Home Inspiracja i SzamanizmRozbicie mafii duchowej i odkrycie wcielenia jednego z najstarszych demonów

Rozbicie mafii duchowej i odkrycie wcielenia jednego z najstarszych demonów

by nikom@tutamail.com
A+A-
Reset

Wszystko, co wydarzyło się w tej historii, wynika bezpośrednio z opublikowania pierwszej części pt. Trauma Jerzego. Skutki duchowego oszołomstwa i śmierć jego części subtelnej. Jest to zarazem ciekawe i bolesne. Realne zmiany nie dotknęły ofiar, ale za to uruchomiły katów – tych, którzy pod maskami guru duchowych, przewodników, twórców i twórczyń różnych metod duchowych od lat zniewalali innych. Stoją za tym wielkie kanały na YouTube, strony internetowe, szkolenia i własne „autorskie” metody.

Początek czyta się jeszcze dość szybko, ale kiedy dochodzimy do drugiej części – wszystko wymyka się spod kontroli. Nie jest to łatwa praca, ale mocno zmusza do myślenia: kogo tak naprawdę mamy przed sobą? Kogo widzimy na ekranie telewizora, monitora czy telefonu?

W moim stylu pracy będziemy używać następujących skrótów:

S – Część Subtelna,

M – monada,

P i MN – dotyczą mojej istoty,

D – dusze.

Wierzę, że już zaznajomiłeś się z moją terminologią z książek lub z działu „Energie i Dusze”.

Tym razem coś wyskokowego pomoże lepiej przepłynąć, bo mamy 28 stron A4 (10 tysięcy wyrazów i 61 tysięcy znaków ze spacjami). Jest akcja i retrospekcja po akcji. Zapraszam.

Początek

Nikodem: Jestem. Zaatakowany komputer, komunikator. Ataki na mnie.

Jerzy: Co? „Znany Pan”?

Nikodem: Grupy i podgrupy. Różne osoby, które od Leszka pobierały nauki. Dzisiaj już na swoich warunkach i z własnymi metodami.

Jerzy: Może to związane. W sobotę czułem brak orientacji, jakby nawet pranie mózgu. Nie wiedziałem, co jest prawdą. Dziwny był to stan. Zresztą cały weekend miałem poczucie, że to co płynie z zewnątrz to są sekty i pranie mózgu, a nie rozwój. Jak to przeszło przez mnie? Uwikłanie w tę sektę pewnie.

Nikodem:

I. Ciało fizyczne „rozdygotane”.
II. Ciało eteryczne wysunięte na bok i przez to przechodzi channeling, obca energia, przekaz, atak.
III. Część subtelna przesunięta i też – energia ataku, lepiąca, mulista.
IV. Ciało mentalne w porządku.
Na dole dusza. Dusza przez atak ma rozłupane ciało energetyczne i ciało emocjonalne.

Ciała jeszcze ci pracują. To może od razu stań przed duszą i jej ciałem.

Jerzy: Nie jestem pewny, niepewność duża.

Nikodem: Przez strach. Masz do czynienia w końcu z mafią duchową, która bardzo wpłynęła w Polsce na cały nurt duchowy, ścieżki i postrzeganie ludzi. Łącznie ich kanały mają ponad 200 tysięcy ludzi. Więc liczba i oddziaływanie jest jeszcze większe i trwa już długi czas.

Jerzy: Jak mi napisałeś o publikacji, najpierw poczułem strach, ale potem, że to musi wyjść, że trzeba iść do przodu, ujawnić.

Nikodem: Oczywiście, bo to ochrona dla innych ludzi oraz przełamanie pozycji ofiary. Ofiara milczy. Taka publikacja jest głośnym: nie boję się, nie mam strachu, to się stało, tego doświadczyłem i zrobili to ten i tamten.

Jerzy: I tak ma być – jawność, a nie zamiatanie pod dywan, żeby takich sytuacji jak moja było jak najmniej. Tylko jak mam się ruszyć z tego strachu przed nimi, to nie wiem.

Nikodem: Nie masz strachu.

Ja: Cześć, duszo Jerzego.

DJ: A <przekleństwo>.

Ja: No, niestety. Co się stało?

DJ: Dużo ich było, naprawdę. W kilku liniach. Na początku nic się nie działo ani nie stało. Dopiero przez bliskość z tobą weszli.

Ja: Podobnie. Tak zadziałali. Zbadaj energię ataku na ciele atmanicznym.

DJ: Nienawiść, zazdrość, że śmiałem się im sprzeciwić, że już myślę, że jestem taki rozwinięty i wolny od piekieł i innych zależności od karmy.

Ja: Karmę oni jeszcze ci chcieli wsadzić. Ta mafia duchowa, która tak dużo czerpała od Leszka.

DJ: Tak. Wiele ras, nawet nie tylko ludzie wcieleni.

Ja: A ciało buddyczne, co tam jest?

DJ: Oddawaj energię, teraz taki „oświecony” jesteś, to nam dawaj.

Ja: A emocje lęku, nienawiści do nich?

DJ: Nie ma, bo dla mnie to już przeszłość. Oni się wkurzyli po publikacji „Jerzego”.

Ja: Imię specjalnie, bo skojarzenie z jeżem, a jeż ma kolce.

DJ: I potem zaczęli się zbroić.

Ja: Atakowali mnie wczoraj, atakowali moje rzeczy. Ogromna furia, ale oni nie wiedzą, przed kim stają?

DJ: Nie, oni są zaślepieni, w mroku i pomroczności.

Ja: Chodź do monady, stań przed nią.

DJ: OK.

Ja: I co?

DJ: Ona pokazuje na monady tych istot, zgrupowały się nawet.

Ja: Wołam duszę Leszka Żądło, bo od niego się zaczęło.

Jerzy: Czułem, że ta publikacja to taka „kropka nad i” terapeutyczna, że jawność jest dopiero tym ostatnim elementem.

Nikodem:
DL (Dusza Leszka): Co się stało?

Ja: Twoi uczniowie, pseudo-uczniowie, słuchacze, ale również ci, którzy w dalszych liniach korzystali z twoich nauk. Mówię o twojej linii wpływu. Tu nie chodzi o ocenę czy karmę, bo to nie jest po twojej stronie, co oni robią z tym, co zostawiłeś. Ale część nauki twojej była magiczna. Może nie jako fizyczny nauczyciel, ale ty jako część subtelna i dusza tego ich uczyłeś. Prawda?

DL: Zgadza się. Mam ich zawołać? [Wkurzony na nich.]

Ja: Tak. Jak się z tym czujesz, że oni się tutaj pojawiają?

DL: Normalnie, ale złość odczuwam.

Pojawili się ci, którzy atakowali.

D1: Jestem! [Ciężki, czarny, postawa ogra.]

D2: Jestem! [Ciężka, ciemna, magiczna.]

D3: Jestem! [Czarna istota jak smoła, wielka, poziom Balroga.]

Ja: Cześć, kochani. Jak zabawa w duchowość?

D1: Poniżasz nas!?

Ja: Mówię to, co pisaliśmy w 2007 roku na forum gdzie był aktywny Leszek. Tylko teraz przyszły konsekwencje waszych czynów. Po ataku na mnie straciliście wolną wolę.

D2: Ja się nie wtrącałam.

D3: Będę z tobą walczył – chuju.

D4: [kolejny się pojawił] Co się dzieje?

Ja: Leszek was zawołał. Mówię do „D2”: Stań z boku.

D2: Dobrze. [poczucie ulgi]

DL (dusza Leszek): Oni są ciężcy, już zapomniałem o tych klimatach.

Ja: Miałeś przebudowę ze mną – to wszystko zmienia, jesteś pod moją opieką i dostałeś sposoby pracy od mojej istoty, żeby uczyć na innych planetach.

DL: Wiem, ale przypomniałem sobie Ziemię, że tak ciężka była i wszystko było tak ciężkie, wolne, na siłę.

Ja: D1 i D3 rozumiem, że chcecie walki. To stańcie tam i się przygotujecie. Tak konkretnie kochani – wy jako dusze i wasze części subtelne razem, całe piekła. Zaraz tam stanę. A co z tobą „D4”? Też czarny jesteś i z piekieł nie wyszedłeś?

D4: A co Ciebie to obchodzi.

Ja: Od 20 lat pierdolisz o rozwoju, duchowości i oświeceniu. Nie będę nawet Ciebie cytował, ale mam stronę internetową przed sobą Twoją. Jesteś szalony czy tylko głupi? Gdzie zmieniłeś wibracje na przestrzeni 20 lat pracy nad sobą? Co ty uprawiasz? Popatrz przed lustrem w swoje oczy? Co widzisz? Czerń i to Ciebie nie przeraża?

D4: Lubię ciemność.

Ja: Lubisz, bo z niej pochodzisz? A jak światło ma się przejawiać, jeśli realnie kiedy pracujesz nad sobą – zaczynasz świecić, bo tendencja w energiach jet zawsze taka sama. Ciężkie emocje grawitują do dołu, są ciemne w odczuciu, pozytywne są jasne, lekkie. Powiedz mi, jeśli masz ciemną budowę, co do chuja robiłeś przez ponad 20 lat sam nad sobą i z tymi ludźmi, o czym pierdoliłeś?

D4: O ty chuju. Też staję do walki z Tobą.

Ja: Ustaw się tam, bo kolejka jest.

„D1, D2, D4”, gotowi jesteście czy potrzebujecie więcej czasu? Chcecie grupowo 3 na 1, czy 1 na 1? Mnie to obojętne.

D1: Taki mądry jesteś skurwsynu.

[Oni tutaj mnie nie szanowali, ponieważ zawsze działam ze swojego poziomu wobec części subtelnych i dusz jako jedno ciało, jedna jaźń. Dlatego wydawałem im się mały, nijaki.]

Ja: Jestem po trylogii „Bogowie”, tam całe milionowe armie robiłem, a cała moja grupa i połączone istoty (światy) – bilionowe armie. Pewne rzeczy stały się tańcem. Siedem lat z dużo większymi od was.

D3: Co?

D4: Straszysz i głupoty opowiadasz! Ciebie „D1” zaatakował skutecznie.

Ja: Przez wejście. Już go nie ma. Dla mnie to zabawa, ale dla was to być albo nie być. Przegracie wasze życia należą do mnie.

D1: Co. O kurwa [Zaczyna zaciągać energie.]

D3: [Ogień wytwarza, ziemie, ostre kolce.]

D4: [On jest jak laserowy wiatr.]

Ja: Tutaj widać, że dzielicie się na żywioły: kamień, ziemia; ogień; wiatr. Duszo Leszka stań obok D2.

DL: OK.

Ja: A nie chcecie skorzystać jeszcze z monad swoich, tylko na energie piekielne liczycie w walce?

D1: Co to?

Ja: Nad wami.

D3: Ja chcę!

D4: Ja też!

[Tutaj widać, że zachowują się jak dzieci, ale ponieważ byli katami, oprawcami, psychopatami i kłamcami, muszą spotkać większego tyrana od siebie, który ich złamie, bo to zapamiętają na całe swoje istnienie.]

Ja: Muszę wstać od biurka. Otoczą nas moje Celestiale, żebyście nie uciekli, nie będą się wtrącać.

[parę sekund później]

Co widziałeś?

Jerzy: Odczułem trochę cięższe energie, jak te rozmowy się zaczęły, ale nie wiem czy coś widziałem. Może jakieś błyski, pioruny. Dusze czarne a robią za uzdrowicieli, innych prowadzą w „rozwoju”. Takie to klepanie afirmacji, jakie Leszek polecał: „Mam czyste intencje do rozwoju”.

Nikodem: To jest właśnie brak logiki afirmacji. Praca świadoma nad podświadomością. A część subtelna z duszą to nie podświadomość, bo mają wole i rozum czyli robią swoje.

Ja: Zmęczyłem się. 4 sekundy?

MN (moja monada) 6 sekund, ale mogłeś zrobić kroki mniejsze. Zablokować, wzbudzić strach, napięcie – za szybko ich unicestwiłeś.

Ja: W sumie. Dźwigamy resztki ich ciał subtelnych i resztki ciał duszy.

Zrobiłem tak, żebyście stracili 90 procent ciał subtelnych od poziomu eterycznego do poziomu anupadaka. Potrzebujecie tyle, żeby zachować świadomość, która będzie dla was bazę dla nowych dusz. Wasze wcielenia nie będę już miały części subtelnych.

D1: [Ledwo na oczy widzi]

D3: [Nie potrafi wstać, taki zwitek został, ale świadomy]

D4: [Najbardziej kruchy, takie kwanty małe latają dookoła jak proch]

Ja: Wstawać. Ile ludzi zabiliście podczas tego życia?

D1: Nie wiem. [Rozmawiam z nim z poziomu jednego ciała – tutaj atmanicznego, bo reszty brak]

Ja: Tutaj mamy glejt. Glejt to zapis wszystkiego, co robiłeś, bo wszystkim liczone jest wszystko. Każdemu człowiekowi jest liczone. 140 osób.

D1: Jak to?!

Ja: Nie wiecie, jak wielki mieliście wpływ na ludzi, ludzkość oraz nurty w Polsce. Nie wiecie, co robiliście jako części subtelne czy wy, jako dusze?

D1: Nie.

Ja: Następny „D3”

D3: [Wygląda teraz jak obłok z rozrzedzonej energii]

Ja: Ile?

D3: Nie wiem [Głowa spuszczona w dół]

Ja: Ponad 1000 osób. Tutaj masz glejt.

D3: Tak myślałem, to przez jedną metodę w którą wszedłem.

Ja: Kolejny.

D4: [Głowa w dole, wygląda jak mały obłoczek]

Ja: Nic.

D4: Uff.

Ja: Ale nie masz żadnych realnych wyników pracy z człowiekiem. Co ty robisz? Trzymasz ludzi w zastoju i tylko wyciągasz energie i dajesz „zmieloną”, „spralkowaną” jako podkręcone emocje. I tyle!

D4: [Głowa w dole]

Ja: Dostaniecie prezent od mnie – cała wasza trójka. Przebudowę Subtelną, wy i wasze monady, dźwigniemy wasze ciała podziemne, czyli to, z czego czerpiecie i wrócicie jako nowe istoty bez tego wszystkiego.

D1: Nie chcę tego!

Ja: Do piekieł nie wrócisz już.

D3: Dziękuję [Ulga]

D4: Naprawdę coś takiego zrobisz?

Ja: Tak. Dźwigacie się na poziom monad, czyli gęstość adi. Nigdy tam nie byliście od początku waszego zaistnienia.

MN: Dźwigamy ich. Rób odczyt ich ciał podziemnych.

Ja: OK.

Ja: Widzisz „D2”, gdybyś była z nimi, może i byś przegrała, ale miała teraz przebudowę.

D2: Nie potrzebuję tego do rozwoju.

Ja: Nie rozumiesz. Ty tak samo, jak oni, jesteś czarna. Ty się nie rozwijasz, tylko poszerzasz swoje imperia. Świadomość może i wzrasta do poziomu tego, na co Twój wizerunek samoidealny pozwala, ale nie ma ani przekroczenia ego, ani zmian wibracji. To mówi o tym, co jest w Tobie.

D2: Dla Ciebie nie ma rozwoju, ale ja pomagam.

Ja: Może tak, może nie. Nie tym się teraz zajmujemy. Dojście do poziomu „Po przebudowie” zajmie tobie tysiące lat. Chcesz?

D2: Nie.

Ja: Chcesz tutaj zostać, bo teraz zajmiesz ich tereny, imperia, zbiorniki?

D2: Tak pomyślałam.

Ja: Jak chcesz, ale otwórz się na swoją monadę i popatrz na nią. Czego ona potrzebuje do dalszej ewolucji, bo z jej perspektywy ona nie ma żadnej korzyści z Ciebie. Stoicie w miejscu.

D2: Coś mówi, ale jej nie ufam.

Ja: To jest problem was, ciemnych. Nie ufacie nikomu i niczemu. I wszystko próbujecie zdominować, wszystko ma należeć do was, podbijacie, anihilujecie, wciągacie.
Chodź do niej, poczuj ją, dotknij. To ty, z tego powstałaś duszo.

D2: Dobrze. A ta jasność Twoja… to wtedy też będę miała takie moce, jak ty?

Ja: Może, na pewno dopuścisz gramy, kwanty, częstotliwości nie dostępne obecnie w wibracji dla Ciebie.

D2: Dobra. Chcę.

MN: Bierzemy. Dobra robota.

Jerzy: Rozwój z definicji oznacza zmiany. Tak powinno być: chcę zmiany, a chcącemu nie dzieje się krzywda, a nie ataki mafii, aby utrzymać posiadłości.

Nikodem: Teraz widzisz zasadę, która jest przedstawiona w Cień i Zmierzch bogów. Tylko tutaj dotyczy to istot dużo młodszych.

Jerzy: No właśnie, bo ja zrozumiałem, co chciałeś zrobić w trylogii „Bogowie”: ty nie chciałeś wyrzucić tej bandy z Uniwersum, tylko żeby chcącemu nie działa się krzywda: chce ciemne, mogę mieć, mogę doświadczyć. Jak chcę wyjść – wychodzę. Znudziło mnie białe – wychodzę. A ta banda na to nie pozwalała, trzymała wszystko za ryj.

Nikodem:
Jesteście już jako części subtelne i dusze u swoich monad. To znaczy to, co z was zostało.
Zapraszam „D1” – będziemy analizować Twoje ciała podziemne.
M1: Jestem z resztką duszy i zwitkiem części subtelnej.

To są twoje ciała podziemne. Najniższe ciało (na czerwono) „x10”. To ciało Szatana, szatańskie, najniższego poziomu piekielnego. Chociaż pod nim była antymateria Beliala. Dodatkowo drugie ciało (od dołu) jest duże, mamiące, halucynacje, transy, hipnozy, mylenie, iluzje – wszystkie odmiany. Na zielono serce wyłączone, zamknięte. Dwa wyższe ciała mocno skondensowane energie.
Teraz dusza mówiła o długach, że za długi była wyłączona. Puścili ją ze smyczy teraz, żeby mnie zaatakować, w końcu mam takie „smakowite energie”.

M1: Zgadza się.

Ja: Daj to, co z duszy zostało. Niech zejdzie na poziom atmy – jako promień Ciebie.

M1: OK.

Ja: Duszo, chodź.

D1: Nie chcę. Chcesz mnie wystawić na te dusze, znowu mnie zamkną.

Ja: Nie. Zawołaj je. Zajmuję się „Paktami z Diabłem” i wykupię twój dług. Wołaj ich.

D1: [Poczucie ulgi]

Ja: Co widzisz?

D1: Balrogi, demony, psy, takie istoty przypominające Dementory.

Ja: Ile on jest wam dłużny. W kwantach?

Oni: Każdemu z nas po 5 milionów kwantów. Naszemu panu – 50 milionów.

Ja: Ile trwało jego zadłużanie?

Oni: Wiele wcieleń. Cała Ziemia i inne światy.

Ja: Za co?

Oni: Za moce leczenia, za władzę, za kobiety, za sukces.

Ja: Teraz wykupuję jego długi – wszystkie. Podajcie sumę.

Oni: [zaskoczenie, wołają szefa]

Ja: Podajcie sumę?

Oni: 100 milionów kwantów.

Ja: Pojawi się ta energia w sześcianach. Skompresowana, najczystsza w Uniwersum.

D1: [Prawie płacze]

Ja: Sprawdźcie energie i podpisujcie glejty przyjęcia i wykupienia. Jego dusza należy do mnie teraz. A ja mu zwracam wolność.

Oni: Twoja sprawa, ale pewnie znowu przyjdzie do nas. Odchodzimy.

Ja: Jak się czujesz?

D1: [Ryczy dosłownie] To by się nigdy nie skończyło.

Ja: Mówiłem, że wszystko się zmieni. Do góry i przebudowa. Wysyłam Celestiale do dźwignięcia ciał podziemnych. Następny.

M2: Jestem.

Ja: Przekonało się Twoje żeńskie wcielenie?

M2: Tak. Czekałam na nią.

Ja: Mała jesteś jako monada.

M2: Nie miałam korzyści z duszy. Długo już to tak trwało właśnie.

Ja: Dlatego przez prądy ewolucyjne i inwolucyjne, mamy prawo robić to, co robimy. Wołaj duszę.

M2: Jest.

Ja: To są twoje ciała podziemne.

Ja: Zacznijmy od najniższego ciała (na czerwono). Masz ogrom karmy z Szatanem, a uczysz o miłości. Jaja sobie robisz? Trzecie ciało (na zielono) to twoje serce piekielne i nawet ono jest zamknięte. Kpiny sobie robisz? Czwarte ciało (na różowo/fioletowo) jak Twoje gardło – ogromny wpływ na słuchaczy, hipnotyzowanie ich. Masz duży kanał na YT, szkolenia, własna metoda.

M2: Tak działały dotychczas.

Ja: Niech dusza się wypowie.

D2: [głowa w dole] Tak to działało zawsze.

Ja: Skończyło się. To nie działa, ale odciskane jest zawsze na tak ciężkich planetach jak Ziemia. Nigdzie indziej. Dlatego monada nie ma zysku z Ciebie i sama była gotowa ciebie „skasować”.

D2: Co?

Ja: To lub wysyła takie istoty – jak my. Co czujesz kiedy są dźwigane Twoje ciała podziemne?

D2: Stratę, złość, ale „moja monada” (ciężko jej to przeszło przez gardło) – mnie trzyma i mówi, że będzie dobrze, koniec piekieł, początek nowego.

MN: Celki dźwigają. Następny.

Jerzy: Ciekawe, teraz taka nostalgia mnie złapała, że Leszek i wszystko dookoła niego to taka rodzina, przyjaciele. Ty tutaj mówisz też o osobach i istotach, których ja nie poznałem.

Nikodem: Takiej energii manipulacji używali. Wchodzili na braki: brak domu, brak ojca, brak matki. Dobrze, to my Ci damy: ojca, dom, matkę, opiekę, bliskość. I to były potężne energie oddziaływania.

Jerzy: Czyli sekta, pranie mózgu, damy Ci to czego nie miałeś a chcesz „community/rodzina”. Tak sekty funkcjonują, atrapa więzi rodzinnych, ale kończy się zawsze tak samo, wychodzisz z sekty i dopiero widzisz na czym to polegało, realnych wartości tutaj nie było żadnych. Mi ich forum zastępowało dom rodzinny, warsztatów unikałem raczej.

Nikodem: Następny. D3.

Największy zawodnik.

M3: Jestem [Najstarsza z monad, duża monada, ogromne ciała podziemne.]

Ja: Co jest u Ciebie? Ciebie wizerunkowo nie znam.

M3: To dobrze, ale my znamy Ciebie.

Ja: Najwięcej dumy od Ciebie bije, bo przy Tobie reszta to dzieci.

M3: No tak, bo ja to pilnowałam i zarządzałam.

Ja: Tak czułem. Daj duszę.

D3: Jestem.

Ja: Jak się czujesz?

D3: Pierwszy raz przegrałam walkę.

Ja: I będziesz to pamiętać już na zawsze. Ciała podziemne. Najniższe ciało (na czerwono) przeogromne, cała budowa Twoich ciał podziemnych pokazuje, że masz realny wpływ na materie i kreacje.

D3: Ha. No tak. Nie dałem się obciąć Systemowi Karmy.

Ja: Nie tylko. Wszystkie „wyższe ciała” wspierają. To wpływa na cały kraj – przy tej wielkości, na całe nurty, sposoby postrzegania nawet na świecie. To jest poziom ciał subtelnych zastępców Książąt Piekielnych.

D3: Tym byłam. Od strony Beliala i Arymana.

Ja: Tak jest. Dobrze, że o tym mówisz sama. Jak się czujesz kiedy to stracisz?

D3: Odzyskam.

Ja: Nie ma powrotu do starych energii, bo jest nauka korzystania z nowych, dużo wyższych i lżejszych.

D3: Chyba, że tak.

Ja: Dźwigaj monado. D4.

M4: Jestem.

Ja: Najmłodszy jesteś z nich wszystkich. Zresztą emanacja zdjęcia też to pokazuje. Twoje ciała podziemne teraz dopiero wzrosły, mam nawet wrażenie, że zanurzyłeś się w piekłach dopiero w tym wcieleniu.

M4: Tak, chciałam to zbadać.

Ja: Nie. Chciałaś sobie dodać pod pozorem rozwoju, duchowości i oświecenia i szczytnych intencji. Nie oszukuj.

M4: Może.

Ja: Daj duszę.

D4: Jestem.

Ja: To, co pokazuję teraz wytworzyłaś w tym życiu. Widać, że ta energia dopiero ma 30 do 40 lat. Jedno życie.

D4: Tak i co? [Taka dumna]

Ja: U góry „x” oznacza odcięcie karmiczne, czyli ten rodzaj energii nie przechodzi przez filtry Systemu Karmy, nie zasila ciała i wcielenia w kreacji.

D4: Tak, Leszek to miał odblokować i nigdy tego nie zrobił.

Ja: Rozumiesz konsekwencje posiadania ciał podziemnych?

D4: Nie. Im większe tym silniejszy?

Ja: Nie. Tym więcej karmy i przyciągania do takich właśnie planet.

D4: Ale tu są ekstremalne przeżycia. Tu się najwięcej dzieje.

Ja: Jesteś DDA? A masz artykuły o DDA z tego, co widzę.

D4: [Spuścił głowę]

Jerzy: Ale z tym DDA, to że ja jako wcielenie mam to rozumiem, ale dusza też może mieć DDA? W sumie to wychowana w toksycznym środowisku?

Nikodem: Tak jest. Dusze też DDA i DDTR. Dział ostatni w Zmierzch bogów tłumaczy, jak to się dzieje.

Jerzy: I jak to się ma do „Wyższe ja jest doskonałe”, jak wszędzie traumy, DDA, agresja.

Nikodem: Dokładnie. Wyższe Ja to ściema rozwojowa, żeby nie pracować z duszami i ich mrokiem. Zabawa dla dzieci.

Jerzy: Na logikę, jeśli góra miała by miłość i mądrość, a góra decyduje to czemu na dole syf, znój i nic. Myślisz że się rozwijasz, to wszystko to jedna wielka ustawka, kto jakie kontrakty ma na co, ile zasobów, masy w ciałach podziemnych. Ustawka.

Nikodem: Dużo Richard Bandler wprowadził w NLP jako magię ciemności. Wiesz, jaką karmę sobie wytworzyli jego uczniowie? Pamiętam to dokładnie – od 2005 roku był taki wielki szum wokół NLP, a prawie wszyscy mają cyrografy.

Jako jedyny realnie je uwalniam, ale całe życie temu poświęciłem. Wszystko temu oddałem. Oni myślą, że to już przeszłość… a to nadal jest aktywne w ich karmie – zarówno wyższej, jak i niższej. Powodzenia, ludziska!

To wszystko jest ustawką i iluzją rozwoju. Bo rozwój traktują jako ocenę: ile zdobyłem w życiu, jaki sukces, ile mam pieniędzy, jak się czuję. Zamiast tego powinno być: ile cienia przerobiłem, ile konfrontacji ze sobą przeżyłem, ile własnych słabości pokonałem.

Piekła zawsze liczą zyski w materii, dominacji i władzy.

Jerzy: No tak, racje ma ten co ma tysiące wyświetleń na Instagramie i ładny domek i robi warsztaty 4 razy w roku na wyspach Bali. A co oni mówią, czego uczą, afirmacje, kochaj siebie. Będziesz miał jak oni, tylko, że nie masz ciał podziemnych x10, x100. Dla mnie to jest też śmieszne, bo obserwuje TEN RYNEK! To są sezony na nowe metody, które zmienią życie. I tak co rok, dwa wymiana, po poprzednie się nie sprawdziły, ale to rotują te same osoby cały czas.

P (Przedwieczna): Jestem.

Ja: O, przyszłaś. Czyli całe Rodziny Duchowe będą robione?

P: Już wysłałam Celestiale do tych dusz i podciągnęłam wszystkie monady zbiorowe. Ich Rodziny Duchowe, czyli zbiorowości monad są zainfekowane energiami Szatana i Arymana. Oni zmienili ich „polaryzacje”.

Ja: [tutaj szybka komunikacja ze sobą]

Jerzy: A to na wykresie „x10”?

Nikodem: x10, x100, x1000 oznacza wielkość danego ciała w przestrzeni. Książęta Piekielni i ich Lewe i Prawe Ręce mieli od x100 do x1000 w zależności od ciała i poziomu. Ale największe ciała miał sam Michał (archanioł), ponieważ tam były całe specjalne pstrzenie stworzone (opisane w Hegemonii Białych w Zmierzch bogów).

[parę minut później]

Ciała podziemne dźwignięte. Teraz astrale wpływające i egregory, bo dużo tego.

P: Jeszcze chwila, na razie wstępnie są im pokazywanie wszystkie doświadczenia ich Rodzin Duchowych.

[Kiedy pracuję, zawsze robię to stojąc. Ręce, dźwięk, nieustanny ruch rąk – wszystko to potwornie mnie męczy. Już gdy mam dźwignąć jedno ciało podziemne, w środku krzyk, a tu jest ich wiele.]

Ja: Nie mam siły, ale jak wielkie astrale, wpływ na kraj, ludzi, ale też świat mieli. Zaraz narysuję, ale robię dopiero D3.

P: Niestety przez dekady tworzyli, ale i we wcześniejszych życiach.

Jerzy: Duża część duchowości, 30 lat temu na Leszku i innych stała, teraz się zmieniło, ale Leszek był takim trochę prekursorem.

Nikodem: Tak – jak od 2007 roku my byliśmy prekursorem w temacie duszy i pracy z duszą. Chociaż ta praca nie wyglądała tak, jak teraz.

Astrale i struktury stworzone przez tych ludzi (i ich części subtelne oraz dusze)

Największy astral miała/miał D3. Ogromne przez gęstości, strażnicy dookoła. To mocno oddziaływało na ziemie, kraj, myślenie zbiorowe.

Uwolnione, rozpuszczane, nadpisane, gęstość wróciła do swojej wibracji. Jeszcze pobudowane ich trony w piekłach?

P: Idź z Celestialami, posprzątaj ich bałagan. My już działamy.

Ja: OK.

Jerzy: Piekieł już nie ma, w sensie starych, ale mini-kreacje, czy obszary dalej dusze sobie kreują to, co znają przez wzorce?

Nikodem: Zgadza się.

Astrale i egregory działają jak takie „czapy” blokujące przepływ energii, bo wytwarzają wibracje od Focus 18 do Focus 25, czyli od poziomu eterycznego do mentalnego. Są jak fale, ale bardziej przypominające siatki pętające. Do tego każdy słuchacz, czytelnik czy uczeń – podpina się do takiego astrala automatycznie i z tego czerpie (lub zasila). W tych astralach, bo one interaktywne, duże, wymiarowe – tam są też techniki, metody, czy wglądy, które potem schodzą jako „objawienie” dla danego człowieka. Klient nie wie, że pierwsze to jego dusza lub część subtelna oddaje tam energie, daje siebie „sczytać”, żeby potem człowiek – podczas „pracy”, dostał wgląd czy historię. Człowiek zaskoczony, a to czysty show bez udziału oczywiście części subtelnych i dusz.

Trony w minusowych

Jerzy: Trony faktyczne? Ktoś siedzi na tronie? W sumie tak symbolicznie, jest w rycinach albo anime, czy filmach, komnaty ciemne, trony. Dobra nie przeszkadzam już.

Nikodem: Trony tak. Faktycznie siedzi w takich komnatach dusza, ale dotyczy to bardziej skarbców: energie, klejnoty, glejty, umowy, długi. Wiele milionów kwantów tam było ukradzionych.

[parę minut później]

Nikodem: Uwolnione. Idę do góry.

P: Jeszcze uczniowie. Zawołaj wszystkie części subtelne i dusze – duszami my się zajmiemy. Wszystkich zainfekowanych. Niestety to się liczy w milionach. Taki był wpływ.

Ja: Bardzo blokowali kraj, ogólnie Ziemię na kontakt z duszą i to, co robię.

P: Blokowali po Leszku. Nie walczyli z Tobą jawnie, ale podczas swoich szkoleń, prywatnych sesji opowiadali fałszywe historie o Tobie, plus rozciągali energie po całym kraju i świecie.

Ja: Wiedziałem – a dostają za darmo przebudowę i tak wielkie uwolnienie.

Zacząłem wołać, ale żadna istota nie podleciała. Dopiero kiedy zdjąłem ich zabezpieczenia, bo oprawca zawsze izoluje ofiarę, podleciało bardzo dużo istot. Dałem im trzy wzorce do puszczenia i dwie inicjacje jakie noszą. Ręka dawcza i pacha – oddawanie energii, zasilanie oraz serce i trzecie oko – zaślepienie „pseudo miłością”.

Patrzę na dusze. Tutaj już inne pomocne dusze – pomagają. Tam są programy i kody na wcielenia się obok tych „bogów”, „guru”, zasilanie ich, wchodzenie w ich ścieżki wtajemniczeń. Pewnie, gdybyśmy zrobili podobne uwolnienie na Wschodzie, tam byłoby jeszcze gorzej u tych awatarów hinduskich.

P: Niekoniecznie, bo Indie do dusze zbiorowe. Wystarczy ze zbioru uwolnić, tutaj mamy do czynienia raczej z większością dusz indywidualnych, natomiast dusze mają monady grupowe. Teraz to się zmienia.

Ja: Jaka jest karma ich czynów? [Mówię tutaj o naszych antybohaterach od D1 do D4.]

P: Zakaz nauczania. Każdy z nich będzie miał białych strażników i przejdzie prawdziwą białą drogę – taką, jaką myśmy przeszli.

Ja: Nie ma innej drogi. Pracuję z byłymi uczniami, słuchaczami, zainicjowanymi – oni już prawie uwolnili energie i lęki wobec tej mafii duchowej.

P: Lęk. Widzisz – dopóki mieli „przewodnika”, nawet jeśli był fałszywy i prowadził prosto do piekieł, to oni dawali im dokładnie to, czego szukali: poczucie bezpieczeństwa i kierunku. Teraz, gdy ich uwolniłeś, oni oprzytomnieli i wróciło uczucie, z którym kiedyś do nich przyszli. Nic nie zostało naprawdę zrobione. Dlatego ludzie i ich dusze mogą się nie rozwijać przez wiele wcieleń – wciąż tkwią w kłamstwie. Ale to też jest ich doświadczenie.

Ja: Pokazuję im ścieżki, metody, a także to, co ja robię. Pokazuję, na czym naprawdę polega rozwój i kontakt ze sobą.

Jerzy: Bezpieczeństwo i kierunek, tak właśnie czułem się w sobotę, bez orientacji, bez kierunku, tylko takie pranie mózgu. Nawet o tym rano myślałem, gdzie jest moje centrum, jeśli orbitowałem u innych i w innych ścieżkach, tak długo (pewnie wiele wcieleń). Czyli tutaj bez wzorzec dziecka które szuka rodzica, a potem inni, którzy chcą takiego wywyższenia, uznania, wchodzili w rolę rodzica/autorytetu. [Dobre podsumowanie Jerzy zrobił.]

Nikodem: Dużo części subtelnych tych ludzi miało zaimplementowane hipnotyczne zakazy, żeby nie szukać gdzie indziej, żeby nie podważać, nie myśleć. Mocno w głowę, rdzeń, przysadkę wsadzone. I to nie są oddziaływania reptili czy drako, ale człowieka na człowieka.

P: Bardzo duże spustoszenie, chodź już do góry. Narysuj ich.

Jerzy: „Wyższe ja jest doskonałe” to fikcja, ale daje takie poczucie kierunku i bezpieczeństwa, spokoju ducha, bo właśnie… nic realnie nie trzeba robić, bo „Wyższe ja” ogarnie i zadba, bóg i w ogóle.

Nikodem: Bóg Leszka to już szczyt bezczelności i kłamstwa. Odwołanie w afirmacjach do boga szły do niego lub do Metatrona, który był nad nim.

Jerzy: Do pewnego momentu działało, bo to też kreacja. Bóg mnie chroni, idę do przodu, nic mi się nie może stać. Tak myślałem kiedyś… a potem był zonk! Ale to znów skłania do myślenia, szukanie na zewnątrz ciągle, zamiast szukanie w sobie.

Nikodem: Taka lekcja, tylko ty ją odrobiłeś.

Jerzy: Trudno było, ale się udało, tak teraz to zasób. Czyli dla nich się zacznie też nowe od tego momentu.

Nikodem:

Rysuję tylko poszczególnych antybohaterów, bo oni „wibrują” obok swoich Rodzin Duchowych, które też zostały poruszone.

P: Rysuj, już się wydzielają, ale wszystkich kierujemy w białe pola po lewej.

Ja: Nawet najstarszego D3?

P: Szczególnie. Niech się cieszy, że nie skończył w „Alkatraz” [Alkatraz to taka kreacja dla monad stworzona w czasie historii opisanej w Zmierzch bogów.]

Ja: D1. Jak się czujesz?

M1: Dobrze, mam dużo emocji, ale czuję, że jakiś okres w moim istnieniu się skończył.

Ja: Idź do pola białych – tam już czekają monady. Następny.

M2: Chyba warto było, czuję stratę duszy i tego, co było, ale nowa przygoda. Ty przeszedłeś drogę z opiekunami białymi… ja też mogę.

Ja: Dobrze, że tak czujesz, bo inaczej dewolucja. Tam wytworzysz dusze. Następny.

M3: Jestem.

Ja: Największy i najstarszy. Nawet Leszek był pod Tobą.

M3: Był i wiedział o tym.

Ja: Co teraz?

M3: Jakieś MSA (monado-Superaspekty) się mną zajmą.

Ja: Czuć więcej światła w Tobie, radości, lekkości.

M3: Bo tak się czuję, kiedy twoja Przedwieczna nas przebudowała i była cała Rodzina Duchowa. To dostałam doświadczenie też tych, którzy byli po białej i doświadczyli neutralności.
Ja: Jak się z tym czułaś?

M3: Dobrze, urosłam, na nowej drodze też jest rozwój i pozycja. Tylko ja ją postrzegałam w sposób ciemny, arymaniczny i szatański.

Ja: Kieruj się. Ostatni, najmłodszy, nasz śmieszek.

M4: Jestem.

Ja: Masz jeszcze dwunaste ciało zbiorowe oraz wszystko to, co wibruje w Źródle jako iskierki. Jak się czujesz?

M4: Dobrze, inaczej – takie wyjście z transu, zaślepienia.

Ja: Ty zostajesz i pójdziesz na prawo do neutralnych.

M4: Dobrze.

P: Kierujemy ich w te pola.

Nikodem: Teraz pomyśl o sobie. Byłeś w tej mafii duchowej pod pozorem rozwoju, pomocy, leczenia. Wychodzisz z tego i idą takie ataki? Gdyby nie przebudowa i praca twoja, robiliby to, co chcą i jak chcą.

Jerzy: Tak, mafia, pod płaszczykiem rodziny, pranie mózgu, dekrety, afirmacje, sesje past-life regres, oddech, metoda taka i owaka.

Nikodem: Jeszcze gorzej, bo Ty jako osobowość uważasz, że nic Ciebie nic nie łączy z: x, y, z, ale twoja część subtelna i dusza ciągle zależna. Dopiero po śmierci zaskoczenie, bo nie jest tak, jak osobowość sobie wyobrażała.

Jerzy: No właśnie, to jest ciekawe: osobowość jedno, część subtelna drugie, a dusza trzecie.

Nikodem: Potem wymazują pamięć i dusza nadpisuje i od nowa cały cyrk, bo to dusza ma taki program. Dlatego mówiłem: to jest największy przekręt lucyferyczno-arymaniczny. I Rudolf Steiner powinien po łapach dostawać, a nie zasilać jego nauki. Podobnie jak teozofowie, bo byli o krok od odkrycia tego, ale Białe Bractwo z Metatronem zasłoniło a Lucyfer przekierował.

Jerzy: Telenowela po prostu już się z tego robi. Jest szansa to rozplątać i uwolnić, to najważniejsze. Pato-duchowość.

Nikodem:
Ja: Duszo Jerzego, gotowa?

DJ: Cały czas czekam.

Ja: Dźwignij jego niższe ciała – wysuń tak, jak kiedyś Ci pokazywałem.

DJ: OK.

Ja: Do góry do swojej monady. Tam masz trzy kody, które wpuściły ataki mafii duchowej działającej już prawie 30 lat:

  1. Zbawiliśmy cię i wyciągnęliśmy z bagna. Dlatego jesteś nam winien.
  2. Nauczyliśmy cię i daliśmy ci narzędzia. Dlatego jesteś od nas zależny.
  3. Zobowiązałeś się podążać naszą drogą. Dlatego zgadzasz się na karę, gdy stawiasz się wyżej od nas.
    Oni tak wszystkich kodują. Mówię o wielu innych ludziach, bo tak samo pieczętują.

Ja: Czemu oni zaatakowali mnie?

ML (monada Leszek): Furia, nienawiść, wzorce przejęły kontrolę nad świadomością. Emocje kompletnie zaślepiły, szał. Cień zobaczył światło.

Ja: Duszo Leszka, a ty?

DL: Nie wiem co powiedzieć. Nie widziałem czegoś takiego, w tej skali waszych działań. Czytałem twoje prace, nawet teraz książki w formie myślokształtów. Widziałem po wcieleniach gdzie żyją moje wcielenia nowe – szczególnie w światach Metatrona. Ale na żywo to zobaczyć zupełnie inne doświadczenie.

Ja: Czujesz strach?

DL: Trochę.

Ja: Też masz swoje za uszami, ale zostawiamy to, bo twoje wcielenia będą pracować i uczyć tego, co ja tutaj. Tylko w tamtych światach.

DL: Taki jest plan.

Ja: Lepiej go wykonaj.

DL: Jasne.

Ja: Bo sprzątanie po nieprawidłowych naukach jest straszne. Jest jeszcze gorsze niż sprzątanie po Paulu Atrydzie czy innych mesjaszach. Albo sprzątanie po zakonach jak Bene Gesserit.

DL: Teraz to widzę. Na początku duchowość była zabawą i dopiero potem przerodziła się w coś więcej.

Ja: Ale intencją twoją była energia – jak pozyskać energię. Mam rację?

DL: No… tak, bo to pozycja.

Ja: A jaka jest moja intencja?

DL: Ha. Kierować się do swoich części subtelnych, bo są głupie; kierować do dusz, bo manipulują i dać Ci święty spokój, bo masz wszystko.

Ja: Dokładnie. Nie ma hierarchii. Wszystko, co hierarchiczne, jest zamknięte i dusi się z braku tlenu, a pod swoim ciężarem upada. Wszystko możesz doświadczać, ale nie wszystko robić, kiedy już wiesz – bo to rodzi karmę. Jak jesteś głupi, to jeszcze przechodzi bokiem, ale potem rośnie jak lawina.

DL: Rozumiem, rozumiem.

Ja: Dzięki za to, że przyszedłeś.

Jeszcze tydzień temu uwalnialiśmy dwie przewodniczki-oszołomki. Orgie, totalne wykorzystywanie mężczyzn, uzdrowicielki, helerki, coachki i cała reszta tych tytułów. Na cały kraj powbijane pale – dociskające i ściągające. Miliony kwantów energii wpompowane… i miliony z ludzi wyciągnięte. Instagram, Facebook nawet portale zainfekowane tym, bo pełno reklam. Kto to promuje i w jakim celu? Ziemia to jeden wielki cyrk – a przecież nawet nie dotknęliśmy kultury, aszramów, linii przekazu Wschodu.

Jerzy: To jest trochę smutne, w sensie, że miał być rozwój, ale wychodzi coś takiego.

Nikodem:
Ja: Dużo tej energii ataku w sobie, bardzo dużo, taka wyniszczająca.

MJ (monada Jerzy): Tak, niestety, ale mamy wszystkie wejście i poczucie ulgi się rodzi, że oni nigdy już nikogo nie skrzywdzą. Nigdzie!

Ja: Dobrze, że to czujecie, bo robiliście trochę podobnie z innymi.
Myśmy duchowo wspierali Rudolfa Steinera jako istoty, ale sobie nie poradził, uległ. Dał podwaliny: Lucyfer-Aryman, demonozofia i część subtelna jako dusza. Przynajmniej tyle.

Jerzy: Leszka droga była kolorowa, u Ciebie, właśnie, bo wiedziałem od nastolatka. Pisanie o piekłach.

Nikodem: Ciemne jest tak samo równe jak białe, a białe obciążenia (patrz Poza Dualnością) są dużo trudniejsze do uwolnienia niż to, co dzisiaj, czyli ciemność i piekła. Sama analiza zachowań tych dusz i części subtelnych pokazuje skrajne, jednokierunkowe myślenie. Białe jest wyrafinowane. Białe wzorce są kulturowe, społecznie, rodzinnie i religijnie odbite. Dlatego Ziemia jest ciekawa dla dusz, bo jest tak silna dualność.

Pokazuję wszystko takie, jakie jest. Nie chcesz widzieć – twój problem, który będzie narastał i kiedyś Ciebie „pożre” całkowicie.

P: Schodzi dusza Jerzego.

Ja: Jak się czujesz?

DJ: Dobrze, lżej, nie ma tego ciężaru noszenia, winy, oni sami są odpowiedzialni za to, gdzie teraz wylądowali.

Ja: To ciała niższe osobowości.

Jerzy: Jakiś zmęczony jestem. Dusza miała przebudowę, u monady?

Nikodem: Tak, prezent.

Jerzy: Super, dziękuję! Czy to zawsze tak jest, że nowe uświadomienia się pojawiają, bo praktycznie po każdej takiej pracy z Tobą, po kilku dniach nachodzi mnie żeby pisać, i jakieś uświadomienia wychodzą mi, takie podsumowania.

Nikodem: Dobra reakcja, bo jest dużo informacji. Ja też nie wszystko zapisuję i pozwalam, żeby samo się układało czy pojawiało w ciele. Ty jesteś bardziej świadomy to „wychwytujesz” te informacje nowe, ale tak praca wygląda jak każda jaźń jest zaangażowana – podsumowania, podsumowania, podsumowania, czyli zwiększa się masa wasza i mądrość.

[nowy odczyt waszych ciał]

Ja: Ciała ładne, ale wyrzucają. Dosyć silna reakcja.

DJ: Tu są resztki lojalności, że oni byli jednak „dobrzy przyjaciele”, tyle wcieleń razem.

Ja: Tak czułem właśnie. Przyjaciel atakuje? Przyjaciel żeruje? Przyjaciel wykorzystuje? Przyjaciel obgaduje? Przyjaciel poniża i dyskredytuje?

DL: Ja to wiem.

Ja: Ćwiczenie.

[podaję ćwiczenie]

Jerzy: [robi]

Lżej. Uff.

Nikodem: Wystarczy. To tyle. Szkoda, że tak się to musiało potoczyć, bo to jest praca ogromnie kosztowana w energiach i dla ciała mojego.

Jerzy: Mamy się rozliczyć jak za pracę całościową?

Nikodem: Nie, wystarczy to, co jest. Spokojnie.

Jerzy: Ok, super, dziękuję!

Chwilę później

Ja: Jedziemy dalej, bo czuję, że została jedna istota z tej grupy?

P: Tak. Idź po niego.

Całuny z wibracją: zjednywania, przyciągania, mamienia, jestem fajny, misiu kochany, kochany tatuś. Ale część subtelna uciekła (ciała III i IV). Dusza podobne całuny, ale dusza raczej mała w energiach.

U góry ciała subtelne osobowości. Na dole ciała duszy.
Wpływ (gigantyczny) na Ziemię.

Ja: Chodź duszo.

D: Nie.

Ja: Nie walczyłeś, ale czas na zmiany.

D: Nie, odpierdol się, kim ty jesteś.

Ja: No właśnie. Kim ja jestem? Hm, kierowcą autobusu.

D: Jeb się. Leszek może Ciebie szanuję, ale co ja mam do jego wyborów. Nikomu nie szkodzę.

Ja: Super, że to powiedziałeś. To dwie rzeczy:

  1. Czemu twoja część subtelna uciekła.
  2. Wyjaśnij wykres: Z – Ziemia. Co to za zbiory? Teraz rozmawiamy, ale jednocześnie badam te zbiory, bo to zaskakująca zaawansowana technika, jak na taką duszyczkę, jak ty.

D: Jak to odkryłeś? Myślałam, że nikt tego nie widzi.

Ja: Ukrywasz się pod płaszczem takiego misia, przyjaciela, kolegi; też miałem tak trudno, jak ty. Dlaczego wy zawsze macie wszystkich innych za idiotów? Wytłumacz mi to.

D: Zdejmę to z Ziemi.

Ja: Co to robi?

D: Nie powiem.

Ja: Wstydzisz się? Śmiało. Uważasz siebie za Buddę trochę?

D: Nie. [Głowa spuszczona w dół]

Ja: Co to robi?

D: Ma przyciągać ludzi do mnie, że jestem mesjaszem i zbawiam, naprawiam. Jestem najlepszym ojcem. [Kłamstwo, ukrywa prawdziwe znaczenie. Mój błąd za który zapłacę później, bo miałem sprawdzić czym dokładnie to wibruje.]

Ja: Może jesteś, ja tego nie wiem, ale po co tym kodować Ziemię? Czy to nie jest tak, że ma wychodzić z Ciebie, bo jest w Tobie?

D: To tak nie działa.

Ja: Nie, a wszedłem na twoją stronę internetową i tam od razu słowa o pracy wewnętrznej.

D: A, pierdole, bo to popularne.

Ja: Gdzie jest część subtelna?

D: Nie powiem.

Nikodem: Wyjaśnię wam. Kiedy monada indywidualizuje 12 ciał w Uniwersum i dokonuje przebudowy po raz pierwszy – czyli wszystkie energie z dołu, z niższych gęstości, wszystkie wcielenia, energie, ciała podziemne (są też inne) oraz dusze – dźwigają się na poziom Źródła w trzynastej gęstości. Tam następuje podsumowanie całej drogi – nie tylko tej dualnej.

W ten sposób rośnie iskierka w Źródle, która działa jak matryca: wchłania wszystko bez oceny i tworzy się Superaspekt (SA). Monada zaczyna się rozwijać już nie na zasadach dualnych, ponieważ jest w pełni rozwinięta i posiada SA.

Kolejnym etapem jest połączenie monady z Superaspektem. To wielki dzień. Mam sporo w tym temacie przedstawione w „Upadku bogów” na przykładzie dwóch najstarszych istot żyjących jeszcze w tym Uniwersum – mówię o Lewiatanie i MM (Marii Magdalenie). Kiedy dochodzi do połączenia tworzącego MSA (monada + superaspekt), istota może zdecydować się zostać Opiekunem Uniwersów – wymaga to jednak pewnej masy krytycznej, więc nie dzieje się to od razu. Po pewnym czasie Opiekun Uniwersów może awansować do rangi istoty Przedwiecznej. Taka istota wychodzi niejako poza Uniwersum i wszystkie inne poziomy – działa ponad poziomem Źródła, czyli w obliczu Absolutu.

Tak właśnie stało się z moją istotą. Dlatego dzięki odczuciom, które ona posiada, mogę powiedzieć, że pływasz niejako we mnie. Przedwieczne istoty są bowiem połączone z Absolutem – zarządzają Rodzinami Duchowymi, iskierkami w Źródle, tworzą zalążki tego, co ma schodzić do Uniwersów jako przyszłe monady, bo jak wiesz, to z monady rodzi się dusza. Przedwieczne też same tworzą Uniwersa, w których zanurzone są tryliony istot.

D: Po co mi to mówisz.

Ja: Bo pierdolisz o „doskonałym Wyższym Ja”. To są już skutki karmiczne, bo wiesz, co robię.

D: Wiem, co robisz, ale mogę robić swoje.

Ja: Oczywiście, że tak, ale ty nie tylko robisz to, co mówisz. Co robi Twoja część subtelna? Śmiało.

D: Inicjuje seksualnie.

Ja: Dalej.

D: Wyciąga energie seksualne połączone z traumą, którą leczy.

Ja: Dalej.

D: No, nie, nie. Nie, wypierdalaj. Nie będę z tobą walczyć, bo nie mam szans, ale nie, wypierdalaj.

Ja: Masz zboczenie, perwersją seksualną, takimi energiami emanujesz. Zawołaj część subtelną.

D: Nie.

P: Popatrz w niego.

Ja: Na tronie siedzi i koduje ziemię, ludzi.

P: To ma najmniejsze znaczenie – stań przed jego częścią subtelną. Jest schowany za czarną dziurą w systemie <nazwa>.

Ja: Stoję. Dzień dobry, słońce. [Zdejmuję wszystkie ukrycia z niego] Co z ust Ci tak kapie? [Jakby skondensowana energia seksualna wyglądająca jak plaster pszczeli.]

S (część subtelna): Nic, nic.

[Tutaj emanował energiami: słabości, bycia idiotą, małego chłopca, a w rzeczywistości przez jego ciała działała już…]

Ja: Chodź ze mną.

S: Nie, bo to koniec.

Ja: To dopiero początek. Możesz robić to, co robisz dalej, ale trzeba zdjąć to, co siedzi w tobie. Sprzątamy po Metatronie i Arymanie.

S: [Boi się, lęk]

[W jego wibracjach emocjonalnych były dosłowne cząstki małego dziecka, ale w tym czasie nie wiedziałem, że są to cząstki ludzi, z którymi pracował i którymi się żywił jako istota.]

Ja: Wiesz, że miałem kontakt z panią, która była u ciebie. Wszystko powiedziała.

S: A, głupie pizdy.

Ja: Ładnie, ładnie. Czy ja wami się zajmuję, mówię o was? Nigdy, żadnego słowa, żadnej myśli. Robię swoje, wy robicie swoje. Ale wy macie coś takiego, co was męczyło zawsze, drażniło, gniotło w środku związanego ze mną. Nie mogliście spać, co?

S: Pierdol się.

[Pierwsza dorosła reakcja. Tylko zamiast wyjść w moim przypadku z traktowania go jak chłopca, dalej widziałem w nim to, czym emanował wcześniej. Nie wiedziałem, jakiego rodzaju mam manipulanta przed sobą.]

Ja: Wychodzimy z tego miejsca.

S: Co? Jak to robisz? Jak odkształcasz czarne dziury?

[Odwraca moją uwagę: podziwem, poklaskiem.]

Ja: Załamanie? Może się kiedyś nauczysz, na razie się nie uczysz, bo grasz tego, co wie, czyli się nie uczysz. Stań przed duszą.

S: Duszą? Nie, jaką duszą?

Ja: Zobaczysz swoje „doskonałe Wyższe Ja”.

S: [wymiotuje]

[Tutaj, kiedy badam to z perspektywy czasu – bo oglądam teraz wszystko z wielu wymiarów i zawsze tak robię podczas analiz – widzę wyraźnie, że on nie szukał swojej duszy, z którą rozmawiałem wcześniej. Czekał na coś innego, większego. Widziałem to w jego oczach, ale zignorowałem. Ten wzrok zapamiętam już na zawsze.

To nam mówi, że część subtelna miała doskonały kontakt zarówno ze swoją „białą duszą”, jak i z tym, co było ukryte w piekłach.]

Ja: Chodźcie do monady. Nigdy w ewolucji swojej tego nie doświadczyliście.

D: Nie.

S: Nie.

Ja: No właśnie, bo żadne nauki na to nie pozwalały, a jak mówiły – tutaj guru-joga, to jedynie o Logosach i wielkim dniu w łonie rodzica.

D: Nie chcę.

S: Nie wiem, może ja.

Ja: Właśnie po to jest osobowość. Duszo, czemu nie chcesz?

D: Przez wstyd. Za to, co robiłam.

Ja: Bawisz się w ojczulka i domek dla samotnych. A sama jesteś taka w obliczu… siebie samej.

S: Ja idę. I tak nie będę walczyć.

Ja: Możesz się sprzeciwić, ale dlatego robicie to, co mówię, ponieważ jest to wpisane w cykl ewolucyjny i inwolucyjny, jest to głęboka potrzeba w środku każdej żywej istoty. Nie da się od tego głosu i głodu uciec – nawet Lucyfer nie mógł. Dlatego mówię, że jestem kierowcą autobusu.

P: Dobrze, są już na poziomie monad. Reszta: astrale, trony, ciała podziemne.

Ja: Piąta godzina, ale zrobię i narysuję.

[po chwili]

Wykonałem odczyt jego „tronów”. Bardzo duże pola, ogromne trony.

P: To nie koniec, zbadaj jego ciała podziemne.

Ja: Żartujesz?

P: Pod pozorem misia, zobacz, kim jest.

Ja: Robię odczyt, ale ledwo mam siły na to.

[po chwili]

Ja: Robię odczyt najniższego ciała i nie wierzę.

P: No, śmiało. Wszyscy daliście się nabrać na jego „łagodną buźkę”, „miłe uosobienie”, ale zobacz, że technika, jaką zastosował wokół Ziemi, dała ci do myślenia, bo była zaawansowana. Tu się zdradził. Tylko nie zareagowałeś w żaden sposób.

Ja: Odczytałem i zapisałem. Demon wyższego kalibru. Naprawdę?

Ciała podziemne wielkości starszego demona.

P: To z kim rozmawiałeś… to z jego białą wersją duszy. Oddała się Białemu, ale ciemna dusza została w piekłach.

Ja: Asmodeusz (Asmodai). Demon perwersji. Wystawił białą duszę. Atakują teraz – uu, ała.

P: Odkryłeś jego imię.

Ja: Czemu mi o tym nie powiedziałaś? Teraz są skutki.

P: Taka jest lekcja dla was wszystkich, również dla ciebie. Zignorowałeś go, nie byłeś cały czas uważny. Wiedziałeś, że coś nie gra, ale nie posłuchałeś siebie do końca.

Ja: Jest piąta godzina i to jest maraton dzień po dniu, wiesz o tym.

P: Teraz pomyśl o tym, co on zrobił z innymi, jeśli wystawiał przed was i ludzi – białą duszę, misia kochanego, a w piekłach jeden poziom poniżej Książąt Piekielnych.

Ja: Czyli jego biała dusza jest młodsza, a demon pierwotny.

[Proszę pamiętać, tu już się zaczęły ataki na mnie i wszystko dookoła mnie. Nie byle jakie ataki.]

Ja: Zbroi się i zbiera legiony swoje.

P: A my swoje.

Ja: Kolejny Zmierzch bogów.

P: Tym razem nie bogów.

Ja: Zmierzch demonów. Wysyłam jedną z wiązek swoich w dół przed jego trony.

Ja: Co jest? Czemu atakujesz?

A (Asmodai): Przebiegły psie, jako jedyny znalazłeś moje wcielenie. Dobrze ukryte, co? [On kiedy mówi, manipuluje energią seksualną, usypiania, hipnoze zawiera.]

Ja: I co teraz?

A: Nic nie zrobisz, nie zejdziesz tutaj – marny człowieku.

Ja: Wiesz, do kogo mówisz! Kiedyś byłem waszym Panem.

A: Kiedyś a teraz, kim jesteś, śmieciu. [Ciągle to samo zwężone postrzeganie.]

Ja: Wołaj te sukkuby swoje, demony, sylfy seksualne. Wołaj.

Armia Asmodeusza rozciągnięta po gęstościach: monady, dusze, części subtelne.

[po chwili]

Ja: Mój błąd i to poważny błąd, bo zapomniałem o działaniu dwóch dusz.

P: Teraz będziesz pamiętał zawsze. Wyślij KP i CP, my będziemy działać od góry. Wy naciskacie od dołu do góry, my podciągamy.

Ja: Jakie ma siły?

P: Ponad 100 milionów istot.

Ja: Stoimy. Odcinam jego zbiory w tym Układzie.

KP: Gotowe.

CP: Gotowe.

Generał: Ja też jestem, ich skrzydłami się zajmujemy.

Ja: Go. Wszędzie i wszyscy.

P: Działamy.

MN: Ja też.

[po paru minutach]

Ja: Słyszysz mnie, bo jedna z wiązek schodzi do Ciebie.

A: Nie przeszkadzaj, draniu, zgnijesz w piekle.

Ja: Pierwotnie byłem jednym z tych, którzy je tworzyli. Dlatego tak dobrze operuję w nich i rozumiem zasady. Sam ustalałem. Wiesz już, że pierwotnych piekieł nie ma – dwa razy przebudowane całe i to wszędzie. Teraz namiastkę macie.

A: Pierdol się. [Wysiłek czuć, zmęczenie.]

Ja: Poddaj swoich.

A: Nigdy. Prędzej zginiemy.

Ja: Ile masz wcieleń na Ziemi?

A: Kilka.

Ja: Czuć to. Leszek poważne wpływy przepuścił.

A: Sam był zanurzony. Dopiero ty go uwolniłeś z ciemności.

Ja: Tak jak i ciebie. Twoja rola skończona.

A: [Rozkazy wysyła, wycofał się do tyłu]

Ja: Jak wam idzie?

MN: Dobrze, połowę już mamy.

KP: Niestety, ale dużo śmierci – kasujemy wiązkami rozszczepiającymi.

CP: Większość to dusze zbiorowe.

Ja: Wpływali na energie seksualne, ale energie perwersji, potęgowali ją. To, co odczytałem z ciała tego człowieka wcześniej.

[po paru minutach]

Na zielone nasze siły. Kiedy mówię nasze – mam na myśli również i Ciebie.

Ja: Macie już większość, ale on się próbuje rozszczepić pomiędzy te istoty, które go chronią i dla niego walczą i chce uciec.

P: Nie ucieknie. Są w „polu dystorsyjnym” zamknięci.

Ja: Obok niego duże istoty. On sam znowu integruje swoje cząstki.

P: Bo nasze pola to odbijają.

Ja: Moglibyśmy to w parę sekund zrobić, po co?

P: Zawsze tak przedłużamy, niech poczuje zmęczenie, że dał z siebie wszystko, co mógł.

Ja: Obok niego dwie istoty – silne, duże.

P: Możesz z nimi porozmawiać.

Ja: Czołem.

S1 (Incubus/Succubus): Czego chcesz, człowieku?

Ja: Jeszcze walczysz?

S1: Tak, pan kazał.

Ja: Wy zarządzaliście energią perwersji, zboczeń, energią gwałtów.

S1: Nie tylko my, ale głównie.

Ja: A ta druga?

S2: Czego?

Ja: Przeszkadzam w walce, ale co robiłaś, czym się zajmowałaś?

S2: Splątywałam, tworzyłam związki, relacje karmiczne dla Metatrona i Systemu Karmy.

Ja: Ładnie. Zostawiam was.

[po chwili]

Ja: Lepiej się zrobiło. Jego monada jest wolna od monad zbiorowych, które go zasilały. Dusza dźwignięta na poziom adi. Dużo lata mniejszych „istotek” od niego.

KP: Neutralizujemy zbiorowo.

Ja: Teraz energie, z której czerpali, jest wycofywana. Ona dosłownie „wszyta” w gęstości, ale nad nim był Aryman, bo to on energiami „sado-maso” zarządzał.

Jestem. Musiałem się zająć niższymi ciałami i gęstościami. Mój błąd.

P: Twój, ale stań przed nim. Jest na plusowych – do góry.

Ja: On ma część świadomości w swoich „tronach”.

P: Rozpuszczają Celestiale i dźwigają jego podziemne.

Ja: Tutaj czuję, że będzie inaczej.

P: Rozpuszczamy całe jego istnienie, całą ciemność, ciała podziemne. Nic z tego, co ma, nie zostanie informacją dla jego iskierki (SA w Źródle). To, co zostanie, to jego biała dusza, i ją będziemy przebudowywać, bo to ona będzie doświadczeniem, nawet tym, które zgromadziło tylko z tego życia.

Ja: Jestem zły na siebie.

P: I dobrze, bo zapamiętasz to. Każdy krok z uwagą, skupieniem.

Ja: Po sześciu godzinach dzisiaj?

P: Takie tempo sobie narzuciłeś. Stań przed nim i odczytaj mu glejt, bo schodzi.

Ja: Tutaj śmierć liczy się w bilionach z tego, co widzę. Liczę zera.

P: Biliony.

Ja: Słyszysz mnie, Asmodeuszu?

A: Tak.

Ja: Odbieramy ci to imię i wszystko to, co wytworzyłeś, stworzyłeś i zabrałeś. Odbieramy ci prawo istnienia w tej formie i każdej innej. Zaczynasz rozwój prawie od nowa – od twojej białej duszy. Nie będziesz nawet cieniem dla nowej, pierwotnej wersji ciebie, ponieważ nie ma grama światła w tobie ani żaden twój czyn nie spowodował podstaw dla siebie samego. Nie masz nawet monady – to mały okruch zbiorowy.

A: Pierdol się. To nie koniec. Wszystkich, których zniewoliłam, wykorzystałam, zdominowałam lub zasiałam w nich zboczenia, służą mi i mojej myśli.

Ja: Teraz będą mogli to uwolnić bez nacisku energii na ciała subtelne i bez strachu przed tobą i długami z tobą.

P: Istoto – odbieramy ci twoje imię i wszystko, co twoje, wraca do Źródła i Absolutu, z którego pochodzisz. Dźwigamy.

[Jednym promieniem stracił wiązania atomowe wszystkich ciał subtelnych, we wszystkich gęstościach i wymiarach.]

P: Poczekaj chwilę, zajmiemy się jego monadą i białą duszą, która zejdzie do białych również. Sukuby robią pozostałe MSA.

Ja: Nabrał mnie, ale nabrał wszystkich. Zapomniałem, że to, co niepozorne, często nie jest takie.

Miał taką wibrację: jestem misiu, jestem nieważny, płotka, dajcie mi spokój, ja sobie coś tam dłubię na boku. Zadziałało na wszystkich.

Dużo mam do przemyślenia.

P: Była tylko linia Arymana do uwolnienia. Reszta krajów, świata, ścieżek nas nie interesuje.

Ja: Odmówiłbym nawet. Polska to bardzo ciężki kraj.

P: Nie ciężki, ale smutny, poświęcający się, zniszczony, zdominowany, ale istoty arymaniczne musiały się wcielić tam, gdzie Aryman. Razem z wami jako ochroniarzami i opiekunami.

Gotowa jest jego monada razem z całą jego Rodziną Duchową.

Ja: Odechciało mi się.

P: Jeszcze chwila i idź z nimi do pola białych.

Ja: Za dużo mam do przeanalizowania, każdy ruch, moment.

P: To, że JA JESTEM TAKA, ma wpływ na ciebie, ale dla nich nie liczy się to, KIM JA JESTEM, ale czym TY JESTEŚ. A ty – przez wzorce, pracę, ściągasz ich gniew.

Ja: Nie tylko. Ostatnie prace, dwie, zlecenie na 90 minut. Jedna 240 minut, druga 300 minut. Tutaj też, nie wziąłem. Pieniądze pomijamy. Dochodzi dźwiganie tego na swoich barkach – już była cała trylogia „Bogowie”. A tu kolejny ciężar z „Demonami”. Kiedy ja mam żyć lub regenerować się?

P: Tego nie skomentuję, bo nie mogę, sam musisz w sobie określić to, co chcesz i na co się zgadzasz.

Ja: Tak, jak w linie mi to wplątujesz. Dobre gadanie. Nie mam ani radości z tego, ani satysfakcji żadnej. Naukę przez działania Asmodai mam, faktycznie. Jedynie to.

Ja: Jak się czujesz, monado? [Tutaj kieruję się do przebudowanej monady Asmodeusza.]

M: Kim jesteś?

Ja: Duszkiem pogody i zbieram kwiaty. Co pamiętasz?

M: Ciemność, wcielenia parę, doświadczenie innych z RD, potrzebę miłości, bliskości, ale mam awersję seksualną.

Ja: Chodź do białych w ich pola. Tutaj czekają opiekunowie twoi. Witam panów i panie i inne rasy, płci i gatunki.

MO1 (monada opiekuna): Weźmiemy go tutaj już.

Ja: Duszę wytwarza przez znak?

MO2: Musi, nie ma wyboru, ponieważ zostały w przestrzeniach tendencje, więc mogłaby nowa dusza wrócić do tego, co było. Zresztą to twoja praca podsumowała i wiecznie „zmiany” w bandzie dwunastu.

Ja: Popatrzę na nową duszę, bo została Ziemia otoczona jego energiami – zboczeniem, polem gwałtów, seksu połączonego z bólem.

[po chwili]

Mam też takie przemyślenie: ostatni raz z kimś osobiście walczyłem, bo to była dla nich satysfakcja. Mówię o „D1”, „D3” i „D4”.

P: Nie musisz, bo wystarczy jedna twoja/nasza myśl, jedna wiązka. Nie ma potrzeby.

Ja: Również skończyło się moje mówienie, tłumaczenie – po prostu pojawiam się i „pstryk”. Wszystko leci do góry (moce, ciała podziemne, części subtelne i dusze).

P: Właśnie na to czekałam. Jeśli już poszła decyzja, nie ma co z nimi rozmawiać. Cała twoja praca opisana w trylogii „Bogowie” pokazuje, że nie ma to najmniejszego sensu. Tam, gdzie czujesz realnie szansę, wówczas.

Monada ma dwa własne ciała (gęstość adi i tworzenia) a reszta zbiorowa/grupowa.

Ja: Zszedł. Jego monada po lewej stronie (MA), obok starsze monady jako opiekunowie. Wszystko w białym polu i białych przestrzeniach. Dusza stworzona (DA) i ma dwóch opiekunów. Ciało będzie bez części subtelnej.
Schodzimy z opiekunami i sprzątamy. Pokażcie tej duszy konsekwencje tego, co zrobił.

O1: Jasne.

O2: No pewnie.

Ja: Jak to pole wokół Ziemi działa, duszo?

DA: Nie wiem, nie mam tej pamięci. [Nowa dusza Asmodeusza. Dalej kłamie.]

Ja: Masz, bo widziałem przebudowę twoją.

To takie dyski rotacyjne, raz w lewo, raz w prawo: chcenie z głodem, spełnienie, chcenie z głodem, spełnienie. I nacisk na mózg w ciele eterycznym, żeby satysfakcja wymagała coraz większej ofiary.

Ja: Wołam Celestiale.

KP: Uwalniamy wokół Ziemi.

Ja: Też to zrobię od dołu. Brak słów, to jest ósma godzina.

[po paru minutach]

Stałem, bardzo ostre wiązki, wręcz elektryczne, ściskające planetę jak obroże. Wiele częstotliwości, wiele faz.

KP: Zdjęte razem z pierścieniami.

Ja: Zbiory u góry i na dole?

KP: Robimy.

Ja: Ja też.

[po paru minutach]

Ten ostatni zbiór po prawej na dole najbardziej arymaniczny.

Ja: Teraz trony. Schodzimy do jego piekieł.

KP: Lecimy za tobą.

Ja: Duże są – wiele gęstości. Kasujemy całość.

KP: Tworzymy pole – możesz pomóc.

Ja: On to zabezpieczył multifazowo, stąd trudność. Teraz.

KP: Poszło, robimy nadpis.

Nikodem:
Asmodeusz – hebrajski diabeł rozkoszy cielesnych i przepychu. W klasycznej demonologii (Księga Tobiasza, grimuary, Malleus Maleficarum) jest księciem żądzy (lust). Odpowiada dokładnie za tworzenie i zniekształcanie pragnień seksualnych – od zwykłej żądzy po najgłębsze perwersje, dewiacje, obsesje i uzależnienia. Często łączony z seksualną przemocą, brakiem zgody, zazdrością i destrukcją (zabijał mężów Sary, zanim zdążyli skonsumować małżeństwo). W nowszych interpretacjach okultystycznych i demonologii chrześcijańskiej bywa wprost nazywany duchem gwałtownej, intensywnej energii libidinalnej, która może przechodzić w sadystyczne formy (ból jako źródło rozkoszy).

Ja: Duszo, teraz wszystkie całuny z ciał, które zostały w osobowości.

DA: [miesza się, walczy ze sobą]

Ja: Opiekunowie, z czym on walczy? Jedno wcielenie widzę jako guru hinduski w Indiach, drugie w USA, to jedno w Polsce. Czwarte nie wiem, ukryte, niech tak zostanie.

O1: Trzęsie się, bo uzależnienie mu się uruchomiło.

Ja: Dobrze.

O2: On chyba nie chce, żeby te wcielenia zostały odkryte, bez tego.

Ja: To jego miłość?

O1: Nie, jakby głód, potrzeba.

Ja: Taka jest jego karma. Cofamy całuny z ciał jego wcieleń, wszystkie.

[po paru minutach]

Ja: To wcielenie hinduskie jest najgorsze. Część subtelna tego wcielenia miała nawet rogi na głowie. W Stanach jako kobieta. Uwolnione wszystko. Opiekunowie, dajcie duszę do mojej Przedwiecznej.

O1: Tak czuliśmy, że pójdzie. Już. Wcielenia wolne od całunów.

Ja: No, bo uwalniałem. [Tutaj uwalniałem całuny o pewnych wibracjach, ale opiekunowie również, bo zdejmowali oświeceniowe i białe.]

P: Co widzisz jego w duszy?

Ja: Biali tworzyli duszę z cząstek, jakie miała monada. Z monadą ty pracowałaś. Ma takie odbarwienia w czakrach i w rdzeniu. Skojarzenie energia seksualna – drive, ale musi być przemoc. To arymaniczne.

P: Teraz możemy to uwolnić. Dobrze, że od razu wyszło. Dlatego warto konfrontować dusze z ich kreacjami, w miejsce uwalniania za nie. Robię.

[po paru minutach]

O1: Już zszedł do nas. Będziemy patrzeć na niego.

Ja: Koniec. Nie mam słów, ale też siły od siódmej rana, a jest teraz po piętnastej.

Fakt faktem – nie zgadzała się masa duszy ani jej wibracja z kreacją wokół Ziemi. Była po prostu zbyt zaawansowana. Ale nawet przez chwilę nie przeszło mi przez głowę, że istnieje druga dusza i że siedzi w ciemności. Gdy tylko chwyciłem część subtelną, natychmiast przeszły wiązki ciemnej duszy z dołu. Wibracja czarnej dziury dodatkowo to wszystko ukryła.

On ustawił się w strategicznym miejscu – dokładnie tam, gdzie byłem najsłabszy. Sprytnie.

Teraz robię już pełne podsumowanie i analizuję każdy krok, każdy ruch. W Asmodeuszu też było widać prawdziwą dorosłość – nie walczył jak D1, D3 i D4. Zamiast tego sprytnie się wycofał, ukrył i liczył na „przeczekanie”. Ale ja zawsze przychodzę. Nie da się mnie zignorować, bo ingerowanie to dług, który rośnie.

Po słowie

Wszystkie przedstawione istoty udawały mentorów duchowych, podczas gdy w rzeczywistości były pasożytami żywiącymi się energią ofiar (słuchaczy, ludzie głodnych duchowości, rozwoju, oświecenia). Asmodeusz stał na samym szczycie, a dusze od D1 do D4 oraz sam Leszek byli jedynie narzędziami – każdy na innym poziomie wpływu.

Asmodeusz ukrywał się pod maską „niewinnego misia” – pozornie słaby, udający duchowego poszukiwacza. Tworzył wokół Ziemi ogromną sieć energetycznych pól, wykorzystując perwersję seksualną, przemoc i uzależnienia. Jego celem było całkowite zniewolenie dusz przez żądzę i traumę. Forma „dwóch dusz” była sprytna. Jedna udawała niewinność i idiotę, druga była pierwotna, ciemna i prawdziwie demoniczna. Nie walczył otwarcie jak inni. Gardził człowiekiem – cytuję: „marny człowieku”. Ostatecznie jednak został całkowicie pozbawiony imienia, mocy i prawa do istnienia. W jego przypadku nie mówimy nawet o dewolucji – to była kompletna kasacja. Została tylko pamięć po nim w nas.

Popełniłem technicznie cztery błędy w kontakcie z Asmodeuszem, ale kiedy o tym myślę, ostatni tydzień był pełen uwolnień na podobnym, a często jeszcze bardziej wymagającym poziomie. Przygotowanie do publikacji danego uwolnienia, opisanie całej pracy czy skrócenie jej do formy opowiadania nie leży już w moim interesie. Jest zbyt kosztowne energetycznie i nie przynosi mi realnych korzyści. Ja dam, ja opublikuję – ale co jest z tego dla mnie po mojej stronie? Nie zamierzam też dociążać swojej strony bardzo trudnymi technicznie uwolnieniami czy pracami. Może w końcu zrozumiałem, dlaczego istnieją tajne stowarzyszenia i wtajemniczenia.

Chciałbym, żeby ludzie wiedzieli – może właśnie dlatego publikuję i poświęcam temu swój czas. Bo opracowanie fizyczne to jednocześnie duchowe przedstawienie historii, a to oddziałuje od razu na części subtelne i dusze.

Jeśli miałbym cokolwiek napisać o „mafii duchowej”. Wiele z nich ma przestarzałe strony internetowe, ale jednocześnie część posiada potężne kanały na YouTube. Z reakcji ich dusz widać wyraźnie, że robią to tylko dlatego, że jest to „modne” i „tak trzeba”, a duchowo w ogóle nie wierzą w to, co głoszą – nie ma w nich prawdziwej intencji zmiany.

Wracając do pracy wykonanej nad cyrografem z YouTuberem (link) – po całym procesie, gdy nagrał wreszcie swój film, ludzie dosłownie oszaleli na jego kanale. Pojawiło się mnóstwo pozytywnych komentarzy: „zmieniłeś się”, „wibrujesz nową energią”, „coś się w tobie zmieniło”, „promieniejesz”, „jesteś bardziej pełny”. Kiedy czyta się takie słowa, serce naprawdę rośnie i czuje się głębokie zadowolenie z wykonanej pracy. Tyle że o tym, co tak naprawdę się wydarzyło, wie tylko kilka osób. Wymagało to jednak wykupienia jego długów piekielnych i zastosowania szeregu prac, podobnie jak wykonaliśmy to dzisiaj z naszym antybohaterem „D1 – Znanym Panem”.

W przypadku „mafii duchowej” brak części subtelnej u tych osób pozwoli ich aktualnym uczniom i słuchaczom nie ulegać już tak mocno ich sile wpływu. Ale paradoksalnie zmieni się też wiele na plus – ludzie zauważą w nich większą jasność i brak mroku. Nastąpi efekt zwrotny: będą mieli więcej słuchaczy niż wcześniej, bo tak właśnie działa odblokowanie i tego rodzaju praca. Nie izolujemy. Dopiero w kolejnych wcieleniach będą wolni od karmy nauczyciela i guru. Jest w tym coś śmiesznego – dostali całą tę pracę całkowicie za darmo, a ja będę leczył skutki jeszcze przez wiele dni, a może i tygodni.

Szczególnie podczas pracy z Asmodeuszem – kiedy zaczęły się jego ataki – byłem na siebie bardzo zły. Nie byłem w pełni skupiony, nie uważałem i popełniłem błędy uczniaka. Ale to jednocześnie przypomniało mi, od jakiego poziomu zaczynałem.

Siedem lat wydarzeń opisanych w mojej trylogii „Bogowie” – czyli „Cień bogów”, „Zmierzch bogów” i „Upadek bogów” – zmieniło mnie, powiedziałbym nawet fizycznie. Bo duchowo i energetycznie to było oczywiste. W 2019 roku, na samym końcu „Cienia bogów”, Nikodem umarł duchowo. Przypomina to trochę historię z „Władcy Pierścieni” – przemianę Szarego Gandalfa w Gandalfa Białego. Dziwne to i zarazem bardzo ciekawe.

Nie wiem, dlaczego oni walczą, skoro i tak nie mają najmniejszych szans na wygraną? Ja zawsze słucham, tłumaczę, pokazuję i wspieram. Skąd w ogóle pomysł, że walka, przemoc i agresja cokolwiek zmienią, jeśli mówimy o czymś, co dotyka pierwotnej cząstki ulegającej stałej ewolucji? Nasi bohaterowie, ale i my sami często zapominamy, że wszystko płynie. Jesteśmy tylko małymi, ale odważnymi podróżnikami, a nie twórcami obłoku na którym podróżujemy. No cóż.

Nikodem Marszałek

Kwiecień, 2026 r

Podobne artykuły

Focus Mode