Home Inspiracja i SzamanizmKosmiczny Konflikt: Plejady kontra Ziemia, Imperialne Floty i Odkrycie Próżni

Kosmiczny Konflikt: Plejady kontra Ziemia, Imperialne Floty i Odkrycie Próżni

by nikom@tutamail.com
A+A-
Reset

Tak naprawdę najważniejsze w tym opracowaniu jest „Po słowie”, ale zapraszam do przeczytania całości tak, jak jest. Pracy było na parę godzin, ale są takie wydarzenia, które zmieniają człowieka i jego postrzeganie siebie, własnego miejsca czy wsparcia.

Kieruję to uwolnienie do wszystkich elit, milionerów, miliarderów, gwiazd, aktorów, celebrytów, masonów, bogatych, biednych, młodych i starych. Nie mówię o tym, co się dzieje na Ziemi, mówię o tym, co się dzieje duchowo i energetycznie. Opamiętajcie się i jeśli możecie – wspierajcie to, co wesprzeć można, bo to się szybciej skończy, niż zacznie. Wyjście ze swojej bańki wpływu i echo chamber nie jest łatwe, znam ten temat – ale bez tego wszystko upadnie, bo rzeczywistość zmienia swój kształt, a nic tutaj nie jest gotowe i przygotowane.

Zrozumienie, puenta i morał płyną z tej historii dla wszystkich nas. Zapraszam.

Wstęp

Wszystko zaczęło się od snów, które były – powiedzmy to szczerze – dziwne, obce i sztuczne. Moja partnerka miała podobne odczucia, podobnie jak dwóch moich współpracowników. Raz, w trakcie wybudzenia, odczuwałem Księżyc, partnerka – Neptuna, a współpracownik – Saturna. Każdej nocy sny były identyczne, dosłownie, jakby ktoś odtwarzał tę samą taśmę. Same treści snów nie były horrorem, ale podczas pracy nad sobą wiemy, że każda noc pozwala metabolizować procesy podświadomości, jakie zaszły w ciągu dnia czy po samej pracy nad sobą. Niestety, przez to, co działo się ze śniącym ciałem, miało się wrażenie odtwarzania starego programu.

Należało wszystko sprawdzić duchowo, ale szczerze mówiąc, to, co odkryliśmy, wcale nie było wesołe. Wykonałem odczyt.

Planety i miejsca na orbitach, gdzie przyciągane były śniące ciała ludzi.

Najpierw sprawdziliśmy w swoich ciałach, co tak naprawdę nas przyciągało do tych miejsc. Każdy z nas miał pozłacane, przezroczyste listki, wyglądające trochę jak elektronika odbita na przeźroczystym papierze. Wibrowały one w czakrach, a na kostkach u nóg znajdowały się małe nadajniki oraz kulki w kości ogonowej. Wszystko było tak pięknie owinięte energią prawie przefazowaną, że naprawdę trudno było ją wyczuć nawet na najbliższym nam ciele eterycznym. Trochę wstyd, że tacy „zawodnicy” nie wyczuli na co dzień manipulacji, ale wyczuć nie mogli – jeśli ciało nie odpoczywa w trakcie snu i jest się zmęczonym przez natłok pracy oraz pracy duchowej.

No cóż, po usunięciu tych elementów skierowaliśmy się we czwórkę w kierunku Urana. Subtelnie, kiedy patrzy się na planety, zapierają one dech w piersiach, ale zamiast podziwiać i eksplorować miejsce, natrafiliśmy na tarcze energetyczne – bardzo silne, otaczające całą planetę. Każdą tarczę bardzo łatwo rozbić, bo wystarczy wytworzyć bardzo szybką częstotliwość wibracji – ja mówię, że to ponad 10 tys. uderzeń na sekundę. Energia jak małe młoteczki, bardzo szybko drgająca, jak szalone plemniki w poszukiwaniu zdobyczy. Zbliżenie takiej energii do tarczy dosłownie ją kruszy. Mogą to być tarcze międzyfazowe, wielofazowe, stałe, ruchome – jesteś w stanie zniwelować każdy ich rodzaj. Nie będziemy o tarczach rozmawiać; kiedy rozbiliśmy tarcze wokół planety, zeszliśmy niżej – była to wyższa gęstość eteryczna.

Ku naszym oczom ukazały się budynki, bazy, które rozciągały się od gęstości eterycznej aż po mentalną. Było to niesamowite, bo mało która cywilizacja buduje coś tak rozległego – tylko że na tamten moment jeszcze nie wiedzieliśmy, kto to zrobił. Wydawało się, że jest tutaj ręka człowieka i ras bardzo zaawansowanych, ale kiedy chodziliśmy po korytarzach, widzieliśmy: długie istoty z bardzo podłużnymi rękami, jaszczury, szaraki, ale też ludzi – dużo wyższych, jasnych, z bardzo mocno wibrującymi oczami i włosami. Wydawało się, że to taka „lepsza rasa ludzka”, ale nie z tego Układu czy miejsca.

W miejscu leżało pełno śniących ciał ludzi, naprawdę całe „kaskady”. Były to nie tylko ciała astralne, ale właśnie niektóre wibrowały pomiędzy gęstościami, od wyższej eterycznej aż po mentalną. Widać, że każdy, kto śpi, „ląduje subtelnie” w innym miejscu i gęstości. Chodziliśmy po całym miejscu, ale nikt nie zwracał na nas uwagi. Dlatego skierowaliśmy się w kierunku Neptuna.

Ten sam mechanizm tarczy – po kilku sekundach rozpadł się. Tutaj współpracownicy od razu odczytali: całe pola marzeń sennych, celów, ambicji, historii życiowych – odczytane i zapisane na kołowych dyskach. Obok, w probówkach, DNA, wibracje czakr, energii – wielu milionów ludzi, jak i nasze własne. Znowu wielkie, długie postacie nas widziały, „świetliści ludzie” o dużych ciałach, ale nie reagowali. Polecieliśmy za Układ Słoneczny, ale bardziej dokładnie za Pas Kuipera. Tutaj wyczuliśmy od razu natężenie, spięcie, ale nic nie było widać.

Usłyszałem w sobie wewnętrznie: „Fale, zdejmij ich techniki”. Od gęstości przyczynowej puściłem aż do gęstości eterycznej specjalne fale, które maskowanie zdejmują. Taka tam zabawa w kotka i myszkę kiedyś z Metatronem i Janem, więc wytworzyło się kontrtechniki. Ku naszym oczom ukazały się statki, ale nie byle jakie, bo wszystkie wyglądały dokładnie tak, jak z Gwiezdnych Wojen: Krążowniki i Gwiezdne Niszczyciele „Imperial”. Robiło to wszystko niesamowite wrażenie. I od razu przypomniałem sobie Gwiezdne Wojny – jak w 2007 roku osoba, która pokazała nam pracę z duszą, co dotyczyło faktycznej pracy z częścią subtelną (opisałem więcej w „Cieniu bogów”), powiedziała do nas: „Ale wy latacie z tymi mieczami świetlnymi z Gwiezdnych Wojen i macie obok dużo istot właśnie z tego świata”. Wtedy nam nie było do śmiechu, bo przecież dopiero zaczynaliśmy przygodę duchową – a tu już słyszysz o swoich obciążeniach i historiach, na które nie jesteś gotowy.

Stanęliśmy dokładnie pośrodku całej floty i zaczęliśmy poruszać energetycznie statkami, co wcale nie jest takie trudne energetycznie, nawet jeśli rozciągają się na wiele kilometrów. Współpracownicy od razu zaczęli się z całej sytuacji śmiać, bo mówili: „Ktoś się spóźnił, bo już dawno po premierze”.

Kiedy wyszły części subtelne z tych statków, zaczęliśmy rozmawiać. Wszyscy ubrani w mundurach, z insygniami, płaszczach. Lasery z boku. Wysokie buty, trochę jak gestapo. Zapytałem, czy szukają Vadera, Luka czy Lei? Nic nie odpowiedzieli, po czym dodałem: „A, przecież Aryman się uruchomił na Bliskim Wschodzie. Szukacie swojego Kanclerza, Palpatine’a?”. Od razu oczy im się zwiększyły.

Pokazałem im coś i dałem w prezencie.

Ja: Jak ten miecz?

Oni: Należał do słynnego Jedi. Skąd go masz?

Ja: Dostałem w prezencie.

Oni: Co? Nie masz energii, stroju, nic. Kłamiesz, skąd to masz?

Ja: My się tu wcielamy setki razy. Cała planeta to pralka karmiczna, poczucie winy, kara, wina. Przerabiasz zło. Przybyliście się też wcielić, tak hurtowo widzę?

Oni: Co? Nie! Po Kanclerza.

Ja: Nie. Po Arymana. To jest jego prawdziwe imię. Palpatine był duszą Arymana.

Oni: Tak. Gdzie on?

Ja: W Polsce, w [podaję miasto]. Czy żyje, nie mam pojęcia.

Oni: [wysłali statki po niego]

Ciągle nas ciekawiło, co „Oni” mają wspólnego z tym, co dzieje się na planetach i ze śniącymi ciałami ludzkości. Dlatego zacząłem pytać.

Ja: A co na tych planetach jest? Badania i Plejady?

Oni: To nie my.

Ja: Nie? Ściągamy tego świetlistego z Urana. Do nas.

P (Plejadianin): Co jest, jak się tu znalazłem?

Ja: To twoi kumple?

P: Nie. Nie, ale mieliśmy z nimi walczyć właśnie.

Ja: To będziecie. Stoją.

P: My nie gotowi. Ludzkość nie gotowa.

Ja: Czemu mnie badaliście tak długo?

P: Broniłeś Ziemi. Znany jesteś w kosmosie. Ale i tak nie wiemy, skąd twoja moc, mimo że mamy twoje próbki, DNA, wszystko.

Ja: Ducha nie macie.

Wy się znacie? [Patrzę na armię w statkach]

Oni: Nie, tych białych nienawidzimy. Będzie starcie, bo część sił jest u nich, wlatuje w ich system.

P: Plejady szukają pomocy. My szukamy pomocy. Dlatego tutaj jesteśmy.

Ja: Pomogę wam z tym Arymanem. Poczekajcie.

W bunkrze był schowany. Już. Staje przed nami.

Dorian (takie imię dla wcielenia Arymana): Skąd ja tu?

Ja: Cześć, Nikodem. Przyszli po Kanclerza?

Dorian: Dajcie mi spokój. To mi się śni?

Ja: Nie. To jest wasz Kanclerz. Duszy i monady nie ma, stracił.

Oni: Co? [Weźcie go do nas na statek]

Ja: A chcecie mu zaaplikować pamięć? Pewnie, będzie lepsza zabawa.

Teraz pewnie zastanawiasz się, dlaczego tak przeprowadziłem rozmowę i potraktowałem ją z przymrożeniem oka. Jeśli czytałeś „Cień bogów” i „Zmierzch bogów”, znasz odpowiedź. Po sześciu latach pracy duchowej, starć z najstarszymi istotami w Uniwersum, nic nie robi już wrażenia, wszystko zaczyna być takie samo, ale co najgorsze – wiem, że to jest praca, wysiłek i ona będzie trwać wiele godzin. Nie wiem, gdzie nas to zaprowadzi, co będziemy musieli zrobić, do czego ja sam będę zmuszony, ale naprawdę nic tutaj się nie uśmiecha, żaden los, siła, pomoc, wsparcie w jakiejkolwiek formie. Po prostu wewnętrznie mam dosyć, dosyć, dosyć.

Oni: Tak, to on. Ma pamięć. Nareszcie poprowadzi nas do boju.

Ja: Chwila. Chwila. Chwila. Aryman zaaplikował Islam na Ziemi. Już był uwalniany jego wpływ, kiedy jeden kraj zaatakował inny w marcu 2026 roku.

Oni: Co nas Ziemia obchodzi? Plejady, zemsta, nie ma białych – jest szansa.

Ja: A to wiecie, co się duchowo wydarzyło?

Oni: Wszyscy wiedzą.

Ja: Nikodem… do usług.

Oni: Co, to ty, to przez ciebie…

Ja: Szkoda, że nie jestem tak znany – jak Palpatine, a to nic, bo z całego kosmosu przylatują i szukają Lucyfera, Metatrona, Beliala, Jana, ale do mnie nic. Może gdybym był tak znany jak Madonna czy Cristiano Ronaldo. Co zrobić?

Oni: Co ty pierdolisz?!

Ja: A tak sobie gadam pod nosem. Szkoda złomować takie armie, może nam pomożecie w czymś?

P (Plejadianin): Nie, nie pomagaj im. Dlaczego to robisz, jesteś przecież jasny?

Ja: Teraz jestem szary, czerwony i zmęczony.

Współpracownicy od razu zareagowali na to, że to nakłuwanie nas podczas snów, badanie ludzkości – było dobre? Plejadanin nic nie odparł na te zarzuty.

Ja: Mam propozycję dla waszych GRUP! Do przedstawiciela Plejad, który rozbił bazy na każdej planecie, i do was, „Czarne dzieci z odległych gwiazd”, które tutaj nazywam „Oni”.

Oni: Jaka?

P: Jaka?

Ja: Wypierdalać stąd ze wszystkimi swoimi zabawkami.

Oni: Nie będziesz nam rozkazywał.

Ja: Mam użyć tego miecza jeszcze raz? Teraz jest ostrzejsze, a ja bardziej sprawny. Jeden statek – mogę?

Oni: Co?

Ja: Nic. Jeden statek. [Z ciemnymi nie ma innej rozmowy, jak przez pokazanie siły i pozycji.]

[po chwili]

Oni: Co zrobiłeś, jak? Dlaczego?

Ja: Pokazanie siły. Ile statków?

Oni: Główna Gwiazda i trzy niszczyciele. Jak?

Ja: No tak.

Dajcie Doriana, już strój nosi jak Kanclerz?

Oni: Co? On sobie jaja z nas robi, gdzie my jesteśmy? Co tu się dzieje? Ta planeta jest <przekleństwo>?!

P (Plejadianin): [śmieje się]

Tak naprawdę, mimo tego, co zaszło, wcale nam nie było do śmiechu, bo dopiero rysowała się podróż, która wymagała interwencji i pracy. Pracy, która się nie kończy, to jest jak studnia bez dna, bez końca, bez przestrzeni. W „Zmierzchu bogów” opisałem taką istotę jak Omnius ze świata Dune, bo wszystko, co my czytamy i widzimy w telewizji, w książkach sci-fi, gdzieś było lub istniało. Niestety, Ziemia jest tak umiejscowiona w czasie i przestrzeni, że jest pomiędzy tym, co było, i tym, co nadal jest. Niestety – wiele z tego, co my oglądamy, gdzieś we Wszechświecie tym, czy innym, realnie istnieje. Niestety, bo trzeba to tak nazwać, Ziemia jest też planetą szczególną, nie tylko przez fakt wcielenia się najstarszych istot, ich nauk, ale tego – że była tak wszędzie „reklamowana”. Po wydarzeniach opisanych w „Zmierzchu bogów” – wiele ciemnych i białych sił straciło wsparcie starych monad i dusz – stąd te poszukiwania różnych istot w kosmosie. Tak, jak szukali Lucyfera, Metatrona, tak teraz przyszedł czas na Arymana. Być tym buforem między starym a nowym wcale nie jest ciekawe, doniosłe i szczytne. Ale kiedy odebrało się wszystko Lucyferowi, Szatanowi, Metatronowi, Janowi i Arymanowi – wszystko, co do nich należało, łącznie z ich karmą – schodzi na barki tego, kto wbił miecz. Niestety, bo co to się będzie dziać dopiero po mojej śmierci i odzyskaniu swojego prawdziwego ciała duchowego. Strach o tym myśleć.

[Powiedziałem „A” i zrobiłem „B”, więc będzie „C” aż do czasu powrotu najstarszych z ich nowych dusz zbiorowych do form ludzkich. Będę czekał, będę patrzył i prowadził. Przekleństwo czy miłość jednocześnie? A może samotność, bo wielu bliskich właśnie tak skończyło? Uratował się tylko Lewiatan, MM i ja. Nawet połówka skończyła w zbiorze monad i dusz zbiorowych. Jeden z najstarszych i największy, a najbardziej samotny. Życiowy żart.]

P (Plejadianin): My wycofujemy bazy i to wszystko, co zostawiliśmy, ale proszę WAS o pomoc!

Ja: Pójdziemy. A te statki też przetransportujemy do Plejad. Chcecie?

Oni: Nie zniszczysz statków?

Ja: Nie.

Oni: To chcemy.

P: Co? Dlaczego to robisz?

Ja: Za eksperymenty na ludziach i dawanie próżnego rozwoju przez 50 lat channelingów waszych dla ludzkości. Co jeden to głupszy, ale ciągle nabieracie ludzi na swoją „świetlistość”.

Ja: Wołamy Celestiale Czerwone.

Celki: Jesteśmy. Otwieramy portal dla tych statków na Plejady.

Ja: Wchodzimy wszyscy.

Ja: Lecimy i jak?

Oni: My i statki za nami. Nie znam tej techniki.

Ja: No, takie tam. A wy?

P: [źli, boją się] Wystawiliśmy siebie samych przez to, że nie zapytaliśmy was o pomoc, tylko chcieliśmy skopiować ciebie/was na naszą modłę?

Ja: Zgadza się. Pycha kroczy przed…

Zaraz będziemy. Wasza flota „Ciemne dzieci gwiazd” idzie na prawo do reszty. Plejady na lewo.

P: [wkurzony i boi się.]

Oni: Jasne. Mamy kanclerza, pozostałą flotę, wygramy.

Ja: Tylko on mocy nie ma żadnych. To ziemianin rozebrany z mocy i nie pracuje duchowo.

Oni: Nieważne.

Ja: Ode mnie nie chcecie pomocy?

Oni: Ty? Ty jesteś szalony. Nie można tobie ufać. [Widać w nim zaślepienie, że odzyskał swojego wodza.]

Ja: Zobaczymy za chwilę.

Tutaj zapytałem współpracowników: „Rozumiem, że siły Arymana i arymanizmu w kosmosie się obudziły, bo tak jest od 1.03.2026 roku, ale bez przesady, że teraz cały kosmos i historie będą tutaj się schodziły”.

Plejady ze swoimi siłami stały po lewej stronie. „Ciemne dzieci gwiazd” po prawej. Kogo więcej? Współpracownicy odparli, że ciemnych, dużo więcej, ale Plejady używały wysokich energii, wielu gęstości do operowania, więcej zaawansowanej magii bitewnej i byli „na swoim terenie”.

Oni: Dorian mówi, że potrzebuje Ciebie obok. On nie chce siedzieć na tym tronie.

Ja: No proszę. Dajcie Doriana aka Arymana.

Co jest?

Dorian: W coś ty mnie wpakował. [Mechanizm obronny: projekcja]

Ja: Ja? To są skutki Twojej karmy, twojej duszy i monady – tego, co rozciągałeś po całym istnieniu w Uniwersum. Rozumiesz?

Dorian: Ale co ja mam z tym wspólnego?

[Dorian znowu stosuje mechanizm obronny znany jako zaprzeczenie (denial) lub minimalizacja (minimization). To obrona ego, w której osoba celowo bagatelizuje lub całkowicie odrzuca swoją rolę w sytuacji, by uniknąć poczucia winy, wstydu czy konfrontacji z konsekwencjami własnych działań. W kontekście duchowo-karmicznym narracji, Dorian dystansuje się od swojej historii manipulacji i knucia (jako Aryman), udając, że jego przeszłe wybory nie mają związku z teraźniejszością. To pozwala mu zachować psychiczną równowagę, ale blokuje autentyczny rozwój – co widać w dalszym dialogu, gdzie przyznaje się tylko pod presją („No, ale nie teraz”). W efekcie, to mechanizm, który przedłuża iluzję niewinności, ale w historii prowadzi do przymusowego rozliczenia karmicznego.]

Ja: Nie latałeś jako część subtelna, nie manipulowałeś z duszą, nie knułeś?

Dorian: No, ale nie teraz.

Ja: Od kiedy – po przebudowie ostatniej, jaką dostałeś za darmo? Wiesz jaki masz rachunek do spłaty? Jaki wszyscy macie?

Dorian: No tak. Tak. Ale ja nie chcę tutaj być, nie chcę tego robić.

Ja: Chcesz i to zrealizujesz, marzysz o tym i śnisz. Plejady o tym powiedziały.

Dorian: Nie, nie, nie sam. Nie teraz.

[Mechanizm obronny: racjonalizacja połączona z unikaniem. Dorian nie mówi wprost „nie chcę”, tylko buduje „logiczny” powód, dlaczego nie może: „Nie sam” – „nie mam duszy i monady, więc nie jestem pełny, więc nie ponoszę pełnej odpowiedzialności”. To pozwala mu uniknąć konfrontacji z własnym „chcę/nie chcę”, bo winę za bierność przenosi na brak duchowej „infrastruktury”.

Unikanie – „Nie teraz” to klasyczne odłożenie w czasie. Nie odrzuca roli całkowicie (bo wtedy musiałby stawić czoła konsekwencjom), tylko odsuwa decyzję w nieskończoność. To bardzo częsty mechanizm u osób, które kiedyś miały ogromną moc i teraz boją się jej utraty. Co by było, gdyby była dusza i monada? Gdyby Dorian miał duszę i monadę, mechanizm by się załamał. Nie miałby już „wygodnego” usprawiedliwienia. Musiałby powiedzieć wprost: „Nie chcę tego robić. Boję się. Nie dam rady. Nie jestem już tym samym Arymanem.” I wtedy dopiero zaczęłaby się prawdziwa konfrontacja – nie ze mną, tylko z samym sobą.

W tej chwili „nie sam” działa jak tarcza. Gdyby tarcza zniknęła, zostałby nagi przed faktem, że od setek tysięcy lat sam wybierał ścieżkę władzy, manipulacji i podboju – i teraz musi za to zapłacić. Bez duszy i monady może jeszcze udawać ofiarę okoliczności. Z nimi – musiałby przyznać, że jest sprawcą. Dlatego tak mocno trzyma się tej formuły. To nie jest słabość charakteru. To desperacka próba zachowania resztek godności po tym, jak wszystko mu odebrano.]

Ja: Masz tam białych, masz swoje armie.

[Wtrącę tutaj coś, co wydarzyło się parę lat temu, kiedy konfrontowałem Metatrona z rabinami na poziomie części subtelnych i dusz. Musiał przyznać się, że to on stworzył JHWH jako wzór i archetyp boga. Nie było mu wcale łatwo – ta stara dusza czuła dosłowny wstyd, kiedy musiała przyznać się do stworzenia czegoś, co nie istnieje. To ja musiałem prowadzić te negocjacje, pomagać mu, wspierać. Wiele istot wcielonych w rabinów czy bardzo wierzących odczuło ulgę po wszystkim i wolność od osądu. Taka sama sytuacja dotyka teraz Arymana.]

To powiedz im, że nie poprowadzisz ich teraz do boju. Pójdziesz przed Plejady, uklękniesz i przeprosisz, powiesz, że nie chcesz tego robić i ich wycofujesz. Z twarzą to zrób.

Dorian: Dobra.

Patryk: O, jaki biedny.

Aleksandra: Jak NPC.

Karol: Paktujecie jednak.

Patryk: Aryman jak rękami gestykuluje i się tłumaczy przed Plejadami.

P (Plejadianin, ale wyższy rangą): Co to ma być?

Ja: Niech król stanie przed królem. Niech wódz stanie przed wodzem. Niech pan stanie przed panem jak równy z równym.

P: Dobrze. Możemy to uszanować.

Dorian: Staję.

Ja: Teraz co jedna i druga strona chce?

P: My spokoju!

Dorian: Nie wiem.

Ja: Wyjaśnię: to są wasze długoletnie plany, które się ciągną od świata do świata. Kiedyś Robert Monroe opowiadał historie istoty, która uciekała przez galaktyki od swojej historii i uciekła na Ziemię. Wcieliła się i nie mogli go znaleźć. Znaleźli jak spał. Nie da się uciec przed karmą Imperatora Międzygalaktycznego czy Imperatora związanego z podbojem całego Wszechświata znanego.

Dorian: Wiem.

Ja: Idź teraz do swoich i powiedz, że widzisz konsensus. Wcielają się w światach Plejadan, a statki zezłomujemy i zamienimy na energię. Każdy z nich będzie równo traktowany jako część istot z Plejad.

P: Nie mamy nic przeciwko.

Ja: A wy?

Dorian: Idę to przekazać.

Nikodem: Szczerze, to wolałbym, żeby się naparzali, bo już popcorn miałem w ręku. Te Imperialne Niszczyciele to jest klasa sama w sobie. Gwiazdy Śmierci, wolne, ale siła rażenia ogromna. Ciekawe, czy te miotacze Plejadan by sobie z nimi poradziły, bo z Orionem sobie dali radę. Jaszczury przegrały.

Wycofaj te wojska i przygotuj planety na wcielenia, mają być traktowani godnie, z szacunkiem, nie jak ciemni. Mają się realizować.

P (Plejadianin): I zajmą najważniejsze stanowiska?

Ja: 1/3. Umowa.

P: Umowa.

Ja: Lecę do ciemnych. Co u was?

Oni: Co? On nam nakazał. Koniec walki?

Ja: Koniec. Ale tu też są wyzwania, dostaniecie też tu wysokie stanowiska, możliwość rozwoju.

Oni: Godzimy się na to. Biorę wszystkich kapitanów i oficerów.

Ja: Ustaw ich. Wszystkie insygnia władzy, Imperatora, Władzy Galaktycznej zrzucacie przede mnie.

Plejady do mnie.

P: Jesteśmy.

Ja: Zrzucacie teraz wszystkie insygnia władzy, Białej na istotami nadane przez białych i Białego.

P: Zrobimy to i uszanujemy to prawo. Oddajemy moc w Twoje ręce i władzę w Twoje Ręce.

Ja: Teraz oficerowie i kapitanowie. Wasza karma się tutaj zeruje – zaczynacie od nowa, wszystkim wszystko zostało wybaczone. Koniec walki – puszczacie teraz wszystkie śluby wobec Lorda Vadera i Palpatine’a i kogo tam macie w notesie.

Oni: [Tak jest.]

Aleksandra: Nikodem, kolekcjoner insygniów ras kosmicznych.

Dorian: Dziękuję, ale mi to ciążyło. [płacze]

Ja: Nie dziękuj, bo to jest robota, dzień po dniu takie jazdy. Sprzątanie po was, bo nie ogarniacie, co jest trzy po trzy. W bunkrze się zamykacie i udajecie, że się rozwijacie. Jaja sobie robisz z inteligencji? Masz stronę, darmowe opracowania, nawet tego nie potrafisz przeczytać, zrozumieć i pracować nad sobą. Co robisz? Jeśli teraz nie zrobisz, co będzie po śmierci, jak dusz i monad nie macie! Myślicie chociaż przez chwile, czy pycha wam oczy bielmem zamazała.

Dorian: [głowa w dół]

Oni: Co z armiami i tymi, których podbiliśmy?

Ja: Ci, co chcą wrócić do swoich światów, wrócą, ale po przebudowie. Tak nie mogą, bo będą tutaj się mścić na was. Reszta, jeśli chcą, mogą tutaj się wcielić. Plejady wpuszczają, bo teraz mamy klucze do tych światów.

P: Zapraszamy. Dzień bez walki to święto.

Ja: Baliście się ich?

P: Tak, nieobliczalni byli. A nasz system im pokaże nowe ścieżki rozwoju.

Ja: Wierzę w to, dlatego tak to zostało zrobione.

Dzielimy armie na planety.

P: Gotowi do wcieleń. Zapraszamy swoich strażników i „dziwna nazwa” (coś od wcieleń).

Ja: Teraz podbite armie i istoty – na prawo. Wezmę was wysoko i część, która będzie chciała tutaj żyć – będzie żyła. Część wróci do swoich domów.

Zniewoleni: [radość]

Ja: Działamy.

Teraz złomujemy statki. Czuć było, że ciemni chcą odpocząć, ale chcą też zachować twarz.

Ja: Będziemy pilnować umowy między nami i nimi.

P: Wiemy.

Ja: Nie wiem, czy wiecie. Musicie coś zobaczyć. Wszystkie wasze światy zaczną drgać, energie fioletu stracicie i energie różowe – całość. Złoto zostawimy.

P: Dlaczego?

Ja: Znam was. Pycha i duma jest wysoka.

P: A dlaczego mamy nie wierzyć w siebie?

Ja: Nie myl swojej postawy ze zdrowym wizerunkiem własnym. Działać.

Celki: [robimy]

Teraz wasz system ekonomiczny przynajmniej się zresetuje.

P: Poradzimy sobie. Wiemy, kim jesteś, nie złamalibyśmy umowy.

Ja: Ty nie, ale pod tobą – owszem. Teraz jest po równo.

P: No tak. Dobra, wcielamy te siły.

Ja: Lecimy z tymi, które te „Ciemne dzieci gwiazd” podbiły, kierując się na Plejady. Chodźcie, czeka was nowe. Do góry – up, up. [Zamykamy je w takie bąble i podnosimy na poziom adi]

Ja: Jak się z tym czujesz?

Dorian: Dobrze. Ulgę, nie wiedziałem, że to też niesie takie przeżycia i nie poczułem, że coś straciłem.

Ja: To był dla ciebie test, co z tobą potem zrobić. Każdy go przechodzi: cała stara ekipa go przechodzi, bo nie wszystko u was stracone.

Wrócimy zaraz na Ziemię.

A ty, szefie?

Oni: Dobrze. Większość wcielona już, to będzie się działo.

Ja: Czuć radość od ciebie?

Oni: W sumie to odpoczniemy.

Ja: Zaczniecie się rozwijać.

A ty – królu Plejad?

P: No, pozbawiłeś nas pewnych rzeczy, ale dałeś. Jest to wyrównanie. Nie mamy ciastka, ale też go nie zjedliśmy. Może to i dobrze. Nikt nie zginął.

Ja: Zgadza się. Cieszy mnie. Powodzenia, ja wracam do nas.

Celki, otwierajcie portale i lecimy do siebie.

Podbitych istot było ponad pół miliarda. Samych „Ciemnych dzieci gwiazd” ponad trzysta milionów.

Ja: Ile poszło kwantów?

Celestial: Całych energii z Plejad różu i fioletu? Tak 3-4 tryliony kwantów. Same statki po złomie ponad trylion kwantów energii. Teraz to oczyszczamy i dajemy tam, gdzie są braki.

Ja: Z Plejad nas tolerowali tylko dlatego, że byliśmy tarczą i negocjowaliśmy, a tak to: „poor human”.

Sprzątanie po ingerencji Plejadan

Teraz najgorsze, bo zaczynamy sprzątać planety i nasz układ po wpływie Plejad

Neptun. Budowla na budowli, warstwa na warstwie od gęstości eterycznej aż po przyczynową – zalążek. Widać, że duchowi i operowali duchowo, wysokimi energiami. Do samego jądra robimy.

Karol: Tak, wiele swoich zbiorów przywieźli ze sobą: podświadomość, karma. Tak umiera legenda Plejad.

Nikodem: Dlatego tak postąpiłem, żebym im „utrzeć nosa”. Nawet dusza Neptuna „zgwałcona”. Dźwigam duszę Neptuna. Teraz to widać po wyciągnięciu duszy! Plejady zablokowały rozwój ludzkości i rozwój świadomości. Oni są zazdrośni, dokąd zmierza Ziemia i za te wszystkie uwolnienia z ostatniego roku.

Aleksandra: Miałam poczucie, że oni czują, że brakuje im czegoś, co mają ludzie. Za dużo jako istoty pychy i wywyższenia.

Nikodem: Jak patrzymy, co oni zrobili z całym Układem Słonecznym, to przede wszystkim zapieczętowali gęstości wzdłuż planet tego Układu. Dodatkowe linie przepływu karmy stworzyli.

Aleksandra: Pycha człowieka to inny poziom, bo człowiek ma ciała subtelne bardzo słabe w porównaniu do tego, czym oni dysponują.

Nikodem: Oni mają większą pychę niż największy dumny (pyszny) na Ziemi. Tam to jest arystokracja duchowo-wcieleniowa. Wybranie przez Białego, inicjacje archanielskie i wiele innych dopasowanych do konkretnych ras. Plus mają ciała, które im umożliwiają bardzo wiele, ale to ogromnie wiele. Też tam są kasty w tej społeczności.

Patryk: A to stąd moja niechęć do nich.

Nikodem: Mówię od 20 lat, że mnóstwo na Ziemi żyje istot, które żyły na Orionie i na Plejadach.

Teraz Uran. Wsadzili tutaj karmę, wiele zbiorów. U góry „karma kobiet”, na dole „karma mężczyzn”. Niestety dusza Urana również do wymiany. Zazdrość, ogromna zawiść do rozwoju ludzkości, że istniejemy bez Plejad i jesteśmy dalej niż oni. Coś takiego.

Aleksandra: Chcieli z ludzi wyciągnąć to, co „najlepsze”, czyli przez śniące ciała, DNA, komórki, marzenia, podświadomość. Szukali, czego im brakuje jako istotom i dlaczego są w zastoju.

Mocno musiało „przyspieszyć” w naszym układzie w ostatnim czasie (roku), że się zorientowali i tu przylecieli.

Nikodem: Przyśpieszyło – czytać „Zmierzch bogów”, bo żaden upadły bóg i bożek już nie blokuje. To jest ogromna nasza zasługa i sobie tutaj nie umniejszać.

Saturn teraz. Wsadzili tutaj kopie Lucyfera, Lilith, Metatrona, Jana i Białego. Dusza Saturna współpracuje. Chodzi o karmę, przeszłość, podświadomość, babranie się w starym.

Pomyślmy, bo to wszystko pokazuje, że na Ziemi i w tym Układzie Słonecznym nie ma sił lub siły, która reagowałaby od razu na takie manipulacje. Od razu reakcja: „Hej, czego tutaj szukacie?”, „Kim jesteście?”. Nie ma nikogo, a tyle grup duchowych, metod, buddyzm, religie! Nie ma nikogo! Rozumiecie? Jedna osoba – ja, wy? Co to jest? Co stało się pod Neptunem i armiami Szatana? Nie ma nikogo!

Aleksandra: Grupy wzajemnej adoracji.

Karol: Zajęci oświecaniem siebie.

Patryk: Grupy podniecają się sobą nawzajem w obrębie Ziemi.

Nikodem: Uwalniamy Saturn.

Teraz zapraszamy w kierunku duszy Marsa. Tutaj metal, anteny, wzmacnianie przekazu, usypianie, przyciąganie śniących ciał. Coś czuję, że jak skończymy, wracamy na Plejady ze wszystkimi siłami.

Jądro Marsa ciemne, metal, bardzo ciężkie, grawitację zmienia.

Aleksandra: Wcale bym się nie zaskoczyła, gdyby po pewnym czasie wrócili tutaj z tymi ciemnymi.

Nikodem: Teraz Księżyc. Zapraszam.

Robię. Teraz nowa dusza z nowymi informacjami.

Ziemia. Pełno anten w stolicach państw. Jeszcze linę wyciągam jako sztuczny znak zodiaku i astrologii wpływ, bo to ich „karma” lub „trzynasty znak”.

Podbój Plejadan i zmiana w ich hierarchii

Lecimy razem z Generałami i Celestialami na Plejady. Patryk, weźmiesz to, co będzie po lewej – największe siły i planety. Ja środek, gdzie istnieje arystokracja Plejad. Wy na prawo, tam jest taki gęsty i szeroki Układ planet. Każdy z was ma parę milionów istot za sobą. Najlepszych w Uniwersum. Czarne Celestiale są na najcięższe istoty stworzone.

Ja: Każdy jest na swoim miejscu.

Zapraszam Króla Plejad i pozostałych jego zastępców.

P: Ty tutaj znowu.

Ja: Zapraszam też „Oni”.

Oni: My już wcieleni, prawie wszyscy. Obserwuj.

Ja: To jest lista tego, co zrobiliście w naszym Układzie Słonecznym. Trwało to dokładnie 7 dni ziemskich.

P: Tak i co?

Ja: To jest lista karmy, jaka za to jest.

P: Nie wyegzekwujesz jej od nas, dziecko.

Ja: Dziecko? Jako człowieka na Ziemi – owszem, jako istota jestem jednym z najstarszych w tym Uniwersum, ale i jednocześnie największy w masie jako istota. Awans na Opiekuna Uniwersów a potem Przedwiecznego.

P: Wiemy.

Ja: Szykuj się do bitwy. Kompletnie wymazujemy waszą hierarchię duchową i zabieram całą władzę, jaką sprawujecie na tych planetach.

P: Tylko spróbuj.

Ja: Oni – przygotuj swoich ludzi.

Oni: Jasne. Anakin is back.

Ja: Nie. Nikodem. Jedziemy.

Go. Wszyscy – wszędzie.

To są takie historie, których słowa nie oddadzą uczuć, emocji, adrenaliny lub wręcz odwrotnie – spokoju, wszechogarniającego spokoju, który wynika z podjęcia decyzji o uwolnieniu czegoś. To jest taka praca nie tylko dla nas, ale ludzi, ludzkości, tych, którzy będą i tych, którzy są. Ile razy właśnie oni jako Plejadianie atakowali, podbijali, mścili, wtłaczali swoje własne wizje, programy, religie w światy młodszych istot? Trwało to już zbyt długo. Wszystko w białych rękawiczkach. A to, jak oberwały planety w naszym Układzie, jaki płacz był tych dusz, bo nie było nikogo – żadnej siły na Ziemi, która by ochroniła przed ich ekspansją w naszej własnej przestrzeni duchowej. Naszej – ludzkiej!

[po paru minutach]

Z nimi jest inaczej, bo oni są bardzo duchowi – części subtelne operują scalone z duszami. Bardzo mnie to cieszy.

Ja: Jak wam idzie?

G1 (generał 1): Z Patrykiem mamy już połowę.

Ja: Dalej?

G2 (ze mną): Skasowałeś najważniejszych i ich dusze. My już wyłapujemy.

Ja: Dalej?

G3 (z K. i A.): Jeszcze, dużo ich tutaj, szybcy.

Ja: Celestiale?

Celestiale: Robimy i blokujemy. Same monady pochowane są i nie zasilają dusz w niższych gęstościach.

Ja: To dobrze. Czyli ten plan, żeby im zabrać zbiory duże – było w planie z góry.

Celestiale: Tak.

Ja: Czarni?

Oni: W końcu, dobrze, będzie lepiej i więcej dla nas.

Ja: Nie do końca, bo system się zmieni, ale tak. Będzie wyrównanie. Plejady nie były takie dobre, na jakich się przedstawiali. Żerowali na młodszych systemach i blokowali je w taki sam sposób, jak nasz Układ przed chwilą. Jechać z nimi równo.

Oni: Tak jest!

[po paru minutach]

Ja: Mamy najważniejsze dusze z białej hierarchii Plejadan. W szeregu.

Celestiale: Resztki dusz rozszczepionych również mamy.

Ja: Co teraz?

P (Przedwieczna): Zrobimy taki sam sąd, jaki oni robili nad młodszymi istotami. Zabierzemy całą władzę, moce, wszystko i wcielą się w najbiedniejszych światach, jak również i na Ziemi.

Ja: Ustawiają się. Tylko na dole jeszcze walka. Mam im pomóc?

P: Niech sami dokończą.

G1: Mamy wszystkich.

Ja: Kochani, wasze glejty – odczytuję waszym duszom i monadom.

Rządziliście od paru milionów lat. Od planety do planety, od systemu do systemu jako takie same rody (domy/houses), jakie takie same arystokracje, jako takie same kasty. Nic nie zmienialiście w sobie, ale wymuszaliście i wpuszczaliście systemy karmiczne w młode istoty i neutralne światy. Teraz doświadczycie tego samego, co robiliście młodszym. Odbieramy wam całe przywileje nadane przez innych, całe moce, całą władzę i wszystkie zasoby w postaci zbiorników na każdym poziomie. Zejdziecie zapieczętowani do różnych światów i rozbicie na kawałki. Nigdy więcej się razem nie spotkacie i nigdy więcej nie będziecie razem się wcielać.

M: Giń. [Główne monady z trzech ich systemów]

M1: Pierdol się.

M2: Nigdy nas nie zdegradujesz.

M3: [cisza]

P: Już.

Ja: Generale, niech się wcielą teraz „Oni”, czyli nasze „Ciemne dzieci gwiazd”, plus sprzątamy części subtelne i dusze rozbite oraz cały ten system. Kasujemy też całe ich astrale i struktury wokół planet.

G1: Dużo będzie pracy, bo to rozległe systemy.

Ja: Niestety. Go. Wszyscy.

G2: Lecimy.

G3: Lecimy.

Celestiale: My też.

Ja: Co za <przekleństwo> w białych rękawiczkach tak mataczyli.

P (Przedwieczna): Mają bardzo duże sumy na koncie, to są biliony istot, nie miliardy – biliony istot. Wpływ na wiele młodych, religie tam kodowali, oświeconych wysyłali i sznurami ciągnęli energie do siebie.

Ja: Teraz widzę, że są przebudowywani i pieczętowani, i zaraz zejdą gotowi do wcieleń.

P: Tak. Poczekajcie, bo wielu wcieli się na Ziemi. Ci, co nienawidzili Ziemi najbardziej. Będzie ich parę tysięcy. To będą prawdziwe „dzieci z gwiazd”.

Patryk: Na pewno jakieś fajne miejsca i rodziny już czekają na nich z otwartymi rękami.

Nikodem: Schodzą kruszynki nasze. Zapraszamy, zapraszamy duszyczki z Drzewa Dusz. Mamy rodziny dla was różne, dużo bogatych, ale zniszczonych – będzie lekcja dla was, dużo możliwości. Będą dwie linie wcieleniowe: na lewo i prawo. Celestiale i Strażników Karmy proszę o przepustki dla nich.

Paręset istot do USA. Paręset do Chin. Parę do Szwajcarii i Austrii. Parę do Polski. Parę do Norwegii. Parę do UK. Parę do Ameryki Łacińskiej. W praktyce zobaczą, jak system karmy się sprawdza, bo inaczej nigdy, ale to nigdy się nie nauczą. Dużo do bogatych rodów. A ci top – wszystko w biedzie, chorobach, znoju, walce wewnętrznej, bo zachowają swoje arystokratyczne wibracje, ale brak zgody astrologicznej na realizację. Dopiero wówczas docenią takie istoty jak my, które pozwalają na ten wzrost innym.

Aleksandra: Kiedyś były „dzieci indygo”, „kryształowe”.

Nikodem: Teraz „Dzieci ze śniących gwiazd”. „Sleeping miracles”. Tak nazwiemy te parę tysięcy nowych istot na Ziemi… a kiedyś najwyższych i najstarszych w kaście Plejad.

Czyli tak wygląda Ekonomia Kosmosu? Przyszły stare siły i zajęły jeszcze starszych pozycje. A ci, co nie chcieli, już chcą? Tylko należało użyć siły. I co? Jesteśmy jak Harkonneni?

Karol: Nie jesteśmy jak Harkonneni, bo nie ma zapłaty żadnej.

Nikodem: No właśnie. Harkonneni mieli przyprawę i kredyty. Każdy z nas osłabiony, zmęczony, wykończony pracą. Rano miałem sesje ponad dwie godziny. Tutaj prawie trzy z konfrontacjami. Ponad 150k kwantów poszło, czyli znowu „z długości życia” użyłem energii.

Patryk: Jednak wydatek energetyczny nie współmierny, wiadomo, jak Nikodem prowadzi akcję, to fajnie.

Aleksandra: Ale dzień rozwalony, jeszcze pracować nie zaczęłam.

Karol: Też miałem nad czymś innym siedzieć, ale świat nie czeka.

Po słowie

Dla czytelników „Cienia bogów” i „Zmierzchu bogów” – akcja jakich wiele, ale jednak jest różnica, jest pewien postęp. Pracy przybyło zamiast ubyło i wcale nie jest mi do śmiechu. Do współpracowników też coś dotarło, co pomijali długo w szanowaniu swojego czasu i energii. Staram się jak najwięcej rzeczy robić sam, bo nie mam prawa od nikogo wymagać takiego poświęcenia i wysiłku. Bo dlaczego ktoś ma poświęcać swoje życie dla innego człowieka, ludzkości czy całego systemu światów? Dlaczego?

Ale nie to jest najgorsze w tym całym wydarzeniu. Kto słyszał o Białej Arystokracji, Białym Lotosie czy właśnie istotach z Plejad – wiedział, że wszystko tam jest szyte grubymi nićmi i oszukują cały system światów. Zachowywali się jak Vorloni z serialu „Babylon 5”. Orion z Lucyferem nie dał rady Plejadom, bo sam był skonfliktowany, walcząc z Belialem, gdzie tę walkę przegrał. Biali w ten sposób tylko umocnili swoją pozycję, ale właśnie te dwa światy – Orion i Plejady – były przyczółkiem, podstawą dla powstania projektu Ziemi, czyli próby wyjścia z podziału dualnego, ciągłej walki białych z czarnymi. Walkę tę udało się zamknąć w wydarzeniach opisanych w „Cieniu bogów” i „Zmierzchu bogów”. Tam opracowania zostawiłem tak, jak były, czyli całe sesje bez przedstawiania ich w postaci opowieści – jak choćby w tym opracowaniu.

Wracając do naszego głównego wyzwania jako ludzkości, cytuję: „Pomyślmy, bo to wszystko pokazuje, że na Ziemi i w tym Układzie Słonecznym nie ma sił lub siły, która reagowałaby od razu na takie manipulacje. Od razu reakcja: «Hej, czego tutaj szukacie?», «Kim jesteście?». Nie ma nikogo, a tyle grup duchowych, metod, buddyzm, religie! Nie ma nikogo! Rozumiecie? Jedna osoba – ja, wy? Co to jest? Co stało się pod Neptunem i armiami Szatana? Nie ma nikogo!”.

No właśnie. Nie ma nikogo. Ludzkość, tajne stowarzyszenia, państwa, szkoły tajemne, magiczne, mogą się łudzić, że jakiś Lucyfer, Baal, Aryman, Metatron czy ktokolwiek inny OPIEKUJE SIĘ ZIEMIĄ, jest PLAN NA ZIEMIĘ. Drakonianie czy Reptilianie są bardziej zaawansowani i oni wiedzą lepiej – jak co ma wyglądać. Proszę o wybaczenie, ale to naiwność, infantylność. Nie ma tych istot – stracili dusze i monady, nie ma ich nigdzie. Nie mówię o Drako czy Reptilach, bo to zawsze były sługi i posłannicy, zresztą oddali insygnia władzy nad sobą (patrz: „Upadek bogów”). Mówię o tym, że nie ma sił, istot, które wypełniały przestrzeń, Układ Słoneczny, pilnowały go w realizacji jakichkolwiek celów. Nie ma, to oznacza, że powstała próżnia, której nikt nigdy nie wypełnił.

Częściowo ja jako Opiekun, ale ja nie daję rady, bo to jest praca na cały etat. Ludzkość w końcu musi zrozumieć, wyjść z tej zaściankowości, zajebistości swojej metody, ścieżki, wiary w jakichś bogów, pojebów i zjednoczyć się – stworzyć siłę, która nie wpuści takich, choćby Plejadian, wywali na zbity pysk, bo powie: „Idź instalować swoje problemy gdzie indziej”. Przecież to chodzi o całą ludzkość – o rozwój wszystkich istot, ich wzrost DNA, możliwości i świadomości. Te chuje to chciały zablokować, bo zazdrościły ludziom.

Rozumiem, że obecnie nie ma czegoś takiego jak kraje, jedna globalna wioska, show z aktorami, gdzie infantylizuje się młodych, promuje idiotyzm i idiotów, uczy niepotrzebnych rzeczy i ogłupia jedzeniem, social mediami, niepoprawnymi filozofiami, które zabijają ducha i mądrość. Rozumiem to, ale do kurwy nędzy, nawet jeśli zdrowych ma być 12 procent ludzkości, a reszta zanurzona w socialu ma wegetować czy pracować na resztę, dotyczy to i tak wszystkich nas jako ludzi. Rozumiesz? Rozumiecie? Powstała pustka po „Cieniu bogów” i „Zmierzchu bogów”. Nie ma sił, które kontrolowały, ustalały, kierowały – nie ma nic, nawet echo nie zostało.

Kogo do kurwy nędzy – wy, jasnowidze, widzicie?

Z kim do kurwy nędzy – wy, channelingujący, rozmawiacie?

Komu do kurwy nędzy – oddajecie energie, jak nie ma Lucyfera, Baala, Szatana, Metatrona? Komu? Jak ta energia ofiar się nie materializuje, bo są zasady zmienione i sami to widzicie.

Jakiej magii użyjecie czy technik przeciwko takim Plejadom, gdyby rozgościli się na dobre w naszych przestrzeniach? Jakich technik użyliście przeciwko istotom Szatana w bitwie pod Neptunem (patrz: „Zmierzch bogów”)?

To nie jest tak, że jeden Nikodem, paru współpracowników, my zawsze będziemy. Bo nie, nas nie ma, ja nie daję rady, nie mam siły na to, nie mam środków. Kiedy wy się opamiętacie, bo Ziemia to nie tylko Ziemia, to cały Układ Słoneczny i wszystkie planety razem wzięte. To jest jeden organizm i nie ma sił kosmicznych, ras, nikogo, kto by chronił. My sami to musimy zrobić, czy wy rozumiecie?

Ludzkość musi dorosnąć do roli w kosmosie, bo na razie zachowuje się jak niepełnosprawne dziecko, które ciągle liczy na starszych. Ale ich już nie ma – próżnia jest realna. Dlatego ci, co mogą, niech wspierają duchowy rozwój tych, którzy coś znaczą, potrafią, działają i uczą, bo pustka grozi chaosem. Kiedy nas nie będzie w tym systemie – powstanie jeszcze większa próżnia, wcale to nie będzie oznaczać więcej ciemnych istot, tylko predatorów, bo ten system, Ziemia, jest otwarty na Wszechświat. Wcześniej były blokady i odcięcia, miliardy Drakonian, Reptilian; Metatron, Lucyfer, Aryman. Oni mogli chronić, by realizować swój plan – nie ma ich, ich energii, sił, wsparcia czy przepływów. Tak świat zniewolony stał się otwarty. Tak ludzkość zduszona odzyskała przestrzeń. Ziemia dobita ma swoje własne płuca. Ale w Ekonomii Kosmosu próżni być nie może. Jeśli nie zostanie nikt po mnie tak wyszkolony czy siły, które potrafią kontrolować i walczyć, ale nie za pomocą jakiejś marnej magii, magii lucyferycznej, tajemnej, tylko konkretnie przez własną budowę subtelną. Nikt poważnie nie weźmie do serca pracy z częściami subtelnymi i duszami – cały ten Układ skończy tak, jak wiele innych.

A co dzieje się ze świadomością zbiorową ludzkości? To naprawdę żart. Potencjał jest dziś wyraźnie mniejszy niż za czasów Rudolfa Steinera. Steiner rozwijał w swojej antropozofii koncepcje „świadomości zbiorowej ludzkości” (shared field of awareness) jako dynamiczny proces, ewoluujący przez epoki. Według niego, w czasach, gdy żył (koniec XIX i początek XX w.), ludzkość wchodziła w erę „świadomości jaźniowej” (consciousness soul), gdzie indywidualne „ja” zaczyna dominować, ale wciąż wsparte przez duchowe struktury – anielskie hierarchie, eteryczne siły i karmiczne cykle. Potencjał był wysoki, bo te struktury działały jak rusztowanie: piekła (jako archetypy niższych sił) chroniły przed chaosem, a białe hierarchie (anioły, archanioły) oferowały przewodnictwo. Steiner widział to jako most do wyższych stanów, jak „duchowe ja” (spirit self).

Nie ma już piekieł ani pierwotnych struktur piekielnych, w których można było ukryć swoje zasoby i zbiorniki. Nie ma też struktur białych, gdzie dawniej przywoływano anioły i archanioły. Nie ma nic. Ludzkość została zupełnie sama.

A mimo to – albo właśnie dlatego – wciąż nadciągają kolejni predatorzy.

Mówię wprost: jak mnie wesprzesz lub takich, jak ja? Teraz ty musisz coś zrobić z zasobami, jakie posiadasz. Co zrobisz dla siebie? Co zrobisz dla ludzkości? I co robisz dla ludzkości i Ziemi – nawet wtedy, gdy świat wali cię w policzek?

Nikodem Marszałek

marzec, 2026

Podobne artykuły

Focus Mode