Home O mnie

O mnie

Od początku mojej działalności, czyli już od 1998 roku, kiedy wykonałem swój pierwszy coaching, chociaż wówczas nie nazywało się to w ten sposób. Wiedziałem, co chcę robić i w czym jestem dobry, ale nie od razu wszedłem w rolę nauczyciela, coacha czy przewodnika duchowego. Zawsze odpychało mnie dopasowywanie się do archetypów, spełnianie oczekiwań innych ludzi czy budowania wysokich, niedostępnych, wież. Dlatego moja droga miała więcej faz unikania, odpychania, negacji niż realizacji tego, w czym byłem dobry i przyjęcia z tego powodu: swojego miejsca. Innymi słowy, mogłem tworzyć nowe klasyczne podejścia do różnych problemów, wzorców czy zachowań w terapii, nowe sposoby pracy duchowej i subtelnej, stworzyć Metodę Międzyjaźniową czy Porządkowanie Energii Rodu, które są unikalne w skali globalnej. I mimo tego nigdy nie czułem w sobie potrzeby gloryfikowania, sprzedawania, umacniania wizerunku na tym, co stworzyłem, zrobiłem, zbadałem lub odkryłem. W moim odczuciu, prostym, wyniki zawsze określają człowieka, a nie to, w jaki sposób sprzedaje się innym. Nie jestem sprzedawcą, dlatego brak tej cechy, często kosztował mnie sporo przez ponad 20 lat mojej działalności. Zawsze było mi bliżej do badacza, analityka, logika, ale nie filozofa, bo dla mnie zawsze liczy się praktyka, czyli to, jak coś możemy zastosować w życiu i jak to, co duchowe, przekłada się na fizyczne i odwrotnie. Zamiast rozwodzić się nad czymś, i opowiadać historie, wybieram działanie. Co w mojej profesji nie jest do końca poprawne, ponieważ celem każdego nauczyciela jest przecież przemawianie, opowiadanie historii i sprzedawanie. No cóż, może jestem z innej gliny– niekoniecznie lepszej, ale bardziej zbitej

Wróćmy do początków.

W 2005 napisałem swoje dwie pierwsze książki Motywacja bez granic oraz Odrodzenie Feniksa wydane przez ZłoteMyśli.pl i największe polskie wydawnictwo Helion. Książki szybko stały się bestsellerami na polskim rynku. Po dwóch dekadach od tego wydarzenia mam odczucie, że samo ich napisanie było dla mnie przełamaniem nieśmiałości, wstydu i niskiego poczucia własnej wartości. Brzmi zaskakująco, że autor takich motywacyjnych, rozwojowych książek, może coś takiego powiedzieć. Mogłem, ponieważ wówczas miałem 25 lat i mimo olbrzymiej wiedzy, oczytania, zaskakujących wyników pracy z drugim człowiekiem (nie wiedziałem, że używam wglądów subtelnych, nazywałem to wtedy intuicją, która zawsze trafia w sedno i to, co ukrywa drugi człowiek), ciągle miałem poczucie różnych braków w sobie. Dopiero lata później odkryłem słowa Sokratesa: „Człowiek, który rozumie, że nic nie rozumie, jest najmądrzejszy ze wszystkich”. To poczucie braku oraz wieczny głód doskonalenia ograniczało moją przysłowiową ekspansję, bo zamiast skupienia się na tym, w czym byłem dobry, widziałem szklankę w połowie pustą.

Droga duchowa, która rozpoczęła się dla mnie już w 2007 roku wcale nie ułatwiła patrzenia na świat jak na odbicie, pryzmat czy plan wcieleniowy dusz. Było jeszcze trudniej, bo nowe terminy, zasady czy metodologie rozwijały moje talenty pracy z człowiekiem, i poszerzały to, co Kartezjusz i Kant z taką dumą obcięli człowiekowi przez swoje racjonalistyczne podejście, negujące to, co dostępne za pomocą przebudzonych zmysłów. Jednak mimo tego, chaos szybko powstał w młodym ciele, miałem przecież wtedy 27 lat. Dlatego zacząłem czytać, a raczej dogłębnie studiować prace Heleny Bławatskiej i Rudolfa Steinera. Były to ciężkie dzieła ezoteryczne, które często nie miały sensu lub były napisane szyfrem.

Jednak cechą badacza, kogoś, kto ciągle podważa, szuka, patrzy, nie zatrzymuje się na tym, co – nawet największy z ludzi – napisał, powiedział. Szybko doprowadziło mnie do zadania kilku pytań duchowych: „Ludzie rozwijają się duchowo bez świadomości, czym jest dusza”, „Terminy związane z duszą są zmitologizowane”, „Czy podświadomość to dusza?”, „Gdzie przebywają dusze, w jakich gęstościach?”, „Czy ciało astralne to dusza?”, „Czy dusza to ezoteryczne Wyższe Ja?”, „Czy dusze mają wiek i rodzaj?”. W 2007 roku nikt nie potrafił odpowiedzieć na te pytania. Chociaż ludzi powoływali się na pracę Michaela Newtona „Wędrówka dusz”. Dla mnie były one niewystarczające, opis promila świata duchowego, części systemu matrixa, ale nic poza tym, nic konkretnego, co uciszyłoby mój wewnętrzny głód.

Na odpowiedź na swoje pytania nie musiałem długo czekać. Jedno z wydarzeń opisanych w mojej trzeciej książce napisanej w 2014 roku, Bądź zawsze sobą, przedstawia sytuację mistyczną. W tamtym okresie byłem praktykującym chrześcijaninem. Wychodziłem z Archikatedry Chrystusa Króla w Katowicach i nagle usłyszałem: „Obróć się, to twój ostatni raz tutaj”. Te słowa mnie zamurowały, ale się nie obróciłem. Jeszcze raz usłyszałem: „Jesteś tutaj ostatni raz, pożegnaj się”. Tym razem, oprócz słów całe moje ciało się obróciło i poczułem ciepło w sercu, zupełnie inne od tego, które odczuwałem po spowiedzi czy innych ceremoniach religijnych. Tak, od urodzenia byłem bardzo czuły na to, co niewidoczne, subtelne, ale wtedy tego nie wiedziałem. Obróciłem się, zapomniałem o wszystkim i faktycznie wszystko później zmieniło się w moim życiu. Zacząłem szukać: „Co to był za głos we mnie?”, i „Kto to powiedział?”.

Dzisiaj wiem, że te słowa wypowiedziała do mnie moja monada. Używam tego terminu i wielu innych, które będziesz poznawał, czytając i studiując mnie. Ponieważ czasami zamieszczam bardzo zaawansowane prace i opisy, ktoś bez podstaw może się rozczarować, że nic nie rozumie. Jednak wszystko, co przedstawiam, jest proste. Po prostu czytaj i daj sobie czas.

Od 2007 roku na mojej duchowej drodze wiele się wydarzyło. Po zamieszczeniu moich pytań na kilku najważniejszych forach duchowych w Polsce, po paru miesiącach okazało się, że jest parę osób (dwie kobiety i mężczyzna), które używają terminu dusza. Chociaż dzisiaj wiemy, że był to kontakt z subtelną częścią, a tylko czasami z duszą. Mimo tych nieścisłości, przekierowań, blokad duchowych, po kilku miesiącach zaczęliśmy jako grupa badać temat gęstości subtelnych, struktur, Źródła. W tamtym okresie cały czas, energię, środki przeznaczałem na badania, co naturalnie odciągało od realizacji zawodowej i zajęcia prelegenta. Badania wskazały na wiele błędów Rudolfa Steinera, teozofów, ezoteryków oraz nurtu New Age, którego prekursorem była Alice A. Bailey. Cała ta droga trwała od 2007 do 2014 roku.

Po tym okresie napisałem Bądź zawsze sobą i osławioną Energie Miłości, która stała się szybko dla wielu podstawowym poradnikiem duchowym. Dlaczego pisałem książki? Dla mnie książki mają zdolność uchwycenia tego, co szybko przemija – tego, co choć jest przeszłe i stare, ale jednocześnie dla wielu staje się darem, nowością, czymś odkrywczym i nieznanym. Właśnie dlatego uwielbiam pisać i czytać. Dodatkowo, każda książka domykała coś w moim życiu i porządkowała. Bądź zawsze sobą pisałem przez rok. Energię Miłości pół roku, dzień po dniu. Mimo że nakłady sprzedały się w całości, finansowo nie był to dla mnie sukces, ponieważ procent od każdej sprzedanej książki był tak mały, że wszystko miało bardziej wymiar charytatywny niż materialny. Jednak czułem w sobie radość i szczęście, ponieważ po wydaniu Energii Miłości, która obecnie jest przekształcana w nową książkę, bez wpływów lucyferyzmu, o czym jeszcze porozmawiamy, czułem, że kończę okres ascetyczny, wyizolowany, choć ukierunkowany na konkretny cel. Dlatego w 2017 napisałem kolejną książkę Dbaj o siebie, która podsumowała moje osobiste badania nad nurtami terapeutycznymi i duchowymi. Każda z tych książek była dla mnie etapem, który pozwalał uporządkować wiedzę nie tylko we mnie, ale w innych.

W 2019 roku wydarzyło się tak wiele – nie tylko globalnie – ale i duchowo, że wiele z tego, co zostało wcześniej zbadane, odkryte musiało przejść ponowną drogę weryfikacji. Tak, jakby koło musiało zostać zbadane ponownie. Terminy takie jak monada, adi, anupadaka, dusza, część subtelna nabierały nowego znaczenia; podobnie jak Superaspekt (SA), monado-Superaspekt (MSA), rodzaje i gatunki dusz, praca z niższą karmą i praca z wyższą karmą oraz przebudowa istoty. Wpływ Systemu Karmy (SK) i Hierarchii Światła (HŚ), wpływ białych i ciemnych istot oraz niestety bardzo wielu starych istot. Wszystko w tamtym okresie dla ludzkości oraz dusz dosłownie się ścisnęło. Nie stało się nic, czego Rudolf Steiner i śp. Jerzy Prokopiuk nie przewidzieli, chociaż oni sami nie rozumie skali tego, co miało nastąpić. Mówili o wcieleniu i przygotowaniu miejsca dla takiej istoty jak Aryman, ale oprócz tego wcieliło się dużo więcej istot, starszych od tego prastarego demona. W tamtym roku zaczęło się to, co opisałem w Cieniu bogów, chociaż pozycja została wydana dopiero w 2024 roku, ponieważ tyle czasu potrzebowałem na poradzenie sobie z tymi traumatycznymi wydarzeniami duchowymi. W międzyczasie napisałem kolejną książkę Poza Dualnością. Pozycja ta podsumowywała czternaście lat mojej pracy nad białymi i ciemnymi wzorcami, wyjaśniając, czym są, skąd pochodzą i dlaczego mają tak duży wpływ na nas, ludzi, nasze części subtelne oraz dusze.

W całym okresie negocjacji duchowych, pracy z ludźmi, przybliżania tematu subtelnej części i duszy oraz otwierania na jasnoczucie innych, moje własne umiejętności rosły, podobnie jak postawy wewnętrzne. Przez prawie dwie dekady ciągle uczyłem, rozdawałem wiedzę za darmo, odbijałem ją w podświadomości zbiorowej jako przeczucia lub informacje dla reszty ludzkości. Niezmienna podczas całej mojej drogi była postawa łączenia pracy klasycznej: ciało, psychika, podświadomość z duchową: ciała subtelne, naciski, opętania, obce systemy wpływu. I tak praca rosła:

a) ciało – psychika – podświadomość,

b) pole rodowe i pole ludzkie,

c) karma niższa – karma wyższa,

b) ciało – część subtelna,

c) ciało – dusza,

d) ciało – monada,

e) ciało – część subtelna – dusza – monada – Superaspekt.

Przez ponad dwadzieścia lat dochodziły kolejne elementy, które pozwalały lepiej pomagać, wspierać, leczyć, rozumieć, ale również zmieniać nie tylko własny los. W tej pracy stosowałem wiedzę pochodzącą również z Germańskiej Nowej Medycyny czy Totalnej Biologii, ale sam zdecydowałem się nie pracować stricte w tym nurcie. Również z nowymi osobami – kiedy odczuwałem taką potrzebę i ją widziałem – polecałem korzystanie z klasycznych terapii i psychoterapii, metody TRE i wielu innych.

W 2026 roku została wydana kolejna książka Zmierzch bogów, która jest tak naprawdę kontynuacją tego, co wydarzyło się w Cień bogów. W książce skupiamy się na podróży, temacie wychodzenia z lucyferyzmu, matrixa duchowego, który działa odcinająco na prawie wszystkie ścieżki duchowe. A kolejne działy tej książki – kierują prosto w oblicze białych hierarchii, ciemnych, ale i indywidualnych zaburzeń starych istot, które ograniczały nie tylko człowieka, ale całe przestrzenie duchowe. Pozycja szczególna, pokazuje jak wielką moc ma Metoda Międzyjaźniowa, czyli praca, która łączy nas, nasze dusze i monadę w jedno.

Obecnie pracuje nad książką, która uwalnia wszystkie błędne przekonania czy ograniczenia zawarte w Energii Miłości. Udostępniłem również metodę dotykająca pracy z uwalnianiem od paktów z diabłem, same przebudowy czyli bardzo skomplikowane i długotrwałe prace – uwalniające człowieka i jego dusze z tego, co wydawało się dotychczas nie do uwolnienia. Wszystko to jest efektem ponad 20 lat pracy, analiz, wypracowania technik oraz budowania własnej postawy siły, która toruje innym drogę do wolności.

Zapraszam do zgłębienia tego, co było dotychczas ukryte, ponieważ w ten sposób wzrastasz nie tylko ty, ale cała twoja istota, każde ciało, jaźń. A to zmienia to, co będzie się dziać w przyszłości. Studiuj, poznawaj, ucz się. Trzymam kciuki.

Nikodem Marszałek