Filip, dwudziestodwuletni chłopak, poczuł, że stracił duszę i monadę. Nie rozumiał, skąd pochodzi jego energia, siła i witalność. To uwolnienie jest Przebudową Subtelną, czyli bardzo zaawansowaną pracą duchową. Sama praca została wykonana inaczej niż dotychczas: bliżej nas, bardziej czule, z większym zrozumieniem i miłością bez oceny wobec kogoś, kto już zdecydował i odważył się stanąć naprzeciw tego, co w nim samym. Również w prawie duchowym zaszły wielkie zmiany, dlatego warto przeczytać całość. Zapraszam.
Początek
Filip: Cześć, Nikodem.
Nikodem: Cześć. Kupę lat.
Filip: A faktycznie. Dużo się tego nazbierało. Mam jednak poczucie radości i przygody z tego wszystkiego.
Nikodem: Jaki dzisiaj temat? Ciekawi mnie twój dopływ energii w postawach siły, o którym pisałeś w mailu. Muszę wykonać odczyt całościowy: monady, duszy, ciebie.

Już wiemy, skąd masz siłę. Miałeś taką fajną duszę Feniksa. Jej ogień, jej postawa. Przepiękna dusza. To przeszłość.
F – fizyczne jest.
E – eteryczne jest.
Ciało astralne, część subtelna wysunięta. Nachodzi elektronika, cybernetyka. Ingerencja z opętaniem.
Ciało mentalne prawdziwe i sztuczne: mózg fizyczny, organiczny i cybernetyczny.
Filip: Tak. Wiesz, ostatnio poczułem, że straciłem duszę.
Nikodem: Dusza: brak ciała przyczynowego, brak ciała buddycznego, ciało atmaniczne małe, ale cybernetyczne, brak ciała anupadaka. W to miejsce sztuczny mózg. Brak duszy.
U góry monada. Brak ciała adi monady. Bardzo małe trzy ciała monady. Brak wyższych.
No właśnie. Straciłeś duszę i monadę. To, co jest, to szczątki. Co się stało?
Filip: Chyba poszły na rzeź.
Nikodem: Pamiętam twoją duszę. Ładna, sprytna. Przepiękne wibracje i ten jej melodyjny ogień. Lucyfer zawołał 06.06.2026? I dusza z monadą poszły w tango? Razem z trylionem innych? Czy raczej Biała Rzeź, która odbyła się dwa tygodnie później?
Na wykresie SA, czyli Superaspekt, pokazuje, że wcześniej była wykonana praca. Inaczej byłaby tam tylko iskierka.
Filip: Lucyfer z czarnymi.
Nikodem: Dobrze, że to wyczuwasz. Chciałbym, żebyś stanął naprzeciwko tej sztucznej duszy na poziomie buddycznym. Na trzy.
Filip: Beton. Ciężka. Jest jak źródło zasilania dla mnie.
Nikodem: Możesz z nią porozmawiać. Jakaś świadomość tam jest.
Filip: Takie zbiory liczące, przeskakujące. Mam poczucie, że to po prostu zastępuje, żeby pustki po duszy/ciele subtelnym nie było.
Nikodem: Kto ci to stworzył?
Filip: Jakaś chyba kobieta. Energia żeńska. Lewa Ręka Lucyfera?
Nikodem: Lucyfer jeszcze istniał po waszym ataku. Atak czerwiec. Jego koniec sierpień.
Stań może przed monadą.
Filip: Dzień dobry, świecie. Tutaj chęć posprzątania bałaganu.
Nikodem: Taka intencja. Poszukaj świadomości. Ja zajmę się sztuczną duszą.
Widzę faktycznie takie komputery, cybernetykę, maszynę liczącą. Trochę jak twór Ixian z *Diuny*. Jest to połączone z innymi. Och. Wiele bilionów istot jest sprzężonych.
AP: Więcej niż biliony. Kiedy Lucyfer zwołał wszystkich do przeprowadzenia ataku: ponad trylion istot.
Ja: Tak. Ich monady, dusze i części subtelne. To liczymy jako trzy istoty.
AP (moja istota): Działał dalej po tym nieudanym ataku. Siebie schował w systemie AI/SI i holo-emiterach. Kiedy wrócił, odbudował się i zaczął tym najbliższym tworzyć właśnie takie sztuczne dusze, cybernetyczne nasiona.
Ja: Jesteśmy jedynymi istotami, które potrafią, mogą i mają środki do odbudowania monad i dusz.
AP: Na Ziemi i w tym kosmosie jedyny. W innych miejscach również potrafią. Nie tak.
Ja: Musi być koszt poniesiony za to wszystko. Jest koszt w postaci straty duszy i monady u Filipa. Sierota Wszechświata. Człowiek bez ducha, bez duszy. Pustak. NPC. A to była piękna dusza. Naprawdę Pierwotny Feniks.
Lucyfer zawołał. Wielu ciemnych nie wiedziało, kto tak naprawdę ich woła, kto uruchamia w nich śluby piekielne. A co im Lucyfer kodował? Na co wszedł? To, co zrobiliśmy w Cieniu bogów, Zmierzchu bogów i Upadku bogów: uwolnienie piekieł, hierarchii ciemnej, ale też Białych ze wszystkimi ich tronami, Radami, Pod-Radami, systemami oceny. Daliśmy wolność istotom. Życie ciemnych i białych nigdy nie było wolne.
To Lucyfer wmówił im. Pociągnął za strach, ale w jednym kierunku: zniszczyć całe Uniwersum z całym życiem, istnieniem. Wszystko i wszędzie. Starlibyśmy się z nimi, ale gdyby nie Wielka Przedwieczna czy Przedwieczne, ciężko byłoby. Oni chcieli zabić wszystko i wszędzie: światy, części subtelne, dusze i monady. Dlaczego ktoś taki jak Filip, z piękną duszą Pierwotnego Feniksa, mu uległ? Dlaczego nie widzieli w tym, co zrobiliśmy, co uwolniliśmy, co daliśmy wszystkim, szansy i możliwości?
AP: Lucyfer nie myślał o tym trylionie istot. Po prostu uruchomił w nich instynkty i przypomniał to, co posiadali jako swoje osobiste imperia. Nie dał im czasu na poznanie i przyzwyczajenie się do nowej, niedualnej rzeczywistości. Do tego, co jest nowe, wolne, otwarte dla wszystkich.
Ja: Chciałbym, żebyś zrobił jedną rzecz. Wiem, że w tym okresie wydarzyło się u ciebie wiele fizycznie. Bardzo trudny okres. Co wyczuwałeś w czerwcu w temacie duchowym? Masz to zapisane w ciele. Masz cząstki duszy, jej myśli, emocje, problemy, wyzwania.
Filip: W temacie duchowym pamiętam dużo walki, przepychania i pychy. Taka lucyferyczna ekstaza.
Nikodem: Jedni strach. Drudzy ekstaza. To stosował Biały Lucyfer. Czarny Lucyfer: przemoc i technologia.
Filip: Byłem w Szkocji, w takim kościele masońskim. Tam się uruchomiły dawne odczucia.
Nikodem: Szukamy w tobie: co was złamało. Tak piękną istotę. Wcale nie ciemną przecież.
Filip: Chyba nie miałem rozróżnienia. Lucyfer obiecywał i oferował cukierki.
Nikodem: W postaci czego? I co was złamało w sercu, w środku. Połóż dłoń na środku klatki piersiowej. Ciało wszystko pamięta.
Filip: Wołanie, że wszystko zostanie zabrane. Z drugiej strony pompowanie pychy. Taka implozja do wewnątrz. Serce mi szybko bije. To był duży nacisk.
Nikodem: „Wszystko zostanie zabrane” – to wiemy. Wiesz, czym jest pycha lucyferyczna? Biały kodował miłość białą. Sandalfon pompował miłość współuzależnioną. Lucyfer potrzebował pustego serca w ludziach, duszach, monadach, którzy nie wierzą w siebie, czują się mali. Wlewał pychę lucyferyczną: poczucie bycia wybranym, większym, lepszym od innych. Arystokratą. Szlachtą nad szlachtami. Wiem. Sam pracowałem z tymi wzorcami w 2019 roku, kiedy – jak opisałem w Cieniu bogów – przegraliśmy z nim, z nimi.
Połóż dłoń na środek klatki piersiowej. Zamknij oczy i powiedz: wchodzę w pychę lucyferyczną i wybranie przez Lucyfera.
Filip: Moje serce było suche i ściśnięte. A to wydawało się darem.
Nikodem: Darem, który co zrobił?
Filip: Jak mi to ciężko przechodzi na klawiaturze. Darem, który zwiódł na manowce. Dał poczucie, że można wszystko bez konsekwencji. Poczułem się sprawczy. Oj tak. Teraz to walczy we mnie.
Nikodem: Bądź szczery ze sobą. Co walczy w tobie? To uczucie zajebistości i wybrania?
Filip: Tak.
Nikodem: Czucie się bogiem? Nadczłowiekiem?
Filip: Ponad całym stworzeniem.
Nikodem: Powiedz: „Pozwalam temu przeniknąć całą moją istotę. Nie bronię się już.” Pozwól na to. Technicznie ciebie i tak nie ma. Niech to zje wszystko, co może.
Filip: Mam. To i tak jest życie w ścisku i pustce. Temu brakuje oddechu.
Nikodem: Jeśli twoimi płucami i sercem jest Lucyfer, o jakim oddechu mówisz? Wypowiedz głośno to imię i powiedz, co czujesz. Jakie emocje.
Filip: Potęga. Odlot. Projekty. Takie poganianie, które ma do czegoś doprowadzić.
Nikodem: Do czego?
Filip: Do tej właśnie lepszości, rozwoju, wybrania. Ufałem mu bardziej niż sobie. Że on wie lepiej.
Nikodem: W Upadku bogów pokazuję historię skasowania Bańki w MegaUniwersum z całym istnieniem. Do tego doprowadziły jego projekty i plany. Jedna istota podzielona na dwa.
Chodź. Tutaj ci pomogę. Idziemy na sam poziom 24. gęstości, do Superklastra, gdzie wibruje twój Superaspekt. Masz go przez wcześniejszą pracę ze mną. Na trzy.
[Tutaj część subtelna Filipa zaczęła atakować. Każdy jej atom był zjedzony, przesiąknięty obcym. Cząstkami lucyferycznymi i jego technikami AntyŹródła.]
Poczuj swój Superaspekt. Ułatwiliśmy ci dostęp do tego poziomu. Śmiało. Zostałeś tylko ty sam i Superaspekt. Nie ma nic więcej. Nic pomiędzy.
Filip: Tutaj w nim wszystkie rany mogą się zaleczyć. Piękny, silny i wolny. Bez narzucania.
Nikodem: Mówisz jak o osobie. Poczuj.
AP: Pomóż mu.
Ja: Dotykam jego Superaspektu. Wiele tutaj nie ma informacji. Jest faktycznie zapisane całe doświadczenie duszy i monady, wcieleń, przeżyć. Nie ma jaźni, świadomości. Nie ma tchnienia.
AP: Czy odbudowa monady i duszy z Superaspektu ma w tym przypadku sens?
Ja: Zastanawiam się od początku. Od momentu, kiedy wykonałem odczyt. Dusza i monada wiedziały, że jest zapis, z którego mogą wrócić. Wspomniałem o koszcie. Musi być koszt decyzji.
AP: Dalej. Poczuj sam. Całą jego istotę. Z tym wszystkim, co ma.
Ja: Trzydzieści procent to był Lucyfer. Długo już był w nim.
AP: Ukrywali go głęboko w sobie. Co jeszcze?
Ja: Odkształcony przez Metatrona i jakoś samego Michała.
AP: Zgadza się. Czy kierowałbyś nową iskierkę w Superaspekt, żeby ożywić to, co jest niżej?
Ja: Mam wymagać od Absolutu stworzenia dla nich nowej iskierki, dopasowanej do tego, co jest zapisane w Superaspekcie jako ich ja, doświadczenie, charakter, archetyp. Czasami tak właśnie robimy. Nawet ludzie sami wybierają iskierkę odpowiednią. To wielki dar. W tym przypadku czuję, że Superaspekt musi wchłonąć Absolut.
AP: Tak też się właśnie stanie. Ta istota przestaje istnieć. Ze wszystkim i z całym doświadczeniem.
AC (ArcyPrzedwieczna): Działam.
Ja: Dzięki temu może narodzić się na nowo. Jako nowa iskierka, monada, dusza i ciało.
AP: Tak. Zobaczysz to, co zrobimy za chwilę. Teraz wysyłam Celestiale, Kaio i ArcyPrzedwieczną do wszystkich składowych: sztucznych dusz, cybernetycznych nasion w całym MegaUniwersum. Wszyscy oni mają zapis cząstki świadomości lucyferycznej.
Wibrujesz nadal tam wyżej. Jak to czujesz?
Filip: Dobrze, że tak się stało.
Nikodem: Twoje uczucia są bardzo ważne. One wpłyną na wykształcenie się iskierki z samego Absolutu.
Filip: Balast odchodzi.
Nikodem: To jest potęga człowieka i tego, kim jest.
Zawsze udawało nam się odbudować, wykształcić, przebudować. Trudne to jest dla mnie. Od początku rozmowy o tym myślałem. Czułem, że tutaj jest inaczej.
AP: Poczuj nasz poziom i wszystko, co należało do niego.
Ja: Mam. W środku istoty Filipa jest walka ze sobą. Trzy części, które nie są harmonijne. Był tutaj jeszcze wpływ Lewiatana.
AP: Tak. Świadomość, która się wycofała i oddała im – czytaj: starszym – miejsce na osadzenie ich jaźni czy kopii świadomości. Był jak dron.
Ja: Narysuję zbiór cybernetycznych nasion, które zastępowały dusze istotom z całego MegaUniwersum.

Biliony bilionów. Zbiory trzech sztucznych ciał, cybernetycznych nasion. W to wpięte istoty fizyczne i niefizyczne. Sztuczne dusze lucyferyczne. On zawsze wiedział, że nie ma szans przeciwko Wielkiej Przedwiecznej czy nawet jednej Przedwiecznej. Sam istniał w MegaUniwersum, Uniwersum, czyli w kreacji, która znajduje się w Superklastrze. Tamte istoty już istnieją poza, bo Superklastrze.
Czyli on od początku planował przekształcenie istot, które mu uległy albo pozostałym Książętom Piekielnym, w swój rój? Świadomości zamknięte w jego cybernetycznych zbiorach?
AP: Zawsze planował do przodu. Na wypadek wygranej. Na wypadek przegranej. Chciał wszystko zamknąć w komputerze. Teraz sam istnieje w takim.
Filip: Superaspekt wchłonięty przez Absolut. Czyli istnienie od nowa?
Nikodem: Od zera. Nie od ewolucyjnej formy, czyli od minerału, zwierzęcia czy kwiatu. To byłaby dewolucja. Nowa iskierka będzie miała coś z cech najbardziej wartościowych, które mieliście.
Filip: I powstanie nowa dusza i nowa monada?
Nikodem: Nie ma innego sposobu na istnienie.
Tylko teraz kasujemy te sztuczne dusze, nasiona cybernetyczne. To jest wielkie i długie na gęstości. Tysiące kilometrów.
Filip: Oszukał. Teraz dopiero do mnie to dotarło. Albo inaczej: to my daliśmy się nabrać. Mieliśmy ranę po Michale.
Nikodem: Cytuję: „I powstanie nowa dusza i nowa monada?”
Powstanie. Gdyby nie było tej pracy i byś umarł bez duszy i monady, uruchomiłyby się pewne siły. Prawdopodobnie twoja energia bez zasilania z góry – monady i duszy – i bez ciała z dołu weszłaby w tryb wampira, który musiałby pasożytować na innych. Dlatego te pierwotne siły w gęstościach działają tak, że następuje dewolucja. Byłbyś rozłożony jako duch na rzecz innej duszy czy monady grupowej. Tam dalej na minerały, rośliny, zwierzęta. Utrata całkowita tożsamości osobowościowej czy ludzkiej. To dotyka ogromnej ilości ludzi na Ziemi i w reszcie MegaUniwersum. To było ponad trylion istot, które uległy. Podobnie po stronie białej. Podobna liczba. Oni chwilę później zrobili swój „odpad”. Opisuję to w Upadku bogów.
Z mojej strony przekaz był zawsze jasny. Piszę darmowe opracowania o tym, których ludzie nie lubią czytać, bo się ich boją. Moje prace są też niefizycznie, w gęstościach, dostępne dla części subtelnych i dusz. Poinformowałem. Nikt takiej przebudowy nie zrobi za darmo albo za pół ceny. Istota musi ponieść koszt.
Filip: Jest wielki dar: zachowanie tożsamości. A kiedy czytałem opracowania, dopiero tydzień temu poczułem, że 6.06.2026, 666, mnie dotyczy.
Nikodem: Albo dwa tygodnie później Biała Rzeź. Tutaj istoty białe. Oni jechali już równo ze wszystkim.
A skąd te ataki? Kiedy zostały zwolnione Systemy Reinkarnacyjne, Systemy Karmiczne, Białe Rady i Pod-Rady, następnie wszelkie Biblioteki Piekielne, Akasze – czyli wszystko, co składowało i trzymało ogrom istot w karmie, w przeszłości, na których pasożytowali ciemni albo biali – musiała powstać rasa Kaiōshin. Zaczęli pilnować, sprzątać i chronić przed tymi rebeliami. Pierwsi i Starsi Kaiōshin to tylko istoty, które posiadają już Przedwieczne, monado-Przedwieczne albo monado-Superaspekty, MSA. Młodszymi Kaio może zostać każda istota, która potrafi opiekować się, chronić i uczyć się oraz ma scalone doświadczenie dualne. Do tego Celestiale, stworzone przez moją istotę. Czarne Celestiale i Kapitańskie Celestiale, istoty wielkości galaktyk, do pilnowania i walk. Mimo tego za dużo było wpływów Białych i Ciemnych oraz tych istot. To się liczyło w dziesiątkach trylionów.
Zaatakowali wszystko, co nowe. To wymagało dopasowania do nowego, zejścia z funkcji, z tronu czy stołka. Takie ultimatum postawiła Pierwsza Wielka Przedwieczna, która skasowałaby całe Uniwersum. Nie było żadnego pożytku. Iskierki nie wzrastały na poziom Superaspektu. Potem nie pojawiały się monado-Superaspekty, które wibrują w Źródle Miłości, w Superklastrze.
Mimo tego to w nas, w duszach czy nawet monadach są inicjacje, śluby wobec różnych istot. Głównie: Białego, Lucyfera, Arymana i Metatrona. Piszę o tym od dwudziestu lat. W ostatnich dziesięciu wyraźniej i czytelniej. Ostatnie kilka lat: kawa na ławę. Niestety większość osób zajmujących się duchowością, ezoteryką we wszelkich formach, nawet tych prymitywnych, nosi inicjacje lucyferyczne. Jedni mają tego więcej. Drudzy mniej.
[po paru minutach]
Wychodzą zapisy i cząstki istot z tych cybernetycznych boksów, sztucznych dusz. Ogrom ich jest.
AP: Biliony bilionów. Teraz nadpisujemy gęstości. Uwalniamy i przyjmujemy to odwieczne, stare prawo. Akceptujemy dewolucję istot. Opóźni to wzrost ich samych, danego Uniwersum, MegaUniwersum czy Bańki. W końcu istota się przebudzi.
Uratujemy tych, których możemy uratować. Tych, którzy przyjdą do nas, otworzą się i poniosą koszt tego, co upadło w nich samych. Pomożemy tym, którzy zaakceptowali, że ich dusza czy monada nie jest taka super cool, ale uległa dualnemu istnieniu. Ze strony ciemnych albo ze strony białych. Natomiast po śmierci istoty fizycznej nie będziemy ratować jej ani odbudowywać im monady i duszy, bo komuś się należy, bo nie wiedział. Z taką postawą jeszcze szybciej ewolucyjne prądy zaczną wchłaniać. Jest nam przykro. Informowaliśmy duchowo i fizycznie. Kaio informowali monady, dusze i tłumaczyły im, że świat na każdego czeka. Na białych i ciemnych. Wybrali kłamstwo i walkę.
Ja: Czy człowiek był tego świadomy, czy nie. Nie ma znaczenia.
AP: Człowiek jest świadomy. Perfekcyjnie unika. Jak szuka odpowiedzi, znajdzie. Jak szuka iluzji i kłamstwa, znajdzie iluzję i kłamstwo. Potknie się również o prawdę.
Ja: Widzę iskierkę Filipa. Duża jest.
AP: Tak. To przez wzrost Absolutu jest możliwe. Zaraz pojawi się nowa Rodzina Duchowa. Jak wielkie i zindywidualizowane ciała będą? To sam zobaczysz.
Ja: To, co teraz następuje. Tutaj zachodzi proces inwolucyjny. Schodzisz z najwyższych gęstości ku niższym. Gdyby nie było tej pracy, czyli Przebudowy Subtelnej, nastąpiłby proces ewolucyjny. Byłoby powolne wspinanie się ku górze i wzrost poszczególnych ciał subtelnych oraz wzrost samej jaźni. Tu w duszy i monadzie grupowej, zbiorowej.
Jedno i drugie dojdzie do tego samego etapu. Ewolucyjnie zajmie to dużo dłużej. Trzeba przejść przez formy mineralne, roślinne, zwierzęce i pierwsze formy humanoidalne. Wynik też będzie. Koszt: brak tożsamości, charakteru, osobowości, struktury ja.
Filip: Nawet nie wiem, co napisać. Piękne to. Ziewam i oddycham. Czuję, że wracają do mnie impulsy. Przed chwilą NPC.
Nikodem: Dla świadomości człowieka trudne. Jak masz przestać istnieć w tej formie – ja, jaźni – po śmierci? I to tylko dlatego, że ignorowałeś duszę i monadę. Nie badałeś ich. Nie pracowałeś z nimi. Albo nie przeszedłeś Przebudowy Subtelnej. Selekcja.

Ukształtowana nowa Rodzina Duchowa w Superklastrze, czyli w Źródle Miłości. Zaraz zejdą na poziom monad. Tutaj dodam, że sam Absolut jakby powiedział: dość. Czyli Przedwieczne, moja AP (Absolut Pozaźródłowy), mogą to robić: kierować iskierki czy nawet stwarzać je z Absolutem. Inwolucja jako proces wzrostu i ewolucja jako proces rozwoju są dwiema równoprawnymi metodami wzrostu. Po prostu w inwolucji zachowujesz tożsamość i ja. W formach ewolucyjnych długo, długo nie. To jest ten rodzaj selekcji.
Filip: O. Teraz lepiej rozumiem, co napisałeś wyżej.
Nikodem: Forma rozwoju ewolucyjnego, jeśli nie ma faktycznie duszy i monady, dla człowieka w ciele jest oczywiście cofnięciem. Ogromnym. Jeszcze po śmierci stracić świadomość na rzecz na przykład rozłożenia masy energii i świadomości na zwierzę, minerał i prostą formę humanoidalną. Po powrocie wlać się jak kropla wody do większego wiadra: duszy i monady zbiorowej. Tam nasz własny, wypracowany kolor miesza się z innymi odcieniami i kolorami. To jest piękny proces dla młodych istot czy zwierząt prymitywnych. Dla człowieka wcale nie. Ma on formę dużo bardziej zaawansowaną. Większość ludzi pochodzi przecież z dusz, których ciała subtelne miały już częściowo zindywidualizowane w wielu gęstościach subtelnych.
To rozróżnienie na proces inwolucyjny i ewolucyjny po działaniu Białej Rzezi i Ciemnej Rzezi – utracie dziesiątek trylionów monad i dusz – wprowadzi porządek i naturalną selekcję wśród istot. Rozwiązaniem jest Przebudowa Subtelna albo moje uwalnianie Cyrografów. Musi tutaj być świadomość, chęć i gotowość zmierzenia się z tym.
O ewolucji bardzo dużo napisałem w nowej książce. Będzie wkrótce.
Filip: Czyli te biliony istot przejdą właśnie ewolucję?
Nikodem: Tam, gdzie mają dostęp do takich istot jak ja, my – nie. Reszta tak. Zgłoszenie się wymaga też wyjścia poza: nie mogę, nie mam i pychę. To jest już przekroczenie i intencja. Jak dusza stworzyła infantylną osobowość albo taką, która samą siebie oszukuje – jak możesz takiej istocie dać duszę i monadę? Musi być podstawa. Człowiek. Albo nawet człowiek i dusza, jeśli tylko monada została stracona.
Filip: No tak. Człowieka to porusza. Z perspektywy Superklastra czuć w tym ogromny rozwój i możliwość dla wszystkich.
Nikodem: Dokładnie.

Proszę państwa. Mam narysowaną twoją monadę, duszę, Drzewo Dusz (na żółto) i Rodzinę Duchową.
U góry Unity, Jedność, która wibruje w Superklastrze, w Źródle Miłości. Tam są wasze iskierki, które nie są jeszcze Superaspektami. M – monada. Są cztery ciała zindywidualizowane i trzy do wypracowania. Teraz na dole po lewej twoja nowa dusza. Ma pięć ciał zindywidualizowanych i trzy do wypracowania. Po prawej Drzewo Dusz. Coś, co spaja całą twoją Rodzinę Duchową.
Nie czekamy. Lecimy do duszy. Uśmiechnij się do niej.
Filip: Hoho. Inna zupełnie. Bardzo żywa, bliższa mnie i ma pełnię w sobie. Spróbuję wybadać żywioł.
[ czuć ogromną radość ]
Woda i powietrze.
Nikodem: Jaki to gatunek?
Filip: Taki górski. Ze skrzydłami.
Nikodem: Część, duszo? Fajny z ciebie Nimfo-Skrzat. Pokaż skrzydła.
DF (dusza Filipa): Cześć, Nikodem.
Ja: O. Jednak masz coś ze starej duszy Feniksa.
DF: Tak, jasne. Tylko część. Reszta jest moja.
Ja: No. Bardzo podobna jesteś w rozmowie. Dobrze to widzieć, słyszeć i czuć. Dużo macie złoto-seksualnej energii.
DF: Ze względu na nasze zadania.
Ja: Czyli?
DF: Działamy jak nimfy, ale inaczej. Mamy odżywiać światy, ekologię, faunę i florę. Pielęgnować.
Ja: Super. Macie moc do tego. Jak czujesz swoją monadę?
DF: Dobrze. Jedno. Przedłużenie mnie. Tak to czuję.
Ja: Powiem ci tak. Kiedy myśmy byli na waszym etapie, były same odcięcia. Dusze nie wiedziały o monadach. Tak jak ludzie nie wiedzą o duszach.
DF: To już za nami. Mam naprawić ciała subtelne Filipa?
Ja: Tak jest. Lecimy. Chodź.
Filip: Zachciało mi się płakać. Mam w sobie odpychanie i się spiąłem. Dusza jest jak elf.
Nikodem: No. Ma takie uszy jak elf. Elfy są wysokie. Ona jest niska. Nazwy dla gatunku nie wymyślę, bo już istnieje. Nie jestem w stanie tego przetłumaczyć na język ludzki. „Durowerdykas”. To nie ma sensu ani składu. Już kompletnie nic w wibracji. Dlatego zostawiam Nimfo-Skrzat.
Poczuj duszę. Ona naprawdę jest pełna, silna i mądra. Dopuść. Nie macie nic z tych dawnych istot, które was podzieliły. Nic nie zostało.
Może ta forma śmierci monady i duszy była najlepsza dla was. Dlaczego tak mówię? Kiedy dochodzi do połączenia monady z Superaspektem i tworzy się MSA, tutaj jest jeden test i lekcja. Następnie, kiedy jest wzrost do monado-Przedwiecznej, drugi test i lekcja. Wielu nie przechodzi jej. Sama wibracja na poziomie Przedwiecznej jest bardziej wymagająca. Pewnie przy tym podziale – Lucyfer, Lewiatan, Michał – było za dużo ich w was. Za dużo rozszczepienia świadomości. Teraz jest spójność. Nie ma już tych istot.
Filip: W sercu puściło i śmiech. Łał.
Nikodem: Bardzo dobrze. Siedziały te cząstki lucyferyczne.
Coś zostało z ciał subtelnych Filipa? Błysk coś zostawił?
DF: Badam to. Proszę Kaio o skasowanie resztek. Są ukryte.
Ja: Tak. Nie robić wszystkiego samemu. Prosić o pomoc.
SK (Starszy Kaio): Jestem. Robię to tylko dlatego, że Nikodem jest obok. Nie reaguję na wołanie bez niego.
Ja: Zrozumiałe.
DF: Dobrze. Teraz biorę energię z poziomu monady i swoją. Tworzę jego ciała subtelne i czakry.
Ja: Obserwujemy. To pierwszy raz, jak robisz.
DF: Niby tak. Mam pamięć genetyczną.
Ja: No tak.
DF: Już. Zbadaj go.
Ja: Jasne. Zawsze to robię.
Ciało mentalne… ładne.
Ciało astralne… o. Tutaj brakowało tego, co dałaś. Brawo.
DF: Cieszy mnie to.
Ja: Ciało eteryczne… Na samym dole. Tutaj ci pomogę. To bliżej mnie niż ciebie. Chwila.
Tam była metalowo-elektroniczna obroża. Jak beton, słup. Wszyscy, którzy mieli połączenie do tych boksów cybernetycznych, nosili ją w sobie.
Zrobione.
DF: Schodzi energia życia. Dziękuję za to, że jestem i mogę działać. I za lekkość. Za brak karmy i konsekwencji tego, co moje poprzednie wersje zrobiły.
Ja: Trochę masz z historii swojej. Jest ogrom nowego. Gratuluję.
DF: My dziękujemy.
Filip, chodź. Poczuj ciało.
Filip: Czuję, jak zatory się odblokowały.
Nikodem: Co by się stało, gdyby nie było tej Przebudowy Subtelnej albo uwolnienia Cyrografu. Przy założeniu, że faktycznie nie ma duszy ani monady albo ich sztucznych substytutów.

Człowiek umiera. Krzyż na poziomie fizycznym.
Wibruje teraz na poziomie gęstości subtelnych jako część subtelna, Cz.S: od gęstości eterycznej (2) do mentalnej wyższej (8). Następuje ocena procesów, jakie zaszły, razem z wcieleniami alternatywnymi, kwantowo.
Widzimy dwie MZ, monady zbiorowe. Po lewej stronie MZ jest bardziej zindywidualizowana, starsza. Po prawej MZ młodsza. Widzimy także trzy poziomy:
1. Poziom żółty: od gęstości 9. przyczynowej do gęstości 18. Adi Wyższej. To bardzo ważne do zapamiętania. Tutaj wibrują osocza ze ściankami duszy grupowej, zbiorowej.
2. Poziom fioletowy: od gęstości 19. Tworzenia do poziomu 23. Zaistnienia. Tutaj wibrują osocza monady zbiorowej.
3. Na zielono: od poziomu 24. Źródła Miłości, Superklastra. Jeden zbiór miłości wszechprzenikającej i iskierek zgromadzonych wokół danego zbioru monady zbiorowej.
Nie jesteś w stanie wibrować w Superklastrze, w Źródle Miłości, bez wykształcenia tego, co należy wykonać w procesie inwolucyjnym albo ewolucyjnym. Już energia na fioletowo zacznie gnieść twoją świadomość. Jest zbyt mała. Mówił o tym również Robert Monroe: brak masy do przekroczenia/przejścia dla jego Ja-Tam i klastra Rodziny Duchowej. Dlatego wszystkie teorie o 'powrocie do Źródła’ są fałszywe i zwyczajnie głupie. Infantylizm duchowy. Więcej tłumaczę o tym w nowej książce.
Widać teraz w tej pracy większy proces, czytelność i porządek. U ciebie jest dusza, jest monada i cała Rodzina Duchowa. Dwa odrębne procesy: inwolucyjny i ewolucyjny.
Filip: Mam w sobie poczucie, że teraz to się praca dopiero zaczyna. I rozwój bez tych istot.
Nikodem: Teraz dopiero zaczyna się wasze prawdziwe istnienie. Wcześniej była to iluzja obcych istot. Trochę jak sen.
Filip: Dziękuję, Nikodem. Superklaster-class work.
Podsumowanie
Przebudowa „wszystkich jak leci” zwraca monadę i duszę z iskierki niezależnie od tego, czy istota rozumie koszt, czy rozróżnia poziomy, czy w ogóle szuka. To akt z góry. Ratunek bez zgody. Dobry z perspektywy litości, ale słaby z perspektywy wzrostu. Istota dostaje z powrotem to, czego nie utrzymała. Wraca do starej struktury z tą samą ślepotą. Po jakimś czasie znowu oddaje miejsce starszym, znowu bierze cukierek, znowu składa ślub. Koło się zamyka. Nie dlatego, że ktoś jest zły. Dlatego, że nic w niej nie zdecydowało.
Selekcja zostawia tych, którzy nie wiedzą, nie rozróżniają i nie poszukują. Nie jako karę. Jako konsekwencję. To, co pozostało nie znika, kieruje się w proces ewolucyjny. Masa się rozkłada. Tożsamość się miesza. Droga jest dłuższa i „ja” wraca później, albo wraca jako coś innego. Superklaster z Absolutem nie tracą istoty.
Zwracane jest istotom, których postawa brzmi: „Rozumiem, moja dusza i monada lub sama monada – padły. Mam intencję wyjścia poza „nie mogę, nie mam” i poza pychę. Ponoszę koszt tego, co we mnie upadło”.
Reszta nie zostaje odrzucona. Zostaje oddana prawu, które i tak działa. Inwolucja zachowuje Ja. Ewolucja je rozpuszcza, żeby kiedyś złożyć na nowo. Oba procesy dochodzą do tego samego etapu. Różnią się tym, czy istota idzie sobą, czy jako kropla w wiadrze.
Przebudowa wszystkich jak leci zdejmuje z istoty odpowiedzialność. Selekcja ją oddaje. Pierwsza wygląda na miłość. Druga nią jest, tylko bez infantylnego „wszystkim po równo, niezależnego od tego, czy chcą wiedzieć”.
Przebudowa Subtelna vs. Cyrograf
Rozróżnienie jest proste.
Przebudowa Subtelna dotyczy struktury.
Cyrograf dotyczy umowy i długu.
1. Podczas Przebudowy pracujemy z tym, co jest rozbite, puste albo obce (część subtelna, dusza, monada). Czy to Przebudowa jako efekt chęci wzrostu czy Odbudowa po stracie (Ciemna i Biała Rzeź).
Cel: przywrócić albo złożyć na nowo strukturę jaźni. Czasem ze starego zapisu. Czasem z nowej iskierki. Potem inwolucja: zejście z góry z zachowaniem tożsamości.
2. Podczas pracy z Cyrografem pracujemy z umową. Ktoś – osobowość albo dusza – wszedł w interakcje z konkretną siłą: Lucyfer, Szatan, Baal, Asmodeusz, Aryman, Metatron, sieć stowarzyszeń. W zamian poszły talent, przepływ, drzwi, magnetyzm, algorytm, władza. Do ciał weszły pieczęcie, inicjacje, linie hierarchiczne. Pod nogami zbiornik: miliony lub miliardy kwantów. Człowiek w jednym życiu wygeneruje dziesiątki lub setki tysięcy. Reszty nie spłaci nawet przez setki wcieleń. To jest pułapka: teraz masz, potem spłacasz eony.
Cel: ustalić z jaką istotą, kto podpisał, ile inicjacji, ile energii, wyrównać dług z poziomu monady, odzyskać cyrografy, zerwać linie, skonfrontować istoty. Dopiero potem – jako domknięcie – idzie przebudowa ciał osobowości, duszy i często monady. Przebudowa jest tu etapem, nie całością.
Dlatego cyrograf jest droższy. Nie płacisz za ładniejszy odczyt. Płacisz za wyrównanie masy, której sam – razem z duszą – nie uniesiesz. I za konfrontację z hierarchią, która ten zbiornik trzyma. Wyrównujemy każdy kwant energii, którą otrzymałeś. Zwracamy go tym istotom dwukrotnie. Jeśli to twoja istota tworzyła glejty i rozdawała sukcesy, mechanizm jest podobny. Trochę jak biznesy MLM: energia niby jest, a tak naprawdę wieczna inwestycja bez możliwości wyciągnięcia. Oddajemy wszystko. Wszystkim. Razem z umowami. Tak schodzisz z konsekwencji karmicznych.
Gdzie oba uwolnienia się stykają?
Po uwolnieniu cyrografu i tak robię Przebudowę Subtelną, bo szkody są za duże. Dualna droga musi się domknąć. Emanacja wraca, ale żadna Przebudowa nie jest cyrografem, więc umowy zostają oraz długi. Filip nie przyszedł z kontraktem na sukces. Przyszedł bez duszy. Lucyfer był w nim jako zaborca i zasilanie, nie jako menadżer talentu. Inna praca. Inny koszt.
PS
Opracowanie podobne, ale wykonane inaczej mamy w sesji pt. Jak Robert uratował swoją ciemną monadę i duszę.
