Home Mój dar dla Nas i dla UniwersumThe Reversed One. Imperator i Namiestnik Ludzkości

The Reversed One. Imperator i Namiestnik Ludzkości

by nikom@tutamail.com

Dziś w nocy zeszło się mojemu ojcu. Czy znajdziesz czas, żeby go odprowadzić? Jak wygląda z terminem takiej sesji, im wcześniej tym lepiej? Czy w ogóle się nie pali? Pytam, gdyż na dniach będę leciał do Polski i godziny dostępności będę miał nieco inne, niż do tej pory.

Znalazłem jedno, jedyne zdjęcie ojca. Niesamowity fuks. Mam nadzieję, że jedno zdjęcie spiknie, z kolejnymi będzie fatyga. No, fatyga, ale do przeskoczenia. Jak trzeba, to się zrobi, się załatwi.

Przy okazji gratuluję ukończenia kolejnej książki. Przykładając moją skalę i punkt siedzenia, to fakt iżeś się nie złamał i przetrwał wszystkie niewywczasy, robi na mnie wrażenie. Dałeś czadu.

Pozdrówka”

Niesamowity styl wiadomości. Śmierć ojca podana eufemizmem ludowym: zeszło się. Popatrzmy, zanim zaczniemy.

„Zeszło” — ludowy eufemizm.
„Fuks” — slang. Szczęśliwy traf.
„Spiknie” — złączyć. Jedno zdjęcie zaskoczy. Wystarczy do roboty.
„Fatyga” — zachód. Nie problem.
„Do przeskoczenia” — potocznie. Da się przejść.
„Się zrobi, się załatwi” — konstrukcja bezosobowa. Pragmatyzm. Zero narzekania.
„Punkt siedzenia” — dialekt. Perspektywa. Miejsce, z którego patrzy.
„Iżeś się nie złamał” — archaizująca druga osoba. Uznanie hartu. Nie komplement salonowy.
„Niewywczasy” — dawne. Niewygody. Brak wytchnienia. Trudy.
„Dałeś czadu” — slang uznaniowy. Zrobić coś z impetem.
„Pozdrówka” — koleżeńskie.

Początek

Igor: Aleksander, Alex zwany.

Nikodem: Jakoś on chyba nie jest pocieszony. Muszę go tylko odróżnić od ciebie. Kurde, jesteście tak podobni.

Igor: Tyż mało ciepła miał.
Ej, no bez jaj. Ja kumam, że jak ojciec, taki syn. Bez jaj.

Nikodem: A co, nie jest?

Igor: Fizycznie i niefizycznie ano jest. Świadomość nasza inna. Na całe szczęście.

Nikodem: Mam go.

Igor: Oj, nisko lata. Ciemna dusza to i NPC może teraz być.

Nikodem: Oj, możemy się zaskoczyć, kim on jest. Szlachcic duchowy. Takie mam wrażenie po emanacjach.

Igor: Wyjdzie szydło z worka.

Nikodem: Stoję przed nim. Przebywa w polu siłowym. To pole też postarza. Przyspiesza czas w środku.

Wołam istoty, które zbudowały to pole. Pociągam za struny dookoła niego. Uderzam w nie. Pewnie zaraz ktoś przyjdzie.

R (reptil): Zostaw go.

Ja: Sam stworzył to pole czy wy?

R: To jest nasz Pan.

Ja: Jakiś pan na pewno. Nie mogę się dostać do niego uczuciowo.

AP (moja istota): Popatrz z góry.

Ja: Kręci się coś w środku. W lewo i w prawo.

AP: I teraz…

Ja: Od korony w prawo wir. Od podstawy w lewo wir. Zgniatający. Bardzo silna technika. To jest jego. Jeśli to należy do niego i z niego pochodzi — mamy zawodnika przed sobą.

AP: Tak. Uderz od góry i mu się pokaż.

Ja: Wybudza się. Czyli to było jego zabezpieczenie po śmierci.

AP: Tak.

Ja: Cześć. Jestem od twojego syna. Igora.

On: Igor? Pewnie zły na mnie?

Ja: Zanim zaczniesz mówić, wyłącz to pole dookoła siebie. I co te reptile robią. Traktują ciebie jak Pana?

AP: Patrz w jego oczy. Może sobie przypomnisz kogoś.

Ja: Padyżach Imperator Shaddam IV (Dune). Nadal ma emanację i wywyższenie. Nawet w takim ciele. Na takiej planecie.

AP: Nie tylko. Dalej.

Ja: Stary jest. Po oczach widać. Cholernie stary.

AP: Narysuj jego ciała wyższe.

Igor: Ale mi się papa trafił.

Nikodem: Może gnida w życiu. Duchowo jednak inaczej. Nawet wszystkie ciała monady ma zindywidualizowane. Ogromna dusza.

Igor: Wow.

Nikodem: Zawołamy twoją duszę. Chodź na poziom mentalny.

On: Ty Paul? Teraz ciebie poznaję. Jesteś inny? Inne uczucia?

Ja: Rozumiesz uczucia? Z opowiadań syna — słabo. Tyran i kat.

On: Musiałem taki być. Taka karma. [Mechanizm obronny.]

Ja: Pożegnasz się. Chodź jednak na poziomy wyższe. Nie tutaj.

Wołam Pierwszego Kaiōshin. Czuję, że potrzebuję tu kogoś jeszcze.

AP: Bardzo dobrze, że to robisz. Celestiale też będą.

Ja: Idziesz?

On: Tak. Tak.

Ja: Co czujesz, jak dźwigam ciebie do gęstości mentalnej wyższej?

On: Radość i smutek. Że zrobiłem to, co zrobiłem.

Ja: Teraz wołamy twoją duszę.

On: Nie chcę. Ona surowa dla mnie. [Tutaj się zaczyna.]

Ja: Duszo Aleksandra?

D: Jestem.

Ja: Wielki lodowy smok. Lód jako broń. Woda jako leczenie.

D: Nikodem? Spotykamy się znowu.

Ja: Personalnie? Czy już odpuściłaś walkę ze mną?

[Czułem, że to mój wróg wcieleniowy. Kat.]

D: Wiem, co zrobiłeś. Całe twoje Przebudowy. Wiem. Nie jestem głupia.

Ja: Uchowałaś monadę i siebie, kiedy był atak Białych. Biała Rzeź. I Czarnych z Lucyferem na czele.

D: Obie grupy idioci.

Ja: Normalnie tutaj pracę skończyłem. Już odprowadziłem część subtelną do duszy. Teraz jednak jest coś więcej.

D: Dostaniemy prezent?

Ja: Zawołaj wszystkie lodowe smoki. Nawet Lewiatana przeżyliście.

D: Nie był za mądry. Na pewno był leniwy. Wszystko mu się należało. Widzieliśmy twoją bitwę z nim. Myśmy się usunęli. Nikt nie staje przeciw takim siłom, jakimi wtedy dowodziliście. Nikt mądry.

Ja: Dlatego dostaniesz od nas prezent. Przebudowę Subtelną. Twoja istota już tego potrzebuje. Wymaga to całej twojej Rodziny Duchowej. To będzie nasz dar dla was.

On: Co to jest Przebudowa Subtelna?

Ja: Staniecie się czymś więcej i czymś większym. Nie ma ważniejszego aktu. Twój syn to przeszedł.

AP: Wołamy wszystkie wasze istoty.

On: Teraz sobie zaczynam przypominać.

Ja: Przypominasz, bo scalasz się z częścią subtelną i czujesz swoją duszę.

On: Zabiłem ciebie wiele razy. W wielu światach tępiłem. Gnębiłem. Z ręki Lilith. Z ręki Białych. Z Piekieł. Na zlecenie.

Ja: Wiem. Dlatego stoi tu Pierwszy Kaiōshin i Celestiale. Nie dlatego, że mam strach albo poczucie bycia twoją ofiarą. Taką, jaką był twój syn fizyczny. Igor. Potrzebujemy świadków tego, co pomiędzy nami. Też pomiędzy tobą a ludzkością.

On: [Płacze. Jakby przełknął ślinę.]

AP: Mamy ich monady. Porozmawiaj jeszcze z monadą.

Ja: On musi dostać Przebudowę Subtelną. Tylko tak zdejmiemy ich nauki i oddziaływanie. Mają kompletnie zmrożone serca. Taka ich struktura. Kreacja Lewiatana i Lucyfera.

Igor: Zmrożone serca. To się zgadza. Dla mnie git. Nie potrzeba takich katów.

Nikodem: Jego główną cechą — nie tylko archetypem, dosłownymi rolami i wcieleniami — było bycie Imperatorem. Bogiem Imperatorem. Wszędzie. Nawet w świecie Warhammera 40 000 jako Imperator Ludzkości. Emperor of Mankind. Przez kult religijny nazywany Bóstwem-Imperatorem. Poprzednie wcielenie wymieniłem ze świata Dune. Monstrum z wielu światów.

Ale raz miał postać męską, raz żeńską lub żeńską w ciele męskim. Takie zachowanie duszy. To w Shaddam IV Corinno było czuć.

AP: Pomyśl, czemu?

Ja: Jakby prawdziwa persona wychodziła spod maski.

AP: Zgadza się.

Igor: Pan i władca. My way or no way. Cały papa.

Nikodem: Stoję przed monadą. Czołem.

M (monada Aleksandra): Doceniam twoją strategię i spryt. Wiemy też, czym jesteś.

[Tutaj odnosi się do trylogii Bogowie i tego, co zaszło w Uniwersum.]

Ja: Nawet wy?

M: Tak. Przygotowałam się. Czułam, jak ciało odchodzi. Igor cię zna. Logiczne więc było, że…

Ja: Ulegasz nam czy będzie bitwa między nami?

M: Jaka bitwa, człowieku. Jednym ruchem byście nas zdjęli. Wołam wszystkich, którzy byli namiestnikami światów dla Lewiatana, Lucyfera, Białego i Szatana.

Ja: Przyznajesz się?

[Kiedy przeczytamy całość tego opracowania – lepiej zrozumiemy, że monada od początku gra. Nie jak dusza, salonowo, ale z pozycji kogoś, kto zna siłę po drugiej stronie i chce wyjść z tego żywa, z funkcją.

Przygotowałam się. Czułam, jak ciało odchodzi. Igor cię zna”.

To nie pokora. To wywiad. Ciało umiera – czas na manewr. Monada ustawia się jako ta, która przewidziała. Nie jako ta, która prosi. Kontrola narracji od pierwszego zdania: ja wiedziałam, ja się przygotowałam.

Jaka bitwa, człowieku. Jednym ruchem byście nas zdjęli”.

Uznanie przewagi, które rozbraja starcie. Jednocześnie etykieta: „człowieku”. Hierarchia zostaje. Ja mam moc, ale to monada nazywa: skąd pochodzę i skąd mówię. To ten sam chwyt, który będzie za chwilę u duszy, tylko chłodniejszy. Nie komplement. Kalkulacja.

Wołam wszystkich, którzy byli namiestnikami…”

Brzmi jak kapitulacja. Jest mobilizacją. Woła dwór. Stawia się jako ten, kto nadal zwołuje. Nawet w momencie uległości zachowuje funkcję namiestnika. Oddaje pole. Nie oddaje roli.

Z perspektywy końca sesji widać, po co to było. Monada od początku wiedziała, że bitwy nie wygra. Nie przyszła walczyć. Przyszła negocjować warunki istnienia. Przyznać się do służby Białemu, Lucyferowi i Lewiatanowi – i jednocześnie pokazać skalę: nie jestem sam, jestem systemem. Potem, po miłości jako karze i po pralkowaniu, ta sam monada mówi już inaczej: dajecie, nie karzecie, przyjmuję, będziemy naprawiać. Pierwszy blok sesji to jeszcze tron, który kłania się, żeby przetrwać. Ostatni blok to istota, której zabrało się funkcję, a zostawiono życie.

Między tymi dwoma biegunami jest cała praca: zdominowanie, wnikanie, serce, zgoda Igora, rozdzielenie fal RD. Początek to mowa namiestnika. Koniec to mowa kogoś, kto pierwszy raz nie musi być panem.]

AP: Ustawiają się w szeregu. Przeskanuj go i poczuj.

Ja: Maszyna do władzy. Władza sama w sobie. Esencja władzy, hierarchii, tronów. Zna jednak swoje miejsce. Nie postawił się Lucyferowi, Lewiatanowi ani Białemu. Miał równie wielkie potęgi.

AP: Głębiej.

Ja: Cały środek zmieniony. Nic tam nie jest na swoim miejscu. Zimno. Władza. Spryt. Intrygi. Tutaj się kłaniają. W środku już kalkulacje. Intrygi w Grze o Tron lub w świecie Dune to bajki dla dzieci. Tu skala miliony razy większa. To, co robi ta dusza z monadą, przekracza moje zrozumienie.

To jest tak, jakby ta istota była stworzona do bycia Imperatorem. Lordem. Gubernatorem. Bogiem Imperatorem. Wszystkiego i wszędzie. Władza totalna. Namiestnik idealny.

AP: Tam, gdzie nie wcielał się Biały, jego wysyłał.

Ja: On nawet Metatrona potrafił zdominować.

AP: Zgadza się.

Ja: Dlatego musi mieć Przebudowę Subtelną. On i cała jego Rodzina Duchowa.

Czemu byli w obwodzie podczas siedmiu lat walk duchowych?

AP: Biały ich nie zdążył zawołać. Byli też lojalni wobec Lewiatana i Lucyfera. Nie wtrącali się w naszą bitwę z Białymi.

Ja: Wracam do duszy. Duszo.

D: Czekam.

Ja: Zmienisz formę. Nowa forma nie będzie taka jak obecnie. Nie jest wcale łatwo zejść z tronu.

[Informuję tutaj – że straci funkcje. Dodatkowo zaczyna się gra, której nie rozumiałem. Nie myślę w ten sposób: manipulacje salonowe, intrygi, plan w planie.]

D: Jeśli ty zszedłeś i nawet teraz na nim nie zasiadasz, jak możemy zrobić coś innego.

Ja: Dobry jesteś. Dobry mówca. Zastosowałeś tutaj manipulację. Nie dość, że mnie wywyższyłeś i nadałeś rolę, to sobie nie umniejszyłeś. Nie liż tyłka. To właśnie musimy w was uwolnić.

D: Haa. No tak. Taka moja natura.

[Co tutaj widzimy?

Wywyższenie rozmówcy i nadanie mu roli. „Ty zszedłeś. Ty na nim nie zasiadasz”. Dusza Aleksandra nie mówi o sobie. Najpierw postawiła mnie na piedestale. Dostałem funkcję: ten, który zszedł z tronu. Wzorzec. Autorytet. Sędzia własnego gestu. Zdobywanie przychylności przez komplement strategiczny.

Pozorna zgoda przez analogię. „Jak możemy zrobić coś innego”. Brzmi jak: idziemy za tobą. W praktyce to pułapka spójności. Skoro ja jestem miarą, to oni nie muszą zejść z własnej woli. Wystarczy, że naśladują cudzą rolę. Wola zostaje u mnie. Oni zostają dworem.

Brak umniejszania sobie. Nie ma jesteśmy mali, zbłądziliśmy, oddajemy funkcję. Jest: ty zrobiłeś X, więc my też. Równość retoryczna. Dwór nie klęka. Przestawia stołki.

Przeniesienie odpowiedzialności. Jeśli zejście z tronu ma nastąpić, ma nastąpić dlatego, że ja tak zrobiłem. Nie dlatego, że oni uznają szkodliwość władzy. Moralny ciężar aktu ląduje na mnie.

Retoryka dworska. Ton namiestnika i mistrza słowa. Shaddam i Imperator mówią tak samo: uznaję twoją wielkość, a własnej nie oddaje. Taka była natura tej istoty. Nie kłamstwo wprost. Przesunięcie ramy. Komplement, który czyni ze mnie tron razem z „my za tobą”, chroni ich funkcję. Dlatego moja odpowiedź „nie liż tyłka” trafia w sam środek. Zdejmuje nadaną rolę i zamyka grę, zanim zdąży się ustawić.]

Ja: Nie ufam im.

AP: I dobrze. Otaczamy wszystkie ich siły na poziomie monad i dusz.
Zrób to, co potrafisz. Jeszcze wiele się musisz nauczyć. Teraz szczególnie.

Ja: Taka siła sama nie schodzi z tronu i funkcji. Oni są tym, czym są. Niczym innym.

Zanim twój papi dostanie Przebudowę Subtelną, musimy go zdominować. To będzie na zawsze. Czyli bitwa z jego siłami.

Na niebiesko nasze odcięcia ich sił.

Igor: Się dzieje.

Nikodem: Wasze siły nie będą się tutaj materializować.

M: Nie wszystkie. Nic nie szkodzi, człowieku.

Ja: Jeszcze wcześniej inaczej mnie nazwałeś. Grasz, jak ci wygodnie. Paul ciebie ograł. I cały twój dwór. Czemu ma się to nie powtórzyć.

M: Może i tak. Takie moje miejsce. Taka moja rola. Nie zmienię jej z własnej woli.

[Przeanalizujemy ten fragment, bo jest on trudny.

AP: „Zrób to, co potrafisz. Jeszcze wiele się musisz nauczyć. Teraz szczególnie”.

Moja istota nie ocenia tylko zdejmuje ze mnie iluzję, że stoję naprzeciw zwykłej monady. Mówi: „narzędzia, które masz, wystarczą do aktu. Nie wystarczą do zrozumienia, z kim masz do czynienia”. Uczę się w ruchu. Nie przed.

Ja: „Taka siła sama nie schodzi z tronu. Oni są tym, czym są.”

Tu trafiam w mechanizm, nie w osobę. Imperator nie ma funkcji. On jest funkcją. Prośba o zejście z tronu jest dla takiej istoty prośbą o samounicestwienie. Dlatego Przebudowa bez zdominowania nic by nie zmieniła. Zostałby dwór z nową iskierką i starą rolą.

To będzie na zawsze.”

Ważne zdanie. Nie walka o sesję. Walka o to, czy funkcja wróci po akcie. Bez tego Przebudowa byłaby kosmetyką. Stąd brak zgody samego Absolutu.

M: „Nie wszystkie. Nic nie szkodzi, człowieku.”

Po „jednym ruchem byście nas zdjęli” monada już wie, że przegrała militarnie. Zostawia sobie resztkę sił poza polem. I znowu etykieta: „człowieku”. Zmniejsza mnie językiem. Zachowuje odległość. „Nic nie szkodzi” to bagatelizacja. Klasyczny chwyt władcy, który stracił armię i udaje, że to detal.

Ja: „Wcześniej inaczej mnie nazwałeś. Grasz, jak ci wygodnie. Paul ciebie ograł.”

Zdejmuję maski. Najpierw zmiana titulatury: raz człowiek, raz coś innego, zależne od taktyki. Potem uderzenie w mit Dune. Shaddam też „wiedział”, i przegrał. Pytanie „czemu ma się to nie powtórzyć” nie jest kpiną. Jest testem: czy monada widzi powtórkę wzorca, czy nadal siedzi w roli.

M: „Może i tak. Takie moje miejsce. Taka moja rola. Nie zmienię jej z własnej woli.”

To najczystszy moment całego fragmentu. Nie kłamie. Nie walczy. Zasłania się ontologią.

Może i tak” – dopuszcza analogię z Paulem, nic nie oddaje.

Miejsce i rola” – tożsamość jako funkcja.

Nie zmienię z własnej woli” – tu pada wyrok na siebie. Nie ma woli poza programem. Automat, który nazywa automatyzm przeznaczeniem.

Dlatego moja odpowiedź po tym fragmencie („nie masz woli, działasz jak zaprogramowany automat” nie jest retoryką. Jest odczytem. Monada sama to powiedziała. Tylko ubrała program w honor namiestnika.

Złożoność tego kawałka jest taka: militarnie sprawa już skończona. Psychicznie jeszcze nie. Monada negocjuje nie życie. Negocjuje prawo do pozostania sobą w starej definicji. Igor mówi „się dzieje”, bo ciało syna czuje, że ojciec jeszcze nie oddał tronu. Odda go dopiero w środku, kiedy miłość wejdzie jako lekcja. Tutaj nadal stoi „po staremu”. To pokazuje doświadczenie tej istoty i to, kim była.

Mnie rozumienie tych istot zajęło długie lata, szczególnie ostatnie siedem, ale ciągle potrafią doprowadzić mnie na skraj. Bo wiele się tutaj dzieje, ja też nie wszystko zapisuję, bo nie mam takiego narzędzia, by całe akapity komunikacji duchowej napisać w krótkiej chwili.]

Ja: Jest problem, kochany. Nie masz woli. Działasz jak zaprogramowany automat. Uwarunkowana istota.

AP: Wejdź w niego. Pierwsi Kaiōshin już otoczyli jego siły.

Ja: Widzę ogromną ilość monado-Przedwiecznych. Nawet dwie Przedwieczne. To nie jest żadne starcie.

AP: Nie. To jest pomiędzy tobą i nim. Największym katem ludzkości. Największym namiestnikiem światów.

Ja: Wiem, co mogę zrobić.

AP: Widzę i czuję, że wiesz. My działamy niżej. Ty wniknij w monadę i duszę.

Ja: Zaczynamy.

Imperatorze. Urojony władco światów. Namiestniku z ręki Bandy Dwunastu. Odbieram ci funkcje i role.

[Tak powiedziałem z mocą. To odpala monady i dusze.]

M: Teraz tak mówisz, człowieku.

AP: Dobrze. Wnikaj jeszcze głębiej. Aż nie zobaczysz nic między jego połączeniami.

Ja: Widzę, że ma inną strukturę niż monady.

AP: Tak. Uszkodzony od początku. Pierwszy Reversed One (Odwrócony). Robi zło, ale w białych rękawiczkach. Nie ma sumienia. Nie czuje. To, co czuje, jest odczytane przez umysł. Ciało człowieka miało go zainspirować do zmiany. Szczególnie jako Aleksander. Nie udało się.

Ja: Jestem w jego strukturze. Próbuje mnie zwalczyć. Trochę jak ciało bakterię. Nie może. Ogrzewam i przywracamy mu miłość. To jest jego kara. Miłość.

AP: Teraz wyjdź i popatrz na niego.

Ja: Cześć. Jak się czujesz?

M: Chuju. Chuju. [Mówi to i płacze jednocześnie. Pewnie pierwszy raz w istnieniu zapłakał.]

Ja: No. Spróbuj mnie poczuć. Nie jestem twoim wrogiem. Już dawno mógł polecieć błysk w ciebie i całe armie. Nic by nie zostało. To nie jest naszym celem. Ratujemy największą liczbę, jaka się da. Czwarty Etap. Nie będzie on trwał wiecznie.

M: Chuju. Zabierz to. [Jakby próbował wyrwać serce i brzuch.]

Ja: Teraz nie jesteś gotowy na przeżycie tego, co twoje ofiary mają do powiedzenia. Będziesz. Spokojnie.

PK (Pierwszy Kaio): Dobry wojownik. Bardzo dobra koordynacja. Nie rozumie jednak wielu rzeczy w energiach.

Ja: Dziękuję za zdominowanie jego armii. Do monady obok. Wszystkie te dusze i ich generałowie.

Teraz dopiero czuję, jaki to był zawodnik. Ludzie święci.

Z zewnątrz wszystko wydawało się poprawne. Rozum. Rozmowa. Siła. Wibracja arystokraty. Władcy totalnego. W środku nic na swoim miejscu. Dla mnie to takie odwrócenie Złotych Aniołów Białego. Oceniali bez sumienia i emocji.

Igor: Teraz nie dziw, że czułem przytłoczenie ze strony ojca. Dżiz.

Nikodem: Skala niesamowita. Ty też byłeś zawodnik. On większy.

Duszo Aleksandra, wnikam w ciebie.

D: Nie. Spierdalaj.

Ja: Już jestem. Poczujesz to, co czuję ja.

AP: Zobacz też z zewnątrz, jak to wygląda. Utrzymasz dwie świadomości.

Ja: Tak. Rzuca się na ziemi. Walczy. Wyrywa serce i splot. Tylko w środku niego czuję radość i poczucie ulgi. Dwie sprzeczne reakcje?

Tutaj dopiero lód się w nim łamał.

AP: Tak. Odcięty umysł od serca. Głowa od ciała. Zaprzeczenie.

Ja: Widzę, że dusza stosowała takie lodowe ataki. Wiązki mocne. Silnie wibrujące. Rozwalali tak ciała subtelne i dusze. Ich rodzaj kasacji i sądów nad istotami.

AP: Niestety. Mają wiele, wiele krwi na rękach. Od początku ich zaistnienia.

Ja: Wszystko mamy?

AP: Tak. Pierwsi Kaio mają wszystkie ich światy. MP z MSA mają wszystkie dusze oraz generałów. Przedwieczne mają ich monady. Co chcesz z nimi zrobić?

Ja: Mnie to zostawiasz do rozstrzygnięcia?

AP: Tak. Twój nemezis. Nemezis ogromnej ilości ludzkości. Światów. Sędzia nad sędziami. Kat nad katami.

Nikodem: Igor. Chcę posłuchać, co ty byś zrobił w tej sytuacji. Chodzi o jego całą istotę. Byłeś jego synem. Znasz koszt, który idzie z ciała.

Igor: Mi się nóż w kieszeni otwiera. To nie jest droga. Inaczej niż on. Z sercem. Naprostować Reversa i dać żyć. Niech kurwa ma.

AP: Liczba śmierci przekracza 10 do 60. Decylion. To trwało od początku Uniwersum.

Ja: Większa niż Jana czy Metatrona.

AP: Tak. To był egzekutor.

Nikodem: Zwracasz mu życie, ale z sercem? Taka jest odpowiedź?

Igor: Tak. Zwracam mu życie z sercem.

Nikodem: I ty, jako jego ofiara, pozwalasz na Przebudowę całej tej Rodziny Duchowej?

Igor: Tak.

Nikodem: I tak robimy.

AP: Dźwigamy ich wszystkich. Łącznie z generałami. Chodź od razu z nami.

Ja: To wcale nie będzie łatwe.

AP: Dobrze, że rozumiesz skalę. Nie. Musimy określić, co się nadaje, a co trzeba skasować. Wyślij Celestiale po ich ciała podziemne. Skarbce. Zbiory mocy i magii. Całe GigaUniwersum. Punkty mają.

Ja: Poszły w ruch. Miliony Celestiali.

Patrzę na ich strukturę. Rdzenie. Cząstki jaźni. Aspekty wcieleń.

AP: Dlatego musisz tam stanąć. Będziesz ich fundamentem. Inaczej nie mogą istnieć w żadnej formie.

Ja: Już dla MM byłem.

AP: Decyduj. Chodzi o twoją enderową syntezę. Mamy kasować. Wtedy Absolut wchłania część. Reszta leci do Nurtów Przepływowych Między Superklastrami. Nie zostaje nic z istoty.

Ja: Znasz mnie. Jak mam odmówić.

AP: Zobacz. Dopiero teraz, jak się otworzyłeś, iskierki przylatują. Nawet Absolut nie miał zgody na odbudowanie takiego zła.

Ja: Działaj. Jesteś, kim jesteś. Możesz to, co możesz. Nie ma to granic.

AP: Nie ma to granic. Działamy. Potem po Przebudowie APŹ i APŹ 2 przepralkują. Daj nam chwilę na to.

[Bardzo trudna część.

Kasacja. Absolut wchłania część, reszta idzie w Nurty. Istoty nie ma. Albo staję się fundamentem – technicznie to wygląda tak, że trzy do czterech wiązek na poziomie duszy i monady, stają się budulcem, szkieletem, podstawą dla nowej istoty. Na to dopiero nachodzi nowa iskierka – tchnienie z pamięcią, świadomością.

Już dla MM byłem” przypomina o ciężarze. Ciało pamięta koszt i zostaje ślad: ja ich dźwigam, oni dostają życie. Łatwo tu o dwa błędy. Albo mesjanizm. Albo odmowę ze zmęczenia. Oba zamykają syntezę.

Ender nie wygrywa przez nienawiść do wroga. Wygrywa, kiedy rozumie go na tyle, że mógłby go kochać – i wtedy dopiero decyduje, czy zostawić gatunek. Tu jest to samo, tylko bez literatury. Zrozumieć namiestnika, który jest władzą. Nie usprawiedliwić. Zrozumieć strukturę. Potem nie zabić resztek. Dać formę, w której serce w ogóle może powstać. To jest trudne intelektualnie i somatycznie. Umysł chce wyroku. Serce jeszcze nie chce ich trzymać. AP każe stanąć między tymi dwoma.

Absolut nie miał zgody” podnosi skalę. Nawet instancja, która rodzi iskierkę, powiedziała: nie. Zło było za duże. Odbudowa nie mieściła się w prawie Superklastra. Otworzyło dopiero to, co poza Absolutem. AP. APŹ. Prajednia i Druga Jednia. Czyli: ratujemy kogoś, kogo własny porządek chciał wyzerować. Trudność moralna jest oczywista. Trudność duchowa większa. Działamy wbrew instancji, z której oni (istoty) sami pochodzą.

Iskierki z Absolutu przylatują dopiero po otwarciu. Nie po sile. Nie po zdominowaniu. Po „jak mam odmówić”. Dopóki stoję w napięciu – wyrok albo fundament – iskierki nie schodzą. Otwarcie nie jest zgodą na ich przeszłość. Jest zgodą na to, że życie może wrócić nawet tam, gdzie sumienie było wyłączone. To najtrudniejszy punkt dla kogoś, kto widział ofiary. Otwarcie wygląda jak zdrada zamordowanych. Brak otwarcia wygląda jak kolejny sąd lodu. Oba są fałszywe. Prawdziwe jest tylko to trzecie: fundament bez Piedestału. Życie bez funkcji. Kara w postaci miłości, nie błysku.

Dlatego ten kawałek ciąży. Nie przez patos, ale przez to, że decyzja jest nieodwracalna, osobista i szersza niż Superklaster z centralnym Absolutem.]

Ja: Dziękuję w imieniu wszystkich i ludzkości. Największy kat. Morderca. Nawet nie wymieniam jego wcieleń. To nie Hitler. Nie Stalin. To były dzieci. On był władcą totalnym – wszędzie.

AC (ArcyPrzedwieczna): Działamy. Dziękujemy za ten dar.

Ja: No. Sami sobie go dajemy. Nigdy u nikogo nie widziałem takiej wibracji arystokratycznej. Szlacheckiej. Królewskiej, ale to tylko z zewnątrz: funkcja, moc, władza, totalny brak tolerowania sprzeciwu. Na zewnątrz wszystko białe, białe rękawiczki, postawa „ą” i „ę”, a w środku psychopata, zimny, odcięty, przenikliwy i karzący.

Igor: Prima sort. Szczęka mi opada na to, co się tu dziś dzieje.

Nikodem: Sobie poczytaj o Imperatorze ze świata Warhammera. Horusem, synem, który go zdradził, byłeś ty. Macie długą historię. Tylko na Ziemi wszyscy patrzą, kim byli na Ziemi. Zamiast popatrzeć na daleką przeszłość.

AP: Już. Do APŹ i APŹ 2. Chodź.

Ja: Chodź to brzmi dziwnie. Ty mówisz i jestem. Dzięki tobie.

Dzielicie Rodzinę Duchową na dwie fale. Dwie fale, które muszą się równoważyć.

APŹ 2 pralkuje jedną. APŹ drugą. Potem wymiana.

AP: Tak. Bez mojego udziału. Za duża karma z tą istotą.

[Wszystko to działo się poza Superklastrem i Absolutem. Przebudowa z ręki Przedwiecznej czy Arcy ma swoją jakość. Pamiętam jeszcze rok temu. Była jakość. Były wyniki. Teraz można przekraczać granice tego, co w Superklastrze i w samym Absolucie było niemożliwe.]

Ja: Teraz widzę, jak pewne aspekty wcieleń, dusz, struny świadomości monady są łamane. Rosną też o nowe postrzeganie. Nie ma większego daru niż to właśnie „pralkowanie”. Pewnie nazwę wymyśliłem niepoprawną. Nie ma to znaczenia. Przeżywają teraz miliony lat ewolucji. Z sercem. Z sumieniem.

AP: Dajemy życie. Nie zabieramy go. Nawet dla takich istot. Bez tego — błysk i nie ma nic. Monady. Duszy. Wcielenie po śmierci puste. Zabierane i rozpuszczane w Absolucie. Taki jest wyrok dla tych, którzy walczą.

Ja: Mam teraz odczucie, że był to warty przeciwnik. Zawsze wymuszał więcej z nas.

AP: Pewnie, że tak. Dysponował tysiąc razy większymi siłami. Jak nie Lucyfer wspierał, to Lewiatan. Jak nie obaj panowie, to sam Biały.

Ja: Ciekawa postać. Sama historia Imperatora ze świata Warhammer 40 000. Szkoda tylko, że mamy wymazaną pamięć. To wy musicie nam przypominać.

AP: Swoje wcielenia czułeś. Jego też poczułeś. Nie ma źle. Zaraz zejdą z nowymi iskierkami. Iskierkami 2.0.

Ja: Już bez tego wajbu psychopaty z boskim odcieniem?

AP: Haa. Tak. Poczuj ich Rodzinę Duchową.

Ja: Och. APŹ ich złamał. Ludziska. Dobry jest w te klocki. Czuję miłość w nich. Spokój. Gigantyczne podsumowanie całego ich istnienia. Również z perspektywy ofiar. Co za dar.

AP: A druga fala?

Ja: Są niezależni. Oni byli zlani w jedno. To generałowie. Kapitanowie. Brak zlania. Brak widzenia w nich bogów.

AP: Coś ci jednak śmierdzi.

Ja: Tak. Nie wystarczy to, co zrobiliście.

AP: Tak przeczuwaliśmy. Rozdzielamy na więcej RD?

Ja: Tak poczułem. Tak.

AP: Robimy.

Nikodem: Pierwszy raz było coś takiego. Absolut nie wyraził zgody na Przebudowę. Pierwszy raz. Gdyby nie działanie AP, APŹ i tego, co poza Absolutem i Superklastrem — byłaby kasacja istoty. Całej tej RD.

Igor: A miało być po prostu odprowadzenie zmarłego. Heh.

Nikodem: Szatan to było zło oczywiste. Oni nie. Oni ratowali. Często zjednywali. Prowadzili ludzkość, rasy, całe Wszechświaty ku nowemu. Zawsze to miało cenę. W postaci ich tyranii.

Igor: Ciekawe, jakie cele będzie miała ich nowa RD. Po takim czymś.

Nikodem: W Upadku bogów jest bonusowy rozdział. Opiekunka Uniwersum i Pierwotna Wyrocznia. Skala tych istot ostatnio wzrosła. Są to istoty nieoczywiste. Ukryte. Z boku. Z tyłu teatru. Ciekawy okres.

Igor: Okrąglutkie.

Nikodem: Całkiem dobry wynik. Tylko dwa ciała do zindywidualizowania. Podobnie dusza. Lecę przed monady.

Czołem.

M: Jestem.

Ja: O. O. Dobra wibracja. Nadal czuć to, co nosiłeś.

M: Taka moja karma.

Ja: APŹ taki żarcik sytuacyjny zrobił, że ci to zostawił?

M: Nie wiem, w jaki sposób ty podchodzisz do tak potężnych istot. Istot, które przekraczają cały Superklaster. Mówisz do nich Babcia i Dziadek. APŹ (Absolut Pre-Źrodłowy). Przecież nasz Absolut z którego pochodzimy będzie w końcu samym Absolutem Pre-Źródłowym! To się w głowie nie mieści.

Ja: Wiesz o Superklastrze? Łał.

M: Tak. Mam informację o wszystkim, co było. Co ma być. My jesteśmy z Absolutu. Pochodzimy z niego. Tutaj, w Uniwersum, istniejemy i wzrastamy. Teraz w GigaUniwersum. To, co ty opisujesz jako APŹ i AP, jest ponad Superklastrami. Poza nimi. Blisko Prajedni i Drugiej Jedni.

Ja: Jeszcze lepiej. Wszystko wiesz?

M: I czuję. Mówiłam. Taka moja karma.

Ja: Strukturę masz dobrą. Czuję. Moc też masz. Wcale nie jesteś obcięty w mocy.

M: Nie działacie jak kiedyś Biali. Nie karzecie nas. Nie zabieracie nam. Dajecie.

Ja: W końcu ktoś mówi to głośno. Nawet ktoś taki jak ty.

M: Dziękujemy.

Ja: Wiesz, że Absolut nie wyraził zgody na Przebudowę i danie nowej iskierki.

M: Wiemy. Mielibyśmy być jak Biały. Skasowani całkowicie. Raczej wyzerowani.

Ja: Trochę tych istot było. Dopiero teraz otworzyły się rzeczy i Przebudowy o takiej skali.

Dopóki Przebudowy odbywały się w Superklastrze — przez moją Przedwieczną, bo wtedy kimś takim była — miało to swoje ograniczenia. Teraz jest ich mniej.

M: Przyjmuję to, co dałeś. Będziemy budować i naprawiać to, co zniszczyliśmy. Mamy ku temu moc.

Ja: Przyjmujemy. Lecę do duszy.
Czołem, duszo.

D: I co? [Pokazuje się.]

Ja: Kobieto. Ile ty razy mnie zabijałaś. Nie tylko mnie.

D: Pamiętam. [Żeńska forma anioła.]

Ja: Monada męska. Ty żeńska. Hathor w Egipcie?

D: No. Tak. I poprzedzające okresy. Tak.

Ja: Z częścią subtelną, zmarłym, już nie porozmawiam. Jest w tobie.

D: We mnie. Jest jednak wcielony również.

Ja: No tak. Nie przypilnowałem znowu różnic w czasie. I czasu. Potem puknę AP.

D: Lecimy do niego.

Ja: W ciekawą formę się wcielił. Czemu taka?

D: Zobacz dookoła.

Ja: Woda. Staw. Ty lubisz, co?

D: Tak. Teraz jestem powietrzem. Ten staw to miłość. Rodzina. Wszyscy są złączeni. Taka moja lekcja teraz. Widzieć połączenie ze wszystkimi istotami. Byłam Bogiem Imperatorem. Nade mną paru. Pode mną wszyscy.

Ja: Mądre to. Czuję w tobie potencjał do przekroczenia. Nawet do stania się MSA.

D: Będę to robić. Dziękujemy. [Tutaj cała Rodzina Duchowa się ukłoniła.]

Ja: Pozostałych, czyli generałów, już nie sprawdzam. Pewnie podobnie. Ważne, że istnieją.

AP: Dziękujemy za lekcję.

Ja: Lekcję?

AP: Błysk jest tani. Jak mówisz.

Ja: Czasem go używacie.
Tylko moje ciało od razu widziało w nim Shaddama Corrina IV.

AP: Sobie poradziłeś z tym. Jeśli ty wyszedłeś poza emocje, jak my możemy inaczej postąpić.

Ja: To samo. On powiedział.

AP: Dobrą stosował retorykę. Był mistrzem słowa.

Ja: Tak czuję. Szczególnie przez jego Emperor of Mankind. On był Drugą Wyrocznią. Prowadził ludzkość. Wszędzie, gdzie mógł.

AP: Tak. Z ręki Białego. Był pod nim. Podobnie jak pod Lucyferem i Lewiatanem. Mimo tego często im się sprzeciwiał. Oni go słuchali.

Ja: Wraz z nim dalszy etap odejścia od Ciała Człowieka.

AP: Dobrze wyczuwasz. Tak.

Ja: Dzięki za możliwość pracy z nim. Wszystko się zmienia. Odchodzi. Ja pamiętam ich, oni żyją nowym życiem. To moja karma?

AP: Kosmiczna empatia i cel. Wszystko się kiedyś zrównoważy. Kochać znaczy pamiętać i nie trzymać ran. Dziękujemy.

Ja: Koniec.

Igor: I git. Niezły kaliber. Zupełnie niespodziewany. Dzięki za szybkie działanie. Parcie czułem, by zrobić to asap.

Nikodem: Każdy jest od niego wolny. To jest najważniejsze dla wszystkich istot. Wspomniałem tam o lodowych soplach. Oni tak rozszczepiali dusze i części subtelne. Oczywiście według swojej woli. Zabijali nie tylko fizycznie – duchowo właśnie.

Nawet teraz, w innych miejscach w GigaUniwersum, powstrzymaliśmy ich inkwizycję i mordy. Oni non stop robili to samo. Wszędzie.

Igor: Tak. Z mojej strony to uwolnienie od niego. Odprowadzenie zmarłego na drugim planie.

Nikodem: Muszę odpocząć. Wymagające to było.

Igor: Jasne. Dzięki. Have a nice day.

Zakończenie

W szóstym dziale Upadku bogów będzie ciekawa praca z nową Wielką Przedwieczną w naszym Superklastrze. Niesamowity zawodnik. Żartobliwy. Ciepły. Wrażenie ciepłego ojca, który nie ma sobie równych. Pojawił się w historii ataku Lucyfera i jego AntyŹródła oraz AntyAbsolutu. Nowa WP zebrała wszystkie ofiary Dualnego Lucyfera i zmaterializowała go w formie Przedwiecznej. Chodziło o odbicie cienia tej istoty. Cienia związanego z fałszem. Zafałszowaniem. Widzeniem zbawiciela w ciele demona. Dopiero kiedy ofiary mu się sprzeciwiły i dosłownie go transformowały — zniknął. Odbity cień pozwolił wzrosnąć całemu Superklastrowi. Z milionami Uniwersów.

Co stało się teraz. Mieliśmy przed sobą jednego z większych tyranów w Uniwersum. Bóg Imperator. Namiestnik największych. Prowadził twardą ręką. Karał. Podbijał. Dominował. Nawet sam Metatron mu ulegał. A przecież był nie mniejszym psychopatą. Czemu Absolut tak zareagował na naszą pracę? Każda taka istota, kiedy zadaje ból i śmierć w takiej skali, Absolut odczuwa jak wbicie rozgrzanej i zimnej cienkiej igły. Nieskończona ilość takich szpilek. Absolut mimo przeogromnej miłości wszechprzenikającej powiedział: dosyć. To mówi bardzo wiele. Jednak praca wykraczała poza Absolut i Superklaster. Działanie APŹ i AP pozwoliło uwolnić cień, który wpływał na sam Absolut. Do czego to doprowadziło? Popatrzmy.

AP: Decyzja była dobra. Mieli istnieć, ale faktycznie schowałeś kata i tyrana. Chodź.

Ja: Widzę wiązki. Ogromnie wiele.

AP: To jest życie, jakie z tego się zrodzi w przyszłości. Chociaż to się już dzieje. Czas inaczej płynie. U was jest specjalnie zwolniony w porównaniu do reszty Uniwersum.

Ja: Czemu mi to pokazujesz?

AP: Analizujesz decyzję. Dawanie życia zwyrodnialcom nie jest przestępstwem. Nie jest odstępstwem. Nie sprzeciwiasz się ich ofiarom. Dałeś sprawiedliwość. Miłość i plan miłości, którą muszą zrozumieć.

Ja: A te iskierki 2.0?

AP: To właśnie życie. Jakie stworzył Absolut dzięki tej lekcji.

Ja: Jakiej lekcji?

AP: To była lekcja nie tylko dla ciebie. Dlatego będzie więcej iskierek silniejszych. Władczych. Nie w sposób psychopatyczny.

Ja: Kolejny cień, jak po Lucyferze, który zamienił się w światło?

AP: I takie jest nasze zadanie. Jest prawo danego Uniwersum. Jest prawo danego Superklastra. Jest prawo ponad tym wszystkim.

PS

Czułem go bardzo dobrze, kiedy byłem w nim. Zło. Krew. Śmierć. Władza. Pycha. Wybranie. Niezliczone światy. Dla kogoś z zewnątrz poczucie tego wydaje się niemożliwe. Da się jednak zbliżyć. Jest taki film na YouTube. Wystarczy to poczuć, żeby choć przez chwilę zrozumieć skalę tej istoty.

Warhammer 40,000: Wprowadzenie do Ciemnego Tysiąclecia

Warhammer 40K The Emperor Cinematic (2026)

Czy w formie żeńskiej – głównego aspektu duszy, ale w ciele męskim

Każdy z tych filmów przedstawia pewien ciężar. Zapraszam.

Podobne artykuły

Focus Mode