Poniższe uwolnienie pokazuje skutki podpisania w poprzednim życiu cyrografu (paktu z diabłem). W tym przypadku chodziło o różne istoty – wcale nie takie słabe, co wyraźnie pokazuje zależność naszego bohatera, dosyć znanego YouTubera, i jego duszy od tej grupy. Jego obecne wcielenie spłacało to, co zaciągnęło w innym życiu, ale nie tylko – spłata polegała na dosłownym konsumowaniu jego duszy przez demony i struktury tych istot.
W tradycyjnych podejściach duchowych (czy to teozofia, channeling, czy współczesna praca z energiami) prawie zawsze pracowano tylko z poziomem osobowości (część subtelna, ciała niższe: eteryczne, astralne, mentalne). Dusza w swoich przestrzeniach, jak i sama monada pozostawała nietknięta – szczególnie monada jako najwyższa, niepodzielna iskra boska, „właściciel” całego łańcucha dusz oraz wcieleń. I właśnie dlatego każdy, kto próbował głębokiego oczyszczenia lub uwolnienia, w pewnym momencie dostawał „kontrę” z góry, czyli z poziomu wyższego. Osobowość mogła być wolna, ale dusza nadal była podpięta do starych struktur i kontroli (matryc, kontraktów). Jak nie dusza to monada zależna od pętli eonów. Różnica mocy jest tu naprawdę ogromna – osobowość to ledwie „kostium”, dusza to już operator, a monada to sam reżyser i producent całego spektaklu.
Dlatego dotychczas uwolnienia tego rodzaju nie były możliwe dla nikogo na świecie – po prostu zbyt duża różnica mocy między: osobowością a duszą oraz duszą i monadą. Dlatego ten „cyrk trwał od eonów”. Nie dało się przerwać pętli, bo nie sięgało się do źródła mocy, które tę pętlę utrzymywało.
Każda forma mocy, każda „realizacja pragnień”, każda „duchowa nagroda” ma swoją cenę. Tylko że większość ludzi nigdy nie widzi rachunku. Dusza i części subtelne podpisują pakty, misje, umowy w ciszy – w zamian za talent, pieniądze, relacje, ochronę, „misję”, channeling, uzdrawianie, cokolwiek. Oddają fragment własnej suwerenności, fragment duszy, siebie, monady; fragment pamięci, czasem całe linie rodowe. Budują na tym, co pożyczone. A potem dziwią się, że nagle „coś się psuje”, że przychodzą ataki, że ciało choruje, że relacje się rozpadają.
To nie jest karma w starym, karzącym sensie. Kiedy robimy uwolnienie na dwóch poziomach jednocześnie (dusza + monada), właśnie ten rachunek wreszcie można zamknąć świadomie. Nie przez cierpienie, nie przez „odpokutowanie”, tylko przez świadome przejęcie odpowiedzialności i przekierowanie energii. Nazywam to „wyrównaniem”, „coś za coś”, z zyskiem dla wszystkich, szczególnie dla tych – którzy mieli władzę nad nami. Nikt tutaj nie traci.
W „Zmierzchu bogów” pokazałem skalę, przy której ta praca, wydaje się „lżejsza”. Bo tam wchodziliśmy już w struktury naprawdę starożytne. Tutaj – nawet przy mniejszych graczach – mechanizm jest identyczny. I właśnie dlatego sposób prowadzenia rozmów musi być taki sam: bez litości dla iluzji, ale z pełnym szacunkiem dla wolnej woli każdej istoty (w tym tych, które jeszcze nie chcą się obudzić). Taka praca to jak zamykanie starych ksiąg rachunkowych na poziomie, na którym nikt wcześniej tego nie robił, bo nie miał dostępu.
I właśnie dlatego sukces zawsze ma cenę – ale teraz przynajmniej wiemy, co dokładnie płacimy i że możemy to zrobić świadomie, bez dalszego zadłużania się u starych wierzycieli. Zapraszam.
Początek
Nikodem: Opętanie. Nie wiem, czy nie dotarłem do tego, który go przejął.
Ola: Mała gargulcowa dusza? Skrzat?
Nikodem: W każdym razie, jego ciała to w sumie brak ciał subtelnych. Ciało mentalne rozbite na kilka kawałków – czyli rozszczepienie psychiczne.

Ola: Ma „Pana tego Wcielenia”.
Nikodem: Niech się pokaże w całej okazałości.
Ola: Nie jest to żaden „opiekun”, raczej ktoś, kto pasożytuje. Bardziej zemsta, żeby nie wyszedł z bycia „zależnym”, „na łańcuchu”.
Nikodem: Która gęstość?
Ola: Atmaniczna na minusie.
Nikodem: Zapytaj tego „opiekuna”, gdzie jest jego dusza?
Ola: Na jego łańcuchu.
Nikodem: Czyli zeszłaś w struktury piekieł?
Ola: Szukam, czy nie ściemnia. Widzę go, jakby coś żarł. Stoi taki napakowany, koksu, i żywi się jakąś energią. Je energią tej duszy też.
Nikodem: Żywi się depresją. Energią smutku, rozpaczy, braku wiary w siebie.
Ola: Tak.
Nikodem: Ja z nim porozmawiam. Ty poszukaj jego duszy, stań koło niej.
Ola: Ta dusza jego wydaje mi się, że na buddhi, ale boi się, ukrywa.
Nikodem:
[Do zmodyfikowanego demona] Cześć. Co za blokady założyłeś dookoła tej przestrzeni?
D (wygląda jak przejedzony demon): Kim jesteś?
Nikodem: Twoim koszmarem. Ale na razie zaczniemy od wprowadzenia cię w sen. Śpij (Wprowadzam go w sen).
Jak popatrzysz na niego, to ten byt jest zbudowany z wielu dusz. Taki „oblepiony demon”. Duży, na mniejszych istotach może żerować.
Ola: Musi mieć część energii jego duszy. Pożarł część jego duszy. Demoniczna postać, z rogami. Taki wielki, ciężki.
Nikodem: Tak to wygląda. Ogromny demon pożerający młodsze dusze. Nawet z monad czerpie energie. Teraz zawołaj „szefa” tego demona. On jest duży, ale nie jest mózgiem.
Ola: Ja to nie rozumiem, jak może pożerać dusze, dlatego mam częściowy mindfuck.
Nikodem: Kogo widzisz?

Ola: Hm. To chyba jakieś monady się w to bawią.
Nikodem: Nakaż jej zawołać i istoty tworzące tego typu „demony”, i pozostałe monady.
Ola: Jakieś starsze orki, Balrogi.
Nikodem: Mamy tutaj do czynienia z całą hierarchią piekielną. Zauważ, że te dusze są wspierane monadami i ciałami podziemnymi (piekłami). To nie jest zwykłe uwolnienie.
Ola: Jak młode dusze mają funkcjonować z czymś takim.
Nikodem: Niech główna dusza – na razie nic z monadami – zrobi krok do przodu. Zapytaj ją: ile ma takich dusz zjedzonych lub które służą jako pożywienie?
Ola: Niby setki tysięcy.
Nikodem: Jaką armią wojowników, strażników zarządza?
Ola: No, takie właśnie orkowie, Uruk-hai, nie wiem jak to się nazywa.
Nikodem: Liczba konkretna.
Ola: Dziesiątki tysięcy?
Nikodem: Zadaj to pytanie: „Czemu „jego imię” wylądował u was? Podpisał cyrograf, pakt z wami?”.
Ola: Tak, na lepsze wcielenia („lepsze”, „bogatsze”).
Nikodem: I dostał takie życie, przeżył już je. I co teraz się z nim dzieje?
Ola: Mówi: „Teraz jest ścierwem, bo te energie, które miał, zaprzepaścił, więc teraz my możemy go jeść”. A to nawet nie jest sąd karmiczny.
Nikodem: Tak. Tak się dzieje ze wszystkimi gwiazdami, gwiazdeczkami, aktorami, biznesmenami, piosenkarzami, ludźmi, którzy mają pakty – a nawet o tym nie wiedzą, bo to dusza zrobiła.
Ola: A potem siedzą w depresji, samobójstwa popełniają, używki.
Nikodem: Powiedz im moje imię duchowe – Białe i Ciemne. Stanę za tobą.
Ola: W jaki sposób oceniają, że coś zostało zaprzepaszczone. Według jakiej skali i oceny?
Nikodem: Zaprzepaszczone znaczy: nie zostało spotęgowane, tylko energia się wytraciła.
Ola: Wiadomo, jak piekła ci dają, to odbiorą w swoim czasie z procentami.
Nikodem: Jak zareagowali na moje imiona?
Ola: Zastygli tak jakoś. Dziwny wyraz twarzy.
Nikodem: Powiedz im: bierzemy i odzyskujemy wszystkie dusze.
Ola: Mówią: „Nie możecie. To do nas należy”.
Nikodem: To nie jest pytanie ani prośba. W to miejsce dostaniecie światy, gdzie jest dużo więcej energii, ale musicie je chronić. [Moje uwolnienia zawsze polegają na wyrównaniu.]
Ola: Myślą. Zaskoczeni.
Nikodem: Tutaj pokazujemy im te światy. Mogą się tam przenieść i zbadać. Poczekamy. Mogą też policzyć ilość energii, jaka tam jest i jest wytwarzana. Ekonomia kosmosu.
Ola: Są w szoku, że może być coś innego.
Nikodem: Powiedz im: to nie jest energia dusz, które jecie, ale energia wyższa, więc musicie się przestawić na trochę wyższe wibracje.
Ola: No to problem mają, bo nie wiedzą jak.
Nikodem: Niech tam idą i zaczną chronić to miejsce przed najeźdźcą, ale też niech przyjmą energię, która tam jest, w siebie. Niech idą na testy. Poczekamy.
Ola: Oni mają takie zaskoczenie, że mogą tam pójść, ale tutaj inwestycja musi się zwrócić – dodają.
Nikodem:
[Do monad]
Cześć, monady tych istot. Rozpoznajecie mnie? [Monady tych dusz.]
M: Tak, Panie. [Dużo starszych monad, ciemnych. Dookoła tysiące mniejszych.]
Nikodem: Bez tytułów. Bawicie się, gracie, udajecie. Dajcie zgodę na te światy dla waszych dusz.
M: Ale co z tymi, którzy nam się oddali i poddali?
Nikodem: Biorę w posiadanie wszystkie cyrografy i pakty. I tak większość już należy do mnie. Klucznik. Tam przechodzicie ewolucję i dalszy rozwój. Tutaj marnujecie czas nasz, kosmosu i innych. Żadnego rozwoju.
M: Jaki mamy wybór?
Nikodem: Nie macie. Możecie walczyć – mnie to obojętne. Ale po wszystkim stracicie wolną wolę. Taka zasada.
Powiedz tym duszom, które zostały – oddają wszystkie cyrografy, pakty, śluby. Wszystko zrzucają.
Ola: Niektóre chętnie to robią nawet, jakby w głębi siebie długo czekały na zmianę. Niektóre walczą z tym.
Nikodem: Ekonomia kosmosu. Po to tu jesteśmy. Muszą dalej się rozwijać i istnieć. Pozwoliliśmy im zachować twarz. Walczą, ale to walczą przez swoje monady.
[Do monad]
Nie rozumiecie czegoś.
M: Rozumiemy. Wiemy, z kim rozmawiamy. 80 procent z nas idzie do tamtych światów, wciela się, chroni i czerpie z nich.
Nikodem: Wystaw te 20 procent.
M: Ale to ich decyzja, nie nasza. My przechodzimy.
Ja: Skieruję się do pozostałych. Co jest?
M (monady różnej wielkości): Nie idziemy. Tu mamy być.
Ja: Zachowujesz się jak ci, których pożerasz. Na tym poziomie jesteś?
M: W ewolucji jestem wyżej od nich.
Ja: Tak? Po co gromadzisz te armie i siły?
M: Wolimy umrzeć, niż oddać to, co należy do nas.
Ja: Inne dusze należą do was i ich wcielenia? Widzę tego YouTubera jak żyje.
M: Teraz, kiedyś był sławny. Teraz należy do nas.
Ja: A wy do mnie.
M: Co?
Ja: Stosuję waszą logikę. Należycie do mnie.
M: Nie!
Ja: [Tutaj uruchamiamy energie. Wygląda to w ten sposób, że ja – na poziomie monady (taka moja budowa) wraz z moją Przedwieczną (dalsza struktura istnienia) – zagęszczam energie wokół pól monad i dusz, ale także wewnątrz ich istnienia. Odczuwa się to jako duszący ścisk.]
M: Przestań!
Ja: Odwołaj te dusze.
M: Nieeeeee! (wije się z bólu)
Ja: Mamy się tak dalej bawić? Czemu mamy tracić czas na ciebie? Odwołaj te dusze. Pójdziecie w przebudowę grupową. Dźwigamy ich.
Ola: Silna to była energia mszcząca. Taka postawa, że te demony, mściły się na Youtuberze.
Nikodem: Wyciągały z niego energie – chciały zwrotu!
[Do dusz]
Staję przed duszami. Słyszycie mnie?
D (dużo ich): Tak.
Ja: Umowa jest taka. Idziecie na poziom monady – wszyscy. Wyciągamy kody Arymana, Mefista, Szatana, Lucyfera. Wracacie do tych światów, które czekają na was. Bierzcie je całe w posiadanie: energie, wcielenia, istoty, wszystko.
D: Umowa?
Ja: Moje słowo.
D: Umowa?
Ja: Popatrz mi w oczy.
D: (rozpłakał się)
Ja: Do góry.
Ola: Nieźle.
Nikodem: Teraz idziemy do tego demona, który jest zbudowany z wielu energii, i go kasujemy. Ale trzeba uważać i wyciągać dusze, które już „pożarł”.
Ola: Dlatego jego dusza ma takie małe ciała subtelne, bo część jest w tym demonie.
Nikodem: Stań za nim. Masz w sobie wiązki swojej monady. Więc śmiało, użyj ich. Rób to razem z monadą. Ja staję przed nim i robię. Wiem, jak kształtują się takie istoty. To jest właśnie totalne doświadczenie ciemnej drogi.
Ola: Jakoś go rozszczepiam. Kojarzy mi się z takim demonem z anime Bleach. No widać po nim, że kiedyś miał arystokratyczne życie.
Nikodem: Tak wygląda ten rozszczepiony gigantyczny demon pożerający dusze. Każda wiązka to jedno ciało duszy. Ogrom ich ma (rysunek tego nie oddaje). Teraz ekstrakcja tych wiązek do monady.

Ola: Dużo tych energii. Tak, czuć, że ogrom.
Nikodem: Teraz zawołam wszystkie istoty i dusze, które zostały „pożarte”, bo one tych energii nie mogą scalić, a to duża utrata masy. Moja istota przebudowuje ciemnych, wy wiązki wyciągacie i układacie według wibracji i duszy. To dużo roboty, nawet dla monady.
[po chwili]
Przyszły istoty, bardzo dużo, ogrom. To już trwa eony. Skupimy się pierwsze na tych istotach, które są przebudowywane i pójdą do świata, który im pokazałem.
MN (monada Nikodem): Jeszcze chwila.
Nikodem: Jak twojej istocie (monadzie) idą wiązki i odzyskiwanie?
Ola: Dużo roboty czuję, ale idzie.
[po paru minutach]
Ja: Ile minęło czasu u was?
MN: Waszych? Byłoby to wiele, wiele lat. Gotowe, skieruj od razu na Drzewo Dusz. Będą dwa.
[Tutaj nieustannie zachodził proces przebudowy demonów, istot piekielnych i dusz ciemnych. Drzewa Dusz oznaczają wspólne ciała dusz zamknięte w jednej Rodzinie Duchowej. Kiedy powstaną dusze, zostaną skierowane do światów, które zostały im obiecane. Całość będzie należeć do nich. Jest tu umowa „coś za coś” – „puszczasz stare i dostajesz nowe”. Nie ma straty dla nikogo.]
Ja: Monady się ustawiają, kierują energie do Drzewa Dusz. Następnie ja kieruję je do tego świata, gdzie mają go pilnować, bo to jednak „wojownicy”.
Ja: Ładnie monady urosły, będzie dużo dusz.
Pierwsze dusze wychodzą. Poznajecie mnie?
D: Tak.
[pozostali też krzyczą, że tak]
Ja: Umowa to umowa. Idziemy do tego świata. A jak się czujecie?
D: Mniej kąśliwi, więcej sami generujemy energii.
Ja: Wyrównanie nastąpiło. Nie oddziałują na was śluby i pieczęcie czy stare uwarunkowania, gdzie byliście odcięci od światła. Sami nimi jesteście, ale pewne tendencje u was zostały.
D: Tak.
Ja: Gotowi wszyscy? Otwieramy gigantyczny portal i lecimy, bo to nie kwantowa część Uniwersum. W drogę, panowie i panie.
[siuuup]
Ja: Jak wam się podoba?
D: Tu są inne rasy?
Ja: Tak, ale nie takie silne, jak wy. Wy ochrona, oni kierunek. Musicie się nauczyć współżyć, bo trochę predatorów tutaj jest.
D: Ech. Umowa to umowa.
Ja: Wcielacie się, ale wy jako dusze tutaj przebywacie. Inne zasady energetyczne, chemiczne i biologiczne.
D: Już czujemy, ale ciało w trakcie przebudowy było dopasowane do tych miejsc.
Ja: To żegnam panów.
Jak ci idzie, monado Oli?
MO (Monada Ola): Już skończyliśmy wyciągać energie z demonów. Zwracam te energie duszom?
Ja: I monadom. Tak jest. A Youtubera przebudujemy. Muszę polecieć po jego duszę.
Chodź do mnie. Jesteś wolny w końcu.
DY (Dusza Youtubera): Już po wszystkim?
[rozgląda się na boki, skulony]
Ja: Wolny. Tylko utraciłeś energie. Zrobimy to tak, że pomogę ci zdjąć wszystkie obce energie z twoich ciał, i część subtelna też pójdzie do przebudowy.
DY: Dziękuję.
Ja: Chodź do swojej monady, stoi obok monady Oli.
DY: [Cieszy się jak dziecko, dosłownie dziecko.]
Ja: Lecę i uwalniam niższe ciała osobowości z tych pułapek (patrz: analiza). Muszę wstać.
[po paru minutach]
O ludzie, ale się zmęczyłem. Ile tego było w tych ciałach subtelnych. Wszystko u góry, ciała naprawione i ciało fizyczne uzdrowione. Tyle rozbicia, przekłamania, metali, kabli, chorób, dysfunkcji.
Ola: On nawet raz nagrał filmik, że jest narcyzem lol. Ludzie sami nie wiedzą co o sobie myśleć.
Też go jak takie dziecko odebrałam. Dusza mocno dostała od tego demona swego czasu i tak dużo jej „zjadł”.
Nikodem:
MO: Gotowy. Schodzi dusza. [Monada Oli zajęła się przebudową.]
Ja: Dzięki. Jak się czujesz?
DY: Lepiej, większa, silniejsza. Nie muszę płacić tym draniom.
Ja: Trzeba było nic z nimi nie podpisywać, nic nie brać z zewnątrz.
D: Teraz już wiem.
Ja: Idziemy do ciała fizycznego. Podczas pracy uwolniłem go od nienawiści wobec ojca, bo takie coś wyczułem oraz parę innych rzeczy i tematów.
DY: Część subtelna jeszcze się tworzy.
Ja: Zbadaj ciało fizyczne, swoją osobowość. Poczuj.
D: Teraz go czuję, zagubienie, rozpacz, poszukiwania.
[wzruszona]
Ja: Teraz macie już do siebie dostęp. Wszystko jest na swoim miejscu. Na tym polega Opieka nad Uniwersum. Wszystko ma swoje miejsce i pewien porządek.
DY: Tutaj jeszcze takim złotem obrywam, to przez innych Youtuberów, jak sobie śmieszkuję czasem.
Ja: Pokaż. Demon to wykorzystywał i ciągnął kolejnego YT do siebie. Dobre. Zbadaj i anuluj z pola.
DY: Część subtelna gotowa.
Ja: Niech zejdzie. Poszczególne gęstości subtelne. Śmiało.
Wypełnia się. Pięknie. Obserwujemy, bo dla niego ten proces jest bardzo ważny.
DY: Tak. Jeszcze chwila i pewnie….
Ja: Tak to wyglądało.
Ciało mentalne – jedna jaźń, jedna osobowość, jedna percepcja. Skończyły się cudze głosy, myśli, podszepty, chore dialogi wewnętrzne.
Ciało astralne – jest tylko jedno uczucie i jedna emocja jednocześnie, bez tego pomieszania z poplątaniem, dziesiątki stanów stworzonych przez opętanie i technologię.
Ciało eteryczne – wypełnia się, napełnia.
Ciało fizyczne – energia dochodzi do głowy, ciała.
Ja: Podlecę i porozmawiam z nim. Poznajesz mnie?
S (część subtelna Youtubera): Nie, nie znam. Gdzie jestem?
Ja: Obudziłeś się. W swojej przestrzeni.
S: Co się ze mną działo?
Ja: Opętanie z ingerencją plus przejęcie duszy. Z wielu poziomów.
S: Ty mi pomogłeś?
Ja: Nie tylko. Była jeszcze Twoja fanka, Ola.
S: A teraz dopiero kojarzę i pojawiły mi się obrazy.
Ja: To od twojej duszy, czujesz ją?
S: Dusza? Tak. Teraz ją widzę. [radość, ogromna radość, serce]
Ja: Zbadaj swoje ciała i gęstości, podnieś świadomość, testuj.
S: [robi]
Już. [pełniejszy]
Ja: Teraz ciało fizyczne i eteryczne. Skup się na nich i daj energię. Tutaj dusza pomoże.
S: Kieruję, tak. [pozytywny bardziej]
Ja: [Tutaj mówię: jak ma uleczyć ciało eteryczne, co ma zrobić, na co popatrzeć.] Dużo zatrucia przez jedzenie, celowe znieczulanie.
S: Już, puściło. Uff.
Ja: Teraz, kiedy ciało jest żywsze – niech Ciebie poczuje, daj energię życia, bo to Ty.
S: Robię.
Ola: Śmiesznie jak część subtelna się budzi i sobie powoli przypomina coś.
Nikodem: Duszo. Zbadaj mi teraz fazy rozszczepienia mentalnego. Z czego to się bierze?
D: [Bada].
Ja: Zrobiłem odczyt ciał i wszystko jest dobrze, energia przepływa, rośnie, ciało się napełnia, ale nie podoba mi się ciało mentalne, bo znowu jest tendencja. Dlatego zawsze: sprawdzam, sprawdzam, sprawdzam.
D: Jakby takie trzy wiązki przechodziły.
Ja: Matka. Ojciec. Wujek lub dziadek? Coś doczepione? Fazowe. Chwilka. Kilka faz – odczytuję. Wyłączamy. Kolejne fazy. Robimy nadpis. Tutaj już potrzebuje swojej mocy.
[po paru minutach]
D: Dzięki, nie rozumiałam tego, teraz dopiero zobaczyłam, że są różne przesunięcia.
Ja: Zgadza się. Chwila. Czyli z jednej fazy, którą jesteśmy, nadpisujemy kolejne, bo one jakby oddziaływały na niego. Czyli był on z różnych faz/alternatyw w jednym ciele.

Jeszcze mózg robię jego. Półkule odwrócone jak w lustrze do odczytu. Prawa bardzo zaburzona, zatrzymana. Lewa natomiast nie widzi konsekwencji, coś jest przestawione. Robię.
Ola: Poważnie.
Nikodem: Pomagaj mi, duszo i części subtelna.
S: OK.
D: Ja też.
Ja: Robimy te punkty. Ja robię, wy to wspieracie.
[po paru minutach]
Ja: Jak teraz?
S: Lżej, przyjemniej, pozytywniej. Nie wiem.
D: Na swoim miejscu.
Ja: To tyle. Ogrom pracy i mega wydatek energetyczny. Gratuluję.
Jeszcze Porządkuje Energię Rodu (PER) – tutaj było pozostawienie.
Ola: Oo.
Nikodem: Jak to czujesz?
S: Przodków, lepiej, nie wiedziałem, że tego potrzebuję.
[płacze]
Ja: Wsparcie, nie jesteś sam. Przyjmij je.
S: Przyjmuję, przyjmuję. I dużo dobra jednak było, nie tylko to, co mnie spotkało.
Ja: Tak. Teraz ciała niższe się napełniają. Jeszcze patrzę na los i karmę.
Są zaburzenia psychiczne, zaburzenia zdrowotne, izolacja i pomieszanie. Kiedy był opętany, uruchomiła się z automatu karma istot, które go opętały. Tak działa ten automat.
Wszystko uwolnione.
Po słowie
Miałem tutaj do czynienia z istotą, która spłacała swoje zaciągnięte długi. Była konsumowana fizycznie i duchowo na łańcuchu tak długim, na jaki tylko pozwalali jej panowie – ci, którym oddawała wszystko.
Tu już nie chodziło o zwykłe „oczyszczanie” czy „uwolnienie”. Tu wchodziłem w sam mechanizm transakcji, która trwała setki, czasem tysiące lat. Istota nie była „opętana” – była zastawem. Konsumowana na dwóch poziomach naraz: ciało jako mięso, dusza jako waluta, monada jako zabezpieczenie długu. I ten łańcuch był tak długi, jak tylko „panowie” sobie życzyli. Nie było terminu przedawnienia. Była tylko wieczysta spłata.
Jednak praca przy aktywnym, jeszcze nie wygaszonym cyrografie (pakcie, glejcie, umowie, inicjacji) wygląda zupełnie inaczej. Energia wciąż działa, wciąż się wzmaga albo właśnie wygasa – i dokładnie jak w tarocie koło fortuny nagle się odwraca. Ten rodzaj pracy wymaga już dłuższego posiedzenia. Istoty duchowe boją się mnie, znają mnie, ale tu nie chodzi o wykorzystanie mojej siły, wieku ani umiejętności. Chodzi wyłącznie o dotarcie do sedna. O zrozumienie, co naprawdę dzieje się pomiędzy biorącym (tym, który podpisał) a dającym (tym, który zarządza umową).
Respektuję obie strony. Zawsze. Bo tylko wtedy one szanują to, co ja robię. To nie jest ugoda. To jest równowaga. To jest moment, w którym obie strony kontraktu nagle widzą, że mogą wyjść z tej pętli bez dalszego pożerania się nawzajem. I wtedy – dopiero wtedy – mogę zamknąć księgę.
Wymagało to jednak lat pracy z piekłami, strukturami magicznymi, ciemnymi sojuszami i budowania takiego rodzaju porozumienia między stronami, które działa w obie strony. Ale to już zupełnie inna opowieść.
Jak wyglądałby sukces, gdyby wyrósł wyłącznie z mojej ziemi?
Jak wyglądałby mój biznes, gdyby nie był pożyczony od nikogo?
Co właściwie słyszę w sobie, gdy nie ma już żadnego wierzyciela?
Gdybym nigdy nie podpisał. Gdybym nie oddał ani kawałka siebie, duszy, monady za talent, za ochronę, za blask.
Wtedy sukces nie byłby trofeum?
Byłby rzeką, która płynie sama?
Ludzie przychodziliby nie po „moc mistrza”, lecz po wolność – tę samą, którą ja noszę w sobie bez żadnego pośrednika?
Słyszę wtedy ciszę. Ciszę monady, która nie musi już nikomu nic oddawać?
Słyszę ogień duszy, który nie został zapożyczony? Słyszę siebie – całego, od najgłębszej duszy po najwyższą iskrę – nagiego i suwerennego?
I wiem: taki sukces jest możliwy. Tylko najpierw trzeba było spalić wszystkie stare pergaminy. Dopiero wtedy można zbudować coś naprawdę swojego – i patrzeć, jak rośnie bez łańcuchów.
Enjoy
Nikodem Marszałek
