Zacznijmy od tego, co najprostsze. Kartka, długopis i twoje (lub wasze) odpowiedzi. Pamiętaj – odpowiedzi są tylko dla ciebie. Najlepiej zachowaj je w osobnym katalogu albo schowaj kartki. Z czasem pewnie nauczysz się też odróżniać część subtelną od duszy. Powodzenia i dobrej zabawy.
Co chciałbym wiedzieć o swojej duszy
1. Jaki gatunek / rodzaj reprezentuje?
→ Dotyka wewnętrznie: poczucia własnej tożsamości poza ludzką formą.
→ Może dotyczyć: traumy zagubienia pochodzenia i mechanizmu „nie wiem, kim naprawdę jestem”.
2. Dlaczego wybrała właśnie tę planetę?
→ Dotyka wewnętrznie: poczucia sensu i intencji za wcieleniem.
→ Może dotyczyć: traumy „zostałam tu wrzucona” i mechanizmu ofiary okoliczności.
3. Jak podchodzi do Systemu Karmy i Hierarchii Światła?
→ Dotyka wewnętrznie: relacji z autorytetem i strukturami władzy.
→ Może dotyczyć: traumy kontroli i mechanizmu uległości wobec „wyższych instancji”.
4. Czy wierzy w system karmy? Jeśli tak – dlaczego i po co?
→ Dotyka wewnętrznie: wiary w sprawiedliwość i sens cierpienia.
→ Może dotyczyć: traumy niesprawiedliwości i mechanizmu racjonalizacji bólu („musiało tak być”).
5. Czy ma więcej białych, czy ciemnych obciążeń?
→ Dotyka wewnętrznie: bilansu światła i cienia w sobie.
→ Może dotyczyć: traumy dualizmu i mechanizmu wstydu za ciemną stronę.
6. Czy nie traktuje mnie jako kogoś, kto „musi coś przerobić”, zamiast kogoś, kto po prostu doświadcza?
→ Dotyka wewnętrznie: poczucia bycia projektem, a nie żywą istotą.
→ Może dotyczyć: traumy instrumentalizacji i mechanizmu „jestem tu tylko po to, by się naprawiać”.
7. Jaki ma kontakt z monadą i czy w ogóle o niej wie?
→ Dotyka wewnętrznie: relacji z najwyższym źródłem siebie.
→ Może dotyczyć: traumy oderwania od własnego rdzenia i mechanizmu amnezji duchowej.
8. Czy Rodzina Duchowa to ktoś bliski, czy zostali porozbijani?
→ Dotyka wewnętrznie: poczucia przynależności i rozproszenia.
→ Może dotyczyć: traumy rozbicia rodziny / klanu i mechanizmu samotności egzystencjalnej.
9. Ile ma innych wcieleń?
→ Dotyka wewnętrznie: poczucia ciągłości i ciężaru historii.
→ Może dotyczyć: traumy przeciążenia doświadczeniami i mechanizmu „zbyt wiele już przeżyłam”.
10. Czy ma kontakt ze mną? Jeśli tak – w jaki sposób?
→ Dotyka wewnętrznie: realnej obecności duszy w codziennym życiu osobowości.
→ Może dotyczyć: traumy opuszczenia i mechanizmu „jestem sam, nawet w sobie”.
11. Co planujemy po tym życiu?
→ Dotyka wewnętrznie: wspólnej przyszłości i kierunku po śmierci.
→ Może dotyczyć: lęku przed nieznanym i mechanizmu kontroli przyszłości.
12. Który świat w jej odczuciu był najwspanialszy i dlaczego?
→ Dotyka wewnętrznie: nostalgia za utraconym rajem.
→ Może dotyczyć: traumy utraty i mechanizmu idealizacji przeszłości.
13. Jakie wcielenie przeżywa najmocniej?
→ Dotyka wewnętrznie: miejsca, w którym energia wciąż jest „gorąca”.
→ Może dotyczyć: niewyleczonej traumy konkretnego życia i mechanizmu powtarzania wzorca.
14. Ile razy została oceniona przez Białych i ich systemy?
→ Dotyka wewnętrznie: doświadczenia bycia ocenianym i mierzonym.
→ Może dotyczyć: traumy osądu i mechanizmu perfekcjonizmu / wstydu przed hierarchią.
15. Ilu ma wrogów na swoim poziomie?
→ Dotyka wewnętrznie: poczucia zagrożenia i konfliktu.
→ Może dotyczyć: traumy prześladowania i mechanizmu hiper-czujności.
16. Jak często różnego rodzaju strażnicy ją dociskają lub próbują coś wymusić?
→ Dotyka wewnętrznie: granic i presji zewnętrznej.
→ Może dotyczyć: traumy naruszenia granic i mechanizmu uległości wobec „strażników”.
17. Ile straciła swojej energii na rzeczy innych dusz lub ich projekty?
→ Dotyka wewnętrznie: kosztu oddawania siebie.
→ Może dotyczyć: traumy poświęcenia i mechanizmu zależności (codependency1) energetycznej.
18. Czy nie tęskni za kimś szczególnym?
→ Dotyka wewnętrznie: niewyleczonej tęsknoty i więzi.
→ Może dotyczyć: traumy rozłąki i mechanizmu idealizacji utraconej osoby.
19. Myślała o zmianie formy duchowej?
→ Dotyka wewnętrznie: gotowości do transformacji tożsamości.
→ Może dotyczyć: lęku przed utratą siebie i mechanizmu oporu przed ewolucją.
20. Czego boi się w swojej monadzie?
→ Dotyka wewnętrznie: cienia w najwyższym źródle.
→ Może dotyczyć: traumy spotkania z własną pełnią i mechanizmu lęku przed absolutną odpowiedzialnością.
21. Czego boi się w kontakcie ze swoim wcieleniem?
→ Dotyka wewnętrznie: lęku przed ucieleśnieniem i bliskością z osobowością.
→ Może dotyczyć: traumy bycia „zbyt ludzkim” i mechanizmu dystansu wobec ciała/osobowości.
22. Gdyby mogła cofnąć czas – co by zmieniła w życiu swojej osobowości i w swoim własnym?
→ Dotyka wewnętrznie: żalu i niewyrażonego „gdyby tylko”.
→ Może dotyczyć: traumy żalu i mechanizmu rumienienia się nad przeszłością.
23. W jakiej największej bitwie duchowej uczestniczyła?
→ Dotyka wewnętrznie: miejsca największego konfliktu i poświęcenia.
→ Może dotyczyć: traumy wojennej (duchowej) i mechanizmu „zawsze muszę walczyć”.
24. Ile karmy „wyliczyli” jej Biali ze swoimi Pod-Radami?
→ Dotyka wewnętrznie: poczucia długu i obciążenia.
→ Może dotyczyć: traumy bycia „winna z urzędu” i mechanizmu nieskończonego spłacania.
25. Jak podchodzi do Nowych Kaiōshin i MegaUniwersum?
→ Dotyka wewnętrznie: otwartości na nowe struktury rzeczywistości.
→ Może dotyczyć: lęku przed zmianą kosmicznego porządku i mechanizmu przywiązania do starego systemu.
26. Jeśli już wie, co znajduje się w Źródle Miłości – jak do tego podchodzi?
→ Dotyka wewnętrznie: relacji z ostateczną prawdą.
→ Może dotyczyć: traumy rozczarowania lub mechanizmu idealizacji Absolutu.
27. Czy jest ciekawa tego, co jest w innych Bańkach (rzeczywistościach) w MegaUniwersum?
→ Dotyka wewnętrznie: głodu poznania i eksploracji.
→ Może dotyczyć: traumy ograniczenia i mechanizmu „nie wolno mi wychodzić poza”.
28. Czy ma jakieś szczególne ciało / rasę w niższych gęstościach, w które lubi się wcielać?
→ Dotyka wewnętrznie: preferencji formy i estetyki istnienia.
→ Może dotyczyć: tęsknoty za konkretnym ciałem i mechanizmu identyfikacji z formą.
29. Czy spełniała rolę opiekuna / opiekunki? Co w tym lubiła najbardziej?
→ Dotyka wewnętrznie: potrzeby dawania i bycia potrzebną.
→ Może dotyczyć: traumy nadodpowiedzialności i mechanizmu „jestem tu, by chronić innych”.
30. Na co jest zła na Ciemnych i Piekła?
→ Dotyka wewnętrznie: nieuświadomionej lub świadomej złości.
→ Może dotyczyć: traumy krzywdzenia i mechanizmu usprawiedliwionej nienawiści.
31. Czy wiele razy postawiła się swoim katom, wrogom czy oprawcom?
→ Dotyka wewnętrznie: zdolności do oporu i godności.
→ Może dotyczyć: traumy bezsilności albo odwrotnie – traumy konsekwencji buntu.
32. Co stało się z jej sercem? Czy nie oddała swoich cząstek innym? Jak się z tym czuje i do czego ten brak energii ją doprowadza?
→ Dotyka wewnętrznie: integralności serca i ceny miłości.
→ Może dotyczyć: traumy rozbicia serca i mechanizmu oddawania siebie na straty.
33. Gdyby jedno jej życzenie mogło się spełnić – co by to było?
→ Dotyka wewnętrznie: najgłębszego, niewypowiedzianego pragnienia.
→ Może dotyczyć: miejsca, w którym dusza wciąż czuje brak i mechanizmu „gdybym tylko mogła…”.
Odpowiedzi na pytania zadawane własnej duszy nie tylko otwierają to, co w nas, lecz przybliżają historię dużo głębszą niż ta, którą nosimy w sobie jako ludzie. Podświadomość zawiera wiele. Sesje regresji past-life i hipnoza pozwalają dotrzeć do sporej części informacji. Pytania skierowane bezpośrednio do duszy otwierają jednak zupełnie nowe pole: badań, poznania i innego stosunku do własnej tożsamości oraz jedności.
To ważne. Wiele razy pisałem o koncepcji rozwoju zamkniętego w „osobowym Ja” – o przekonaniu, że mnie, nam ma być wszystko poddane, że my jesteśmy nadrzędną jaźnią. Ta koncepcja doprowadziła rozwój, a nawet terapie, nie tyle na manowce, co do zaułka bez wyjścia. Kantyzm i Arymanizm nie pomogły – przeciwnie, odcięły człowieka od tego, co żywe i duchowe, i od konieczności rozwijania pozostałych zmysłów. Intelekt i umysł to potężne narzędzia, ale tylko narzędzia. Potrzebujemy opinii, oceny i informacji, które wychodzą poza to, co zostało w nas zaprogramowane. I właśnie tu pojawia się nasza własna dusza wraz ze swoją historią.
Dzięki odpowiedziom na te pytania nie tylko nawiązujemy z nią bliższą relację i uruchamiamy intuicję oraz przeczucia. Wychodzimy poza własne „ja”, poza własne problemy, wizje i wyobrażenia.
Oczywiście może się zdarzyć, że odpowiedzi doprowadzą najpierw do fantazji: kim chciałbym być tam wyżej albo czym na pewno nie jestem. To jednak tylko mały strach w nas samych. Iluż ludzi chciałoby być archaniołami na pięknym niebie? Jeśli więc dusza okazuje się istotą innego gatunku czy rodzaju – już nam się to nie podoba. Ale podobać nam się nie musi. Rzeczywistość i dorosłość wymagają pracy z tym, co jest, a nie z tym, co chcielibyśmy, żeby było. Tylko wtedy otwieramy ramiona i serce na swoją naturę. Dopóki walczymy przeciwko niej, nigdzie daleko nie dochodzimy.
Dlaczego o tym piszę? Widziałem to na największym polskim forum jeszcze za czasów śp. Leszka Żądło – było to dwadzieścia lat temu. Leszek oceniał pochodzenie duchowe ludzi. Prawie zawsze wszyscy okazywali się aniołami białymi, czerwonymi albo niebieskimi, elfami lub smokami. Kiedy pytałem go, czy bada pochodzenie samej duszy, nie odpowiadał. Mówił tylko, że to Wyższe Ja. Widziałem reakcje ludzi – ogromną radość. Sam Leszek traktował siebie jak niebieskiego anioła. A przecież jego dusza była krasnoludem – tym samym, jakie znamy choćby z trylogii Władcy Pierścieni. W jego własnych teoriach można by więc rzec, że był „zanielonym krasnoludem”. Brzmi absurdalnie. A jednak tak właśnie może wyglądać nasza dusza.
Dlaczego? Wiele ścieżek i metod – nie tylko na Ziemi – nakłada na duszę inicjacje: dodaje skrzydła, zbroje, maski, szaty zmieniające wibracje. To może być ciekawe przeżycie. Ale czy nie oddala nas od tego, co mamy w sobie jako coś unikatowego i naturalnego?
Na początku zawsze polecam zlecenie zwykłej analizy duszy. Nie tylko zobaczymy wtedy jej budowę – czakry i ciała subtelne. Często udaje się też ustalić gatunek duchowy, choć nie zawsze jest to proste i jednoznaczne. Sprawdzamy poziom indywidualizacji ciał subtelnych oraz wielkość monady. To proste, szybkie narzędzie – bez celebry i zbędnego zastanawiania. Daje nam solidne podstawy do dalszej pracy i eksploracji siebie.
Kolejnym krokiem może być już sesja podstawowa: praca i rozmowa z duszą. Szczególnie wtedy, gdy któryś z poruszonych punktów okazuje się wyjątkowo ciężki. Taki ciężar zwykle oznacza, że część obciążenia duszy, jej historii, wciąż nas ciągnie w dół albo nieustannie „mieli” – nosimy ją dosłownie jak krzyż. Ulga w duszy i zmiana jej postaw oznacza brak tego, co nazywam dociskiem z wyższych poziomów, który wpływa na poziomy niższe – nasze. Jako ludzie mamy przecież własną karmę, niższą. Dusza nosi swoją – wyższą. Uwolnić część w nas i część w duszy to naprawdę wiele kilogramów mniej na plecach. A czasem otwiera to też nowe ścieżki, możliwości i sposoby postrzegania.
Zderzenie – czyli rozwinięcie własnego postrzegania i pracy o wyższe gęstości oraz wymiary w ujęciu siebie samego – jest dziś szczególnie potrzebne. Nie teoretyzujemy o tym, czym dusza jest albo nie jest. Przyjmujemy jej historię. Bo ona wzrastała w podobny sposób, co my. Różnica leży jedynie w poziomie doświadczania i w czasie. Dla duszy czas nie istnieje, jednak siła bodźców jest wielokrotnie mocniejsza. Podobnie duszy nie dotyczy śmierć – choć o tym też porozmawiamy.
Większe historie zaklęte w wielu mniejszych
W opracowaniu Duchowe mechanizmy omijania, czyli ucieczka przed swoim cieniem, duszą i monadą. Od roli dziecka do partnerstwa opisałem sytuację bardzo tragicznego wydarzenia, które dotyczyło naszych dusz i monad. Warto spojrzeć na nie w sposób, w jaki funkcjonuje Ziemia. Mamy państwa bardziej agresywne i bardziej neutralne. Za sterami mogą stać aktorzy, którzy wykonują instrukcje i realizują ustalony tok wydarzeń. Są jednak i tacy, którzy przez swoje zaburzenia, psychopatie i narcystyczne struktury nie widzą już niczego. Takiej osoby nie jesteś w stanie kontrolować – ani nie wpłyniesz na jej narcyzm, ani nie pokierujesz ego, ani nie ujarzmisz histerii i wybuchowości.
Co dzieje się na poziomie naszych dusz? Mechanizmy są podobne, tylko zwielokrotnione tysiące razy.
Istnieją starsze dusze różnych gatunków, o wielkiej historii i ogromnej masie. Same monady nie mają kształtu – są kulami o różnej wielkości. Czy wszystkie są „dobre”? Nie. Podczas wydzielenia ze Źródła iskra rozdziela się na dwie części, tak zwane połówki, które zostają spolaryzowane. Jedna staje się bardziej „biała”, druga bardziej „ciemna”. Ta polaryzacja pozwala w możliwie najkrótszym czasie zdobyć maksymalną ilość doświadczeń po obu stronach medalu.
Na początku nie powiemy jeszcze: „zła dusza” albo „zła monada” – brzmi to zbyt abstrakcyjnie. Jednak wiele monad i dusz zanurza się w doświadczaniu tak głęboko, że całkowicie zmienia to ich strukturę.
Nie wiele wystarczy duszy, a nawet naszej własnej monadzie. Na obie struktury jaźni działają bowiem śluby, kody, pieczęcie oraz lojalność rozumiana jako miłość. Krótka interakcja z siłami Białymi lub Ciemnymi wystarczyła, by pozwoliły się wykorzystać do walki z tym, co nowe. A co, jeśli nasza istota stała wysoko w tych hierarchiach? Historia jest trudna. Jeszcze trudniejszy jest fakt, że mogło to doprowadzić do upadku naszej duszy i monady. Podobnie stało się chwilę później z istotami po stronie Białej. Bo Biała strona nie jest dobra. Biała jest po prostu przeciwieństwem Ciemności. Białe nie oznacza jasnego. Białe to odwrócone Ciemne – i taką właśnie funkcję spełniało. Istoty zbyt długo zanurzone w tych hierarchiach władzy albo zbyt mocno im podległe również upadły, bo prastare istoty zrobiły porządek z czymś, co w swoim ostatnim oddechu chciało zniszczyć wszystko i wszędzie. Skala tego wydarzenia jest trudna do opisania, dlatego przedstawiam je jedynie w Upadku bogów, ostatniej części trylogii.
Dla nas kluczowa pozostaje informacja: dusze mogły upaść. Monady mogły upaść. Stąd temat: ludzie bez dusz i dusze bez monad. Bo nigdy w historii nie wydarzyła się taka strukturalna katastrofa. To prowadzi do prostego wyrażenia: sierota. Nawet jeśli tematem zajmuję się od dwudziestu lat, nawet mnie całe to wydarzenie przytłoczyło. Ale dorosły i odpowiedzialny człowiek potrafi spojrzeć poza historię i traumę. Przyjmuje świat takim, jakim jest – bo właśnie wtedy przychodzą rozwiązania i pomoc.
Piszę o tym, ponieważ czasem uciekamy przed czymś, co wydaje nam się, że nas przerasta. A przecież wcale tak nie jest. Dzięki temu, że żyjemy zanurzeni w czasoprzestrzeni, zachowujemy pewne informacje potrzebne do odbudowy duszy i monady – do pomocy im. To wielki dar, jaki mamy wobec siebie samych, wobec tych wyższych części nas, które nie zawsze płyną mlekiem i miodem. Czasem bywają gagatkami i robią głupie rzeczy.
Praca z duszą i monadą dla ludzkości dopiero się zaczyna. Otwiera swoje wrota. Nikt wcześniej o tym nie pisał, nie przedstawiał, nie było narzędzi duchowych. Obecnie je mamy. Potrafimy pracować z duszami i monadami. Potrafimy prowadzić Przebudowy Subtelne, a w tym przypadku – Odbudowy Subtelne, w których przywracamy monadę i duszę wolne od dualnego podziału, od całej polaryzacji. To jest największe osiągnięcie. Nie to, czy moja istota była więcej u Białych, czy u Ciemnych.
Jeśli udało się całkowicie zmienić takie istoty jak Lilith, Szatan i pozostałych, to co dopiero mówić o istotach o ładunku dużo mniejszym, młodszym – patrząc z perspektywy obciążeń, historii i wewnętrznego podziału. Stało się tak, ponieważ wszystko w świecie duchowym, w naszym MegaUniwersum, w całym Superklastrze – czyli w Źródle Miłości – wzrasta stale i bez końca. Coś, co jeszcze rok temu nie było możliwe, dzisiaj już jest. Taka to przemiana.
W historii naszych dusz i monad należało jednak zrobić porządek z Ciemnymi i Białymi. Bo w przeciwnym razie dalej wierzylibyśmy w aniołki na niebie, uprawiali channeling, medytacje bez celu i sądzili, że tam wyżej panuje ambrozja. Wszystko wzrasta i przekształca się – często dopiero po burzy.
Jeśli twoja dusza jest lub była takim ciemnym albo białym gagatkiem – pewnie chce pomocy, ale się wstydzi. Wystaw do niej pierwszą dłoń. Stań się jej przyjacielem. Bo jeśli tego nie zrobisz, wszystko, co w niej siedzi, będzie realizowane w naszym życiu jako nieświadomość i los. Tak działa mądrość duchowa (kosmosu).
Drzewo Dusz
Porozmawiajmy o jeszcze jednym zagadnieniu, choć więcej mówię o nim w najnowszej książce. Czym jest Drzewo Dusz? To baza, centrum duszy – miejsce, w którym monada pierwotnie spuszcza swoje energie, aby wytworzyć, stworzyć, wykreować duszę. Drzewo Dusz, inaczej Pole Dusz, jest szczególnie ważne, ponieważ właśnie tam powstają połączenia z naszą Rodziną Duchową (RD).
Czasem monady i dusze tworzą jedną Rodzinę Duchową. Innym razem tylko same dusze są ze sobą łączone jako Rodzina Duchowa. W każdej takiej rodzinie istnieją pary – połówki. Dlatego więzi między nimi są najsilniejsze, nawet jeśli obok stoi ktoś inny z naszej Rodziny Duchowej.
Miałem taki przypadek w 2018 roku. Z jednej strony kontakt z moją prawdziwą połówką (choć technicznie już nią nie jest – ma nową Rodzinę Duchową i nową połówkę od poziomu monady aż po duszę, co opisuję w najnowszej książce). Z drugiej strony kontakt z silną kobietą z Opola, która należała do mojej Rodziny Duchowej. Było to ciekawe doświadczenie. Nie chodziło mi o budowanie związku, a mimo to relacja wcale nie okazała się łatwa do utrzymania. Stare istoty mają wiele historii. Gdy nie zostaną uwolnione, bardzo trudno przebić się przez warstwy i liczne kody odpychania czy rozpoznania.
Dlaczego Drzewo Dusz lub Pole Dusz jest tak istotne? Zawsze było. Monady potrafią tworzyć dusze samodzielnie. Jednak wieloletnie badania pokazują, że dusze potrzebują Rodziny Duchowej bardziej niż kiedykolwiek. Tworzenie duszy przez monadę bez RD potrafi szybciej wykształcić pewne cechy zarówno w duszy, jak i w samej monadzie. Jednocześnie nie rozwijają się pozostałe, niezbędne cechy i wartości. Dlatego w moich pracach – również na stronie, nie tylko w Upadku bogów – widać tak silny nacisk, zwłaszcza po zleceniu Przebudowy Subtelnej, na stworzenie Rodziny Duchowej.
I tutaj dochodzimy do kolejnej ważnej lekcji.
W Upadku bogów, po rozdziale z Lewiatanem, powstają nowe gatunki. Jednym z nich są Orintharowie (łac. Orintharus). To gatunek archanioła zmieszanego z elfem wysokiego rodu i smokiem. Nazwę musiałem stworzyć, ponieważ wcześniej taki gatunek nie istniał. Co w tym szczególnego?
Nasza Rodzina Duchowa nie zmienia się przez większość naszego istnienia. Ale czy wszyscy rozwijają się w tym samym tempie? Czy nawet wśród połówek – istot najbliższych – nie ma wielkich różnic i przepaści? Otóż są.
W przypadku Orintharów zmiana dotyczyła istot, których monady znajdują się na poziomie monado-Superaspektu (MSA). Dlatego podczas Przebudowy Subtelnej istoty Przedwieczne, Wielka Przedwieczna i Absolut stworzyły dla nich nowe Rodziny Duchowe. Po zejściu ze Źródła Miłości do MegaUniwersum (do nas) i stworzeniu Drzewa Dusz, które wibrowało również w gęstościach i przestrzeniach samych monad – pojawił się nowy gatunek dusz.
Powstały piękne istoty już bez podziału na połówki – zarówno na poziomie monady, jak i duszy. MSA oznacza bowiem, że istota jest już pełnią, że wykształciła w sobie potrzebne rozróżnienie dualne. Dusze ładne, szybkie i potężne, a nowa Rodzina Duchowa dopasowana do ich potrzeb ewolucyjnych i rozwojowych.
Kolejna rasa – Kaiōshin – podzielona jest na Pierwszych i Starszych. Reprezentuje głównie istoty, których rozwój odpowiada budowie monado-Przedwiecznej (MP) lub Przedwiecznej (P) oraz monado-Superasepktów2 (MSA). Młodszym Kaio może zostać także każda istota, która posiada naturalne cechy opieki i dbania o innych. Czasami podczas pracy widać, że wołam Kaio (K) lub Starszego Kaio (SK) odpowiedzialnego za dany „sektor”. Wcześniej funkcje zarządzające były bardziej zautomatyzowane i podlegały Białym Radom, które – jak przeczytasz w Upadku bogów – zostały rozebrane.
To właśnie jest najpiękniejsze w tym wszystkim. Wszystko się zmienia i podlega ruchowi. Stare odchodzi, nowe przychodzi. A nowe – choć nie zawsze przez nas pożądane – niesie to, czego naprawdę potrzebujemy. Jest to niesamowita mądrość. Trzeba jednak skoczyć, żeby siatka się otworzyła.
Nikodem Marszałek
sierpień 2026
1Współuzależnienie w związkach polega na tak dużym zaangażowaniu się w związek, że nie można funkcjonować samodzielnie. Zazwyczaj objawia się to tym, że jedna ze stron staje się bardziej bierna, brakuje jej pewności siebie, jest zależna od opieki i często ma trudności z podejmowaniem decyzji.
2 Nazwy takie jak monado-Przedwieczna (MP), Przedwieczna (P) oraz monado-Superaspekt (MSA) są szerzej omówione w moich najnowszych książkach i w artykule Lewiatan i Lucyfer. Case Study.
