Home Sesje i uwolnieniaHistoria Róży i jej wcielenia w nazistę. Nowa metoda pracy z wcieleniami tyranicznymi, których nie da się przepracować

Historia Róży i jej wcielenia w nazistę. Nowa metoda pracy z wcieleniami tyranicznymi, których nie da się przepracować

by nikom@tutamail.com

Parę miesięcy temu otrzymałem list od Róży o treści: „Całą sobą czuję, że moje wcielenie to Hans Frank. Zbrodniarz nazistowski skazany przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze”.

Na ten list nie odpowiedziałem. Co bowiem można zrobić z takimi informacjami poza wspólną pracą? Przyznanie racji mogłoby pogłębić traumę i ewentualne opętanie tym wcieleniem. Zaprzeczenie dałoby jedynie chwilową ulgę. Dokładne sprawdzenie i dopasowanie wcielenia do osobowości nie jest proste i wymaga solidnej pracy. Temat więc odłożyłem na bok – wielu ludzi bowiem wierzy, że „kimś było”, a czy ma to jakieś realne znaczenie? Dla wielu właściwie żadnego – albo rośnie ego, albo poczucie winy, jak w każdym świecie dualnym.

Jednak Róża napisała ponownie, tym razem z bardzo silnymi zachowaniami paranoicznymi, lękowymi i ogromnym poczuciem winy. Przypomniałem sobie wówczas, że Hans Frank miał 46 lat, gdy został powieszony, a Róża ma obecnie dokładnie tyle samo lat – to wyraźny cykl biologiczny. Dodatkowo jej upór, by pracować właśnie ze mną, był dla mnie sygnałem, że temat jest poważny.

Temat nie dotyczył jednak wyłącznie integracji cienia, która sama w sobie stanowiła jedną z trudniejszych prac. Uwolnienie doprowadziło do głębokiej konfrontacji na poziomie duszy i monady, ponieważ obie te jaźnie nosiły w sobie tak zwane „spaczenia arymaniczne”. Ten rodzaj obciążeń dotyka wszystkich, którzy przeszli podobną historię do naszej bohaterki. Praca była tzw. Przebudową Subtelną, dlatego szczególnie zapraszam do lektury, ponieważ zawiera ona wiele cennych lekcji i spostrzeżeń dotyczących: energii, tego, co dzieje się po śmierci, jak reagują dusze i cały system karmy.

Etap pierwszy

U góry odczyt osobowości.

I. Ciało fizyczne – ładne, ale na dole (nogi, kolana, podstawa) widać podważanie, brak fundamentu, „palenie gruntu pod nogami”, poczucie niebezpieczeństwa i dolewanie oliwy do ognia.

II. Ciało eteryczne – ładne, ale u góry dużo „chaosu myśli”.

III. Ciało astralne / część subtelna – panika, bardzo silne drganie emocji.

IV. Ciało mentalne / jaźń – rozcięte na dwie części. Przez środek przechodzi pas „iluzji”, który tylko potęguje emocje i obrazy. Co to robi? Istoty różnego rodzaju korzystają z tego stanu. Im więcej strachu i innych emocji, tym więcej energii dla nich. Dlatego „fiksują” – szukają paniki, strachu, stanów lękowych.

Na środku – dusza.

I. Ciało przyczynowe – ładne, ale odcięte od ciał osobowości (oznaczone „X”).

II. Ciało buddhi – ładne, ale po prawej stronie wibracja karmy/podświadomości (prawdopodobnie pozostałość wpływu Białych Rad i Pod-Rad, które uwalnialiśmy miesiąc temu).

III. Ciało atmaniczne – ładne.

IV. Ciało anupadaka – na miejscu.

Jednak pomiędzy ciałem atmanicznym a anupadaka znajduje się iluzja – przeźroczysta, przefazowana siatka. Tworzy ona wrażenie kontaktu z ciałem anupadaka i wyżej, podczas gdy w rzeczywistości go nie ma. Dusza tego nie widzi i nie czuje – do tej pory.

Na dole – monada. Wszystkie ciała w porządku, zindywidualizowane, ale na poziomie adi występuje pewien szum, podświadomość, coś zamazuje jej obraz.

W twojej historii rodowej i wcieleniowej są konflikty, wojny, przesiedlenia. Mieszkasz kilka kilometrów od Ukrainy i słyszysz wybuchy. Wcale mnie nie dziwi, że wszystko w tobie się poruszyło i pojawił się brak uziemienia (podstawa), ugruntowania i poczucia bezpieczeństwa.

Róża: Możemy to zrobić?

Nikodem: Dobre byłyby Ustawienia Systemowe. To wcielenie nazisty trzeba przygotować w sobie i dodatkowo zbadać rodowo: kto był wygnany, przesiedlony, uczestniczył w wojnie lub przed nią uciekał.

Róża: Dziękuję.

Nikodem: Ten nazista nazywał się Hans Frank?

Róża: Tak. Tego czułam, ale nie mogłam uwierzyć. Nie chciałam wierzyć.

Nikodem: Hans Frank powiedział, cytuję za Wikipedią: „Jeśli wreszcie wygramy wojnę, to nie będę miał nic przeciwko temu, żeby z Polaków, Ukraińców i tego wszystkiego, co się wokół włóczy, zrobić siekaninę”.

[Tutaj robię dodatkowy odczyt, który pomaga mi zlokalizować energie danego wcielenia w ciele (psyche/cieniu) danej osoby. Dlatego cytuję słowa tego wcielenia, żeby pobudzić cząstki emocjonalne w ciele Róży.]

Róża: Chcę mi się wymiotować. A potem jakbym zjadała te wymiociny. Ktoś wielki i straszny.

Nikodem:

Pole

To jest jej pole / psyche / cień

R – to Ty.
F.H. – wcielenie.

Trzy pola wcielenia dookoła. Dodatkowo na rdzeniu, szkielecie – pasy, wibracje jego energii (głowa i brzuch). Faktycznie zajmuje ON trochę przestrzeni.

[Tutaj dociera do mnie, że jednak jest praca do wykonania – i to wcale niełatwa.]

Kiedy przerabiałem Paula Atrydę, zajęło mi to wiele lat. Nie mogę tego jednak porównywać, bo twoje wcielenie jest z tego świata i żyło zaledwie 80 lat temu. Dlatego echo jest aktywne znacznie mocniej.

Róża: Potrafił być sympatyczny, kobieciarz. Ale to potwór. Oczy mordercy.

Nikodem: Tam działała zbiorowość roju (Rzeszy i Faszyzmu). Wszyscy jak w hipnozie.

Róża: Siła niesamowita. To mojej duszy imponowało. Miał władzę. On mi przypomina mojego ojca i dziadka. Pojawia się coś takiego, że potrafiłam być wredna i okrutna.

[Jeżeli rozbieramy energetycznie zdania Róży – widać impulsy i próżnie. Mówi nam to o odcięciu, o bardzo delikatnym dotykaniu tafli wody zamiast kompletnego zanurzenia. Tak – jakby tafla parzyła i raziła prądem. Na razie na to pozwalamy, bo oswajamy z wcieleniem.]

Nikodem: III Rzesza to wpływ Arymana i jego arymanizmu. Dodatkowo opętanie Hitlera przez Balroga – też istoty powołane przez Arymana. Dlatego Arymana ściągnęło również do Polski.

Róża: Tak, szukałam mocy. To mi dali. To był karierowicz.

[Znowu – kiedy przeanalizujemy odpowiedź Róży w tym momencie, jest ona fragmentaryczna, rozszczepiona. To mówi o kondycji psychicznej. Pamiętajmy jednak: w pracy nad sobą nie ma trudniejszego tematu niż praca z tyranicznym i psychopatycznym wcieleniem.]

Nikodem: I co jeszcze?

Róża: Poszedł do czarnych, to mu dali władzę. Chciał uciec do Argentyny, ale mu się nie udało [Mechanizm obronny: separacja, izolacja]

Nikodem: Czerpał radość z zabijania. Co ON ma wspólnego z tobą? Co jest Jego w tobie?

Róża: Czuję, że niewiele. Odpowiedzialność. Tak się przypieprzałam do wszystkich o odpowiedzialność. Nie chciał wziąć odpowiedzialności.

Nikodem: Hans Frank powiedział, cytuję za Wikipedią: „Gdybym o każdych siedmiu rozstrzelanych Polakach chciał rozwieszać plakaty, to w Polsce nie starczyłoby lasów na wyprodukowanie papieru na takie plakaty”. „Polska nie śmie nigdy więcej powstać!”. [Przybliżam]

Róża: Nie czuł skruchy. Czuję obrzydzenie. [Zdrowa reakcja biologiczna. Tworzenie dystansu i wydalanie]

Nikodem: A może poczuj też to, co on czuł? [Przybliżam emocje i postawy]

Róża: Determinację i moc, sprawczość. W Lublinie czuł się wszechwładny, bezwzględny w tępieniu wrogów.

Nikodem: Zobacz, jak niedaleko masz do tego miasta. Jaka to jest emocja?

Róża: Granice, gniew, złość. Władczość.

Nikodem: To teraz skup się na nim w sobie i go poczuj. Tutaj pomogę.

Widzę wiązki w ciałach subtelnych Róży. Wcielenie działa w psyche i czerpie z cienia. Jak go uaktywnić dobrze?

MN (monada Nikodem): Przesuń łagodnie całą jego częstotliwość, niech korzysta z zasobów ciała fizycznego i części subtelnej Róży.

Ja: Kumam.

Stoi.

HF (Hans Frank): Ja żyję?

Ja: Nie bardzo.

HF: To niebo?

Ja: Nie. Poczuj ciało swoje.

HF: Ciało?

Ja: Poczuj je.

HF: Jestem kobietą?

Ja: Jesteś cieniem, ekstraktem, pamięcią, emocją, podświadomością.

HF: To dlaczego mówię?

Ja: Bo są takie możliwości duchowe.

HF: Czego chcesz? Gdzie jest III Rzesza?

Ja: Masz możliwość sprawdzenia Ziemi. Używasz ciała mentalnego swojego wcielenia.

HF: Nie ma nic. Są inne plagi, ale NAS nie ma. [Musiał wyczuć wpływ faszyzmu na Ziemi]

Ja: Teraz twoje nawrócenie, cela i Biblia?

HF: No tak. [Rozgląda się, bada.]

Ja: Wejdź teraz w siebie i skup się na swoim wcieleniu, bo działałeś z poziomu cienia dotychczas.

HF: [Zaczyna się usadawiać bardziej, staje się realny, namacalny.]

Nikodem: Powiedz coś do niego.

Róża: Kurwa, jak się czujesz z tym, co nawywijałeś? Teraz przez twoje wcielenie nie mam życia. Chcę tylko pokutować. [Mechanizm obronny: izolacja i separacja]

Zaczynam go okładać. Jakby był na zewnątrz, ale on jest mną.

Nikodem: Tak, jest na zewnątrz, ale i w tobie. Specjalnie tak zrobione. [Tutaj musiałem trzymać go wiązkami specjalnymi, żeby się nie rozpadł, bo nie ma ducha w sobie.]

Róża: Mam serdecznie dosyć spłacania twojego gówna. [Mechanizm obronny: izolacja i separacja]

Nikodem: To teraz już bez oddzielenia powiedz mu: „Czemu jestem tobą, a ty mną?”. [Przybliżam]

Róża: Bo się zgodziłaś. Bo jesteś tym, czym ja nigdy nie byłem.

Nikodem: Wejdź głębiej w niego. To ty.

Róża: On: „Nie umiałem inaczej. Wierzyłem w to, co robię”.

Nikodem: Ty masz serce – on nigdy go nie miał. To starcie dwóch sił.

Róża: Uwalniałem świat od śmieci. Czułem się lepszy. Ważniejszy.

[Tutaj psyche Róży patrzy na Franka, jak na kogoś, kto ma sumienie, zrozumiał swoje błędy i właśnie w ten sposób odbiera jego odpowiedzi. A czy naprawdę tak jest?]

Nikodem: Dobrze, ale poczuj jego emocje, przeżycia, to, co ON ma w sobie. Nie wypieraj ich, niech przejdą przez ciebie.

Róża: Obojętność. Pycha. Duma. Brak emocji. Bezwzględny. [Sam czytelnik może ocenić, czy tutaj są emocje, czy ocena z poziomu umysłu.]

Nikodem: Jak czujesz swoje wcielenie?

HF: Coś mamrocze do mnie, ale się mnie boi, ucieka ode mnie. Śmieszne.

Ja: Jak się z tym czujesz? [Odwołuję do uczuć, nie do wzorców mentalnych]

HF: Dziwnie, odrzucony przez siebie.

Ja: Masz w pamięci, co stało się z tobą po śmierci?

HF: [szuka w sobie]

Pamiętam jedynie światło i rozszczepienie, coś mnie podciągało do góry i rozbijało na atomy i zasnąłem. Teraz się dopiero obudziłem.

Ja: Mechanizm białych i tunelu dla takich istot.

[Tutaj Róża nadal rozmawiała z Frankiem i moja komunikacja przerywała się. Niestety ułomność tej techniki, ale nie ma innej przy aktywnych czterech jaźniach: mojej – Róży – Franka i jego duszy.]

Ja: Jak się czułeś podczas tej rozmowy z wcieleniem nowym?

HF: Dobrze, trochę jak z matką.

Ja: Nie oczekuj ode mnie oceny. Ja nie od tego jestem. [Tutaj zachowywał się jak skazaniec, który czeka na wyrok.]

HF: Co się ze mną stanie dalej?

Ja: Zobaczymy. Usiądź na jej kolanach.

HF: Co?

Ja: Przytul się do niej.

HF: Nie, dlaczego, jak.

Ja: [tutaj przesuwam energie]

Róża: Bujany fotel, rozsypał się w proch.

[To rozsypanie nie było scaleniem jak wewnętrznego dziecka, ale dźwignięciem wszystkich jego energii na poziom duszy. Podczas rozmowy ciągle uwalniałem porozbijane energie, które po śmierci – szatkowali dosłownie Biali i System Karmy Metatrona.]

Nikodem: Powiedz coś takiego: „Zrobiłam to, bo szukałam mocy. Czułam się lepsza od innych i traktowałam jak śmieci. Czułam się panem i stworzycielem i tępiłam tych, którzy mi przeszkadzali. Byłam w transie, byłam w poczuciu wywyższenia bez serca”.

Róża: To prawda.

Nikodem: Nie uciekam od tego Tyrana w sobie, od tej mrocznej części. Przyjmuję wszystkie konsekwencje tego życia, jego decyzji.

[Po co sobie tak tutaj „papusiamy afirmacje”? Nie ma to znaczenia dla ciała, psyche, ale dla duszy, bo kiedy Róża to mówi – aktywnie sprawdzam jej ciała, co i gdzie reaguje. Jest wiele niuansów pracy, o których nie wspominam.]


Róża: [Powtarza]
Czy ja mogę jakoś uratować tych ludzi?

[To pytanie ma rację bytu w tym momencie. „Co mogę zrobić, żeby uratować swoje ofiary?”.]

Nikodem: Ciebie interesuje tylko to, co dotyczy ciebie. [Nie ma innej odpowiedzi, jeśli dopiero zaczynamy realną pracę z wcieleniem.]

[Zatrzymajmy się tutaj na chwilkę, bo znowu mamy dwa mechanizmy: separacji i izolacji.

Zaczynamy proces pracy z cieniem (w sensie jungowskim) połączony z energetyczną integracją dawnego wcielenia. Róża na początku bardzo mocno oddziela się od Franka:

  • Chcę tylko pokutować”
  • Mam serdecznie dosyć spłacania twojego gówna”
  • Czuję obrzydzenie”

To nie jest zwykłe „nie lubię tego faceta”. To mechanizm obronny, który mówi:

To nie jestem ja. To jest ktoś inny, potwór, ktoś okropny. Ja jestem ofiarą tego wcielenia.”

Dzięki temu mechanizmowi Róża może:

  • Nie czuć pełnej odpowiedzialności za czyny Franka,
  • Zachować poczucie „ja jestem dobra / niewinna”,
  • Unikać ogromnego bólu i wstydu, który by się pojawił, gdyby w pełni przyjęła, że to „ja”.

Dlaczego Róża pyta: „Czy ja mogę jakoś uratować tych ludzi?”

To bardzo ważny moment. Pojawia się wtedy, gdy zaczyna się kruszyć mechanizm separacji. Pojawia się pytanie o odpowiedzialność.

Jednak odpowiada dość twardo: „Ciebie interesuje tylko to, co dotyczy ciebie.”

Dlaczego? Bo na tym etapie Róża jeszcze nie jest gotowa na pełną odpowiedzialność. Gdyby teraz mocno weszła w „ratowanie ofiar”, mogłoby to być:

  • ucieczką w rolę „dobrej osoby”,
  • kolejnym mechanizmem obronnym,
  • albo zbyt wczesnym obciążeniem, które mogłoby ją złamać.

Najpierw musi przyjąć, że to ona to zrobiła. Dopiero potem można mówić o naprawie.]

Drugi etap

Ja: Duszo.

DR (dusza Róży): Jak mnie znalazłeś.

Ja: Uciekłaś podczas tej pracy.

DR: Za trudne, za trudne, nie ma wyboru, nie ma opcji.

Ja: Skup się. Ciało anupadaka – iluzja. Pomogę, żeby było szybciej, bo to nie jest celem naszej pracy. Karma na poziomie atmy i buddhi. Zdejmujemy odcięcia. Teraz duszo, połącz się z ciałem fizycznym – przez jego gęstości.

DR: Dobrze. [Czuje się zmuszana]

Ja: Uruchom Franka w sobie i we wcieleniu.

DR: Nie chcę.

Ja: Nie – a byłaś taka mądra w tamtym życiu.

DR: Masz nie oceniać.

Ja: To jest ocena czy stwierdzenie faktu. Działaj.

DR: Już jest.

Ja: Teraz dołączy do Ciebie monada.

MR (monada Róży): Jestem.

Ja: Miałaś odcięcia.

MR: Twoja istota mi pomogła.

MN: Zgadza się. Gotowa jest.

Ja: Teraz uruchamiamy to wcielenie w każdym wymiarze i miejscu – łączymy. Rozproszenie białych nie pomaga, bo oni wcielenie po śmierci podzielili na pakiety karmy.

DR: Mam.

Ja: Ja będę odpowiadał za część subtelną, bo ledwo zipie.

MN: Uruchamiam.

HF: Znowu jestem.

Ja: Teraz już taki będziesz. Przywracamy Ci wszystkie emocje, jakie miałeś w trakcie tego życia, będziesz jako całość.

[Wcześniej wcielenie było tylko zapisem, jak program wsadzony do ciała jaźni wcielenia. Teraz po odzyskaniu wszystkich energii, zapisów tego wcielenia rozbitych przez Białych i System Karmy – wcielenie stało się aspektem, samoświadomym, ale wibruje na poziomie duszy, czyli wyższej karmy.]

HF: Co.

Ja: Potrzebujemy tego do terapii. Teraz ciała wcielenia złączone razem z duszą stają naprzeciwko Franka.

Mamy. Po lewej stronie osobowość, dusza i monada. Po prawej wszystkie odzyskane energie tego wcielenia. Na dole uruchomiły się zasoby piekielne i inne energie rozbite, rozproszone.

DR: Co mam robić dalej? [Zła, dużo złości]

Ja: Skarbie, my teraz będziemy wzmacniać postawy twojego Franeczka, żeby coś zrozumiała.

MN: Robimy.

HF: [Rośnie i staje się tak duży i silny jak dusza]

DR: Przestań.

Ja: Nie.

HF: Czuję potęgę, czuję siłę. Znowu jestem wielki.

Ja: I to chcieliśmy usłyszeć. Bo to wcielenie po śmierci – zostało bardzo obcięte, a podczas jego „nawrócenia” został zapieczętowany na biało. Stąd to światło po śmierci. Gdyby się nie nawrócił, zszedłby do piekła, ale pewnie cały.

DR: Przestań.

[Dla duszy to, co się dzieje jest największym koszmarem. Ale bez tej pracy, nic się nie zmieni, bo Frank będzie jak cierń, cień, który wpływa na decyzje życiowe i konsekwencje karmiczne „z tyłu jej głowy”.]

MN: Wzmacniam.

Ja: Jak się czujesz?

HF: Dobrze, silny, ale też promienie monady, duszy i wcielenia – coś zmieniają we mnie. [Bystry]

Ja: To jest transformacja. Duszo, śmiało.

DR: Ciężko.

Ja: To jesteś ty. Po co tarcza wobec siebie. Chciałaś mocy, władzy, kontroli, śmierci, krwi. Dostałaś – Aryman działał na pełnej parze. On też jest wcielony w Polsce, bo taką karmę wypracował.

DR: Nie.

Ja: Skup się. Jego emocje, jego potrzeby, ego, to, co przeżył. Wchłonęłaś jego poczucie rządzenia, co?

DR: Nie, nie, nie.

Ja: Nie kłam. Obecne twoje wcielenie przeżywa, ma takie życie, bo ty nie wiedziałaś, jak sobie z tym poradzić. Wy dusze zrzucacie na barki wcieleń wszystko, a same umywacie ręce. Teraz pracujesz nad swoją karmą – wyższą karmą.

MN: Dociskamy.

Ja: Akceptuj każdą część jego, każde zachowanie, wszystko.

DR: Jak. Jak?!

Ja: Akceptuj, nie uciekaj od tego, nie odwracaj wzroku, nie zamykaj się.

DR: Dobrze – chciałam go, byłam dumna z niego, byłam dumna stojąc u boku Arymana, bo mieliśmy podbić świat.

Ja: Dobrze, dalej.

DR: Ale potem Biali nas zaczęli przetrącać i od Szatana istoty. I ten upór Polaków, jak ja ich nie nawiedziłam.

Ja: Dobrze, dalej.

DR: Potem wszyscy uciekli, nasze siły, dusze, monady, wcielenia – wszystko rozbite.

Ja: Poczuj to, co wlał Hitler, kiedy był opętany przez Balroga.

DR: Moc w nas wszystkich – my jesteśmy najważniejszą rasę.

Ja: Taka kontra do wybranych Metatrona/JHWH. Spokojnie, Sandalfon też wybrał swój naród, podobnie jak Szatan czy Lucyfer. Co dalej?

DR: On – Frank – on jest tym, co chciałam. [Dusza to przeżywa, wszystkie emocje.]

Ja: Tak i jesteś z niego dumna.

DR: Jestem, kurwa, jestem, mógł inaczej, ale mieliśmy tyle zdobyczy, tyle głów, krwi, wszyscy się nas bali.

Ja: Tak, dalej.

DR: I potem się skończyło – jakby ktoś zakręcił kurek, obcięło, zamroczyło.

Ja: Powiedz: „Akceptuję te emocje i przeżycia, niech one będą”.

MN: Wyrównujemy przez monadę.

Ja: Teraz Ty.

HF: Czego, czego. [Łzy mu lecą.]

Ja: Jak się czujesz?

HF: Miłość od siebie dostałem, zrozumienie i to, że byłem tylko skutkiem planu duszy. [Bystry jest]

Ja: No, tutaj łagodzisz trochę sumienie, przed czym nadal uciekasz?

HF: Nie wiem. Wszystko straciło sens.

[Zatrzymajmy się znowu nad tym fragmentem, bo jest on spektakularny.

Wcielenie Hansa Franka po raz pierwszy w swoim „istnieniu” (zarówno za życia, jak i po śmierci) doświadcza czegoś, czego nigdy nie miał:

  • zostaje usłyszane,
  • dostaje zrozumienie zamiast potępienia,
  • otrzymuje miłość bez warunku

Dla psychopaty i tyrana takiego jak Frank to doświadczenie jest całkowicie obce i destabilizujące. Całe jego życie (i to, co z niego zostało po śmierci) opierało się na dwóch filarach;

  • byciu silnym i budzącym strach,
  • albo byciu potępionym (co też dawało mu jakąś tożsamość – „jestem tym złym”)

Teraz nagle dostaje coś trzeciego – i to go dezorientuje.

Kolejna ciekawa rzecz, cytuję: „Miłość od siebie dostałem, zrozumienie i to, że byłem tylko skutkiem planu duszy”. To bardzo ważna odpowiedź. Frank zaczyna rozumieć, że nie był „złym człowiekiem z natury”, tylko narzędziem / skutkiem decyzji i pragnień duszy Róży. To częściowo odciąża jego sumienie. Jednak jednocześnie mówi to w sposób, który pozwala mu zrzucić odpowiedzialność na duszę.

Innymi słowy: „To nie ja byłem zły. To dusza mnie do tego zmusiła/wykorzystała”.

To klasyczny mechanizm obronny – ucieczka od pełnej odpowiedzialności poprzez przerzucenie winy na „wyższą instancję” (duszę).

Moja reakcja była szybka: „No, tutaj łagodzisz trochę sumienie, przed czym nadal uciekasz?”, bo widzę, że Frank próbuje „uciec w rolę ofiary planu duszy”. Podobny mechanizm mieliśmy w wydarzeniu związanym bezpośrednio z wcieleniem (częścią subtelną) Arymana w opracowaniu o „Flotach Imperialnych”. Frank zamiast wziąć na siebie pełną odpowiedzialność za to, co zrobił, zaczyna mówić: „to nie do końca ja, to dusza mnie do tego pchnęła”.

Dlatego mówię wprost: „łagodzisz trochę sumienie, przed czym nadal uciekasz?”. To pytanie nie było atakiem, ale precyzyjnym wskazaniem mechanizmu obronnego, który właśnie się aktywował.

I finał w odpowiedzi Franka: „Nie wiem. Wszystko straciło sens”. Najważniejsze zdanie w całej tej pracy, bo Frank utracił swoją tożsamość. Do tej pory miał dwa możliwe sposoby bycia:

  • tyran/zwycięzca – władza, krew, strach innych, bo to dawało mu sens,
  • potępiony grzesznik – przez system karmy, Białych, Różę. Sens brzmiał: „jestem kimś, nawet jeśli złym”).

Teraz, kiedy dostaje miłość i zrozumienie, obie te tożsamości się rozpadają. Nie jest już ani wielkim Frankiem, ani potępionym potworem. Zostaje z pustką. To moment, w którym wcielenie wchodzi w stan dezorientacji i utraty sensu. I właśnie w tym stanie jest najbardziej podatne na prawdziwą transformację – bo nie ma już starej struktury, do której mógłby wrócić.

Proszę zrozumieć wagę tych dwóch pierwszych etapów pracy. System Karmy stworzony przez Metatrona i Białych nie pozwalał na tak dogłębną integrację, ponieważ został zaprojektowany przez istoty o psychopatycznych skłonnościach. Moja wieloletnia praca z postaciami, których czyny i skala wpływu wykraczały daleko poza zwykłe ludzkie miary, pozwoliła mojej istocie wypracować nową metodę integracji takich przeżyć i wcieleń – zarówno na poziomie osobowości, jak i duszy oraz monady. To właśnie na braku pogodzenia, poczuciu winy i potrzebie zadośćuczynienia opierał się cały stary system karmy i każdy system karzący.]

Ja: Teraz zostaniesz otworzony wewnętrznie przez gęstości i będziemy wypełniać braki w tobie, a później pójdziesz do monady – ale wcześniej zajmie się tobą moja Przedwieczna, bo ten sposób pracy dla monad jest nowy. Wcześniej przez System Karmy, odcięcia między duszami i monadami – rozdrabniano wcielenia (jeszcze takie!) i dusze trzymały jako zapis w ciele przyczynowym i czasem w wyższych ciałach.

Trzeci etap

P (moja Przedwieczna): Jestem. Prowadzę Róży monadę i duszę do siebie.

[Różnica między monadą, monado-Superaspektem (MSA), Opiekunem Uniwersów (OU) i Przedwieczną (P) została opisana w Zmierzch bogów i Upadek bogów. W ostatniej części najdokładniej.]

Ja: Zbieramy energie z dołu, które są rozproszone po tym życiu.

MN: Celki lecą.

Ja: Dzięki.

P: Narysuj.

Ja: Wszystko do góry dźwigamy, do Źródła. Każde jej ciało, duszę i monadę.

Tam dużo jest piekieł i wielu takich tyranów, psychopatów.

P: Frank był głównym i ostatnim w ich istnieniu.

Ja: Działa Superaspekt (SA) w Źródle, monada, dusza, część subtelna dźwignięta.

P: Przebudowa i zdjęcie białej karmy i wyrównanie Tyrana z Mądrym Królem, bo ci również są obecni w tej istocie.

Ja: Przebudowa teraz widzę odbywa się w ten sposób, że każdy aspekt tej istoty wibrujący w podświadomości, duszy i samej monadzie – staje się żywy, interaktywny, świadomy, bo ustawiasz w rzędzie wcielenia białe i naprzeciwko ciemne.

P: Tak, jak robiliśmy własne. Tylko tutaj skala jest dużo mniejsza.

Ja: A „wyporność” tej monady?[Pytanie dotyczy tego, czy monada poradzi sobie z konfrontacją z tym, co dotychczas było dla niej tylko cieniem, tendencją.]

P: Poradzi sobie, bo to jej życia. Lilith, Jan i wielu innych nie poradziło sobie, bo mieli cudze przeżycia, doświadczenia i energie wchłonięte w siebie. Własne są zawsze szyte na miarę.

[po chwili]

Ja: Ale coś odeszło globalnie?

P: Dopiero teraz poczułeś? Tak, bo uwalniamy na Ziemi również zapisy w podświadomości zbiorowej.

Ja: Dlatego tak „nisko” energia się uruchomiła (patrz: wykres gdzie wibrują cząstki w gęstościach minusowych).

[po paru minutach]

Ja: Monada Róży walczyła – inicjacje Arymaniczne bardzo silne.

P: Podobnie jak dusza. Bardzo ich dużo mieli w sobie. Również inicjacje i śluby wobec Białego i systemu oceny białych. Monada miała strącenie po przegraniu z nimi.

Ja: Trauma i wyparcie?

P: Tak.

Ja: Bardzo silna dualność w tej istocie. Postawa: szukam mocy, władzy i jej pożądam – ale jestem biała, dobra i służę. Postawa schizofreniczna: albo-albo.

P: I to motywowało monadę i duszę. Gdyby nie ten świat ze swoim Systemem Karmy, dalej poszliby w tango. A jednak emocje i sytuacje, które przeżywa obecne wcielenie – mocno wstrząsnęło również i duszą.

[po paru minutach]

Ja: Fuj – całe zło się wylewa z wcieleń, monady i duszy. Jak dużo tego nosiła w sobie.

P: Bez Przebudowy Subtelnej, można byłoby to przerabiać tysiące lat i dłużej. Rdzeń nadal pozostawał nietknięty.

Róża: Wypisz wymaluj ja. Brak tożsamości, bo wyparcie tak duże. Odrzucenie samej siebie.

[po paru minutach]

Ja: Lepiej, ale ciągle coś mi nie pasuje.

P: No, sprawdzaj, co to jest. Dobrze czujesz, nawet jeśli to odbywa się w Źródle.

Ja: Tam 20 procent masy monady (no, całej tej istoty) pragnie tego, co opisałem w przedostatnim rozdziale „Upadku Bogów”. Potrzeba ekspansji, podboju, takie zachowanie sadomasochistyczne, zduszające innych.

P: Dobrze i…

Ja: Potrzeba dominacji, zduszenia, zawłaszczenia i zemsty.

P: I jak to teraz puścić, jeśli monada ma tysiące takich wcieleń, wiele dusz, które to przeżywały i formy tych energii w samej monadzie są potężne? [To mówi o możliwości opętania jaźni – nawet monady.]

Ja: Ty wiesz jak, ale chcesz, żebym pomyślał.

Myślę.

To jest z boku monady, warstwa z lewej strony, chociaż monada teraz nie ma formy swojej zagęszczonej, bo wibruje w Źródle przy tobie. Hm. Zbadałbym rdzeń jeszcze raz, skonfrontował to z Superaspektem (SA).

P: Ale monada nie chce – dla niej to trofeum.

Ja: Czułem, że ona to chroni, jak dar, order. A to wszystko ma związek z pierwotnym ślubem z Arymanem.

Musi być poczucie małości – czyli dolna partia budowy monady?

P: Dokładnie – każde ciało monady w gęstości 12, 11, 10 i 9 (adi) posiada luki, które wypełnił Aryman. Wlewali swoją moc, ale od tej mocy uzależniali młodą monadę Róży.

Ja: Teraz jest pustka, bo kiedy się wydzielała ze Źródła – jeszcze nie rozróżniała swoich wibracji do końca, nie była ich do końca świadoma?

P: Wydzieliła się ze Źródła, ale Aryman oddał tę monadę Białemu i jego Chórom. Historia tej istoty nie jest „różami” usłana, to ciągła walka z białym, z ciemnymi, ze sobą. Rozszarpana na wszystkie części. Biali wysłali w misje – misja nie udana – kasacja i ocena. Aryman wysyłał w misje – nie udana – kara i degradacja. Nic tutaj łatwego nie było.

Ja: Widzę, że SA w Źródle konfrontuje, bardzo ciekawie to wygląda. Narysuję.


Ja: Jest to tak zaawansowany proces, że Przebudowy Subtelne wykonywane przez nas, choćby rok temu, są jak pierwszy rok na studiach. Teraz poziom Profesora.

P: Ciągle się uczę, a ponieważ jest taka różnica w czasie między tym, gdzie ja istnieje i co robię, a tym, gdzie ty żyjesz. Mamy takie dysproporcje.

Ja: Teraz się układa w tej monadzie i Superaspekcie w Źródle. Czyli uwalniamy pierwotne spaczenie arymaniczne – tak to nazwałem. Poświęciłem temu rozdział w Cień bogów.

Spaczenie miało wiele istot – najsilniej – i to wielu zaskakuje, Metatron, Lilith, Szatan i my sami. W tej linii – potem jest cała ilość liczona w setkach miliardów.

P: Bardzo wiele.

Ja: I człowiek może sobie klepać sesje past-life regres, ale to uwalnia tylko zapis w podświadomości, a wcielenie jako aspekt to zupełnie inna para kaloszy. I znowu – jako pierwszy to tłumaczę, pokazuję i uczę. Wcielenie jako zapis w podświadomości to skompilowane wzorce i schematy, także emocjonalne „bramki” – przepuszczone przez System Karmy i Systemy Matrixa. Zaś wcielenie to aspekt – i taka jest poprawna nazwa. Miejsce aspektów jest w innych ciałach, życiach lub w monadzie – jako domknięty cykl poznawczy w danym temacie.

MN: Całe ich przestrzenie są oczyszczone.

Ja: To jeszcze reptile, które dookoła siały.

MN: Wysyłam Celki.

Drama u was w Układzie. Chcieli nadpis zrobić starymi wartościami, bo jedno uwolnione wcielenie Franka – zrobiło „dziurę” i dało informację o tym, jak sobie z tym radzić. Tak działał „System Białych”, który oceniał, osądzał i wymierzał karę. Tak naprawdę – to każdy miał nosić takiego Hansa Franka, bo rozdrabiali wcielenia, zamieniali w paliwo dla podświadomości (atomu permanentnego) i wkładali kopie ludziom jako „ich” karmę. Kłamstwo goniło kłamstwo. Tak robią w rodach z karmą rodową. Tym był Metatron i wszyscy biali. Trzymać ludzi w przeszłości i potęgować to, co było stare i nieefektywne.

Ja: Właśnie. Mam w „Upadku Bogów”, w rozdziale 26. Białe Rady – systemy cybernetyczne matrixa zniewalające biliony. I pisałem tam o tym, że oceny białych, próba przepracowania wcielenia, metody do pracy z tym – nigdy się nie sprawdzały, bo nie mogły. Dusza miała być w wiecznym poczuciu winy. Kiedy robiłem Paula Atrydę razem z wieloma alternatywami tego świata i wcielenia (różne wersje historii, czyli lepsze i gorsze przygody) – biali gonili, wabili, dociskali, wykorzystywali i wprowadzali w poczucie winy. Ale kiedy po siedmiu latach pracy nad tym wcieleniem – każdy aspekt był zrozumiany, każda możliwość, wybór, decyzja – to był maraton – stanęliśmy przed tymi Białymi Radami, Pod-Radami, a potem przed Chórami Białego, bo jeszcze istniały. Doczepiali się do wszystkiego, skanowali, podważali, ale dla nas nie miało to znaczenia, bo oni nigdy nie byli w pozycji do oceniania niczego i nikogo. To było jeszcze przed Przebudowami w 2019 roku („Cień bogów”), więc mieli realną władzę.

P: Gotowe. Bardzo długo to trwało, ale schodzi monada z duszą (będą dwie).

Ja: Rysuję, bo rysunek zachowuje i przedstawia ich energie.

Ja: Część monado.

MR: Jestem. To było przeżycie. Nigdy takiego nie miałam. Twoja Przedwieczna, inne Przedwieczne, nawet zrozumiałam ułamek Absolutu. Nie do opisania historia. Całe Uniwersum zrozumiałam: po co tak, czemu, dlaczego.

Ja: Odzyskałaś życie, mrok ustąpił. Widzę w tobie dziecko i dorosłego, radość i entuzjazm. Teraz dopiero sobie uświadomiłem – jakie suche odpowiedzi podawałaś zawsze.

MR: No tak, obciążona byłam Arymanem, Szatanem i potem po sądzie – u Białych. Wyrzutek, dlatego kompensowałam sobie wcieleniami, które miały coś znaczyć, pozycjami.

Ja: Pokaż swoje emanacje.

MR: Już.

Ja: Zupełnie inne – jakby pierwotna iskierka w Źródle, która była fundamentem dla Superaspektu, odzyskała to, co zawsze miała. Brawo, ale chyba większe brawa dla mojej Przedwiecznej. To jest mistrzostwo świata. Uniwersum bez Opiekuna Uniwersów już jest w dole, bo młode, ale bez Przedwiecznej.

Dobrze. To teraz idę do dusz.

MR: [Taka dumna z siebie]

Ja: A jeszcze jedno, jak ułożyły się aspekty wcieleń, nawet takiego Franka?

MR: Wszystko mam w sobie jako świadomości, mogę z każdym porozmawiać. Nie ma w nich już tego, co przeżyli. Trochę jak pasma, które się nakładają. Nie mam głodu, żeby tego dłużej doświadczać, nic to nie daje, a więcej zabiera na tym etapie mojego istnienia.

[To jest już kompletnie podsumowana droga dualna. Monady z duszami zakładały, że wcielenie samo sobie poradzi – nawet jeśli miałoby to trwać miliony lat. A to nie tak. Cała moja praca i doświadczenie pokazuje jedno: każda jaźń musi pracować na swoim poziomie – ze swoim. Bez zrzucania tego na barki osobowości. Pamiętam, jak jeszcze w 2018 roku monady wydawały się „płynąć miodem i mlekiem”. Teraz jest wszystko żywe.]

Ja: Super. Lecę do dusz.
Jestem.

DR1 (dusza Róży): Ja też. I co?

Ja: Pokazujesz się jak taka dama, duże skrzydła. Silniejsza jesteś, bardziej zwarta, skupiona.

DR1: Nie mam podziału dualnego w sobie – to uwalniają twoje Przebudowy.

Ja: Robię na pewnych poziomach, potem już P., i obserwuję to, co człowiek może zauważyć. Czuć moc w tobie, scalenie, siłę i pewność. Nie ma poczucia winy i strachu.

DR1: Nie, bo też nie muszę już doświadczać w ten sposób i nie szukam tego, co kiedyś.

Ja: Lecę do drugiej duszy.

DR2: Jestem. [Bardziej męska, taka w formie dużego czegoś, ale nie mam nazwy, wymiękam tutaj] W każdym bądź razie jest woda.

Ja: Jak się czujesz?

DR2: Mam pamięć wszystkiego, co się wydarzyło, ale świadomość jest nowa.

Ja: Masz jakiś cel?

DR2: Tak, jest parę super światów w Uniwersum po połączeniu, które chcę eksplorować, tak czuję.

Ja: To ostatnia rzecz – ciała subtelne osobowości i chyba jej część subtelna.

DR1: Robimy, bo wiemy jak.

Tutaj rękami robiłem – dziwnie wokół ciał, przestrzeni, domu. Wszystko uwolnione. Teraz dopiero może zejść część subtelna.

DR1: Pomagam.

Ja: Znowu rękami, bo inaczej ciał dobrze „nie nasadzisz”. Dużo na poziomie eterycznym i fizycznym.

DR2: Zagęszcza się już.

Ja: Teraz, ponieważ puściliście – zdejmiemy systemowe całe obciążenie karmiczne. Nie jest to do końca takie „hura”, bo jesteśmy zanurzeni w czasie, ale biali, którzy to kontrolowali razem z Metatronem – karali za takie działania, bo wszystko miało trwać. I tak człowiek od metody do metody i nic.

DR1: Dziękujemy, to też na nas – dusze, wpłynie.

Ja: Zgadza się. Dajcie mi chwilę, a wy zajmijcie się częścią subtelną, niech was poczuje, nauczy rozpoznawać.

DR1: Jasne.

[parę minut później]

Zrobione i zdjęta karma. Energia wprowadzona. Energia ruchu. Dom i okolica też zrobiona. Porozmawiam z częścią subtelną.

S (część subtelna Róży): Nikodem?

Ja: Tak. Jak się czujesz?

S: Silna, sprawcza, lekka, wróciła lekkość, nie czuję ciężaru. Nic mnie nie dociska, lepiej czuję ciało, nie ma strachu ani emocji.

Ja: No – dobrze, że tak czujesz, bo wcześniej było strasznie. Kompletne roztrzęsienie i trudne wcielenia zapisane w Tobie.

S: No właśnie – nie czuję żadnego wcielenia, nie w ten sposób.

Ja: One są jak wzorce w tobie, ale sam aspekt w monadzie. Metatron to obrócił i obciążał duszę. To było kłamstwem.

Skieruj energie do ciała i poczuj to ciało.

S: Zmęczone, ale czuję – atomy silnie wibrują.

Ja: Tam przez wszystkie przeżycia wasze, strach, wpływ reptilian, ingerencje – dużo jest postaw, które rozbijają psychikę.

S: Już, dusza mi pokazuje na czym to polega, moja rola jako rozszerzenia ciała fizycznego.

Ja: Dobrze. Działacie na innym poziomie już. Jeszcze trochę czuć w waszym polu – stare odciski, ale to się będzie zmniejszać. Chyba – że wejdzie w jakąś psychozę.

S: Czuję spokój i siłę. Pełnię.

Ja: Wasz ruch został wam zwrócony i wolność.

S: Myślałam, że ten koszmar nigdy się nie skończy. Nigdy.

Ja: Wy jako istota wycierpieliście. To nie jest tak, że taki Frank powstał z niczego. To zawsze jest brak czegoś, kompensacja. Czyli linia tyranów nie jest wcielenie po wcieleniu, ale narasta: ofiara, ofiara i nagle jest wybuch, sprzeciw i chęć zemsty. Raz jest to zemsta na sobie, na członku rodziny, a czasem – jak w tym przypadku – na całej społeczności – tutaj Polakach, Żydach i Ukraińcach. Teraz weszliście w rolę ofiary, całkowicie przyciśniętej przez poczucie winy, karmę i obdarci z mocy. Ale – to poczucie mocy w was było, ale zawsze blokowane, bo tak działa karma. Zawsze w rozbiciu i zaprzeczeniu, bo coś nie grało, a sumienie mówiło, tylko się tego baliście.

S: Tak.

DR1: Dziękuję za całą pracę.

DR2: Ja też powstałam dzięki tej pracy.

Ja: Dużo pracy, lat, badań, zmian, pracy nad sobą to kosztowało. Trudno to policzyć, ale samemu trzeba było przekopać w sobie, żeby rozumieć mechanizmy niższej karmy i wyższej. Gratuluję. Jesteście wolni, ale wiecie po moim opracowaniu o Uniwersum, że jest ono bardziej bezczelne i bezpośrednie. Im większą moc macie, świadomość – tym większe konsekwencje.

Gratuluję.

Zakończenie

Proszę zrozumieć – jeśli ktoś nie czytał moich książek takich jak „Poza Dualnością”, „Cień bogów”, „Zmierzch bogów” czy wkrótce „Upadek bogów” – Biali nigdy nie odpuściliby duszy i monadzie Róży. Nigdy. Bo tak właśnie działali: „Hej duszo, tutaj będą takie wydarzenia, potrzebujemy dusz, karma się nie liczy, wszystko zostanie wybaczone”. Nikt nie mówił do końca, co to będzie i jaki jest rzeczywisty plan. Dusza szła w ciemno, bo ktoś wysoko w hierarchii ją poprosił i „może będą zasługi”. Innym razem mówili: „Tutaj wszystko będziesz miał, będziesz żył ponad prawem, kilka korporacji pod tobą, szczyt piramidy społecznej. Żyj, doświadczaj – karmy nie ma, grzechu nie ma. Dostajesz misję w tym temacie, ale działaj”.

I dusze się wcielały. Raz, drugi, trzeci. Biali zawsze patrzyli, jak są przekraczane wszelkie granice i jak rodzi się poczucie winy w takiej istocie – ale czekali. Lucyfer za to zamrażał serca i intelektualizował na temat karmy – więc gawiedź wierzyła w 'Róbta, co chceta’. A Biali potrafili czekać bardzo długo, by potem nagle, z milionowymi siłami, strącić duszę na samo dno piekła, a potem ciągnąć przez swoje pałace na łańcuchu. Jeśli dusza miała „szczęście”, oceniał sam Biały. Częściej jednak robiły to jego Pod-Rady – ścinały, osądzały, a dusza była rozszczepiana, aż nie zostawało z niej nic.

Róża nigdy nie wyszłaby z Systemu Karmy, bo Frank – rozdrobiony jako wcielenie, z jego esencją przechowywaną w zbiorach białych – byłby ciągle wykorzystywany przeciwko całej jej istocie. Dlatego ostatnie rozdziały w „Upadku Bogów”, które opisują Białe Rady, Pod-Rady i systemy oceny, są tak szalenie ważne.

Jednak dużo ważniejszy jest sam sposób pracy nad cieniem, tyranem i psychopatą w sobie. Popatrzmy na poszczególne etapy tej pracy:

1. Wyciągamy Franka z cienia
Zamiast go odrzucać lub potępiać, wydobyliśmy go na zewnątrz, aby Róża mogła z nim bezpośrednio pracować. To pozwoliło jej zobaczyć, że Frank nie jest „kimś obcym”, tylko częścią niej samej – aspektem, który dotychczas działał z poziomu nieświadomości i cienia.

2. Konfrontacja i integracja
Róża przeszła przez klasyczne mechanizmy obronne: separację, projekcję, obrzydzenie, chęć pokuty. Stopniowo, dzięki prowadzeniu, zaczęła wchodzić w Franka, czuć jego emocje, motywacje i energię. Kluczowym momentem było przejście od „to nie jestem ja” do „to też jestem ja”.

3. Praca na poziomie duszy i monady
Po integracji wcielenia na poziomie osobowości i części subtelnej, praca poszła wyżej – do monady i dusz. Tam ujawniły się głębokie arymaniczne spaczenia, śluby, inicjacje oraz stare mechanizmy dualne („szukam mocy, ale chcę być dobra”). Te warstwy również zostały przepracowane i zintegrowane.

4. Efekt
Frank przestał być „cieniem” i „cierniem” – stał się zintegrowanym aspektem w monadzie. Róża odzyskała lekkość, siłę i poczucie sprawczości.

Ta sesja jest doskonałym przykładem tego, o czym pisałem wcześniej – że Stary System Karmy nie dawał narzędzi do prawdziwej integracji tak trudnych wcieleń. Zamiast tego rozdrabniał je, zamieniał w „paliwo karmiczne” i wrzucał człowiekowi jako „jego winę” i „jego karmę”. Wielu ludzi na Ziemi nosi skutki replikacji podświadomości, więc nie powinno dziwić, że nosimy nie swoje przeżycia, a uważamy je za własne i przerabiamy za kogoś innego. W tym przypadku zgodność była stuprocentowa.

Dzisiejsza praca pokazała, że:

  1. Nawet tak ciężkie wcielenie jak Hans Frank da się zintegrować, jeśli podejdziemy do niego bez potępienia i bez mechanizmów obronnych.
  2. Kluczem jest przejście od odrzucenia do przyjęcia – nie po to, żeby „wybaczyć”, ale po to, żeby przestać być przez to sterowanym.
  3. Prawdziwa integracja musi odbywać się na wszystkich poziomach jednocześnie: osobowość – część subtelna – dusza – monada.
  4. Monady i dusze nie mogą już zrzucać ciężaru na barki wcielenia i czekać, aż „samo się ułoży”. To podejście jest przestarzałe i nieskuteczne – podobnie jak wystawianie się na systemy ocen, kar i osądów.

Dzisiaj Róża przestała być ofiarą swojego Franka. Frank przestał być potworem w jej cieniu.
A cała jej istota – od monady po ciało – zrobiła najważniejszy krok w stronę integracji i powrotu do swoich pierwotnych postaw, bez mechanizmu dualnego „albo-albo”.

Podobne artykuły

Focus Mode