Kiedy pomyślę o swoich początkach i o tym właśnie momencie, widzę niesamowitą drogę człowieka i całej jego istoty. Nigdy w najśmielszych marzeniach nie przypuszczałbym, że będzie możliwa taka praca — nie tylko na tak wysokich poziomach, przy tym potencjale wiedzy i siły, ale przede wszystkim przy zachowaniu dynamiki, ciekawości i służby wobec drugiej istoty.
Dla czytelników mojej książki Cień bogów, Zmierzch bogów i pewnie wkrótce Upadek bogów moja komunikacja, szybkość podejmowania decyzji i oceny drugiej strony została wypracowana przez lata, szczególnie ostatnie siedem. Dlatego przy zachowaniu minimalnej ilości słów — bo tłumaczenie tego, co mówią dusze i różne inne istoty, oraz zapisywanie tego jako słowa, a sama praca, która odbywa się duchowo — kosztuje bardzo wiele energii.
Dzisiaj mamy do czynienia z influencerką (Instagram, YouTube), duże kanały i zasięgi. Problem dla naszej bohaterki wydawał się trywialny — bóle ciała. To nie brak zleceń czy reklamodawców, ale zwykłe dolegliwości fizyczne, które zostały potraktowane jako objawy wycieńczenia. Również koszmarne sny o treści seksualnej i poczucie „bycia w nie swoim ciele”. Tutaj zaczyna się nasza historia. Czy przestroga? Takie rzeczy nie działają. Każdy sam decyduje, do czego siebie doprowadza. Chociaż — no właśnie — nie każdy decyduje. Często to właśnie dusza coś inicjuje. Człowiek się cieszy, ale czy to prawdziwa radość i realny sukces?
Początek
Nikodem: Osoba mówiła, że ruch, przepływ miał w 2026 się zablokować. Wszystkie wróżki jej to przewidziały. Dlatego ulokowała środki i oszczędności, wycofała się w swojej działalności i nagle trzy miesiące temu nastąpiła eksplozja, ale wraz z nią — fatalne wewnętrznie samopoczucie.
Mój odczyt.

1. Ciało fizyczne jest, ale otoczone specjalnymi powłokami — gruba skorupa, ale żywa, organiczna.
2. Ciało eteryczne wypchnięte i na to jest sztuczne ciało — organiczne, masa energii, magnes na energie seksualne.
3. Ciało astralne wypchnięte i na to sztuczne ciało — magazyn i magnes.
4. Ciało mentalne rozszczepione na dwie części — wskazuje na zaburzenie, ale znowu przechodzi energia przez ciało gdzieś. Pewnie wysokie gęstości — byt/dusza.
5. Ciało przyczynowe — brak.
To nie jest tylko opętanie, ale całkowite przejęcie. W ciałach subtelnych stworzone „kadzie” do przyciągania, wabienia i przetrzymywania energii seksualnej.
Drugi odczyt

W przekroju. Dusza po prawej na dole. Zamknięta w ciemnych przestrzeniach i odcięta od ciała fizycznego. Zbiory z dołu zasilają osobowość. U góry demon, wysokie gęstości, bo buddhi-atma.
Trzeba zejść na dół do duszy, ale te siatki są połączone z demonem. Więc jak je poruszysz — uruchomi się.
Aleksandra: Ciekawe, dlaczego dusza zamknięta.
Demon reaguje, kiedy się zbliżasz do duszy. Wszystko z jego energii utkane.
[Tutaj demon faktycznie wyglądał jak demon, czyli połączenie wielu bytów wysokopoziomowych w jeden, ale jednocześnie miał cechy pajęcze — siatki, tkanie. Od razu miałem skojarzenie z hybrydą stworzoną przez Arymana. Ostatni tydzień jego kreacje były uwalniane, więc takie miałem pierwsze skojarzenie.]
Nikodem: Ściągamy duszę do siebie.
Aleksandra: Dusza półprzytomna się wydaje. Nie chce mówić.
Nikodem: Stoi przed nami. Obudź ją. Wysokie częstotliwości w ciało: serce, gardło, trzecie oko.
Aleksandra: Zamknięta w sobie.
Nikodem: Odsuwamy ją od tej sieci.
Aleksandra: Budzi się, jakby anioł z nieba ją dotknął.
Nikodem: Dużo ma energii demona w sobie.
Aleksandra: Pewnie umowa, żeby nie stracić przepływu (reklamodawców).
Nikodem: Czy to prawda, że w 2026 roku miała mieć mniej zleceń, miała budować coś innego?
Aleksandra: Tak, lekcja pokory uruchomiona przez karmę. Dusza broni tego, bo osobowość by tego nie uniosła.
Nikodem: Czego by osobowość nie uniosła?
Aleksandra: Mniejszej atencji. Atencja ludzi i oczy skierowane w nią traktowały jak miłość.
Nikodem: I co dusza zrobiła?
Aleksandra: Szukała, jak obejść system.
Nikodem: I gdzie znalazła, jak?
Aleksandra: Jakiś mężczyzna, ciemny, magiczny. Zobaczyła u niego.
Nikodem: Zobaczyła inicjację i demona w nim? I co?
Aleksandra: Że można w ten sposób więcej osiągnąć i nie czuć. Dusza się boi czucia, przeżywania wielu emocji, odrzucenia.
Nikodem: Ile ten demon ma podpiętych ludzi w ten sposób?
Aleksandra: Kilkadziesiąt przynajmniej.
[Zadaję pytania Aleksandrze, bo uczy się w ten sposób rozmawiać z duszami. Natomiast sam sprawdzam wiele rzeczy dookoła w tym czasie i przygotowuję strategię pod rozwiązanie całej sytuacji.]
Nikodem: Dobra. Pokazuję się duszy w pełni. Biorę ją za fraki i lecimy do pewnego świata. Polecisz z nami. Zamknę nas w kulę. Na trzy.
[po chwili]
Teraz, duszo, obejrzyj ten świat dokładnie.
Aleksandra: Chyba beczeć się jej chce.
Nikodem: Bardzo dobrze. Zbliżamy się mocniej do tego świata. Niech go poczuje, zobaczy, zbada dokładnie.
Aleksandra: Mówi, że Ziemia jest za twarda, za trudna. Trzeba kombinować.
Nikodem: Podoba jej się ten świat?
Aleksandra: Chyba wstydzi się swoich bliskich albo jest od nich odcięta.
Podoba jej się ta planeta. Marzyła o takiej, ale nie miała dostępu do takich światów.
[Widać u Aleksandry dominujący i preferowany sposób odbierania i przetwarzania informacji, bo więcej jest typu kinestetycznego (czuciowego) niż słownego i słuchowego (jak w moim przypadku). Dopiero w ostateczności uruchamiam styl czuciowy, bo daje to większą przestrzeń.]
Nikodem: Kto namówił ją na planetę Ziemia?
Aleksandra: Chyba Aryman ją uderzył jakoś i musiała się wcielić na Ziemi.
Nikodem: Od kiedy miała kontakt z Arymanem? Nie każdy go miał.
Aleksandra: Jakby za szybko chciała dorosnąć, a to dziecko jeszcze.
Z Arymanem od zejścia do piekieł.
Nikodem: A czemu zeszła do ciemności, czego tam szukała?
Aleksandra: Celu, siły.
Nikodem: Jak nie wierzy w siebie, tak nadal posiada niski wizerunek własny. Jak jest mała, taka nadal jest. Nic się nie zmieniło.
Aleksandra: Oni mieli rozbicie Rodziny Duchowej. Może w ciemności szukała swoich bliskich.
[Tutaj znowu widać zachowanie Aleksandry. Zgaduje w miejsce pytania, ale nie do końca jest to zgadywanie, chociaż takie może się to wydawać. Jest to odczytane przez nią i jej dusze w sposób dosyć dobry.]
Nikodem:
Ja: Duszo, popatrz na mnie.
D: Nie mogę. Jesteś za dużym światłem.
Ja: Każdy nim jest. Patrz się na mnie.
D: [próbuje manipulować]
Ja: W tym momencie wytworzyłaś sobie karmę jeszcze większą i jeszcze większe złamanie. Spadniesz z wysokiego tronu i będzie to boleć. Miałaś zaplanowane powolne przejście w bardziej przyziemne, ale też materialne sprawy. Dom, rozwój, retrospekcja. Twoje wcielenie o tym mówiło.
D: Tak. Wiem. Ale to nie było dobre. Wszystko by mi zabrano.
Ja: Tobie zabrano rozum. Masz rozbitą osobowość (dysfunkcyjną), niski wizerunek własny, brak wiary w siebie kompletny. Co jest twoim szkieletem?
D: Nie jest tak źle, jak oceniasz.
Ja: Co jest twoim szkieletem?
D: Pieniądze, przepływ, sława. Coraz więcej ludzi mnie zna.
Ja: I co z tego masz? Byłaś zamknięta w bunkrze i wszystko żarł demon. Cała energia kierowała się do niego. Gdzie masz rozwiniętą część subtelną? A, przepraszam — rozbita i zjedzona przez demona. Gdzie masz ciało eteryczne? A przepraszam — nie ma, wysunięte i nałożone sztuczne, pralka seksualna na cały brud. Gdzie ty sama miałaś ciało przyczynowe? A przepraszam, skasowane przez nich. Po śmierci takie wcielenie w całości zostałoby pożarte przez tę istotę. Rozumiesz?
D: Nie będzie tak źle.
Ja: Tobie się coś wydaje i sobie wyobrażasz. Żadnej retrospekcji, żadnej introspekcji, żadnej krytycznej analizy. Nie rozwinęłaś świadomości rozróżniającej. Czyli fantazjujesz na temat siebie i otoczenia i traktujesz to jako rzeczywistość. A ta rzeczywistość zabija cię i dosłownie konsumuje — a ty się uśmiechasz. To przekracza skalę głupoty.
[Dusza nie miała rozwiniętego ciała anupadaka, dlatego nie wymagałem od niej zrozumienia. Proste frazy, najprostsze wyrażenia, które mogła zrozumieć jako ładunki energi
Aleksandra: Tak, miała sobie coś dłubać mniejszego, nie jeździć cały czas na zlecenia tych reklamodawców.
Nikodem:
Ja: Kończymy ten cyrk. Odzyskasz całą Rodzinę Duchową. Demona skasujemy i cały jego wpływ. Przebudujemy część subtelną i odzyskasz bliskich. To będzie też twoje ostatnie wcielenie na tej planecie, bo nawet nie potrafisz formy swojej duchowej utrzymać, bo nie masz masy. A nie masz masy, bo nie zbierasz doświadczenia. Rozumiesz?
D: Przeczę ewolucji. Kręcę się wkoło.
Ja: Lecimy pod tego demona.
D: Nie. Boję się.
Ja: Słuchaj, co do ciebie mówię i to wykonuj, dziecko, bo nigdy nie wyjdziesz z tej matni. Ofiar Ziemia już wygenerowała zbyt dużo.
D: Dobrze.
Ja: Wołamy SK i K oraz Celestiale. Otaczamy tego demona.
Popatrz na tego demona, gdzie ma świadomość ulokowaną.
Aleksandra: Ciało do gęstości atmanicznej.
Nikodem: On lokuje świadomość w różnych odnogach ludzi, których opętał. Ale to nie jest tylko opętanie, raczej całkowite pożarcie.
Aleksandra: Lubi ciała eteryczne (seksualne) i mentalne (myśli).
Nikodem: Patrz. Przepuszczam przez jego wyższe ciała wiązki i idą do wszystkich jego odnóg. Jednym ruchem podciągnę ciała, które ulokował w tych ludziach.
Aleksandra: Dużo tych ludzi. Najedzony.
Nikodem: Zaraz się przebudzi.
Ponad 300 ludzi ma tak doczepionych i to z całego świata. Wszystkie osoby to influencerzy.
Aleksandra: Tak. On wytwarza takie energie: sukcesu, sławy, celebryty. Influencerzy mają większy dostęp do ludzi niż zwykły człowiek na etacie. Dlatego w nich „inwestują”.
Nikodem:
Ja: Celko — prądem od dołu i do góry, bo chcę z nim porozmawiać.

SK (Starszy Kaio): Wygląda na czyjąś kreację. [Badamy budowę demona]
Ja: Też miałem takie odczucie. Świadomość gdzie musi mieć ulokowaną.
C (Celestial): On od środka obserwuje was.
Ja: Wypruj go na zewnątrz. Pewnie jest więcej takich.
C: OK.
DE (Demon): Czego ludzie. Czego kurwa!
Ja: Cześć, słodziutki. Co robisz?
DE: Jem, jem. Daję im. Ruch, sukces. Ja jestem sukcesem. Ja jestem.
Ja: A oni, co tobie dają?
DE: Siebie. Wszystko należy do mnie. Nic nie oddam.
Ja: Kiedy robiłem odczyt ciebie, to widziałem pożartych ludzi po śmierci. Jak Hollow w Bleach.
DE: Wszystko moje, bo do końca dni ci ludzie mnie zasilali i traktowali jako swoją duszę. Głupcy. Mniam. Mniam. [ślina mu cieknie]
Ja: Wielu jest takich, jak ty?
DE: Tysiące?
Ja: Jestem ekspertem od piekieł. Ty jesteś jakoś niedawno stworzony, pewnie kiedy Aryman był aktywny.
DE: Aryman. Aryman. Pan. Pan. Nie ma Pana.
Ja: Nie ma, kruszyno, bo go skasowaliśmy. Wszystko.
DE: Ty jesteś nowym Panem?
Ja: Według twojej logiki. Musimy już skończyć zabawę.
DE: Nie próbuj, bo ich uśmiercę, uduszę ludzi zależnych od siebie.
Ja: Kiedy rozmawiam z istotą, czuję ją i jestem w niej. Taki mój sposób bycia. Już nie masz kontaktu z nimi.
DE: [próbuje mackami udusić]
C: Odcięty.
Ja: Papa, skarbie. Miłych snów. Wrócisz jako hobbit i będziesz palił zioło i pił piwo.
Błysk.
JP (Jedna z Przedwiecznych): Błysk, ale tam będzie ich więcej. Cała fala Arymana.
DE: [krzyk]
Aleksandra: Zapadł się.
Też miałem poczucie, że to jakiś młody demon.
Nikodem: Wielkie bydle. Teraz tworzymy specjalne pole i wołamy wszystkie podobne stwory do siebie.
Aleksandra: Sprytny był, bo ogłupiał młode dusze.
Nikodem: Ustawiamy Czarne Celestiale.
Aleksandra: Mógł energie błyszczące, gwiazdorskie imitować. Tak przyciągał do siebie. Wołał: dam ci, dam ci, mam dla ciebie, jestem wsparciem, twoją szczęśliwą gwiazdą.
Nikodem: Trochę tych demonów jest, ale są rozsiane po różnych światach. Mamy miejsce, gdzie one są wytwarzane, ale tu jest druga rzecz.
Aleksandra: Centrum?
Nikodem: Narysuję.

Tak przyciągali ludzi i ich części subtelne oraz dusze. Wibracja: złota, seksualna, celebrytów, emanacja sukcesu, sławy, poklasku i wywyższenia. Energia arystokratyczna z wiązaniami podświadomymi przyciągania. W zbiorach setki milionów kwantów energii.
Aleksandra: Obleśne.
Nikodem: Bo widzisz zbiór, ale kiedy zobaczysz osobę doładowaną taką energią, z całunami, z inicjacjami w czakrach — bez przygotowania twoja podświadomość zacznie odbierać taką osobę zupełnie inaczej. Będziesz też wchodzić w lekką hipnozę.
Wystarczył jeden zainfekowany, żeby to wpłynęło na kolejnych.
Moc przyciągania i zjednywania, ale wszystko nienaturalne, podkręcone, naciskające. No i brak światła w istocie, bo go nie ma. Wszystko kosztem zjadania duszy i części subtelnej. Po śmierci z takiego człowieka nic nie zostawało, bo demon pożerał za życia i po śmierci zostawała mała, drobna kulka świadomości, którą sobie dosłownie „żuł w ustach” jak gumę do żucia. Takich kulek miał wiele w środku, więc są i pierwsze ofiary (śmierci).
Aleksandra: Duszę też już przecież „jadł”, tylko ona tego tak nie odbierała.
Nikodem: Zjadł jej 40 procent masy.
Aleksandra: Na swój wiek powinna być dużo większa.
Nikodem: Do końca wcielenia, bo osoba młoda, pewnie zostałoby 10 procent. Ludzie muszą zapamiętać: dusze jedzą duszę, część subtelna może być jedzona lub konsumowana, bo to energia. Jedzą lub trzymają jako baterie. Dzieje się tak, bo człowiek jest odcięty od części subtelnej, część subtelna od duszy, a dusza od monady.
Aleksandra: Dusza jak wystawi wcielenie, to pokazuje, jakie ma podejście do siebie samej.
Nikodem: Ta dusza weszła w umowę z tymi „magami” i „demonem” dla dobra swojego „wcielenia”. To już nie jest głupota, tylko zaburzenie w samym rdzeniu, esencji istoty. I to należy odkryć.
Aleksandra: Dusza jak bez mózgu.
Nikodem: Pierwsze musimy rozpuścić ten zbiór na dole / od dołu, który infekuje, bo do tego jest reszta demonów podczepiona. Lecimy w dół.
Aleksandra: Dusza naiwnie myślała, że będzie miała energie wcielenia po śmierci, ale przecież tam nic by nie zostało, nawet sama zostałaby wchłonięta przez tego demona lub starszego.
Nikodem: Zobacz, ilu strażników pilnuje tej struktury, jak są ubrani w zbroje, miecze, lasery, magię. Porozmawiaj z nimi.
Aleksandra: Oni bardzo wierzą w sens tej struktury, bo ich wcielenia czerpią z tego zysk.
Nikodem: Czyli przez fakt tego, że pilnują, wydaje im się, że nie są zjadani. Ale ich ciała fizyczne są jedzone przecież. Jaki mają gwarant, że sami nie staną się pożywką dla tych demonów?
Aleksandra: Niektóre dusze same pilnują tych wcieleń, które dostają od demona. One to odbierają jako ochronę, zasilanie.
Nikodem: Krokodyle subtelne przy tych inicjacjach, które zmieniają kompletnie całe ciała subtelne, emanację — to dużo niższy poziom. To jest takie MLM.
Powiedz do nich: „Albo się odsuwają, albo kasujemy całość z nimi”.
[Zanim cokolwiek takiego powiem. Większość energii w strukturze, budowa subtelna strażników, ich postawa, poziom świadomości. Wszystko jest odczytane i podsumowane.]
Aleksandra: Monad nie mają czy dusz, że demon im potrzebny.
Nikodem: Co mówią?
Aleksandra: Boją się zginąć, ale myślą, że demon ich ochroni. No na pewno taka jego funkcja.
Nikodem: Czyli ocena się zgadza. Kasujemy całość.
[po chwili]
Aleksandra: Przestali istnieć, żadnego śladu.
Nikodem:
Ja: Teraz jak struktura z tymi strażnikami została rozpuszczona i skasowana, reszta tych demonów, która ich zasilała, musiała zwiększyć swoją masę i ciśnienie duchowe.
SK: Zbieramy resztki. W środku są rdzenie i słupy.
Ja: Oddajecie energie tam, gdzie są braki. Nie ma znaczenia.
JP: Uwolnione. Wszystkie istoty u nas.
Ja: Myślę. Znam Arymana dobrze, musi być centrala. Mam w głowie jedną przestrzeń, ale to już inna Bańka?
JP: Zgadza się.
Aleksandra: Nie widzę strażników ani tych demonów.
Nikodem: Pół sekundy. Musisz się nauczyć reagować. Masz dwa rodzaje błysków. Błysk, który rozszczepia i następują kasacja całkowita — rozpad ciał, jaźni, świadomości, wiązań atomowych. Błysk, który rozszczepia z zapisem. Dlatego Przedwieczna powiedziała „są u nas”. Część faktycznie jest, część przestała istnieć.
Skąd się bierze postawa „Demon mnie ochroni”? Pewnie od „Bóg mnie ochroni” albo „Bóg mnie prowadzi”.
Aleksandra: Taka postawa wzmacniająca kreacje.
Nikodem: Kiedy stoi przed tobą Orinthar lub Kaiōshin — to pierwsze, co robisz: rzucasz całą broń, wycofujesz intencje walki, emocje mszczenia, nienawiści, cokolwiek tam masz w sobie. To są istoty — błysk i koniec. Nie ma gadania po tym, co się wydarzyło w starym Uniwersum. Mówisz: „Teraz nie rozumiem, ale odpuszczam i pozwalam sobie zrozumieć”. To ci daje biały glejt przejścia, cokolwiek i gdziekolwiek jesteś. My nie żyjemy już w młodym Uniwersum, gdzie Biali z Ciemnymi podzielili między sobą to, co wydawało im się, że należy do nich. Teraz istniejemy w MegaUniwersum, które jest bardziej bezpośrednie.
Lecimy do Bańki 14. Tam jest centrum Arymana.

Aleksandra: To chyba jakieś bardziej zaawansowane manipulacje tam się kroją.
Nikodem:
Ja: Co się stało, że ten temat teraz się pojawił?
JP: Zmieniła się postawa ludzi: więcej, mocniej, szybciej, nie chce im się pracować, wymiotują na myśl o normalnej pracy.
Ja: Nie rozumieją przepływu?
JP: Może i rozumieją. Bardziej chodzi o braki w sobie, brak energii wzmacniającej, niosącej, przyciągającej, wpływającej na podświadomość ludzi. Tym jest zainfekowane pewnie połowa populacji. Dlatego ludzie reagują już tylko na to „podkręcenie”. Jak widzą „zwykłych ludzi” uważają ich za słabych.
Ja: A oni tylko nie są podkręceni demonami. Dobre. A czemu baza Arymana dopiero teraz? Widzę, że to ogromne jest. Cała maszyneria.
JP: Znalazłeś czas w kalendarzu. Robimy.
Ja: Znowu żarcik. Dobrze, czyli poważnie jest.
Aleksandra: Oni przy tym rodzaju inicjacji przyciągają również ofiary i podtrzymują w tych postawach. „Wymiotują na myśl o normalnej pracy”. Takich to wiele. Biorą dla przykładu przepisy z internetu, zmieniają za pomocą GPT, dodają dwie rzeczy i sprzedają jako swoje. Sprzedają za 60 zł i ludzie tysiące tego kupują. Recyklingują treść — nie że swoje tworzą, ale kopiują, modyfikują i zwyczajnie kradną.
Nikodem:
Ja: To jest ogromna struktura, wielopoziomowa, bo gęstości inaczej funkcjonują w Bańce 14. My jesteśmy w 4.
JP: Masz energie, które pozwalają ci być wszędzie. Poczuj to.
Ja: Bańkę czy maszynerię. Bańka jest bardziej pozytywna, jasna, niosąca. Maszyneria ciężka, piekielna, taki Mordor w technokratycznym wydaniu. [Sauron — Czarny. Melkor — Aryman.]
JP: Trzymamy to?
Ja: Nie, ale rozpoznaję istoty, które tutaj „są”.
JP: Wiadomo. Aryman musiał dzielić się z tobą i odwrotnie. Do tego potrzebował ciebie Lucyfer i Lilith. Gdybyś nie powiedział im „tak”, on nadal by funkcjonował w tej formie.
Ja: Chyba ma to sens po Nanna/Sin. Wycofujemy istoty z tego, dajemy im przebudowę, zwalniamy kody wszelkie. Ale strukturę kasujemy.
JP: Dobrze. Mów do nich… to zareagują.
Aleksandra: Bardziej to się wydaje „wysublimowane”, jakby maszyneria Arymaniczna z odcieniem Lucyferycznym, takie oświecone bardziej.
Nikodem:
Ja: Skarby. Wychodzimy. Koniec roboty, dniówka skończona.
S (ktoś, jakiś szef): Ty? Tutaj? Mamy uważać na ciebie, bo zdradziłeś Arymana.
Ja: Dobry oksymoron. Jak można zdradzić Arymana? To jest gość, który na drugie ma „zdrada”.
S: Mamy czekać na niego.
Ja: Na pewno przyjdzie. Na pewno. Nie ma go i dobrze o tym wiecie. Niech wszyscy wyjdą.
S: Taką dużą strukturę, z taką ilością energii? Przecież tam są reakcje atomowe i inne.
Ja: Wiem, że macie tam Supernową albo coś na ten wzór, bo to nie kosmos.
S: [woła]

Aleksandra: Przeogromne to jest.
Nikodem: To jest inna Bańka, więc inne prawa energetyczne i inaczej reagują (odpowiadają) gęstości.
Ja: Jest to gigantyczne. Tworzy sztuczne części subtelne, demony, nawet próbuje imitować dusze.
Co tu robicie?
S: Różne rzeczy. Co ciebie to obchodzi.
Ja: Ile kwantów poszło na zbudowanie tego?
S: Ponad 3 miliardy kwantów. Plus stałe zasilanie. To fabryka w fabryce.
Ja: Statki też tworzycie, konstrukcje mechaniczne, technologiczne dla tych, którzy płacą.
S: Oj nie. Dajemy tylko tym, których wybierzemy. Których wybrał nasz pan — Aryman.
Ja: Tak. To już mówiłeś. Faktycznie Mordor. Myślę, jak do tego podejść. Przez komin najwyższy i centrum wejścia?
[Zawsze kiedy rozmawiam z duszami i innymi istotami, myślę o kilku innych rzeczach, ponieważ zapisanie przekazu i tego, co mówią, jest wolne dla ciała, a to daje głowie (myślom) czas na inne rzeczy.]
JP: Tak. Słabe punkty. Co jeszcze?
Ja: Ubaw masz, co?
JP: Jak zawsze.
Ja: Miała zostać uwolniona poważna pani influencer, a skaczemy po kreacjach. Zawsze to tak wygląda.
JP: Dlatego się śmieje.
Ja: W środku są stare cząstki wszystkich Książąt Piekielnych. Taki skarbiec. Nawet widzę skarbiec Księżniczek Piekielnych. Słucham?
JP: Tak.
Ja: Łezka się kręci w oku. Koniec zabawy, rozbieramy to ustrojstwo, niech świat od tego odpocznie.
JP: Tak jest.
SK (Starszy Kaio): Ustawiamy się.
CzP (Czarne Celestiale): Gotowe jesteśmy.
Ja: Ja od środka?
JP: Jak zawsze. Go.
[po paru minutach]
Tam była technika Czarnego. Przekręcone obiegi energii. Bez zrozumienia tego, rozszczepi ciało subtelne.
Aleksandra: A to stąd to „wysublimowanie”.
Nikodem: Czarny jako jedyny wytworzył „aksamitną czerń”. Dlatego był nazywany Czarnym. To imię Mefistofeles jest niepełne, bliżej do Saurona właśnie.
Ja: Kochani moi. Do góry — masowa przebudowa.
S: Mamy wybór?
Ja: Możecie dalej czekać na Lucyfera, Arymana czy Czarnego. Ale po co? Nie lepiej samemu zacząć kreować?
S: Idziemy. Ustawiamy się.
Ja: Dużo was.
JP: Parę milionów istot obsługiwało.
Ja: Jaką ty masz polewkę dzisiaj.
JP: Dobrze, że tak to odczuwasz. Do góry ich dźwigamy. Wy możecie wrócić do waszej bohaterki. Reszta Kaio wyczyści.
SK: Tak zrobimy.
Ja: Wracamy do swojej / naszej Bańki 4. Pewnie dusza się zgubiła po drodze.
Aleksandra: Wracamy.
Nikodem: Jesteśmy. Zapytaj jej, ile minęło czasu, odkąd zniknęliśmy?
Aleksandra: Kilkadziesiąt lat.
Nikodem: Nudziło się jej?
Aleksandra: Czekała jak taka trusia.
Nikodem: Była zamknięta w bańce stworzonej przez Kaio.
Teraz niech spuści promień do swojego wcielenia lub wcieleń.
Aleksandra: Nikt jej nie oceniał w sumie, karmę miała częściowo „zatrzymaną”. Ma więcej śmiałości.
Nikodem: Tak, bo tam od razu odpalony był program nauki dla tej duszy. To też zmieniliśmy.
Aleksandra: Dusza nie chce się za bardzo osobowości pokazywać. Część subtelna to „wrak”.
Nikodem: Powiedz jej, że musi zaznaczyć wcielenia, bo będą dźwigane ich energie, przecież ciągle ma cząstki demona w sobie.
Czy któreś wcielenie nie utkwiło w Focus 23 po śmierci?
Aleksandra: Coś ma zablokowanego w Focus 23.
Nikodem: Ma dwa wcielenia i dwa w Focus 23. Zgadza się?
Aleksandra: Wspólne wcielenie z inną duszą. Zaskoczona, że to wiedziałeś.
Nikodem: Niech śmiało zaznaczy. Pomogę.
Czy wie, co to jest monada?
Aleksandra: Ledwo pamięta. Na monadę patrzy jak na „boga”.
Nikodem: Będę dźwigał jej / ich niższe ciała i energie demona.
Aleksandra: Ona taka sprytna jest, ale to pewnie właśnie jej nawyki piekielne.
Nikodem: Dwa w Focus 23 to 17–18 wiek, arystokratka i arystokrata. W pięknych strojach byli i ciągle tańczyli.
Aleksandra: A, bo będzie „operacja” na ich Rodzinie Duchowej skrzywionej przez Arymana?
Nikodem: To są jej ciała podziemne.

Serce rozbite, najwyższe rozbite, a to drugie (na pomarańczowo) zasilało demona. Gardło (na niebiesko), czwarte ciało podziemne zasilało kreacje.
Wy już stoicie obok monady. Popatrz na nią, porozmawiaj też z nią. My dźwigamy z Celkami wszystkie ciała podziemne tej Rodziny Duchowej.
Aleksandra: Monada to by chciała duszę w siebie wchłonąć, przebudować i spuścić. Dla mnie to nie jest wystarczające działanie.
Nikodem: Niech twoja MSA stanie obok również Laury i Gabriela, będą się uczyć.
Aleksandra: Aryman — tak czuję — mocno wpłynął na nich.
Nikodem: W podziemnych ta dusza miała energie reklamodawców.
Aleksandra: Ogromna ilość reklamodawców.
Nikodem:
Ja: Monado, co kombinujesz?
M (monada bohaterki): Nie chcę przebudowy, zostawcie mnie.
Ja: Wianuszek z głowy zdejmij i zjedz Snickersa.
M: Nie chcę.
Ja: Po atakach ciemnych to aż dziwi, że się „ostałaś”. A twoja dusza ma tylko trzy ciała zindywidualizowane. Mądre to, a przecież taka młoda nie jesteś. [Próbuję na ambicje wejść]
M: Spadać. Nie wyrażam woli.
Ja: Jeśli chodzi o procesy ewolucyjne i inwolucyjne — twoja wola, kwiatuszku, ma tyle do powiedzenia, co ten Aryman w tobie.
JP: Do góry. Mamy wszystkie ich ciała subtelne oraz całą Rodzinę Duchową.
Ja: Narysuję.
JP: Będziemy łączyć z białymi istotami.
Ja: Tak czułem, bo oni ciemni wszyscy.
Aleksandra: Chciała wchłonąć duszę i zrobić „kizi-mizi” i spuścić niżej. Czyli robiłaby to samo ciągle.
Nikodem: Poczułaś podczas rozmowy — monada nie miała tchnienia / życia w sobie. Za dużo energii Arymana.
Aleksandra: Nazwałeś to kiedyś jako „spaczenie arymaniczne”, czyli zatrucie jego energiami.
Nikodem: Na kilometry wyczuwam energie wszystkich tych istot.
Ja: Pojawiają się nowe iskierki?
JP: Niestety dla nich. Albo stety, bo inaczej kasacja całkowita.
Ja: Ten Aryman owinięty w nich, w samym rdzeniu, esencji. Nie do odzyskania?
JP: Nie, bo iskierka pierwotna i później monada nie miała czasu zagęścić swoich energii — od razu ingerencja.
Ja: Mam rozumieć, że tam jest też Czarny.
JP: Jest. Jest.
Ja: Zero ewolucji, ale wygląda gorzej niż u Białych.
JP: Tak samo. Ten sam poziom. Nie twórz wagi.
Aleksandra: Sama jej dusza powiedziała na początku: „Przeczę ewolucji. Kręcę się wkoło”.
Nikodem: Tak, bo ja tam więcej do niej powiedziałem niż zapisałem.
Aleksandra: Szkoda ich, bo powinni być bardziej rozwinięci już na tym etapie.
Nikodem: Oni powinni być spokojnie na poziomie dorosłej, dużej i w pełni zindywidualizowanej monady. Już małe szykowanie na poziom MSA. To jest istota, która wydzieliła się w tym samym czasie, co ty.
[po paru minutach]

Bardzo dużo tutaj się mieli, układa, przekłada, odpada, miesza, wyrównuje. Ogrom. Po lewej Białe. Po prawej Ciemne monady.
Aleksandra: Nowy zestaw iskierek.
Nikodem: Absolut teraz tworzy właśnie w ten sposób dla istot. Infekcja tak duża, że nie do przerobienia czy przebudowania. Wcześniej nie byłoby to możliwe, bo Absolut nie dawał zgody na nowe iskierki w iskierce, która jeszcze wibruje w Źródle Miłości i zmaterializowanej monadzie. Moja to wymusiła jako ArcyPrzedwieczna i Absoluty Pre-Źródłowe. Inaczej nie do odzyskania Lilith, Szatan, moja połówka czy choćby takie istoty. Po prostu od mchu zaczynają od nowa.
Dusza nigdy by z tych piekieł nie wyszła, ale nie tylko. Tam nic by z niej nie zostało przez zależność z demonem. A co z taką monadą? Nie ma duszy, wcieleń — nic nie kieruje się do niej z niższych poziomów. A demon jeszcze z osobowości po śmierci zrobiłby gumę do żucia.
Aleksandra: Bezsens totalny.
Nikodem: To pokazuje, jak ogromny był wpływ Białych i Ciemnych na ewolucję istot dopiero wydzielonych ze Źródła Miłości.
Niech ona jako osobowość ma sukces, sławę, cokolwiek tam szuka i potrzebuje. Tylko bez demona, ze zdrową częścią subtelną, ze świadomą duszą i mądrą monadą. A w tym przypadku całkowita infantylizacja od góry na dół. Teraz popatrz na to z poziomu Absolutu, Wielkiej Przedwiecznej, Przedwiecznych i całego Superklastra. Taka istota jest w zastoju, ale to nie jest zastój — jak coś stoi, to znaczy, że się cofa. A jedna istota w zastoju wpływa na wiele pozostałych, nie ma ruchu. Dlatego przed projektem Ziemia, co napisałem w Upadek bogów, Wielka Przedwieczna (The Grand Priest) „przyszedł” nad Uniwersum i powiedział wszystkim tzw. „bandom”: Odblokowujecie na nas / do nas monady, albo kasujemy was i całe to Uniwersum. Stąd cały ten projekt Ziemia, ja stworzony ze wszystkich strategicznych i negocjatorskich wcieleń. Dzięki temu od Cień bogów do Upadek bogów mamy trzy etapy: pierwszy to negocjacja i praca, drugi to przebudowy i odbudowy, trzeci to kasacje i dewolucje. Wszyscy wiedzieli o tym z najstarszych istot, ale nikt nawet nie chciał puścić najmniejszej części swojego imperium. Czarny to zrobił pierwszy. Moja monada to zrobiła jako pierwsza. I jesteśmy My. Bez tego byłoby gorzej, jak zrobiła WP/GP z czarnymi. Jeden masowy błysk i trylion śmierci w rozszczepionych monadach i duszach. Zabawa dawno się skończyła. Dawno temu.
Jeśli teraz ta dorosła kobieta ma siebie, ma duszę i monadę — to może odwołać się do siebie. Gdyby ona umarła przed taką pracą — horror i terror dla niej. Pewnie uciekłaby w kolejne wcielenie, ale bez manipulacji czasem czy umiejętności duchowych byłoby ono zaprogramowane przez ekipę tego demona.
Aleksandra: Ma bliskich, a teraz z nową emanacją i bez wpływu demonicznego będzie bardziej przez nich akceptowana i kochana.
Nikodem: Takie pracy pokazują, co jest możliwe i dostępne. Co jest tym dobrym, ale też tym, co potrafi być niszczące i śmiertelne.
Aleksandra: Dusza miała pychę w sobie, taka dumna z wcielenia, a sama była „jedzona” razem z nim.
Nikodem: Pycha i duma jest w momencie, kiedy twój wizerunek jest na samym dnie i nie masz się już czego utrzymać. Regulacja następuje, szukasz czegoś, czego możesz się uchwycić: sukcesu, zdolności, intelektu, rozmyślań, pieniędzy, cokolwiek. Rośnie to do rozmiarów astronomicznych, bo być dumnym z siebie — super, bardzo dobrze, lepiej niż dowalać sobie każdego dnia. Ale pycha ma to do siebie, że pożera samą siebie i rośnie jak balon. Tylko nie próbuj komuś tego przebijać. Taka osoba musi sama zejść na ziemię. Przeżyłem to w 2019 roku, kiedy nic nie zostało ze mnie po wpływie Lilith i Lucyfera. Zostałem z niczym: intelektualnie, fizycznie, psychicznie i emocjonalnie.
Ja: Ciężko widzę?
JP: Bardzo trudna praca, ale są inne Przedwieczne i WP.
Ja: Mechanizm odpychania?
JP: Walki. W nich jest ogromna walka. Już to badaliśmy wcześniej, ale tutaj struktura ingerencji w rdzeń jest silniejsza niż Białego.
Ja: Czarny jako geniusz?
JP: Największy z nich.
Ja: Mam też zacząć myśleć?
JP: Tak z twojego spektrum i tego, co widzisz i czujesz.
Ja: OK.
A, wypycha do góry.
JP: Tak.
Ja: To jest tylko takie zabezpieczenie. Nie ważne, co zrobisz i jak, po prostu ma zawsze odpychać.
Po prostu „wsadź” to z prawej strony do lewej, z boku. Nie tak, jak wy zawsze robicie — trylion wymiarów. Prosto jak cep: z prawej do lewej, wsuwanie, powoli. Blokada się rozpuści.
[Tutaj mówię skrótowo, bo to zapis, ale cała komunikacja subtelna zawiera akapity, obrazy i uczucia.]
JP: No, no.
Nikodem: Wszystkie techniki Czarnego mam w głowie. Podobnie jak Arymana, Beliala, Szatana, Lewiatana.
JP: Poszło. Najprostsze rozwiązanie jest najlepsze.
Ja: Już to u was widziałem. Trochę jak SG-1 pomogło zaawansowanej rasie Asgardczyków. Sami powiedzieli: „My nie jesteśmy zdolni już do takiego myślenia, jak wy, ludzie”.
JP: Schodzą.
Ja: Trochę ciemni.
JP: Ale mają swoje, bardzo silne rdzenie.
Nikodem: Zgadnij ich / jej dusze?
Aleksandra: Teraz chyba normalnie będą karmę procesować. Jakieś dłuższe postacie?
Nikodem: Młodsze Czerwone Anioły (MCA).

Aleksandra: Pomyślałam o aniołach właśnie.
Nikodem:
Ja: Część monado.
M: Poznaje. Poznaje.
Ja: Jaka radość i światło. No proszę.
M: Urosłam, wyszłam z jakiejś zapaści.
Ja: Dlatego kiedy chodzi o procesy ewolucyjne i inwolucyjne — musi to zostać wykonane, bo blokujesz pozostałą część istot i świata — tutaj MegaUniwersum.
M: I mam rodzinę, czuję ich w sobie, w sercu, w ciele. I tak szybko się komunikujemy i tyle mogę.
Ja: Tak. Dokładnie tak. Gratuluję. Lecę do twojej duszy.
Część duszo.
D: Kto ty?
Ja: Nie poznajesz.
D: A, to wy. I jak? [Pokazuje się jak pani na wybiegu]
Ja: Czerwony Anioł. Wiesz, co to oznacza?
D: Tak — funkcje konstruktorskie, techniczne i opiekuńcze.
Ja: Pamiętasz swój czas w piekłach i kiedy konsumował ciebie demon?
D: Błe. Tak. Głupia byłam.
Ja: Teraz masz wiedzę pozostałych monad i dusz w sobie oraz wiedzę samego gatunku, który reprezentujesz.
D: Wiem.
Ja: A jak z miłością własną?
D: Jestem dumna z tego, kim jestem. Co mam. Jaką mam Rodzinę Duchową.
Ja: Też posiadasz aż siedem ciał subtelnych zindywidualizowanych. Miałaś trzy. To duże przyśpieszenie w rozwoju.
Musimy naprawić ciała twojej osobowości.
D: Brrr. Dobra.
Aleksandra: O, teraz dopiero jej się nie podoba, co z osobowością się dzieje. No proszę.
Nikodem:
Ja: Ma mieć część subtelną?
D: Tak. Proszę.
Ja: Do monady prośba. Będę pomagał układać ciała i je formował.
D: Też to potrafię, jestem duszą anielską.
Ja: Wiem. Gratuluję.
D: [taka dumna, rączka jak szlachcianka]
Ja: Zobacz. Ciało jest tak zainfekowane, że stworzymy linie przepływowe — każda wiązka kwantowa.
D: OK.
Ja: Wołam Czerwoną Celkę.
D: Faktycznie ma emanację — jak ja.
Ja: To powołanie mojej istoty. Ucz się od niej.
Każdy sektor ciała w gęstościach skupiasz i cofasz. Potem dźwigasz.
D: Jak taka fala. Rozumiem. Celestial pokazał. Robię.
Ja: Ja będę trzymał w polu kwantowym, bo tego jest za dużo.
D: Dziękuję.
Ja: Widzisz.

To są ciała subtelne twojego wcielenia. Mimo tego, że zostały same rdzenie, dalej jest infekcja i to tak głęboka. Pewnie umarłaby przez zatrucie, toksyny, metale ciężkie, nanocząstki w meridianach skumulowane.
D: To nie chce zejść.
Ja: Wejdź w siebie, bo to kody i zgody „poprzedniej wersji ciebie”.
D: Poszło. [Szybko do tego dotarła.]
Ja: Dajesz sobie zgodę na to istnienie, jakie teraz przejawiasz. Teraz samostanowisz o sobie.
D: Moje wcielenie ma dużo strachu. [Czuć pierwszy raz jakiekolwiek uczucia do wcielenia.]
Ja: Osobowość nie wykształciła wielu rzeczy. To nie twoje — martwienie nie kreuje. Nie przykryjesz infantylności piekłami. Może przez krótki czas.
D: Potem jest jedzenie. Wiem. Pamiętam. Brr.
Ja: Teraz zejdzie część subtelna, ale…
JP: Jest bez tych cech i dopasowana do świadomości monady i duszy oraz wiedzy pozostałych. Nie ma ślubów arymanicznych i piekielnych.
Ja: Dzięki, bo to prezent, bo w tym momencie mówimy o resecie waszej karmy.
D: Dziękuję.
Ja: Jeszcze nie rozumiesz tego daru, ale poczujesz. Działaj.
Pomogę.
[po paru minutach]
Widzisz. Teraz ciało się osadziło, ale zaraz uruchamiają się kody i programy piekielne. Zatrzymujemy czas w niższych waszych przestrzeniach.
D: Przeraziło mnie to. Tak nagle.
[Tutaj zaczęły formować się łańcuchy piekielne i czerwone pieczęcie.]
Ja: Wiesz, co to jest?
D: Hm. Nigdy nie wyjdę z piekieł. Zawsze będę ich zasilać. Oni mną „rządzą”. Należę do nich.
Ja: Dokładnie. Oddałaś swoje wcielenie.
Zawołaj ich. Czas na dole jest zablokowany.
D: Przylecieli. Trzy, wielkie dusze.
Ja: Wielki jest kosmos. Nie dodawaj im.
D: Chcą mnie albo wykupu.
Ja: Jaka jest cena.
D: Wiedzą o demonie, ale oni swoje zrobili. Każdy z nich chce po 100 milionów kwantów.
Ja: To są jacyś byli, kochankowie, partnerzy, mężowie? Nie znam historii tej osoby.
D: Och, tak. Nie poznałam ich.
Ja: Do góry?
JP: Do góry.
D: Nie ma ich?
Ja: No, przebudowa. Teraz zawołaj tych, od których naprawdę się zaczęło.
D: Nie, czuję strach w środku siebie.
Ja: Jesteś aniołem. Wykorzystaj to, co to ciało, które masz, potrafi.
D: Są. Dwie postacie, długie.
Ja: Zapytaj się o wykup.
D: Podają astronomiczne kwoty.
Ja: Miliard kwantów.
D: Nie mam tyle. Jak.
Ja: My mamy. Dostaniecie 500 milionów kwantów. Tutaj cyrograf — mój. Zrzekacie się wobec tej istoty, jej duszy, wcieleń, energii, historii, losu, przyszłości, przeszłości wszelkich roszczeń wobec niej, jej kreacji, jej jaźni, świadomości i woli. Złamanie tego doprowadza do utraty woli i kasacji.
S (strażnik): Nie podpiszemy tego.
Ja: Nie chcesz 500 milionów kwantów. Musiałbyś mieć takich tysiące, żeby wygenerować tyle.
S: Dobra. Podpisujemy i zrzekamy się.
Ja: Jeśli złamiecie te śluby — macie do czynienia z Pierwszymi Kaio i Czarnymi Celestialami. Albo po prostu przyjdzie błysk nagły — i ciało hobbita.
S: Wiemy, kim jesteś i co reprezentujesz. Bierzemy.
Ja: Materializujemy te energie obok was.
Aleksandra: Zawsze chcą kwoty z kosmosu, których żadna dusza nie ma.
Nikodem:
D: Ile energii, całe skrzynki, wielkie.
Ja: Niech ci się oczy na to nie świecą, bo za te łakocie straciłaś siebie. Drugi raz nikt nie przyjdzie i nie przebuduje ciebie. To był jeden i jedyny raz. Zostało ci zwrócone istnienie. Co z nim zrobisz, zależy od ciebie. Karma została wyrównana.
D: Wiem. Nie rozumiem, jak mam pomóc osobowości.
Ja: Przez część subtelną. Pogadaj z nią teraz. Ona została „pożarta” przez tego demona. Stanę przy niej.
Cześć?
S (część subtelna): Kim jesteś? Nie znam ciebie.
Ja: Co pamiętasz jako ostatnie wydarzenie?
S: Zęby na głowie, ślinę, nienawiść z podnieceniem seksualnym.
Ja: Tak. To demon. Jesteś wolna od niego i wszystkich innych. Poczuj swoją duszę.
S: Duszę?
Ja: Tak. To ty… tylko tam „wyżej”.
S: Anioł? Uśmiecha się?
Jestem aniołem? [cieszy się jak dziecko]
Ja: [Tutaj daje jej parę prywatnych uwag.] Teraz sama generujesz przez duszę energię. Rozumiesz?
S: Tak. Mam dużo informacji w sobie. [Tutaj czuć, że więcej jest również tej szlachcianki (poprzedniego wcielenia) z Focus 23]
Ja: Wycofuję się z jej pola. Duszo, zostawiam was. Wszystko teraz w waszych rękach.
D: Dziękuję. [dusza płacze, ale ogląda się za swoją Rodziną Duchową]
Ja: Leć do nich. Odzyskałaś nie tylko życie, ale całe swoje istnienie.
Na drugi dzień
Ja: Duszo, chodź na chwilę.
D: Jestem. Jestem.
Ja: Atak obok ciała na poziomie eteryczno-astralnym. Miałem taki sam w nocy — psy piekielne. Duże.
D: Sprawdzam. Tak — pogryzienie, pokąsanie.
Ja: Weź swoich. Całą Rodzinę (MCA). Niech ta Rodzina weźmie też swoich obok — Starsze Czerwone Anioły (SCA). I polecimy. Oni testują, na co sobie mogą pozwolić.
D: Dobrze. Wołam.
Ja: Teraz wytwórz wiązki — wszyscy. Jesteście czerwonymi, więc jest wam łatwiej. Dużo istot funkcjonuje jeszcze w hierarchiach zwierzęcych, nie wyszli poza to programowanie biologiczne. Też wcielenia na takich planetach nie ułatwiają „wyjścia” z tego typu myślenia od zwierzęcego.
D: Jesteśmy gotowi.
Ja: Wlatujemy w dół, w minusowe gęstości.
D: [kasują strażników]
Ja: Ściągamy tych, którzy nasłali te psy piekielne.
D: To jest jeden, który otrzymał od ciebie wykup.
Ja: Spity jakiś, pijany. Zawołaj drugiego.
D: Jest.
Ja: Zapytaj go, co zrobił jego kolega.
D: Na ambicje mu wjechałeś wczoraj. To nasłał nieprzytomny.
Ja: Umowa była jedna. Została złamana. Niech on odejdzie i weźmie z tego miejsca swoje rzeczy. Resztę zostawi.
D: Uciekł.
Ja: Ściągamy resztę tych psów — to są dwie gęstości, takie całe norowiska.
D: Wychodzimy na zewnątrz.
Ja: Tak. Jak tu stoję — zapadnie się pod sobą całe to miejsce z nimi wszystkimi. Ten leży nieprzytomny. Obudzi się jako hobbit.
Zaczynamy.
D: OK.
Ja: Już. Struktura i „leże” skasowane. Możecie resztką piesków się zająć.
D: Jak?
Ja: W jeden zbiór energii — zwitki zostaną i do monad. Wcielą się w normalne, zdrowe psy.
D: Przyszła ta druga dusza, wspólnik.
Ja: Czego chce?
D: Przeprasza, nie wiedział.
Ja: Nie musi. Nie złamał umowy. Ma tyle energii, że takich piekieł stworzy sobie pięćdziesiąt.
D: Poszedł. Strach w oczach.
Ja: Tylko to rozumieją. Przyjdziesz z sercem — będą widzieli w tobie frajera. Komunikacja dopasowana do poziomu świadomości i obciążeń.
D: Celestiale przyleciały sprzątać resztę.
Ja: To ty nad osobowość i wycofaj te pokąsania, bo to silne toksyny.
D: Jak te psy wyczułeś?
Ja: W snach. Silny wiatr, który łamał drzewa i nagle wielkie psy. Moje stały naprzeciwko nich.
D: Tylko tyle?
Ja: Masz wszystko. Podświadomość ciebie informuje. Jak jesteś wiele lat z rzędu atakowany, uczysz się pewnych rzeczy. Tylko Lucyfer z Lilith nie zrobili ze mnie ofiary, tylko odpalili tyrana.
D: Czyli moją rolą jest zbalansować białe i ciemne? Mądrego Króla i Tyrana? Wiem, co zaszło w Superklastrze i wiem, kim ty jesteś.
Ja: Wczoraj po uwolnieniu ciebie — tak. Wielkie rzeczy, może będzie w Upadek bogów… może nie. Nie wiem. Absolut znowu bardzo się zmienił i wzrósł. To tyle z mojej strony.
D: Dziękujemy. Muszę oczyścić teraz RD, bo się zabrudzili.
Ja: Energia trzyma się na kodach, czyli mają coś w sobie — np. że to silna energia, że tak ma działać, że winny itp.
D: Dziękuję za wskazówki. [poleciała]
Podsumowanie
Moja postawa mogła wydawać się surowa i bezkompromisowa. Popatrzmy: „To przekracza skalę głupoty”, „Tobie zabrano rozum”, „Przeczę ewolucji. Kręcę się wkoło” — i natychmiastowe potwierdzenie, że tak właśnie jest. Brak ocieplania. Nie było pocieszania, nie było „wszystko będzie dobrze”, nie było owijania w bawełnę. Było: „Spadniesz z wysokiego tronu i będzie to boleć”.
Nastąpiło też stawianie granic: „Słuchaj, co do ciebie mówię i to wykonuj, dziecko, bo nigdy nie wyjdziesz z tej matni”. To ton kogoś, kto nie pozwala już na kolejne unikanie. Samo pokazanie konsekwencji — że po śmierci zostałaby dosłownie „przeżuta jak guma do żucia” — lekkie nie było. Miało wzbudzić szok i instynkt przetrwania. Nic takiego się nie stało, a to kolejny raz wskazało na kompletnie dysfunkcyjną strukturę duszy.
Jednak to, co nie było surowe, to kosztowna praca nad odbudową jej istoty: monada, dusza, część subtelna i cała Rodzina Duchowa. Kompletny reset karmy. Ten proces możemy nazwać surowością terapeutyczną wobec opętanych dusz. Czy jest to surowość kogoś, kto widzi, że dusza jest w procesie samounicestwienia i nie ma już czasu na delikatne obchodzenie się z jej mechanizmami obronnymi? Czy jest to surowość polegająca na skupieniu — bo pracy jest wiele, a ataki możliwe z każdej strony, nawet od duszy, która o pomoc poprosiła?
Wiemy na pewno, że dla duszy, która żyła w infantylnym unikaniu i umowie z demonem, taki ton był prawdopodobnie jedynym, który w ogóle był w stanie przebić się przez jej obrony. Podobnie widzieliśmy to w postawie jej monady: „Nie życzę sobie”, „Nie chcę”, „Nie wyrażam woli”. Trzeba tu podejść jak dorosły do dziecka — jak ktoś, kto wie, wobec kogoś, kto utkwił, ale nie z własnej woli. Trudno nazywać poddanie się iskierki, a potem monady, takiej istocie jak Aryman — wolą.
Instynkt.
Na całe szczęście Superklaster zmienił się do tego stopnia, w którym iskierka sama wybiera świadomie: co, gdzie, z kim i jak. Jednak to, co dotyczy tych, którzy już istnieją i zaistnieli dawno, dawno temu — pozostaje trudniejsze. Na całe szczęście mamy jeden z najgłębszych procesów duchowych, nie tylko z naszej perspektywy fizycznej, ale duchowej — dusz i monad. Co pokazał ten rodzaj pracy. Mamy narzędzia. To jest największy sukces nie tylko nas jako ludzkości, ale wszystkich nas jako istot: dusz, monad i tego, co wibruje w Źródle Miłości. Dziękuję.
Nikodem Marszałek
sierpień, 2026 r.
