Dzisiaj bez wstępu, bo samo wydarzenie jest trudne do opisania.
Początek
Justyna: Napisałam, bo źle się czułam. Miałam problemy motoryczne – drżenia rąk i wyraźne pogorszenie koordynacji. Teraz niby jest lepiej, ale dręczą mnie koszmarne sny.
[Historia Justyny została przedstawiona w rozdziale 34 „Chaos i porządek. Odbudowa po bogach i trauma po fałszywej wierze” książki Zmierzch bogów. Jej istota pełniła rolę „asasyna” dla Metatrona i Sandalfona – bardzo silna zależność. Dlatego przy rozmowie zachowuję ostrożność; pamiętam, co wydarzyło się wcześniej.]
Nikodem:

U góry – Twoje ciała subtelne:
- Ciało fizyczne jest rozdygotane, straciło „materię”, dociążenie i strukturę. Pierwszy raz widzę coś aż tak wyraźnego.
- Ciało eteryczne istnieje, ale nakłada się na nie matryca innego ciała/ciał.
- Część subtelna przepuszcza energię przez swój rdzeń. Widać ingerencje.
- Ciało mentalne jest, ale z boku widoczne są elektroniczne zaczepy.
Na dole – odczyt duszy. Nie wygląda to dobrze. Duszy praktycznie „nie ma” – jest rozbita, rozszczepiona. Zachowało się jedynie ciało anupadaka. Chodź do monady.
Justyna: Czuję, że był jakiś za duży napór.
Nikodem: Jeszcze jeden wykres.

Energie rozczepiające.
Justyna: Odcięcia.
Nikodem: Na trzy do monady. Co widzisz lub czujesz?
Justyna: Mówi, że dawno tu nie zaglądałam i że jest co sprzątać. Taki krajobraz po burzy.
Nikodem: Co się stało i jak to się stało?
Justyna: Mam odczucie, jakby miała do mnie pretensje, że nie przeszłam testu. To dość przykre.
Nikodem: Jaki test? Czego dotyczył?
Justyna: Czy jestem gotowa nie złapać się na stare wzorce zachowań – coś w tym stylu.
Nikodem: Dobrze, ale co to ma wspólnego z tymi chmurami rozszczepiającymi?
Justyna: Nie czuję z jej strony chęci odpowiedzi na to.
Nikodem: Ty i dusza nie zdałyście, ale czego konkretnie? Jaki rodzaj wzorca?
Justyna: Z dużą beztroską. Spoko, ale ja już wystarczająco dużo naklepałam różańców w tym życiu.
Nikodem (przechodząc w bezpośredni kontakt):
Ja: Jestem monadą.
MJ (Monada Justyny):
Ja też. Ja: Co się dzieje? Jaki test?
MJ: Metatron, panowie, mężczyźni dominujący. Nie było sprzeciwu – ani subtelnego, ani w duszy. Mimo że dusza ma już nowe wzorce i postawy, coś wewnętrznie pociągnęło.
Ja: Dobra. To jedno. A od poziomu eterycznego aż do adi wokół was są takie chmury, ale to się rozciąga na setki kilometrów.
MJ: To już nie ja.
Ja: Muszę sam wszystko zbadać.
Justyna: Zapytałam jej wprost, czy pomaga, czy nie, bo nie wiem, czy chce mi się tracić czas na rozmowę z nią.
Nikodem: Widzisz? Napisałem „Sam wszystko zbadam”. Nie ma co liczyć.
Justyna: Nie, ona ma czyste rączki. Ale przyznała: „to już nie ja”.
Nikodem: Czujesz Metatrona w tym?
Justyna: Taki vibe [nazwa kraju, w którym była]. Te dziwne szaty. Ta kolacja była przekroczeniem moich granic. Czułam, że dusza oberwała najbardziej, bo ja w swoim życiu mam już na pewne rzeczy grubą skórę. Dlatego wiedziałam, że tak tego nie zostawię.
Nikodem: Czyli tam się już zasilał. Szukał po państwach. Kiedy USA zaatakowało Iran (lub cokolwiek tam grają), uruchomił się powidok Arymana jako Allaha. Patrzę na Twoją monadę i widzę to samo. Tylko fizyczne wcielenie Metatrona jest ezoteryczne – zawsze taki był. Dlatego coś tutaj kombinuje, a ja nie mam czasu ani zasobów sprawdzać ich/jego co chwilę.

Ciała monady i powidoki „metatronowe” oraz zaczepy w wyższych ciałach subtelnych. Wygląda to jak podświadoma mgła odtworzona z podświadomości i pamięci wszystkich istot, które były blisko Metatrona lub się go bały.
Justyna: Czyli ta wizyta tam to nie przypadek. Opowiadałam Ci, że energię poczęciową mam trochę z tamtego kraju.
Nikodem: To samo dotyczyło Arymana, ale to robiłem już miesiąc temu.
Justyna: [opowiada historię urodzenia]
Nikodem: Muszę jeszcze jeden odczyt zrobić.

To wcielenie Metatrona połączone (Polska – Chiny).
Na dole monady przewleczone jego energią – trochę jak korzenie zasilające. W minusowych gęstościach zbiorniki – x100 (liczone w miliardach kwantów). U góry błyski rozszczepiających energii, wymazujących i sądzących. Jego ciała subtelne otaczają bardzo wyniszczające energie. Ten kwiat jest toksyczny, wypalający, pochłaniający energię.
Justyna: Jak on to zrobił?
Nikodem: Wszystko jest przefazowane w gęstościach, czyli istnieje w wielu odbiciach i fazach jednocześnie. Jest jednym z najstarszych istot w tym Uniwersum. Nawet bez duszy i monady (jako NPC) nadal ma wsparcie i poparcie innych. Musiał analizować uwolniony wpływ Arymana, bo powtórzył to, co nazywa się „szeptem podświadomym” – odciski danej istoty wibrujące w innej (w jej wcieleniu, duszy, monadzie).
Więc o jakim teście mówiła Twoja monada?
Justyna: <przekleństwo>
Nikodem (bezpośredni kontakt z monadą):
Ja: Część monado. Jak się czujesz na paciorku dawnego pana?
MJ (Monada Justyny): Spadaj.
Nikodem: Teraz mam spadać? Dostałaś nową RD, bo wszyscy wcześniej byliście zabójcami Metatrona, jego katami, asasynami. A jednak wystarczył gram energii i coś takiego?
MJ: [walczy wewnętrznie]
Nikodem: Powiem Ci, co robi technika tego mężczyzny i kobiety – mężczyzna w Polsce, kobieta w Chinach. Już kiedyś ją zastosował. Nazywa się „Zabójcza Lilia”. Zabił miliardy istnień, bo każdy jego „płatek” rósł z dnia na dzień, energie się zagęszczały i pożerały coraz większą przestrzeń. Nie uciekniesz. Trochę jak gaz – czujesz, kiedy jest za późno.
MJ: Co mnie to obchodzi? To jego decyzje!
Nikodem: On wie, że już nie istnieje jako istota. Jedynie w tym momencie czasu. Dlatego to robi – chce wszystkich unicestwić i pociągnąć „za sobą”. Ty, kochana monado, to zasilasz i nie zrobiłaś sprzeciwu wobec jego wzorców, które w tobie się uruchomiły.
MJ: Pierdolisz. Myślisz, że to tylko wzorce? Tutaj ogromne monady, jak Opiekunowie Uniwersów przyszli i to zrobili.
Nikodem: Naprawdę w to wierzysz? ON jest taki cudowny i potrafi eksplorować tak wysokie gęstości?
MJ: Pierdol się! Ty potrafisz to i on potrafi.
Nikodem: O, czcisz go jeszcze.
MJ: Wypierdalaj. [Gniew]
Justyna: Jaki ból mam na to. Tyle pracy, zmian, a tu beton. <przekleństwo>.
Nikodem: Na Metatrona trzeba popatrzeć przez pewien pryzmat:
- Naruto – Tobi (Obito).
- Code Geass – Schneizel el Britannia.
- Battlestar Galactica – Number One.
- X-Men – Magneto.
- Tutaj na Ziemi jako Enlil/Metatron/JHWH niszczący.
- Czarna Kampania – Dominator.
Mamy wymazaną pamięć, dlatego monady odbiły te historie w science-fiction i fantasy. To również pobudza archetypy ludzi. Już widziałem Lilie… widziałem wiele razy. [prawie płaczę]
Justyna: Też płaczę, choć nie wiedziałam.
Nikodem: Masz straszną przeprawę z monadą. Przykre to jest. Naprawdę trudna relacja.
Justyna: Dusza rozszczepiona, a mój mózg nie ogarnia. Szukam jakiegoś wyjścia. W czymś musimy być podobne, żebym mogła do niej dotrzeć… żebym mogła ją jakoś zrozumieć.
Nikodem: Trzeba wejść we wzorzec, w jądro – w coś, co to uruchomiło.
Justyna: Wzorzec, który czuję: poczucie gorszości, zazdrość, poczucie bycia wybraną (nawet jeśli to psychopata). Czuję, że może ta relacja z połówką, kiedy odszedł… Monada też chciała coś znaczyć, ale już w postawie była autodestrukcja.
Nikodem (kontakt z Przedwieczną):
P (moja Przedwieczna): Chodź do góry. Stań obok mnie.
Nikodem: Czemu on ma prawo żyć?
P: Nie ma prawa.
Nikodem: Ile jest zainfekowanych monad „szeptem energii metatronowej”?
P: Dużo. Nie podaję Ci liczb, bo nie uwierzysz.
Nikodem: Przecież on był „bogiem” w miliardach światów przez swoich „mechanicznych” Heroldów. W „Upadku bogów” mam świat, gdzie nazywał się Xen.
P: Ponad bilion monad. Zainfekowanych taką „Lilią” jest setki tysięcy światów. Tam, gdzie miał Heroldów i aktywne wcielenia jeszcze. Wszędzie uruchomił!
[tutaj musiałem przełknąć ślinę]
Nikodem: Dlatego monada Justyny powiedziała, że to Opiekun zrobił?
P: Jeden z Opiekunów pomógł – tak, ale nie z waszego/naszego Uniwersum. Opiekun podciągnął jego świadomość na poziom Źródła.
Nikodem: Kiedy Lilith ukradła pierwotne energie ludu (opisanego na moim Instagramie), ręce mi opadły, bo ona to sprzedała „za coś” dwóm innym narodom.
P: Byłeś przytłoczony pracą w ostatnich tygodniach. Żadnego dnia wolnego i połowa tego, co robiłeś, była dla świata.
Nikodem: Nie wyczułem tej techniki Metatrona.
P: Nie obwiniaj się. Miałeś bardzo dużo pracy. Teraz ledwo na oczy widzisz. Nikt Cię nie sponsoruje, nie ma żadnego Instytutu Ziemi. Nikt nie brał poważnie „Przebudów” (twoja trylogia Bogowie), ale ludzkość musi zobaczyć, że to dotyczy każdego z nich, bo jego „płatki” trują ciała, mózgi, zachowanie części subtelnej, które w szał wpadają. Tu nie ma miejsca na Nowy Wspaniały Świat.
Nikodem: Myślę, czy jestem w stanie wniknąć w jego „Liliowe Ciała”.
P: Jesteś, ale będzie to kosztowało.
Nikodem: Z Asmodeuszem spuściłem wiązki, ale tutaj czuję, że muszę stanąć przed nim.
P: Weź część subtelną Lilith, weź część subtelną Jana, weź część subtelną Marii.
Nikodem: Lecę na poziom astralny Ziemi. Wołam część subtelną Lilith, Jana, Marii – trzech z bandy dwunastu.
L (Lilith): Czego chcesz? Po co tu jestem?
Nikodem: Pomożecie mi.
J (Jan od Apokalipsy): Ja tutaj?
M (Maria): Nikodem?
[Pokazuję im technikę Metatrona]
Wnikniecie ze mną w jego przestrzeń – to się rozciąga już na parę kilometrów.
L: Głupi, nigdy, zginiemy. Nie pamiętasz tego!
Nikodem: Jesteście tutaj, bo tak zdecydowałem. Przygotować się, wnikamy w jego ciała. [Tutaj im pomagam wniknąć.]
L: [lekko ją rozszczepia]
J: [podobnie]
M: [trzyma się]
Nikodem: Gęsto tutaj… trucizna, śmierć, energie wciągającej pustki. Jeszcze portale i fazy zaczyna otwierać. To jest największy POTWÓR NA ZIEMI. Nigdy tak się nie zachował Lucyfer ani Aryman.
L: Co mamy robić?
Nikodem: Spróbować z nim porozmawiać.
[Te toksyny palą nam ciała subtelne.]
M: Nie wytrzymam tutaj.
Nikodem: Przestań do kurwy nędzy myśleć o sobie! Trzeba to uleczyć, a wy jesteście współodpowiedzialni za to!
L: Nie przejdę, nie mam takiej mocy. [Wkurzona, złość]
Nikodem: Janie?
J: Nie chcę tutaj być. Nie, mam dość.
Nikodem: Jeśli tego nie uwolnicie – wszyscy zginą. WY pierwsi.
L: Phi, odrodzę się.
Nikodem: Robisz to z ciała eterycznego – wiemy, jak odtwarzasz część subtelną.
Pomogę wam, bo to są techniki wielofazowe. Trzeba każdą „wiązkę fazy” chwycić.
L: Ale jego tutaj nie ma.
Nikodem: Jest – rozszczepiony jak pyłek kwiatu.
Wychodzę i was tutaj zostawiam. Macie się z tym uporać, tak jak potraficie.
Nikodem: Myślisz, że sobie poradzą?
P (moja Przedwieczna): Nie poradzą. Już połowę ciał stracili. Zawołaj teraz tych, którzy są blisko Elit – głównie części subtelne: projektantów nowej przyszłości, inżynierów, jest paru magów, wojowników, astrologów, wróżbitów.
Nikodem: Jesteście. Skierujcie się w „Lilię Metatrona”.
Oni: Zgłupiałeś.
Nikodem: Należy to uwolnić. W miesiąc będzie miało to „pełną formę”. Mamy największego psychopatę w kosmosie na Ziemi. Rozumiecie? Nie ma większego i nigdy nie było.
Oni: [analizują, myślą] Spróbujemy. [pryskają różnymi energiami]
Nikodem: Zostawiam was tutaj. Powodzenia.
Ja: Poradzą sobie?
P: Nie. Zawołaj tych, którzy mówią o sobie uzdrowiciele i opiekunowie Ziemi. Dużo jest takich.
Nikodem: Jaka to częstotliwość?
P: Wołanie tych, którzy zbawiają i są wybrani. Na to zareagują.
Nikodem: OK.
Dużo przyleciało. Przedstawiam im sytuację, pokazuję „Lilię Metatrona”.
[po chwili]
Połowa uciekła.
P: Normalne. Dużo mówią, nic nie robią, a jeśli robią, to jest to marginalne.
Nikodem: Część została. Pokazuję im siły, które się tym zajmują już: siły Elit, nasi antybohaterowie.
Oni 2 (grupa, którą zawołałem): Próbujemy.
Nikodem: Poradzą sobie?
P: Nie.
Nikodem: Kogo mam zawołać? Sandalfon, połówka Metatrona. Jego dusza została w Uniwersum.
P: Zawołaj.
Nikodem: Już.
S (Sandalfon): Co chcesz? Zostawiłem Ziemię.
Nikodem: Ważysz słowa, zostawię tak, jak mówisz. Zobacz, co zrobiło to warzywo, bo nie można inaczej tego nazwać.
S: Wiele razy to robił. Co mi do tego.
Nikodem: Wiesz, ilu czeka, aż zejdziesz i zbawisz świat – tak, jak obiecałeś?
S: [milczy]
Nikodem: Tak Ci zależy na Ziemi? Pomóż tym, którzy to próbują uleczyć.
S: Nikomu się to nie udało. Nawet jak odetniesz zbiorniki na dole (ogromne pola) i monady, dalej to będzie „kwitnąć” i pożerać energie. Taka to technika – żywi się materią i energią.
Nikodem: Potrzeba „pustki” do tego. Gdzieś energia musi być składowana lub zamieniana na coś innego. Pomożesz im?
S: Pójdę. [Zadziałał, bo mu na ambicję wszedłem.]
Justyna: Antymateria. Coś musi to przeciwważyć. A da się to jakoś zaizolować?
Nikodem: Pytaj się tych, którzy to próbują zrobić, naprawić, uleczyć.
Jan próbuje – odrywa płatki, a te się odradzają. Lilith wali energiami – ale to tylko wchłania. Maria próbuje właśnie truć, ale nic to nie daje. Siły i naukowcy Elit próbują fazy wyłączyć – nic się nie zmienia, bo jest miliony kolejnych, które nadpisują. Sandalfon odciął zbiorniki z dołu, ale tak, jak sam powiedział, dalej to rośnie.
Justyna: Pytam się, czy jest gdzieś Uniwersum, które to kiedykolwiek powstrzymało?
Nikodem: On żyje tutaj, więc tylko tutaj to robił. Definicja Uniwersum w Zmierzch bogów, cytuję:
„Uniwersum to duchowa przestrzeń, zawierająca wiele gęstości subtelnych – ich liczba zależy od konkretnego Uniwersum. Każde Uniwersum obejmuje w sobie fazy, częstotliwości, przesunięcia, światy alternatywne, kwantowe odbicia oraz niezliczone wszechświaty – zarówno materialne, jak i niematerialne. Do takiej struktury schodzą tryliony cząstek ze Źródła, które przyobleka się w ciała monad, a te następnie wydzielają dusze. Samo Uniwersum można postrzegać jako bańki lub jaja – formy, do których schodzą cząstki ze Źródła. Wszyscy obecnie żyjemy w jednym Uniwersum, lecz istnieją też inne. Przejścia między Uniwersami niemal nie istnieją.”
Justyna: Czyli działania tej techniki ograniczają się tylko albo aż do praw panujących tutaj?
Nikodem: Tak, światów kwantowo-hologramowych. Ale stosował je w innych częściach Uniwersum. Tam, gdzie żył – kreował. On to nazywa „Ostatecznym Sądem”.
Justyna: Czyli odcięcie monad, które to zasilają, już nic nie daje. Pewnie było na rozruch.
Nikodem: Dokładnie. Start silnika.
Zostawiam to. Idę do góry. Niech próbują zaradzić złu.
P: Stań teraz w gęstości 13. Zawołamy tego Opiekuna Uniwersów.
Nikodem: Będzie wiedział, kim/czym jesteś?
P: Zobaczymy. On to zrobił w wielu Uniwersach. Co jakiś czas właśnie takie wyłamanie się pojawia, a ponieważ nasze przebudowy – zawsze zostawiają ślad w samym Źródle, które jest poza Uniwersum – mają informacje, co się dzieje, na jakim etapie jest dane miejsce.
Zaraz przyjdzie, patrz na niego.
Nikodem: Czyli cały czas mówimy o nieświadomości, ale też podświadomości nawet monad?
P: Niestety, ale tak. Przebudowy wiele z zasobów dusz i monad zamieniają w świadomość i rozróżnienie, ale nie wszystko.
Nikodem: Przyszedł. Ogromny. Nawet Twojej wielkości.
P: Nie – nawet Twoje spektrum nie pokaże Ci całej mojej istoty. Ten Opiekun infekuje Uniwersa. Możesz sobie to wyobrazić, jakby ktoś pokroju „Galactusa” z Marvela jadł poszczególne światy, galaktyki, Wszechświaty.
Nikodem: Dzień dobry. [Tutaj rozmawiam z nim przez specjalnie stworzone kreacje Przedwiecznej]
U (Opiekun Uniwersów): Czego.
Nikodem: Ziemia, to Uniwersum, Metatron, Lilia.
U: I co, macie zabawę?
Nikodem: Czemu Ziemia?
U: Nie tylko wasza planeta. Wiele, wiele innych światów. Taki był plan.
Nikodem: Czyli takie zabezpieczanie, gdyby Metatron jednak stracił monadę i duszę. Już wtedy miał kontakt z jakimś Opiekunem.
U: Nie doceniasz go.
Nikodem: Nie, nie chodzi tutaj o to, zupełnie. Tylko sam byłem jednym z największych tyranów, potem biały mnich, mesjasz, bodhisattwa. Ogranicza nas/mnie ciało i mózg, ale nie jestem w stanie pojąć Twoich zamysłów. Jesteś Opiekunem Uniwersów, czyli przeszedłeś poziom monady, monady-SA.
U: Tak.
Nikodem: A zachowujesz się jak taki Q ze Star Trek. Moce są, ale rozumu brak.
P: Co wyczuwasz w nim?
Nikodem: To jest moment, którego nie przeszedł, bo miałem pracę z nami, z Lewiatanem i MM, którzy są na poziomie monady-SA, prawie Opiekuna. Tam też w pewnym momencie ciemność i nie przepracowane wzorce opętywały.
P: Zgadza się, tutaj mamy to samo.
Nikodem: To jest taka istota – zostawiona „samopas”, która wyciąga cień z danego miejsca?
P: Tak.
Nikodem: Dlatego „istnieje”?
P: Teraz się już za niego bierzemy.
[po chwili]
Nikodem: Jak się czujesz?
O (Opiekun): [Nie jest w stanie rozmawiać, wszystkie jego strumienie świadomości kierowane są w jego cień]
P: Zaraz jego warstwa ciała się rozszczepi, więc zobaczymy Superaspekt i jego monadę oraz to, ile energii wchłonął w siebie.
Nikodem: Otoczyłaś go?

P: To nie tylko moje ciała i energie, ale wielu innych Przedwiecznych. Mamy indywidualne ciała, ale jednocześnie połączone.
Nikodem: Niegrzeczny Opiekun. Na takim poziomie, takie zaburzenie.
P: Idź do naszych bohaterów. Ucinają łeb hydrze, a ta ciągle odrasta.
[po chwili]
Nikodem: Posłuchajcie mnie. Poszukajcie świadomości Metatrona – będzie ona jak tkanka, układ nerwowy, przefazowy pewnie i niewidoczny. Do tego antymateria Beliala – to są takie różowo-fioletowe cząstki. Nie odwracacie ich jak w zegarze, ale zaginacie „do przodu”. [Tutaj bardziej pokazuję, co mają robić, niż mówię.]
Oni: Rozumiemy.
L: Zapomniałam o tym.
J: Zrobimy.
M: [Ja się zmęczyłam]
Pozostali: Nowa technika. Super.
Nikodem: Do pracy
[po chwili]
L (Lilith): Mamy jego świadomość, ale wyłączyć się jej nie da. Jest w każdej fazie, w każdym miejscu, w każdym płatku – nawet w toksycznej energii. [W takim kubraczku owinięta.]
Nikodem: A reszta, co myślicie?
J (Jan): Nie wiem. Nie znam. Nigdy tego nie widziałem.
M (Maria): Ja nie mam siły. [Siedzi z boku]
Nikodem: Pozostali?
Oni: Nie rozrasta się już, ale nic nie działa: ogień, woda, toksyny, antytoksyny, dziury. Poddajemy się.
Nikodem: Nikt z was nie jest gotowy wejść w niego – w całą kreację. Widzicie, z jakiego poziomu pracujecie? Nawet nie pomyśleliście, że trzeba wejść w kreację całym sobą. Jedno w kombinezonie, drugie w habicie, trzecie w tarczy. Jesteście tutaj, ale ciągle myślicie o sobie – jak zachować skórę i godność, bo jeden psychopata przerósł wasze możliwości. Tak się nic nie zmieni. To nie jest praca.
Oni: Pokaż nam, jak to zrobić.
Nikodem: Nie. To nie jest moja praca. Nie dlatego, że nie mogę, ale wasza – musicie się nauczyć. Monady i zbiory uwolnimy, ale tego nie zdejmiemy.
Kto z was jest gotowy wniknąć w niego? Musicie go poczuć, zrozumieć, być w nim, myśleć jak on. To jest próżna istota – na pewno z wami porozmawia. Nikt z was nie analizował trylogii Bogowie. Tam macie to jak na dłoni.
[Naradzają się]
P (moja Przedwieczna): Teraz na niższe pola i wycofujemy te pola z monad i minusowych gęstości.
Nikodem: Lecę. Bardzo ciekawa energia. Miliony faz, miliony alternatyw – wszystko utkane w jedno.
P: Dobrze. Co jeszcze?
Nikodem: Hydra odrasta, bo stosuje przenikanie wzajemne. Jedna mina replikuje kolejną. Jak w DS9, kiedy Federacja tunel minowała.
P: Co jeszcze?
Nikodem: Energia czci, czczenia, boga, boska, poddania. To jest taka energia żółta, złota. Czemu chcesz, żebym to zbadał?
P: Ponieważ tym emanuje ten Opiekun, który stracił swoją funkcję i trochę cofnie się w rozwoju.
Nikodem: A jak to uwolnimy z monad?
P: Pierwsze zrozumienie tego pola – ponad 100 miliardów kwantów energii, która się odnawia. Jak to robi?
Nikodem: Hm. Pamiętam – Zmierzch bogów, rozdział „Prometeusz się nie śmieje”.
P: Brawo.
Nikodem: Ona jako „Bóg JHWH” miała takie bardzo małe płatki w gęstościach, które pobierały lub wydzielały energię prawie niewidoczną – jak prana, ale jednocześnie jak życie, esencja życia. Mam to!
P: Teraz wiesz, jak to zneutralizować. Energie oczyścimy i wróci tam, skąd pochodzi.
Nikodem: Go. Celki już też są. Otaczamy pole i transformujemy.
[po chwili]
P: Chodź do monad. Celestiale sobie z resztą energii poradzą.
Nikodem: Stoją w szeregu. Ogromna liczba.
P: Tak – tyle zainfekował. Więcej niż Biały przez swoje „Trony Anielskie”.
Nikodem: Wszystkie wytworzyły to, co nazwałem „szeptem”.
P: Tak. Jako ich cień – brak sprzeciwu wobec wpływu tej istoty.
Nikodem: Z mojego punktu widzenia to jest nierealne do uwolnienia i niemożliwe, ale z Twojego, bo masz spokój… jak na to patrzysz?
P: Jeśli uwolnimy to, co jest w tych monadach, odbierzemy im lekcje. To ich doświadczenie i muszą wzrastać.
Nikodem: Czyli co?
P: Wyłączamy natomiast wołanie, uruchamianie przez „szept”.
Nikodem: Nie stało się tak już po Arymanie?
P: W mniejszej skali. Dużo mniejszej. Aryman był ograniczany przez Białych. Metatron nigdy, bo działał dla białych i ciemnych – miał wszędzie dostęp.
Nikodem: Myślę o monadzie Justyny – najbliższy przykład. Cień tej monady jako uruchomiony „szept” przejął kontrolę, wyżarł dosłownie mózg.
P: Wzmocnił to Opiekun. Teraz również bardziej będziemy uważać na to, co zostaje w samym Źródle, bo jest to – jak już mówiłam wcześniej – jak echo.
Nikodem: Tak myślałem.
Justyna: Mnie to zezłomowało trochę, ale życie trwa dalej. Trzeba nad sobą więcej pracować.
Nikodem:

Justyna: Mało zostało.
Nikodem: Biliony monad są ustawiane hierarchicznie przez wielkość i masę. Badacie też powiązania między nimi, stare śluby i inicjacje, historie.
P: Dużo tutaj pracy jest, dlatego jest jeszcze jedna Przedwieczna i paru Opiekunów Uniwersów.
Nikodem: Muszę zejść na dół i zacząć im pomagać.
P: Idź, ale niech ubrudzą sobie dłonie. Nie rób za nich.
Nikodem: Jak tam ekipa remontowa?
[siedzą i nic nie robią]
Teraz jest to niebezpieczne nie dlatego, że jest toksyczne, ale dlatego, że wplata się w ziemię, w materię. Odczytajcie kody, programy. Co to mówi?
[antybohaterowie nie robią, stoją z boku]
Oni: [badają]
Oni 2: [badają]
Nikodem: Pożeranie, niegodność, niezasługiwanie na życie, umierajcie ścierwa, ale też hipnotyzowanie, zatruwanie. Jest tutaj coś jeszcze – właśnie cząstki życia, esencje życia, które przyciągają. Trochę jak pułapka na szczury.
[po chwili]
Poczuliście to?
Oni: Tak. Zaczyna atakować.
Nikodem: Wychodzi z kokona. Fajna metamorfoza, ale wystarczy tego.
Oni: [bombardują takimi działami o różnych wiązkach, też wyłączają kodowanie hipnotyczne.]
Nikodem: Możecie używać technologii, ale ja bym to zrobił myślą – myśl jak fala.
Oni: My tak nie potrafimy.
Nikodem: Cieszy mnie to, że działacie. Naprawdę jestem wam wdzięczny. Starsi (nasi antybohaterowie) faktycznie nie mają mocy czy pamięci tego, co robili, co działa, ale zrezygnowali za szybko.
Oni: Ty też dużo zrobiłeś dla nas wszystkich – my to wiemy i Ci, co stoją za nami, też wiedzą.
Nikodem: Nie mam realnych korzyści z waszych słów. Wiecie, w jakim jestem stanie teraz. Nie mam nawet siły patrzeć czy siedzieć.
[po paru minutach]
Nikodem: Metatronie, nazywasz się <imię>. Przyszedłem po Ciebie. Twój czas w ciele dobiegł końca.
Oni: Ty go chwytasz i całą jego energię, płatki, toksyczne?!
Nikodem: Nie mam czasu na zabawy. Traktujecie to jak toksynę i takie jest. W waszej przestrzeni nic takie nie jest – to jest załamanie dla załamania. Wasza przestrzeń to wasze prawa.
[po paru minutach]
Nikodem: Jak go teraz widzicie?
Oni: [mówią]
Nikodem: Osiem miliardów istot podjęło decyzję. Cała ludzkość.
Wracam do duszy i monady Justyny.
P: Popatrz w Źródle.
Nikodem: Już robicie ostatnie „segmenty monad”. Jesteś entuzjastyczna, ale ja dzisiaj dotarłem do granicy. Absolutnie nie wezmę pieniędzy od Justyny. Wiem, że wykonasz najlepszą pracę i wróci cała jej RD – pewnie nowa RD, nowa, ze zrozumieniem, i jej duszę wrócą.
P: Poczekaj. Zaraz zejdą i zrobisz jeszcze ciała subtelne niższe. I koniec.
Nikodem: Nie. To jest koniec czegoś między nami, w tej całej pracy. Coś umarło dzisiaj we mnie.
P: Akceptuję to.
Justyna: Tak, też to czuję. Bardzo dziwny stan. Przekroczenie granicy, o której nawet nie miałam pojęcia, że istnieje.
Nikodem:

Justyna: Nowa dusza – dziękuję.
Nikodem: Ja: Jak się czujecie?
MJ (Monada Justyny): Jestem jak nowa. [Bardziej żeńska energia]
Nikodem: Widzę. Nowy łańcuch Rodziny Duchowej. Są istoty bez wpływu – Przedwieczne potraktowały całość bardzo poważnie. Teraz się uzupełniacie, bo część RD ma inne doświadczenie, więc się wyrównuje i reagujecie na siebie.
MJ: Zgadza się.
Nikodem: Czemu masz bardziej żeńskie energie?
MJ: Bo „tamta monada” była na wzór „ojca boga”, czyli psychopaty Metatrona.
Nikodem: Dobrze wiedzieć.
Dusze robicie na Drzewie Dusz?
MJ: Tak, kierujemy już tam energie. Zaraz będą gotowe i możesz dokończyć pracę. Przykro nam, że przez nas stało się to, z czym się teraz zmagasz.
Nikodem: Rozumiem. Czekamy na dusze.
Justyna: To teraz rozumiem, czemu poprzednią monadę odczuwałam tak obco.
Nikodem:
DJ (Dusza Justyny): Jestem. Zresztą dużo nas jest.
Nikodem: Musimy zejść na poziom osobowości. Dużo do pracy, bo jest rozpad atomów – jak przy umieraniu.
DJ: [bada]
Nikodem: Z monadą. Nie róbcie tego sami, jeszcze po materializacji nowych ciał.
Muszę jeszcze kilku generałów Metatrona chwycić w ten sam sposób. Zapraszam „Oni” do siebie – macie być świadkami tego, co zajdzie. Zapraszam też Władców Karmicznych Systemu Karmy.
WK (Władcy Karmiczni): Jesteśmy.
Nikodem: Glejty?
WK: Mamy.
Nikodem: Lecimy.
[po paru minutach]
Nikodem: Już jestem. Jestem duszo.
DJ: Dźwigamy ciała subtelne osobowości.
Nikodem: Niestety – bardzo odkształcone jest ciało eteryczne i fizyczne. W tych ciałach są takie wzorce służby, niewoli, poddawania się. Tego nie może być w rdzeniach.
DJ: Wiemy. Robimy.
Justyna: Dziękuję.
Nikodem: Ciała są nadal przefazowane – niech wrócą do tej rzeczywistości. [Tutaj ciągle pomagam duszom w odbudowie i uzdrowieniu ciał Justyny.]
DJ: Dopiero teraz się integruje, przez działanie pola w polu.
Nikodem: Jeszcze sprawdzę Pole Kreacji (tak naprawdę jest to suma: psyche, podświadomość, niskie pole eteryczne), bo ostatnio na to patrzę.
[odczyt]
Wycofujemy serpentyny, bo tak zasilali „podlegli” swojego pana Metatrona.
Przez drgania cofamy, bo to dosyć ciężka energia. Ten rodzaj wpływu programował również rozbicia, wybijanie, ciągłe problemy. Pole ma być jednolite i potem stworzymy tarcze.
DJ: Wpływało na sny.
Nikodem: Połączone.
DJ: Dziękujemy.
Justyna: Ogrom pracy. Również dziękuję. Dużo do zmetabolizowania.
Nikodem: To był ostatni raz również. Nic o takiej skali nie będę już robił.
Justyna: Bo skala świadomości, że ktoś dla kogoś może wykonać tyle pracy kosztem siebie, swojego życia i zdrowia, jest niewyobrażalna i jednocześnie niemożliwa do oszacowania i oddania.
Po słowie
W anime Code Geass jako Lelouch go podbiłem i zdominiowałem. Jako syn Nanna/Sin wpływałem na ojca Enlila. Jeszcze jako biała dusza archanielska znana pod imieniem Zadkiel stałem w opozycji do Metatrona, bo byliśmy dwoma odrębnymi siłami o różnych funkcjach. Jednak to Metatron w hierarchii Białego był uważany za najważniejszego.
Tylko Metatron był jak Tobi (Obito) w anime Naruto, który służył Madarze (Arymanowi). Jego zaburzenie psychiczne nastąpiło przez Białego – twórcę Tronów i Chórów Anielskich (więcej w Poza Dualnością i Zmierzch bogów, gdzie nastąpił koniec ich historii). Biały wywyższył Sandalfona jako połówkę Metatrona, więc ten zawsze czuł się gorszy, odrzucony – stąd często archetyp dwóch braci, gdzie jeden został wybrany przez ojca. Dlatego miał takie „zboczenie” w temacie wchodzenia w role boga. Na Ziemi jako JHWH. Tam, gdzie Biały się nie wcielał, tam zawsze Metatron sprawował pieczę, a przecież jego postawa była w środku arymaniczna – pod wpływem Arymana, tego, który stał naprzeciw Białego w całej tej chorej, dualnej grze.
Jest ponad dobę po uwolnieniu.
Ciężar nadal jest. Rezonans też.
W pewnym momencie zobaczyłem siebie idącego przez piaskową zamieć – filtr na twarzy, ostre ziarenka tnące ciało. Zawsze w oku cyklonu, które zamiast ciszy – tnie.
A potem po prostu posadziłem tego chłopaka w miejscu, gdzie burza się skończyła.
Słońce świeci. Niebo jest wielokolorowe i ciche.
I w tym momencie przestałem być tym, kim byłem przez cały ten proces.
Nie jestem już dostępny na tym samym poziomie. Co ważniejsze – nie mam na to ani środków fizycznych, finansowych, ani czasu. Brak wsparcia, zaplecza zmusza mnie do zmian.
Granica została przekroczona. I została za mną.
