teraz – rozbij ten beton, cały. Od góry w dół.

Ania: O, jest w tym coś elektrycznego, a wyglądało na martwe. Trochę sarkofag.

Nikodem: Pewnie – koduje. Rozpuszczaj.

Ania: Pociekło jak plazma.

Nikodem: Fuj. To teraz mamy dostęp do ciała fizycznego. Stajemy przed nim na 3.

1
2
3

Takie paciorki są – wyciągamy.

Ania: Różaniec, kurde, cierpienie.

Nikodem: Otocz to ciało w polu i powiedz: Wycofuję wszystko, co w tym polu jest, co jest obce – co właśnie dzieliło mnie na trzy. [I to jest element domykający całość.]

Dobrze: głowa i szyja, bark lewy i bark prawy, ręce.

Dobrze. Chodź teraz na poziom mentalny znowu.

Ania: Oki.

Nikodem: I powiedz: Wołam te istoty, które to stworzyły i uruchomiły we mnie. Do mnie.

[Tutaj zaczynamy pracować z ingerencją.]

Ania: Wyglądają jak w mundurach ze Star Trek.

Nikodem: Zapytaj się ich: Jak długo już tutaj są?

Ania: Usłyszałam, że od urodzenia. Chociaż tak naprawdę znacznie wcześniej, cokolwiek to znaczy.

Nikodem: I co teraz robili z tobą?

Ania: Testowali. Wytrzymałość.

Nikodem: To teraz my przetestujemy ich. Spuszczamy wiązki w ich statki i przyciągamy je do siebie. Wszystkie. Teraz ich wszystkich przyciągamy do siebie.

Ania: Popłoch.

Nikodem: Ściskamy ich. Zapraszamy Celestiale i do góry – przebudowa kompletna.

Ania: Mówią: „To była tylko taka zabawa”. No to teraz zobaczą, co to znaczy prawdziwa zabawa.

Nikodem: Śmiało. Twoją wolą idą na poziom monad. Wszyscy ze wszystkim. [Tutaj Ania konfrontuje się z oprawcami energetycznymi i psychicznymi. Dzięki temu działaniu odzyskuje sprawczość, wiarę w siebie.]

Ania: Topią się, aż skwierczy.

Nikodem: Duże szkody zrobili. Bardzo duże.

Ania: Bardzo dużo ludzi poległo.

Nikodem: Jeszcze takie bazy w różnych miejscach. [Muszę wstać od biurka.]

Ania: Ja tego nie widzę, ale wyrażam wolę do rozpuszczenia.

[po chwili]

Nikodem: Już. Teraz idziemy do twojej duszy na poziom atmaniczny. To będzie ciekawe.

Ania: Jakaś jasność mnie trochę oślepiła.

Nikodem: Powiedz coś do niej. Ona mówi: Ty myślałaś, że mnie nie ma.

Ania: Mówię: Co tak jasno, rachunków za prąd nie płaci?

[To kluczowy moment pracy. Wcześniej Ania nie wierzyła w siebie z powodu niezrealizowanych celów i marzeń, ale tu – gdy bezpośrednio doświadcza swojej duszy (atmaniczny poziom) – reaguje żartobliwym zdystansowaniem. Jasność, która ją oślepiła, jest symbolem jej wewnętrznej mocy, której wcześniej nie dostrzegała. Jej słowa: „rachunków za prąd nie płaci?” to nie tylko próba oswojenia intensywności tego doświadczenia, ale też subtelne uznanie tej jasności za swój atut. To przełom: zamiast uciekać, zaczyna integrować tę część siebie, nawet jeśli na razie przez lekkość i humor. Dusza nie jest już abstrakcją – staje się namacalnym źródłem światła, które może ją prowadzić.

Dlaczego to ważne? Pokazuje zmianę postawy: od niewiary do akceptacji. Humor jako mechanizm obronny tu nie blokuje, a ułatwia integrację. Jasność to metafora odkrytego potencjału, który zawsze był w niej obecny, ale został przyćmiony przez poczucie porażki.]

Nikodem: Zapytaj, co to jest na ciele atmanicznym w podstawie?

Ania: Pantofelki księżniczki.

Nikodem: No, trochę pasuje do twojego tematu. Powiedz, czemu akurat teraz?

Ania: Princess treatment. Żebym nie zgrywała już takiej twardzielki.

Nikodem: Powiedziałem do duszy, żeby teraz transformowała to w tobie i w niej, bo macie nowe informacje. Bycie elastycznym, dopasowanym do chwili teraźniejszej. Jest tylko teraz. Czyli to wszystko złamało twój: upór, sztywność, kontrolę i mimo tego – zachowałaś swój wizerunek własny, żyjesz. Jest tak?

Ania: Na to wygląda, nawet bym powiedziała, że oduczyło mnie wielu rzeczy.

Nikodem: To chodźcie razem do monady, wszyscy idziemy, up. Wy to takie dziewczyny w stu procentach.

Ania: No mówi, że jak idziemy do monady, to już muszę założyć te pantofelki.

Nikodem: No nie musisz. Wszystko rozpuszczamy. Do góry.

Ania: Nabija się ze mnie cały czas.

Nikodem:
Ja: Jak się czujesz?

M (monada Ani): Dobrze. Dobra praca, bo rozbicie było bardzo silne.

Ja: To teraz integracja tego w duszy i wcieleniu. Tutaj moja „P” pokaże na Twoim poziomie, bo to jest proces, który ja przeszedłem wiele razy (zresztą napiszę opracowanie o tym).

D (dusza Ani): Ja jestem gotowa. Zawsze to lepiej.

Ja: Mega ważny proces przeszłaś życiowy.

Bardzo ważny to był dla ciebie miesiąc.

Ania: Czułam, że się dzieje i jakoś mnie to zmieniło osobowościowo. Tylko myślałam, że na gorsze z tymi jazdami.

Nikodem: To jest trochę jak ciemna noc.

Ania: Dokładnie.

Nikodem:

M: Dusza gotowa, teraz ciała niższe.

Ja: Jak duszo?

D: Lepiej, scalona, elastyczna i plastyczna. Jakby duma i pycha odeszła, bo to było zrodzone z niskiego wizerunku własnego.

Ja: Tak – nie budować siebie na wykształceniu, sukcesach, pracy, osiągnięciach. To jest przywara tej planety.

D: Teraz wiem. Ciała schodzą.

Ania: Ostatnio poczułam, że jestem zwyczajnym człowiekiem i dobrze mi z tym.

Nikodem: Zgadza się. Ja to nazywam poziom jeden. Trzymać poziom jeden – zawsze.
Bo w głowie po prostu widzę, czy coś idzie w dół od JEDEN czy do góry. I reaguję od razu.
Gdzie jeszcze potrzebujesz przytulenia? Gdzie jeszcze odczuwasz brak i stratę? Przyjmowanie.

Ania: Takie mam wrażenie, że ten proces szedł dobrze, a potem wywaliło tym rozbiciem.
W sensie w tym miesiącu.

Drugi etap pracy – podsumowanie

Nikodem: Trzeba się pogodzić, że czegoś nie ma, nie było, nie dostaliśmy, nie osiągnęliśmy. Ale jak to zrobić?

  • Nie mam [wpisz co].
  • Chciałem/am i nie dostałem/am [wpisz co].
  • Miałem/am, ale straciłem/am [wpisz co].
  • Marzyłem/am, ale się nie spełniło [wpisz co].
  • Nie osiągnąłem/ęłam swoich celów [wpisz co].

Robimy dalej. Teraz sprawdzenie tego, co zostało scalone. Mnie nie musisz wpisywać „co”. Sama na kartce.

Ania: Okej.

[Już]

Nikodem: Jest mi z tego powodu: przykro, odczuwam złość, żal, a nawet pretensje do siebie, do świata, do wszystkiego. Nie mam tego, co było planowane biologicznie, podświadomie czy wyobrażeniowo. Jestem teraz w tym miejscu:

  • Jestem wdzięczny/wdzięczna światu za…
  • Jestem sobie wdzięczny/wdzięczna za…
  • Udało mi się zrobić…
  • Udało mi się osiągnąć…
  • Jestem lepszym człowiekiem pod względem…
  • Czuję się bardziej dorosły/dorosła, bo…
  • Moja elastyczność życiowa pozwala mi teraz na…

Ania: Mam.

Nikodem: Gdy wyszedłem/wyszłam poza żal i pretensje za to, co chciałem/chciałam, a nie dostałem/dostałam, zmieniło się we mnie… Teraz, gdy planuję swoje cele np. […], jestem gotowy/gotowa działać małymi krokami i obserwować, czy nadal tego naprawdę chcę. Wtedy czuję, że…

Ania: Już.

Nikodem: Takie uff.

Ania: Bo poczułam, że już siebie nie opuszczę.

Nikodem: Wyjaśnij.

Ania: Bez takiego podsumowania było poczucie opuszczenia. Tamte części, które nie miały tego, co chciały, czuły się opuszczone przeze mnie obecną i vice versa. Ja się czułam opuszczona przez nie, bo każde żyło w swojej innej rzeczywistości. Poczucie miało większy sens niż wyjaśnienie, chyba.

Nikodem: Zawsze tak jest. Przeszłaś niesamowity proces. Bardzo trudny miesiąc, bo znam to z autopsji.

Ania: Dobrze, że już po. Dziękuję za pomoc w podsumowaniu tego.

Nikodem: Brawo. To jest bardzo rzadki temat, w sumie to prawie nie poruszany. Ale to też pokazuje dojrzałość do tego tematu, bo to nie było łatwe, naprawdę.

Ja miałem tak z motywacją. Byłem przyzwyczajony do tłumów, zaproszeń, a od 20 lat pracuję w ciszy i samotności. Jednak przejście tego procesu tak, jak ty – tutaj, mnie uzmysłowiło wiele, a szczególnie jedno: teraz to, co przedstawiam, jest niesamowite, głębokie i innowacyjne. Coś za coś. Tak – jak światło twojej duszy.

Ania: Dziękuję, pewnie w takich właśnie momentach dowiadujemy się najwięcej o sobie, co mamy w sobie. Dziękuję jeszcze raz.

Nikodem: Tak, no właśnie!

Podsumowanie

Mieliśmy do czynienia z trzema elementami wypartymi:

1. Złość (ambicja, kariera, kontrola).

2. Żal (niezrealizowane macierzyństwo, relacje).

3. Smutek (pragnienie partnerstwa, bezpieczeństwa).

Każda z tych części żyła w innej rzeczywistości i miała sprzeczne cele, co prowadziło do wewnętrznej wojny i wyczerpania. Integracja ich doświadczeń, postaw, celów nie byłaby do końca możliwa, jeśli mamy do czynienia z tak silnymi ingerencjami w ciała subtelne: bloki (beton, różaniec cierpienia), programowanie ciała mentalnego, pantofelki księżniczki (symbol sztywności). Udało się to wszystko uwolnić i zamienić w elastyczność i życie w „teraz”.

Integracja procesu z duszą i monadą z niższymi elementami psyche można nazwać psychosyntezą, ale to właśnie eksterioryzacja emocji i personifikacja smutku, żalu i złości były kluczowe w tym uwolnieniu. Sam reframing (przemodolewanie) narracji z „porażki” na „lekcję”, z „utraty” na „zdobycie elastyczności” nie był taki trudny.

Dla mnie najważniejsze było uzyskanie efektu:

  1. Ania przestała się definiować przez wykształcenie, pracę czy zewnętrzne osiągnięcia.
  2. Akceptacja „poziomu jeden”. Pogodzenie się z byciem „zwyczajnym człowiekiem” bez ocenienia siebie.
  3. Integracja życiowa. Połączenie przeszłych marzeń z teraźniejszością, co zaowocowało spokojem i wolnością.
  4. Uzdrawiające zrozumienie. Źródłem cierpienia nie był podział, fragmentaryzacja siebie, ale ocena tej fragmentaryzacji.

Proces ten pokazał, że prawdziwa moc leży nie w realizacji wszystkich planów, ale w elastyczności, samoakceptacji i gotowości do ponownego scalenia się – nawet po głębokim rozbiciu.

Praca zainspirowała mnie do napisania opracowania „Ciemna noc. O ciszy autentyczności”.

Podobne artykuły

Focus Mode