Dzisiaj niedziela, 13 września 2026. Dlatego bez spoilerów. Lekko, przyjemnie i ciepło. Zapraszam do tej przygody.
Początek
Honorata: Jeszcze tak napomknę, że ostatnio starałam się skontaktować z moją duszą. Podleciała jakaś istota. Wyciągnęłam do niej rękę. Głos we mnie się odezwał: jaką masz pewność, że to twoja dusza? Kiedy wyszłam z medytacji, zdałam sobie sprawę, że ta istota przypominała Archanioła Michała, tylko czarnego. Przeszukałam twoje artykuły, czy tak jak Lucyfer mógł być biały i czarny Michał.
Nikodem: Już sprawdzam.

Monada jest. Dusza jest. Część subtelna jest. Dookoła ściskające pole. Czarne pasy, świetliste, mienią się wieloma kolorami. Silne struny ściskająco-duszące. Skala ogromna.
Honorata: Problemy z oddychaniem. W głowie tragicznie.
Nikodem: Narysuję to w większej skali.

W przekroju gęstości subtelnych. Wpływa też na wiele Baniek w Uniwersum.
Ciała subtelne masz mocne po Przebudowie Subtelnej, więc nie ma wejścia. Normalnie pewnie rozerwałoby ciała subtelne, duszę, może nawet monadę.
Spróbuję się zbliżyć na poziom twojej monady.
Ta siatka, te struny na mnie nie wpływają. Jest to ciepłe, żrące, ogniste. Potrafi palić.
Dobre. Wiem, czemu mnie to nie bierze. Nie ma we mnie zgody na ocenę, osąd, karę, sądy. A to właśnie tak wibruje: paląco-karząco.
Stoję przed twoją monadą. Dziury wypalone w ciele. We wszystkich gęstościach, w których monada ma ciała. Wiele aż do rdzenia.
Możesz mówić, monado?
M (monada Honoraty): Tak. Ale mnie dusi, więzi, ściska. Miałam być przynętą na Ciebie. ON szukał Ciebie. Nie mógł znaleźć.
Ja: Moja istota jest już poza Uniwersami i poza Superklastrem. Kto szukał?
M: Michał. Tak się przedstawia.
Ja: W Zmierzchu bogów jest rozdział „Wojna totalna z Białymi i ich hegemonią”. Przegrali: Michał, Sandalfon, Biały i ich najwięksi generałowie. Biliony istot. Potem „Biała Rzeź” w Upadku bogów. Z Białych nie zostało nic.
Nie rozumiem.
M: A co z nim zrobiliście?
Ja: Z Michałem? Przyznał się, że pierwszy raz jako istota przegrał. Odczytaliśmy mu glejt: unicestwił, zabił najwięcej istot w Uniwersum, poza Janem z Apokalipsy. Miał przebudowę i się wycofał. Z tego, co pamiętam.
Pójdę po strunach do centrum. Wiele istot uwięzionych. Ogromna ilość monad.
M: Tak.
Ja: Dusze również. Skąd miał energię i zasoby.
Muszę podnieść wibrację i z poziomu Superklastra spojrzeć na nasze Uniwersum. Wniknięcie w Źródło Miłości.
M: Dobrze.
Ja:

Kiedy wychodzimy z Uniwersum – u nas z GigaUniwersum (G.U.) – i jesteśmy w Źródle Miłości / Superklastrze, widać A, Absolut. P, Przedwieczne i nieskończone przestrzenie. U góry i na dole (poza Motylkiem) prądy przepływowe między Superklastrami.

Tutaj w skrócie Superklaster. Nasze G.U. Całe otoczone paleniem. Nie wiem, czemu Absolut na to zezwala. Nie ma Przedwiecznych obok. To wychodzi poza stworzone, czyli poza Uniwersum.
AP (moja istota): Zbadaj dokładnie.
Ja: Nie chce mi się wierzyć, że to Michał. Był bezmózgi cep z mieczem. Nie intelektualista. Nie myśliciel. Tym bardziej nie inżynier.
AP: Zbadaj.
Ja: Skaczę między tymi palącymi bąblami. Miłość wszechprzenikająca Absolutu tutaj ustąpiła. Zrobiła miejsce.
AP: Dokładnie.
Ja: Chyba mieli informacje o batalii z Lewiatanem i z Dualnym Lucyferem.
AP: Tak. Ale nie tylko. Dobrze myślisz. To grupa.
Ja: Białych?
AP: I trochę Ciemnych. Inicjatorami są Biali.
Ja: Chyba wiem, skąd te palące bańki. Michał podczas walki – patrz Zmierzch bogów – miał ciała podziemne przez wiele gęstości. Płaszczyzny większe sto razy od wszystkich Książąt Piekielnych. Dlatego wtedy powiedziałem, że Czarnych mogli zdjąć, kiedy chcieli.
AP: Zgadza się. I…
Ja: Bańki przypominają Sąd Boży, Sąd Ostateczny. Jest tu też Czarny Ogień. Trochę jak Amaterasu Lucyfera (Uchiha).
Jaka tu emocja? Szał. Furia. Złość. Poczucie braku porządku?
AP: A co robiliśmy ostatnio?
Ja: W całym Superklastrze i we wszystkich Uniwersach zmieniła się hierarchia i porządek.
AP: Właśnie. Nie wszystkim się to spodobało.
Ja: Dlaczego próbują, skoro działamy z poziomu Superklastra, Przedwiecznych, a u Ciebie nawet spoza Superklastra?
AP: Dalsze sprzątanie. W jednej z tych palących, otaczających Uniwersum, są ich świadomości.
Ja: Lecę.
Faktycznie jest. Archanioł Michał jako monada. Biała Księżniczka, BK, bohaterka Upadku bogów, rozdział „Nowa Bogini białej hierarchii i uwolnienie archetypów ziemskich”. Chyba Sandalfon, ale pozostałych nie znam. Chyba sześć monad.
AP: Każda z tych istot miała Przebudowę. Nawet jeśli ty jej nie robiłeś. Porozmawiaj.
Ja: Dobrze. Wszyscy mieli małe Superaspekty, iskierki w Źródle Miłości. Po Przebudowie się zwiększyły. Widzę ich tutaj, w Superklastrze, nad Uniwersum, i jednocześnie w Uniwersum jako monady i dusze. Wiem nawet, gdzie się zgromadzili. Spore armie.
Kiedyś zrobiłoby to wrażenie. Jeden ruch i nie ma ich. Czy oni nie wiedzą?
AP: Wiedzą. Porozmawiaj.
Ja: Wnikam.
Siedzą na tronach. Kurczę. To wszystko jest zmaterializowane w Superklastrze. Jak możliwa jest taka kreacja poza Uniwersum?
AP: Jest. Specjalna tarcza osłania.
Ja: Już rozmawiam.
Rozpoznaję ich.
1. Michał.
2. Biała Księżniczka.
3. Sandalfon.
4. X.
5. Y.
6. Z.
AP: Tak. Nie ma tu Gabriela ani Laury.
Ja: Kto tu rządzi?
MCH (monada Michała): My. Jako szóstka.
Ja: Jakie macie postulaty?
MCH: Jest nowe GigaUniwersum. Łączycie nas w monado-Superaspekty. I kilka Baniek w Uniwersum będzie nasze.
Ja: Wprowadzicie białe wzorce, nauki?
MCH: Tak.
Ja: Jedno pytanie. Czy białe nauki się nie sprawdziły? Patrz moja książka Poza dualnością. Czy działanie waszego Boga, Białego, zostało wycofane, bo blokowało rozwój istot w Uniwersum?
MCH: Nie baw się ze mną swoją retoryką.
Ja: Mam wrażenie, że są jak cymeki z Diuny. Albo jak sześć istot splecionych w jedną. Odbieram ich jednak jako osobne jaźnie.
AP: Jedna jaźń. Brawo.
Ja: W 2019 zrobiłoby to kolosalne wrażenie. Może jeszcze rok temu, zanim zaczął się Zmierzch. Teraz nie.
AP: Dobrze do tego podchodzisz. Zatrzymali swoją ewolucję i chcą to samo zrobić z pozostałymi. Zamiast iść do naszego etapu. Każdego to czeka.
Ja: Chcę z żeńską. Z monadą Białej Księżniczki.
BK: Czego, chłopcze?
Ja: Już raz zrobiłaś rewolucję. Zaraz po tym, jak Biały został skasowany jako istota. Czego teraz szukasz?
AP: Poczuj ją. Ich. Dokładnie.
Ja: Wnikam w konstrukcję.
Nie musisz odpowiadać. Widzę i czuję.
Próba ujednolicenia wszystkich istot do poziomu Białych, Białej Rodziny, miłości współuzależnionej. Silna potrzeba bycia Bogiem Matką i Bogiem Ojcem. Ta Bańka nad Uniwersum ma przyciągać młode iskierki. Mają ich traktować jako Boga Stworzyciela. Tak samo, jak zrobił Biały. Potem nie ma odpowiedzi, co dalej. Ma to trwać. Kod: Bóg jest wieczny. A nawet nasz Absolut miał poprzednie formy. Kolejną będzie Absolut Pre-Źródłowy, APŹ.
Chwila. Mamy pewną możliwość. Nieskończoność?
AP: Tak. Słuchamy.
Ja: Gdyby dać im jedną Bańkę. Stworzoną specjalnie dla nich. Bez poziomu monado-Superaspektu. Tylko czy Absolut poświęci albo da iskierki na ich plan.
AP: Bańka musiałaby zostać wyizolowana. Oni musieliby puścić wibracje w Superklastrze. To nie ich czas ani poziom ewolucji, żeby tutaj być.
Ja: Negocjuję.
Słyszycie, co do was mówię. Dostaniecie Bańkę i iskierki. Możecie być Bogiem Ojcem i Matką. Będzie jednak różnica. Cała Bańka będzie w dylatacji czasu, w akceleracji temporalnej. Nie macie prawa z niej wyjść. Możecie stworzyć wszystko, czego potrzebujecie. Światy, ludzi, rasy, Białych i Ciemnych.
Oni: Zgadzamy się. Zgadzamy się.
Ja: Przedwieczne wam stworzą. Chwila.
AC (ArcyPrzedwieczna): Na ten eksperyment się zgadzamy. To nie poziom Lucyfera. Ale coś tu jest w nich. W ich postawie.
Ja: Druga informacja. Nikt nie ma prawa wyjść ani wejść do tej Bańki. Czas będzie płynął szybciej względem wszystkiego dookoła. Zajmą się tym moja AP i AC.
Oni: Zgadzamy się.
Ja: Musicie teraz wycofać wszystkie ataki.
Oni: Jak wejdziemy do Bańki. Ma mieć 23 gęstości subtelne.
Ja: Tak się stanie. Absolut iskierki już przygotował. Nowe, „iskierki 2”. Teraz stwarza bardziej mądre, wyraziste. Jest jednak pewna rzecz.
Cała ta Bańka może ulec skasowaniu razem z wami. Jeśli choć jedno z was będzie nieprzytomne, w zaślepieniu, w transie Boga, albo pozabijacie się między sobą.
Oni: Chcemy. Chcemy.
AP: Gotowe. Teraz poczują siłę.

Ja: Wchodzą do Bańki 9a. Specjalnie dla nich. Nie pozwalacie im przenosić energii z poziomu Superklastra / Źródła Miłości ani z innych Baniek.
AP: Tak. Zaczynają ze swoją wiedzą i masą. Bez energii z zewnątrz. Jeśli podtrzymają ten system istnienia, życia i wzrostu, a iskierki będą wzrastały, mają prawo być tu „Bogiem”. Albo czymkolwiek potrzebują być.
Ja: Ale to jest zaprzeczenie rzeczywistości.
AP: My to wiemy.
Oni: Materializujemy teraz i przenosimy monady do Bańki 9a.
Ja: My żyjemy w 6! MegaUniwersum przeszło do GigaUniwersum.
Walka z nimi nie miała sensu. Jeden błysk. To nie etap Cienia bogów ani Zmierzchu bogów.
AP: Oni to wiedzieli. Zaskoczyło ich, że dostali prawo do istnienia w formie, która już minęła.
Ja: Wołają innych Białych.
AP: Nikt nie zareaguje. Ich szóstka jako podstawa i „iskierki 2” Absolutu.
AC: Zamykamy ich w akceleracji temporalnej.
AP: Ty tego już nie uchwycisz. My będziemy w każdym dniu ich istnienia.
Ja: Wiem. Widziałem, jak cała Bańka z trylionem życia została odbudowana po Lucyferze.
AP: Zaczynamy.
APŹ (Absolut Pre-Źródłowy): Zaczynamy.
AC: Zaczynamy.
AP: Dźwigam dodatkowo tych, których oni zaatakowali.
Ja: Dzięki.
Za szybko tam wszystko miga. Nie ogarniam. Próbują osiągnąć poziom MSA. Nie mogą.
AP: Mają badania nad tym, co robiliśmy. To nie wystarczy. Podzielili światy na rzeczywistości. Sześć światów i sześć Bogów. Tak czułam. Zamiast unifikować, podzielą się na sześć.
Ja: Nie walczą ze sobą. Dużo ludzi. Ludzkości. Mocni. Mają 12 nici DNA.
AP: Och. Konstruują nawet to, co ma zrobić z nich „nadludzi”.
Ja: Słyszeli, że nie będzie więcej ludzkości w Uniwersach. Rasa nie będzie odtwarzana.
AP: Też. Przyśpieszamy czas. Tu musimy się skupić. Daj nam twoich pięć minut.
AC: Gotowa.
P (inna Przedwieczna): Reguluję pole odcinające od reszty Baniek w waszym GigaUniwersum.
[Nazwy wymyślam ja. Przedwieczna. Monado-Superaspekt. GigaUniwersum. Często innej nie ma. Te, które podaję, wydają się najprostsze i najbliższe duchowi rzeczy albo istoty.]
Aleksandra: Są jak bobasy albo gorzej.
Ja: Sześć bogów. No tak. Każdy chce być tym jedynym i prawdziwym. Niepodzielonym. Poziom przedszkola.
AP: Zwalniamy. Zobacz, co zrobili.
Ja: Nie ma już trzech bogów. Trzech linii i światów.
AP: Nie. Pozabijali się. Został Michał, Sandalfon i Biała Księżniczka.
Ja: Iskierki już nie schodzą do ich Bańki.
AP: Absolut zatrzymał.
Ja: Zasymilowali tamte światy. Potrzebowali niewierzących i tego, że „ich religia jest prawdziwa”.
AP: Tak.
Ja: Ach. Wrócili do „W Trójcy Jedyny Prawdziwy”.
AP: Dokładnie. Przyśpieszamy.
Ja: Czuję jakieś eksplozje z tych Baniek.
AP: Przedwieczna, która pilnuje, informuje. Na razie: niech się dzieje.
Ja: Znowu zatrzymanie. Jakiś podział w nich. Głowy spuszczone.
AP: Tak. Jest tam wiele ras duchowych. Ludzie się im sprzeciwili. Że nie są żadnymi Bogami.
Ja: Standardowo. Nie wiedzieli.
AP: Badają, skąd to wiedzą. Zapomnieli, że ta informacja była w nich samych.
Ja: Poddali się?
AP: Z jednej strony tak. Z drugiej nie chcą wrócić do rzeczywistości. Wiedzą, z czym to się wiąże.
Ja: Koszt muszą ponieść.
AP: Ogromny. Przyśpieszamy.
AC: Tak.
AP: Wejdź między nich.
Ja: Wchodzę.
Czołem. Pamiętacie mnie. Minęło trochę. Dla was pewnie miliardy mileniów. Dla mnie dwadzieścia minut.
BK:
[patrzy nienawistnym wzrokiem]
Ja: Byłaś Bogiem tak długo. Jakie to uczucie?
BK: Nie boskie. Dziwnie się czuję. Zawsze byłam oddana nauce. To, co robił Biały, wymagało pozbawienia się mózgu.
Ja: To już Lucyfer powiedział. Następny.
S (Sandalfon): Rezygnuję. Nie daje tego, co myślałem.
Ja: Już wcześniej do tego doszedłeś. Patrz Upadek bogów, rozdział „Sandalfon, mesjasz, który zawiódł”. Następny.
M (Michał): Nie mogę tak. Za mało wrogów.
AP: Było tam ponad kwadrylion istot. Ilu osądzałeś? Zabijałeś?
M: Wielu.
AP: Jesteś zwykłym psychopatą, który…
Ja: Jak w anime Baki-Dou. Wskrzeszony Musashi Miyamoto kosił bez końca.
AP: Kończymy ten eksperyment?
BK: Tak.
S: Tak.
M: [siedzi cicho]
AP: Wyciągamy was z tej Bańki. I wszystkie istoty. Zapraszamy pozostałe Przedwieczne. Zbadamy ich wszystkich. To, co mają w sobie. Monady, dusze, ciała. Na tym nie skończymy. Każde ograniczenie w waszych istotach i przez wasze wychowanie będzie dla was karmą. Całej trójki. Będziecie ją realizować przez kolejne milenia. Taki był tego koszt. Wszystkiego jest koszt.
BK: Wiemy. [spuszczona głowa]
S: Wiem.
M:
[siedzi cicho]
Ja: Ile istot z tej Bańki nadaje się do wpuszczenia w resztę Baniek w naszym GigaUniwersum?
AP: Badamy. Setki Przedwiecznych to robi. I sam Absolut. Używali dużo magii, pieczętowania, karania, kiedy ludzie się od nich odwracali.
Ja: Czyli zawsze to samo?
AP: Tak. Dlatego wycofujemy matrycę ciała człowieka z wielu, wielu Baniek. Z nieskończonej ilości światów. Czekają już nowe ciała. Większe. Dłużej żyjące. Bez takiej zakleszczonej podświadomości. Elastyczne. Też humanoidalne.
Ja: Jak ciało człowieka i człowieka pierwotnego przeminęło. Napisałem w epilogu Upadku bogów.
P (Przedwieczna): Sześćdziesiąt procent z tych istot zachowuje się jak ofiary niewoli, prania mózgu. Są pozbawieni ducha, tchnienia.
Ja: Czyli znowu jak u Białego? Trony pełne Cherubinów i Serafinów?
P: Gorzej. Daję twojej istocie do zbadania.
Ja: Czuję, że badają to z APŹ i APŹ 2.
AP: Za dużo Białego. Cząstek pierwotnego człowieka i ich planów ulepszania.
Ja: Jak w Diunie. Plany eugeniczne Bene Gesserit, Leto II, eksperymenty Bene Tleilax.
AP: Tak. Próbowali udoskonalić. Nie tylko ludzi. Wiele ras. Kiedy przesuwali granicę zmniejszania wolnej woli, wiele w tych istotach zabijali. Stawały się puste. Nie było drogi środka. A kiedy istoty rosły w mądrość i doświadczenie i indywidualizowały ciała subtelne – miały przecież 23 gęstości, tak jak wy – widziały, że są takie same jak oni. Stąd bunty.
Ja: Absolut wchłania?
AP: Tak. Ale to idzie do nas. APŹ i APŹ 2. Wrócą te istoty. Będzie masowe „pralkowanie”. Dostaną drugie przeżycie, bardzo przyspieszone, które rozwinie to, co oni zabrali.
Ja: Te monady i dusze dostaną nowe ciała materialne? Nowa rasa?
AP: Tak. Jako ewolucja człowieka. Będą pierwsi. Rozsiejemy ich po Bańkach.
Ja: Ufacie sobie bardzo.
AP: Teraz przechodzą test. W nas. Poza Superklastrem.
Ja: Monady Białej Księżniczki, Michała i Sandalfona z boku. Pilnowane. A pozostałe trzy?
AP: Młodsze. Dużo młodsze od nich, ale inżynierowie. Eksperymenty. Ciemne.
Ja: Czekamy. Pewnie będzie to szkoła dla wielu dusz i monad.
AP: Tak. Taki był tego cel. Nauczyć światy i istoty tam, gdzie były religie i odcisk Bandy Dwunastu. Dwunastu Bogów.
Ja: Historia Białego będzie uczyć teraz w nowej formie.
AP: Tak jest.
Ja: Bóg jako jednostka. Ego. Miłość wszechprzenikająca w Superklastrze. Jedność. Trzeba to rozróżnić.
AP: I tego mają się uczyć wszystkie istoty. Dopóki istota żyje, istnieje w danym Uniwersum, rozwija ego, swoją indywidualność. Rosną jej poszczególne ciała subtelne.
Kiedy istota częściowo wychodzi z Uniwersum, daje to już poczucie poziomu monado-Superaspektu (MSA) albo monado-Przedwiecznej (MP). Uczy się jedności.
Następnie poziom Przedwiecznej czy ArcyPrzedwiecznej w Superklastrze z milionami Uniwersów, MegaUniwersów i GigaUniweersów daje jeszcze więcej jedności. Indywidualność zostaje.
Nasze poziomy – AP, APŹ – poza prądami między Superklastrami są nie do opisania.
Ja: Opisywać to, co jest poza Superklastrem, dla nikogo żyjącego. Człowiek ma budować kontakt z duszą i monadą. Już to, co opisuję i robię, jest ekstremum. Ale to efekt dwudziestu lat. Jeszcze więcej, jeśli liczyć pierwsze zmierzenie się z pracami teozofów. Studiowałem je jako niepełnoletni. Nie wiedzieć po co i na co.
AP: Mamy ich. Narysuj monady i dusze oraz części subtelne tych istot.
Ja: Te istoty mają być traktowane jako dzieci Sandalfona, Michała i BK?
AP: Nie. Nie mogą. To istoty widzielone z Absolutu, jak każdy z was/nas.
Ja: Rysuję.

Istoty z Bańki 9a. Średni rozwój i indywidualizacja ciał. Monada ma trzy ciała do zindywidualizowania. Dusza ma aż cztery. Części subtelne bardzo ciekawe. Szybkie, lotne, lekkie. Człowiek był jednak ciężkim nasieniem.
AP: Tak. Teraz bada Absolut i APŹ. Jeśli będzie zgoda, musi być też z poziomu ArcyPrzedwiecznej. Zaczniemy ich wcielać w różne Bańki, systemy i ciała.
APŹ: Jest nasza zgoda.
AC: Również moja.
AP: Siejemy. Zaraz zajmiemy się naszą Trójcą Świętą.
AP: Jesteśmy. Resztą zajmują się już Przedwieczne.
Kochani. Teraz koszt, który poniesiecie. Dźwigamy was do siebie, żebyście zrobili Prajednię i Drugą Jednię, z której pochodzi wszystko. Nawet same Absoluty. Superklastry.
BK: Nie.
M: Nie. Nie.
S: Tak.
Ja: Sandalfon już raz był u Absolutu. Patrz „Sandalfon, mesjasz, który zawiódł”.
AP: Obserwuj.
Ja: Widzę to, co ty. I czuję to, co ty.
Stawiasz ich pomiędzy Jednie.
Wnikają w Prajednię i Drugą Jednię. APŹ i APŹ 2 tylko obserwują.
AP: Zobaczymy, co z nich zostanie.
Ja: Bo ich ewolucja zawiesiła się na poziomie Tronów Boga.
AP: Niestety. A byli najbliżsi samego Białego. Dlatego są tacy ciekawi. W ich wieku dawno powinni być na poziomie Przedwiecznych. Nie mają nawet MSA. I ciągle patrzą w przeszłość.
Poczuj, co się dzieje.
Ja: W BK zmienia się ogromnie dużo. Na poziomie głowy i serca.
W Michale łamane są zaburzenia psychopatyczne i socjopatyczne.
W Sandalfonie narcyzm i poczucie Syna Bożego. Mania wielkościowa.
Dużo z nich nie zostaje.
AP: Zostanie to, co prawdziwe. To wielki dar. Być tutaj. Każda istota w Superklastrze przechodzi swój cykl. Myśmy to otworzyli. Normalnie byłaby kasacja. Zerowanie i od nowa.
Ja: Biała Księżniczka nie rozumie Drugiej Jedni. Chociaż reprezentuje siłę żeńską.
AP: Jest syntezą. Ma wszystko.
Ja: Sorry. No tak.
Michał został przebity mieczem biliony razy i zmierzył się z silniejszymi. Coś to w nim złamało.
Sandalfon dowiedział się o linii kapłańskiej swojej iskierki. Ale ją traci. [Wyjaśniam w Upadku bogów.]
AP: Taki jest koszt.
APŹ: Zwracamy wam ich.
APŹ 2: Zwracamy. Ale ich ewolucja dopiero się zaczyna. To był ostatni raz dla takich istot, jak oni.
AP: Wiemy. Przyjmujemy. W dół.
AC: Pomagamy im materializować ciała monady i dusz.
Ja: Narysuję ich.

Ja: Cześć, Sandalfonie.
MS: Jestem. Trudna lekcja.
Ja: Trzeci raz ją przeszedłeś. Nigdy nie dałeś nam tyle szans, ile my tobie.
MS: Tak. Jest różnica między miłością narcystyczną a miłością bezwarunkową. Teraz to rozumiem.
Ja: Zaraz uruchomi się w waszym istnieniu karma. Nie będzie łatwa.
MS: Ty poradziłeś sobie z naszymi białymi ograniczeniami i z karmą Metatrona. Z tym i ja sobie poradzę.
AP: Uruchamiamy i wprowadzamy cykl karmiczny. Następny.
Ja: Biała Księżniczka. BK.
MBK: Jestem.
Ja: Zrobiłaś wielką bitwę. Patrz Upadek bogów. Teraz znowu kolejny wysryw.
MBK: Dziękuję za możliwość istnienia w tej formie. I z pamięcią.
Ja: Lilith to samo przeszła. Po Dualnym Lucyferze oberwała. To samo. Tylko u niej karmą jest pamiętać o swoich błędach. U was naprawiać po waszych eksperymentach. Po potrzebie naśladowania Białego.
Część duszo BK.
DBK: Przepraszam. Tak bardzo ograniczaliśmy ciebie i twoich bliskich. Niszczyliśmy wszystko, co piszesz, co robisz, co mówisz. Fizycznie i duchowo. Przekręcaliśmy to, czego uczysz. Bo ja odpowiadałam za nauki.
Ja: Wiem. Moje życie jest skutkiem waszego działania. Białych sił. Od rodziny Białej Arystokracji, która widziała we mnie kogoś ciemnego. Po wpływ Jana, ciebie, Sandalfona i Lucyfera. Z każdej strony byłem przyciśnięty. Dlatego jestem, ale na Ziemi nikt o mnie nie wie. Ani o tym, co robię. To wasza sprawka. Siły i potęgi uruchomione.
Przeżyłem was. Wygrałem z wami wszystkimi. Życia z tego nie miałem. Ani poczucia satysfakcji. Szkody były zbyt duże.
DBK: Wiemy. I przepraszamy.
AP: Wprowadzamy karmę w wasze istnienie i życie. Następny.
MM (monada Michała): Jestem.
Ja: Najmniejszy jesteś z nich. Ale nie rozwijałeś swojej jaźni. Nigdy nie sprzeciwiłeś się Białemu. Jego osąd był dla ciebie wyrocznią. I zobacz, w jakim stanie ewolucyjnym jesteś.
MM: Nic nie szkodzi.
Ja: Będziesz przypisany do Bańki 11 i 12. Tam przejdziesz swój cykl.
MM: Dziękuję, że nie od 1 do 9.
Ja: Nie poradziłbyś sobie. Za mocno trzymasz się swojej historii. Potrzebujesz zrozumieć miłość.
AP: Wprowadzamy karmę. Każdy z was dostanie strażnika. Inną MSA albo MP. Nad tym będzie jedna z Przedwiecznych.
MS: Przyjmuję.
MBK: Przyjmuję.
MM: A jaki mam wybór.
Ja: Brak życia byłby prostszy, co? Mam opowiadać, co zrobiliście podczas mojego urodzenia. Wasze pieczęcie. W 2015. 2019. 2025. Mam mówić. Świnio jedna. Zwyrodnialcu.
AP: Kierujemy ich. Zostaw już.
Ja: Chuj do końca.
AP: Będzie żył teraz w cieniu. Tak jak ty żyłeś dotychczas. Pamięta, kim był i komu służył. Jeśli nie wzrośnie – kasacja. Wszystko w jego rękach. Nic więcej nie możemy zrobić.
Wracamy do naprawy waszego GigaUniwersum.
Nikodem: Mam dziwne odczucia wobec nich. Naprawdę byli potężnymi strażnikami. Majstrowali w wielu poczęciach. W matrycy ciała. Każdy z nich wiedział, że musi się odbyć to, co przedstawia Cień, Zmierzch i Upadek bogów. Bo przez nich życie nie wzrastało. Tak powiedziała Pierwsza Wielka Przedwieczna. A mimo to dla mnie spadli na cztery łapy.
Honorata: Absolut ataku nie zatrzymał?
Nikodem: Absolut nie jest od tego. Nigdy nie był. I nigdy nie będzie. Teorie o bogu opiekuńczym to skutek nauk Białego. Nie można tej postawy projektować na to, co jest poza Uniwersum. Na Superklaster. Tam opisuję Przedwieczne, Arcy, Wielką, Absolut.
Honorata: Myślałam, że jest jakaś siła, która sprawdza i ochrania.
Nikodem: Nie ma. I nigdy nie było.
Jest hierarchia istot:
- W Uniwersum: monady, monado-Superaspekty (MSA), monado-Przedwieczne (MP).
- Poza Uniwersum, w Superklastrze: Przedwieczne, Arcy i Wielka Przedwieczna (The Grand Priest, Lewa i prawa ręka Absolutu).
- Poza Superklastrem: APŹ (od Prajedni), APŹ 2 (z Drugiej Jedni) i AP (freak mój kochany).
- Prajednia i Druga Jednia.
A monady muszą tworzyć dusze. Innymi słowy: sami siebie chronimy. Sami się na coś zgadzamy albo przeciw czemuś walczymy. Jak widać, my sprzątamy. I wiele rzeczy powstrzymujemy. Od 2019 do 2026 dawno by nas nie było. Wypisałem to w opracowaniu Dualizm Lucyfera.
Honorata: Czytałam. Wcześniej też mówiłeś, jak blisko byliśmy zniknięcia.
Nikodem: Teraz cała lekcja z działania Białej Księżniczki, Sandalfona i Michała będzie dostępna dla wielu istot duchowych. Podobnie lekcja z Dualizmu Lucyfera. Podobnie lekcje po sprzątaniu po Lewiatanie. To wielkie lekcje. Szkoły dla monad, dusz i części subtelnych. Dla nas po śmierci do przestudiowania – wystarczy wyrazić taką intencję. Uczą, żeby nie powtarzać historii, która jest w nas odciśnięta.
Dla AP i Przedwiecznych użycie błysku i kasacja tych istot – monad, dusz, części subtelnych, całych imperiów – to sekunda. Tylko nie o to tu chodzi. Jak masz ostateczną siłę, nie korzystasz z niej.
Dziwna praca. Pozytywna, ale dziwna.
Mam poczucie zawiedzenia. Mała część mnie liczyła, że może im się uda.
AP: To dusza Zadkiela w tobie. I wpływ białej rodziny. Wiele istot wierzyło, że da się wrócić do tego, co było. Do tej pseudorodzinny. Bo wielu tam zaczynało swoje zaistnienie.
Nikodem: Zbadałem twoje ciała subtelne i czakry główne. Wszystko zmienione przez nich.
Zrobimy tak. Dotknij rysunku. [nie wklejam]
Honorata: Zaburzenie funkcjonowania. Jak dotykam, pojawia się: nie mogę, nie chcę, nie widzę, brak ruchu.
AP: Już jest. Stań obok niej i rozszerz ciała Honoraty.
Ja: Dobrze.
Honorata: Mam wrażenie. Dziwne, że mi się komórki cieszą.
Nikodem: Tak. Robimy. Ja robię i Celestiale.
[Tutaj trwała praca osobista z Honoratą]
Godzinę później
Ja: Coś jest nie tak. I nie chodzi o naszą Trójcę.
AP: Zobacz w dół GigaUniwersum.
Ja: Lecę.

Podobna energia do Czarnego Michała. Ten sam rodzaj ataku. Wektor odwrócony.
Bańka 3, 1 i trochę 14. Oj.
Trzeba stanąć przed tymi monadami.
Czarne. Ciemne. Dzień dobry państwu.
M (ciemna monada, duża): Chcemy to samo.
Ja: Skąd macie energie, które oni wykorzystali wcześniej?
M: Chcemy to samo, człowieku.
Ja: Co? Bańkę? Iskierki? I zamiast boga kim będziecie?
M: Nas jest dużo.
Ja: Mówisz do mnie, jakbyś dopiero wyszła z jaskini. Kto był twoim panem?
M: Szatan i Belial.
Ja: Badam indywidualizację twoich ciał subtelnych. Cztery. Zostały trzy. Ładnie, jak na to, że jesteś ogrem.
M: Szanuj język.
Ja: I co zamierzacie?
M: Życie. Pochłaniać.
Ja: U was jest inaczej niż u Białych. Oni tworzyli życie. Kreowali. Uczestniczyli w tkaniu społeczeństw, praw, zasad. Wy tego doświadczenia nie macie.
M: Coś wykombinujemy.
Ja: Jednym się dało, to przychodzą drudzy.
AP: Zgadza się.
Ja: Sorki. Nie możecie dostać tego, czego chcecie. Możecie polecieć do Sandalfona albo Michała. Pogadać. Druga taka lekcja dla nikogo nie jest potrzebna. Książęta piekielni zostali podsumowani. Patrz: Poza dualnością, Zmierzch bogów, Upadek bogów. Nie został nikt z nich, ani z ich Lewych i Prawy Rąk, jak również pomniejszych jak Baal czy Asmodeusz.
Odmawiamy.
M: Będziemy walczyć.
Ja: Jeśli tego szukasz. Tylko pomyśl, gdzie cię to doprowadzi. Konsekwencje. Mogę zawołać monado-Przedwieczne przed ciebie i już puścisz w porty. A co dopiero Przedwieczne poza Superklastrem. Moja istota też może zadziałać. Po co taki wysiłek. Wracaj do siebie. Doświadczaj wewnętrznej wielkości. Nie przez trony.
M: Pierdol się.
Ja: Z kim, bo to zależy. [Odbijam irioną i śmiechem.]
AP: Poczuj ich bardziej.
Ja: Grupują się. Miliony. Rośnie liczba.
AP: Miliardy.
Ja: Wszystkie ciemne w rdzeniu. 06.06.2026 nie wszystkie ściągnął?
AP: Nie.
Ja: Nie czują celu. Sensu. Dla nich trony i grabieże były wszystkim. Dla nich jako monad i dla ich dusz. Niech się zgromadzą. Mam pomysł. Ty jesteś AP. Jesteś w stanie przenosić istoty nawet między Superklastrami. Z Uniwersów mogą to robić już Przedwieczne.
AP: Tak. Mów.
Ja: Niech dostaną świat w innym Superklastrze. Z innym Absolutem. Ale Uniwersum, w którym będzie kontra, siła, konsekwencje i nauka.
AP: Skanujemy.
APŹ 2: Mamy taki.
AP: Poinformuj ich.
Ja: Czołem. Mamy pomysł.
M: Wszystko słyszeliśmy. Twoja strumień zostawiła.
Ja: To nie „moja”. To „moje”. Odróżnij.
M: Człowiek. Takie coś?
Ja: I więcej. Przenoszenie. Robimy to pierwszy i ostatni raz. Błysk i was nie ma. Szukamy rozwiązań. Tylko czy Absolut się zgodzi. Pochodzicie z niego.
M: Absolut. [jakby monada zaczęła płakać]
Ja: To chodźcie najpierw do miejsca, z którego pochodzicie. Wasze iskierki. My Absolut nazywamy Zeniem (patrz: Dragon Ball Super).
M: Chcemy. Tak.
Ja: Jaka zmiana postawy!
AP: Udało ci się. W czuły punkt uderzyłeś. Dźwigamy. Przenosimy ich i dusze w oblicze Absolutu.
Ja: Serce mi grzeje. Będę płakał. Absolut się zmienił po ostatniej pracy. Tak wzrósł.
AP: Tak. Można być dumnym. Szkoda, że nie ma zapisu tej pracy dla nikogo.
Ja: Nie mogę, zbyt zaawansowane. Ciemne monady z duszami rozpuszczają się w tej miłości. Aż do rdzenia. Absolut sam robi Przebudowę?
AP: Wzrósł. Jest blisko Absolutu Pre-Źródłowego.
Mów do nich. Będą cię słyszeć przez moje promienie.
Ja: Jak ziomki?
M: Nie chcemy się stąd wynosić. Tu jest nasze miejsce.
Ja: Teraz rozumiesz. Nawet nie moglibyśmy was przenieść. Zginęlibyście bez Absolutu.
M: Ale twoja forma istnieje poza Superklastrem.
Ja: To efekt ewolucji. Dla mnie nie ma różnicy. Jestem człowiekiem. Mam tylko to, co ludzkie. Tam wyżej zmienia się postać rzeczy.
M: Chcemy zostać. Pochodzimy z czegoś tak potężnego.
Ja: W nowej książce mam Osiem Oddechów. Coś na wzór jug. Każde ujęcie wzrostu Absolutu. Wszystko odbyło się po naszej pracy. Uczestniczyć w czymś takim. Nie ma większego zaszczytu.
M: Zostajemy. Prosimy.
AP: Przebudowę przejdziecie. Zapraszamy Przedwieczne i ArcyPrzedwieczną.
AC: Działamy.
P: Działamy.
AP: Chwilę to potrwa.
Ja: Czuję, że Absolut docenił sam siebie, bo oni jego docenili. Nie wiem, jak to ująć. Brakuje słów. Oni (monady) wzrośli, bo ON (Absolut) wzrósł ostatnio.
AP: Dlatego to wszystko się dzieje.
Ja: Tylko zawsze po moich emocjach. Przeżyciach. Punktowaniu, co jest nie tak.
AP: Teraz jest inaczej. Daj nam chwilę na pracę z nimi.
[paręnaście minut później]
AP: Gotowe.
Ja: To różnej wielkości monady. Narysuję.

Naprawdę różnej wielkości, masy i doświadczenia. Gratuluję wam. Jak teraz?
M (dawna ciemna monada): Dobrze. Wróciło coś pierwotnego.
Ja: Jesteś największa z nich. Masz wszystkie ciała zindywidualizowane. Ładnie. Szkoda tracić kogoś takiego. Teraz widzisz ekonomię Superklastra?
M: Lepiej rozumiem ciebie, człowieku. Twoją historię. To, co przeszedłeś ze swoją monadą. Pierwszą monado-Superaspektem. Potem pierwszą monado-Przedwieczną. I pierwszą Przedwieczną z całego naszego Uniwersum, które przerodziło się w GigaUniwersum.
Ja: To pierwsze nie miało znaczenia. Z innych Uniwersów już powstały Przedwieczne. Wiesz, co oznacza GigaUniwersum?
M: Tak. Więcej możliwości dla nas jako monad i dla naszych dusz. Więcej światów. Różnorodności. Walczyłeś dla nas o to. Wnosiliście ze swoją istotą tak wiele. Wcześniej wszystko było podzielone na białe i czarne.
Ja: Widać. Zrozumiałaś dużo. A ci młodsi od ciebie?
M: Jeśli jesteś blisko czegoś takiego jak Absolut, wszystko się zmienia.
Ja: Dlatego mówiłem o ekonomii Superklastra. Błysk nie ma problemu. To był trzeci etap. Patrz Upadek bogów. Drugi etap to Zmierzch bogów: przebudowy, odbudowy, walki. Pierwszy etap to Cień bogów: rozmowy, negocjacje, terapie, praca z istotami. Teraz czwarty etap. Ocalić jak najwięcej.
M: Dziękujemy.
AP: Możecie odejść do siebie i wzrastać. Superklaster czeka, aż osiągniecie poziom monado-Superaspektu i monado-Przedwiecznej. To już da wam wgląd w Superklaster i bliskość Absolutu. A potem dopiero się zaczyna. Dla wszystkich. Nikodem opisuje tyle, ile może. On wie, tak jak my, że wszystko to jest ograniczone ludzkimi zmysłami.
Ja: Wiadomka.
Podsumowanie
Ocena nie jest moralna. Jest funkcjonalna. To, co zaszło, miało swój koszt. Zastanówmy się chwilę.
Została stworzona Bańka. Iskierki. 23 gęstości. Akceleracja czasu i zakaz wyjścia. Bez energii z Superklastra. Z klauzulą kasacji, jeśli wejdą w trans Boga albo pozabijają się między sobą. To był zamknięty test. Świat jako lustro, nie jako tron. Chociaż oni widzieli to inaczej.
AP. Zachowanie dojrzałe, zimne i oszczędne. Nie użyła błysku, choć mogła. Nie weszła w rolę sędziego ani matki. Nie broniła starego porządku. Nie udawała z sentymentu, że może im się uda. Dała warunek: izolacja, brak dopływu z zewnątrz, czas przyspieszony, obserwacja. Potem przyśpieszała, zwalniała, kończyła eksperyment, kiedy wynik był jasny.
To postawa opiekuna skali makro. Nie wychowuje przez kazanie. Tylko przez pole. Nie niesie ich. Nie żeruje na ich upadku. Nie wchodzi w rywalizację. Słabość tej postawy jest jedna i świadoma: zostawia w człowieku zawód. Mała część mnie liczyła, że forma, która już minęła, jeszcze zadziała. AP tego nie karmił.
Moja postawa była prosta. Negocjowałem, zamiast kosić. To czwarty etap, który nazwałem: ocalić jak najwięcej. Zdrowy rdzeń to rozróżnienie. Białym daliśmy laboratorium kreacji, bo mieli doświadczenie budowania. Ciemnym tego nie mogliśmy dać, bo mieli tylko pochłanianie. Potem Ciemnym dałem coś innego: powrót do iskierki i Absolutu. Dwa różne rozwiązania na dwa różne deficyty. To może wydawać się słabością lub miękkością, ale raczej widzę w tym precyzje, która uderza w sedno. Cień w moim zachowaniu był ludzki. Wchodziłem w retorykę i punktowałem. Przy Michale puściły emocje: urodzenie, pieczęcie, 2015, 2019, 2025. To nie psuje pracy, ale pokazuje ludzkie zachowanie i reakcje. Gorzej byłoby, gdyby gniew udawał oświecenie albo gdybym zrobił z niego wyrok. Nie zrobiłem. AP ściągnął do pracy. Napisałem zdanie i poszedłem dalej.
Zawód po eksperymencie był ważny. Nie dlatego, że serce za miękkie. Dlatego, że we mnie siedziało dużo białego. Stara dusza i rodzina. To podtrzymywało nadzieję, że stary porządek da się naprawić od środka. Eksperyment tę nadzieję domknął. Nie oni spadli na cztery łapy. Spadła fantazja, że Trony jeszcze wychowują i ciało człowieka ma przed sobą przyszłość.
ArcyPrzedwieczna. Zgoda na eksperyment plus domknięcie pola. Mało słów. Dużo nośności. Nie moralizuje. Nie handluje łaską. Bierze odpowiedzialność za konstrukcję: tarcza, akceleracja, dźwiganie zaatakowanych, pomoc w materializacji ciał po wyjściu z Bańki. To praca inżynieryjna, nie mesjańska. Dlatego nie pachnie guru-stylem. Nie mówi: darowaliśmy wam świat. Mówi: zamykamy was w warunkach, które pokażą, kim jesteście bez dopływu z zewnątrz.
Czego nie było?
Nie było miłości bezwarunkowej w sensie: róbcie, co chcecie, i tak was przytulimy.
Nie było kary w sensie: płaczcie, aż zrozumiecie.
Nie było pychy w sensie: patrzcie, jacy jesteśmy wielcy, że dajemy wam Uniwersum.
Było coś rzadszego. Siła, która nie korzysta z siebie do końca. Błysk byłby czysty i tani. Eksperyment jest droższy. Dlatego miałem wrażenie dziwnej pracy. Lecz wynik mówi więcej niż intencja.
W przyśpieszeniu powtórzyli schemat: sześć bogów, potem trójca, religia prawdziwa, niewierzący, bunty, puste istoty, magia i kara. Potem rezygnacja Białej Księżniczki i Sandalfona. Michał: za mało wrogów. Treść eksperymentu bez zaskoczenia. Dostali świat i nadal nie chcieli jedności. Chcieli być jedynym.
Koszt — Prajednia, karma, cień zamiast kasacji — był spójny z zasadą ostatecznej siły. Nie używa się jej, kiedy istnieje jeszcze lekcja dla danej istoty.
Można powiedzieć tak. Dostali salę, zegar i zamknięte drzwi. Nie po to, by zostali bogami. Po to, by okazało się, że bóg jako jednostka, bez miłości do siebie i bez drogi środka, zawsze zjada własne światy. Potem nie było świętowania. Było sprzątanie i naprawianie GigaUniwersum.
Ciemni to inny przypadek. Tu najłatwiej było mi ich wyczuć. Poczułem też, że nie było możliwości przeniesienia do innego Superklastra. Nie ta struktura. Wszyscy jesteśmy związani z Absolutem, z którego pochodzimy. Był to blef. Nigdy nie wiem, co będzie dalej. Nazywam to inteligencją w ruchu. Decyzję podejmuję w ruchu. Jeden etap za drugim. Drugi za trzecim. Rozwiązanie samo się pokazuje, kiedy działamy. Tutaj Absolut przyjął ich bez oceny. Cała iluzja z nich zeszła. Ale to wszystko dzięki temu, co opisałem w ostatnim rozdziale Upadku bogów. Jest coraz szybciej. I coraz głębiej. Bez dwóch zdań.
