Home Mój dar dla Nas i dla UniwersumIrena i córka wobec krokodyli oraz Nowych Piekieł

Irena i córka wobec krokodyli oraz Nowych Piekieł

by nikom@tutamail.com

Lubię taką pracę, gdzie rodzi się coś nowego i potężnego – jak sprzeciw Ireny wobec oprawców, jak i piękne zachowanie duszy jej córki, Marzeny, która ostatecznie staje się Kaiōshin. W opracowaniu List mamy i atak PraBytu Chaosu na dzieci i ludzkość napisałem o braku Opiekunów i istot przygotowanych na wiele rzeczy i sytuacji, które dzieją się w danym Uniwersum. Tutaj kolejny krok w stronę kogoś przygotowanego i przełamującego swój strach. Zapraszamy kolejnych i gotowych.

Początek

Irena: Jestem.

Nikodem: Widać w energiach pokąsanie przez „krokodyle” byłego.

Irena: Boże… przecież on tego nie miał.

Nikodem: Dorobił się.

Irena: Pewnie jego towarzystwo się z tego cieszy.

Nikodem:

Pogryzienia przez krokodyle subtelne na wszystkich ciałach. Wlane toksyny w ciało.

Pokąsanie ogromne. Teraz zbadam twoje najstarsze dziecko.

Irena: No tak, nawet dusza pokąsana.

Nikodem: Pokąsanie to jest taki akt wyrwania światła, energii i samego ciała subtelnego. Potem dziury w aurze zostają. Często krokodyl sam toksyny wpuszcza (pewnie jakieś ulepszone wersje krokodyli).

Irena: No, z najstarszym były sprzeczki, bo jest za ojcem. Jest wobec mnie roszczeniowy.

Nikodem: Dużo ludzi ma krokodyle subtelne. Ale żeby „weszły”, musi być: emocja, zawahanie, poddanie się, obniżony nastrój. Są krokodyle:

a) eteryczne – wzmagają potencjał seksualny, zwiększa posiadaną ilość energii,
b) krokodyle astralne – wzmagają emocje, ale i oddziaływanie na podświadomość innych,
c) krokodyle mentalne – wzmagają głowę/myślenie i wpływ intelektualny na innych,
d) krokodyle przyczynowe – znowu głowa, ale w wyższym i głębszym widzeniu przyczyn i skutków; mogą tworzyć otoczkę czy poświatę kogoś „wybranego”, mistrzowie słowa,
e) krokodyle budyczne – to już taka aura guru, sekty, mistrzowie ideologii, odwoływań.

Koszt jest taki: ten, kto nosi, ma korzyści, ci, co dookoła takiego człowieka są kąsani, są spożywani.

Krokodyl wzmaga aurę, jest większa, większa emanacja. Naprawdę mnóstwo ludzi ma krokodyle, ale ludzie i części subtelne, nawet często dusze, biorą to za swój atut, swoją „nową moc”. Gorzej jak przychodzi konfrontacja w pewnym momencie z opiekunem krokodyla.

Irena: Rozumiem.

Nikodem: To jest inicjacja w piekła. I tyle. Badam najstarszego pod kątem posiadania krokodyla.

Widzę skutki przebudowy w jego emanacjach (jeśli człowiek był pod wpływem PraBytu Chaosu, to ją dostał. To nie jest taka Przebudowa Subtelna, jaką ja robię, ale przywrócone jest wszystko, co było przed wpływem).

Tutaj na ciele eterycznym i mentalnym małe krokodyle. „-/+” oznacza pokąsanie, czyli ugryzienie przez krokodyla. Krokodyle małe, więc za parę lat pokażą „pazur”.

Teraz córka.

Oberwała. Źle to wygląda. Jej własne ciała subtelne: eteryczne, astralne i mentalne w rozsypce. Dusza też straciła dwa niższe ciała, podobnie monada.

Irena: O Boże. No tak, miała sen.

Nikodem: Robimy ciebie i córkę.

Irena: We śnie wszyscy zostali zamordowani, ona uciekała i próbowała się dogadać.

Nikodem: Tak, podświadomość informuje, jak jest stan niebezpieczeństwa, ale nie pochodzi z ciała, okoliczności fizycznych, ale duchowych i subtelnych. To jest wentyl dla osób nie jasnowidzących i nie jasnoczujących.

Od duszy jej zacznę.

Ja: Cześć duszo.

D (Marzena): Wielki demon, wielka paszcza. Wszystko zjadł.

Ja: A czy ten „potwór” nie rozlał ostatnio zarodków krokodyli, symbiontów?

D: Tak. Infekował dookoła.

Ja: Ale ciała subtelne straciłaś nie przez niego?

D: Nie. Heroldzi jego. Ktoś się ogłosił w naszym Ultra Uniwersum (znam twoją terminologię) nowym Panem Piekieł.

[To pokazuje, że dusza się przygotowała do tej pracy. Mimo że pracuję z jej mamą. Brawo.]

Ja: Był: Belial, Lucyfer, Szatan, Mefistofeles, Lewiatan, Aryman.

Potem Baal, Asmodeusz, Belzebub, Mammon.

Nie ma nikogo z nich. Nie ma ich dusz i monad – nie ma ich zasobów. Nic. Potem pojawił się Mastermind – taka istota „nad” wszystkimi. Następnie Odwrócony, ale on istniał w innym Uniwersum.

O kim mówisz, duszo?

D: Nie wiem. Nie wiem.

Ja: Zbadam twoje ciała.

D: Dobrze. Cokolwiek.

Ja: Wejdę jednocześnie w monadę i ciała subtelne. Gotowa?

D: Tak.

Ja: Badam. Pokąsanie, wyrwanie, nienawiść, wzbudzanie strachu, uległość, trochę arymaniczne oddziaływanie, takie ma się wrażenie. Arymaniczna energia. Nie czuję Szatana lub kogokolwiek z innych „Panów”. Ktoś nowy.

Duszo, polecisz do centrum tych wiązek – demona?

D: Nie, co ty.

Ja: Jesteś ze mną.

D: Ale co ty możesz wobec czegoś takiego?

Ja: Pokażę ci się w pełnej formie.

D: O, my god! Jesteś większy niż monady! O co chodzi? Jesteś jak struga energii, która wypełnia gęstości?

Ja: Chodź, musisz to zrobić ze mną jako przedstawiciel pokrzywdzonych. Lecimy w dół.

D: Jasne.

Ja: Ciężko w dole, co?

D: Tak.

Ja: Łagodnością przebijaj warstwy Nowych Piekieł. Ty to musisz zrobić, nie ja.

D: Robię. Nie mam strachu.

Ja: Narysuję. Bardzo powoli schodzimy w dół.

Technicznie schodzenie w ciemność wyglądało tak – jak na tej grafice.

Dusza Marzeny przecina ciemność.

Irena: Wow.

Nikodem: W większym przekroju naszej Bańki.

D: Nie ma to dna.

Ja: Zatrzymujemy się. Musimy zbadać w większej skali. Czyli w Uniwersum, nie tylko Bańki, gdzie mamy 23 gęstości. Rozumiesz?

D: Tak.

Ja: Rysuję.

Bańki w Uniwersum naszym.

Irena: O kurczę, 4 bańki?

Nikodem: Widzisz, skąd infekcja pochodzi?

D: Tak, z Baniek od 1 do 3, poniżej nas, bo my w 11.

Ja: To są Bańki bardzo młode, wiele monad i dusz zbiorowych. Podstawowe światy kwantowo-organiczne. Piękne, ale nie mają startu do przestrzeni, w której my istniejemy.

Zostawiamy to wszystko tutaj. Lecimy do Bańki 1.

D: Jak mam polecieć?

Ja: Sprawdzisz swoje wibracje. Chodź.

D: No dobra. Przygoda.

Ja: Dlaczego atakują naszą Bańkę? Ponieważ cały nasz kosmos jest podświadomością zbiorową istot, które wymieniłem wcześniej. Nie tylko sama Ziemia. Były to najstarsze i najsilniejsze istoty w Uniwersum. Patrz moja trylogia bogowie: Cień bogów, Zmierzch bogów i Upadek bogów. Podstawa zła. Również podstawa Białych.

D: Jestem w Bańce 1.

Ja: Oceń sytuację. Niech twoja monada ci pomoże.

D: Skanuję światy. Podobne do naszej Bańki, ale tutaj jest tylko 12 gęstości subtelnych.

Ja: Tak. Mniej gęstości subtelnych.

D: Ciemność. Dużo światów zainfekowanych.

Ja: Czujesz tutaj nowego „Pana Ciemności”?

D: Nie.

Ja: Lecimy do Bańki 2.

D: Tutaj armie, statki, rasy, tysiące różnych ras. Umysł roju, hipnoza, trans. Czuję tutaj właśnie powstanie Nowych Piekieł.

Ja: Dobrze. Dalej, skanuj dalej. Śmiało. Dobrze ci idzie.

D: Ciężka mgła, ale męczą się, bo chcieliby ten „rój” przenieść do Bańki 11, ale nie potrafią, bo się rozprasza materia w energiach między jakościami (kolorami) Baniek. Tylko część istot potrafi zmienić Bańki.

Ja: Takie zabezpieczenie. Pomysł AP (Absolutu Pozaźródłowego). Pozdrawiamy.

AP: Słyszę.

Ja: Teraz lecimy do Bańki 3.

D: Jasne. [podekscytowana]

Ja: I?

D: Nie wiem. Giganty. Gigantyczne istoty: forma części subtelnej i duszy. Połączenie. O, może jak Celestiale, które widziałam.

Ja: Celestiali na razie brak, po walce z Odwróconym (batalia, która prawie cały Superklaster złamała). Bitwy z Dualnym Lucyferem czy z Lewiatanem to była zabawa dla dzieci przy tym.

D: Wiem. Mamy jako dusze informacje.

Ja: Skanuj. Szukaj centrum. Czy Nowe Piekła łączą się między Bańkami 1 i 2?

D: Tak. Połączone, korytarze, ale główne Nowe Piekła są w Bańce 3.

Ja: Dlaczego tak?

D: Bo ta Bańka jest silniejsza, mocniejsza wibracja, większa przestrzeń.

Ja: Teraz razem z monadą podsumuj: ile jest sił?

D: Setki bilionów.

Ja: Poczuj bardziej – spróbuj poczuć wszystkie cztery Bańki: 1, 2, 3 i 11. Śmiało. Wyjdź poza swoje ograniczenia.

D: Hm. Wymagasz. Monada mi pomaga i coś wyżej?!

Ja: „To coś”, to ArcyPrzedwieczna. Pokazuję twojej monadzie. ArcyPrzedwieczna jest opiekunką pewnego sektora Uniwersów w Super/Panklastrze.

D: O, istota poza Uniwersum, która pływa w Superklastrze.

Ja: Dobrym jesteś uczniem. Tak.

D: Mam. Wiem, jak rozszerzyć świadomość. Ponad trylion istot.

Ja: Taka jest liczba. Co teraz sugerujesz? Co z nimi zrobić?

D: Bitwa? Nasze siły przeciwko nim?

Ja: Zawsze szukasz centrum. Zawsze szukasz tego kogoś, kto zaczął. Wszyscy w Uniwersum znają historię Lewiatana, Lucyfera, Mastermind, Arymana, Szatana, Beliala. Wszyscy. Znają konsekwencje i cenę.

Tak, jest mało Kaiōshin (Pierwszych i Starszych), nawet za mało jest Młodszych Kaiōshin. Nie mamy obecnie Celestiali, bo wszystkie padły pod naporem Odwróconego.

D: Nie wiem. Rozkładam ręce.

Ja: Bo jesteś na etapie mnie sprzed Zmierzch bogów. To jest ten etap. Potem jest etap Upadek bogów i Prajednia i jej droga (tytuł roboczy).

Polecimy do szefa. Przed trony, co?

D: Jak?

Ja: Tak samo. Penetruj tkankę ciemności.

D: Jestem. Faktycznie piękne pałace, złoto, diamenty, wielki tron.

Ja: Popatrz zawsze na strukturę hierarchii. Czy jest jeden tron, czy więcej. Są generałowie? Są warstwy zrobione, jak pierwotne piekła?

D: Nie wiem, bo tutaj zamyka mnie, światło zabija.

Ja: Zatrzymaj czas i wejdź w siebie. Poszukaj kodu: ciemność łatwo gasi jasność, muszę ulegać ciemności, ciemność to prawdziwa potęga. Już rozbite twoje ciała pokazywały takie programy.

D: Już.

Ja: Dobrze. Użyłaś mocy, ale rób to lekko, z przyjemnością, zabawą.

Podleć pod trony tej istoty. Zapytaj, jak się nazywa.

D: Perseusz – mówi. Bóg wszystkiego. Całego stworzenia.

Ja: Mówi to z poziomu duszy czy monady?

D: Całości, bo wie o połączeniu między jaźniami: jest jednym (część subtelna – dusza – monada).

Ja: Pięknego języka używa. Czytał mnie, widać.

D: Tak. Mówi – że idzie po ciebie.

Ja: Szkoda zachodu. Nie jestem tego wart. Wniknij w niego. Ma słaby punkt w gardle i trzecim oku.

D: Jak?

Ja: Zrobisz to ze mną. Zostań tutaj – tylko części siebie używasz. Tkanka w tkance pod tkanką.

D: Już. Jestem w nim.

Ja: Badaj go.

D: Nienawiść, strach, przekonanie, że może być tylko Jeden.

Ja: Oni nie rozumieją. Jeden ruch ArcyPrzedwiecznej, która opiekuje się Uniwersami, i go nie ma. Prajednia stworzyła pierwsze istoty, które nazywam Absoluty Pre-Źródłowe, obecna ich forma to ApeR. Mają w różnych Uniwersach formę Q [Q od istot przedstawionych w Star Trek]. Następnie są Pierwsi i Starsi Kaiōshin. Kolejna siła to istoty z tego Ultra Uniwersum, które są Przedwiecznymi, monado-Przedwiecznymi czy monado-Superaspektami (MSA).

Wiesz, jakie są to siły? Jeden ApeR potrafi odwrócić całe Ultra Uniwersum lub wpłynąć na cały Panklaster.

D: [przełknęła ślinę]

Ja: Zło faktycznie jest potrzebne w pewnych granicach istnienia danej Bańki i Uniwersum. Tylko oceń skalę. Czy istoty w tych Bańkach, przy tym złączeniu i unifikacji Nowych Piekieł, mają szansę na rozwój?

D: Ja mam to ocenić?

Ja: Tak. Ty.

D: Ja bym ich zgromadziła – wypowiedziała otwartą wojnę.

Ja: Teraz zbadaj, skąd mają zasilanie i czy do walki nie potrzebują energii?

D: Tak, ciągną ze światów i planet, słońc. No, dużo jest tych struktur.

Ja: To już przegrałaś, bo pozbawiasz życia.

D: Hm.

Ja: Pomogę ci. Musimy to zrobić nie jako ApeR czy w formie Jedniowej. Tylko jako dusza i monada.

D: [płacze]

Ja: Wołamy Pierwszego i Starszego Kaiōshin. Wołamy teraz najstarsze istoty z tego Ultra Uniwersum.

Duszo, rozglądnij się. Popatrz na ich monady: Przedwieczne, MP, MSA. Popatrz i poczuj je.

D: Tak dużo, skąd? Nie rozumiem!

Ja: Przywitaj się z nimi, porozmawiaj. Najlepsi z najlepszych. Wiele się nauczyli po porażce z Odwróconym. Po walce z Dualnym Lucyferem czy Lewiatanem. To jest ochrona całego Ultra Uniwersum i wszyscy pochodzą z tego Uniwersum.

D: Już. Już. Jestem gotowa.

Ja: Posłuchaj, co oni mówią. Jaki mają plan.

D: Rozdzielają siły na Bańki. Patrzą pierwsze pod kątem najbardziej zagrożonych światów. Badają, ile jest dusz zaangażowanych i ile monad zasila ten „proceder”. Oceniają.

Ja: Tak jest. Ucz się od nich, bo będziesz jedną z nich.

D: Ja?

Ja: Ty. Zaczniesz od młodszego Kaiōshin.

D: Tak. Chcę być jak oni.

PK (Pierwszy Kaiōshin): Jesteśmy gotowi. Ty zabezpiecz Bańkę 11. My resztą się zajmiemy.

Ja: Gotowi?

SK (Starszy Kaiōshin): Tak.

Ja: Zaczynamy.

Irena: No teraz to ryczę ze wzruszenia.

Nikodem: Walczą, czuć to. Sama energia, którą rozpostarli, jest świadoma i infekuje, pożera, parzy, spożywa światło. Wszystko i wszystkich.

Jak wam idzie?

D: Dobrze. Kaiōshin zatrzymali czas w Bańce 1, 2 i 3. Wycofują dusze ciemnych, a monady (wiele w formie MSA, MP i nawet Przedwiecznych) Kaiōshin odcinają monady tych istot. Mówią, że będzie ogromna potrzeba – Przebudów.

Ja: Dalej.

D: Wycofałeś ich z Bańki 11?

Ja: Tak.

D: Haaaa.

Ja: Teraz najgorsze, co?

D: Metal o metal, statki, struktury duchowe. Walka jest podzielona na gęstości: astralno-mentalną i buddyczno-atmaniczną.

Ja: Części subtelne i dusze. Wszyscy tutaj walczą, ale popatrz wyżej.

D: Monady też? Jak to?

Ja: Niestety. Monady potrafią być złe i przesiąknięte tym, co niżej. Zobaczysz kolejny proces po wszystkim.

PK: Możemy ApeR zawołać?

Ja: Jak wam pomoże.

ApeR: Jestem. Jestem. Pomogę jedynie przez wzmocnienie monad, dusz i części subtelnych was.

Ja: Najlepiej. Tak.

PK: Jaka siła. Jaka moc.

[po paru minutach]

Ja: Dobrze. Duszo, zostaw ich już. Poradzą sobie. Idziemy na poziom monad.

D: Jasne. Lecę.

Ja: Co widzisz?

D: Monady oszołomione, rozbite, rozerwane.

Ja: To jeszcze wyżej. Nad Uniwersum do Superklastera, czyli przekrocz wibracje Uniwersum. Rozumiesz?

D: Tak. Do Źródła Miłości. Jestem. Chyba.

Ja: Teraz popatrz na ArcyPrzedwieczną.

D: Ogromna, ale segreguje monady na: do uratowania, do naprawienia, do przebudowania, do skasowania. Ocenia też energie, jakich użyto.

Ja: To jest ta druga strona medalu jako Opiekun i wielu tego nie widzi. Widzi ataki, armie, grupy, piekła takie czy inne. Ale popatrz na to z poziomu Absolutu, z którego wszystkie te istoty pochodzą.

D: Strata, brak, pustka. Absolut się nie cieszy.

Ja: Można tak to ująć. Widzisz – nawet jedna istota, tutaj monada czy dusza Perseusza, potrafi pociągnąć kwadryliony istot do upadku. Nie ma rozwoju w tym, bo czasem jest to tak mocne pociągnięcie, które przekształca strukturę tylu monad, dusz i części subtelnych.

D: Tak. Odwrócony tak zrobił.

Ja: Właśnie. Mówiłem: dajesz zgodę na zło do pewnego stopnia, w pewnym procencie, ale nie może to być infekcja wszystkiego i wszędzie. To jest Anty-Życie.

D: Mają monadę i duszę tego Perseusza.

Ja: Tak. Osądź go. Odczytaj mu glejt.

D: Glejt? O, pojawił się pergamin.

Ja: Wszystkim istotom liczone jest wszystko. Rozumiesz?

D: Tak. O. [zapłakała dusza]

Ja: No, śmiało.

D: Zabił 10 do 24 istot.

Ja: Tak. Liczy się to jako suma jego i generałów oraz całych rodzin połączonych światów, jakimi zarządzał. Do nas się nie dostał – przez nas. Też chciał podbić.

D: ArcyPrzedwieczna prosi, żebym oceniła, co dalej z istotą. Ja mam to zrobić?

Ja: Jesteś Kaiōshin. Jesteś Opiekunem. Poczuj go. Nie tylko z poziomu emocji, karmy, ale uczucia. Pokazałem ci, jak wniknąć w niego. Zrób to – monada i dusza.

D: Dobrze. [ chwyta się za głowę ]

Ja: Ja sam sprawdzę. 30 procent monady do odzyskania, 20 procent duszy. Czy Absolut da nową Iskierkę, nie wiemy. Jak ty?

D: Poczułam, że połowa do skasowania.

Ja: Powiedz: Błysk.

D: Błysk.
Co?

Co zaszło?

Chwila.

Ja: Obserwuj, co robi ArcyPrzedwieczna z nim, bo niestety, ale jedna istota pociąga za sobą całą swoją Rodzinę Duchową.

D: Tak, to widzę – wiele kulek. Wszystkie uległy błyskowi?

Ja: Są dwa rodzaje Błysku. Błysk kasujący istoty w całej strukturze i błysk rozszczepiający, ale zapisujący informacje. Istota przestaje istnieć, ale zostaje struktura jego atomów, pamięć. To pozwala na Przebudowę.

Pamiętasz 06.06.2026?

D: Tak. Lucyfer trylion istot zgromadził.

Ja: Była walka?

D: Nie do końca. Przyleciała Wielka Przedwieczna i jednym ruchem skasowała.

Ja: Tak jest różnica poziomów istot żyjących w Uniwersum i poza nim. A mamy jeszcze większą skalę: ApeR, AP i Jednia – poza Superklastrami. Skala miliony razy większa.

D:

[chwyta się za głowę]

Ja: Obserwuj przebudowę Perseusza i jego Rodziny Duchowej.

D: Badają go: gdzie się odwrócił, upadł, co takiego.

Ja: Czy Absolut chce mu dać Iskierkę nową? Niestety Błysk ma jedną wadę – zabija iskierkę.

D: Absolut nie bardzo. Czuję rozmowę ArcyPrzedwiecznej z Absolutem.

Ja: Wiesz, gdybyśmy istnieli jako istoty w Superklastrze i Absolut byłby młodszy – nie byłoby gadania. Istniejemy teraz w Panklastrze i Absolut jest dużo, dużo starszy, bo ma już prawie formę Absolutu Pre-Źródłowego (APŹ). Czyli już część jego istnieje w Matni Życia, tam gdzie przebywają Jednie, ApeR, AP. Rozumiesz?

D: Tak. Tak. Przygotowałam się.

Ja: Więc to są negocjacje, czy przywracasz istotę – czy kasujesz całkowicie i nie ma nic. Wszystko niesie koszt i każdy go ponosi. Dlatego podczas takiej pracy – musisz patrzyć na wszystko dookoła.

D: [płacze]

Dostał iskierkę i cała jego Rodzina Duchowa!

Ja: Porozmawiaj z Absolutem, dlaczego?

D: Co? Ja mam rozmawiać z Absolutem?

Ja: A dlaczego nie, z niego przecież pochodzisz? Tak?

D: Moja monada płacze, bo to wielka chwila.

Ja: Idź razem z monadą. ArcyPrzedwieczna ci pomoże. Uczycie się wszyscy współpracować. To jest wasze zadanie, nie moje.

M i D: [płaczą ze wzruszenia]

D: Absolut coś powiedział – szkoda, szkoda, ale teraz jego droga będzie lżejsza. Ogrom empatii, czułości. Moja monada płacze, bo poczuła swojego Stwórcę. Ja nie wiem. Mnie interesuje bardziej to, co dotyczy Perseusza.

Ja: Taka jesteś. I dobrze. Wracacie. Obserwuj, jak jego Rodzina Duchowa wraca do Uniwersum.

D: Taki sukinkot dostał szansę i nawet nie wie, jak był blisko.

Ja: Nigdy nie wiedzą. Myślą, że są najmądrzejsi, najsprytniejsi, wybrani i że jakiś bóg, gdzieś tam, jakiś tam, ich chroni i klepie po ramieniu. Albo że można oszukać karmę, lub że karmy nie ma.

A Uniwersum i każda Bańka ma systemy liczące wszystko – nawet myśl, a co dopiero mówić o słowie i czynie. Jest karma niższa (wcielenie i część subtelna), karma wyższa (dusza), karma najwyższa (monada). Na poziomie istot Przedwiecznych – karma dotyka posiadania w swoim ciele całych światów i połączeń przyczynowo-skutkowych łączących biliony istot. Dlatego wiele istot, kiedy przechodzi z poziomu monado-Przedwiecznej do Przedwiecznej, cofa się przez długi czas, bo jest ogromnie wiele do ogarnięcia z nowej perspektywy. Jest to ciężar, ale potem zamienia się w przeogromną mądrość i poczucie jedności.

D: Wrócił po przebudowie. Mogę z nim porozmawiać?

Ja: Jasne. Co mówi?

D: Nie wiedział. Nie wiedział. Był zaślepiony, miał jeden cel – zniszczyć wszystko.

Ja: A teraz?

D: Nie ma takich potrzeb – chce odbudować to, co zniszczył, chce dać.

Ja: Tak. System Karmy Metatrona wymagałby od niego przeżycia tego, co zrobił, czyli: strącenie, wina, kara, bieda, zbijanie. My tak nie działamy – ten system został rozebrany ze wszystkim. Odwracamy: istota buduje to, czego jej brakuje, bo zanurzanie w karmie, w przeżyciu, strąceniu, w objęciu kata niczego nie zmienia. Niczego! Przeżyłem, podsumowałem i każdy z nas z samego życia – wie o tym. Karma Metatrona nie działa, dlatego została skasowana, razem z nim jako istotą.

D: Tak – poleciał z Kaio do świata, inna Bańka.

Ja: Tam, gdzie istniał już nie wróci, bo by go zniszczyli. Chodź, polecisz do świata Kaiōshin.

D: Nie rozumiem?

PK: Już ją weźmiemy. Chodź z nami. Potrzebujemy takich.

Ja: Świat Kaio to Bańki 26 i 27.

D: Mam przejść test?

Ja: Nie, Przebudowę Subtelną teraz dostaniesz, bo oberwałaś.

D: To prezent i dar?

Ja: Tego chyba szukałaś, co? Nie myślałaś o opiekowaniu się, dbaniu, uczeniu się przez obserwacje wzrostów ewolucyjnych w istotach.

D: Tak. Tak.

Ja: No, to masz.

AC: Zaczynam.

Ja: Dzięki.

Pokąsanie i krokodyle

Irena, teraz wracam do ciebie.

Irena: Ja pierdzielę, płaczę razem z nimi. Nie spodziewałam się takiego obrotu zdarzeń.

Nikodem: Piękna przygoda. Możesz być dumna z córki. Moim zadaniem jest uczyć, a nie robić za innych. Tego się ostatnio nauczyłem.

Irena: Tak się z tego cieszę i bardzo mnie to wzruszyło, bardzo.

Nikodem: Teraz się skup. Stań na 3 przed swoją częścią subtelną.

Irena: Jest.

Nikodem: Co mówi?

Irena: Chyba jest już załamana.

Nikodem: Jak weszli w nią samą?

Irena: Nie wiem, nie ma siły, nie ma wiary.

Nikodem: A gdzie siła uciekła?

Irena: Poddała się.

Nikodem: Dobrze. Stanę przed nią.

Ja: Część?

S (część subtelna Ireny): [trzęsie się]

Ja: I co? To już koniec?

S: Tak. Mam dość. Nie chcę żyć.

Ja: Wszystko pochodzi z Prajedni w Prałożu – taka jest zasada. I tutaj opowiedziałbym ci historię Prajedni, jaki numer wywinęła, ale nie mogę, bo będzie w książce. Zmienię strategię. Zamiast historii wezmę ciebie gdzieś. Daj mi rękę.

S: Dobrze. Dobrze.

Ja: Lecimy. Tutaj.

Co widzisz?

S: Światło, duże światło?

Ja: Jesteś częścią subtelną. Zbadaj to, co jest w środku?

S: Zalążki życia, dużo życia, plany, DNA, emocje, uczucia, miłość.

Ja: Wiesz, co to jest?

S: Powstanie Wszechświata?

Ja: Tak. Poczuj ten prąd.

S: Ogromna miłość.

Ja: Lecimy dalej. Chodź.

S: Tak.

Ja: Już.

S: Hm. Wysoko w gęstościach jesteśmy. Bardzo wysoko, ale byłam tutaj.

Ja: To tylko poziom Adi. Co tu widzisz?

S: Miłość monady, młodej monady zbiorowej.

Ja: Wejdź do środka.

S: Mogę?

Ja: Tak. Chodź. Poczuj to, wypełnij się tym, co one robią?

S: One się tak cieszą, jak dzieci. Radosne, szukają celu, sensu w tym, co jest niżej w gęstościach, w światach, duszach, wcieleniach.

Ja: I?

S: Zatraciłam to?

Ja: Tak. Jeszcze jeden punkt.

AC: Podnoszę.

Ja: I?

S: Płaczę. Proszę o przemienienie mnie, wiem, co zrobiłam nie tak i skąd to się bierze.

[Tutaj część subtelna poczuła energię Absolutu w Super/Panklastrzrze]

AC: Dobrze, że o tym mówisz. Wybrałaś życie – zapamiętaj, istoto. Zapraszam twoją duszę i monadę.

D (dusza Ireny): Jupi. Tak!

M (monada Ireny): Idę.

Ja: Przebudowa. Dodaj od siebie, jak radzić sobie z krokodylami.

AC: Tak.

Ja: Polecę do centrum larw i symbiontów. Witam panie i panów.

ApeR: Dobra, młody. Robisz.

Ja: Czułem ciebie obok siebie. Ogromne centrum, biliony larw krokodyli.
Obserwuj.

ApeR: Takie moje zadanie. Szefie! [Znowu żarciki.]

Ja: Walczy… ale chyba nie chcę, żeby to przestało istnieć. Dziwne, dlaczego?

ApeR: Poczuj.

Ja: Jest zgoda na to – ogólna. Ludzie się nabierają, istoty, nawet dusze też przyjmują krokodyle.

ApeR: Dobra reakcja. Popatrz w szerszym spektrum.

Ja: Krokodyle rosną, ludzie nie, podobnie jak dusze. Krokodyl to trochę jak implant cybernetyczny, dodaje, wzmacnia, ale zabiera, wysysa.

ApeR: Popatrz teraz na istoty, które długo używały (nosiły) krokodyle.

Ja: Jak ćpuny, puści, ale wielu wychodzi z tego, wzmacnia się, sprzeciwia. O, ten sprzeciw wobec opiekunów krokodyli jest ważnym aktem, coś przełamuje.

ApeR: I tak to zostawiamy. Tylko z pola Ireny zdejmujesz.

Ja: Dzięki.

ApeR: Luzik. Dobrze ci dzisiaj poszło.

Ja: Dzięki. Za mało jest Kaiōshin.

ApeR: Pewnie.

Irena: Dziękuję.

AC: Wracają. Wracają. Ładni są.

Ja: Dziękuję za pracę.

Jak się czujesz, monado?

M (monada Ireny): Inaczej, lżej, więcej zrozumiałam. Jakbym miała dostęp do większej ilości energii.

Ja: A ty, duszo?

D: Pełniej, więcej wpływu na ciało i siebie. Stabilniej.

Ja: Schodzi i część subtelna. Zejdę do niej.

Czołem.

S: Jestem. Mam życie, czyli to pokąsanie wpuściło toksyny, a toksyny zabrały nastrój.

Ja: Bo straciłaś światło. To nie były twoje myśli ani postawy, tylko skutek pogryzienia.
Spokój, koncentracja w pobliżu kogoś z krokodylami. A większość guru je ma, ludzi w TV, ludzi w świecie biznesu.

S: Teraz wiem, jak działać.

Ja: Teraz toksyny i skutki pogryzienia leczymy w ciele fizycznym.
Pomogę.

Dużo, co? Jeszcze gardło ma kłódkę.

S: No tak. Rozpuszczam.

Ja: Jak skończysz, wołaj tych, którzy ciebie pogryźli.

S: Jestem gotowa. Już.

Trzech mężczyzn?

S: Tak. Ci sami i za nimi reptile.

Ja: Powiedz: błysk.

S: Co?

AC: Błysk.

Ja: Tyle. Koniec. Nie ma.

S: [usiadła i płacze]

Ja: Wcielenia nie potrzebują części subtelnej, mają dusze. A reptile nie mają znaczenia, echo lucyferyczne.

S: Dusze ich się pojawiły. Mówią, gdzie ich wcielenia.

Ja: Wcielenia sobie żyją w ciele. Gdzie ich części subtelne? Nie ma.

S: Są wściekłe. Chcą mnie zaatakować.

Ja: Masz dusze?

S: No tak. Stoi przed nimi.

Ja: Dusze sobie nowe części subtelne wytworzą, taka jest zasada. Mogą, ale nie muszą. Teraz sprzeciw wobec katów.

S: Tak. Dusza ich dominuje.

Ja: Bardzo dobrze. Po to była przebudowa – siła i nauka. ArcyPrzedwieczna ma więcej energii żeńskiej, więc idealnie pasuje do waszej budowy subtelnej.

Irena: Zastanawia mnie, kim są ci mężczyźni, jeden to pewnie były? A pozostali?

Nikodem: Mówią coś takiego, że nigdy nie będziesz wolna, zawsze będą dręczyć i męczyć, po wsze czasy.

S: Tak. Dusza się im nie daje.

Ja: Jak, duszo?

D: Silni są, ale oni walczą, a ja wycofuję wzorce z siebie. Wzorce uległości.

Ja: Arcy zrobiła robotę.

AC: No, a jak! Haa.

[Dlaczego tak powiedziałem? Bo dusza zamiast walki, wchodzi w siebie i wycofuje wzorce, skojarzenia, emocje, przytula traumę i rozpuszcza wewnętrznie. To jest największa siła.]

D: Już. Zeszli z mojego pola, nie mają wstępu.

Ja: Tak to działa. Siła w ostateczności.

D: Uf.

S: Ulga.

Nikodem: To tyle. Gratuluję. Duże przełamanie.

Irena: Ogromne. I duża ulga, że ten nastrój i myśli nie były moje.

Nikodem: No, skutki ataków i pogryzień krokodyli.

Irena: Ja wczoraj to nawet nie miałam siły mówić. Może teraz będę też lepiej sypiać.
Dziękuję za wszystko, za całą pracę i przebudowy i za rozwój Marzeny. Jestem taka z niej dumna.

Nikodem: Tak, fajna dusza.

Irena: Jeszcze raz dziękuję.

PS

Cytuję: „A czy ten ‘potwór’ nie rozlał ostatnio zarodków krokodyli, symbiontów?”. Czemu tak napisałem? Perseusz zastosował tutaj przekupstwo wobec ludzkości. Dam wam krokodyle, symbionty małe, ale potem będziecie ode mnie zależni, będziecie mi służyć, bo to ja wam dałem sukces i inne rzeczy. Uzależniłem was od swojej energii. Tak to wygląda. To ciekawe, bo Perseusz nie miał nigdy do czynienia z żadnym Panem Ciemności, a mimo to zachował się tak samo. Czyżby jakaś matryca w iskierkach Absolutu czy podświadomość w całym Uniwersum?

Podobne artykuły

Focus Mode