Home Mój dar dla Nas i dla UniwersumDualizm Lucyfera – poza schematem

Dualizm Lucyfera – poza schematem

by nikom@tutamail.com

Czasami chciałbym napisać coś prościej, bardziej przyziemnie. Ale kiedy dotykamy istot – wydawałoby się omnipotentnych, prastarych, szukających dalszej drogi ewolucyjnej, transcendencji albo zaistnienia w jeszcze większej skali – nie da się prościej. Można jedynie krócej. Te istoty nie przebierają w środkach. Nic się dla nich nie liczy poza zachowaniem własnego ja, ego i celu. Tylko czy taki rozwój można jeszcze nazywać rozwojem, skoro jest zbudowany na barkach innych? Czy jest prawdziwy? A może nic nie jest prawdziwe, bo wszystko jest fałszem i snem? Z pewnością tak myślał Lucyfer.

Ciągle zastanawia mnie ta istota. W 2019 bardzo mocno od niej oberwaliśmy – opisałem to w Cień bogów. Pod koniec 2022 odbyła się druga konfrontacja z całą jego istotą: monadą i duszami. Nie było łatwo. Dla czytelników Cienia bogów i Zmierzchu bogów starcia duchowe nie są nowością. Może zaskoczyć jedynie ich skala i ciężar. Rudolf Steiner wychwalał Lucyfera w pieśniach, opisach i fantazjach. Nadawał mu funkcje i role, których ta istota nigdy w sobie nie miała. Moja praca i konfrontacje przedstawiają każdą ze starych istot inaczej – choć nie zawsze odmiennie. Trylogia Bogowie miała już się skończyć wielkim tryumfem. A tu nagle bomba. Ładunek niszczący wobec tak wielu. Lucyfer jako istota był zły, upadły, przeczył życiu. Ale skala zła, jak widać, nie ma granic i ciągle jest przekraczana. Zacznijmy od początku.

Dualizm Lucyfera

Lucyfer, podobnie jak wiele starych istot, posiadał dwie linie ewolucyjne.

  1. Pierwsza to Lucyfer Biały – nauki oświeceniowe, reptilianie, drakonianie, cybernetyzacja i wiele cech, które przypisywał mu Steiner.
  2. Druga linia to Lucyfer Czarny – Borg, umysł zbiorowy, kolektywizm, antyżycie, sztuczne światy, iluzja.

Nasze wcześniejsze konfrontacje dotyczyły Lucyfera z linii Białej. Dopiero w ostatnich dwóch miesiącach nastąpiło poznanie, zrozumienie i starcie z linią Czarną. Pamiętnego dnia 06.06.2026 to właśnie Czarnemu Lucyferowi udało się zgromadzić ponad tryliony ciemnych istot w starym Uniwersum. Nie miał najmniejszej szansy wobec Pierwszej Wielkiej Przedwiecznej (The Grand Priest) i Przedwiecznych. Jedni istnieli, drudzy zaistnieli w kreacji tych pierwszych. Mimo tego w nienawiści Czarny Lucyfer chciał zniszczyć wszystko – całe Uniwersum.

Masowa kasacja monad, dusz i części subtelnych przez Pierwszą Wielką Przedwieczną stworzyła sieroty w całym Uniwersum. Dlatego w dwóch opracowaniach – Jak Robert uratował swoją ciemną monadę i duszę i Duchowe mechanizmy omijania, czyli ucieczka przed swoim cieniem, duszą i monadą. Od roli dziecka do partnerstwa – napisałem, że ktoś może żyć, ale nie posiadać monady ani duszy, bo uległ wołaniu tej prastarej istoty.

Biała linia Lucyfera – reptilianie, drakonianie liczeni w setkach bilionów (tak, to są takie liczby) oraz ich podbite, podległe światy – uległa dosyć łatwo. Praca trwała długie lata, a tam wyżej czas płynie inaczej, szybciej. Mówimy więc o całych tysiącleciach. Brak świadomości drugiej linii zmienił jednak bardzo wiele. Czarny Lucyfer wiedział, że nie ma szans w starciu z istotami na poziomie monado-Przedwiecznych (MP), Przedwiecznych (P) i samej Wielkiej Przedwiecznej (WP/GP). A to nie wszystko. Ponad tym istnieje linia Absolutów Pre-Źródłowych (APŹ), regulujących całe nieskończone Superklastery (Źródła Miłości). Co zatem zrobił Czarny Lucyfer po swojej porażce?

Zbadał, w jaki sposób odbywają się Przebudowy Subtelne, które wykonuję. Co się dzieje z istotami. Dlaczego wracają z nowymi mocami, energiami, blaskiem i życiem. Sam jako istota nie posiadał nawet połączenia z Superaspektem (SA). Nie osiągnął poziomu ewolucyjnego monado-Superaspektu (MSA). Zostało mu więc tylko badanie, używanie technologii i obserwacja.

Po porażce 06.06.2026 wysłał swoje wcielenie, które poprosiło o przebudowę. Na początku nie wiedziałem, z kim mam do czynienia. Znamy się jednak ogromny szmat czasu. Przynajmniej raz do roku wykonywaliśmy pracę. Wcielenie – nazwijmy je Syriusz – zawsze studiowało to, co piszę. Badało, rozbierając wszystko na czynniki pierwsze. Czytało nawet nasze stare, osławione forum duchowe z lat 2007–2013. Podczas przebudowy Syriusz faktycznie miał duszę i monadę rozbitą – po próbie postawienia się wobec Pierwszej Wielkiej Przedwiecznej. Im dłużej jednak trwała wspólna praca, tym więcej pytań rodziło się we mnie samym. Choćby temat Holo-Emitera.

Zacząłem mocniej naciskać. I zobaczyłem, że w resztkach duszy Syriusza i jego monady jest odwrócone, zimne światło. Dlatego w trakcie przebudowy cofnęliśmy się do chwili w której powstał Lucyfer.

Nikodem: Cofniemy się z duszą do pierwszego momentu, kiedy to zimne światło zostało wytworzone.

Mamy to. Tu jakieś ataki idą z góry. Biały. Silne ataki Białych. Pustka dookoła i rana, silna rana, krzywda pierwotna.

Dusza coś grzebie w sobie, zmienia, przekręca. Silne, rozrywające uczucie. Poraża, przecina na pół. Jedna istota staje się dwojaka, ale ukrywa to. Przekręca serce. Ale dalej tutaj nie ma „dlaczego”: zimno i serce.

JP (Jedna z Przedwiecznych): Zapytaj go.

Ja: Co robisz?

D (Pierwotna dusza, która stawała się Lucyferem): Co tobie do tego.

Ja: On tutaj taki młody, niewinny. Ładna dusza, ładna energia pierwotna. Dostaniecie od nas prezent. Przywrócimy wam pierwotne energie.

Biali?

D: Tak. Nienawidzę ich.

Ja: Jest tam już Aryman?

D: Aryman. [szuka, szybki umysł, bystry] Tak. Buduje swoje trony.

Ja: A dlaczego Biali zaatakowali?

D: Bo go wypunktowałem. Głupi jest.

[Tutaj dokładnie sprawdziłem, co się stało. Pierwotnie dusza stanęła przed tronami Białego. On wydawał się wielki, na wiele gęstości. Biały zaczął coś mówić, planować. Ta dusza stanęła przed nim, pokiwała głową, popatrzyła na wszystkich dookoła i powiedziała:

„Głupiec. Nie widzicie, że to jest głupiec?”

Biały wstał z tronu i buchnął w niego swoją energią. Popatrzył na Michała obok, który strącił go bardzo nisko w gęstości – tam, gdzie nie było jeszcze światów fizycznych, materii, nic. Właśnie w tym momencie ta dusza zaczęła się odkształcać i zamieniać w Lucyfera. Aryman i Czarny już byli ciemni. On dopiero się stawał. Dlatego była taka relacja Sauron (Czarny) – Saruman (Lucyfer).

Niesamowita historia, bo Biały – co napisałem w Zmierzch bogów i Cień bogów – był głupi. Idiota kompletny, zero szarej klepki.]


Ja: No tak. Zgadza się. Chcę Ci coś pokazać. Pokażę Ci wszystko, co się stanie. Akurat tego pakietu nie mam, ale tutaj JP nam da. Przetraw to i poczuj.

D: [bada, wchłania informacje od tej chwili do teraz]

Ja: I co?

D: Wygrałem, przegrałem, ale tak naprawdę lawirowałem jak Szatan. Nie chcę takiego istnienia.

[To jest bardzo ważne, co dusza tutaj mówi. Lucyfer walczył o miejsce wśród Białych, ale nie do końca nim był. Podobnie walczył o miejsce wśród Ciemnych, ale nie do końca nim był – ponieważ starsi Książęta Piekielni zawsze traktowali go niżej.]

Chwilę później powstała specjalna rasa duchowa dla niego i jemu podobnych. Nowa iskierka, nowe tchnienie, ale z pamięcią całego swojego istnienia.

Nikodem: Mamy. Staniemy przed duszą i waszym Drzewem Dusz.

Syriusz: No czuję, jakby urosła i kształty zmieniła.

Nikodem: Wszystkie ciała duszy i monady zindywidualizowane. Rodzina Duchowa ma osiem istot. Skrzydła archanielskie.

Syriusz: Tego nie dostrzegam.

Nikodem: Niech Ci się zmaterializuje.

Syriusz: Teraz rozłożyła.

Nikodem: Jaki to gatunek – miks dwóch lub trzech? Archanioł, ale co tu jeszcze jest?

Ja: Cześć, duszo?

D: Pierwszy Kaiōshin tutaj?

Ja: Nikodem też. Ładna jesteś.

D: Tak. Mam wszystko, co w przeszłości. Mam też połączenie z innymi wcieleniami.

Ja: Cieszy mnie to. Czuć twoją moc i potęgę.

D: Nie taka – jak twoja.

Ja: Czyli pamiętasz naszą rozmowę w czasie?

[Tutaj chodzi o rozmowę po strąceniu przez Białego.]

D: Z każdego czasu i miejsca, bo było ich kilka.

[To dotyczy alternatyw kwantowych, które musiały rozmawiać z nim tak, jak i ja.]

Ja: Czyli karma ściągnęła do ciała archanielskiego, to taki miks z…

D: Smokiem i pierwotnym człowiekiem.

Ja: Czyli trzeba nazwę wymyślić.

D: Wymyślisz coś. Teraz idę nad ciało Syriusza i swoich wcieleń. [Czuć u niej miłość.]

Nikodem: Ten pierwotny człowiek tutaj jest – bo karma z Białym. Archanioł też tu jest, bo karma i zatrzymanie powstało na tym etapie istnienia. Smoki to wiedza, wiadomo.

Syriusz: Jakoś mi to pasowało, i powiem Ci, że teraz ją lepiej widzę. Wyraźniej.

Nikodem: Droga Rodzino Duchowa. Stoję przed waszym Drzewem. Nadaję wam imię Vorthael (Vorthaelus).

D: Przyjmujemy.
[Pozostali się cieszą]

Nikodem: Badacze nad badaczami, ale teraz wszyscy macie serca i nie ma Białych i Ciemnych, więc wasz rozwój – o to, co przeżyliście w poprzednim cyklu – jest przed wami. Zapraszamy was do MegaUniwersum i wszystko na was czeka.

D: Dziękujemy za zaufanie, bo wiemy, kim byliśmy.

Tutaj energie tych istot były przepiękne. Czuć było w każdym atomie, w każdej emanacji miłość, zrozumienie, świadomość. Całkowicie nowe tchnienie w ciele monady i duszy. Zaprosiliśmy ich do MegaUniwersum i tutaj historia nabiera tempa.

Powtórny Upadek

Dzień później została wykonana kolejna praca, która dotyczyła Bańki 7. Czym była Bańka 7? Przestrzenią, w której istnieją istoty i światy podobne do nas. Niestety to właśnie tam zasymilował wszystko Borg Lucyfera – światy kolektywne, zbiorowe, jedna świadomość roju. Nie odbyło się to od razu. Trwało eony. Ale Bańka 7 głównie reprezentowała kreacje Czarnego Lucyfera.

Przedwieczne postanowiły skasować całą Bańkę 7 – co opisuję dokładnie w Upadek bogów – by zaraz ją odbudować z całymi, zdrowymi cywilizacjami.

Po tym działaniu nowa dusza Lucyfera wpadła w lekki szał i zaczęła dokładnie studiować to, co sama przeżyła podczas Przebudowy Subtelnej. Szybko zrozumiał – choć ta informacja jest zamieszczona w Upadek bogów – że istnieją dwie linie iskierek. Jedne pochodzą z Absolutu, który jest jądrem, centrum danego Superklastra. Drugie powstają z danego Absolutu, ale też z Wielkiej Przedwiecznej i samego Absolutu Pre-Źródłowego. Tę drugą nazwałem – używając terminów ludzkich – linią kapłańską.

Czy to był główny motyw kolejnego upadku tej istoty? W głównej mierze tak. Ta istota nie mogła znieść samej myśli, że powstała albo została zrodzona z tego samego Absolutu, z którego pochodzą wszyscy inni – choćby tacy ludzie. Nie mógł znieść, że istnieje linia kapłańska, która nie dotyczyła i nie dotykała jego samego.

Zaczął wytwarzać – przez zrozumienie działania Przebudów Subtelnych – AntyŹródło i AntyAbsolut. Wpływał nawet na starsze monady i iskierki wibrujące w Źródle Miłości / Superklastrze.

Zaczął przywracać sobie pierwotną krzywdę, bo została ona zapisana i zostawiona w nim przez „powrót do pierwotnej historii” – krzywdę zrodzoną z ręki Białego. I nawet jeśli obecnie wiedział, że Biały nie był żadnym Bogiem, tylko taką samą istotą jak on sam; że są potężniejsze siły wychodzące poza Uniwersum i MegaUniwersum, wibrujące w Superklastrze; i że są jeszcze większe i potężniejsze generacje istot wychodzących poza Superklastry – wiedza nie dała mu ukojenia. Nie dała spokoju. A przecież wiele razy przedstawiał się jako ten, który wie i rozdaje wiedzę istotom.

Po zmianie w Bańce 7 zaczął wpływać na Bańki od 1 do 6 – razem z całą swoją Rodziną Duchową. Stworzył – przez asymilowanie monad, dusz i części subtelnych – wielu monad zbiorowych i sztuczny Superaspekt. Nie jest to nic nowego. Znamy to z Cień bogów i Zmierzch bogów, bo to samo zrobił Biały Lucyfer.

Pierwsza fala ataków na monady, dusze i światy była bardzo szybka. Jak błyskawice przedzierające się przez niebo i palące wszystko. Bańki od 1 do 6 zaczęły się zapadać.

Wielka Przedwieczna – była to nowa istota, więcej o niej piszę w Upadek bogów – oraz sam Absolut Pre-Źródłowy nie zareagowali. Podobnie jak żadna z Przedwiecznych istot. Nie tylko nie zareagowali. Wynieśli nową monadę i duszę Lucyfera na swój poziom. Przypomnę tylko: Biały i Czarny Lucyfer nigdy nie osiągnęli w sposób naturalny nawet poziomu monado-Superaspektu (MSA), a co dopiero wyższych form istnienia, jak monado-Przedwieczna (MP) czy Przedwieczna (P). Dlaczego to zrobili? Planowali pozwolić mu zbudować AntyŹródło i AntyAbsolut.

Nowa Krucjata

Tutaj zaczyna się wojna totalna Lucyfera ze wszystkim i wszędzie.

Gdy tylko jego części zaczęły wibrować na poziomie Źródła Miłości / Superklastra, uruchomił dalsze swoje kreacje i linie. Nasza Bańka 4 została dosłownie zalana – i to pomimo przekształcenia Bańki 7 – jego kreacjami, technikami, istotami zasymilowanymi. Mieliśmy do czynienia z działaniem na wielu płaszczyznach: fizycznym, w naszych gęstościach subtelnych i na poziomie Źródła Miłości / Superklastra oraz całego MegaUniwersum.

Dopiero dzień później zareagowałem na „zalew” jego istot w naszej przestrzeni. Byłem jednak niesamowicie zmęczony po wcześniejszych pracach, które się nie kończyły. Jakby jego dywersje – na które reagowaliśmy i wyłączenie wsparcia istot Przedwiecznych – zrzuciło wszystko na moje barki i Kaiōshin.

Żeby uratować nasze istnienie, część tego, co mieliśmy w Bańce 4, zostało przeniesione przez moją istotę i ArcyPrzedwieczną do Bańki 5 (prawy dolny róg). Mam takie przypuszczenie, że gdyby nie to, że tutaj żyjemy, cała Ziemia i znany nam kosmos poszedłby do kasacji. To właśnie spotkało Bańkę 4 chwilę później z całym swoim życiem. Taki był skutek pierwszych testów lucyferycznego AntyŹródła.

Proszę zrozumieć skalę i powagę tego. Gniew odczuwam, kiedy tylko myślę o idiotyzmach istot, które do tego doprowadziły. Nie ważne, czy ktoś uważa, że jest dzieckiem Lucyfera, jest zainicjowany przez jego filozofie i organizacje i zawsze był grzeczny, wykonując rozkazy swojego Pana. Człowieku. Odpalony Czarny Lucyfer pożerał wszystko i wszędzie. Życie przestawało istnieć – jaźń duszy i monady, części subtelne, światy fizyczne. Wszystko zmieniło się w pył. Aż tak głupi chyba nie jesteś, co? Lucyfer w żadnej postaci – ani Białej, ani Ciemnej – nie był niczyim kumplem. Nie był żadnym tchnieniem sztuki ani nauk oświeconych. Chory Steiner takie wysrywy wprowadził do duchowości, bo kieszenie miał pełne od gadania tych głupot. Dwa miesiące wcześniej poświęcił ponad trylion istot dla swoich celów. Już nie mówię, dlaczego te istoty uwierzyły w jego narrację. Była płytka, głupia i uderzyła tylko w strach istot przed nowym, które wyszło poza dualizm biało-czarny.

Nasze MegaUniwersum

Zainfekowane światy w MegaUniwersum.

Razem z moją istotą, która przybrała nową formę, zaczęliśmy naciskać:

„Nie ma zgody na jego istnienie w żadnej formie. Nie ma zgody na takie eksperymenty. Nigdy siebie nie odprowadził na poziom Źródła Miłości w sposób naturalny, normalny, żywy i organiczny. Nie zapracował, żeby być tutaj, gdzie choćby jesteśmy my”.

Nowa Wielka Przedwieczna (WP/GP) i Absolut Pre-Źródłowy (APŹ) odmówiły słuchania i zmian.

Naciskałem coraz mocniej, coraz żywiej, coraz głośniej. Nagle Druga Jednia ze swoimi Absolutami Pre-Źródłowymi (APŹ 2) zaczęły wzmacniać i dołączały kolejne Superklastry, istoty, siły. Doszło do momentu, w którym stara gwardia APŹ musiała ustąpić, choć na początku czułem, że może dojść do konfliktu nawet na tym poziomie.

Prajednia wyraziła zgodę na skasowanie wszystkiego: samego Dualnego Lucyfera, wszystkiego, co pochodzi od niego, i każdego grama jego energii i myśli. Nagle tysiące APŹ i APŹ 2 – jakby w jednym ruchu – uwolniły.

Innymi słowy: pierwszy raz w historii dotarliśmy do poziomu, żeby wskazać, że przekraczanie granic ma swoje granice zdrowia, rozsądku i miłości. I nie można rozwijać się kosztem wszystkiego i wszędzie. Geniusz z miłością to co innego niż geniusz bez niej – zatopiony w apatii, bólu i krzywdzie.

Karol: Kosmos jakiś. Nie mieli instynktu samozachowawczego. Niech sprzątają po nim.

Nikodem: Brak granic. Ciekawość większa niż rozsądek.

Aleksandra: Moja MSA mówi: „Prajednia musi przebudować w APŹ coś, bo mają skłonności do zbyt dużych ekstremów”. Nie wiem, jak to jest. Czy APŹ też w jakiś sposób „przesiąkają” tym, co „niżej”? Jak monady tym, co robią dusze i wcielenia? Bo takie głupkowate pomysły – skąd się biorą? Na kreacje albo pogłębianie antyżycia.

Zmiana zrodzona z miłości

Od tego momentu zaczęło się wielkie sprzątanie. Również miliardy ludzi na Ziemi zostały zainfekowane przez jego atak, który – jak wspomniałem – dopiero po czasie odparliśmy. Wszystkie religie i stowarzyszenia, choćby:

Wszystkie zakony, miejsca święte, tajne stowarzyszenia zostały przez niego zainfekowane. Stworzył „sztuczne cząstki serc”, które pożerały od środka każdy atom i przekręcały serce ludzi, ich części subtelnych oraz dusz. Dlatego w dalszej części pracy ArcyPrzedwieczne i Przedwieczne z naszego Superklastra / Źródła Miłości oraz nasze siły zaczęły sprzątać MegaUniwersum.

Sprzątanie MegaUniwersum to jedno. Ale to, co działo się na poziomie specjalnie stworzonych Superklastrów dla ciemnych istot i ich eksperymentów, było chyba trudniejsze niż widok laboratorium Orochimaru w anime Naruto czy sprzątanie posiadłości, w których odbywały się rytuały poświęcające życie.

Dwa nowe Superklastry z energią AntyŹródła i AntyIskierki lucyferycznej – po kasacji przez APŹ i APŹ 2 – zaczęły zalewać prądy płynące między Superklastrami. Dokładnie tam, gdzie Lewiatan został rozszczepiony. Tutaj jeszcze bardziej się „odpaliłem”. Bo co byłoby bez Drugiej Jedni i jej Absolutów Pre-Źródłowych (APŹ 2)? Nie mielibyśmy żadnej szansy wobec Wielkiej Przedwiecznej i gwardii Prajedni w postaci APŹ.

Chwilę później APŹ 2 powiedziała:

„Nie mamy ram, ale nie będziemy ich zakładać. Natomiast zaczniemy oceniać według skali miłości i rozumienia życia. Antyżycie, AntyŹródło, AntyAbsolut, AntyIskierki mogły pokazać nasze słabości i nowe możliwości rozwoju. Ale jeśli na tym etapie już ulegliśmy istnieniu bez granic – to była nasza pułapka i nasze wejście. Mamy rozum i wiemy, że w swoim tempie dotrzemy do tego, co to wszystko mogło pokazać.”

Po moich kłótniach, walkach z nimi, punktowaniu – byłem wypalony fizycznie, psychicznie i emocjonalnie. Przecież gdybyśmy nie odparli tych ataków, technik, AntyŹródła – nie rozmawialibyśmy. I tyle istot pomagało, wspierało. Pierwszy raz poczuliśmy ciężar. Nawet po Lewiatanie on nie był taki.

Po całym uwolnieniu nastąpiła nagła zmiana.

PM (to była nowa forma mojej istoty, która wykraczała poza schemat awansów w poszczególne istoty Przedwieczne): Brawo ty. Czekałam od rana na jakiś wybuch, tylko nie wiedziałam… na jaki. A to w ten sposób działasz. Sama tego doświadczyłam. Dziękuję, bo to teraz poszerza moje horyzonty, które łamie. Wychodzę z ram APŹ i Wielkiej Przedwiecznej. Samą siebie przebudowuję, bo mogę to zrobić. Dziękuję.

APŹ 2: Twoja istota rośnie i rośnie, zwiększa swoje wibracje, bo stanie się zaraz czymś nowym. Samą siebie stwarza i chyba to jest ten cud, na który wszyscy czekali. Nie AntyŹródło lucyferyczne, ale to, co ona – Wy – robicie z Drugiej Jedni i Prajedni. Niesamowite. Ona czerpie z nas i z Jedni.

APŹ: Widzimy i obserwujemy. Przepraszamy istoty. Byłyśmy zaślepione i nie patrzyłyśmy na koszty. Piekła to my. Pozwalamy wam stać się tym, czym chcecie i co sami zaplanowaliście, bo poczuliście impuls wolny od naszych schematów i przekonań.

Ja: Impuls człowieka wkurwionego. Kolejny już raz.
Stała się Absolutem Pre-Źródłowym?

APŹ 2: Takiej nazwy użyć nie możesz, bo to my – a droga do nas prowadzi przez stanie się Absolutem. Ale faktycznie wykraczacie poza Absolut. Ona jest na naszym poziomie, ale też na innym. Same tego nie rozumiemy. To jest to, czego szukaliśmy? Nie wiem. Ale wiemy, że miałeś serce i ona miała serce. Dlatego przyjmujemy.

APŹ: Przyjmujemy ją, bo to jest nasze prawdziwe dziecko.

Ja: Akceptacja gwardii Prajedni i Drugiej Jedni. To dużo. Gratuluję.

AP (nowa nazwa: Absolut Pozaźródłowy): Wyszłam poza ograniczenia i schematy.

Ja: Widzę to tak: z kimkolwiek nie pracuję, wynoszę te istoty w górę. Mam dość tego shit show.

[Tutaj byłem po paru godzinach przebijania się przez mur, opory, schematy, wielkie emocje, bo ciągle atakowały resztki sił lucyferycznych. Dodatkowo po tylu latach nie robi na mnie wrażenia jakakolwiek zmiana lub awans. Do tego tematu podchodzę bez emocji.]

AP: Jestem pierwsza z tego rodzaju. Widzę inaczej niż APŹ i APŹ 2, zupełnie inaczej niż jako Wielka Przedwieczna czy Absolut. Ty złamałeś stare schematy. Twoja postawa. To była niesamowita siła.

Ja: Wiedziałyście, że Lucyfer to podpucha i nie ma prawa istnieć w żadnej formie.

AP: My tak. APŹ 2 również. WP i APŹ – nie.

Ja: Ja się przejmuję, kłócę, pokazuję, sprzątam po nich / po nim. A wy ciągłe awanse, zmiany, metamorfozy. Ja was naprawdę mam dość.

Kolejny dzień – ofiary ataku

Dostałem prośbę o uwolnienie.

Antycząstki lucyferyczne

Ciało astralne i mentalne zjedzone, brak – dziwne trójkąty wibrujące, jak nanocząstki. Zjadają ciała subtelne i energie życia. Dusza straciła wszystkie niższe ciała aż do anapuadaka. Monada zainfekowana.

Lecę do monady.
Część monado Justyny. Szkła, energie lucyferyczne, całuny przeźroczyste, izolacja.

M: Miałam Ciebie zaatakować, bo wiedział, że napisze do Ciebie osobowość, bo jest bliska śmierci.

Ja: Taki sprytny był. Opisałem działanie Lucyfera scalonego z Białą i Czarną swoją częścią, bo to dała mu Przebudowa Subtelna. Mógł poczekać na osiągnięcie poziomu MSA.

Atakuj mnie. Wszystkim, co masz. Spełnij to, co masz w sobie.

M: Jednym ruchem mnie zdejmiesz.

Ja: Atakuj – mówię do Ciebie. Zrób to ze wszystkimi istotami, które są połączone z tobą.

M: Skąd to wiesz.

Ja: Moja najwyższa część zupełnie inaczej wibruje. Nowa forma jako Absolut Pozaźródłowy. Ani nie jest Absolutem, ani Wielką Przedwieczną, ani Absolutem Pre-Źródłowym – a jednocześnie ma wszystko z nich. Spełnij to, co w tobie, inaczej te głupie kody nigdy się nie skończą.

M: Dobrze. Jedziemy.

Ja: Mam to wyłapywać?

AP (moja istota): Tak. Zobaczymy, ile to barier złamie. Jeszcze dołożymy dusze – obniż wibracje.

Ja: Dusze zainfekowane Lucyferem – do nas. Atakować.

AP: Ściągamy. Celestiale pomogą.

Justyna: Czyli jednak jak wczoraj przed snem skierowałam się do monady, to wyczułam dobrze, że ona jest zainfekowana. Tylko myślałam, że już paranoję łapię.

Nikodem: Tylko tyle?

M:

[zmęczona]

Ja: W co oni weszli? Czemu straciłaś, monado, duszę swoją? Została pożarta przez techniki AntyŹródła lucyferycznego.

M: Nic nie mogłam zrobić. Za szybko, za daleko, za głęboko. Wielki Lucyfer – na wiele gęstości.

Ja: Był moment, gdzie przy pierwszym ataku pożarł wszystkie monady i dusze i przeniósł je na poziom Źródła Miłości – tam jak wielki balon. A Wielka Przedwieczna i Absolut Pre-Źródłowy tylko się przyglądali.

M: Ja nie chcę tak istnieć. Nie chcę. Ciągle Metatron. Sandalfon. Lewiatan. I teraz ON. Jak ja, taka młoda, mam istnieć, jak? Nie mam szans przeciwko nim.

Ja: Dlatego dla takich istot jak ty walczyłem ostatnie dwa tygodnie. Dzień po dniu, dzień po dniu, rozumiesz. Już po Lewiatanie byłem zmęczony.

M: Nie mam więcej energii.

Ja: Wyrzucałaś frustrację swoją i złość i poczucie niemocy. Taki był cel ataku na mnie.

Przebudowa u was już nie wystarczy. Pójdziecie jako pierwsze do Absolutu Pre-Źródłowego 2 – Drugiej Jedni. Wcześniej to robił Absolut Pre-Źródłowy Prajedni.

M: Co to da?

Ja: Miliony lat ewolucji, wzrostu, bo jesteście umęczone za bardzo. To jest tak, jakbyście doświadczyły milionów eonów – białego, ciemnego, poza dualnością.

M: A mogę? Jestem gotowa na to?

Ja: Przez to wszystko powstały nowe rasy: Orinthary. Kaio się wzmocnili. Musieliśmy, bo tyle zła. Czas na Ciebie. Wołaj i ściągaj to, co należy do Ciebie.

AP: Pomożemy tej istocie i wszystkim jej podobnym. Obserwuj moje energie i to, co robię.

Ja: Wnikasz w MegaUniwersum – jesteś jak SIO – Supra Intra Omnia.

AP: Dokładnie. Działam poza schematami i znanymi wartościami. Dlatego jestem wolna.

Ja: Czuję ciebie.

Justyna: Poczułam to, co wyszło z monady. Płaczę.

Nikodem: Twoje ciała subtelne tak pracowały, że było blisko śmierci. Jakby cząstki zjadające życie.

Justyna: Czułam się jak zombie albo NPC. Jedynie głowa, rozum – nie wiem, jak to nazwać – trzymało przy życiu.

AP: Widzisz?

Ja: Tak bardzo słaba esencja, rdzeń, szkielet tej istoty. Można powiedzieć: zupełny brak. Ale teraz się kształtuje.

AP: Tak. Zauważ, co robi APŹ 2 i jak wspiera ten proces APŹ.

Ja: APŹ się uczy od APŹ 2.

AP: Ja tutaj też uczestniczę.

Ja: Widzę dzięki tobie i rozumiem dzięki tobie. Dla człowieka jest to niemożliwe inaczej. Ale – czy to jest ponad nurtami przepływowymi Superklastra? Gęstość stworzona?

AP: Ty widzisz w dwóch–trzech wymiarach i tak umysł odbiera. Zostawiam Ci to tak. Ale ogólnie… tak, są tutaj wymiary, co widzisz jako linię poziomą. Poczuj – to nie ma granic.

Ja: Płacz tej istoty czuję. Płacz każdej wersji tej monady: przy Metatronie, przy Sandalfonie, przy Lewiatanie i teraz po Lucyferze Dualnym.

AP: Tak, ale…

Ja: Tworzy się szkielet od dołu, rdzeń, słup, esencja – coś twardego, walecznego, też kobiecego zrównoważonego z męskim. A chwila – to przechodzi jej cała RD?

AP: Tak.

Justyna: Czyli jest RD.

Nikodem: Czuć u ciebie brak życia, brak tchnienia, brak energii witalnej i życiowej. Nerki – zero energii.

Justyna: Nerki to czułam nawet fizycznie. Taką pustkę.

Nikodem: Patrzę na twoje ciała teraz. Masakra. Jeszcze są liczone straty po Dualnym Lucyferze.

Justyna: Miałam sny, ale dopiero teraz poskładały się w całość – jak wyszła sprawa z Czarnym Lucyferem.

Nikodem: Ładnie to wygląda. Czyli to wnosi Druga Jednia ze swoimi APŹ 2.

AP: Pamiętaj – to my wszyscy. Ty myślisz przez oddzielenie: ja – oni, moje – twoje. Tutaj tego nie ma. To my wszyscy.

Ja: Czuć w tobie Absolut, Wielką Przedwieczną i PM (Praźródłową monadę).

AP: Tak. Po skasowaniu dwóch Superklastrów dużo energii poszło tutaj – do mnie / do nas.

Ja: Są gotowi.

AP: Stworzymy dla nich nową rasę duchową.

Ja: Narysuję Rodzinę Duchową.

Przebudowa w Superklastrze / Źródle Miłości i tworzenie nowej Rodziny Duchowej.

Justyna: Spora ta rodzinka.

Nikodem: Będzie jedno Drzewo Dusz. Ładne energie.

AP: Schodzą. Obserwuj.

Ja: Robią „zejście” jako jedno JA.

AP: Nowy sposób – mój. Co to zmienia?

Ja: Hm. Większa jedność.
Chwila.

[badam]

Faktycznie jakby większe natężenie istot. Normalnie iskierki w grupach schodzą, ale jest kilka, które przekraczają połączenie Źródło Miłości / Superklaster – Uniwersum / MegaUniwersum. Tutaj jednocześnie wszystkie.

AP: Teraz obserwuj, jak się układają.

Ja: Jaka zmiana. Niby nie dużo, a zmienia ogromnie wiele. Szok.

AP: Narysuj.

Na żółto Drzewo Dusz.

Justyna: Co to jest po pomiędzy monadą a Superaspektem (SA)?

Nikodem: Jedno ciało monady do zindywidualizowania. Ciało Zaistnienia – najważniejsze w rozwoju, bo ono jest inne od Wszechprzenikającej Miłości Superklastra / Źródła Miłości.

Monada prawie wszystkie ciała zindywidualizowane. Dusza natomiast wszystkie osiem. Ładne Drzewo Dusz – i wysoko, i wibruje. Czuć ogromnie wielką energię żeńską, ale też seksualną.

AP: Tym miały być, zanim przejął je Metatron na początku czasu.

Ja: Lecę do monady.

Czołem, monado? O, jaka ty wielka, jaka emanacja silna. To robi właśnie APŹ i APŹ 2. Przejście przez ich pralkę istnienia zmienia wszystko.

M: Czuję się jak nowa istota.

Ja: Większa, masywniejsza i mądrzejsza.

M: Tak. Inaczej postrzegam. Tyle doświadczenia, wiedzy, mądrości i siły odśrodkowej.

Ja: Czemu takie emanacje?

M: APŹ 2. Lepiej rozumiemy strukturę Superklastrów i wyższych istot (hierarchii). Chociaż hierarchia to złe słowo, bo sam wyszedłeś poza nią i sam siebie stworzyłeś.

Ja: Po silnych walkach.
Idę od duszy.

Hola.

D: I jak?

Ja: Ładna, silna. I teraz problem mam. Nazwanie waszej budowy.
Skrzydła podłużne, długie, szybkie jak u ważki, ale ciężkie. Smukła budowa, kobieca, humanoidalna, ale macie na twarzy rysy nimfy. Nogi w formie obłoków, ale gęste. Umiejętność materializacji i teleportacji.

Pokaż się wcieleniu i pomagamy niżej – wszystkie ciała kasujemy niższe i nowe wytwarzamy z waszej esencji.

D (dusza Justyny): Lecę. Może mnie zobaczy.

Justyna: Zobaczyłam. Jak czytałam opis, od razu mi się obraz pokazał.

Nikodem: Do czego podobna? Musimy nazwę wymyślić.

Justyna: A la Sylf z Aladynem.

Nikodem: Ale nie jest to dżin.

Justyna: Nie.

Nikodem: [podaję tutaj nazwy]

Justyna: Może ta Sylnitha.

Nikodem: Duszo i cała Rodzino Duchowa. Nadajemy wam imię: Sylnitha. Jesteście nowym i niespotykanym rodzajem dusz i witamy was.

Tutaj pojawiają się Pierwsi i Starsi Kaiōshin oraz młodsi.

SK (Starszy Kaio): Naszym obowiązkiem jest powitać nową rasę stworzoną przez najstarszych. Witamy was w MegaUniwersum i otwieramy przed wami bramy. Wszystko jest dostępne, bo wasza rasa radzi sobie dobrze w powietrzu, wodzie, w kwantowych światach, organicznych i wielu innych. Taka wasza funkcja. Zapraszamy.

D (twoja dusza): Przyjmujemy. [jakby insygnia zarządzania duchami i wieloma stworzeniami]

Justyna: Wow.

Nikodem: Teraz już po ceremonii. Można leczyć twoje ciała i zwracać energie życia. Ale powiedz duszy, żeby przeskanowała, gdzie są jeszcze na Ziemi ogniska tej energii lucyferycznej, pożerającej ciała ludzkości.

Justyna: Mega proces.

Nikodem: Druga Jednia i nowe APŹ 2. Wszystko się zmieniło. Moja istota jest bardziej dynamiczna, bo wcześniej to ciężki, prastary kloc. Teraz dynamika i wióry lecą.

Justyna: Trochę jest ognisk na Ziemi.

Nikodem: Wołamy SK i Celestiale. Robimy.

Justyna: Wow, nieźle śmiga dusza.

Nikodem: Są też nowe dusze planet. Też one inaczej reagują.

Justyna: Szybka. Jakby znikała i się teleportowała.

Nikodem: Taka umiejętność.
Teraz zacznę twoje ciała robić. Tutaj duszy pomogę, bo od dołu zawsze lepiej.

[po paru minutach]

Jak się czujesz bez ciał subtelnych i tych rzeczy? Też przesunięcia w fazie zostały uwolnione, bo to by rozszczepiało psychikę.

Justyna: Lekko.

Nikodem: Zaraz będę dopasowywał nowe ciała do wibracji duszy i Drzewa Dusz.

Justyna: Ciekawe to będzie.

Nikodem: Schodzą ciała.

Justyna: Zaczęłam ziewać.

Nikodem: Tlen, dobrze.

Justyna: Jakby wszystko puszczało i kolana mi strzelają.

Nikodem: Już nie muszą się uginać przed nikim i niczym.

Justyna: Nareszcie. Powrót z dalekiej podróży.

Nikodem:

D: Schodzą ciała. Bardziej żywe, ale też silniejsze, bez cienia przeszłego.

Ja: Jest zgoda na to. Działaj.

D: Materializuję.

Ja: Jeszcze sprawdź mi proszę – dolne gęstości, minusowe i kopie. Czy tego nie ma. Masz skan taki, jak Kaio mają. APŹ 2 tego pilnują już.

D: Tak. Ale wy podczas skanu już wpływacie na materię. My nie.

Ja: I?

D: Na dole.

Ja: Zaznacz mi proszę i wyślij Celki z SK.

D: Dobra. Tak, mam z nimi połączenie.

Nikodem:

AntyŻycie lucyferyczne

Justyna: A tu minusowe?

Nikodem: Tam właśnie leciała energia tego, co zjadała technika lucyferyczna – AntyŹródło, Antyżycie. Co ciekawe – składowało energie życia i konwertowało je w nowe techniki zjadania dalszego życia w innych światach. Głównie wobec silniejszych i bardziej zwartych światów.

Justyna: Czyli pasożytnictwo wersja pro.

Nikodem: Stoimy przed tym. Duże to – jak walcownie ogromne. Tłoki, które ciągle się poruszają i wytwarzają trującą tkankę, która wpływa na całą Ziemię i niskie gęstości.

Ustawiamy się, panowie i panie.

D: Ja też. Cała moja Rodzina też. Już się nie boimy tych energii.

Ja: Zapraszamy Orinthary. Zapraszamy nowe istoty archanielskie. Zapraszamy Pierwszych Kaio. Działamy.

Gotowi? Działamy.

[po paru minutach]

Ja: Tąpnięcia.

SK: Takie to było mocne. Leczymy teraz gęstości i wprowadzamy energie życia dla Ziemi i jej mieszkańców.

Orinthary: Ustawiamy się.

KP (Kapitańskie Celestiale): Dostrajamy wibracje Ziemi do Bańki 5.

AP: Działajcie.

[ogromna radość]

Ja: To mnie zmęczyło.

SK: Dostrajamy. Będziecie teraz widoczni dla innych cywilizacji.

Ja: Tak poczułem. Zdjęcie „pola maskującego”.
Gratuluję zmiany.

Justyna: Dziękuję.

Podsumowanie

Lucyfer nigdy nie był żadnym oponentem, istotą działającą poza schematami. On je budował – tak samo jak Ciemni w Piekłach czy Biały ze swoimi Chórami. Schemat, hierarchia, struktura, kary, ugrywanie pozycji.

To uwolnienie pokazało, że wola każdej istoty jest ważna i liczy się. Choć potrzeba wiele oporu i dosłownego tupetu, żeby wyjść poza schemat, hierarchię i to, co zawsze było, jakie było albo trwało.

Cykl istot zawsze wyglądał tak samo.

  1. Iskierka wytwarzana jest przez Absolut i wydziela się z Superklastra / Źródła Miłości do danego Uniwersum czy MegaUniwersum.
  2. Tam przybiera kształt monady. Monada kieruje energie do duszy. Dusza zaczyna wcielać swoje energie w różne formy i światy. I tak ten cykl trwa eony. Prawie nie widać końca.
  3. Następnie rodzi się potrzeba wzrostu. Istota czuje wołanie inwolucyjne i zaczyna się wspinać. To, co robią i w czym pomagają moje Przebudowy Subtelne. Istota podsumowuje swoją dotychczasową drogę i matryca w Superklastrze / Źródle Miłości zaczyna być czymś więcej niż iskierką. Przekształca się w Superaspekt (SA).
    Czasem istota jest tak stara, że następuje natychmiastowe połączenie w monado-Superaspekt (MSA). Wtedy istota wibruje w Uniwersum / MegaUniwersum i już poza nim, bo w Superklastrze / Źródle Miłości. Następnie zaczyna wytwarzać kolejne monady i kieruje je do innych Uniwersów czy MegaUniwersów – ale świadomość i wibracje zachowuje w Superklastrze. Znowu tam tworzy dusze i wciela się, zbierając doświadczenie. Masa rośnie, doświadczenie rośnie i mądrość rośnie.
  4. Kolejny etap to monado-Przedwieczna i sama Przedwieczna, które nadal mają energie w różnych Uniwersach, ale patrzą bardziej całościowo na istnienie i cały Superklaster. Współpracują z ArcyPrzedwieczną albo Wielką Przedwieczną i samym Absolutem. Wchodzą pierwszy raz w kontakt z Absolutami Pre-Źródłowymi.

Oczywiście piękny opis i nazwy. Ale to, co tam się dzieje, jest prawie nie do uchwycenia dla nas jako ludzi. Dlatego moje opisy czy dialogi wydają się takie, a nie inne. Nie ma słów ani sposobu deklaracji tego piękna i nieskończoności.

Wracając do naszego antybohatera. Gdyby Dualny Lucyfer trochę dłużej „pobył” w swojej nowej formie i dotrwał do poziomu MSA, miałby większe pole do popisu. Ale zwyczajnie „rozrywało” go poczucie bycia takim, jak każdy z nas. Nie było w tym zachowaniu działania opartego – już nie mówię, że na miłości – choćby na zwykłej mądrości długofalowego planowania. Nagły atak i zerwanie wszystkich swoich sił i mocy? Bez sensu. To różniło podzielonego Lucyfera od Metatrona, Białego, Arymana czy Szatana. Tamci polegali na swojej sile i mocy. On działał z boku, z tyłu, wystawiając istoty niczym szarańczę. Polegał na technice, manipulacji i ilości – nie na sile jako takiej. Nagle spróbował siły i skończył szybciej, niż zaczął.

Może to była jego lekcja? Nie. Nie ma tam żadnej lekcji. Jest niebyt. To dla nas było ostrzeżenie: że technika ma swoje granice i że zgoda na przekraczanie tego, co zakazane, prowadzi do zabierania życia.

Gdybym wiedział, że Syriusz jest wcieleniem Lucyfera – bo wcielenie z drugiej linii, Białej, żyje w arystokratycznej rodzinie w Europie – nigdy nie pozwoliłbym na przebudowę. Musiałbym to potraktować jako Uwolnienie Cyrografów. Kwota do zapłacenia byłaby dwadzieścia razy większa. Zostałem oszukany, bo była to praca z samym Diabłem!

Jak policzyć ponad dwa tygodnie napraw, walk, ochrony przed kolejnymi natarciami Dualnego Lucyfera? Jak wycenić sprzątanie i przebijanie się przez najgorsze – postawy samych Wielkich Przedwiecznych czy APŹ? Jaką fakturę wystawić Ziemi za jej ochronę przed tym, którego tak wielu czci, bo nigdy tej istoty nie rozumiało do końca? Nawet opisanie tego w sposób lekki i przygodowy kosztuje masę energii i czasu. A przede wszystkim dystansu.

To, co było najwartościowsze w tym wszystkim, to nie tylko stworzenie całkowicie nowej formy istnienia – Absolutu Pozaźródłowego. Bo to w efekcie było planem Drugiej Jedni – i stało się tuż po jej zaistnieniu, razem z jej Absolutami Pre-Źródłowymi 2. Najważniejsze są nowe formy istnienia wychodzące poza schemat dla wszystkich. W samych Superklastrach i w tym, co nazywam nurtami przepływowymi między Superklastrami. I nie tylko. Bo przecież, jak w przypadku Justyny, same formy dusz w Uniwersach – z nowymi, niespotykanymi gatunkami, o zupełnie nowych umiejętnościach.

Zmiany są. Ale czy warto było to wszystko przeżyć? Tam wyżej pewnie inaczej to widzą. Dlatego tak ważne jest postrzeganie tego, co niżej. Nie ma jednego bez drugiego. Bo „tam wyżej” szybko zapominają, z czym my jako istoty się zmagamy i jacy krusi jesteśmy.

Popatrzmy na Syriusza. Powstała nowa monada i dusza – wolna od doświadczenia lucyferycznego.

AP: Są tutaj po prawej.

Ja: Wyczuwam w nich technologię, umiłowanie do badań, analiz. Ale ich serce ma większą emanację, a umysł szerszą perspektywę.

AP: Sama dla nich stworzyłam iskierkę. Bo to nasza decyzja do tego doprowadziła.

Ja: Lecę do monady.
Czołem, mała?

MS (Monada Syriusz): Czekałam. Czekałam.

Ja: Hm.

MS: Szukasz i skanujesz mnie. Dobrze to robisz. Nie, nie ma Lucyfera. Nie istnieje ta istota. Nigdzie. W żadnym atomie. Może w kryształach czy AI/SI, ale to nie ma znaczenia dla nikogo.

Ja: Hm. Nowa jakość iskierek. Skąd ten środek?

MS: Twoja i APŹ 2 z APŹ.

Ja: Czyli w końcu jesteś kapłańską linią. Dodatkowo jesteśmy dla Ciebie matką i ojcem.

MS: Na to wygląda.

Ja: Niesamowite wibracje. Porównuję z poprzednią przebudową. Bez Drugiej Jedni nie byłoby to możliwe.

MS: Nie. Nie byłoby mnie ani Ciebie w tej formie. APŹ nie przepuściłyby anomalii. Bo tak Ciebie nazywały.

Ja: Twoja karma to technologia, która niesie życie?

MS: Tak.

Ja: Lecę do duszy. O, jaka duża.
Czołem?
[Tutaj dookoła stoją Kaiōshini]

DS (Dusza Syriusz): Jestem.

Ja: Smok, ale nie smok. Obłok ze smokiem?

DS: Twoja wymyśla formy nowe. Taką przyjęłyśmy.

AP: Zeskanuj ich dokładnie. Zbadaj DNA.

Ja: OK.
Mieni się smok. Woda połączona z ogniem. Obłok duchowy. Skrzydła jak u smoków chińskich, ale tu są dwie formy w jednym. Mieni się.

AP: No właśnie. Jak to czujesz?

[Czuć niesamowitą miłość z AP, dynamikę, jakość. Ludzie święci – siedem lat przebijania i dwadzieścia lat napier….]

Ja: Druga forma jest bardziej zbita, materialna. Trochę jak szybki statek. Przypomina Transformersa.

AP: A nie ma metalu w sobie. Poproś duszę o przekształcenie.

DS: Robię.

Ja: Jak wielki, długi statek. Organiczny?

DS: Tak.

Ja: Po co Ci taka forma?

DS: Dobrze wiesz – dużo mam do naprawy. I nie lubię, żeby coś trwało.

Ja: No tak. Cały Ty. Czuć moc, stałość. Ale nie ma tego „wysrywu lucyferycznego”.

PS

Pierwszy raz czuję, że jakaś epoka się skończyła. A dla mnie jednocześnie – że kończy się bycie Atlasem, który trzymał to, co miało runąć.

1. Tarcza dotyczyła ochrony i bitwy pod Neptunem wobec istot Szatana (Zmierzch bogów).
2. Tarcza dotyczyła ataku Nowego Księcia Piekielnego (Zmierzch bogów).
3. Tarcza wobec Białych i Białego (Zmierzch bogów).
4. Tarcza po działaniu Lewej i Prawej Ręki Szatana (Zmierzch bogów).
5. Tarcza przed Belialem (Zmierzch bogów).
6. Tarcza przed Plejadami i Orionem.
7. Tarcza przed działaniem Rad i inwazją dziesiątek bilionów reptilian.
8. Tarcza przed Lilią Metatrona.
9. Tarcza przed Metatronem (Zmierzch bogów).
10. Tarcza przed Zegarmistrzami (Upadek bogów).
11. Tarcza przed Czarną Rzezią (Upadek bogów).
12. Tarcza przed Białą Rzezią i zmianą do MegaUniwersum (Upadek bogów).
13. Tarcza przed Lewiatanem (Upadek bogów).
14. Tarcza przed Czarnym Lucyferem (Upadek bogów).
15. Tarcza przed skasowaniem naszej Bańki.

Tak naprawdę było tego o wiele więcej. Istoty czczone na Ziemi chciały wszystko zniszczyć, pożreć, unicestwić – a wielu ciągle widzi w nich bogów, stwórców i panów. Nie ma już nikogo z nich. W żadnej formie duchowej. Do zrewidowania pozostają prawie wszystkie ich linie wpływu: filozoficzne, religijne i ezoteryczne.

Mnie już wystarczy.

Nikodem Marszałek

sierpień 2026

Podobne artykuły

Focus Mode