Wstęp
Zmieniły się rozdziały do moich dwóch ostatnich książek. Można powiedzieć – doszły kolejne działy (na razie spis na stronie zostawiam stary). Pewnie osoby ze składu właśnie przeklinają.
Postanowiłem nie dawać wielu rzeczy na stronę. Jedynie jedna osoba na stu czytających wspiera mnie w jakikolwiek sposób – choćby kupując książkę. Dlatego zdecydowałem, że nie będę już rozdawał informacji, wiedzy, mądrości i przesłania tak, jak robiłem to przez ostatnie dwadzieścia pięć lat (tyle minęło od napisania pierwszego darmowego artykułu).
Mimo to tak bardzo chciałbym napisać o Prajedni – czym jest, co to jest. O Absolutach Pre-Źródłowych. O ewolucji samego Absolutu, z którego przecież każdy z nas pochodzi, do poziomu Absolutu Pre-Źródłowego. O Superklastrze, który kiedyś – tak naiwnie – nazywałem Źródłem Miłości. Popatrzmy.

W 2007 roku wkleiłem ten wykres na forum Cudowny, gdzie aktywny był wówczas największy nauczyciel duchowy – Leszek Żądło. Napisałem u góry: „jedność, z której wszyscy pochodzimy”, bo nie używałem jeszcze wyrażenia Źródło Miłości. Nikt nie skomentował tego wykresu. Sam nawet nie posiadałem nazwy dla miejsca, w którym przebywamy – dzisiaj nazywam je Uniwersum lub MegaUniwersum. Takie to były dzikie czasy w 2007 roku.

Czy przypuszczałbym, że będę świadkiem przejścia z Uniwersum do MegaUniwersum, jak choćby na tym obrazku powyżej? I że powiem: my, żyjący na Ziemi, istniejemy w Bańce 4. No jak? Skąd!
Pójdźmy dalej.

Czy dwadzieścia lat później miałbym śmiałość powiedzieć, że Źródło Miłości to niewłaściwe, wręcz dziecinne wyrażenie, bo żyjemy w Superklastrze? Widzimy: A – Absolut. WP – Wielką Przedwieczną. P – Przedwieczne i miliony Uniwersów. A nasze MegaUniwersum (Mu.) jest u góry z prawej. Tak, tam daleko, daleko sobie istniejemy – jak żuczki na skale.
Jednak czy to wszystko jest ważne? Tak. Prawdopodobnie są to najważniejsze odkrycia duchowe dla ludzkości. Nie ma i nie było ważniejszych – nigdzie i nigdy, w żadnym nurcie, przesłaniu czy szkole ezoterycznej lub duchowej. A jednak, jeśli popatrzymy, poczujemy i zobaczymy coś jeszcze większego – to zmienia postać rzeczy. I właśnie o tym chciałem napisać, choć trochę, maciupieńko.
Jedność Wszystkiego
Prajednia (PJ) – coś, co jest niepodzielne, bez początku i bez końca. A jednak byliśmy uczestnikami czegoś, co trudno ująć w słowa. Emocje mam wielkie. Tak wiele się wydarzyło, a nie potrafię tego ubrać w słowa ani w uczucia. Tyle lat w ciszy badań. Tyle lat pracy dla wszystkich nas – bez względu na rasę, płeć, świat czy starość. Tyle lat walczyłem o tych najbardziej upadłych. I okazało się, że można.
Szatan ma nową monadę i duszę.
Lilith (Yavanna, Ninhursag, Tomasz) ma nową monadę i duszę.
Lucyfer ma nową duszę i monadę.
Jakby zakończył się pewien cykl i wszystko się zmieniło. Chciałbym podzielić się swoją radością, poczuciem jedności i miłości, wiedzą – ale nie wiem jak, bo uczestniczyć w czymś takim – co wydarzyło się nie tylko dla nas, istniejących w danym MegaUniwersum, lecz w całym Superklastrze, a potem w czymś o wiele większym i pierwotnym – to już wykracza poza wszelkie wyobrażenia, marzenia i oczekiwania zwykłego, śmiertelnego i ograniczonego człowieka.
Nie wiem, jak podzielić się z wami tą miłością, wiedzą i radością. Kiedy wyłoniła się Druga Jednia (DJ), wszystko się zmieniło. Jakby męskie w końcu – lub dopiero – zharmonizowało się z żeńskim. Jakby hierarchia straciła znaczenie, a każda istota, czy to młoda, stara czy prastara (Przedwieczne, Wielkie Przedwieczne, same Absoluty) – nabrała dystansu, luzu i, co najważniejsze, miłości. Nie potrafię ująć tego piękna. Dlatego spróbuję podzielić się tym w nowych dwóch książkach.
Tyle lat walki, badań, pracy, poświęcenia, odejmowania sobie, bycia w oddaleniu, zepchnięciu i zapomnieniu, by doświadczyć czegoś pierwotnego:
– transformacji z Uniwersum do MegaUniwersum,
– zmiany na poziomie Wielkich Przedwiecznych,
– wzrostu Absolutu na poziom Absolutu Pre-Źródłowego,
– pierwszego podziału Prajedni, z której wszystko pochodzi, do Drugiej Jedni,
– rozliczenia mnie samego z czasów ciemnych i białych (Czarnego i Zadkiela),
– świadomości odzyskania, odbudowania i zwrócenia pierwotnej esencji tym najbardziej upadłym i zagubionym,
– uwolnienia wszelkich hierarchii duchowych.
Nie wspominam o uwolnieniu sił Białych i Ciemnych, bo to już jest dostępne i dokładnie opisane nawet w Zmierzch bogów. Samo uwolnienie tzw. „szeptu lucyferycznego”, czyli hologramu – lub tego, co Robert Monroe nazywał Emiterem albo Aperture1. Tak dużo się zmieniło w nas, dookoła nas i w całej czasoprzestrzeni.
Nie ma większego daru, chociaż było to wszystko okupione walką, starciami, kłótniami, samotnością, kosztami i wiecznym zmęczeniem.
Kiedy moja istota tak ciągle awansowała i zmieniała swój stan skupienia aż do najwyższej znanej nam formy, Absolut na jej prośbę nie był gotowy – w tamtym momencie – tworzyć kolejnych iskierek dla istot, które już miały monady, czyli powstały z iskierki wibrującej w Źródle Miłości. A okazało się, że właśnie ten element jest brakującym ogniwem dla odzyskania tych najbardziej upadłych, których dualność – działanie Białych i Ciemnych – dosłownie dobiła, zniszczyła i zaprogramowała na wiele, wiele eonów aż do obecnych czasów.
To przebijanie się o mur, wieczne ściany, niezrozumienie, niegotowość samego pola w naszej przestrzeni, czyli „roztrajanie rezonansu” – wszystko to miało sens. Wielki koszt dla mnie, ale wielka korzyść dla wszystkich istot, dla każdego z nas. Powiedziałem sobie, że nie będę narzekał na zmęczenie czy poniesione koszty. Po prostu było, co było, i jest, co jest. I wszystko zostało zapisane i wykonane z najniższego poziomu fizycznego – to budzi największy szok.

A – Absoluty po bokach o niespotykanej ilości. WP – Wielkie Przedwieczne, które są nierozłączoną części każdego Absolutu. APŹ – Absoluty Pre-Źródłowe, pierwsza gwardia Prajedni i tego, co zaszło dalej.
Po „stworzeniu” Drugiej Prajedni (DJ) zaczęła ona emanować tak wielkimi energiami i niespotykanymi częstotliwościami, że zaczęły one zmieniać postrzeganie samych Absolutów Pre-Źródłowych, Wielkich Przedwiecznych i Absolutów. Na własnej skórze doświadczyłem najwyższej władzy, żeby chwilę później poczuć, czego brakowało samej Prajedni. To trochę tak, jakbyśmy żyli w jakimś koszmarze i sami siebie stwarzali, uczyli i pokazywali sobie, czego nam brakuje. Wszystko ma swoje etapy, oddechy i cykle, które teraz nabrały nowego znaczenia, wartości i głębokości.
Nowa książka – nie mówię o Upadku bogów, bo tytuł na razie zachowuję dla siebie – będzie prawdopodobnie najważniejszą książką duchową dla ludzkości. Najważniejszą w dziejach. Bez dwóch zdań. Nie mogę tego powiedzieć ani o Poza Dualnością, ani o Energii Miłości, ani o trylogii Bogowie. To nie był ten czas. Dopiero teraz jest. Dar dla nas, dla ludzkości i dar dla istot niefizycznych – dla wszystkich. Ponad dwadzieścia lat. Niezwykłych, ale ciężkich i samotnych. Również dopiero teraz w pełni zeszło tzw. zaćmienie lucyferyczne i oddech lucyferyczny. Wszystko stało się bliższe i bardziej dostępne, chociaż nadal dalekie dla osób i istot zanurzonych w swoich projekcjach, bólu, cierpieniu i krzywdzie.
Jeśli ktoś czytał sagę o Enderze Orsona Scotta Carda, znajdzie tam bardzo podobną hierarchię i dynamikę. Najstarszy brat Endera, Peter, był zbyt siłowy, zbyt strategiczny, zbyt bezwzględny. Potrafił panować, ale brakowało mu empatii. Jego siostra, Valentine, była zbyt delikatna, zbyt wrażliwa, zbyt skłonna do współczucia. Potrafiła rozumieć, ale nie potrafiła działać z pełną siłą. Ender natomiast nosił w sobie cechy obojga. Miał w sobie zarówno twardość, jak i miękkość. Potrafił być bezwzględny, gdy wymagała tego sytuacja, i jednocześnie zachowywał zdolność do głębokiego współodczuwania. Właśnie ta równowaga sprawiła, że mógł zrobić to, czego ani brat, ani siostra nie byliby w stanie dokonać.
Właśnie ta „Enderowa” synteza zmieniła postrzeganie Absolutów, Przedwiecznych i całego Istnienia. Hierarchia straciła swoją ostrość i bezwzględność. Pojawił się luz, humor, dystans i – co najważniejsze – prawdziwa, niehierarchiczna miłość. Druga Jednia powstała również na skutek połączenia całego zdobytego doświadczenia przez wszystkie istoty: Superklastry, Absoluty, Absoluty Pre-Źródłowe, Przedwieczne – przez każdego z nas. Nie jako kompromis, lecz jako coś, co zawiera w sobie zarówno siłę, jak i delikatność, zarówno władzę, jak i miłość, zarówno męskie, jak i żeńskie – bez dominacji żadnej ze stron.
A jednak nie wiem, co dla nas jest ważniejsze. Czy uwolnienie Emitera, czy powstanie Drugiej Jedni i wzrost naszego Absolutu, z którego pochodzimy. Dziwna postawa. Zaskakująca. Ale to, co było bliżej nas – Emiter lucyferyczny – wpływało mocniej niż sam brak Drugiej Jedni. Taka jest kolejność. Skończyło się życie w hologramie. Zaczęło się nowe – bez niczyjego cienia.
Najbardziej zaskakujące jest dla mnie to, że właśnie na takiej planecie, przy tak wielkiej grawitacji i polarności – wszystko to nabrało kształtu, koloru i formy.
Dziękuję wszystkim, którzy czytają moje książki, badają moje przesłanie i się uczą. Jesteście wielcy.
Nikodem Marszałek
sierpień, 2026 r.
1https://www.youtube.com/watch?v=s_f-GeCL1MI [Robert Monroe – The Emitter & Aperture of this Hologram.
