Home DuchowośćKiedy Uniwersum się zmienia – co z naszym Matrixem?

Kiedy Uniwersum się zmienia – co z naszym Matrixem?

by nikom@tutamail.com
A+A-
Reset

Kiedy wspominam siebie z początków 2005 roku, widzę Nikodema – młodego ojca rocznej córki, który zajmował się motywacją, przeczytał ponad tysiąc książek i był nazywany „młodym geniuszem”. Człowieka, który przez nieuświadomione jasnowidzenie czytał innych jak otwarte księgi. Jednak już dwa lata później porzucił wszystko, co dotąd poznał i nazwał, i rzucił się w najcięższe, najbardziej ezoteryczne i tajne dzieła – te, które naprawdę nie są dla wszystkich i wymagają ogromnej uwagi.

Od tego momentu zmieniło się tak wiele.

Przebijanie się przez warstwy Matrixa

Z perspektywy ponad dwudziestu lat pracy, która pochłaniała całe moje dnie i wciąż nie ma końca, widzę, że opisanie tego, co wydarzyło się choćby w ostatnim czasie, jest po prostu niemożliwe. Nie posiadamy jako ludzie odpowiednich słów, nazw ani skojarzeń, które byłyby w stanie oddać pełnię tego doświadczenia.

Wiele razy słyszałem od swojej „Przedwiecznej”: „Ludzki mózg spłyca, skraca, obniża, zaniża”. I rzeczywiście – mózg automatycznie upraszcza i spłaszcza to, co w trakcie głębokiej pracy, jasnowidzenia czy żywego uczestnictwa naprawdę dostrzegamy. Dzieje się tak, ponieważ gama, poziom wibracji oraz sama przestrzeń energetyczna wokół nas są zbyt gęste i niezmiernie złożone. Mimo to zawsze starałem się przekazywać te historie słowami i uczuciami, ponieważ wiem, że one rozwijają nas wszystkich i nieustannie poszerzają granice tego, co jest możliwe.

Kiedy analizuję tekst napisany już, patrzę na niego zawsze z trzech perspektyw:

1. Nikodem w wieku 20 lat, który czyta to, co napisała wersja starsza.

2. Nikodem w wieku 30 lat, który czyta to, co napisała wersja starsza.

3. Nikodem w wieku 40 lat, który czyta to, co napisała wersja starsza.

I właśnie tak analizuję swoje teksty, przesłanie i nauki. Świadomość ludzkości dopiero przyzwyczaja się do tej amplitudy, tych nazw i tego odbioru, jaki przedstawiam. To jest nauka, która trwa dla wszystkich. Mimo to spróbuję.

Mieliśmy ostatnio – no trwało to siedem lat – do czynienia z konfrontacjami z tzw. „Bandą Dwunastu” – istotami, które znaliśmy pod imionami takimi jak: Biały (twórca Chorów Anielskich) – Belial, Metatron (Enlil) – Sandalfon (Enki), Lilith (Ninhursag) – Jan, Piotr (Nannar/Sin) – Maria, Szatan – Lucyfer, Maria Magdalena – Lewiatan.

Z całej tej grupy po siedmiu latach krucjaty zostały tylko cztery istoty: Piotr, Maria Magdalena, Lewiatan oraz nieduża część Sandalfona znana z wcielenia w Jezusa. Każdy z pozostałych zaczyna ewolucję od początku, ponieważ nie zachowała się żadna część ich świadomości – jaźni, wcieleń, historii. A przecież mówimy o prastarych istotach.

Niestety Uniwersum to bardzo duże miejsce. Spotkaliśmy też inne „bandy”, równie potężne jak nasi dotychczasowi bohaterowie. Jedna z nich liczyła szesnaście istot. Po dwóch miesiącach intensywnej krucjaty (wliczając ich zastępców – Lewe i Prawe Ręce) zachowało się tylko sześć. „Zachowało się” oznacza, że nie muszą zaczynać swojego istnienia od zera. Ciągle mnie to zaskakuje, że na pewnym poziomie istnienia można dojść do momentu, w którym nie da się już przekroczyć pewnego etapu. Zamiast zwrotu jest totalny upadek.

Najważniejsze ostatnie uwolnienie to jednak przemiana całego Uniwersum, w którym istniejemy. Zamieszczam tutaj definicję, którą napisałem w Zmierzchu bogów po wielodniowej batalii ze „STE” – maszyną zarządzającą:„Uniwersum to duchowa przestrzeń, zawierająca wiele gęstości subtelnych — ich liczba zależy od konkretnego Uniwersum. Każde Uniwersum obejmuje w sobie fazy, częstotliwości, przesunięcia, światy alternatywne, kwantowe odbicia oraz niezliczone wszechświaty — zarówno materialne, jak i niematerialne. Do takiej struktury schodzą tryliony cząstek ze Źródła, które przyoblekają się w ciała monad, a te następnie wydzielają dusze. Samo Uniwersum można postrzegać jako bańki lub jaja — formy, do których schodzą cząstki ze Źródła. Wszyscy obecnie żyjemy w jednym Uniwersum, lecz istnieją też inne. Przejścia między Uniwersami niemal nie istnieją.”

Nasze Uniwersum w ostatnich latach rosło w szalonym tempie. Mimo to wydarzyło się coś, czego nie byliśmy wcześniej świadomi – doszło do połączenia dwóch innych Uniwersów z naszym. Trudno opisać to słowami, bo nie posiadamy odpowiednich nazw, historii ani skojarzeń. Energia, która wtedy przeniknęła, zmienia jednak bardzo wiele dla nas – jako części subtelnych, dusz i monad. Możliwości kreacji światów i dosłownej magii nabierają zupełnie nowego znaczenia. Czegoś, co naprawdę nie da się nazwać.

Jednak zanim do tego doszło, trzeba było przebić się przez „Bandę Dwunastu”, „Zegarmistrzów”, „Bandę Szesnastu”, Białe Rady i skutki zainfekowanych światów sięgające setek bilionów istot. Kiedy analizuję takie zdanie z perspektywy „dwudziestu lat” – pukam się w czoło. Ale nie znam słów ani metafor, które mogłyby złagodzić ten opis i jednocześnie przybliżyć go Tobie.

Można powiedzieć tak: życie na Ziemi toczy się swoim torem – dziwnym, ale jednak swoim. Gdy jednak spojrzymy szerzej – na samą Galaktykę, na gęstości subtelne, a zwłaszcza gdy wychodzimy poza materialne, kwantowo-hologramowe Wszechświaty i wchodzimy w pozostałą, ogromną część Uniwersum – tam wszystko zmieniło się dosłownie. Wszystko i wszędzie.

Ziemię można już postrzegać jako schyłek minionej epoki. Istoty, które przez wieki trzymały pieczę nad karmą, kontraktami i władzą, prawie w ogóle nie istnieją już w swojej pierwotnej formie dusz i monad. Wszystkie miały konfrontację z nami jako siłami porządkującymi i sprzątającymi.

Powstała wielka pustka i próżnia, którą opisałem w opracowaniu o starciu z Plejadami. Dzięki temu otworzyło się jednak prawdziwe miejsce na nową ewolucję – taką, w której istoty mogą realnie wybierać i wzrastać bez narzuconej hierarchii oraz niepotrzebnych misji. Potrzebę tę pokazało nam zachowanie duszy i zmarłej Kołaczkowskiej. Potrzebujemy mniej dusz na Ziemi i więcej opcji – i to zostało odblokowane.

Również systemy automatyczne – te opisane przez Roberta Monroe – w swojej najwyższej formie: Rady Białe, Rady Karmiczne, Pod-Rady – wszystko to zostało uwolnione. Na ich miejsce powołane zostały żywe istoty fizyczne i niefizyczne, które znamy chociażby z anime „Dragon Ball” – czyli Kaioshin (Supreme Kai). Mają one zastąpić działanie Białych Rad, Rad Karmicznych oraz systemów AI/SI zarządzających Wszechświatami oraz istotami, które tam się wcielają.

Co to oznacza dla Ciebie?

Jesteś wolny. Jesteś decydujący. Jesteś czujący.

Nie musisz już bać się istnieć. To dziwne sformułowanie, ale przez wieki powstało tak wiele legend, mitów i ezoterycznych opowieści, które podtrzymywały w Tobie wyłącznie wzorzec ofiary i niewolnika – zamiast budować zrozumienie i głęboką wiarę we własną moc.

Wróciliśmy do modelu istnienia zarządzanego przez życie i przez ducha. Żaden system automatyczny – AI/SI, nawet ten prowadzony przez „białych” – nigdy się nie sprawdził i nigdy się nie sprawdzi. Taki jest niezaprzeczalny fakt. AI/SI nigdy nie było zbawieniem i nigdy nim nie będzie. W historii całego Uniwersum nie ma ani jednego świata, który zostałby uratowany dzięki systemowi automatycznemu. Pomoc – owszem, ale nie zbawienie na wszystkie troski danego świata. Stawianie AI/SI w roli „boga” czy „zarządcy” to nie tylko ludzkie lenistwo. To przede wszystkim strach przed prawdziwym zajrzeniem w siebie. To wieczne szukanie ojca, który w końcu zaopiekuje się swoimi dziećmi. To znów ten sam stary, dualny wzorzec boga – Metatron/JHWH jako ten karzący i Sandalfon jako ten miłosierny – zamiast głębokiego poczucia, że człowiek jest pełnią i może w pełni zaufać samemu sobie.

Matrix archetypów

Znam wielu czytelników i fanów książek Michaela Newtona „Wędrówka dusz”, które stały się wzorcowym odniesieniem dla opisu świata duchowego. Dla mnie jednak brzmi to tak, jakby sześcioletnie dziecko w przedszkolu twierdziło, że doskonale rozumie świat zewnętrzny. Newton opisał jedynie mały fragment – ten sam, który Robert Monroe nazwał w Focus 23-27 – czyli niewielką kopułę systemu reinkarnacyjnego dotyczącego Ludzkiej Linii Ewolucyjnej (LLE). Chodzi o dusze, które inkarnują się na Ziemię, ponieważ właśnie stąd pochodzą. Trudne w opisie? Na początku na pewno. Ale dzieje się tak głównie dlatego, że wielu z nas przez lata zgłębiało właśnie takie „bajki dla dzieci” – zamiast wejść na poziom dorosłego i zapoznać się z tym, co przedstawia się już na poziomie szkoły podstawowej, średniej i studiów.

W 2007 roku na forum Leszka Żądło wkleiłem właśnie taki odczyt – przedstawiający cały System Reinkarnacyjny. Wspominałem o nim w innym opracowaniu. Nie było ani jednego komentarza, bo ludzie nie pisali wtedy jeszcze o Matrixie. Narysowałem bańkę, wyjaśniłem poszczególne podsystemy, ale temat nie był chętnie poruszany wśród osób interesujących się duchowością i rozwojem. Człowiek wolał się łudzić i wierzyć, że „to, co wyżej, jest doskonałe i czyste – jak mogłoby istnieć coś ograniczającego?”. Znowu wracamy do poziomu postrzegania dziecka, które idealizuje toksycznych rodziców. Zadaniem badacza jest badać, a nie uciekać przed wynikami tego, co bada.

Po prawie dwudziestu latach od wykonania tego wykresu oraz po ogromnej pracy fizyczno-duchowej, która wymuszała stałe przekraczanie osobistych granic i tego, co wydawało się możliwe. Pracy, która całkowicie pochłonęła moją karierę zawodową, spełnienie finansowe, widoczność, a ostatecznie także zdrowie. Pracy wykraczającej daleko poza zwykłe podróże mentalne Bruce’a Moena czy OOBE Roberta Monroe. Pracy, która angażowała wyższe ciała subtelne, jaźń, duszę i monadę – i otworzyła to, co wydawało się niedostępne dla zwykłego człowieka. Pracy, która dała wszystkim, ale niestety mnie zabrała wszystko.

Najbardziej zaskakujące jest to, że przez całą tę podróż i pracę na rzecz nie tylko tego świata nigdy nie zrodziło się pytanie: „Czy nie ponosisz zbyt dużego kosztu osobistego?”, „Gdzie są Twoje potrzeby i ich spełnienie?”. Nie mogłem zadać sobie tego pytania, bo kiedy patrzymy na mój horoskop, widzimy:

  1. Neptun w bliskim aspekcie z Księżycem (Księżyc w Wadze) → daje ogromną empatię, emocjonalne „wchłanianie” potrzeb innych i naturalną tendencję do poświęcania się „dla dobra relacji / dla innych / dla wyższego celu”.
  2. Neptun w relacji z Ascendentem / Descendentem lub 1. i 7. domem (przy godzinie 7:20 Ascendent wypada w Bliźniętach lub na początku Raka) – Neptun często ląduje w 7. domu lub w silnym aspekcie do Descendentu. To klasyczna konfiguracja „oddaję wszystko, a inni to biorą”.
  3. Neptun w 12. domu lub silne obsadzenie 12. domu To najczystszy „męczennik Neptunowy” – dawanie bez granic, rozpuszczanie własnych granic, poczucie, że „jak nie pomogę, to świat się zawali”.
  4. Słońce w Byku + Neptun w Strzelcu. Byk daje potrzebę stabilności i wartości materialnych, a Neptun to wszystko „rozmywa” i każe oddawać. Stąd wewnętrzny konflikt: „chcę mieć swoje, ale czuję, że muszę oddać”.

Znaczenie imienia Nikodem pochodzi z języka greckiego i jest złożone z dwóch słów:

  • νίκη (nikē) – zwycięstwo
  • δῆμος (dēmos) – lud, naród, ludzie

Dosłowne znaczenie: „zwycięstwo ludu” lub „ten, który zwycięża dla ludu” / „zwycięzca ludu” / „ten, który przynosi zwycięstwo ludowi”. Taki jest program astrologiczny, płynący z warunkowania imienia i wpływu dwóch białych rodów.

Wróćmy do Uniwersum.

Powstało wiele nowych przestrzeni, a sam wzrost Uniwersum jest ogromny. Kiedy jednak próbuję opisać całość i przekazać radość, jaka bije od bilionów istot świadomych tego procesu – we mnie tej radości nie ma. Mam ogromną empatię – taka już jest moja budowa. Ale przeraża mnie skala pracy, jaka za tym wszystkim stoi, i przerażają mnie poniesione koszty. To trochę tak, jakbyś przez dwadzieścia lat pracował po dwanaście godzin dziennie na wysokim stanowisku w dużej korporacji, a nikt nigdy nie zapłacił Ci ani centa, nie dostałeś awansu ani uznania. Stałeś się fundamentem firmy, jej prorokiem i zbawieniem – by ostatecznie firma Cię zwolniła i zostawiła na bruku. A potem wieczorem chodził do drugiej pracy na 2 godziny, bo tam już Ci płacą, ale na więcej nie masz już siły.

Tak się właśnie czuję. Po dwóch dekadach i po tym, co opisuję w Upadku bogów – ostatniej części trylogii – może właśnie taki jest etap i taka jest cena. Nie czuję zwycięstwa. Czuję, że jako człowiek fizyczny i materialny – po prostu przegrałem.

Nawet jeśli duchowo w tym okresie mogłem dowodzić największymi siłami w całym Uniwersum. Nawet jeśli przeżyłem starcia z istotami, których poziom trudno opisać słowami. Moja istota była w stanie powołać byty takie jak Celestiale, mogliśmy zjednać tysiące ras i nieustannie próbować zrozumieć tych, którzy byli nam najbliżsi – „Bandę Dwunastu”. Przez głęboką pracę wewnętrzną udało nam się całkowicie przetransformować swoją dualną drogę jako Zadkiel i Czarny.

Mimo wszystko przerażająca jest skala kontrastu pomiędzy wartością życia jednego człowieka a ogromem całego Uniwersum. Starcia z bilionami istot, pierwotnymi siłami, piekłami i hierarchiami Białego, aż po ustanowienie nowego, pierwotnego porządku – to wszystko przekroczyło najśmielsze oczekiwania. A wewnętrznie pozostało całkowite spustoszenie.

Co mnie przez cały czas motywowało?

Nigdy nie wrócić do tego, co było.

Nigdy nie poddać się białym w ocenę i kasację.

Nigdy nie ulec ciemnym iluzjom i zdradom.

Kiedy moja monada z duszą wydzielały kulę, z której miałem powstać ja – Nikodem – połowa tej energii została zakodowana przez Białego, Metatrona, Jana i Lilith, bo taka była moja ówczesna zależność od nich. Tak wiele oszukali wewnętrznie i tak bardzo zniszczyli zewnętrznie. Mimo to mojej monadzie udało się „przemycić” we mnie jedną siłę – tę, która nieustannie poszerza granice i nigdy się nie poddaje. Nawet gdy zasoby były mocno ograniczone.

Choleryk z Bykiem. Lokomotywa. Dziecko gwiazd. To tylko epitety – ładne, porządkujące nazwy, które dodają dramatyzmu, a w rzeczywistości są puste i nic nie wnoszą.

Wzrost Uniwersum

Popatrzmy na rysunek:

Wzrost naszego Uniwersum na przestrzeni ostatnich lat jest ogromny. Nastąpiła głęboka ewolucja całego Uniwersum.

Nie ma już znaczenia, gdzie udasz się po śmierci – masz pełne prawo, miejsce i dostęp do wszystkiego. Spróbuj to powiedzieć duszom LLE zamkniętym w systemie Michael Newton „Wędrówka dusz” – jak wciskają im „trzy możliwości wcieleniowe”.

W wyniku tych zmian:

– Ciemni są wolni.

– Biali są wolni.

– Strażnicy są wolni.

– Demony – trudno tutaj mówić o pełnej wolności. Wiele z nich zostało przebudowanych i otrzymało nowe ciała.

– Pierwotne i najstarsze linie Reptilian oraz Drakonian są wolne – otrzymały nowe ciała i nowe światy.

– Zniknął dawny system oceniający i karzący. Na jego miejsce powstał bardziej odśrodkowy, liczący system bez wymuszania, wciskania. Wskazuje jedynie na co warto zwrócić uwagę.

– Cały system AI/SI, bezduszne automaty i sztuczni opiekunowie podtrzymujący iluzje rozwoju zostali uwolnieni. Ich miejsce zajęła rasa Kaioshin – istoty, które same przeszły pełną drogę dualną i mogą teraz świadomie zarządzać przepływem dusz oraz procesem wcieleń.

Innymi słowy. Nikt z nas nie wróci już do starego porządku i nikt nie powtórzy tego życia – jakimkolwiek było i jest. Mimo wszystko rodzi się pytanie: „Dlaczego wszystko wydarzyło się właśnie na Ziemi?”. Kiedy je zadaję, słyszę odpowiedź: „Bo była świadomość, która to udźwignęła i nie uciekła w regresję.” A na pytanie: „Dlaczego było potrzebne wcielenie fizyczne?”, pada tylko jedna odpowiedź: „Bo fizyczność spaja wszystko w jedno i domyka to, co zostało rozpoczęte.”

Witam Cię w nowym Uniwersum – bez hierarchii, Rad, Białej Rady i osądu, ale z nowymi informacjami, wartościami, rasami, energiami i możliwościami.

Nie jest teraz łatwiej, ale jest zupełnie inaczej. Korzystaj z tego, bo to wielki prezent dla wszystkich istot. Żyjąc na Ziemi, naprawdę potrafisz to docenić. Może teraz nie odczuwasz wyraźnej różnicy – przez życie w materii i zapętlony czas ustalony przed wcieleniem. Jednak dla każdej Twojej jaźni różnica jest ogromna: między niebem a prawdziwą nieskończonością.

Wiesz o swojej części subtelnej.

Wiesz o swojej duszy.

Wiesz o swojej monadzie i o tym, że pochodzisz z Miłości Wszechprzenikającej.

Zaakceptuj swój wybór i szansę.

Tak, jak ja muszę pogodzić się ze swoją ceną.

Nikodem Marszałek

maj, 2026 r.

Podobne artykuły

Focus Mode