Home DuchowośćRekonfiguracja Uniwersum. Shift Planety Ziemia i 24 gęstości w których przebywamy

Rekonfiguracja Uniwersum. Shift Planety Ziemia i 24 gęstości w których przebywamy

by nikom@tutamail.com

Nie będę spoilerował działu czwartego książki Upadek bogów, który podsumowuje siedmioletnią batalię, przemianę i wydarzenia, jakie dotknęły nas wszystkich w skali całego Uniwersum. Mogę jednak w dużym skrócie wskazać na pewne kluczowe zjawiska, które zaszły.

Już w latach 2000, a szczególnie wokół 2012 roku, dużo mówiło się o Ascendencji Ziemi i podniesieniu wibracji planety. Wielu na to czekało, ale ostatecznie nic spektakularnego się nie wydarzyło. Część osób wpadła w histerię i odrzuciła wszystkie nowożytne proroctwa. I słusznie — bo tamten okres obfitował w dość naiwne oczekiwania. Pamiętam, jak w kręgach ezoterycznych dominowały modlitwy do Plejadan, wizje „złotej ery” i przekonanie, że wystarczy medytować pod drzewem, a wszystko samo się zmieni. Po latach wielu z tych ludzi budziło się z poczuciem rozczarowania i pustki. Sam przeszedłem przez wiele z tych etapów — choć nigdy nie sięgałem po substancje psychoaktywne. Nawet papierosa nie paliłem.

Wracając do sedna: Ziemia i cały Układ Słoneczny nie mogły wznieść się wyżej, nie dlatego, że świadomość ludzka była „za niska”, lecz dlatego, że działała w sposób głęboko nieskoordynowany. Efekt zasady „dziel i rządź” był tu bardzo wyraźny. Małe grupki ezoteryczne, różne ścieżki duchowe, medytacje i metody — zamiast się łączyć, często wchodziły w konkurencję i separację. Gdyby wiele z tych nurtów potrafiło się zjednoczyć, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Jednak świat, w którym żyjemy, oparty jest na oddzieleniu.

Dlatego Ziemia nie mogła wznieść się jako całość. Na różnych kontynentach i w różnych warstwach eteryczno-astralnych panowały sprzeczne energie: podboju, lęku, wyższości, małości, gniewu, poczucia ofiary. Do tego dochodziły dziesiątki struktur astralnych i eterycznych, które dodatkowo „dociskały” planetę — zarówno przez energie istot wcielonych, jak i przez obecność istot niefizycznych oraz różnych ras kosmicznych, z których wiele było dalekich od stanu jedności i otwartości serca.

Mimo tych wszystkich ograniczeń udało się podnieść wibrację całego Układu Słonecznego. Co więcej — udało się to zrobić, zachowując materialną strukturę atomów. Ziemia wibrowała dotąd w gęstości fizycznej. Teraz cały Układ Słoneczny przeszedł w gęstość eteryczno-materialną (celowo używam tej nazwy). Nie dokonał tego żaden człowiek — byliśmy zbyt mali. Dokonały tego istoty, które nazywam Celestialami — byty wielkości galaktyk. Cały proces trwał długo i opisuję go szerzej w Upadek bogów. Nie on jest jednak najważniejszy.

Najważniejsze jest Twoje osobiste poczucie zmiany.

Dla mnie, mieszkającego na wysokości 2800 m n.p.m., ta zmiana jest dość wyraźna — uczestniczę w niej na co dzień. Dla większości ludzi, pogrążonych w codziennym biegu, stresie i przytłoczeniu problemami, może być trudniej ją zauważyć. A jednak warto spróbować. Sprawdź, czy coś się zmieniło w jakości Twoich snów. Czy nie stały się one pełniejsze, bardziej żywe? Czy nie czujesz czasem większej przestrzeni lub subtelnej wibracji w ciele eterycznym? Czasem wystarczy stanąć nad rzeką, morzem albo w górach i po prostu poczuć.

Podniesienie Układu Słonecznego i częściowe otwarcie jego iluzji nie było dla dusz, monad i Celestiali szczególnie skomplikowane — takie procesy dzieją się w kosmosie regularnie. Znacznie trudniejsze było zachowanie struktury materialnej przy jednoczesnej transformacji wszystkich dwunastu gęstości, w których dotychczas funkcjonowaliśmy.

Zmiana z 12 w 24 gęstości subtelne

W tym procesie ogromną rolę odegrały zarówno fanatycznie „białe”, jak i fanatycznie „ciemne” dusze i monady. Pisałem już o próbie stworzenia sztucznego dualnego podziału yin-yang w naszych gęstościach (patrz: „Atak Serafinów i Cherubinów oraz Niebieski Księżyc – próba obciążenia ludzkości karmą i blokady przepływów w biznesach”). Jednak po uwolnieniu sił białych ze strony monad, monado-Superaspektów (MSA), Opiekunów Uniwersów i Przedwiecznych — a ostatecznie samej Pra-Przedwiecznej (The Grand Priest1), bo tak wygląda hierarchia rozwoju — coś się wydarzyło, czego osobiście nigdy bym się nie spodziewał.

W dniu 06.06.2026 ponad trylion istot z całego Uniwersum zacząło śpiewać jedną pieśń. Nie był to akt pojedynczych, „wielkich ciemnych” monad i dusz. Zrobiły to wszystkie istoty, które kiedykolwiek miały z nimi jakikolwiek kontakt — bez względu na to, czy były po stronie światła, czy ciemności. Nie był to akt Szatana, Arymana, Lucyfera, Lewiatana czy Beliala, bo każdy kto przeczytał moją trylogie wie, co się z nimi stało. Było to zbiorowe działanie wszystkich, którzy od początku swojego zaistnienia mieli z nimi jakąkolwiek relację. W efekcie tego wydarzenia coś fundamentalnego pękło i jednocześnie się połączyło. Biali przestali być biali. Ciemni przestali być ciemni. Nastąpił głęboki zwrot — bardzo pozytywny, ale też druzgocący, bo zobaczyliśmy na własne oczy jak działają Opiekunowie Uniwersów, Przedwieczne i sam The Grand Priest. Nikomu nie było do śmiechu, co opisuję szczególnie w dziale czwartym w Upadek bogów, gdzie walczyłem o zachowanie najbliższych, poddanych temu nieszczącemu, ciemnemu transowi podboju wszystkiego.

Najstarsze i najbardziej rozwinięte istoty w naszym Uniwersum oraz poza nim, jak Opiekunowie Uniwersów, Przedwieczne i The Grand Priest musiały stanąć twarzą w twarz z błędami i ograniczeniami, które do tej pory blokowały dalszy rozwój. Nie chodziło już tylko o działania poszczególnych bytów czy grup. Chodziło o samą strukturę Uniwersum oraz o konstrukcję dwunastu gęstości, w których funkcjonowaliśmy. Okazało się, że jednym z najpoważniejszych problemów jest odcięcie przepływu informacji między poziomami istnienia — między wcieleniami, częściami subtelnymi, duszami a samymi monadami. Każda z tych warstw przez długi czas działała w pewnym rodzaju izolacji, co generowało ogromne nieporozumienia, konflikty i blokady w rozwoju.

Nakładem wielkich sił następowała reorganizacja gęstości i z widoku takiego:

lub takiego

Powstało coś takiego:

lub takiego

Tutaj możesz sobie ściągnąć wyższą rozdzielczość. Format pdf: Szczebelki-24, Koło-24.

Mamy gęstości fizyczne od 1 do 2. Następnie większość gęstości się podwaja, aż do najważniejszej — gęstości siedemnastej (Adi), w której wibrują już monady. Jedynie ostatnia, dwudziesta trzecia gęstość — gęstość Zaistnienia — pozostaje pojedyncza i otwiera się bezpośrednio na Źródło.

Dlaczego tak jest?

Jak wspomniałem wcześniej, gęstości to przede wszystkim informacja. Kiedy świadomość istot rośnie — czyli pierwszych iskier wyłonionych ze Źródła, które przybierają ciała monad w Uniwersum do którego schodzą. Monady z kolei wydzielają energie na Drzewa Dusz, z których rodzą się dusze, a te inkarnują w niższych gęstościach — cały system się rozwija. Uniwersum rośnie, ponieważ istnieje niemal nieskończona ilość przestrzeni, rodzajów materii i światów wykraczających poza znany nam kosmos. Doświadczenie buduje poszczególne ciała subtelne wibrujące w konkretnych gęstościach subtelnych.

W pewnym momencie jednak następuje zwrot — inwolucja zaczyna wymuszać powrót. Jak coś schodziło (zstępujące), teraz musi się wspinać (wstępujące). Człowiek otwiera się na duszę, dusza na monadę, monada na Źródło — na tę iskierkę, która wibruje w miłości wszechprzenikającej i wielkiej jedności.

Książki Cień bogów, Zmierzch bogów i Upadek bogów opisują konfrontacje i ograniczenia, które stworzyły dwie najstarsze grupy w tym Uniwersum: Bandę Dwunastu i Bandę Szesnastu. To potężne istoty. W naszym świecie znamy imiona „dwunastki”, takie jak: Lucyfer–Szatan, Biały–Belial, Metatron (Enlil)–Sandalfon (Enki), Maria–Piotr/Mefisto, Jan–Lilith czy Maria Magdalena–Lewiatan. Miały one ogromny wpływ na kształtowanie struktur tego Uniwersum.

Rozbicie systemów stworzonych przez te istoty — biliardowych armii angażujących monady, dusze i subtelne części ich wcieleń — trwało dokładnie siedem naszych lat. Dzięki temu mogła nastąpić rekonfiguracja całego Uniwersum wraz z naszym systemem gęstości.

Dlaczego w ogóle powstały takie „bandy”? Wyobraź sobie, że jesteś pierwszą istotą w nowym Uniwersum. Istniejesz bardzo długo, rozwijasz swoje moce i ciała. Dopiero po pewnym czasie pojawiają się kolejne iskierki ze Źródła. To naturalnie tworzy hierarchię, podział i zależność. Taka struktura utrzymywała się przez bardzo długi czas — co widać choćby w sesji „Historia Macieja”, gdzie sam Maciej napisał: „O, to już byłem podzielony od początku swojego istnienia”.

Dlatego powstała metoda Przebudów Subtelnych, która przywraca pierwotne wibracje każdej istoty.

Wracając do naszych 24 gęstości. Warto nie tylko przyjmować to jako informację, ale samemu to sprawdzić — najlepiej w medytacji lub za pomocą radiestezji. Poprzednie wibracje gęstości zostały zachowane, ale zostały rozciągnięte w fazie. Dlatego łatwo się pomylić — przenosząc świadomość wyżej, można odnieść wrażenie, że jesteśmy już na poziomie przyczynowym, podczas gdy wciąż jesteśmy na poziomie mentalnym, tylko w jego podwójnej, Wyższej wersji.

Dlatego zamiast wymyślać nowe nazwy (gęstość mentalna i gęstość mentalna 2, gęstość przyczynowa i gęstość przyczynowa 2), zostawiam gęstość mentalna i gęstość mentalna Wyższa, gęstość przyczynowa i gęstość przyczynowa Wyższa itd.

A teraz praktyka

Połóż się, zamknij oczy i zlokalizuj w środku czaszki lub pomiędzy przodem a tyłem czakramu trzeciego oka kulę lub kulki. Jeśli są ciężkie i ciemne — wyciągnij je i spal. Zrób to samo w okolicach bioder, czakramu sakralnego i splotu słonecznego. Często pojawiają się tam srebrne linki, metaliczne twory lub ołowiane kulki — wszystko, co obniża wibrację.

Prawie każdy człowiek nosi w sobie takie obciążenia, bo tak działały siły reptiliańskie i drakońskie (które już nie funkcjonują w dawnej formie). Te, które jeszcze pozostały, to jedynie „młodziki” — o wiele słabsze niż kiedyś.

Kiedy wyciągniesz te obciążenia ze swojego ciała, sama wibracja Układu Słonecznego oraz nowych 24 gęstości zacznie działać znacznie mocniej. Będziesz mógł „latać” wyżej — nie tylko w gęstościach eterycznej i astralnej, ale znacznie powyżej. Wielu ludzi zauważa wtedy wyraźną zmianę jakości snów i większą przestrzeń w ciele eterycznym.

Podsumowanie

Gęstości mają dawać i zasilać wszystkich — wszędzie. Mają inspirować i przekazywać informacje częściom subtelnym, duszom i monadom, bo w każdej z nich zapisana jest mądrość tych, którzy byli, i tych, którzy są. To zmiana ogromna. Wymaga jednak przestawienia i dostrojenia, ponieważ dotyka każdego poziomu naszego istnienia — zarówno tych, którzy żyją, jak i tych, którzy już odeszli.

Przeszliśmy już przez etapy gęstości fizycznej 1–2. Obecnie funkcjonujemy w 3–4, gęstości eterycznej, zachowując jednak zakotwiczenie w gęstości 2 — inkursję, która musiała zostać.

Gęstość Zaistnienia stała się pojedyncza. Po dokonanych zmianach została włączona w Źródło i nie istnieje już żadne oddzielenie między naszym Universum a Źródłem, nawet w ramach tych 24 gęstości, które i tak stanowią jedynie ułamek całego Universum, w którym istniejemy.

Dzięki tej pracy, tym zmianom i uwolnieniom Uniwersum zyskało w swoim „portfelu” światy i miejsca, które nigdy wcześniej nie mogłyby się narodzić. Podróż człowieka i każdego istnienia dopiero teraz naprawdę nabiera tempa, rozmachu i prawdziwej szansy.

Warto o tym wiedzieć — przynajmniej na początku intelektualnie. Z czasem wiedza ta zamieni się w doświadczenie i głębokie czucie zmian i przemian.

Dziękuję.

Nikodem Marszałek

czerwiec, 2026 r.

1Często używam nazw wymyślonych przez siebie, ale wzmacniam wpływem popkultury. Pra-Przedwieczna to nazwa własna, ale The Grand Priest już ma odniesienie do anime Dragon Ball Super, które świetnie przedstawia hierarchię duchową.

Podobne artykuły

Focus Mode