Wstęp
1. Po ataku Białych – będącym reakcją na uwolnienie zapisów karmicznych trzech narodów (Niemiec, Polski i Rosji) – poprzednie Uniwersum zaczęło się zapadać. Zadali zbyt wiele śmierci.
Na stronie znajdowały się opracowania:
„Serafin w potrzebie. Atak Białych Władców Karmy”, „Rzeź Białych” (wraz z ostatnimi słowami Białego) oraz „Po zimie przychodzi wiosna”.
Musiałem jednak te artykuły wycofać ze względu na ich ciężar. Pojawią się w książce „Upadek bogów”.
Po tym ataku wszyscy Biali stracili dusze i monady. Podobnie jak ponad trylion ciemnych istot w feralnym dniu 06.06.2026. Zostali „puści” – człowiekiem bez ducha i duszy. Odbudowanie bez względu na własne obciążenia (białe lub ciemne) jest możliwe, co przedstawiam w opracowaniu „Jak Robert uratował siebie. Upadek jego ciemnej monady i pomoc jednej z najstarszych istot Uniwersum – Marii Magdaleny”.
2. Po działaniu „ciemnych” i „białych”, wiele światów zostało przeniesionych do MegaUniwersum. Długo zastanawiano się, co zrobić z tą galaktyką i resztą tych „pustych pól”: czy kasować (wtedy spalibyśmy wszyscy), czy przenosić. A jeśli przenosić – to gdzie? Wahano się między Bańką 2 a Bańką 4. Różnica między nimi jest ogromna. Ostatecznie zadecydowała nasza praca z ostatnich lat – dzięki niej całą „przestrzeń” nie tylko przeniesiono, ale umiejscowiono właśnie do Bańki 4.
3. MegaUniwersum podzielono na 18 Baniek.

My żyjemy w czwartej. Jest to ważna informacja do zapamiętania „po śmierci” – gdzie się teraz znajdujemy. Zmieniła się również struktura gęstości i wymiarów. Podział Baniek wygląda następująco:
– Bańki 1–3 – bardzo fizyczne i młode światy
– Bańki 4–7 – światy bardziej dorosłe
– Bańki 8–13 – światy bardziej organiczne, o innym rodzaju materii
– Bańki 14–16 – światy zaawansowane, lecz o odmiennej formie materialnej i biologicznej
– Bańki 17–18 – Bańki TOP, największe pod względem masy
W każdej z nich występują cywilizacje zaawansowane (w Skali Kardaszewa od I do VI).
4. Po zmianie przestrzeni wiele ras drakoniańskich i reptiliańskich zaczęło budować swoje cywilizacje w Bańce 1, pasożytując na młodszych światach. Znajdowało się to bardzo blisko naszej Bańki 4. Liczba zainfekowanych światów szła już w tysiące.
Jeden z przeogromnych światów liczył ponad 3 biliony samych Reptilian. Świat Drakonian – ponad 1 bilion. Setki tysięcy statków, energia pobierana z różnych światów. Sporą część tej energii istoty te kierowały właśnie w stronę Bańki 4 i tego Układu Słonecznego. Wykonaliśmy uwolnienie wspólnie z Celestialami (istotami o randze strażników), Kaiōshin (istotami o randze opiekunów mających władzę nad życiem i śmiercią). Nie zostało nic.
To tyle na wstępie.
W dniach 22–23 lipca 2026 ludzie mogli odczuwać różne stany samopoczucia oraz sny. Sny kodujące, wlewające stare treści i mieszające. Był to masowy program, który dotyczył wszystkich istot na Ziemi – niezależnie od religii, kopuły masońskiej, rasy czy państwa.
Popatrzmy.

Stary wykres gęstości (po kole, jak matrioszki)

Ziemia owinięta siecią pajęczą i siecią cybernetyczną od wysokich gęstości – tutaj buddhi po najniższą – eteryczną. I co teraz? Należałoby sprawdzić: co, skąd, po co i jak?
Początek
Trudno przebić się przez gęstości. Wszystko wygląda jak włókna metalowo-przeźroczyste. Niektórzy ludzie i ich części subtelne potrafią przez nie przechodzić lub je omijać.
MP: Jaka jest wibracja tych włókien?
Ja: Drga bardzo powoli, wolno, ale niesie informację usypiania. Jest też informacja o „rozrzedzaniu ciał subtelnych”.
MP: Czyli?
Ja: Jedzą nasze ciała subtelne – eteryczne, astralne i mentalne. Jedzą nas.
MP: Konsumują.
Ja: Dlatego czuję się taki brudny.
W nocy po przebudzeniu, bo sny były całkowicie kodowane i sztuczne, poczułem, że to istoty pajęcze Arymana.
MP: Również. Czy pójdziesz „na samą górę”, czy „na sam dół” – nie ma znaczenia. Możesz z nimi porozmawiać.
Ja: Lecę. Niestety każdy ruch rozrywa ciała subtelne.
MP: Jesteś przez nich specjalnie oznaczony. Podobnie jak każdy z Twoich bliskich. Dlatego sieci i kolce potęgują się mocniej właśnie wokół Ciebie.
Ja: Nie mogę przebić się między poziomem mentalnym a przyczynowym. To zbyt mocne.
MP: Mantruj dalej. Rozpuszczaj.
Ja: Gęsta sieć. Biała, biało-przeźroczysta i metaliczna. Cienkie włókna – miliardy włókien. Czuję się jak Bilbo w „Hobbicie”. Tylko on miał miecz elfów.
MP: Masz swoje techniki.
Ja: Jestem.
Sprawdzam ludzi, dlatego otworzyłem stream na Twitch.tv. Niektórzy są owinięci już na poziomie gęstości eterycznej wyższej, inni na poziomie astralnym wyższym. Wszyscy jednak mają ciała mentalne owinięte lub przekute metalicznymi linkami.
Tutaj jedna dziewczyna jedzie na rowerze – ma odcięte ciało eteryczne (materialne) od mentalnego na pół.
MP: Pewnie walczyła z nimi i przegrała.
Ja: Sprawdzam ludzi z różnych kontynentów. Tutaj ciało astralne przebite. Dalej – jednemu nic nie jest, ale sam wytworzył bardzo gęstą energię, jak pole ochronne. Niektórzy ukryli się w ziemi. Tutaj chłopak ma wszystkie ciała w miarę nienaruszone.
MP: Zbadaj go. Porozmawiaj z jego częścią subtelną.
Ja: Cześć, oglądam twój stream.
S (część subtelna): Nie przeszkadzaj, gram.
Ja: Widzę. Możesz się rozejrzeć dookoła? Są sieci metaliczne i silne częstotliwości. Cały Układ jest nimi bombardowany.
S: Hm. Chwila… A tak. Oślepiło mnie to i wszedłem do swojego „bunkra”. Znowu jakieś ataki i manipulacje. Nie obchodzi mnie to.
Ja: W ten sposób się chronisz?
S: Tak. Czasem jak gramy Klan vs Klan, to też się tak chronimy, bo inaczej byśmy przegrywali.
Ja: Wy te gry traktujecie realnie.
S: Pewnie.
Ja: Spadam.
MP: I co?
Ja: Sporo części subtelnych ludzkości rozpoznaje ataki i potrafi się przed nimi chronić. Nawet jeśli dzieje się to globalnie i obejmuje cały Układ Słoneczny.
MP: Tylko co z ludźmi osłabionymi, chorymi? Nie wygląda to już tak kolorowo.
Ja: No tak. Lecę do tej rasy.
Pajęcze nogi, długie odwłoki, różne kolory. Jeden pajęczak wielkości kilku bloków. Robiliśmy kiedyś pierwotne powołanie Arymana. Wszystkie dusze i monady poszły i zmieniły formę.
MP: To jest coś innego. Zobacz w ich serca.
Ja: Chcą do mnie podejść, ale nie mogą przez moją emanację. Zmieniam fazy szybko i się gubią. W środku mają puszkę cybernetyczną, a dookoła ciało organiczne.
MP: To czeka ludzkość. Do tego zmierza. Transhumanizm.
Ja: Te istoty przyciągnęła postawa na Ziemi?
MP: Tak.
Ja: Zatrzymuję swoją wibrację. Czołem?
Są połączeni w hive mind. Dawne pajęczaki Arymana były niezależne i często buntownicze. Nie potrafię się z nimi skomunikować.
MP: Uciekły. Leć na dół. Tym razem Celestiale będą obok.
Ja: [Pierwszy raz rasa lub „stworzenia” uciekły z mojego pola.]
Mam. Tutaj większe, ciemniejsze, z żółtymi pasami. Bardziej agresywne.
MP: I?
Ja: Mówią, żebym spadał, bo mają żer. Dotykają nóżkami linek – każde dotknięcie to częstotliwość, którą wyciągają energię życia.
MP: Trwa to od 24 godzin. Wiesz, ile ludzi zmarło?
Ja: Parę tysięcy?
MP: Ponad milion. Nie wszyscy mają silne i zdrowe ciała subtelne albo potrafią wytwarzać tarcze.
Ja: Czuję, że nie powinienem z nimi rozmawiać. Mam lecieć do miejsca, z którego pochodzą.
MP: Która Bańka?
Ja: Skaczę między Bańką 14, 5 i 1.
MP: Dobrze. Idź do Bańki 14. Twoje ciało sobie tam poradzi.
Ja: Ogromna odległość. Inne formy gęstości subtelnych i wymiarów. Tutaj jest dużo lżej. Można wziąć oddech. Ale widzę.
[Różnica między Bańkami jest przeogromna. To jak mini-Uniwersa. Każde ma swoje gęstości, rodzaje materii i prawa.]
MP: Kiedy przenosiliśmy was z Uniwersum do MegaUniwersum, wiele ras „przyśpieszyło” w rozwoju. Taki był tego koszt.
Ja: Inaczej płynął dla nich czas?
MP: Tak.
Ja: Widzę świat pająków. Raczej żyją ekonomią swojego miejsca.
MP: Dalej.
Ja: Z tego miejsca idzie linka do Bańki 5. Lecę.
Och. Technokratyczna cywilizacja. Co najmniej Typ IV w Skali Kardaszewa. Fabryki, tworzenie, udoskonalanie.
MP: Gdzie idzie to, co wytwarzają?
Ja: Do Bańki 1 – tam, gdzie Drakonianie i Reptilianie mieli swoje mega-city. Tylko ich już nie ma. Rozumiem pasożytowanie silniejszych na słabszych, starszych na młodszych, ale tego procesu do końca nie ogarniam.
MP: Pomyśl i połącz to w całość. Trzy Bańki.
Ja: Reptilianie nie byliby w stanie wibrować w Bańce 14. Mieliby trudności nawet z funkcjonowaniem w Bańce 5.
MP: Zgadza się. Dalej.
Ja: Tak to zostało zaplanowane przez Was – Przedwiecznych. Jedna cywilizacja (rasa) wchodzi w umowę z drugą, druga z trzecią, a trzecia wpływa na jakiś świat, do którego ma dostęp. Zniknęły ograniczenia wibracyjne w danej przestrzeni czy Bańce, ale wydłużyła się linia pośredników.
MP: I dlaczego Ziemia została zaatakowana?
Ja: I tak miała zostać, bo to Reptilianie zlecili. Cywilizacja Typu IV po prostu dostarczyła towar – cybernetyczne pajęczaki. Umowa zakończona.
MP: A teraz jako Kaiōshin – jak rozwiązujesz tę sytuację?
Ja: Nie ma mnie na Ziemi, więc Ziemianie? Jedni umierają, inni się adaptują, niektórzy walczą. Albo powstaje siła, która zaczyna walczyć z najeźdźcami. Tego nie wiem.
MP: Myśl w większej kategorii.
Ja: Istoty wyciągnięte i przeobrażone z Bańki 14. Małe „pajączki” zostały zwinięte przez cywilizację Typu IV. Pewnie same się na to zgodziły.
MP: Dalej.
Ja: Typ IV w Bańce 5. Prawdopodobnie robią „cudowności” dla wszystkich. Nie patrzą w wyższe Bańki, raczej w niższe – bo jest łatwiej.
MP: Bańka 14 jest wyższa.
Ja: Myślę… Jest 6:50 rano. Powstała tutaj sieć „międzybańkowa”. Wcześniej powiedzielibyśmy „międzygalaktyczna”.
MP: Dalej.
Ja: Pisałem już o pracy z tym rodzajem cywilizacji w „Zmierzchu bogów” i w „Upadku bogów”.
MP: Co robi Kaiōshin? (pomaga, bo zagadka jest zbyt rozbita)
Ja: Chroni istoty niegotowe na konfrontację z tym, co ciemne i ciężkie. Musi najpierw nastąpić pewien wzrost ewolucyjny danej grupy – na poziomie biologii, ciał subtelnych, dusz i monad.
MP: Gdzie wasza ochrona?
Ja: Za mało nas, a MegaUniwersum za duże. Ale Baniek nie będziemy od siebie odcinać. Przejścia mają istnieć.
MP: Daj rozwiązanie.
Ja: Zniszczenie cywilizacji Typu IV? Raczej nie wchodzi w grę. Byłoby za proste.
MP: To jest ostateczność. Nie szukaj logicznie i intelektualnie. Poczuj.
Ja: Musi wjechać Mozart. Chwila…
Widzę. Proste. Każda Bańka wibruje określoną sumą energii – postaw, intencji i tego, co ma się zmaterializować.
MP: Dobry kierunek.
Ja: Każda Bańka jest ze sobą połączona – jeden koszyk MegaUniwersum. Bańka 1 wpływa na 2, 6, 7, 4. Wzrost połączonych Baniek pomaga we wzroście pobliskich. Bańka 5 jest połączona z 4, 1, 6, 8, 16 i 14. To połączony ekosystem.
MP: Dobrze. Dalej.
Ja: Widzę i czuję, co przyciągnęło z Bańki 5 do Bańki 14. Co takiego „pociągnęło” Typ IV do tych prostych, zbiorowych form pajęczaków.
MP: Jako Kaiōshin – jaka jest Twoja decyzja?
Ja: Baniek nie ruszamy, choć mamy możliwość ich przestawienia. Typ IV też ma tu swoją rolę. Uruchamiam Bańkę 16 i Bańkę 8. Kieruję istoty, dusze i zaawansowane cywilizacje do Bańki 5 – tam, gdzie jest Typ IV.
MP: Brawo. Zrób to. Ekosystem ma się samobalansować.
Wchodzimy jednocześnie w Bańkę 16 i 8. Wołamy kilka cywilizacji podobnych, ale mniej mrocznych.
CV (Bańka 8): Jesteśmy. (ukłony, przedstawiam sytuację w rotach – kulach informacji)
CVI (Bańka 16): Możemy pomóc.
Ja: Lecimy z nimi. To rasy ogromne, podłużne, technologicznie bardzo wysoko, ale bardziej organiczne i naturalne w istnieniu.
MP: Tak działają Bańki 15–16 oraz 8–13. Czysta technologia bez serca jest głównie w Bańkach 1–7.
Ja: Fortyfikuję się rasa w Bańce 5.
MP: Wycofaj się. Niech to załatwią CV i CVI.
Ja: Dobrze.
Zaczynają ich atakować, zgniatać, ale nie zrównują wszystkiego z ziemią. Dusze walczą przeciw duszom, części subtelne przeciw częściom subtelnym – nawet monady w tym uczestniczą.
MP: Teraz uczysz się czegoś nowego.
Ja: Nie wszystko spoczywa na moich barkach.
MP: Ekonomia MegaUniwersum. Powiedziałbyś: ekonomia kosmosu.
Ja: W starym Uniwersum nie byłoby to możliwe.
MP: Nie. Odległości były zbyt wielkie, a przejścia bardzo trudne do pokonania. Teraz jest więcej szans na grabież, ale jeszcze więcej na bycie upolowanym przez kogoś silniejszego.
(po paru minutach)
Ja: Planety nie mają już fabryk ani statków. Wszyscy „królowie” tego świata są już na poziomie gęstości Adi. Skanują jeszcze pozostałe systemy – gdzie mogliby się replikować Reptilianie. I… znaleźli. I jak szybko to robią.
MP: Ile czasu Tobie by to zajęło?
Ja: Walka z nimi razem z naszymi Celestialami – pół dnia. Potem bez energii.
MP: A potem jeszcze pole Ziemi do oczyszczenia. I kto zapłacił Ci za pracę, którą wykonywałeś przez ostatnie 20 lat, 10 lat, a szczególnie w ostatnich siedmiu? Nikt.
My wystawimy Ziemianom rachunek, każdemu, ale teraz patrzysz na inne rasy i Bańki jak na przyjaciół, którzy pomagają.
Ja: Hm.
MP: Zawsze jest ktoś silniejszy. Z powodu naszego (i Twojego) wieku działamy jako ostateczność – bo nie ma nic wyżej. Tak macie się nauczyć działać. Dajecie rozwiązania, pomagacie, łączycie, ale bezpośrednie działanie dopiero w ostateczności. Inaczej zawsze będzie syndrom „boga opiekuńczego”. Niech rasy i cywilizacje uczą się wchodzić w koalicje i obserwować swoich sąsiadów.
Ja: Rozumiem. Taka jest różnica między Uniwersum a MegaUniwersum. Mówisz to teraz nie tylko do mnie, ale do wielu, wielu Opiekunów i Kaiōshin.
MP: Do całego MegaUniwersum.
Ja: Samobalansowanie.
MP: Wróć w okolice Ziemi. Stoisz w tym polu. Co się dzieje?
Ja: Przyciągam ich wszystkich do siebie. Ich, siatki, metale – wszystko leci do mnie.
MP: Nie mogą nawet zareagować. Poddają się. Taka jest różnica w mocy.
(po paru minutach)
Ja: Mam wszystko w jednej zbitej kuli.
MP: I…?
Ja: Przestaje to istnieć. Zabrali małe „pajączki”, które i tak były uszkodzone.
MP: Właśnie. Ekonomia kosmosu. Bez zgody nie ma wejścia.
Ja: Ale gęstości są teraz pokiereszowane, wybite, w paru miejscach zapadnięte.
MP: Niech cały Układ to naprawi. Nie tylko Ty.
Ja: Myślę… Nie trzeba wołać każdej części subtelnej. Można to zrobić inaczej?
MP: Wewnętrznie dobrze czujesz – rób.
Ja: Zrobiłem. Ja tylko uruchomiłem, ale wykonały to wszystkie istoty żywe w tym wymiarze. Każdy człowiek i jego część subtelna.
MP: I wasza gęstość znowu rośnie. Wibracja się podnosi.
Ja: Było to możliwe właśnie dzięki przejściu z Uniwersum do MegaUniwersum.
MP: Każda istota została w pewien sposób „znakowana” i musiała wewnętrznie otrzymać „nowe atomy”. To otwiera wiele możliwości. Zło już nigdy się nie ukryje – intencje są widoczne od razu.
Ja: Czyli rola Opiekuna w tej chwili polega na uczeniu, dawaniu wędki, patrzeniu w skali makro i korzystaniu z tego, co jest dookoła w danym środowisku.
MP: Jaka to dla nas praca – wszystko za pstryknięciem palca jest i nie ma, żyje i przestaje istnieć. Dla mnie. Dla Ciebie w tej formie jeszcze nie.
Ja: Ten rodzaj pracy, który angażuje wielu – cywilizacje, rasy, dusze – nie uzależnia od siebie i nie tworzy syndromu boga.
MP: Empatia. Dzięki czuciu wiedziałeś, jak rozwiązać sytuację. Wyszedłeś z intelektu i głowy i zacząłeś rozumieć przez poczucie.
Narcyz w swojej głowie jest wielki, a jednocześnie czuje się mały i musi udowadniać swoją wartość słowami i czynami.
Teraz praca jest zrobiona. Dwie potężne cywilizacje (CV i CVI) będą miały na to oko. Masz z głowy. Dzień wolny.
Ja: Wcześniej zajmowało to całe dnie, a regeneracja trwała wiele kolejnych.
MP: I tak skutki tej ingerencji oraz ataku odczuwasz w ciele, bo jesteś „na szpicu”.
Ja: Rozumiem, dlaczego Biali i Ciemni musieli zostać totalnie wyzerowani. I dlaczego nowe MegaUniwersum.
MP: A to dopiero początek.
Podsumowanie
Zastanówmy się chwilę nad tym fragmentem:
„MP: Nie, ponieważ odległości były zbyt wielkie i przejścia bardzo trudne do pokonania. Teraz więcej szans «na grabież», ale jeszcze większe na bycie «upolowanym» przez jeszcze silniejszego.”
Słowo „grabież” jest tutaj bardzo trafne. Idealnie opisuje to, co robili i zrobili Reptilianie w Bańce 1. Obecnie nie ma już izolacji między Bańkami. Dlatego drapieżnym rasom łatwiej trafić nie tylko na „łatwą zdobycz” i „smakowite światy”, ale też realnie nadziać się na minę i zostać rozliczonym przez starszych oraz silniejszych.
To coś nowego. Dotychczas każdy w praktyce skrobał swoją rzepkę. Ci, którzy sprawowali władzę na danych planetach, byli święcie przekonani, że mają plecy w Radach – Galaktycznych, Wszechświata i innych strukturach opartych, tak czy inaczej, na Białej Karmie. Ta zaś zezwalała na wiele rzeczy, które teraz są uwalniane duchowo niemal natychmiast.
To jednak nie wszystko. Kolejny fragment:
„Zaczynają ich atakować, zgniatać, ale nie zrównują wszystkiego z ziemią. Dusze walczą przeciw duszom, części subtelne przeciw częściom subtelnym – nawet monady w tym uczestniczą.”
To również jest nowe.
Mamy tu do czynienia z działaniem cywilizacji materialnych (fizycznych) oraz duchowych, które nie zamyka się już tylko w gęstościach, gdzie występuje życie. Uruchomienie cywilizacji CV i CVI pokazało zmasowany ruch: ich zasobów fizycznych, części subtelnych, dusz, a nawet monad – skierowany przeciwko wszystkiemu, co dotyczyło cywilizacji Typu IV, czyli również ich dusz i monad.
Dlaczego to nowe?
Wcześniej Białe Rady i Pod-Rady ograniczały, separowały i tworzyły ogromne odcięcia między jaźniami (ciało–dusza–monada) oraz między gęstościami. Wszystko działo się na danym poziomie i kończyło się na nim. Człowiek umierał i nagle widział długi glejt win i kar, bo to, co dotykało ciała, duszy prawie nie obchodziło.
Teraz uruchomiło się wszystko naraz: dusze przeciw duszom, monady przeciw monadom. Wszystkie poziomy zaczęły brać odpowiedzialność. Działa tutaj druga strona medalu – jeśli ktoś zacznie wpływać na Ziemię, będą musieli uczestniczyć w tym ludzie, części subtelne, dusze, a nawet ich monady. Nie ma już możliwości separacji jednej jaźni od drugiej. Wszystko i wszędzie połączone ze sobą. Chociaż Bańki 1-3 mają inne zasady.
To zmienia postać rzeczy. I jednocześnie zwalnia mnie z pewnej roli – niesamowitej, ale przez lata mocno obciążającej całe moje istnienie.
Okazuje się, że kierowanie orkiestrą wcale nie jest takie proste. Wymaga zmiany stosunku do opieki, dbania i chronienia. Widać, że wraz z tym rośnie też rozumienie miłości i dorosłości.
Nikodem Marszałek
lipiec, 2026 r
PS
Napisałbym więcej, ale jeszcze nie zregenerowałem się po wydarzeniach z ostatniego miesiąca.
