Home Pakty z Diabłem

Pakty z Diabłem

Legendy paktu z diabłem mają korzenie w folklorze europejskim, inspirowanym m.in. historią Fausta z dzieł Goethego, gdzie bohater sprzedaje duszę Mefistofelesowi za wiedzę i moc. Motyw ten ewoluował, szczególnie w bluesie, rocku i hip-hopie, stając się metaforą dla poświęceń, ciężkiej pracy. Mit o pakcie na rozdrożu (ang. „crossroads”) wywodzi się z afrykańskich i europejskich tradycji voodoo oraz chrześcijańskich opowieści o diable jako kusicielu. W muzyce zyskał popularność w delcie Missisipi na początku XX wieku. Kluczowa figura to Robert Johnson, bluesman, który rzekomo spotkał diabła na rozdrożu. Jego utwory: „Cross Road Blues”, „Me and the Devil Blues”. Opowieści łączą się z voodoo i hoodoo, praktykami afroamerykańskimi, gdzie rozdroża symbolizują wybór między dobrem a złem.

Moje ponad dwudziestoletnie doświadczenie pracy terapeutycznej i duchowej pokazuje odwrócenie procesów zachodzących w naszym życiu. Mit nie był pierwszy – najpierw zaistniało doświadczenie duchowe, które realnie zaszło. Innymi słowy: najpierw mamy do czynienia z działaniem duchowym, subtelnym – interakcją zachodzącą w wyższych gęstościach między naszą częścią subtelną oraz duszą a innymi duszami czy bytami. Dopiero później materializują się te działania w naszej rzeczywistości, fizycznie, w życiu jako warunek lub skutek. Niestety często postrzegamy siebie jako niepodzielne „ja”, traktujemy swoją jaźń jako nadrzędną siłę wobec wszystkich procesów w naszym życiu i pomijamy najważniejszy element – duszę. Najpierw jest dusza, potem część subtelna, a dopiero potem my – osobowość, świadomość w ciele fizycznym. Brak zrozumienia tej zasady wynika bezpośrednio z nauk Kanta i Kartezjusza, racjonalistycznych koncepcji oraz wpływu arymanizmu na rozwój człowieka – kwestia, którą wielokrotnie podkreślał Rudolf Steiner.

Pierwsze moje zetknięcie z zewnętrznym wpływem na cudzy sukces, talent, rozwój, emanowanie witalną czy magnetyczną siłą – która przyciągała lub odpychała innych, torowała w niesamowity sposób drogi i otwierała wiele drzwi – miało miejsce w 2009 roku. Pracowałem już z duszami klientów, wykonywałem odczyty subtelne, diagnozowałem karmę, wpływy subtelne oraz uwalniałem opętania i ingerencje. Często temat pracy dotyczył zablokowanego przepływu, czyli braku zleceń i pieniędzy. Inne spotkania natomiast nie wynikały z braku i przeszkód, lecz zaskakującego przepływu, sukcesu. Oprócz nauki duchowej, praca dotyczyła linii: człowiek – jego dusza oraz człowiek – jego dusza w kontekście wpływów demona, bytu czy innej duszy. Wtedy musiałem wykorzystać całą swoją wiedzę, umiejętności i siłę. Konfrontacja z takimi istotami jak: Lucyfer, Szatan, Baal, Asmodeusz, Aryman nie była prosta. Potrafiłem już diagnozować i odróżniać energię inicjacji, wpływy każdej poszczególnej istoty, lecz do ostatecznej konfrontacji nie byłem jeszcze gotowy. Moja praca pomagała, uwalniała, bo moc zawsze jest w nas – ale dopiero po 2019 roku, czyli dziesięć lat później, byłem jako istota (ja, dusza i monada) gotów do konfrontacji. Tak też się stało, co opisałem w dwóch moich książkach: Cień bogów i Zmierzch bogów. Dzięki tym uwolnieniom możliwy jest właśnie taki rodzaj pracy. Piekło nie istnieje w tej formie, w której istniało, lecz cyrografy oraz interakcje i zobowiązania między duszami pozostają.

Wróćmy do podstaw. Na czym polega „Pakt z Diabłem”. Moje zadanie polega na ustaleniu:

1. Pierwszym krokiem jest określenie, z jakimi siłami został podpisany cyrograf. Nie zawsze w pierwszej kolejności jest to Lucyfer lub Szatan. Być może chodzi o Baala, Asmodeusza, Arymana czy pomniejsze demony. Może też być tak, że są to rytualne inicjacje tajnych stowarzyszeń – wtedy najważniejszy wpływ pochodzi od Lucyfera.

2. Drugim krokiem jest ustalenie, kto wszedł w interakcje z tymi siłami: osobowość (przez myśli, modlitwy, intencje, szkolenia, inicjacje magiczne, rytuały krwi, odczytywanie wersetów) czy dusza? Jeżeli to dusza, musimy określić, czy współpraca trwa wiele wcieleń, czy też dopiero teraz doszło do podpisania paktu.

3. Trzecim krokiem jest ustalenie, ile i jaki rodzaj inicjacji oraz pieczęci znajduje się w ciałach subtelnych: osobowości i duszy. W tym celu wykonuję kilka odczytów rozłożonych w czasie: na początku i obecnie.

4. Czwartym krokiem jest określenie, ile i jaki rodzaj energii (liczonej w kwantach: tysiące, miliony, miliardy) zostało wykorzystane do wytworzenia lub zasilania celu cyrografu. Kluczowy punkt polega na tym, że część tej energii musi zostać wyrównana. Dlatego właśnie potrzebna jest pomoc kogoś z zewnątrz i zastosowanie Metody Międzyjaźniowej. Człowiek w trakcie życia potrafi wygenerować pewną ilość energii (liczonej w dziesiątkach lub setkach tysięcy), ale jeśli mamy do czynienia z wprowadzeniem milionów czy miliardów kwantów, to nie jest możliwe wyrównanie tego przez kogokolwiek nawet przez setki wcieleń. To właśnie największa pułapka „Paktu z Diabłem”. Teraz masz, ale potem spłacasz eony. To są sieci bez wyjścia. Podczas tego procesu nic nie oddajesz, z niczego nie rezygnujesz, przed nikim nie klękasz – my wyrównujemy to z poziomu monad (adi).

5. Piątym krokiem jest konfrontacja z poszczególnymi istotami, uwolnienie od zależności i odzyskanie cyrografów oraz wyrównanie energii. Ten proces dla niektórych może być silny i budzić strach, ale nie ma takiej potrzeby. Wtedy właśnie rozpoczyna się praca nad zrozumieniem zasad dualnych: wejście – wyjście, przyczyna – skutek oraz budowanie nowej postawy w części subtelnej – duszy i nawet twojej monadzie. Dodatkowo moja istota zapewnia opiekę.

6. W kolejnym dniu następuje przebudowa Twojej istoty: czyli ciała osobowości, duszy oraz często monady – podsumowują swoje istnienie oraz odzyskują wszystkie rozbite, utracone energie. Przebudowa nie różni się niczym od tego, co jest przedstawiane na mojej stronie. Dlaczego ten etap jest tak ważny? Szkody są zbyt duże, często mamy do czynienia z paktem w pakcie, pieczęcią na pieczęci, programowaniem podświadomym, hipnozami. Przebudowa nie tylko domyka drogę dualną, co otwiera całą istotę na nowe rzeczywistości, ale przede wszystkim przywraca pierwotne emanacje i wibracje. Sam Pakt często wymusza spłatę już za życia lub pociąga bliskich nieświadomie. Uwolnienie Ciebie – pozwala popatrzeć na tych najbliższych Tobie. Ciemność atakuje zawsze tam gdzie może.

7. Odwracamy bieguny: tam – gdzie wcześniej dominowały energie piekielne (wpływ na pole człowieka, System Karmy (SK) oraz Hierarchię Światła (HŚ)) i doładowanie przez nogi i trzy niższe czakramy – podnosimy wszystkie zasoby na poziom dusz i monad. Co to daje? Jeśli przyzwyczaiłeś się do pewnego rodzaju: „zasilania”, „energii przepływu”, „zimnego serca” czy „energii inspiracji/kreacji”, to funkcjonujesz w sposób dopasowany do tej energii. To jak wdychanie powietrza podczas smogu – przeżyjesz, ciało się przyzwyczai, ale zatruwasz się i skracasz sobie życie. Na całe szczęście proces przebudowy dźwiga wszystkie nasze wibracje, aura staje się subtelna, a energia bardziej duchowa. Działanie to otwiera na nowe rodzaje energii, które zaczynają zasilać twoje biznesy, struktury czy Ciebie. Nie ważne jak ciężki jest dany rodzaj energii – każdy jej rodzaj zostaje podniesiony. Wyjaśnię technicznie: kwant energii kreacyjnej i ciemnej, ale po podniesieniu i zmianie wibracji rośnie dwukrotnie lub nawet trzykrotnie. To fenomenalne działanie, ponieważ posiadając milion kwantów energia wzrasta do dwóch lub trzech milionów. I teraz pewnie zaczyna docierać do Ciebie: „Piekła oszukały wszystkich”.

Kolejne spotkanie z wpływami zewnętrznymi na sukces pojawiły się przez rywalizacje Youtuberów i Streamerów między sobą. Zlecenia pozwoliły mi dogłębnie zbadać poszczególnie działanie części subtelnych i dusz – paru z nich. Wpływy największe to Baal i Asmodeusz. Każda część subtelna i dusza oprócz pieczęci od tych istot, posiadała bardzo nisko zawieszony, bo pod nogami, dostęp do zbiorników zawierających miliony, czasem miliardy kwantów energii. Publiczne kanały tych osób obserwowane przez tysiące a później miliony, biły energią, ich aury emanowały przepływem i przyciąganiem. Niestety duchowo ich dusze podtrzymywały w sobie umowy wielopoziomowe, bo z jednej strony – zasilanie, które działało jak efekt domina, z drugiej nakaz wpływania na poziom mentalny (głowy) lub emocjonalny (brzuch) słuchacza, obserwatora, czytelnika. Nie każdy miał taki sam cyrograf. Czasem jedni wytwarzali sobie karmę przez dodatkowe działania; inni, jedynie pozwolili obcej istocie zapieczętować swoją duszę.

Czasem nie jest tak oczywiste, jaki pakt, zależność łączy nas ze światem duchowym. Osiągnęliśmy pewien sukces, może nawet jesteśmy głodni czegoś więcej. Tylko coś nas gryzie, powstrzymuje – a mianowicie nasza nieświadomość o wpływie sił zewnętrznych na naszą duszę. Mechanizmy obronne spychają wszystko do głębokich zakamarków psychiki. Trudniej, kiedy już nic nie czujemy, bo jesteśmy tak zamknięci emocjonalnie.

Inicjacja odbywa się prosto – nie zawsze jest to wielki rytuał, krew na papierze, słowa wypowiedziane w odpowiednim dniu, czy poświęcenie czegoś lub kogoś. Może to być zwykłe szkolenie czy metoda stworzona przez kogoś zależnego (ciężkiego, ciemnego, zainicjowanego, mrocznego, magicznego). W zamian za naukę i wsparcie, dusza oddaje swój podpis. A przecież nauki na Ziemi ukrywają prawdę o duszy. Dopiero od 2007 roku mogliśmy dzięki mojej pracy dowiedzieć się więcej o duszy. Mamy więc zależność „nauczyciela” od innych dusz czy bytów. To prowadzi do budowania siatki zależności pośredniej. Nauczyciel był zależny od Baala, a Baal od Mefistofelesa. Do kogo umowa należy? Dusza zależna jest nie od jednej, a trzech istot, bo tak wygląda hierarchia.

Przykładem może być Aleister Crowley. Patrzymy w oczy, bo oczy są zwierciadłem duszy. Szukamy w jakiej przestrzeni przebywa jego dusza, ale przeszkadzają nam w tym jego inicjacje emanujące w polu. Tutaj głównie Szatan, Baal i Aryman. Brak rozróżnienia oraz nauk o istnieniu wielu sił w świecie duchowym sprawia, że nie odróżniamy działania każdej poszczególnej siły i jej energii. Innymi słowy: inicjacja z Szatanem (działanie Arymana) będzie podobna do tej z Lucyferem czy Asmodeuszem – energia jest jednak różna. Dlatego też tak trudno nam uwolnić się od wpływu tych sił, gdy już raz dokonają w naszej duszy inicjacji. A to podstawowy błąd, bo Szatan i Lucyfer to dwie różne istoty, podobnie jak kimś z goła odmiennym jest Aryman.

Kiedy wiemy, co się dzieje z duszą, gdzie przebywa – można z nią porozmawiać a później pracować. Podczas pracy uwalniamy wszystkie linie hierarchiczne i zależności – dlatego tyle praca trwa.

Współcześnie mówi się o „klątwie paktu”, „diabeł to menadżer”, „sprzedam dusze za dobre działanie algorytmu (patrz: tik-tok)”, „pakt z korporacjami streamingowymi”. Nie ważne, co się mówi – w środku wiesz, co jesteś w stanie oddać za sukces, sławę, moc, talent, wyróżnienie i zaistnienie. Nie tylko to, bo co byłeś gotowy zrobić i co zrobiłeś.

Skupmy się na ostatniej rzeczy.

Istnieje ogromna przepaść między inicjacjami i wtajemniczeniami z ręki Szatana a tymi pochodzącymi z ręki samego Lucyfera. Jeden i drugi wymagali wiele od ludzi zainicjowanych oraz ich dusz, ale cele tych istot były zgoła różne. Niestety wiele tajnych stowarzyszeń, grup, sekt miesza wpływy ze sobą, bo splatają się one ze sobą niczym nić DNA. Mamy jeszcze trzeciego gracza – znany wszystkim Metatron. To już zupełnie inny wpływ i zależność.

Podczas pracy ciało każdego reaguje inaczej. Najwięcej traum wpływu jest po Szatanie, najtrudniej uwolnić dumę po Lucyferze, natomiast po Metatronie poczucie wybrania i prowadzenia. Wszystko to trwa, ale chciałbym, abyś dał sobie szansę na uwolnienie się od tych istot ze wszystkim, co one niosły, jak wpłynęły, bo nawet jeśli teraz wszystko się układa – karty szybko się obracają i karma wraca. A każdy pakt ma swoją datę ważności i nigdy nie było tak, że karty się nie odwracały do góry nogami – jak w tarocie.

Zajmuję się piekłami, Książętami Piekielnymi, również ze względu na swój wiek duchowy. Wyszkoliłem do tej pory dwie osoby, które mogłyby przejąć to, co robię. Tak, na całym świecie nie ma drugiej takiej osoby. Samo uwolnienie nie jest egzorcyzmem – nie wyrzucamy demonów. To są pomniejsze działania, choć widowiskowe. Przebudowujemy całą Twoją istotę, co sam poczujesz i inni zobaczą, po powrocie do domu. Wróci twoja emanacja pierwotna i otworzy się nowa droga w temacie: kreacji, pracy, biznesów. To jak wychodzenie z ciemnej wieży, niby złote schody, ale dziwnie stłoczone. Najtrudniejszym elementem nie jest tutaj wstyd, strach przed oceną, ale brak wiary w siebie – że bez mocy, wpływów, inicjacji jesteś nikim. No cóż, zawsze byłeś kimś, tylko o tym zapomniałeś. I nie wolno myśleć w kategorii straty tylko przekroczenia i wejścia w nowy etap swojego życia i istnienia, bo praca dotyka całej Twojej istoty, nie tylko twojego życia. Więc dodatkowo poznajesz siebie w tym procesie.

Co jest potrzebne?

  1. Płacisz zadatek w wysokości 10 procent.
  2. Wysyłasz na początku swoje aktualne zdjęcie od pasa w górę.
  3. Możesz opisać w skrócie swoje przeżycia, inicjacje, czy przeczucia. Bez nazwisk i miejsc, bo nie potrzebujemy tych informacji.
  4. Płacisz resztę – jeśli mamy potwierdzenie aktywnej inicjacji (dlatego było potrzebne zdjęcie).
  5. Spotykamy się w Quito w Ekwadorze. Pracujemy na żywo przez trzy dni. Na tym etapie nie ma możliwości pracy zdalnej.
  6. Kiedy podejmiesz decyzję: miej świadomość działania różnych sił, bo proces już się rozpoczął. Liczy się intencja. Trzymaj się jej.
  7. Samo przyzwyczajenie do nowej wibracji po uwolnieniu – może okazać się czymś, czego potrzebowałeś i szukałeś przez całe życie. Powrót do domu po długiej podróży w mroku.
  8. Do miesiąca czasu pracujemy ponownie na żywo lub zdalnie (nie ma to już znaczenia). Sprawdzamy Twoje energie i postawy, duszy i monady.

Miejsce: Quito, Ekwador

Inwestycja: 200 tysięcy złotych / 55 tysięcy dolarów (10 procent to 20 tysięcy / 5.5 tysięcy dolarów)

Uwolnienie odbywa się w języku polskim lub angielskim.