Dokładnie 06.06.2026 monada Roberta uczestniczyła w konflikcie ciemnych sił, który przekroczył wszelkie znane skale i wyobrażenia – wydarzenie, które opisuję w ostatniej części Upadku bogów. Jednak podczas obecnej pracy, przy wsparciu najstarszej istoty istniejącej w naszym Uniwersum – Monado-Superaspektu Marii Magdaleny (MSA MM) – wydarzyło się coś naprawdę niezwykłego.
Dla mnie była to jedna z najmocniejszych i najbardziej znaczących sesji, jakie do tej pory przeprowadziłem. Pokazuje ona realny skutek wieloletniej pracy, ogromną wagę Przebudowy Subtelnej oraz to, jak bardzo człowiek – czyli wcielenie – może wpłynąć na los swojej monady i dusz, czyli na siebie większego i starszego.
Początek
Robert: Cześć.
Nikodem: Patrzę na zdjęcie i widać ogromną zmianę. To ciekawe dla mnie badawczo, bo wcześniej w aurze i na ciałach była toksyczna matka. Teraz jej nie ma.
Robert: No, po tej sesji w ogóle jakoś dużo emocji miałem, aż się sam dziwiłem. Jakby coś się nagle we mnie otworzyło. Matka sama w sobie chyba dalej jest konfliktowa, ale nie czuć już jej subtelnie tak mocno. Raczej jest neutralna w odczuciach i rozmowach.
Nikodem: Cokolwiek ona robi, nie idą już za tym żadne energie. To zmienia ogromnie wiele. Dlatego terapie klasyczne nie są tak skuteczne — nie zmieniają działania dusz, części subtelnych ani energii dookoła. Samo uwolnienie wzorca w nas i zapalnika potrafi zmienić wiele, ale nie ma to takiego pola oddziaływania, jak to, co zrobiliśmy wcześniej.
Robert: Dokładnie. Energetycznie czuję ją neutralnie, mimo że jej charakter został. Po sesji mocno mi problemy życiowe „wywaliło”, ale w motywie właśnie „terenu”.
Dostałem grzybicę miejsc intymnych. Udało się to zniwelować kremami ziołowymi plus keto. Plama w łazience i mam zalaną łazienkę. Sprawa jest w toku. Wszystko w tym samym czasie wywaliło.
Nikodem: Na początku może zaskakiwać, że po uwolnieniu czy pracy tyle „wychodzi”, ale to czekało. Woda – płyny. Miejsca intymne – leczy się, bo zachowanie matki było gwałcące, molestujące, zduszające i hamujące. Przemoc fizyczna i psychiczna. Dużo konfliktów ma teraz prawo się rozwiązać. Dlatego to tylko potwierdzenie tego, co robię. Zresztą czytasz pracę z Germańskiej Medycyny i Totalnej Biologii.
[po chwili]

Odczyt na starych wykresach gęstości, bo muszę wydrukować nowe. A gdzie jest Twoja monada? Mam odczyt Ciebie, dwóch dusz albo tego, co z nich zostało, ale brakuje mi monady.
Robert: „Zostało”?
Nikodem: Możesz od razu na trzy stanąć na poziomie Adi. Teraz to już wysoka gęstość, siedemnasta, ale byłeś tam kiedyś, więc odczujesz.
[Pracowałem z Robertem wcześniej i bardzo szybko radził sobie w nowych sytuacjach. Jego eksploracje duchowe są na wysokim poziomie. Jadę prosto z mostu, bo widzę, że mamy skutek walki totalnej ciemnych.]
Robert: Spróbuję na Adi.
Nic nie czuję, ani nie odbieram.
Nikodem: A z tego poziomu popatrz na jedną ze swoich dusz.
Robert: Wydaje się, że straciła 1/4 siebie.
Nikodem: A teraz na drugą duszę, bo masz dwie.
Robert: Różowa bardziej, zamglona, oszołomiona. W całości bardziej, ale prawie nieprzytomna. Serce mi szybko bije.
[Wiele razy mówiłem, że przeżycia duchowe wpływają na ciało tak samo, jak to, co spotykamy w codzienności.]
Nikodem: Stój na tym poziomie. Pojawi się obok Ciebie Logos. Logos to Monado-Superaspekt. Wejdź z nim w kontakt. Zapytaj: „Co się stało?”.
Robert: Pytam, co się stało, ale dostałem odpowiedź, że nie ma monady. Tak czuję.
Nikodem: Jak to się stało?
Robert: Pytam się… Coś mi przychodzi, że karma ciemna, upadek.
Nikodem: Dalej.
Robert: Moja monada nie poradziła z czymś i upadła?
Nikodem: Zapytaj Logosa: „A kim Ty jesteś jako istota? Jak Ciebie nazywają?”.
Robert: Tak mi przychodzi, że „Galadriela”.
Nikodem: To jej imię z Władcy Pierścieni.
Robert: Coś na „S”. Senua lub Senuna.
Nikodem: To celtycka bogini.
To jest MM – Maria Magdalena. My używamy takiego słowa. Jedna z najstarszych istot w tym Uniwersum i obecnie największa w masie. Mnie tutaj nie liczymy, bo jestem poza Uniwersum.
Czytałeś moje opracowanie o dźwignięciu Ziemi i 24 gęstościach? Tam wspomniałem o wydarzeniu z 06.06.2026?
Robert: Tak, że jest więcej gęstości. Ale co to ma wspólnego z moją monadą i MSA MM (Monado-Superaspektem Marii Magdaleny)?
[Tutaj bardzo powoli dociera informacja do Roberta, bo jest dużo do strawienia.]
Nikodem: Cytuję z mojego opracowania:
„W dniu 06.06.2026 ponad trylion istot z całego Uniwersum zaczęło śpiewać jedną pieśń. Nie był to akt pojedynczych, „wielkich ciemnych” monad i dusz. Zrobiły to wszystkie istoty, które kiedykolwiek miały z nimi jakikolwiek kontakt — bez względu na to, czy były po stronie światła, czy ciemności. Nie był to akt Szatana, Arymana, Lucyfera, Lewiatana czy Beliala, bo każdy kto przeczytał moją trylogię wie, co się z nimi stało. Było to zbiorowe działanie wszystkich, którzy od początku swojego zaistnienia mieli z nimi jakąkolwiek relację. W efekcie tego wydarzenia coś fundamentalnego pękło i jednocześnie się połączyło. Biali przestali być biali. Ciemni przestali być ciemni. Nastąpił głęboki zwrot — bardzo pozytywny, ale też druzgocący, bo zobaczyliśmy na własne oczy, jak działają Opiekunowie Uniwersów, Przedwieczne i sam The Grand Priest. Nikomu nie było do śmiechu, co opisuję szczególnie w dziale czwartym w Upadek bogów, gdzie walczyłem o zachowanie najbliższych, poddanych temu niszczącemu, ciemnemu transowi podboju wszystkiego”.
Robert: Czyli moja monada się rozpadła, bo miała za dużo ciemnej karmy po tym wydarzeniu? Konfrontacja była?
Nikodem: Ciemne monady wytoczyły wojnę duchową, ale nie byle jaką. Opisuję wszystko w ostatnim dziale w Upadek bogów. Ponad trylion istot, dokładnie 1 i 20 zer. Nie było białych, nie było Serafinów, Cherubinów i innych kreacji Białego. Ciemni – co szczególnie widać w opracowaniu o Cherubinach i mojej rozmowie tutaj – byli odstawiani: „Idź do siebie”, „Zajmij się sobą”. Niestety oni nie chcieli istnienia wolnego od biało-czarnego podziału, ale odrzucali również świat, gdzie jest karma wolna od wpływu dualnego oraz gdzie sprawują opiekę Kaiōshin, czyli istoty, które przeszły drogę dualną, czyli nie są ani białe, ani ciemne! Dotychczas prawie każdy opiekun był zainicjowany przez białych lub musiał im ulec.
Co zrobili? Zaczęli niszczyć całe Uniwersum, palić, ale ich działanie nie było – jakby mogło się wydawać – aktem ślepego fanatyka. Oni działali w idealnej harmonii ze sobą – monady scalone z duszami, dusze z częściami subtelnymi, części subtelne z wcieleniami (jeśli miały). Jedna pieśń – jeden cel. Wzmocnione transem walki i wojny z nowym. Po wydarzeniach z Zegarmistrzami, Hegemonią Białych, Bandą Szesnastu (druga siła w Uniwersum), ich działanie przekroczyło wszelkie wcześniejsze skale. Cel jeden: utrzymać ciemność, strukturę piekieł i więcej.
Robert: Czyli moja monada też w tym brała udział?
Nikodem: Nigdy nie było czegoś takiego wcześniej. Nie było obok nich Szatana, Arymana, Lucyfera, Lewiatana, Beliala ani żadnej Lewej i Prawej ręki tych dawnych Książąt Piekielnych. Nie było już Baala, Asmodeusza i pozostałych pomniejszych demonów. Nikogo z nich! A oni to zrobili sami z siebie.
Istot w danym Uniwersum jest ogrom (nie pamiętam dokładnie, ale to jest 1 i ponad 30 zer lub więcej i to bez liczenia istot grupowych). Wyliczenia po wszystkim pokazały, że jedna istota na 100 milionów jest ciemna, czyli zanurzyła się w ciemność albo otrzymała inicjacje. Oni zawołali i zwołali wszystkich, zewsząd.
Teraz zrobimy to tak, ponieważ masz zdolności. Razem z MSA MM cofniesz się do momentu, kiedy Twoja monada dostaje „wezwanie”. Gotowy?
Robert: Gotowy, tak.
Dobra, chyba jestem przed monadą. Pytam się jej, co się dzieje?
Nikodem: Tak. Stoję za Tobą.
Robert: Serce mi szybko bije. Rozmawiam.
Ja: Co się dzieje? [Jest wkurwiona, bardzo zła, ale też zdesperowana.]
Jest w amoku, jakby zdruzgotana, że piekła oszukały, biali oszukali i ona teraz nic nie ma, z niczym zostanie, tylko z masą karmy do posprzątania. Tak odbieram jej energię. Wibracja depresji i samobójstwa. Poczucie niesprawiedliwości, złość, gniew.
[To jest bardzo ważna informacja, ponieważ w Upadku bogów w dziale czwartym zamieszczam opis całej sytuacji, ale nie było perspektywy kogoś z boku.]
Nikodem: Zapytaj się jej: „Czemu wierzy, że wygra i przecież wszystkim zostało wszystko wybaczone”.
Robert:
Ja: Rozumiem Twoje emocje, ale na chwilę spróbuj się uspokoić.
Ona nie wie czy wygra, ale nie zależy jej już, bo i tak nic nie ma, więc nic nie ma do stracenia.
[To jest myślenie typowo ciemne — ciemne wzorce: „mam – nie mam”. Posiadanie skierowane jest wyłącznie na materię, światy, podboje, dusze podległe, światy podbite i wyciągnięte energie. Zupełnie nie ma w tym zastanowienia: „kim ja jestem bez tego wszystkiego?”.
Mamy tutaj do czynienia z identyfikacją z rolą / tronem / władzą albo fuzją z fałszywym Ja opartym na mocy i posiadaniu (False Self). Istota tak bardzo utożsamia się z rolą, statusem, posiadaniem i kontrolą, że nie potrafi wyobrazić sobie siebie bez tego.
W terminologii jungowskiej mówimy o „Kompleksie Mocy” (Power Complex) – archetyp Króla/Tyrana przejmuje osobowość. Pasuje tu również „Narcystyczna Grandioza” (Narcissistic Grandiosity), czyli silne poczucie wyższości połączone z przekonaniem „wszystko mi się należy” oraz sztywnym podziałem „mam – nie mam”.
Dlatego nawet buddyzm – patrząc z perspektywy pracy z duszami i monadami – ma rację bytu, bo próbuje wyrwać i rozpuścić ego osobowe zbyt zanurzone w formie. Niestety wadą tego systemu jest brak realnego wpływu na poziom duszy i monady. One nadal pozostają zanurzone w tym, w czym były.]
Nikodem: Powiedz jej: „Masz świadomość i serce, możliwości to dała tobie Przebudowa Subtelna”.
Robert:
MR (monada Roberta): Nie chcę żyć w świecie, w którym zostałam oszukana przez ciemnych, jako ofiara białych. Nie chcę żyć jako ofiara karmy. Mam przerabiać, jak się inni będą bawić, więc i tak nic nie ma. Zniszczyć wszystko!
[Dla czytelników Cień bogów, Zmierzch bogów i Upadek bogów – te słowa będą miały trochę inny ciężar. Również dla wszystkich, którzy spróbowali pracy z duszą i monadą.
Znowu widzimy, na czym skupiła się monada, jak wszystko przekręciła w sobie. Inni się bawią, ale jak wiele razy wspomniałem, zabawa jest w szacunku do drugiej strony, w empatii, a nie tworzeniu z kogoś niewolnika, wyciągnięciu energii ze światów czy śmierci.
Przeraziła monadę karma, ale nie wiem skąd miała takie informacje, jak karma w nowym znaczeniu nie oznacza tego samego, co w systemie dualnym, czyli biało-czarnym.
Jednak to, co doprowadziło monadę do rozszczepienia i nieistnienia, były słowa „Zniszczyć wszystko”.]
Nikodem: Czujesz od niej emocje zniszczenia, nienawiści? Popatrz, gdzie ona kieruje swoje energie?
Robert: Chyba w siebie też?
Ja: Wdech i wydech na spokojnie, serce, zostań na spokojnie. Oprócz złości i nienawiści, co jest dalej?
MR: Samotność, porzucenie i bezradność. Nic nie zostało dla mnie, nie ma dla mnie przyszłości.
[Bardzo dobrze Robert prowadzi rozmowę. Nas interesują dalsze odpowiedzi jego monady. Widać kompletny brak zrozumienia istnienia niedualnego, wolnego od białych i ciemnych. Jest albo-albo. Skutek braku doświadczenia czegokolwiek innego.]
Nikodem: Porozglądaj się dookoła. Nigdy nie było złączonych ponad trylion istot. Masa energii robi przeogromne wrażenie. Zresztą teraz tak mówię, ale podczas tej pracy dosłownie ryczałem, bo wiedziałem, że rozmawiam z kimś, kto przestanie istnieć całkowicie.
Cień bogów – był fazą pierwszą. Testowanie, uwalnianie, negocjowanie.
Zmierzch bogów – był fazą drugą. Walki, bitwy, przebudowy, odbudowy.
Upadek bogów – był fazą trzecią. Kasacje całkowite i dewolucje duchowe.
Robert:
Ja: Dlaczego chcesz dołączyć do destrukcji?
MR: Nie ma nic innego, nikogo, jestem bezradna.
Ja: Idziesz za tłumem, siłą?
MR: Przynależę! Nie jestem sama w moim cierpieniu, misji samobójczej. Bez tego zostanę sama.
[Im dłużej czytam słowa monady Roberta, tym lepiej go rozumiem. Wielu, którzy tam stali, byli również moimi bliskimi. Jakby każdy atom w jego monadzie nie mógł widzieć, postrzegać czy odczuwać inaczej. Tak uszkodził Szatan, Aryman, Belial, ale przecież i Biały.]
Nikodem: Tak, ale ona tutaj ciągle myśli w sposób ciemny: mam, posiadam, mam swoje imperia, swoje zbiorniki, swoje podboje, swoją służbę i zniewolonych. Odwołaj się w niej do tego, co ma w sercu, do czystego istnienia.
Robert: Spróbuję, więcej na serce.
Ja: Poddajesz się staremu, które istnieje, ale masz wolną wolę, masz możliwości, masz serce i Superaspekt (SA) w Źródle. Możesz rzeczywistość zmienić pod nowe i możliwości. Poczuj w głębi serca, pozwól sobie na emocje, ale z pozycji spokoju i serca. Poczuj miłość, wartość życia, przecież masz dobre rzeczy w sobie.
Nikodem: Tak. Jak ona na to reaguje?
Robert: Wydaje się, że reaguje na mnie. Poddaje się moim informacjom, jest chyba trochę tu, gdzie chcę, żeby była, i trochę w starym. Uspokoiła się trochę, tak mi się wydaje.
Zapytam się o zbiorniki i trony oraz imperia, bo czuję, że to chyba teraz.
Nikodem: Oni nie zdali testu, bo w każdym istnieniu przechodzisz przez etap pustki, nicości, niczego. Mój moment w Cień bogów (2019 roku), kiedy nie mam części subtelnej, duszy, a sama monada idzie do Źródła ze wszystkim. Zostaje rozerwanych moich 11 ciał subtelnych – zostaje tylko jedno na poziomie fizycznym. Nikodem umiera. Wyglądam jak wrak, nie mam nic. Koniec drogi krzyżowej? Nie, bo oni zaczynają mnie atakować jeszcze mocniej: Lucyfer, Lilith i na ich smyczy – Aryman. Był to moment, gdzie oni z białymi mieli całe Uniwersum, poza tym, co posiadała „Banda Szesnastu”. Przejście przez etap pustki, niczego, stare odchodzi, ale robię krok w nowe, w nieznane. To jej powiedz! Ona zawiesiła się na tym, co było – nie na tym, co jest teraz i co może przyjść. Ona w nowym widzi – białe, bo tylko to zna od początku swojego zaistnienia w Uniwersum.
Powiedziałem swojej monadzie po kasacji Jana, kiedy wpadła w pułapkę pozostałych: „Idź do Źródła. Wejdź w nie ze wszystkim swoim”. To była pierwsza przebudowa kiedykolwiek w tym Uniwersum. Skocz, zostaw wszystko, co miałaś, czym władałaś, całe zanurzenie uwolnij, całą krzywdę. Ja sobie poradzę. To wszystko było po pięciu miesiącach walk w 2019 roku. Jak różna jest nasza postawa w tej samej okoliczności i jak różne mogą być odpowiedzi. Powiedz jej z całym ładunkiem siebie: „SKOCZ”. The Grand Priest powiedział w pewnym momencie do mojej istoty – tego nie ma w książkach – cytuję: „Byłeś gotowy zostawić wszystko, co miałeś, zbudowałeś. Skoczyłeś w nieznane”.
Robert:
Ja: Dobra, idziesz w nowe. SKACZ w nowe, do góry albo też chlup w Źródło.
Nikodem: Bardzo dobrze, działa.
Teraz dalej. Zostaw ją i skocz do momentu, kiedy pojawiają się Przedwieczne i Pra-Przedwieczna (The Grand Priest). Śmiało.
Robert: Coś na górze?
Nikodem: Niech mózg zmniejszy Ci skalę. Co czujesz i widzisz?
Robert: Źródło, ale nad nim… cały sufit coś, duża istota?
[Tutaj widzę, jak Robert próbuje „ogarnąć”, ale mózg ma tak dużo bodźców, że nie wie, co przedstawić, jaką „stop klatkę” ma wykonać.]
Nikodem: Cały sufit. Tak, dalej.
Robert: Źródło jest bardziej płynne, nijakie też. Tutaj energia jest świetlista, zwarta mocno. Tak to odbieram.
Nikodem: Cofnij się do tyłu i popatrz na to, co jest u góry i na te tryliony monad scalonych z duszami na dole.
Robert: Wygląda to trochę jak masa scalona ciemna, ciemność, samotność, samobójstwo. W tym nienawiść, koniec świata, skoro dla nich to dla wszystkich. Ale to wygląda jak emo nastolatki z perspektywy chyba tego The Grand Priest. Emocje wzięły górę i destrukcja, która nic nie ma wspólnego z niczym, bo każdy swoje zapłacić musi. Tutaj one nie chcą iść, dalej trzymają.
Nikodem: Brawo. To jest bardzo ważne, co napisałeś. Bardzo ważne dla całej ludzkości i całego Uniwersum.
[Dlaczego tak napisałem? Ponieważ to jest informacja, wgląd kogoś poza mną, drugiej, niezależnej osoby. Robert sam dotarł na ten poziom, sam się konfrontował wiele razy, sam pchał. Z drugiej strony działa tu zasada opisana przez Carla Gustava Junga związana z synchronicznością.]
Robert: Na tym etapie to jest już wybór ich. Nie są przymuszani przez ciemnych czy białych, ich wybory to są.
Nikodem: Dokładnie tak. I teraz obserwuj to, co robią Opiekunowie Uniwersów, Przedwieczne i Pra-Przedwieczna (The Grand Priest).
Robert: To samo co w Dragon Ballu, z sagi Black Goku i Zamasu. Zbierają to bez emocji, usuwają, ale to nie są ataki, tylko… no właśnie. Nie ma.
[Robert porównuje działanie Opiekunów Uniwersów, Przedwiecznych i Pra-Przedwiecznej do tego, co zrobił Zeno z Zamasu (i całym timeline’em) w sadze Goku Black / Zamasu w anime Dragon Ball Super.
[Krótko o tym, o co chodzi w Dragon Ballu: Zeno (wszechwładny król) na końcu tej sagi bez emocji, bez walki, bez dramatycznych ataków po prostu usuwa cały wszechświat/timeline z istnienia. Robi to gestem ręki – po prostu „przestaje istnieć”. Nie ma gniewu, zemsty ani wielkiej bitwy. Jest tylko czysta, absolutna kasacja.
Robert właśnie to miał na myśli mówiąc:
„Zbierają to bez emocji, usuwają, ale to nie są ataki, tylko… no właśnie. Nie ma.”
Chciał powiedzieć, że te najwyższe istoty (GP, Przedwieczne, Opiekunowie) nie walczą w klasycznym sensie. One po prostu usuwają / kasują to, co uznały za zagrożenie lub błąd – bez emocji, bez dramatu, bez „walki”. Po prostu przestaje istnieć.]
Nikodem: Tak. Walki są na poziomie dusz między duszami i między monadami niżej. Faktycznie duże, bo pochłonęli bardzo dużą ilość światów. Gdyby Ziemia nie była dźwignięta w energiach – nie byłoby nas i byśmy tutaj nie rozmawiali, bo oni pochłonęliby wszystko. Nam przygotowanie tej części kosmosu zajęło – wiele, wiele dni.
Robert: Umysł już nie ogarnia.
Nikodem: Oni chcieli zniszczyć wszystko i wszędzie, nawet samych siebie. Nas. Nikt już nie miał znaczenia.
Robert: Tak czułem to od swojej monady – my giniemy i reszta z nami, nie zależy nam już.
Nikodem: A były Uniwersa, gdzie faktycznie one upadały po takich działaniach, bo nie miały Przedwiecznych czy Opiekunów Uniwersów obok siebie. Nie było jednostki lub jednostek z danego Uniwersum, które wzrosłyby na ten poziom i udźwignęły ciężar zmian. Tam nawet nie było żadnej dewolucji w Uniwersum – kompletna kasacja, a iskierki rozsiane do innych Uniwersów. To wielka strata dla samego Absolutu.
Dlatego – to jest nowa historia, ale przestawiam ją w Upadek bogów – kiedy w 2019 moja monada „weszła do Źródła”, tam byli Opiekunowie Uniwersów, Przedwieczne i sam The Grand Priest. Kiedy monada wróciła do naszego Uniwersum, nic nie było takie samo, ale ja potrzebowałem od 2019 do 2023 terapii, pracy i pomocy innych ludzi, bo byłem wrakiem człowieka. Dlatego Cień bogów przedstawia kolejne starcie w 2022 roku z Lucyferem, a potem 2023 z Lilith. Potem kolejne trzy lata przygotowań do Zmierzchu bogów i Upadku bogów, co samo w sobie trwało rok czasu, dzień po dniu.
Robert: Tak, to jest zbyt długa ciemność – samotność – a to jest już desperacja. Nie jest łatwo, ale właśnie trzeba próbować, coś zmieniać w sobie, nowe. Ja bym mógł tak samo zamknąć się i narzekać, ale próbuję, popełniam błędy, ale próbuję, nie poddaję się.
Nikodem: Najgorsze jest w tym wszystko to, że jeden z Opiekunów Uniwersów i Przedwieczna poinformowały wszystkich z „Bandy Szesnastu” i „Bandy Dwunastu”, dokładnie ich monady, że Uniwersum się zapada pod ich działaniami i nie wzrastają żadne iskierki w Źródle. Dlatego powstał projekt Ziemia, tuż po Orionie i Plejadach, stąd też tyle wcieleń starych istot na Ziemi. Sam Rudolf Steiner przygotował grunt, kiedy powiedział, że Aryman się wcieli. Podobnie jak Helena Bławatska razem z założoną przez siebie teozofią – tłumaczyli pracę Wschodu. Od nich pochodzi ego w ciele przyczynowym i monady na poziomie Adi. Oni przygotowali nam grunt, nawet jeśli patronem ich był Lucyfer. Wielu byłych teozofów było na początku naszych badań – Helena Bławatska, A. Bailey i Annie Besant. Od razu siebie rozpoznali. Dlatego Leszek Żądło często mówił o nas – lucyferiści, ale mało rozumiał, co też opowiadam jako historię na początku Cienia bogów.
Tylko Lucyfer chciał ugrać swoje, jak każdy z pozostałych. Chcieli mieć ciastko i je zjeść. Mówili o pracy nad sobą, rozwoju, puszczaniu, bo Uniwersum dostało „termin”, ale nic realnie nie robili, byli tak scaleni ze swoimi imperiami. Czas był do 2019 roku, potem należało ruszyć, co też się zaczęło w kwietniu 2019 roku i trwało do teraz.
Robert: Nie da rady, zwłaszcza jak do tej pory wszystko było pod ciemnymi i białymi, brak rozwoju, który trwał eony.
Nikodem: My istniejemy przez wydzielenie iskierki ze Źródła, która schodzi do danego Uniwersum. Tu wzrasta monada, potem dusza i to, co niżej. Więc jak stworzenie, które zaistniało przez akt zejścia ze Źródła, zstąpienia do Uniwersum może równać się z istotami, które istnieją poza Uniwersum jak Opiekunowie Uniwersów, Przedwieczne czy GP, które mają masę jak duże, dorosłe Uniwersum. GP z Przedwiecznymi jednym ruchem skasowały tryliony monad, dusz i części subtelnych. To był jeden akt.
Robert: Ale działać trzeba, skoro komuś się udało w naszym czy innym Uniwersum wzrosnąć, to i takiej monadzie jak moja może się udać. Trzeba chcieć się zmienić.
Nikodem: To teraz przenosimy się do jednego punktu, ostatniego. Już po wszystkim, chcę żebyś zobaczył akt tego, co to uwolnienie umożliwiło. To jest bardzo pozytywne.
[Tutaj przenosimy się do momentu, kiedy odbył się największy akt kreacji w naszym Uniwersum.]
Robert: Takie widok, jakby wszystko kwitnie, rośnie, rozwija się, jest miejsce dla każdego. Jest miejsce na ciemne, ale to jest bardzo małe, to nie jest masa, która zasłania, tylko epizody dla każdego, tak jak w ogrodzie.
Nikodem: Do Uniwersum schodzi tryliony nowych iskierek ze Źródła. Poczuj je.
Robert: Tutaj wcześniej nie było przestrzeni nawet. Takie fajne gwiazdki, trochę iskierki, złoto-świetliste, takie niewinne, bez skazy.
[Robert kolejny raz mnie zaskoczył „wcześniej nie było przestrzeni nawet”. Dokładnie tak.]
Nikodem: Tak, i co one robią, jak schodzą do Uniwersum ze Źródła?
Robert: Są ciekawe, chcą się bawić – dla nich kreacje i doświadczenia to zabawa – tak od nich czuję. Empatia/zabawa.
Nikodem: Tak i przyoblekają się w monady. Popatrz, jak to robią?
Robert: Coś tworzą? Według zainteresowań, z unikalności swojej, jedne to, drugie tamto. Ale u nich dominuje zabawa, ciekawość, empatia w tej chwili, w kreacjach.
Nikodem: W poznawaniu, doświadczaniu. Ciemne były w zastoju, stare, straciły to, bo to pożarł Szatan, Aryman, Belial i pozostali.
Robert: Bo to masa, jak beton było. Nic na tym nie urośnie tak naprawdę.
Nikodem: Mimo świadomości – jej brak. Mimo doświadczenia ogromnego – pustka.
Robert: Pod betonem, w ciemności, ofiary.
Nikodem: Szatan był ofiarą Białego. A potem poszło już po całym Uniwersum.
Robert: Masa wygrała, taki monopol się zrobił. Ja chyba za długo byłem pod ciemnymi, kompensacja to trony, imperia, siła, moc, a w rzeczywistości to samotność, cierpienie, depresja wewnątrz. Na górze monopoliści.
Odbudowanie
Nikodem: To teraz prezent dla Ciebie. Ponieważ miałeś Przebudowę Subtelną, nawet jeśli była jakiś czas temu, to sama Przebudowa Subtelna buduje iskierkę w Źródle, która rośnie w Superaspekt (SA). Tak zachowują się pewne cząstki monad. Bez tego odzyskanie twojej monady nie byłoby możliwe, bo nie ma „zaczepu” w czymś, co istnieje poza matrixem, poza karmą, czyli mówię o Źródle.
Robert: Jeszcze nie wszystko rozumiem, co tutaj zaszło.
Nikodem: Zasada wstępujących i zstępujących iskierek jest prosta: muszą zbudować masę w Uniwersum, bo ona stanowi dla nich budulec wzrostu do Superaspektu (SA).
Straciłeś monadę, bo walczyła, dusze też w stanie raczej „plazmatycznym”, bo nawet nie mają siły i energii, żeby się odbudować. Lojalność wygrała w twojej monadzie – lojalność wobec ciemności i braku widzenia nowego, bo nic innego nie znała.
Robert: Czyli dzięki SA możliwe jest to, co zrobiliśmy przed chwilą, że moja monada, jakby nie będzie brała w tym udziału.
Nikodem: Nie. Jej nie ma i nigdy już nie będzie w tej formie. Tego cofnąć się nie da. Podjęła decyzję.
Robert: Tak, ale teraz co się stanie z nią? Bardzo dużo informacji dla mnie, ledwo nadążam.
Nikodem: „Nie ma jej”. Masz Superaspekt w Źródle (SA), czyli mamy twoją bazę, to, co przepracowałeś, co zbudowałeś, co zdobyłeś od początku swojego Zaistnienia. Pomyśl: nie masz SA w Źródle, jest tylko lekko przygłupawa iskierka w Źródle bez żadnego doświadczenia, jedynie instynkty. Wszystko, co wypracowała monada, dusza, wcielenia są nadal na poziomie Uniwersum. Teraz walczyły w amoku, w autodestrukcji – GP ich skasował jednym ruchem, nie ma nic z niej.
Robert: No zostaje ZERO. Czyli można powiedzieć, że cokolwiek tam było, to już nie ma. I pewnie do Źródła poszło?
Nikodem: Zostaje zero, ale ponieważ pracowałeś ze mną i miałeś Przebudowę Subtelną – ona stała się twoim zabezpieczeniem. Dlatego napisałem gdzieś: jeśli ktoś ma wydać na cokolwiek, niech będzie to Przebudowa. Jeden – jedyny raz. To jest wentyl i nie ma innego, bo tak następuje podsumowanie drogi dualnej i wzrasta iskierka, która zamienia się w Superaspekt. Superaspekt nie jest jaźnią – jak monada, dusza czy my.
Robert: Czyli Przebudowa Subtelna dała fundament dla Superaspektu (SA) mojego. A potem pozostałe prace, nawet sprawiały, że SA pracowała, zwiększała się? Czyli jest baza.
[Tutaj dopiero Robert wyszedł poza traumę.]
Nikodem: Tak, Przebudowa Subtelna podsumowuje drogą dualną: białe i czarne, czyli energia wychodzi poza Uniwersum, pierwszą i główną warstwę matrixa. Bez tego iskierka nadal jest iskierką, bo energia skasowana w Uniwersum taką zostaje.
Robert: Dużo informacji.
Nikodem: Ty byłeś fundamentem. Ty uratowałeś samego siebie.
Brak rozumienia skali pracy, metody i całego opisu świata duchowego, jaki przedstawiam. To jest straszliwe, bo tak ludzie zostali oszukani przez tych prastarych.
Robert: Ja uratowałem siebie?
Nikodem: Tak, bo twoja istota odważyła się napisać do mnie, zlecić i zmierzyć z tym, przed czym wielu ucieka. A jak ucieka – to znaczy brak gotowości lub życie w fantazji na temat siebie i świata duchowego. To też cecha dziecka. Zachowałeś się jak dorosły. C.G. Jung powiedział, że ludzkość jest na poziomie dziecka, ale przecież nie wszyscy są na tym etapie.
Dlaczego ludzie mogą nie pisać do mnie? Bo ich dusze trzymają się mroku, który jest dla nich zyskiem. Bo ich dusze przez długi czas czerpały korzyści ze starych, białych hierarchii. Dusza – a czasem nawet sama monada – nie chce niczego zmieniać.
A jednak ten sam człowiek jest w stanie napisać do stu różnych osób, jechać na Bali czy do Peru na ayahuaskę, nawet jeśli nie przynosi to żadnych realnych efektów. Dlaczego? Bo silniejsza jaźń wpływa na niższe, młodsze części i mówi im: „Nie chcemy zmiany”. I jak widzimy, takie podejście prowadzi do dewolucji, kasacji lub braku realnej zmiany dla duszy i monady. Dla nich bowiem – jako starszych jaźni – wiele z tego, co my doświadczamy jako ludzie i wcielenia, nie porusza już niczego rdzennego, bo często przeżyły to wcześniej. Nasza wizja po „aya” jest ludzkim doświadczeniem, ale dla duszy i monady często niczym. Co to za rozwój dla nich? Co to ma wspólnego z ich istnieniem? Nic.
A przecież nowe jest dla wszystkich i wszędzie – nawet dla tych, którzy myślą o sobie jak o „upadłych”. Dla każdego jest miejsce. I to nowe nie oznacza już tego, co kiedyś wiązało się z podziałem na białe i ciemne.
Robert: No tak, jakość tak wyszło. Chwilka, bo jednej rzeczy nie rozumiem. To po co była rozmowa z monadą w przeszłości i przekonanie żeby skoczyła w górę do Źródła. Jeśli i tak jej nie ma.
Nikodem: Chodziło o obudzenie zalążków tego, co miała obudzone po Przebudowie Subtelnej.
W tym opracowaniu o nowych gęstościach napisałem: „Nikomu nie było do śmiechu, co opisuję szczególnie w dziale czwartym w Upadek bogów, gdzie walczyłem o zachowanie najbliższych, poddanych temu nieszczącemu, ciemnemu transowi podboju wszystkiego.”. Ja tu walczyłem właśnie o odbudowę i zachowanie bliskich: Katarzyny, Aleksandry, Asi, Ani, Agaty, Agnieszki. To są prawdziwe ich imiona.
[Tak było, bo zanim Pra-Przedwieczna (GP) z pozostałymi Przedwiecznymi wykonały ruch – czułem, że zaraz się skończy i szybko, bardzo intuicyjnie, wewnętrznie wypowiedziałem imiona tych, z którymi miałem do czynienia i wiedziałem, że są wśród ciemnych. Promień GP ich ominął, ale nie przebudowy, co opisuję w jednym z rozdziałów działu czwartego w Upadek bogów.]
Robert: Wow, czyli nawet u Ciebie dużo monad bliskich osób weszło w to.
Nikodem: Spotykałem tych ludzi jak misjonarz, w 2013, 2018 i 2019 roku. Większość nawet mnie nie czyta, ale ja pamiętałem.
Odzyskiwałeś to, co było poza amokiem, histerią. Reszta masy była ciemna, zbyt duże zatrucie szatanizmem, arymanizmem, belializmem. Lucyfera tutaj nie liczymy, bo Lucyfer – jak pisał Steiner – mimo mrożenia serc dusz i ludzi, był siłą oświecającą, wznoszącą do góry. Najgorszymi byli: Szatan, Aryman i Belial.
Robert: Coś zostaje zawsze, poruszone.
Nikodem: Na poziom Źródła. Też to potrafisz już.
Robert: Jakby woda/jezioro, dosyć przejrzyste, ładne. Szukać swojego SA?
Nikodem: Możesz. Dobrze czujesz, więc idź za tym.
Robert: Jest jakaś iskierka, aspekt, który zwraca moją uwagę. Jest chyba większy niż inne iskierki, jakby tutaj jakaś masa była.
Chyba dużo jest unikalnych rzeczy w niej, które ja jako wcielenie mogłem zrealizować, w tym życiu chociaż trochę. Tak czuję.
[Robert miał przygodę z Ayayausą, ale tutaj ciągle zaskakuję mnie jego czucie i widzenie, gotowość do pracy, konfrontacji. To jest zdrowy szkielet dla dusz i jego samego w dalszym istnieniu.]
Nikodem: I powiedz teraz: „Nowy, ale stary początek, wybieram”.
Robert: Mówię. SA się cieszy, radość, coś chyba tworzy, kulkę?
Nikodem: I popatrz obok na MSA Marii Magdaleny, bo MSA oznacza, że monada wibruje już w Źródle (i wyżej). Czyli nie jest już tylko zanurzona w Uniwersum.
Robert: Większa jest, dużo większa. Ale coś ta podróż w czasie zrobiła, bo czuję, że jakaś „mądrość” w SA z tego zdarzenia jest. Czyli SA jest poza czasem?
Nikodem: Czasu nie masz już od poziomu: eterycznego, następnie przyczynowego, potem anupadaka-adi. Są takie trzy przejścia. A poza Uniwersum, czyli w Źródle już zupełnie są inne prawa i zasady, bo Uniwersum jest kreacją Przedwiecznych.
Celem każdej monady jest scalenie się właśnie z iskierką, czyli wytworzenie Superaspektu (SA) w Źródle. Tylko tak istota zanurzona w Uniwersum ma „drugą część” poza nim. Monady „Zaistniały”, bo wydzieliły się z iskierki w Źródle. Stąd taka nazwa gęstości, ale dusza to już konkretna kreacja, twór monad, czyli stworzenie.
Robert: Chyba MM coś do mnie mówi.
Czuję, że mój stan, rezonans jakoś mocno oddziałuje na monadę. Ale w sumie jesteśmy z tego samego, tej samej energii, więc to nawet logiczne. Że łatwo mi ją przekonać, bo ja już wiem co działa na mnie. Więc to zadziała na nią.
Nikodem: Co MSA MM mówi do Ciebie?
Robert: MM powiedziała: że wybrałem, jako istota, bo liczy się wybór z miejsca świadomości, a nie wzrostów. Więc niejako, nawet jeśli monada zawiodła, to i tak ja jestem całością, więcej, ja wybrałem tak naprawdę. A raczej monada/dusza, poprzez mnie i stworzenie mnie – coś takiego. Nie ma podziału, tylko jest całość.
Nikodem: Tak jest. Brawo.
[Tutaj nie mam słów. Ogromna mądrość.]
Robert: Grubo.
[Tutaj czuć, że Robert sobie układa.]
Nikodem: Nie ma ważniejszej metody duchowej na Ziemi dla istot wstępujących. Można doświadczać wszystkiego, wszystkich, ale nie można przejść obojętnie od tego, co naprawdę spaja i buduje nas. Co przedstawiam.
Wzrost monado-Superaspektu Marii Magdaleny opisałem w Upadek bogów, razem ze wzrostem jej połówka – Lewiatana. MM jest najważniejszą istotą w tym Uniwersum, ale MSA o tej masie mają też funkcję w innych Uniwersach, bo tam też wytwarzają kolejne swoje monady. Potem jest funkcja Opiekuna Uniwersów, awans w Przedwieczną, a Przedwieczna staje się Pra-Przedwieczną (The Grand Priest) dla Absolutu, która już reguluje z samym Absolutem. A przecież mówimy tylko o jednym Superklastrze Absolutu z jego iskierkami, Przedwiecznymi i Uniwersami. Oj, chyba zrobiłem spoiler największego opisu rzeczywistości duchowej. No nic. Prezent.
Robert: Chyba dopiero jutro zacznie do mnie docierać, w pełni o czym tutaj rozmawiamy, bo narazie to ledwo nadążam. Grubo.
Nikodem: Bo masz dualne emocje. Poczucie straty, zawiedzenia na monadę. Z drugiej ulgę, zaskoczenie i poczucie docenienia.
Robert: Dużo na pewno.
Nikodem: Tutaj już odpocznij, pochodź. Resztę my zrobimy, bo SA teraz zagęszczają ciała dla monady.
Robert: Z drugiej strony jakoś mam coś w sobie, że ciągnie mnie do nowego, jakby to jest też ciekawe. Pochodzę. Moje motto. Stare zawiodło, to czas na nowe. Proste.
Nikodem:
Ja: Dobrze się spisał Robert. Jestem zaskoczony.
MSA MM: Bardzo dobrze. Dobrze go przygotowałeś, nauczyłeś i wyszkoliłeś. Uratował sam siebie.
Ja: Może dzięki tej pracy ludzie naprawdę zrozumieją, co robię i jak ważne to jest nie tylko dla ludzkości, ale całego Uniwersum. Nie ma ważniejszej metody i podejścia do własnej duchowości i struktury każdej istoty.
MSA MM: Nigdy nie było, ale człowiek ze swoją istotą muszą dorosnąć w sobie i przestać uciekać.
Ja: Dziękuję za pomoc tutaj.
MSA MM: Nie, to my jako istoty dziękujemy tobie. Ty byłeś pierwszym MSA, Przedwieczną i teraz kimś tak ważnym i wielkim. I nie, nie uciekaj od tego, nie ukrywaj tego, nie umniejszaj sobie specjalnie. Zostaw to.
Ja: Teraz ty robisz przebudowy.
MSA MM: Tak, ale z jedną z Twoich części Przedwiecznej. Nie ma już mnie – ciebie – oddzielenia, ale jesteśmy MY i ja też już to czuję. Nasz Superklaster tak bardzo się zmienił. Ty byłeś tego podstawą – twoja istota – wcielenia – dusze i monada tak bardzo kiedyś zduszona. I to wszystko w jednym życiu, przez małe życia, wcielenia, ciało. Ludzie muszą zacząć siebie doceniać, bo mają ogromny wpływ na dusze i monady, na to, co wydaje się tak daleko i poza zasięgiem.
Ja: Tak.
MSA MM: Musisz pisać, nie ukrywać. Każdy z tego czerpie, wszędzie.
Jego istota jest gotowa.
Ja: Rysuję.

To niestety jeszcze stary wykres dwunastu gęstości. Ale, stań znowu przed monadą swoją.
Ale macie miłość między sobą, aż tutaj czuję. Ty się patrzysz na nią i przecierasz oczy.
Robert: Ja nie wiem. Nic nie ogarniam już. (uśmiech)
Nikodem: A co masz ogarniać. Ogarnia się liście, które spadły z drzewa. Tutaj czujesz i pozwalasz i dopuszczasz.
Robert: Chyba dużo energii jest różowej, pod nią świetlista, ale bardziej czuć chyba empatię w niej.
Nikodem: Ciekawe, że na empatię zwróciłeś uwagę.
Zobacz, że ona wcale masy nie straciła. Po takim czymś to jest aż zaskakujące, bo przeważnie istota zmniejsza masę, czyli ilość ciał, które ma do dyspozycji. Ona ma wszystkie aż na poziom Źródła.
Robert: Przywitałem się już. Ona mi powiedziała.
MR: Dziękuję, nic nie zostało stracone.
Ja: Ona ma doświadczenie z tego, co było. Jakby stare drzewo spróchniało, zostało wycięte, ale zdrowe ziarna poszły na nią. W sumie ona jest jakby nową inkarnacją tamtej monady, jeśli można tak powiedzieć. Taka metafora.
Nikodem: Bardzo dobra metafora. A jak czujesz resztę z jej Rodziny Duchowej (RD)?
Robert: Musi się rozejrzeć odnośnie rodziny, na razie chyba sprawdza siebie w nowym „ciele”.
MR (monada Robert): Duszę przebudzić?
Nikodem: Niżej jest Drzewo Dusz. Tam powstaną nowe dusze, z pamięcią starego, ale z nową, wyższą świadomością.
Potrzebujecie Drzewa Dusz, ponieważ teraz musicie wypracować empatię, ale nie białą, misyjną, ale uczucia głębsze, stąd tak ważna jest RD nowa.
Robert: Tak w miejsce osamotnienia potrzebuje zdrowych relacji, czyli to będzie to nowe.
Nikodem: Tak. Piekła izolują i rozwijają ego do przekroczenia granic, ale jest osamotnienie, bo ono miało hartować.
Robert: Tak, piekła to nie kotły ze smołą tylko brak zaufania, izolacja, przekręcenia lojalności i bliskości, gwałt, depresja, osamotnienie, ciągła rywalizacja, brak zaufania do kogokolwiek. Ale jest nowe, niech będzie nowe.
MR: Dziękuję za wszystko. Teraz dopiero rozumiem.
Ja: Zawsze jest ten moment. Ja dziękuję, bo ja czy moi współpracownicy mogą widzieć, rozumieć, działać, ale potrzebna jest druga istota. Ty nią byłeś.
MR: Tworzymy wspólnie z całą RD, dusze.
Ja: Czuć, że jeszcze działa u ciebie energia z poziomu SA.
MR: Do czasu wytworzenia dusz. Chwilę to potrwa.
Robert: Ja to już nawet nic nie piszę, bo szczęka opada.
Nikodem: Ty to przeżywasz i dotyka to twojej istoty. Dla każdego innego to tylko historia, zapis obcego przeżycia i możliwość.
Ja: Jak tam dusze?
D1: Wolność, wolność, mogę latać wszędzie. Pamiętam to ciemne wołanie.
D2: Ja też.
Ja: Czuć od was nowe, jasne emanacje, nawet rdzenie macie czyste. To sprawdźcie jeszcze wasze wcielenie – bazę.
D1: Robimy.
Robert: Przez rok pracy z Tobą to kolosalne zmiany, kto by pomyślał.
Nikodem: Gratuluję, ale z drugiej strony, jakby na to nie popatrzeć. To powrót do normalności i normalnego istnienia. Jakby zbudowanie bazy pod… wydawałoby się zwykłe i zwyczajne istnienie.
Robert: Tak, taka terapia tylko, że obejmująca faktycznie całe istnienie.
Nikodem: Tylko mało kto przeżył to, co ty, czyli wychodzenie z ciemności i białego, dualności, kary, podziału i tylu strażników, ilu było. Koszmar to był. Ale… no właśnie, był.
Robert: Łatwo momentami nie było. Plus moje perypetie duchowe skłaniały mnie do izolacji, ale nie wiem, w środku coś mi mówiło, że trzeba próbować.
Nikodem: I teraz robicie, co chcecie i nie ma żadnej karmy. To jest najważniejsze, bo karma u was jest rozumiana jako: to jest do nauki, to jest do poznania, to jest do doświadczenia. Taki ma to wymiar, ale dopiero teraz. A nie karma jako: tu mi zabiorą, tu mi zduszą, to ciężkie, tu ból. To jest karma Metatrona. To stare.
Robert: Tak, ale to jest ciekawe, bo ludzki rozwój taki jest, trzeba uczyć się na błędach i wstawać, rozwijać się bez systemu nagród i kar.
Nikodem: Tak. Nie ma nagród i nie ma kar. A ludzie szukają nagród w postaci przeżycia, adrenaliny lub ucieczki, znieprzytomnienia.
Robert: W zasadzie to powinno być proste – nawet monada niech przeżyje smutki i radości, wyciąga wnioski i idzie dalej. Ale właśnie tam wszystko wcześniej zabetonowane, masa przykrywa. Ale super, że tak u mnie wyszło, dało się iść dalej.
Nikodem: Ja walczyłem przez całe życie o podniesienie zrozumienia karmy. Karma rozumiana jako rozwijanie braków oraz deficytów. A nie karma Białych i Metatrona, gdzie Biała Rada, Pod-Rada tobie zabierała, oceniała, osądzała, zduszała i potem karma potęgowała więcej bólu i cierpienia. Jednak należało obalić wszystkich i wszędzie. Tak też się stało.
Ja: A czym teraz było dla was to „ciemne wołanie”?
D1: Hipnoza, lojalność, stado. Nie umiałam się sprzeciwić.
Ja: A ty?
D2: Ja się sprzeciwiłam, ale i tak oberwałam. Celestiale to maszyny a Kaio nic nie zostawił – jednym ruchem. Nie chcę tego opowiadać.
Ja: Mówiłem, że świat duchowy się zmienił i jest bardziej bezpośredni. Nikt się nie ukryje i wszystko jest odkryte.
D1: Cofamy z ciał nanocząstki.
D2: Zrobione.
Ja: Dziękuję wam. Cieszy mnie to.
D1: My dziękujemy. Lecimy.
Robert: Ha. Jedna się sprzeciwiła i tak dostała po głowie. Haha.
Nikodem: Tyle z mojej strony. Gratuluję.
Robert: Super, dziękuję, nie spodziewałem się nawet.
Nikodem: Dla mnie ta praca jest jedną z najważniejszych, bo pokazuje realne przyczyny, skutki i rozwiązania. Jest opis drugiej strony, kogoś z boku. Za to dziękuję.
Podsumowanie
Robert odkrył, że jego monada upadła i została skasowana podczas wielkiego wydarzenia z 06.06.2026. Monada nie chciała (lub nie była w stanie) pójść w nowe. Na całe szczęście Przebudowa Subtelna okazała się najważniejszym elementem ratującym Roberta. Dzięki niej zbudował Superaspekt (SA) w Źródle, który działał jak jego „kotwica” i zabezpieczenia poza matrixem całego Uniwersum. Bez „SA” odzyskanie czegokolwiek po upadku monady byłoby niemożliwe.
Samo zachowanie monady Roberta od stanu ciężkiego (złość, rozpacz, chęć zniszczenia wszystkiego, poczucia zdrady przez obie strony – białą i ciemną) po odbudowaną, wolną od starych wpływów zaburzających odczuwanie i postrzeganie istoty – jest niesamowitym osiągnięciem, które ewoluowało w ostatnich latach.
Kontakt Roberta z MSA MM, która potwierdziła, że to on jako istota dokonał kluczowego wyboru i uratował samego siebie, było niesamowitym wsparciem.
Wiele razy pisałem, że każde wcielenie, nie tylko człowiek, wiele potrafi i wiele może. Gdyby nie tak silne wpływy prastarych istot, które zamykały w rytuałach, obcinały wiedzę o duszach czy realnej możliwości pracy z nimi – ludzkość byłaby dużo dalej, dużo wyżej. Ale – wszystko przed wszystkimi, wszędzie.
Przebudowa Subtelna to nie jest zwykła technika – to fundament, który pozwala istocie mieć „drugą część” poza Uniwersum, czyli w Źródle. Podsumowuje drogę dualną i daje przestrzeń tam, gdzie karma Metatrona blokowała ciała subtelne – szczególnie przyczynowe i adi. Tam, gdzie Lucyfer przekierowywał wyższe ciała subtelne – zwłaszcza mentalne i anupadaka. Tam, gdzie Biały odwracał ciało astralne i ciało atmaniczne (ciało bolesne).
Każdy z nich blokował, odwracał i ostatecznie odcinał. Jak w takim razie iskierki miały wzrastać i mieć jakikolwiek rzeczywisty zysk z zaistnienia w tym Uniwersum? Nie było takiej możliwości. Stąd nagana. A mimo to oni dali śpiewali swoją pieśń.
To już nie jest zwykła głupota ani choroba, ale zbiorowa paranoja władzy i psychozy — świadome pociągnięcie wszystkich istot w Uniwersum (co zresztą dobrze pokazuje zachowanie Metatrona w Zmierzchu bogów i Upadku bogów) ku nicości i nieistnieniu. Pokazała to również wyraźnie monada Roberta.
„Było blisko” – to chyba najłagodniejsza z możliwych odpowiedzi na to, co się wydarzyło. A przecież taka planeta jak Ziemia poniosła jedne z największych skutków działań tych istot w postaci ich historii odbitej w podświadomości zbiorowej, ich aktywnych wcieleń, archetypów, nauk i szkół. A ile takich światów istnieje w całym Uniwersum?
Uff… to już nie nasza bajka. Uniwersum trwa i będzie dalej wzrastać. A planety to stare echo historii.
