Jest to trzecia i ostatnia część opracowania. Jeśli nie czytałeś poprzednich zapraszam: tutaj i tutaj.
Napisałem do swojej bliskiej koleżanki Beaty1, cytuję:
„W tych dwóch opracowaniach odbyło się globalne uwolnienie, jednak najbardziej interesuje mnie reakcja Polaków, Polski i jej przedstawicieli. W Rosji pojawiły się powitania i podziękowania. W Niemczech padło wprawdzie „suche” podziękowanie, ale podczas pracy miliony części subtelnych były świadome tego, co się dzieje — pracowałem bowiem z Krakowem i Warszawą jako dwoma centralnymi punktami. Zastanawiam się więc nad całkowitym brakiem jakiejkolwiek reakcji ze strony Polski. Czy można to odczytać na poziomie archetypu ojca i narodu?
Rosja: ojciec autorytarny, ale obecny i reagujący (nawet jeśli w formie kontroli).
Niemcy: ojciec „suchy”, uporządkowany, pracujący — mimo wszystko powiedział „dziękuję”.
Polska: ojciec nieobecny + narzekający = brak reakcji = brak uznania = brak integracji tego, co zostało uwolnione”.
Beata napisała:
„Tak, czytałam. Bardzo poruszające artykuły. Już się nawet zastanawiałam nad tą narodową różnicą w odbiorze.
Wiesz, u nas jest jakaś blokada męskie–żeńskie. Polska jest albo kobietą po przejściach, albo blokuje męskie swoją siłą i swoim zranieniem.
Jeśli ojciec, to nieobecny, milczący, nieskomunikowany ze sobą, z raną narcystyczną i ogromnym niedowartościowaniem, a jednak dumny i poświęcający się. Nie ma tu samorefleksji ani samopoznania. Czuję grubą skorupę zewnętrzną — pozory, chowanie się przed tym, co boli — brak dostępu do wrażliwości i prawdy. Umie w cierpienie, nie umie we wdzięczność. Nie wierzy w poprawę. To taki «i tak na nic».
Uciśniona, zraniona Polska-kobieta gardzi tym męskim, wie, że umie sama, i staje w jego miejsce. Uwolnienie od wroga zewnętrznego nie wystarczy — trzeba zlikwidować wrogów wewnętrznych, ustawić męskie i żeńskie na swoim miejscu i wznowić komunikację.
Jest tu też coś z religijną blokadą. Jakaś osłona, «Chrystus narodów». Do tego trauma spalonej wiedzy — «czarownice».”
Początek
Zawsze, gdy otrzymuję taki tekst, rozbieram go na elementy: psychologiczne, karmiczne, duchowe, energetyczne i genealogiczne. Przepisuję sobie zdanie po zdaniu i dodaję własne skojarzenia.
Na przykładzie mojego rodu widzę dokładnie to samo: nieskomunikowanie ze sobą, niedowartościowanie, milczenie, a jednocześnie duma i poświęcenie (szczególnie u dziadków). Chwalona i nagradzana jest przeżyta krzywda, zranienie, poświęcenie i cierpienie — nie ma natomiast miejsca na wdzięczność za to, co wykracza poza niskie spektrum. Nie wierzy się w realną poprawę — „i tak na nic”. Mam ten element bardzo wyraźnie uchwycony.
„Polska-kobieta gardzi tym męskim, wie, że umie sama, i staje w jego miejsce”.
Rzeczywiście — trzy rozbiory, dwie wojny światowe i kolejny rozbiór po 1945 roku nie tylko „wykastrowały” męskie, ale wręcz zmusiły je do ukrywania swojej siły dla przetrwania. Naturalną konsekwencją było to, że kobieta weszła w rolę silniejszego. Obserwuję to w swoim otoczeniu i wśród sąsiadów: mężczyzna bywał czasem przemocowy czy uzależniony, ale wewnętrznie pozostawał ukryty, sfrustrowany i słaby. Też mam to bardzo wyraźnie.
„Uwolnienie od wroga zewnętrznego nie wystarczy — trzeba zlikwidować wrogów wewnętrznych, ustawić męskie i żeńskie na swoim miejscu i wznowić komunikację”.
Widzę to tak: kobiety stoją po prawej stronie, mężczyźni po lewej. Mężczyźni są jednak odwróceni tyłem do kobiet i patrzą w stronę Niemiec. Nie słuchają kobiet, ale kobiety wciąż ich „trzymają”.
Co się stanie, jeśli one puszczą mężczyzn?
Pójdą, ale szybko wrócą.
Co zyskają kobiety? Strach i samotność — ale też otrzeźwienie.
Obie strony — i męska, i żeńska — mają głęboko w sobie przekonanie „to i tak na nic”. Brakuje podstawy.
Ostatni wątek dotyczy blokady religijnej: „Chrystus narodów” oraz trauma spalonej wiedzy „czarownice”.
Polska ziemia była wielokrotnie poświęcana Chrystusowi. Jednak Jezus, Chrystus i Jezus Chrystus to trzy różne etapy i jakości. Samo pojęcie „poświęcenia” w formie, w jakiej funkcjonuje w polskim katolicyzmie, stoi w sprzeczności z przesłaniem — jeden krzyż i jedno poświęcenie wystarczyły. Wszystko, co dalej, to już wpływy Pawła i późniejszych interpretacji, które odwołują się do ciemnych istot i zamieniają cierpienie oraz krzyż w generator ciężkich energii zamiast lekkości. Warto sobie przeczytać opracowanie „Zdejmij Jezusa z krzyża”.
Muszę to narysować.

Jest pole, ale mężczyźni nie widzą kobiet, a kobiety nie widzą mężczyzn. Na środku znajduje się „Obce” – coś na kształt pasożyta, które wibruje, odpycha i posiada silne kolce. Wpływa bezpośrednio na zachowanie podświadome i psychiczne. Zaskoczyło mnie, że w samym środku nie ma wyraźnego połączenia między męskim a żeńskim – jest tylko słabe, lekko u góry (czakram korony) i lekko na dole (czakram podstawy). Reszta czakramów jest mało aktywna i przekręcona.
MP: Narysuj, jak wygląda zdrowy naród. Chociaż na Ziemi „zdrowy naród” to oksymoron. Najlepszy możliwy wzór.
Ja: OK.

Tutaj energia męska i żeńska się przeplatają. Jest wyraźne rozgraniczenie, ale nikt nikomu niczego nie narzuca ani nie zarzuca. Metatron jako JHWH jawi się jako psychopata – ojciec zaborczy, kontrolujący i karzący. Jego energia szczególnie zdusza kobiety.
MP: To jest model odwrócony przez Lilith. Nie tędy droga. Napisałeś w artykule: „Yin-Yang. Kobiety i mężczyźni i archetyp pramatki”.
Ja: Wycofujemy „Obce”. Konfrontujemy żywych i umarłych. Zostanie pole „Polska Chrystusem Narodów” oraz wypalenie wiedzy i dorobku pierwotnego?
MP: Możemy to obserwować w trakcie. Nie potrzebna jest aż tak dogłębna analiza. Sam mówisz: „Inteligencja w ruchu”.
Ja: Szukam, czy nie ma tu pułapek albo min. Przecież jedno uwolnienie już się odbyło.
MP: My teraz badamy reakcje i zachowanie Polaków oraz polskich elit wobec Ciebie. To właśnie pokazało zaburzenie w polu w ostatniej pracy.
Ja: No tak.
MP: Zaczynamy. Puść coś, żebyś widział niebo nad Polską.
Ja: Mam https://warszawa-plac-zamkowy.webcamera.pl
Szukam cząstek w polu narodowym – w ziemi i na poziomie eteryczno-astralnym. Mam je, ale są bardzo rozproszone.
MP: Po naszym poprzednim uwolnieniu. Złącz je teraz.
Ja: Pojawiają się dawni papieże, królowie, biskupi.
MP: Dlaczego podjęli decyzję za wszystkich?
Ja: Mówią, że „Bóg tak chciał”. Teraz pod naciskiem Celestiali – mówią coś o zyskach. Oddają Polskę za przyszłe korzyści.
MP: Komu naprawdę ofiarowali państwo?
Ja: Podzielili je między inne byty. Jednak tych istot już po naszej pracy nie ma. Do Sandalfona nic nie doszło. Mamy ich wibracje – wycofujemy je.
[po paru minutach]
Robię fizycznie. Kościoły działają jako pieczęcie – szczególnie Częstochowa. Pieczęć na pieczęci w pieczęci. Do tego kręgi w lewo i w prawo – to już wpływy reptiliańskie.
MP: Co widzisz na niebie?
Ja: Niebo jest czyste, ale ziemia i grunt nadal ciężkie. Każda przelana krew wzmacnia te pieczęcie i krzyż. Nawet naturalna śmierć wzmacnia wzorzec smutku, cierpienia, poświęcenia i samopoświęcenia. Zasilają to zarówno mężczyźni, jak i kobiety.
MP: Dokładnie. Teraz to materializujemy, żebyś zobaczył.
Pojawiają się setki części subtelnych – zarówno żywych, jak i zmarłych. Kilkanaście rzędów istot.
[po paru minutach]
Zdejmujemy inicjacje białe, czyli religijne namaszczenia, ale niestety także te reptiliańskie.
[Okazało się, że nawet istota „nieżywa” lub „nieprzebywająca” już w polu ziemskim, która w przeszłości przyczyniła się do ukształtowania jakiegoś miejsca (państwa, miasta, historii), nadal je zasila — poprzez nici intencyjne, które w sobie nosi. Dopiero po dematerializacji danego wszechświata, galaktyki czy planety wzorce te zostają w pełni rozpuszczone. Wcześniej są jednak podsumowywane i zaliczane. Nie jest to pozytywna informacja, bo wszystko jest ze sobą połączone.]
MP: Ciemny wpływ. Tam, gdzie jest białe, zawsze jest i ciemne.
Ja: Grunt dostał przestrzeni, ale dalej jest dużo do zrobienia. Muszę to poukładać – to jak puzzle.
MP: Nie patrz teraz na grunt i niebo. Popatrz na prawo od Ziemi – cały astral według Monroe, Focus 24-26.
Ja: Religijne astralo-egregory. I one linami ciągną w różne kraje.
MP: Co to robi?
Ja: Trzyma Ziemię w jednej „fazie”, w jednym miejscu. Ciągle odtwarza to samo. Blokuje ruch cząstek mentalnych (głowy) i programuje stare cząstki astralne (emocje, cierpienie). Jest tam bardzo dużo istot zmarłych.
MP: Otaczamy i uwalniamy. Leć.
[po paru minutach]
Ja: Miliony zmarłych, ale też wielu żywych – ich części subtelne latają i zasilają się z Ziemi. Są dwa ogromne astrale, które zamykają istoty, jednocześnie żywiąc się ich cierpieniem, bólem i smutkiem.

MP: Teraz robimy nadpis w tym miejscu.
Ja: Nie widać już kalki duchowej łączącej te astrale-focusy z gruntem i niebem na Ziemi. Teraz trudniejszy etap.
MP: Tak. Przez grunt uruchom najważniejsze – wszystkie części eteryczne Polaków.
Ja: One mają matryce. Używam fali Celestiali.
Przestraszyli się, ale stoją. Mężczyźni po lewej, kobiety po prawej. Dołączamy teraz zapisy z pola rodowego – zarówno górne, jak i niższe.
MP: Nachodzą. Teraz każdy działa jak przodek.
Ja: Mówimy. Mężczyźni, popatrzcie na kobiety przed sobą. Kobiety, popatrzcie na mężczyzn przed sobą.
M: Nie widzimy.
K: Nie widzimy.
Ja: To już wiemy z wcześniejszego przygotowania. Teraz swoją wolą – waszą, tych, którzy byli, tych, którzy są, oraz z naszą pomocą – cofacie to „bydle” przed wami, które zachowuje się jak jeż i kole was wszystkich. Czy to widzicie?
M: Tak.
K: Tak. To nie nasi mężczyźni.
Ja: To coś obcego, wlanego. Cofacie z siebie zgodę, a jeśli z siebie, to i przodkowie wycofują zgodę na podtrzymywanie tego, co sztucznie wlano i podtrzymywano.
[po paru minutach]
MP: Celestiale im pomagają. Teraz wyrażacie wolę uwolnienia.
Ja: Dobra. Ja to fizycznie wyciągam.
[praca]
Ja: Jakie <przekleństwo>. Nie dość, że te kolce działały na podświadomość zbiorową, narodową i na poszczególne jednostki od momentu narodzin, to jeszcze manipulowały energiami i karmą.
MP: Uwolniłeś od razu także to, co było w ogólnym polu mężczyzn i kobiet. Teraz trzeba odbudować środek i to, co jest pomiędzy nimi. Niech się bardzo powoli zbliżają do siebie. My tworzymy pole porozumienia.
Ja: Chwila, bo siły dookoła walczą i atakują. Podzielili ich i wlali nienawiść.
MP: Stoją już Czarne Celestiale – kasują wszystko, co leci. Tracą prawo do istnienia. Zaczną od zwierząt. Dalej. Skup się.
[Tutaj uruchomiły się różne istoty, rasy, a także „ludzie”, którzy wiele wieków temu tkali i podtrzymywali stare struktury. Ktoś, kto zachowuje się w ten sposób, nie działa z poziomu rozumu ani nie reprezentuje wyższej woli.]
Ja: Już. Pole zrobione.
Teraz mężczyźni mówią:
„Przepraszamy was za to, co zrobiliśmy. Za to, że was sprzedaliśmy. Za to, że was nie obroniliśmy.”
Kobiety odpowiadają:
„Przepraszamy was za to, czego nie zrobiłyśmy. Za ocenianie was. Za widzenie was jako słabych i nielojalnych.”
MP: Dalej. Wychodzi.
Ja:
„My, mężczyźni, zwracamy sobie miejsce, które nam przynależało. Wam zwracamy miejsce, które należało do was”.
Jedni idą na prawo, drudzy na lewo.
MP: Teraz się zmienia.
Ja: Tak, ale wychodzi też z gruntu, z ziemi i trochę z „nieba” – jakby burza. Zbieramy to.
MP: Celestiale poruszają tym jak strunami. Spokojnie.
Ja:

Zmieniła się wibracja kobiet. Wcześniej była „na zielono”, teraz energia jest na swoim miejscu. Kobiety po lewej, mężczyźni po prawej. Na środku pojawiła się nowa energia, której nie pamiętają – a która przypomina im, skąd pochodzą i co było.
Teraz wykorzystujemy wszystkie zgromadzone istoty. Celki gotowe?
MP: Wszystko gotowe.
Ja: Ja też. Fala.
[po paru minutach]
Zmieniła się energia gruntu i nieba. Pojawiło się więcej radości płynącej bezpośrednio z ziemi.
Wszyscy stoją i świadomie dziękują tym, którzy byli przed nimi i dali swoją cegiełkę. Robią to masowo.
MP: Robią. Wdzięczność nie jest taka prosta. Wdzięczność aktywna jest jeszcze trudniejsza.
Ja: Od najmłodszych po najstarszych. Krzywda, cierpienie i poświęcenie wyprały Polakom mózgi.
[po paru minutach]
Ciężko, ale idzie. Wdzięczność do wszystkich, którzy byli wcześniej – tych, którzy coś zrobili, stworzyli, dali, odbudowali, ochronili, mądrze pokierowali.
MP: Idzie bardzo powoli.
Ja: Bez tego nie ma szans na odzyskanie tego, co pierwotne – słowiańskie, ale też wiedzy „czarownic”. Bez wdzięczności zostanie to zakopane?
MP: Stań na środku i zawołaj wszystkich masonów, elity, prezydentów, polityków i wybitne osobowości na przestrzeni dziejów. Pokaż im, co teraz zaszło.
[Odnosimy się tutaj do tego, co zaszło w pierwszej części opracowania – do reakcji i zachowań Niemców oraz Rosjan.]
Ja: Jedni machają ręką bez zainteresowania. Drudzy prychnęli „phi”. Połowa jest zaskoczona – nawet ich serca zaczęły pracować.
MP: Czyli jeszcze połowa nie zrozumiała. Niech tak stoją. Badamy. Dopóki pozostali nie zrozumieją – nie wróci to, co pierwotne, bo wrócić nie może.
Ja: Rozumiem.
MP: Teraz niech ta połowa, która zrozumiała, stoi. Reszta niech się odsunie. Przywołamy ich największe traumy oraz traumy narodowe.
Ja: OK. Praca z ich częściami subtelnymi – zarówno żywymi, jak i zmarłymi.
MP: Idzie. Obserwuj.
Ja: Pojawia się dysocjacja. Nie czują się połączeni z narodem ani z korzeniami. „Sikają” na to.
MP: Ale…
Ja: Coś się zmienia i to idzie mniej więcej od XI wieku. Potem co kilka wieków ten proces stawał się coraz silniejszy. Im dalej w czasie, tym wyraźniej.
MP: Tak. Im dalej, tym łatwiej. Im „nowocześniej”, tym trudniej – bo większa pycha i większe wyparcie. Tak upadało każde dziedzictwo kulturowe. Tak upadały największe imperia.
Ja: Chcesz, żeby uznali to, co zaszło?
MP: Muszą to poczuć. A żeby poczuli, muszą być na swoim miejscu. W Polsce wschodniej i centralnej w ciągu ostatnich dwóch lat – wcielili się wszyscy obecni prezydenci, premierzy, politycy oraz osoby z największymi biznesami i elity (jawne i ukryte) z całego świata. Wszystkie ich dusze musiały stworzyć nowe wcielenia, które muszą utrzymać przy życiu.
Ja: Teraz patrzą na mnie i na to, co zaszło. Trochę jak kapłani „Ori”, którzy zobaczyli Arkę Prawdy2.
Walczą ze mną?
MP: Daj im chwilę. To tylko 15 procent. To dobry wynik jak na tak zniszczony kraj. Budują pomniki nieżyjącym, zamiast budować szkoły żyjącym.
Ja: Teraz coś z nich schodzi, ale jednocześnie walczą ze swoimi korzeniami. W następnym życiu odwróciłoby im to karmę o 180 stopni.
MP: Oni nadal wierzą w Lucyfera i w lepsze przyszłe życie za to, co teraz robią. Ale nie ma lepszego przyszłego życia, bo nie ma Lucyfera ani nikogo na jego poziomie. Są Kaiōshin – a z nimi nie ma negocjacji. Są tylko fakty: to, co się powiedziało, zrobiło i zaplanowało.
Ja: Nie czuję wypychania mojej osoby. Raczej nie dociera do nich – co zrobiłem i kim jestem. Austriacy wiedzieli, kim był Steiner. Niemcy wiedzieli, kim był Hellinger, Eckhart czy Tolle. Rosjanie wiedzieli, kim była Bławatska czy Łazariew. Amerykanie wiedzieli, kim jest Bruce Moen czy Robert Monroe.
MP: Nie czekaj na nich. Powiedz im, co zrobiłeś i jaki to ma wydźwięk na wszystkie inne miejsca. Teraz i tak pokazujesz im tylko skalę mikro – ziemską. A my robiliśmy to na poziomie całego Uniwersum. Dopóki nie uznają – nie wróci dziedzictwo.
Ja: Może po prostu niech Polacy jako naród to skonfrontują. Oni zresztą też. Zapraszamy tylko tych, którzy są świadomi.
MP: Zapraszamy teraz obce rasy tutaj.
Ja: Mówią: „Żaden Polak nie może być taki, bo jeśli jest – to koniec”. „Żaden Polak nie może być tak silny, bo wtedy koniec”. Moja siła jest tu rozumiana jako elastyczność, opór i sprzeciw wobec oprawców (starych istot), ale także rezygnacja z walki i mądre pokierowanie sobą, rozwojem oraz wiedzą osobistą i duchową. Także jako coś nowego, innego, nieznanego – wywodzące się właśnie z tego miejsca i tego rejonu świata.
[Tutaj od razu zaczęła mnie boleć fizycznie śledziona. W końcu zrozumiałem, skąd przez dekady brało się to odrzucanie, spychanie na margines, a czasem nawet podświadoma walka rodaków przeciwko temu, co robię i kim jestem.
Zostałem podświadomie rozpoznany jako ktoś silny i przełomowy. A to dokładnie uderzyło w najgłębszy polski wzorzec przetrwania: „małego Polaka” – kogoś, kto musi ukrywać swoją siłę, żeby nie ściągnąć na siebie uwagi silniejszego oprawcy. Przez wieki byliśmy uczeni, że widoczna siła, przełomowość czy wyraźna pozycja równa się zagrożeniu. Dlatego to, co w innych narodach budzi szacunek i zainteresowanie, u nas często wywołuje lęk, odrzucenie albo próbę „przygaszenia”.
To nie jest zwykła zazdrość. To stary, głęboko zakodowany mechanizm obronny: „Jeśli ktoś z nas za bardzo się wybije, może nas wszystkich narazić”. I ten mechanizm zadziałał automatycznie – nawet wobec kogoś, kto nie walczy z narodem, tylko próbuje go uwolnić.]
MP: To stary wzorzec rozbiorowy, czyli biologia. Uwalniamy resztki tego. Ty pokonałeś Lucyfera, Metatrona, Białego i Szatana. Ty razem ze mną – a my to jedno. To jest fakt. Te rasy, które tutaj przeleciały – to wszystkie istoty dziękujące za pracę. Te odbicia ataków ras Szatana pod Neptunem, przed Plejadami… i tak dalej. Kto, jeśli nie Ty? Nie ma wymazywania, bo ludzkość za ułamek tego, co Ty zrobiłeś, rozdaje ordery, uznaje i dziękuje. Ty zrobiłeś to w ciszy – na to nie ma zgody.
Ja: Coś pęka w ich sercach, ale też odchodzą wzorce biologiczne i strach przed siłą.
[po paru minutach]
Oni zaczynają widzieć w mojej postawie duchowej – siebie i swoją własną siłę. Niemcy i Rosjanie dostrzegli to od razu. Polska i inne kraje dopiero teraz zaczynają się budzić.
MP: Bardzo duże zaprzeczenie, uciekanie i wyparcie.
Ja: Teraz mogą wrócić „czarownice” – czyli utracona wiedza.
MP: Dopiero teraz, bo nie można czerpać z tego, co było, jeśli brakuje akceptacji dla tego, co jest. Prawdziwa postawa wdzięczności brzmi tak:
„To dało mi siłę.”
„To dało mi wiedzę.”
„Zawdzięczam to swoim przodkom i jestem im za to wdzięczny.”
„Jestem wdzięczny za to, że pojawiła się jednostka, która udźwignęła to, czego ja nie mogłem i przed czym uciekałem.”
„Jestem wdzięczny za to, że ktoś skonfrontował cierpienie, ból i stratę – przyjął je bez sprzeciwu, upadku i ucieczki. Za to, że uznał to, co wymagało transformacji – dla dobra mojego i innych ludzi.”
„Jestem wdzięczny za tych, którzy byli, i za tych, którzy będą.”
Ja: Wołamy wszystkie dusze – zarówno te, które jeszcze tu żyją, jak i te, które już odeszły – które wnosiły wiedzę, informacje i historię. Cofamy z was krew i spalenie, bo to religia was wypleniła i wypaliła.
„Proszę o wybaczenie w imieniu ludzkości i tych, którzy byli katami, oraz o zgodę na to, aby wróciło to, co dałyście jako istoty w formię wiedzy. To stanowi dziedzictwo wielu narodów i ma swoje miejsce na Ziemi. Globalizacja globalizacją, ale kultura jest wieczna”.
MP: Obmywamy ich dusze, części subtelne i grunty. Materializujemy to, co należy do ludzkości i jest jej dziedzictwem.
Ja: Napisałem, cytuję: „Moja siła jest tu rozumiana jako elastyczność, opór i sprzeciw wobec oprawców (starych istot), ale także rezygnacja z walki i mądre pokierowanie sobą, rozwojem oraz wiedzą osobistą i duchową. Także jako coś nowego, innego, nieznanego – wywodzące się właśnie z tego miejsca i tego rejonu świata”. To jest wzmocnione tym, że podczas konfrontacji z Lucyferem, Szatanem, Baalem, Arymanem i Białym nasza postawa dotykała całych pól i zbiorów – wszędzie, nie tylko na Ziemi.
MP: Ziemia jest biblioteką, skarbnicą i połączeniem wielu ścieżek zamkniętych w jednym zbiorze. Co dotykało ich – tutaj się odbijało, i odwrotnie.
Ja: Czyli gdybym poszedł za dziadkiem i w latach 1987–89 wyjechał do Niemiec, ale tata zapomniał jednego „świstka”, czerpałbym z siły tamtejszego dziedzictwa?
MP: Raczej nie było tego w planach. Miałeś być kompletnie zbity przez nauczycieli i autorytety – tak jak Harry Potter przez swoich „mugolskich” opiekunów. Gdyby Harry od początku żył w świecie czarodziei, otoczony podziwem, chwałą i uznaniem, na które nie zapracował – to bardzo szybko rozwinąłby się w nim narcyzm i pusta duma. Otrzymałby wszystko za wcześnie i zbyt łatwo – status, szacunek, wpływy – bez konieczności mierzenia się z prawdziwym bólem, stratą i bezsilnością. Ciebie złamał „Cień bogów” w 2019 roku. Wiele lat potrzebowałeś, żeby wstać z kolan. Taką siłą była Lilith, Lucyfer, Biali oraz wszyscy, którzy ich wspierali.
Ja: No tak.
MP: Siła takiej jednostki byłaby powierzchowna, ego rozdmuchane, a zdolność do prawdziwej pokory i mądrości mocno osłabiona. Czy taki Harry byłby wojownikiem światła? Pewnie zostałby kimś, kto używa mocy do podtrzymywania własnego wizerunku i iluzji wyjątkowości – a to klasyczny przypadek duchowego narcyzmu. W każdym świecie, w którym wszystko przychodzi zbyt łatwo, rzadko rodzi się głęboka, dojrzała siła.
Ja: Arabskie przysłowie: „Mój dziadek jeździł na wielbłądzie, mój ojciec jeździł na wielbłądzie, ja jeżdżę mercedesem, a mój wnuk znowu będzie jeździł na wielbłądzie.”
MP: Teraz zbudowałeś postawę Kaiōshina. Dodatkowo sprzeciwiłeś się pozostałym z „bandy dwunastu”. Nikt duchowo nie kupił Cię podarkami, żeby stare się zachowało. To Gandhi w Tobie rzucający podarki. To dziadek Grzegorz odmawiający awansu w strukturze PRL i jego żona narzekająca na to, jak się zachował. Sam nie podpisałeś kontraktów w 2008 roku na przeogromne kwoty, bo wszedłeś na drogę duchową. Wszystko teraz się domknęło i jesteś wolny.
Ja: Myślę o „Słowianach” i „Czarownicach”.
MP: Widziałeś ich dziedzictwo. Niestety nie było ono takie „święte i czyste”, bo zostało nastawione na walkę z religią i religiami. Dlatego kiedy zaczęli walczyć, ginęli.
Ja: Wiele jest przykładów. Europejskie tradycje czarownic i pogańskie. Kahuni hawajscy. Celtyccy druidzi – całkowite unicestwienie linii mędrców. Rdzenni szamani Ameryki Północnej.
Teraz idą nowe „stare” informacje. „Ich informacje”.
[po paru minutach]
Ja: Ludzie są bardziej „uziemieni”. Energia jest spokojniejsza. Teraz to się materializuje.
MP: Narysuj.

Ja: Teraz uruchamiamy ponownie.
MP: Masz cały czas dostęp do części subtelnych i ciał eterycznych.
Ja: Chcę sprawdzić komunikację między płciami.
Kobiety widzą mężczyzn i są na swoim miejscu. Mężczyźni widzą kobiety, które nimi nie gardzą.
Co powiecie sobie?
K: Uznajemy.
M: Lubimy i szanujemy.
Ja: Dobrze. A teraz głębiej – prąd podświadomy.
MP: Masz.
Ja: Układa się, ale bardzo powoli – jakby każdy puzzel dopiero zaskakiwał.
MP: Puść miłość, bo teraz to poczułeś. Musi to zrobić jeden – mają Ciebie.
Ja: Mówię im: Jezus już żył, był, zrobił swoje. Jeden krzyż wystarczył. Reszta to ciemna gra. Przez zrozumienie miłości opartej na wolności, a nie na cierpieniu i poświęceniu, puzzle mogą zaskoczyć.
MP: Wystarczy jeden, który rozumie lub czuje. Albo połączenie jednego z drugim.
Ja: Siła wszystkich rośnie. Niesamowite.
MP: Siła kulturowa, nie narodowa. Dziedzictwo kulturowe, nie narodowe – bo narodu już dawno nie ma, choć nie wszyscy o tym wiedzą.
Ja: Czuję harmonię i ciszę. Jakiś element się zakończył.
Śledziona… boli.
MP: Ród, krew, naród, kultura, jedność. Było zabrudzone – teraz jest czyste i wszystko jest na swoim miejscu.
Ja: Wiedziałaś o tym drugim etapie pracy z polem narodowym?
MP: Tak. Dlatego chciałam, żebyś napisał do Beaty. Potrzebowałeś tej informacji. Niemcy i Rosja nie mają tego problemu. Niestety takich krajów jak Polska jest znacznie więcej – gdzie jest zaburzona zdolność do okazywania wdzięczności słowem, czynem i uczuciem. Także do doceniania swoich własnych jednostek i rodaków oraz czerpania z ich pracy. Szuka się tego za granicą, zamiast doceniać to, co jest na miejscu. Taki był wzorzec.
Ja: Ile kwantów?
MP: Dodatkowe 15 miliardów dla części subtelnych, ciał eterycznych i gruntu. Nowy nadpis wraz z uzdrowieniem. Daj temu teraz parę dni.
Dzień drugi – Metatronowa pułapka
Ja: Od wczoraj czuję, że wszystko się otwiera, ale jednocześnie wszystko się „mieli”.
MP: Popatrz w niebo i szukaj.
Ja: Jest stabilność, spokój i ugruntowanie. Patrzę na ciała kobiet idących ulicą. Muszę jednocześnie robić wgląd w trzy miejsca naraz – to nie jest łatwe.
Zostało przywrócone od poziomu gruntu, ziemi i przestrzeni do około 20 metrów w górę. Tylko nie podoba mi się niebo. To wyższa warstwa eteryczna.
MP: Stań tam, śmiało.
Ja: Chaos, elektryczność, formy podświadome, lotne cząstki karmiczne, zduszenie. To nie może się zmaterializować niżej, bo grunt został przez nas specjalnie „zrobiony”.
MP: Skąd to się pojawiło?
Ja: Poczekaliśmy 12 godzin. Sen, cień, wyrzut z ciał eterycznych i części subtelnych? Ziemia to „wydaliła”?
MP: Głębiej i szerzej.
Ja: Te cząstki nie mają racji bytu, nie są „stąd”, ale idealnie pasują do Polski. Czyli istnieje system, który to obsługuje.
MP: Zgadza się.
Ja: Patrzę od Ziemi w prawo – na planety, Układ Słoneczny. To musi być tutaj, ale jest ukryte i stanowi część Systemu Karmy?
MP: Tak.
Ja: Czyli Michael Newton w Wędrówce dusz i lecimy do kopuły?
MP: Do jej dolnej warstwy.
Ja: Ech. Lecę.

Dużo tej energii, cały czas wychodzi. Przecież to jest miejsce przeznaczenia LLE – Ludzkiej Linii Ewolucyjnej. Nie naszej.
MP: Zawołaj Opiekuna tego miejsca.
Ja: Czołem. Co robisz?
O (Opiekun): Mechanizm uruchamia się sam, gdy w przestrzeni Ziemi zachodzą zbyt duże zmiany.
Ja: Mówisz o truciu warstwy eterycznej Ziemi.
O: Teraz jest za wysoka częstotliwość. Przy takiej energii nie możemy wcielać istot z naszego „przedszkola”. Energia ma być gęsta i niska.
Ja: Czemu pozwoliliście Michaelowi Newtonowi na channeling i opisanie tego, co znajduje się w kopule? Jego czytelnicy i fani myślą, że to jest miejsce przeznaczenia dusz i że po śmierci właśnie tam lądują.
O: Dla wielu to prawda.
Ja: Wiesz, z kim rozmawiasz.
O: Duchowo wszyscy wiedzą.
[Przestaję z nim rozmawiać, bo tylko przedłuża nieuniknione.]
Ja: To się odsuń. To miejsce nie będzie już dopasowywało więcej świata „pod siebie”, bo taki był plan Metatrona.
O: Słucham?
Ja: Rozbieramy ten żłobek ze wszystkim. To kolejny prezent dla ludzkości i dla dusz uwięzionych w swoim cyklu ewolucyjnym. Pojawią się prawdziwi Opiekunowie z różnych miejsc w Uniwersum i przekierują istoty do ich właściwych pól.
O: Ale oni nie są gotowi! To młode i zbiorowe dusze.
Ja: Które mają „poziom” pięć w waszej skali starości tego systemu?
O: Ty byś musiał mieć 50 w tej skali. Odsuwam się.
MP: Jesteśmy gotowi. Pytasz, dlaczego otwieramy ten system właśnie teraz? Wyobraź sobie powódź, kryzys, wojnę, głód, suszę, trzęsienie ziemi.
Ja: Chodzi o ruch młodszych istot i zbiorowych dusz. Kopuła dopasowywała wibracje do „falowych zejść” dusz na Ziemię, np. roczniki 30., 60. itd. Ludzie mogą to widzieć jako zejście wielu kryształowych dzieci, indygo czy jasnych iskierek. Struktura sama w sobie zaniżała wibracje planety, tworzyła mgłę i dodatkowe partie karmy. Metatron to był <przekleństwo>. Nigdy dość karmy.
Jestem w tej kopule, rozszerzam się i rozrywam ją od środka.
Tworzą się wyrwy i dusze zgrupowane w tych „domach” wylatują do góry.
MP: Celestiale i Kaiōshin już są z Opiekunami. Kieruj każdą grupę do pól od 1 do 5.
Ja: Teraz dopiero, jak dusze i części subtelne „wyleciały” szczęśliwe, widzę, że jest tutaj system AI/SI.
MP: Dlatego tutaj jesteśmy. Metatron to ukrył, bo każda istota wcielona z tego systemu – z linii LLE – wprowadzała bardzo „zduszające” wibracje.
Ja: Pięć dużych zbiorów dusz. Nie będą się już więcej wcielać na Ziemi ani w podobnych systemach.
MP: Nie. Będzie mniej ludzi na Ziemi lub mniejszy dostęp dusz do Ziemi. Ludzka Linia Ewolucyjna potrzebuje nowych doświadczeń do wzrostu, bo inaczej nigdy nie zindywidualizuje wyższych ciał – takich jak atmaniczne i anupadaka.

Ja: Opiekunowie kierują wszystkie dusze LLE do reszty Uniwersum.
Teraz możemy wycofać „macki” tego systemu z Ziemi i planet. Silne toksyny, cząstki karmy, szarość. Nie będę komentował kreacji tego… .
MP: Zapłacił już najwyższą cenę.
Rozpuszczamy.
[parę minut później]
Ja: Znika to z nieba. Części subtelne i dusze zamknięte w tym cyklu wcieleń LLE nie odbierały dobrze planety. Gdyby teraz wiele istot zmarło przez taką kreację, byłyby w dezorientacji, bo wpływa to na wyższe ciało eteryczne.
MP: To dotyczy całej Ziemi. Zrobisz „A” i uwolnisz „B”, uruchomi się system „C” i „D”. Tak zostało to zaprojektowane. Uwolnisz „A”, ale nie dotkniesz „B” – „B” nadpisze „A” i nie będzie zmian. Pułapka.
[parę minut później]
Ja: Gęstości urosły i otworzyły się, ale są miejsca – nie tylko w Polsce, ale na całej Ziemi – które wchłonęły cząstki metatronowe, jego plan „betonowania” planety.
Lecę tam i wycofuję.
Punkt 1. Rosja – Kazachstan
Punkt 2. Chiny
Punkt 3. Indie
Punkt 4. Australia
Punkt 5. Afryka
Punkt 6. Kanada – USA
Punkt 7. Argentyna
Punkt 8. Północ Ziemi
[parę minut później]
Zrobione. Bardzo dużo cząstek, ciężkości, karmy i nadpisu.
MP: Teraz zbadaj grunt.
Ja: Patrzę w kamerę na plac w Warszawie. A, rozumiem, co się stało.
MP: No właśnie.
Ja: Enlil jako Pan Ziemi, a później jako Metatron/JHWH – ojciec psychopatyczny, zduszający. Takie jest odbicie w energiach, polu i podświadomości zbiorowej, również przez jego aktywne wcielenia. Natomiast wczoraj zrobiliśmy uwolnienie, przestrzeń urosła, każdy wrócił na swoje miejsce i uruchomiona została siła wewnętrzna ciała – niezależnie od płci. I „gość się uruchomił”, bo poczuł się mały. Jedyny dostęp do systemu kontroli, jaki miał, to właśnie ten dom dusz ewolucyjnych – LLE.
MP: Brawo. Tak.
Ja: Gdyby ON miał dawną budowę duchową, to uwolnienie nie byłoby możliwe.
MP: Możliwe tak, ale wszystko by przekręcił. Szkody zostały naprawione.
Ja: Kraj jest zrobiony. Tylko myślę o Ludzkiej Linii Ewolucyjnej opisanej przez Newtona. Metatron jako ich patron i „bóg” kodował te dusze swoimi ciężkimi cząstkami. Napisałem więcej o tym systemie w opracowaniu „Kiedy Uniwersum się zmienia. Co z naszym matrixem?”.
MP: Teraz wszyscy jesteście wolni od siebie.
Pułapka Arymana
Miałem sprawdzenie klienta po przebudowie – tam dusza aktywne „BDSM” i silne obciążenie arymaniczne. Przypuszczam, że mamy drugiego zawodnika?
MP: Niestety. Teraz zrobimy to globalnie. Nie ma już Asmodeusza, więc teraz resztki tego, co utkali i odbili.
Ja: Ziemię narysować w kole, z liniami na czerwono i kulkami, ale to jest wbite w Ziemię?
MP: Rysuj.

Ja: Narysowałem Ziemię większą – lepiej oddaje wpływ, korzenie, drzewa i wibracje energii. Wszystko nastawione na wyciągnięcie energi
MP: Przez zainicjowanie przemocy i krzywdy.
Ja: Wbrew pozorom to jest bardzo lotna, żywa energia – lekka.
MP: Ból zostaje w ciele, ale cząstki rozsypane są w niższych gęstościach astralnych. Zobacz to z poziomu wyższej gęstości astralnej.
Ja: Staję. Takie pole. Ciemne kulki.
MP: Puść fale lub przepuść.
Ja: Odbija.
MP: Teraz widzicie. Zawsze w technikach Arymana, Lucyfera, Szatana i wielu innych jest system w systemie – coś widocznego, z czego ludzie korzystają, ale pod tym jest druga warstwa działania i wpływu. Tak właśnie „zakopywali” planety. Inicjowali swoje szkoły, zakony, filozofie, wpuszczali pierwsze modele „energii”. Młodsze istoty ulegały – a potem wszystko się już potęgowało zgodnie z ich wolą.
Gdzie poszły istoty z Ludzkiej Linii Ewolucyjnej?
Ja: Chyba się „czyścić” – do bardzo wysokich światów.
MP: No właśnie.
Ja: Muszę przyznać – tych kulek nie wyczułem.
MP: Bo Aryman zawsze potrafił się schować przed twoim „wzrokiem”. To była jego przewaga – jedyna, ale zabójcza.
Ja: To będzie trudne uwolnienie, bo to jest wplecione w ciała eteryczne ludzi, w mury budynków, beton, metal, a nawet w ciało człowieka.
MP: Zaczynamy od zewnętrznych warstw. Celestiale są gotowe.
[parę minut później]
Ja: Pierwszy etap – lotne energie, uwolnienie.
Drugi etap – łańcuchy i kulki.
Trzeci etap – wpuszczenie energii w „nerwy i układ korzenny”, zatrzymanie.
Czwarty etap – wyrwanie.
MP: Zostały dziury. Celestiale robią wyższe gęstości.
Ja: Pomogę im.
Uwalniamy cały gwałt arymaniczny, spaczenie arymaniczne, faszyzm arymaniczny i poświęcenie Ziemi – Arymanowi jako pierwotnemu złu.
Pojawiają się odwrócone wiry. Jedna planeta, a kontrolował miliony takich.
MP: Działamy.
[parę minut później]
Ja: Moje ręce… To było jak wykręcanie śrub.
MP: Teraz tkanka eteryczna i astralna.
Ja: Falą? OK.
[parę minut później]
Ogromne wpływy, cząstki, dociski, pieczęcie, egregory. Czuć było, że Aryman nienawidził Metatrona, ale jednocześnie go kontrolował. To wyszło w opisie ciał podziemnych Metatrona w Cieniu bogów.
Muszę się przyznać. Tego jest tak dużo, a ja na to nie reagowałem. Reaguję na każdy atom energii Lilith, Jana, Białych, Szatana, Lucyfera, ale na tego … – poza moim zakresem.
MP: Teraz już widzisz i czujesz.
Ja: Astrale teraz lecą. Prostuje się coś.
[parę minut później]
Ja: To uwolnienie nie jest wcale takie proste, bo odkształciło coś w gęstościach.
MP: Dobrze, że to dostrzegasz i czujesz. Tak – to tzw. „woń arymaniczna”. Bardzo kusząca dla istot, ale szalenie uzależniająca.
Ja: Dobrze, że już nie ma LLE, ale musiały się „nałykać” tego, co najstarsi tutaj zostawili.
MP: Wpuszczam Supra Intra Omnia (SIO).
Ja: Czuję, jak one leczą, naprawiają i wchłaniają. Ogrom jest tej energii. Jestem zły na siebie – przecież to miliardy kwantów, które siedziały cicho.
MP: Taka była moc Arymana. Cisza, daleko od władzy, ale kontrola totalna.
Ja: Robicie też alternatywy kwantowe?
MP: Setki milionów odbić kwantowych. Tak.
Ja: Aryman stworzył za pomocą swoich istot pajęczych sztuczne siatki karmiczne i sztuczne linie przepływowe. Modelował – jak rozkazał Metatronowi – połączenia między katami a ofiarami, ale on bardziej skupiał się na ofiarach, a Metatron na katach.
MP: Energia emocji, przeżyć i doświadczeń miała się potęgować i wzrastać. Ludzie mieli żyć – cokolwiek sobie zaplanowali. Natomiast „obwody” Metatrona i Arymana działały jak System w Systemie, Matrix w Matrixie. Potęgowały ich własne wpływy, ale zaburzały odczucia, emocje i myśli istot wcielonych oraz ich części subtelnych. Tak – infekowali nawet dusze, które zupełnie nie przebywają w tym systemie czy gęstościach.
Ja: Jak było uczucie radości, to do tego uczucia doczepiały się cząstki, np. „y”. Więc radość stawała się „radością-y”, „radością-yy”.
MP: Tak. Doczepiali dodatkowe znaczenia do emocji, uczuć i myśli. Niepotrzebne konotacje, które zaburzały percepcję. Tak też zatruli języki.
MP: Gotowe. Rysuj.

Ja: Układ jest „bombardowany” wysoką wiązką, żeby wszystkie cząstki arymaniczne wyszły.
MP: „Woń arymaniczna”. Mamy już prawie całą. Zaraz będzie wypełnienie nową energią – dużo wyższą i zdrowszą dla wszystkich. Może niektórym ta energia nawet przedłuży życie.
Ja: Pewnie nie mnie.
MP: Ty inaczej patrzysz na życie.
Gotowe.
[parę minut później]
Ja: Nie będę tego opisywał i komentował. Napełnia się, ale znowu cały Układ Słoneczny musiał tej „fali” ulec.
MP: Same pozytywy. Wszystkie luki się wypełniają – dla każdego.
Ja: Energie tych monad i dusz były tak rozległe i wielkie, że mogły przykryć całe Układy.
MP: I tak robili. Tutaj był wpływ wielu różnych, więc nie mógł się „tak rozłożyć”. Swoje z Asmodeuszem zrobili.

Ja: Patrzę na tego misia na placu. Dałbym mu „stówę”. Niech ktoś da za mnie, jak może.
Tutaj chyba kończymy.
MP: Tak. Będzie się to balansować.
Ja: To miało też związek z Bliskim Wschodem?
MP: Wiele tam było jego energii. Teraz każdy odzyskał swoje.
Zakończenie
Stworzenie „Chrystusa narodów” było próbą przełamania działania JHWH wobec narodu żydowskiego. JHWH to Metatron (Enlil), a Jezus to Sandalfon (Enki). Obie połówki rywalizowały ze sobą, ponieważ Metatron był stale zazdrosny o relacje Sandalfona z Białym i jego „chórami”. Nic z tego „poświęcenia” nie wyszło, bo tak działają ciemne siły – wykorzystując zwykłą ludzką próżność. W efekcie powstał zamknięty obieg energetyczny między „żywymi w smutku, cierpieniu i bólu” a tymi, którzy w taką postawę wierzyli, a po śmierci zatrzymali się w swojej duchowej podróży w Focusie 25-26. Jedno zasilało drugie i tak bez końca – jednocześnie dociskając tych, którzy żyli obecnie. Bardzo sprytny i jednocześnie niszczycielski mechanizm.
Wszystko to zostało rozwiązane wśród dusz, części subtelnych – zarówno tych żyjących, jak i tych istniejących już gdzie indziej – oraz w zapisach podświadomości zbiorowej, osobistej i narodowej.
Ciekawostką była zamiana miejsc między mężczyznami a kobietami. Nikt nie był na swoim miejscu, ale i to nie przyniosło ulgi. Atak nadszedł bowiem z dwóch stron – zarówno ze Wschodu, jak i z Zachodu. Spowodowało to u przodków szok i poczucie bycia w pułapce bez wyjścia. Taka postawa jeszcze bardziej spotęgowała wzorzec poświęcenia i męczeństwa – bo skoro sytuacja wygląda tak dramatycznie, to „przynajmniej niech to coś znaczy”, niech niesie odkupienie, zbawienie i nagrodę. Z uśmiechem na twarzy i jednoczesnym przerażeniem. Ile taka postawa może trwać? Raz, dwa, trzy razy? Ile rozbiorów i wojen trzeba przeżyć, żeby w końcu zrozumieć, że to nie prowadzi donikąd? Naturalną reakcją było wycofanie, uciszenie i przyjęcie postawy „małego Polaka” – cichego, który kolaboruje z sąsiadami, bo tak trzeba, jeśli chce się przeżyć.
Nie ma w tym nic nowego. Uderzające było to, jak te stare postawy poprzednich pokoleń, a także całego pola narodowego, zostały na mnie przeniesione – jak w lustrze. Im silniejszy się stawałem – tym mocniej pole mnie wypychało. Im bardziej sprawczy i wpływowy stawałem się osobiście i duchowo – tym mocniej obrywałem od własnego narodu.
Trochę to wyglądało tak, jakby „mały Polak” punktował tych największych i podważał: buddyzm i jego oświecenie, Rudolfa Steinera z jego nieuwolnionym uwielbieniem dla Lucyfera, Roberta Monroe z jego nieco „dziecinnymi” przekonaniami i negacją reptilian oraz wpływów duchowych, czy Łazariewa za zbyt dosłowne odczytywanie karmy Metatrona i projektowanie tego na cały kosmos. Nigdy jednak nie było to skierowane ku temu, żeby komuś umniejszyć. Chodziło o to, żeby wskazać, jak wielkie spustoszenie w świadomości ludzkości podtrzymywało Białe Bractwo, Metatron i Lucyfer – bo to oni w głównej mierze kierowali „ścieżkami duchowymi ludzkości”. Tymczasem pierwsze opracowania o duszy, Źródle i systemie karmy pochodzą z naszego kraju. Pierwsze informacje o pracy z duszami i monadami – również. Pierwsze opracowania o Superklastrze, Absolucie i naszym miejscu w całym „początku wszechrzeczy” – nie inaczej, pochodzą z naszego kraju, od naszego rodaka. Jednak te głęboko ukryte, działające podprogowo postawy karały, deprecjonowały, wypychały i przykrywały. „Siedź cicho. Zostaw to mądrzejszym od siebie.”
Myślałem, że „coś jest ze mną nie tak”, ale to działało pole narodowe i pole rodzinne. Jak lepiący się miód, tworzyły dystans i zmieniały odbiór mnie samego. Tyle razy przeklinałem swoje zaawansowane sesje, prace i opisy duchowej rzeczywistości, bo czułem, że każdy z nich zmniejsza liczbę osób, które to przeczytają i zrozumieją. A tak właśnie chciało pole narodowe i ród. Tak działały stare wzorce wdrukowane w nas i w przestrzeń, w której przyszło nam żyć. Mieliśmy widzieć we własnej pracy nie coś nowego, nietuzinkowego czy odkrywczego, ale coś, co zostanie szybko wygrabione przez innych, wykorzystane i zabrane.
Przez lata zastanawiałem się nad tym mechanizmem i dopiero teraz go w pełni zrozumiałem. To nie była zwykła zazdrość ani odrzucenie. To był głęboko zakodowany, zbiorowy program przetrwania, który automatycznie atakował każdego, kto zaczynał być zbyt widoczny, zbyt silny lub zbyt przełomowy – bo taka widoczność historycznie kojarzyła się z zagrożeniem dla całej grupy. A przecież to, co opisałem i zrobiłem dotyczy i dotyka całej ludzkości. Biednego i bogatego, zdrowego i chorego, tego, kto żyje i tego, kto przyjdzie.
To uwolnienie wykracza daleko poza naród, kulturę i historię. Dotyka wszystkich ludzi na Ziemi, całej ludzkości, a jak widzieliśmy — nawet całej Ludzkiej Linii Ewolucyjnej (LLE), czyli dusz, które wyewoluowały na Ziemi z form mineralnych, roślinnych i zwierzęcych aż do ciała człowieka. Część z nich była nawet „pierwszym ziemskim człowiekiem”.
Ta ogromna liczba dusz — dobrze opisana przez Michaela Newtona — nawet w przypadku najstarszych z nich wciąż pozostawała dziecinna w skali całego Uniwersum. Metatron jako Enlil uwielbiał tworzyć odcięcia, kopuły, zakrycia i sztuczne światy (jak choćby w przykładzie nowego wcielenia Leszka Żądło w Upadku bogów).
Na całe szczęście pewna historia już jest za nami — daleko, daleko. Wszystko to potrzebuje teraz czasu i przestrzeni.
Moim celem — przez lata zamknięcia w małym pokoju 1,5 na 2 metry, bez wsparcia i zrozumienia — stała się misja. Cel był prosty: najpierw sobie, a potem każdemu zwrócić wolność od pierwotnych bytów i przepotężnych sił. To nam się udało.
Dziękuję sobie i swojej Przedwiecznej za to, że dała mi to zrozumienie. Dziękuję również mojej bliskiej koleżance Beacie. Wiedza naprawdę uwalnia.
Nikodem Marszałek
lipiec 2026
1 Strona Beaty https://recallhealing.blogspot.com/
2https://youtu.be/jSJ0Cc5b84E?si=etydJ9km0u-kiIcG&t=173
[dostęp z dnia. 12.07.2026 r. „Stargate – The Ark of Truth”]
PS
Otrzymałem prośby o pracę energetyczną z Włochami, a także zapytanie o wgląd w Indonezję i Malezję. Pojawiło się również pytanie dotyczące Bałkanów. Region ten obejmuje aż dziesięć krajów: Słowenię i Chorwację na północy i północnym zachodzie, Serbię oraz Bośnię i Hercegowinę w centrum, Bułgarię i Rumunię na wschodzie, Grecję na południu oraz Albanię, Czarnogórę, Macedonię Północną i Kosowo.
Bardzo dziękuję za zaufanie i docenienie pracy, która została wykonana dla Niemiec, Polski i Rosji. Jeśli taka praca miałaby się odbyć, uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zorganizowanie przez zainteresowane osoby zrzutki. Można to zrobić za pośrednictwem platform takich jak:
Najlepiej, gdyby taka zbiórka była prowadzona w języku ojczystym danego kraju (lub w kilku językach).
Uwolnienie na taką skalę wymaga zaangażowania i gotowości grupy ludzi – tych, którzy wierzą w sens tej pracy i są na nią otwarci. Gdybym podjął się jej wyłącznie na prośbę, bez odpowiedniego przygotowania i wsparcia, byłoby to niekorzystne zarówno energetycznie, jak i fizycznie. Co więcej, naruszałoby to naturalny proces gotowości danego narodu i jego mieszkańców.
Przed uwolnieniami dla Niemiec, Polski i Rosji były prowadzone duchowe rozmowy z częściami subtelnymi i duszami ludzi z tych krajów (przez Opiekunów). Jednak tylko w zakresie tego, co osobiście odczuwałem w swoim ciele i co było ze mną powiązane. Dodatkowo każda z tych prac wymagała przekazania ponad 15 miliardów kwantów na dany kraj. To skala trudna do wyobrażenia.
Jest wielu darczyńców i firm, które szukają wartościowych inicjatyw do wsparcia. To jednak w ich rękach leży decyzja, czy chcą zainicjować taką pracę. Ja swoje zasoby – zarówno te materialne, jak i energetyczne – przeznaczyłem już na cykl książek, które przedstawiają realną pracę duchową (Cień bogów, Zmierzch bogów, Upadek bogów) oraz na liczne opracowania. Wszystko to przedstawiam i nawet wyliczam w opracowaniu „Duchowe mechanizmy omijania”. Dziękuję.
