List
Nikodem potrzebuję pomocy z dziećmi. Opowiedziały mi sen.
„Jest noc. Śpi. Nagle wyczuwa czyjąś obecność i się budzi. Patrzy — to Natalia. Wyrzuca ją z pokoju i kładzie się z powrotem. Po chwili budzi się znowu. Natalia liże jej szyję i twarz, a jej twarz jest dziwnie wykrzywiona. Zosia spycha ją z siebie i wyrzuca za drzwi. Po chwili znów się budzi i widzi coś, co ma głowę Natalii z wielkim uśmiechem, a resztę ciała w formie węża, który owija się wokół Zosi. Zaczyna krzyczeć. Natalia wraca do swojej normalnej postaci i mówi: „pomóż mi”.
Potem we śnie widzi siebie i Hanię w kuchni. Coś sobie przygotowują do jedzenia. Natalia schodzi po schodach, staje obok i zaczyna dziwnie się poruszać, jak zombie. Znowu ma ten szeroki, nienaturalny uśmiech. Po chwili rzuca się na szyję Hani i wyszarpuje kawałek. Na moment wraca zwykła Natalia i znowu mówi: „pomóżcie mi”.
Dzieci nie mogą spać od kilku dni. Nie wiem, które potrzebuję pomocy.
Nikodem: Zrobimy wszystkie.
Mama: Dziękuję. Ty ciągle dajesz więcej niż można wyrównać. Pozostaję mi ufać, że świat chociaż trochę Ci pomaga.
Wyjaśnienie
Będzie tu występował bohater, którego nazywam ApeR. ApeR (wcześniej APŹ – Absolut Pre-Źródłowy; szerzej opisany w szóstym dziale Upadku bogów) to forma pierwszej kreacji Prajedni – Gwardia Prajedni.
Nazwa ApeR pochodzi od greckiego ἄπειρον (apeiron) – „nieograniczone”, „bezgraniczne”, „to, co nie ma kresu”. ApeR istnieje ponad strukturami Superklastrów i Panklastrów. Jest istotą znacznie potężniejszą niż ArcyPrzedwieczne, Wielka Przedwieczna czy sam Absolut wewnątrz Superklastra. Gdy jednak wchodzi do Superklastra, przybiera kształt „Q” – dokładnie jak w Star Trek: Następne Pokolenie. Tutaj, w obrębie Superklastra, po prostu się bawi. Dla mnie to ogromna pomoc, ponieważ nie wszystko spoczywa na moich barkach – jak w trakcie siedmiu lat przebudów (patrz: Cień bogów, Zmierzch bogów i Upadek bogów). ApeR przyjęły do mnie mówić: młody.
Początek
Nikodem:

Monada Natalii uległa bardzo dużej sile rozrywającej. Część subtelna (od ciała mentalnego do eterycznego) rozerwana całkowicie. Dla ciała fizycznego to jest jak śmierć. Dusza też straciła dwa niższe ciała.
Ja: To, co atakuje ciało i część subtelną, atakuje również ciebie?
MN: Tak. Niestety.
Ja: To jest AI/SI?
MN: Belialowe się to wydaje.
Ja: Duszo Natalii?
D: Słyszę was. Ja się chronię, ale utraciłam ciało przyczynowe.
Ja: To jest coś, co atakuje dzieci i ludzkość?
D: Tak. Podobno na razie testuje.
Ja: Wołać Kaiōshin czy ApeR?
AC (ArcyPrzedwieczna): Oboje. Jeden ApeR i Pierwszy Kaiōshin ze Starszym.
Ja: Witam panów. Mamy coś takiego – miliardy istot rozerwanych, rozbitych.
ApeR: Badam.
PK (Pierwszy Kaiōshin): Badamy. Zbadaj kolejne dziecko.
Ja: OK.

Druga rozbita jeszcze gorzej. Rozbita dusza i rozbita część subtelna.
PK: Mamy potwora. Stań przed nim.
Ja: Ogromny, na wiele gęstości. Jak go nazywają?
PK: Brak nazwy. Nie mówi nawet.
Ja: W jaki sposób tak łatwo rozbija ciała subtelne, wiązania ciał subtelnych oraz dusz? Na pół! Nawet inicjuje monadę. Potwór!
Czołem. Pogadasz ze mną? Uwziąłeś się na ludzkość?
[Tutaj żeby porozmawiać, wysyłałem informacje na wszystkich częstotliwościach.]
O (Otchłań): Jestem po to, aby pożerać istoty.
Ja: Kto ciebie stworzył?
O: Nie wiem. Istnieję. Istnieję długo.
Ja: Ile istot rozbiłeś?
O: Miliard. Miliard i więcej czeka. Chaos wprowadzam na Ziemi. Chaos wszędzie.
Ja: ApeR zna pochodzenie?
PK: Czeka na sygnał.
Ja: Muszą to zrobić sami ludzie. Świadomość ludzkości musi go zmniejszyć, bo przyjdą następni.
ApeR: Bardzo dobrze. Nie robić za wszystkich. Uruchamiamy sprzeciw ludzkości wobec tego PraBytu Chaosu.
Ja: On się żywi aktami woli. Dobre. Cząstkami jaźni.
PK: Infekuje wszystkich w ten sposób.
Ja: Myśl i akt woli nie wystarczy. Tego jeszcze nie widziałem.
PK: My też nie.
ApeR: Ja tak. Musicie sami to „rozkminić”.
Ja: Narada.
Pożarł miliard. Tu widzimy na przykładzie dzieci. Atakuje i infekuje w pierwszej kolejności młodsze istoty. Dalej pożera dusze i części subtelne ludzi u władzy, wpływowych. Akty woli na niego nie działają. Fazy posiada?
ApeR: Też.
PK: Energię pożartą transformuje w paliwo, w siłę, moc własną. Wiem. Jego myśl jest pomnożona przez istoty, które pożarł, skonsumował lub wchłonął.
ApeR: Zgadza się. Istot w środku niego jest… bilion. Cząstki dusz i części subtelnych, czasem nawet podstawy z poziomów monad (Adi).
Ja: Jest więcej takich?
ApeR: Tak.
Ja: Wejdę w niego.
ApeR: No, w końcu.
Ja: Antyżycie, antymateria, forma belialowo-lucyferyczna, pewnie na Orionie jako broń stworzony.
ApeR: Dużo wcześniej, dużo starszy jest.
Dalej.
Ja: W środku wiele wiązek rozszczepiających – jak struny wibrujące z góry w dół w jego strukturze, jądrze. Miliardy strumieni rozszczepiających, każda częstotliwość, wariacja. Dobry zawodnik.

Moja technika „czarnej dziury” nie pomoże. Ściągnięcie wiązek przetnie moje ciała subtelne. Wola moja kontra jego?
ApeR: Spróbuj.
Ja: Idzie, ale walczy. Dobre to jest. Nie chcę mocniej naciskać. Czuję, że to trzeba inaczej zrobić.
ApeR: Myśl.
Ja: Kaiōshin opcje?
PK: Tak, jak zawsze – tarcza i ściskamy.
ApeR: Znajdzie lukę w tarczy. Inaczej.
Ja: Chyba wiem. Wchodzę w niego.
ApeR: Młody. Działaj.
[Tutaj należało puścić strach wewnętrzny, bo ciała w bliskości czy w środku PraBytu Chaosu były rozdygotane i wiązania atomowe się rozszczepiały. Krzyk: śmierć – śmierć – jeść – pożerać – chaos wprowadzać – niszczyć.]
Ja: Jestem w środku. Wiążemy każdy atom tych rozszczepiających wiązek, ale odwracamy rotacje. On się kręci w środku w prawo. My zrobimy w lewo i bok.
Pęka jak maszyna w środku. Ryczy. Co za wyjec!
ApeR: Teraz pieczętuj jądro. Lecimy do centrum PraBytów Chaosu.
Ja: Przemieszczamy się ze swojej Bańki do innej.
ApeR: Jesteśmy.
Ja: Fuj, co za przestrzeń. Ich są miliony? A tylko jeden – pożarł ponad miliard ciał subtelnych na Ziemi.
ApeR: Takie są uroki życia w Ultra Uniwersum. Macie tysiące razy więcej istot niż kiedy byliście tylko w Uniwersum z „bandą dwunastu”. To były czasy, ale już nie wrócą.
Ja: UltraUnwiersum

ApeR: Młody, wchodzisz w samo mrowisko.
Ja: Jaja sobie robisz. Ile to jest planet.
ApeR: Odmawiasz nauki?
Ja: Nie. Szaleństwa.
ApeR: Zabawa. Musisz ich poczuć.
Ja: Rozumiem. Umysł zbiorowy. Roju. Jestem – jak Borg się komunikują.
ApeR: I coś już świta?
Ja: Lucyfer.
ApeR: Lucyfer. Szukało swojego Pana na Ziemi.
Ja: Nie mam swojej starej formy?
ApeR: Nie masz? Masz inną. Tak samo – do środka, tworzymy centrum.
Ja: Bańka nie ucierpi?
[Tutaj czułem, jak cała przestrzeń jest zainfekowana, zjedzona, właśnie rozdygotana przez wibracje przeogromnej ilości PraBytów Chaosu.]
ApeR: Teraz widzisz skalę tego. Bańka i tak jest do skasowania. Przecież to konsumuje jak wirus, ale w skali Wszechświatów.
Ja: Co za popierdoleniec.
ApeR: Zza grobu się śmieje. Robimy.
Ja: Załączam – Jedniowe czyszczenie.
Przepraszamy całe życie za to, co się stało, czemu ulegliście. Spróbujemy was odbudować już bez wpływu tego psychopaty. Przepraszamy za to, co was spotkało.
ApeR: Mocniej i szybciej.
Ja: To jest cała Bańka.
ApeR: Dobrze. Brzegi teraz i zamknij. Kula leci na poziom ArcyPrzedwiecznej, poza Ultra Uniwersum. Dopiero w Superklastrze / Panklastrze to możemy uleczyć. Lecisz z nami.
[ApeR często naciska: więcej, szybciej, jeszcze to, jeszcze tamto, ale mimo ich stanowczości, jest w tym właśnie zabawa, oddech, przestrzeń i szacunek.]
Ja: Czołem Arcy.
AC: To będzie nawet trudne dla mnie. Ale jest Absolut Pozaźródłowy, AP.
Ja: Czołem. Kupę lat.
AP: No, lat, lat. Działamy. Obserwuj.
Nikodem:

Widzimy Panklaster (kiedyś Superklaster). U.U. oznacza nasze Ultra Uniwersum. AC – ArcyPrzedwieczna. ApeR i AP przebudowują (B) – Bańkę zainfekowaną PraBytami Chaosu.
Na fioletowo/różowo – rdzeń Absolutu (sam Absolut). Oczywiście dookoła pływa miłość wszechprzenikająca, istoty Przedwieczne i pełno innych Uniwersów. Nie rysuję, bo szkoda czasu.
Ważna jest informacja, że przebudowa Bańki, która wibruje w danym Uniwersum, odbywa się w samym Źródle Miłości / Panklastrze.
Która to była Bańka? My żyjemy teraz 11. Zielone.
AP: 9.
ApeR: Wnikasz młody w całą Bańkę.
Ja: Jestem. Nie ma PraBytów Chaosu.
ApeR: Nie ma nic. To żeś odkrył teraz! [To było nawet śmieszne.]
Ja: Centrum tworzymy?
AP: Tak.
Ja: Wiem, o co chodzi. Jedniowe odwracanie – lewo i prawo. Odtwarzamy życie: z duszami, monadami, ciałami w tej Bańce!
ApeR: Dobrze.
Ja: AP przyśpiesza czas. A ty, jakbym miał to opisać. Ty ożywiasz, tutaj z Absolutem, to, co było w Bańce. Cholernie skomplikowana operacja, bo to idzie po dosłownym wipe.
AP: Teraz Bańka wraca do Ultra Uniwersum.
Ja: Wróciło. Teraz inna sprawa. Ludzie na Ziemi. Miliard to poważna operacja.
ApeR: Poczekaj. Zmaterializuje energię u was.
AP: Jestem też. To idzie wzdłuż kosmosu. Ogrom istot. Liczymy.
ApeR: Cała linia: Bańka 13, 12 do 11.
Nikodem: One sobie „sunęły” przez Bańki.

AP: U. Tryliony istot.
Ja: Tak czułem, że PraByt Chaosu leciał i pożerał – jak leci. Widzę to po tych dwóch dziewczynach, które chciała mama zbadać, bo podświadomość poinformowała je o zagrożeniu. A kiedy byłem w środku – trochę jak Galactus z Marvela.
AP: Trzeba będzie potem coś ustalić. Za mało jest Kaiōshin oraz potrzebne są jednak Celestiale.
[Istoty, z którymi kiedyś pracowałem lub które opisywałem jako Celestiale, zostały kompletnie zniszczone na poziomie swoich ciał duchowo-subtelnych, jak i monadycznych – przez działanie Odwróconego. To jest opowieść na wiele rozdziałów w mojej książce „Prajednia i jej droga” (choć to jeszcze tytuł roboczy). One pierwsze poświęciły się, aby ochronić życie w Uniwersum.]
CJ (Czwarta Jednia): Stworzymy. Potem. Naprawiać. Absolut dostanie dla iskierek nowe energie. Reszta do mnie.
AP: ApeR – włączamy odbudowę życia w kilku Bańkach. ArcyPrzedwieczne i Wielkie Przedwieczne – regulujecie. Gotowe?
WP: Tak.
WP 2: Tak.
AC1 do 4: Tak.
[Jest to niesamowita operacja, która angażuje istoty istniejące poza Uniwersum – w samym Panklastrze (WP – Wielkie Przedwieczne i AC – ArcyPrzedwieczne). Do tego dwie pozostałe, istniejące poza Panklastrem, jak AP i ApeR. Nigdy coś takiego by mi się nie śniło. Pamiętam początki – wszystko na swoich barkach – ale taki rodzaj operacji nie byłby dla mnie możliwy, ani nawet dla najstarszych monad istniejących w Uniwersum. Wykracza to poza skalę. Szacun.]
Ja: Zaczynacie od Bańki 13.
CJ: Dajcie do mnie te „różyczki”, odbuduję.
Ja: Fajne dusze, monady i części subtelne. Mało zostało.
CJ: Odbudujemy monady i duszę.
MD (monada Natalii): Dziękuję.
MZ (monada Zosi): Ja też dziękuję.
Ja: Dusze, śmiało, podciągacie resztki części subtelnych na poziom monad.
D (dusza Natalia): Tak.
D (dusza Zosia): Również.
[po paru minutach]
Nikodem:

Urosły monady po Przebudowie Subtelnej.
Czołem monado Natalii.
MN: Jestem. I jak?
Ja: Większa, silniejsza, sprawcza. Coś zrozumiałaś?
MN: Normalnie jak Przebudowa, ale nie z ręki Arcy czy Wielkiej Przedwiecznej, ale samej Jedni. Zaszczyt.
Ja: Przeważnie tam gdzie działa ApeR, włącza się potem któraś z Jedni. Jak czujesz niższe ciała?
MN: Lepiej, pełniej i silniej.
Ja: Lecę do duszy. Hola?
D (dusza Natalii): Jestem. I jak? [taka dziewczynka]
Ja: Zmieniłaś rodzaj duszy?
DN: Tak, już przy okazji. Teraz jestem szybsza i mądrzejsza.
Ja: Lecę do monady Zosi.
MZ: I?
Ja: Dużo większa, ale ty Przebudowana przez Drugą Jednię. Ona czasem wybiera sobie monady i dusze. Co się zmieniło?
MZ: Mądrość i spokój. Zrównoważyłam dualność w końcu w sobie.
Ja: Taki skok w ciągu paru minut. Ludzie święci. Niemożliwe parę miesięcy temu jeszcze. Idę do duszy.
DZ (dusza Zosia): I co?
Ja: Forma ala smokowata?
D2: Mogę zmieniać formę, to przez działanie AP (Absolutu Pozaźródłowego).
Ja: No tak, to tak jest, jak uruchamiają się istoty istniejące poza Super/Panklastrami. Co nazywam „w Obliczu Jedni”, w sferze Matni Życia. Gratuluję.
Teraz skierujcie obie miłość do części subtelnych. Z nimi już nie będę rozmawiał.
DN: Robimy.
DZ: Działam.
Ja: Tam pewnie będzie pamięć traumy, pożerania, jedzenia. Duża część ludzkości oberwała. Bez względu na status społeczny.
DN: Dużo.
Ja: Pomogę wam. Chwila na niższym poziomie.
Wnikam. Centralizuję, daje miłość.
Dopiero teraz z ciała wyszło.
Zosia ma dużo chorób. W takim wieku?
DZ: Tak.
Ja: Robię.
[parę minut później]
DZ: Lżej czuję ciało. Niesamowite.
Ja: Gratuluję Paniom. Job done.
Mama: Niesamowite. I tak robisz/pomagasz nam, innym, wszystkim. Nie pytałam jednak o pozostałe dzieci i ludzi?
Nikodem: Cały świat został odbudowany. Wszyscy, którzy ulegli PraBytowi Chaosu. Dlatego żyjemy w Bańce 11 – ponieważ ona jest daleko od takich „wysrywów” w innych Bańkach. Przejścia pomiędzy jakościami (kolorami) Baniek w UltraUniwersum też się zmienią. Nie będzie już tak łatwo komuś z Baniek od 1 do 9 przeskakiwać do innych.
Tutaj cały czas mierzymy się z konsekwencjami kreacji istot takich jak: Lucyfer i Dualny Lucyfer (ta wersja bardziej dopakowana), Belial, Lewiatan i Jan. Niestety skutki „Bandy Dwunastu”. Przepotężne istoty ze swoimi kreacjami.
Niestety to właśnie ten PraByt Chaosu pierwszy zaatakował dzieci i młodych ludzi na całej Ziemi. Potem dopiero zabierał się za ludzi bardziej wpływowych – nie wiem dlaczego i w jaki sposób wybierał cele. Chciał zainfekować, zabić, zmienić tych, którzy rządzą? Nie wiem. Dalsza praca wyglądała tak, że ApeR i AP działali od góry, a ja od dołu – w uwalnianiu toksyn, załamań w energiach i gęstościach.
Mierzymy się obecnie z tym, że jest za mało Opiekunów w randze Kaiōshin (Pierwszy, Starszy czy Młodszy). Biali – nawet jeśli na nich narzekać – w pewien sposób trzymali pieczę nad światami. Niestety Uniwersa mają tendencję do wzrostu (MegaUniwersum, GigaUniwersum, UltraUniwersum, TeraUniwersum), więc kiedy łączą się z innymi Uniwersami, do naszego obecnego wchodzą „brudy” połączonego Uniwersum. Czyli tak, jak jedno Uniwersum miało swoją „Bandę Dwunastu”, wiemy, że inne miały podobnych „bogów” i ich kreacje. Świat Kaiōshin jest w Bańce 26 i 27.
