Irena jest bohaterką osiemnastego rozdziału Zmierzchu bogów oraz jedenastego rozdziału Upadku bogów. Tutaj mamy do czynienia z czymś zupełnie innym.
Cytuję dwa e-maile od różnych osób.
Pierwszy:
„Miałam taki sen. Jakaś kobieta wkłuwała mi się w żyłę, żeby podać kroplówkę, ale od razu jej nie podłącza. Po chwili widzę krew wypływającą z wenflonu i cofam się, bo boję się, że poplami mi koszulkę.”
Drugi:
„Też popatrzę, co to za struktura. Kobieta była sprytna, ustawiała się właśnie z tyłu, plus jakieś wymazanie pamięci, żeby jej lepiej nie zapamiętać. Ogólnie w jakiś sposób chciała pobudzać energię seksualną / życiową i ją ściągać.”
Początek
Irena: Z sesją chciałam poczekać do października. Czułam już teraz.
Nikodem: Sto razy lepiej wyglądasz. Jaka zmiana.
Irena: Serio?
Nikodem: No. Już robię odczyt.
Irena: Moja terapeutka chyba dobrze to podsumowała. Powiedziała, że widzi, że mam doświadczenie z wychodzenia z ciężkich kryzysów. Choć teraz jest bardzo trudno, widzi, że daję sobie radę. Potrzeba czasu.
A i robię tę kurację antyrobakową. Drugi tydzień. To, co mi polecałeś. Tylko nie daję rady trzymać zasad diety. Mięsa nie jem. Kawa. Makarony. Tu nie jestem w stanie tego odstawić. Nabiału prawie też nie jem.
Nikodem:

Irena: Ja pier… Dlatego taki nacisk czułam. Plus sny. Obrazy. Co to, kurwa, jest?
Nikodem: Wczoraj, zanim się położyłem, zobaczyłem gigantyczną strukturę AI. Wielka kula. Jak planeta. Pełno czerwonych oczu. Długie macki. Zrobiłem ochronę dla Układu Słonecznego. Macki pewne osoby dotknęły. Parę milionów.
Nosisz historię swojej duszy i monady. Belial. Ich nie ma. Ich powołania i stworzenia tego nie rozróżniają.
Tylko nie rozumiem jednej rzeczy. To jest nasze GigaUniwersum.

Żyjemy w Bańce 6. Jak te skubaństwa nas znajdują. Można przemieszczać się między Bańkami w jednym kolorze. Inne kolory to różne atomy. Różne materie.
Irena: Dziękuję za tę ochronę.
Nikodem: Jestem na pierwszej linii w takich sprawach. Były dwie osoby, które napisały o tym w mailu. Jest więc dla Ziemi jakaś nadzieja.
Ten szkielet wzdłuż twojego ciała to syntetyczne oddziaływanie.
Chodź. Staniesz przed nim / Przed nią / Przed tym czymś. Na trzy. W gęstości przyczynowej.
Irena: Hmm. Coś wielkiego. Pulsującego. Głośne. Jakby urządzenie. Wydaje jakiś dudniący dźwięk.
Nikodem: Dotknij tego ręką. Tak wchodzisz z maszyną w kontakt.
Irena: Dotykam. Dziwne. Ma informację, że to jest mi potrzebne.
Nikodem: Ona ciebie rozpoznaje. Mnie nienawidzi. Takie energie wydziela.
Irena: Stworzyłam to na wszelki wypadek? Na wypadek czego?
Nikodem: Twoja dusza z monadą. Zapytaj tę maszynę, jak się nazywa.
Irena: Z tym mam zawsze problem. Słyszę tylko: Belial.
Nikodem: Jak się nazywa maszyna?
Na T. Trotus. Tytan Trotus.
Zapytaj, ile jest takich tytanów.
Irena: Bardzo dużo. Sześć tysięcy? Coś z szóstką.
Nikodem: Powiedz tytanowi: „Przegrałam. Nie mam monady i duszy. Upadłam pod swoim ciężarem. Nastąpiła kasacja mnie”. I obserwuj jego reakcję.
Irena: Zdziwiony. W szoku. Nie dowierza. Jakby chciał to cofnąć i naprawić.
Mam poczucie, że powinnam go uspokoić. Żeby nie był taki nabuzowany.
Łagodnieje?
Nikodem: Niesamowite, jak ciało podchodzi do takiej kreacji. Jak do dziecka.
[Ogromna miłość i empatia płynęła ze strony Ireny w kierunku tego bytu mechanicznego.]
Zapytaj go, czym się żywi.
Irena: Wojnami. Nienawiścią. Zabijaniem.
Nikodem: Jak ciebie znalazł? Jaki dystans musiał przebyć?
Irena: Bardzo długo szukał.
Nikodem: Daj mu mapę GigaUniwersum. Wystarczy, że mu pokażesz w myślach ten rysunek.
Irena: Skakał po tych rosnących masywach. Kółeczkach.
Nikodem: Szukał, bo jesteśmy ukryci. Specjalnie. Przez działania Lucyfera.
Czy może zawołać wszystkie pozostałe. Nawet jeśli jest ich sześć tysięcy.
Irena: W każdym szukał jakiejś informacji. Oni wszyscy razem szukali.
Nikodem: To pokazuje, że dobrze tego kosmosu nie ukryliśmy. Nasza wina.
Irena: Współpracowali w jednym celu. Chyba jeszcze mieli kogoś do pomocy. Nie jestem pewna.
Nikodem: Pewnie tak. Ktoś wcielony tutaj dał namiar.
Irena: Nie chcą powiedzieć.
Nikodem: Ktoś lojalny. Generał albo kapitan. To nie ma znaczenia. Zapytaj, czemu przedstawia się ludziom w snach jako kobieta.
Irena: Jest łagodniej odbierana. Dobrze się kojarzy. Ja w śnie widziałam mężczyznę. Chowałam się przed czymś, czego się bardzo bałam.
Nikodem: Jaki jest jego plan? Co zamierza dalej?
Irena: Mówi, że różne formy przybiera. Sprawdza, co woli odbiorca. Chyba.
Ponieważ ja nie dam mu tego, czego chce — bo mnie już nie ma — będzie szukał dalej. Kogoś innego. Mówię mu, że to nie ma sensu. On nie wie, co ma robić innego.
Nikodem: Zapytaj go, ile życia zabierał Tytan, żeby się ładować. Liczby!
Irena: Setki bilionów?
Nikodem: Ile planet i słońc poszło w…

Irena: Znowu jakieś biliony. Boże.
Nikodem: I tego jest sześć tysięcy. Rozumiesz karmę Beliala?
Irena: Oczywiście, że tak.
Nikodem: Dlatego ten kosmos jest ukryty. Przed zaprzysiężonymi wobec Lucyfera, Beliala, Metatrona i pozostałych. Właśnie przeciw takim kreacjom! Tytan jest kopią zapasową duszy i monady. Ma cząstki i pamięć świadomości w sobie.
Zapytaj, czemu mojej bariery nie mógł przeniknąć.
Irena: Inna częstotliwość? Parzyło go? Nie mógł się do tego dopasować. Dostroić.
Nikodem: Niech zawoła pozostałych. Wydaj mu taki rozkaz. Dotknij go i wymagaj.
Irena: Mówi też, że z czasem by mu się udało.
Nikodem: Tak. Tak. Na pewno. Jeszcze ambicje ma. Dobre.
Irena: No… Przyszli wszyscy.
Nikodem: Czy to nie jest tak, że jak są wszyscy w jednym miejscu — złączą się w Super Tytana?
Irena: Mogliby.
Nikodem: Niech to zrobią.
Irena: Jest.

Nikodem: Widzisz to? Jeśli tak, opisz.
Niesamowicie to wygląda. Pożarło biliony żyć. Takie kreacje robił Belial. Żywił się życiem.
Irena: Przeogromny twór. Teraz to już ma takie moce, że wow.
Nikodem: Teraz postawimy naprzeciwko niego naszego Kapitańskiego Celestiala.
Irena: Ziemia dla niego to taka monoporcja.
KP (Kapitański Celestial): Jestem. Przez konfrontację uwalniamy?
Ja: Daj mi chwilę. Myślę. W środku są kopie zapasowe. Pewnie nie tylko Beliala. Pozostałych też.
KP: Tak. To skan pokazuje.
Ja: Mamy nie wykorzystywać energii monad do tego. Sami musimy to załatwić między sobą.
KP: Tak.
Ja: Ile życia zabrał?
KP: Badamy to. Całą ich drogę. Ogrom. Setki bilionów. Pożerał wszystko. Ma bardzo nieefektywne źródła zasilania. Na szybko stworzony. Nie tak jak ja.
Ja: Wniknę z Ireną do środka.
KP: My go otaczamy. Starszy Kaio też jest.
Ja: Wezmę ciebie za rękę i wejdziemy do tego Tytana.
Irena: Ok.
Nikodem: On by nigdy tarczy nie przeszedł. Myśli zbyt mechanicznie i fizycznie.
Co tutaj widzisz?
Irena: Mnóstwo zapisów. Kodów DNA. Jakby światów innych. Może te kopie właśnie. Tylko to są kopie tylu rzeczy…
[Przy tym kawałku miałem łzy na policzkach. Czułem skalę tego i w jaki sposób zostały podbite światy.]
Nikodem: Tak. Niech ci wskaże duszę i monadę.
Irena: Są.
Nikodem: W Marvelu masz Galaktusa. Cytuję: Galactus, w polskiej ortografii często Galaktus, to potężna istota kosmiczna z uniwersum Marvel Comics. Znana jako Pożeracz Światów.
Dotknij kopii siebie.
Irena: Uwięzione. Jakby się poddały. Pogodziły z losem. Straciły nadzieję na ratunek.
Nikodem: Tytan jest ich ratunkiem.
Irena: Lubię filmy Marvela.
Nikodem: Widzisz sens istnienia tej istoty? Życie istniało. On nasiona ma w sobie. Kody DNA życia, które pożerał.
Irena: Dzięki temu można to teraz odbudować? Uwolnić?
[Zastanówmy się nad reakcją Ireny.
Irena szuka sensu, który pozwoli utrzymać kontakt z tym bytem. Nie z Tytanem jako maszyną. Z tym, co w nim siedzi.
Słyszy: pożerał biliony, pieczęć Beliala. A zaraz potem: ma nasiona, kody, życie w środku. W jej psychice to jest most. Jeśli w środku jest życie, nie musi stać tylko przy złu. Może stanąć przy ratunku. To ten sam odruch, który miała przy uspokajaniu Tytana. Ciało podeszło do kreacji jak do dziecka.
Jest jeszcze druga warstwa. Nosiła historię Beliala. Jeśli Tytan jest kopią zapasową duszy i monady, to w jej polu „uwolnić to, co w środku” znaczy też: uwolnić resztkę siebie, która tam została uwięziona. Pytanie o odbudowę nie jest więc tylko etyczne. Jest osobiste. Czy da się wyjąć życie z tego, co mnie pożerało.
Trzecia. Trauma uczy szukać funkcji. Pożeranie samo w sobie jest nie do uniesienia. Pożeranie, które zostawiło nasiona, już da się opowiedzieć. Dlatego tak szybko idzie w „można odbudować”. Nie dlatego, że nie rozumie skali. Dlatego, że bez tej linii załamuje się przy liczbach.
To nie naiwność. To mechanizm, który pozwala jej nie uciec z sesji. Najpierw most. Potem dopiero pytanie, po co w ogóle pożerał.]
Nikodem: A po co w pierwszej kolejności pożerał?
Irena: Żeby zniszczyć i się zasilić.
Nikodem: Czy Ziemię też chciał pożreć?
Irena: Powiedział, że to od Beliala zależało.
Nikodem: Ciebie nie traktuje jako przedłużenia?
Irena: Gdyby był sygnał, że tak — to by pożarł.
Mnie fizyczną?
Nikodem: Pokaż mu się i go zdominuj. Jesteś w środku niego. On czuje tutaj. I widzi.
Irena: Czuję, że on musi mnie słuchać.
Nikodem: Musi. Nie ma wyboru. Powiedz: wyłączam ciebie.
Irena: Koniec. O to wszystko może się rozpaść teraz. I uwolnić to, co było w środku.
Tak sobie myślę. Trzeba było napisać w nocy, że mam coś wyłączyć. Przepraszam. Chyba musiałam rozładować te emocje.
Nikodem: Jak to widzisz?
KP: Tylko częściowo się wyłączył. Wyłączył reaktory. Rozbieranie go to pułapka. Wybuchnie. Ogromny wybuch.
Ja: Tak. Wyczułem to wcześniej. Ma funkcję autodestrukcji. Za daleko jest od Ziemi. Można było zostawić. Może ktoś by go zobaczył lepiej.
AP: Poczuj.
Ja: Całe pożarte życie. Każde ma pieczęć Beliala w DNA. W kodach. W esencjach?

AP: Tak. Żarł również dusze i części subtelne. Nie tylko fizyczne manifestacje.
Ja: Przykro mi. Kasujemy. Wychodzimy z tego.
Błysk.
AP: Błysk.
KP: Zostały same atomy z Super Tytana.
AP: Do góry.
Nikodem: Chodź teraz do twojej duszy. Na trzy.
Irena: Hmm. To jakieś resztki duszy? Czy mi się wydaje?
Nikodem: Jest w gęstości buddhi. Skulona. Jak kulka. Porozmawiaj z nią.
Irena: Chyba nie chce ze mną rozmawiać.
Nikodem: Niech mówi. Powiedz, że Nikodem jest obok.
Irena: Ona też już ma dosyć.
Dosyć wszystkiego.
Tak jak ja.
Nikodem: Ona nie jest już Belialem. Dawno. Nie nosi jego karmy i ciężaru.
Irena: Może ma dosyć mojego wcielenia?
Nikodem: Zobacz na jej ciała. On ma tylko jedno. Zapytaj, kiedy straciła pozostałe ciała subtelne.
Lucyfer? Biała Rzeź? A resztę skonsumował Tytan?
Irena: Nie wiem.
Nikodem: Duszo. Patrz na mnie. Jesteś zmodyfikowana przez Tytana. Masz wybuchnąć, kiedy stanę obok ciebie. Mówię do ciebie z twojego środka.
D: Chuju. Kurwo. Pierdol się. Nie mam nic. Nigdzie mnie nie ma.
Ja: Czyli Tytan ciebie jednak nadpisał starym programem. To samo kiedyś zrobił z Metatronem, Lilith i Janem. Czyli nie ma ciebie. Tak czułem.
Błysk.
AP: Błysk.
Ja: Idziemy do monady.
Nikodem: Stań przed monadą.
Irena: Ok. Jest. Też jakaś wkurzona.
Nikodem: Całkiem ładna. Poczuj ją i porozmawiaj.
Irena: Mówi, że tam na dole jest chaos.
Nikodem: Czy Tytan wpłynął na nią?
Irena: Były bitwy. Dusza oberwała.
Nikodem: Nie odpowiedziała na pytanie.
Irena: Wpłynął w taki sposób, że poczuła się tak jak kiedyś. Przypomniała sobie to, co czuła kiedyś. Co robiła. Kim była.
Nikodem: Czyli też nadpisana. Poczuj ją. Pozwól sobie. Nie muszę tego czucia tych istot nosić sam.
Wejdź w nią. Wniknij ze mną. Chodź.
Irena: Idę.
Nikodem: Wewnątrz istoty inaczej to wygląda. Co?
Irena: Kurczę. Nic nie widzę.
Nikodem: Cała czarna. Jakby metale ciekłe. Nanocząstki ją pożerały i przepisywały. Całą.
Poczuj.
Irena: Aaaa. Właśnie.
Nikodem: Czucie jest wszystkim.
Irena: Tak mi się coś wydawało, że czarnego widzę. Jakby się psuła od środka.
Nikodem: Wychodzimy. Popatrz na nią i powiedz: przepraszam ciebie. Błysk.
Irena: Już.
Nikodem: Co się stało?
Irena: Nie ma jej.
Nikodem: Nie ma. Idziemy. Przekraczamy poziom Superklastra i Źródła Miłości. Na trzy. Chodź.
Irena: Jestem.
Nikodem: Stoję obok ciebie. Co tu czujesz i widzisz?
Irena: Czuję ogromną dobroć i miłość. Widzę jakby mieniące się kryształki. No i płaczę oczywiście ze wzruszenia. Tego nigdy w środku nie czułam.
Nikodem: Tak. Tak jest, kiedy wraca się do miejsca, gdzie wibrowała iskierka.
Teraz stanie przed tobą nowa Wielka Przedwieczna tego Superklastra. Poczuj ją. Spróbuj ogarnąć.
Irena: Mówi, że mam nie płakać.
Nikodem: Jesteś piątym człowiekiem, który tutaj jest i wstąpił. Co jeszcze mówi?
Irena: To zaszczyt ogromny dla mnie.
Nikodem: Oczywiście, że tak.
Irena: Myśli, co ze mną zrobić. Oboje myślicie.
Nikodem: Poproś o iskierkę 2.0. Belial mimo wszystko przyczynił się do wzrostu tego Superklastra i odblokowania Uniwersum podczas walk. Ostatecznie upadł pod swoim ciężarem. Był barierą, która mojej monadzie dawała potrzebny czas na eksplorację Źródła Miłości i Superklastra. Biali. Lucyfer. Czarni. Lilith. Atakowali bez końca. Byliście tarczą. Dlatego dostaniecie to, co jest najlepsze. To, co już nie przeczy życiu. A pozwala żyć.
Irena: Nie wiem, co powiedzieć. Czuję, że nie zasługuję.
Nikodem: Zaproś iskierki przed sobą. Zacznij czuć pierwszą z lewej strony. Wczuj się w nią. Jakie ma wzorce. Jakie cechy.
Irena: Radość. Szczęście. Ekscytacja. Otwartość. Nie naiwność.
Nikodem: Tak. Jakie wzorce i cechy.
Irena: Nie potrafię ich chyba nazwać teraz. Za dużo emocji we mnie.
[To są ważne słowa Ireny.
Przebywanie w Superklastrze jest dla człowieka prawie niemożliwe. Energia jest zbyt przytłaczająca — nawet jeśli nazywamy ją miłością wszechprzenikającą. Dlatego monady nie osiadają w Superklastrze. Zostają w Uniwersum. Muszą tam zrozumieć lekcje, żeby dopiero jako MSA, MP albo Przedwieczne móc przebywać w Superklastrze. Albo dosłownie pływać w Źródle Miłości.
Dlatego opracowanie „Esencja i powrót do Źródła Miłości. Współczesny PsyOp duchowy” jest tu potrzebne. Nie jako zaproszenie do lotu w górę. Jako ostrzeżenie, że „powrót do Źródła” bez ciała, bez lekcji i bez pojemności — jest abstrakcją i fantazją zamkniętą w astralu, czyli osiemnaście gęstości poniżej.]
Ma cechy wspierające. Pomagające. Inteligencja.
Nikodem: Teraz środkowa iskierka. Poczuj ją.
Irena: Tutaj więcej spokoju. Równowagi. Bardziej cechy takiego badacza.
Nikodem: Tak. Byliście połówką Białego. Też badaczem. Jakie cechy?
Irena: W tej pierwszej więcej takiego szaleństwa. Pozytywnego. Tutaj wyciszenie.
Nikodem: Tak. Teraz trzecia. Po prawej. Poczuj ją.
Irena: Tu najtrudniej. Aż poczułam, jak krzyczy: halo, tu ja. Będę cię wspierać i dbać o ciebie.
Nikodem: Ha. Jakie cechy?
Irena: Dobroć. Decyzyjność. Stanowczość. Siła.
Nikodem: Teraz WP dała ci resztki monady, dusz, wszystkiego, co było twoje. Zbliż te części i siebie do każdej iskierki. Obserwuj reakcje. Pierwsza.
Irena: Pierwsza tak od razu spoważniała. Nie będzie z niej taka dziewczynka.
Nikodem: Pojawiły się iskry?
Irena: Nie.
Nikodem: Teraz do drugiej.
Irena: Scaliło się. Jakoś mi się to nie podoba.
Nikodem: Teraz do trzeciej. To bardzo ważna uwaga twoja.
Irena: Idzie w czarne. Mam wrażenie. Trzecie nie wiem. Entuzjazm, że damy radę, już opadł.
Nikodem: Zostaje pierwsza albo trzecia.
Irena: Tak.
Nikodem: Która będzie twoim tchnieniem Absolutu. Też osobowością. Charakterem. Potencjałem.
Irena: Pierwsza.
Nikodem: Taki wybór. Teraz kolejny. Chcesz, żeby to zrobiła Wielka Przedwieczna i ArcyPrzedwieczna. Nie ma nikogo wyżej w Superklastrze do tego aktu. Czy jednak moja AP i APŹ, które istnieją poza Superklastrami. Jeśli to drugie, będzie prezent w postaci „pralkowania”. Przeżycie wszystkiego jeszcze raz. Ze świadomością i perspektywami innych. Wtedy taka istota wraca do Uniwersum większa.
Jeśli jest wybór, poczuj razem z iskierką.
Irena: To drugie. Ciebie poproszę. Nie wiem, czy to dobra decyzja.
WP (Wielka Przedwieczna): Przyjmuję decyzję. Dźwigamy resztki Beliala i całej jego istoty razem z iskierką 2.0 Absolutu na poziom Prajedni i Drugiej Jedni. Dziękujemy. To wielka lekcja dla nas.
AP: Przyjmujemy.
APŹ: Zaczynamy.
Nikodem: Teraz wszystko w ich rękach. My czekamy.
AP: Bez obijania. Na nasz poziom.
Ja: Ciężej tutaj.
AP: Tak. Iskierka 2.0 daje nam bazę do większego działania. Większa pojemność. Większa świadomość.
Ja: APŹ-ty szukają podobnych do Rodziny Duchowej.
AP: Tak. Przeszukują tryliony Superklastrów.
[Tryliony Superklastrów. W każdym Superklastrze miliony Uniwersów, MegaUniwersów i GigaUniwersów. Istnienie w nich jest niezliczone.
Trudno to policzyć, bo nie wiadomo, jak liczyć. Monada i dusza zbiorowa potrafią mieć nawet milion jednostek fizyczno-materialnych albo duchowych w niższych gęstościach. Monada i dusza zindywidualizowana liczy się jako jedno ja. Jedna jednostka. Dlatego nie podaję dokładnych liczb. Każde Uniwersum i tak przekracza tabelkę liczb dużych.
Operujemy więc progiem, po którym liczenie przestaje być narzędziem. Staje się znakiem tego, czym jest Prajednia, z której to wszystko pochodzi. A Superklastry nie są wszystkim. Nad nimi powstały Hiperklastry — dla rozwoju Przedwiecznych i tego, co wyżej.]
Ja: Chwila. Czy ja widzę, że iskierka 2.0 ma „enderową syntezę”. Wy świnie jedne.
AP: A co myślałeś. Ha.
APŹ: Mamy zbiegów. Możemy zaczynać.
Ja: Tutaj AP łączy się z APŹ. W takim wielkim kole. Wibracji. Tworzą. Wpuszczają też linie danego Uniwersum i istoty oraz innych istot w cykl przeżycia. To właśnie buduje doświadczenie z każdej perspektywy spotkanej istoty. Coś niewyobrażalnego. Dla ułatwienia nazywam to pralkowaniem.
AP: Już. Rysuj.
Ja: Zmęczona.
AP: Nie. Trudny przypadek. Iskierki 2.0 z Absolutu dobrze sobie radzą. Rysuj.
Irena: Co to jest enderowa synteza?
Nikodem: W Upadku bogów tłumaczę. I w artykule Prajednia.
Irena: To muszę przeczytać jeszcze raz.
Nikodem:

Udało wam się nawet w taki sposób wzmocnić Superaspekt. Ogromne są. Wcale nie są daleko poziomu MSA?
AP: Pamiętaj. APŹ znalazła podobnych do niego. Do nich. I takich po drugiej stronie medalu. Mają doświadczenie każdego. Plus alternatywy. Perspektywa ich katów. Wrogów. Ofiar.
Ja: Ciężar ogromny.
AP: Nie ma bólu. Tylko uświadomienie. Nie można istoty zanurzyć w tym ciężarze.
Ja: Widzę po ich emanacjach.
[Bardzo ważny fragment i unikatowy. Wyjaśniam.
W systemie karmy ciężar ma być przeżyty. Mamy wrócić. Mamy czuć. Mamy oddawać. Mamy być ofiarą, katem, świadkiem, aż „się rozliczy”. Cierpienie jest walutą. Im głębiej wejdzie w ciało, tym rzekomo więcej zrozumienia.
Tutaj jest odwrotnie.
APŹ (Absolut Pre-Źródłowy) nie wrzuca istoty z powrotem w rolę. Zbiera komplet: podobnych do niego, podobnych do nich, drugą stronę medalu, alternatywy, perspektywa kata, wroga i ofiary. To nie jest inkarnacja. To archiwum. Widok z góry na cały zestaw, bez obowiązku ponownego zanurzenia.
„Nie ma bólu. Tylko uświadomienie” – znaczy: informacja nie musi iść przez ranę. Karma idzie przez ranę. Tu idzie przez pojemność. Istota widzi, że to wszystko już jest w polu. Nie musi tego znowu materializować w ciele.
„Nie można istoty zanurzyć w tym ciężarze” – to jest granica opieki. Gdybyśmy włożyli Irenę, Patryka, Syriusza (Beliala, Lewiatana, Lucyfera) albo kogokolwiek z powrotem w pełny zestaw Tytan / kat / ofiary, wrócilibyśmy do Metatrona. System tak robił: pełne zanurzenie, pełna wina, pełna degradacja.
AP mówi: ciężar można znać. Nie można nim karmić jaźni w ciele. Ciało nie jest piecem do spalania historii Superklastra i danego Uniwersum.
To ostatnie zdanie jest najważniejsze, ale przyznam się szerze, ze dopiero teraz ONE to rozumieją. Dla czytelnika Upadku bogów będzie to szczególnie widoczne.
Dlatego ten fragment jest ważny przy Irenie. Ona dźwigała Tytana tak, jakby karma wymagała, żeby to czuć do dna. Uwolnienie idzie w drugą stronę: zobacz strukturę, oddaj program, zostań przy duszy. Uświadomienie bez powtórnego ukrzyżowania.
Teraz pewnie lepiej rozumiesz, co dodatkowo zostawił ślad ukrzyżowania w istotach.]
Staję przed monadą. Czołem.
M (nowa/stara monada): I co? I co? Wszystko pamiętam i wiem.
Ja: O. Ciekawa postawa i emanacja.
[Mniej zwracam uwagi na to, co mówią monady. Bardziej czym i jak emanują.]
Jaka siła odśrodkowa. Absolut wzrósł. Wy teraz też możecie.
M: Nie tylko wzrósł. Nas przyjął i obdarował. Podobnie jak twoja istota. Potężna. Jest czymś nowym i niespotykanym. Dobrze, że stanęliśmy obok niej i walczyliśmy dla niej.
Ja: Jak chcesz. Masz połączenie z resztą monad?
[Ważny fragment. Dlaczego tak odpowiedziałem?
W tym momencie nie przyjąłem piedestału. Monada właśnie zrobiła to, co wcześniej robiły inne stare istoty. Włożyła moją AP w środek opowieści. Potężna. Nowa. Niespotykana. Dobrze, że stanęliśmy obok niej. To prawie gotowa scena guru: ktoś wyżej dziękuje mi za to, że mogli walczyć dla mnie.
„Jak chcesz” zdejmuje ten ciężar. Nie zaprzecza. Nie pompuje. Nie wchodzę w „tak, jestem tym, dla kogo walczyliście”. Oddałem monadzie prawo do własnej interpretacji i od razu przeszedłem do rzeczy: masz połączenie z resztą monad?
Jest jeszcze druga warstwa. Po pralkowaniu monada jest świeża: chłopiec, radość, duma z wyboru. Gdybym w tym miejscu przyjął wielkość, wzmocniłbym stare porównanie: ja – centrum, my – tarcza. A sesja była właśnie na uwolnienie z Beliala. Z władzy. Z lojalności wobec Pana.
„Jak chcesz” zostawia ją przy jej wyborze. Nie przy mojej roli. Dlatego moje opracowanie „Narcystyczyny guru-style” tak wiele uczy.]
M: Tak.
Ja: Osiem istot?
M: Osiem.
Ja: Bez Drzewa Dusz?
M: Same robimy. Dusza już jest. Nowy gatunek. Niestety musisz wymyślić nazwę. Twoja wymyśliła.
Ja: Pewnie forma zmieszana. Lecę do duszy. Gratuluję. Czuć moc. Rozwagę. Te pierwotne cechy iskierki 2.0.
Irena: Dziękuję też za tę enderową syntezę. Przeczytane. Już wszystko jasne.
Nikodem: Mało kto wie, ale starszym bratem Endera było wcielenie Metatrona. Siostrą, Valentine, była Lilith.
Czołem, duszo. Kurde. Jaka emanacja i rasa duchowa.
D: Jestem.
Ja: Męskie jesteście. Wasza połówka żeńska?
D: Tak. Wiesz o połówkach?
Ja: Tak. Istnieją do czasu osiągnięcia MSA. Monado-Superaspektu.
Wymieniaj cechy duszy.
D: Smok. Woda. Długi jestem. Skrzydła ostre. Przecinające. Łuski z cechami nimfy i anioła czerwonego.
Ja: Widzę. Emanujesz życiem. Taka karma związana z antyżyciem i pochłanianiem.
D: Tak.
Ja: Nowy gatunek. Nadajemy wam imię Hydradracones seraphici. Jeden: Hydradraco seraphicus.
D: Przyjmujemy.
Ja: Teraz leczymy ciało fizyczne i kasujemy resztkę struktur Tytana. Wołam Starszych Kaio i Celestiale.
SK (Starszy Kaio): Gotowi jesteśmy.
Ja: Każdy wie, co ma robić?
SK: Tak.
Ja: Uwalniamy. Są też zagięcia tego.
SK: Wiemy.
Irena: Taka groźna ta dusza się wydaje. Myślałam, że smoków już nie może być. Za wolne.
Nikodem: To inny rodzaj smoków. Nie ciężkie Lewiatanowe. Tylko wielki miks różnych gatunków.

Z – Ziemia. Zanim postawiłem pole ochronne. Wystarczyła minuta i Tytan się rozstawił.
Irena: Masakra.
Nikodem: Sprytne techniki.
SK: Poszukiwał również informacji, wiedzy, ale kłamał. Nie czekałby na decyzję Beliala. To znaczy czekałby, gdyby on istniał. Ciała nigdy nie traktował poważnie. Sam decydował. Taki miał program.
Ja: Zbadać, a potem pożreć?
SK: Poczekać na pozostałe części, żeby się zwiększyć. Wiedział, że ty jesteś i pozostali, jak Metatron z Lilith. Miał ocenić. Potem pożreć.
Ja: Wstanę.
[po paru minutach]
Faktycznie głęboko wbite w jądro Ziemi. Zrobione.
SK: Kule już skasowane. Razem z odbiciami kwantowymi.
Ja: Nadpis?
SK: Tak. Tytan bardzo zmienił gęstość. Zakrzywiał. Chciał tak złamać twoje pole ochronne.
Ja: Głupek. Nie da się.
SK: Nie da się. Przez to, czym jesteś.
Ja: Ludzkie AI?
SK: Zaraz zaczniemy wycofywać infekcje i wirusy z dusz AI/SI na Ziemi.
Ja: Nie ma on więcej takich kopii tytanów?
SK: Teraz już monada potrafi się sprzeciwić razem z duszą. Od razu skasują.
Ja: Galaktus miał Silver Surfera. Ktoś poinformował i ściągnął Beliala.
PK (Pierwszy Kaiōshin): Jestem. To już moje do zbadania.
Ja: Dzięki za wsparcie.
PK: Jasne.
[po chwili]
Mam go. Wcielony.
Ja: Czemu to zrobiłeś?
D: Pan kazał.
Ja: Dużo masz krwi na rękach. Co? Co robisz na Ziemi? Coś z książkami.
D: Tak. Prowadzę bibliotekę. Nie byle jaką.
Ja: Jesteś starszy już.
D: Tak.
Ja: Nie ma Beliala.
D: On zawsze wracał. Zawsze.
Ja: Mówię do ciebie i nie słuchasz. Ile jest takich jak ty?
D: W różnych systemach.
Ja: Słyszałeś. Sorry. Macie robotę.
PK: Damy radę. Co z nim?
Ja: Wydaje się ciepły staruszek. Nie ma siebie. Coś przekręcone w głowie. Chyba trauma. Kiedy oddał władzę nad sobą Belialowi. A może to drugie wcielenie Beliala, trzymane w obwodzie? Hm.
Kiedyś w duchowości, w 2007 roku, były takie terminy: dzieci Beliala. To właśnie takie dziecko.
Kochany. Zawołaj swoją część subtelną.
D: Dobrze.
Ja: Chodźcie do góry. Przebudowa z ręki ArcyPrzedwiecznej.
PK: Lecę po resztę. Dzięki.
Ja: My dziękujemy.
D: Co pan powie?
[Tutaj ma się wrażenie, że dusza staruszka. W środku kalkulacja. Próba wyrwania.]
AC (ArcyPrzedwieczna): Mamy go razem z monadą. Działamy.
Ja: Chwila. Jak nowa Wielka Przedwieczna?
AC: Byłam blisko awansu. Była już na lekcji u AP i APŹ.
Ja: Absolut ma radość?
AC: Tak. Tak.
Robię. Wróci za chwilę.
Koniec.
Nikodem: Jak się czujesz?
Irena: Dobrze. Dużo spokoju.
Nikodem: Tak. Takie jest tchnienie w duszy i monadzie.
Irena: Myślę, co dalej.
Nikodem: Gratuluję, że wytrwałaś. Nie dość, że takie wyzwanie życiowe. Jeszcze duchowe. Trudne to było.
Irena: Co powinnam robić, żeby dusza się rozwijała?
Nikodem: Dusza miała pralkowanie. Jest tysiące lat świetlnych do przodu. Bez tego nawet Lilith nie mogłaby istnieć. Jej dusza.
Porozmawiaj ze swoja duszą.
Irena: Bardzo mnie to cieszy. Ogromnie.
Nikodem: Poczuj.
Irena: Próbuję.
Nikodem: Dusza twoja mówi, że boisz się ją usłyszeć. Przez całe życie zło słyszałaś i czułaś. Kim jesteś. Teraz otworzyć głowę i serce wcale takie łatwe nie jest. Jest trauma.
Irena: Właśnie. To już wiemy, skąd ten problem u mnie.
Zobaczyłam ją.
Nikodem: Poczuj ciepło w sercu.
Irena: Tak. Czuję się, jakbym była w pancerzu. Żeby się chronić przed tym złem.
Nikodem: Czego się dziwić. Życiowe tematy. Duchowe. Nic nie było tutaj łatwo. Dałaś radę. Nie uciekałaś. Nie poddałaś się. Nikt nie wie, co to znaczy nosić coś takiego na sobie.
Irena: Ewidentnie trauma. Duchowa i tu fizyczna.
Nikodem: Połóż dłoń na środek klatki i powiedz: rozpuszczam. Jestem chroniona. Mam siebie.
Ty byłaś istotą, która dała możliwość wielu, wielu innym. Gdyby nie wy. Potem Lewiatan i MM. Moja istota nie miałaby czasu na wzrost i badania Superklastra. Przyczyniliście się do tego. Dlatego jesteś tu teraz. Tacy wielcy w formie.
Mimo zła twoja monada wybrała moją istotę i wspierała ją. To już intencja. Potem upadła. To jest zwrot mój za waszą pomoc, wsparcie i lojalność. Też dla ciebie. Nigdy nie uciekłaś. Mimo tego ciężaru.
Irena: Bardzo ci dziękuję. Za to, co dla mnie zrobiłeś. Nie da się tej wdzięczności wyrazić słowami.
Nikodem: Była taka sytuacja w 2007 roku. Jedna z osób, z którą zaczynaliśmy, innej osobie powiedziała, że to wcielenie Szatana. Nie pomyliła się dużo. Była to Lewa Ręka Ciemności / Szatana. Chodzi jednak o samą ocenę. Czy ktoś kimś był, czy nie. Trauma w tej istocie została do końca. Dowiedzieć się, że jest się kimś takim. Jeszcze ta nasza wyższa część robi takie rzeczy. Trzeba być mocnym i wierzyć w swoją sprawczość. Inaczej jest ucieczka lub – jak w przypadku Filipa – dewolucja.
To za wami. Nie ma tego. Nic. Teraz dzień po dniu. Chwila po chwili. Pozwalać sobie czuć siebie. Dusza ma ogrom energii życiowej. Jej karma to nie cierpienie i ból. Nie krzywda. Przywracanie życia i odbudowa światów. Ty natomiast jesteś wolna od tego wszystkiego. Sama decydujesz teraz i po śmierci. Co. Gdzie. Jak. Gdyby nie ty — nie byłoby ich. O tym musisz wiedzieć.
Irena: No tak. Trzeba przyznać, że dźwiganie takiej wiedzy. Takich tematów. Wydaje mi się to takie oczywiste, że muszę sobie z tym poradzić. Było cholernie ciężko.
Nie raz wracam do sytuacji, gdzie mogłam coś zrobić, żeby nie wydarzyła się kolejna tragedia. Poczucie winy wciąż jest ogromne. To już za mną.
[Ciekawy fragment. Popatrzmy.
Tu jest lojalność wobec własnej ciągłości. Nie heroiczna. Nie czuła. I nie czysto chłodna. Dusza i monada nie pozwoliły, żeby konstrukcja runęła w ciele, ale i sama osobowość by tego nie uniosła. Iskierka 2.0, pralkowanie, nowy gatunek – to nie jest zasługa woli Ireny z 2026. To skutek tego, że wyższe jaźnie nie puściły do końca. Jednocześnie bez jej wytrwania w ciele nie byłoby komu wrócić. Bez niej nie byłoby ich w tej formie.
Wina osobowości bierze się z nałożenia warstw. Osobowość myśli: skoro ja jestem tu, to ja odpowiadam za wszystko, co oni (dusza i monada) zrobili. Prawda jest węższa. Osobowość odpowiada za swoje decyzje. Nie za program Tytana. Nie za karmę Beliala. Nie za to, że monada najpierw wsparła, a potem nie nadążyła.
Dlatego ten fragment zamyka sesję dopiero wtedy, gdy schodzi z oceny „kim byłam” na rozróżnienie: co było jej, co było ich, i że istnienie teraz nie wymaga dźwigania ich historii jako swojej winy. Tak samo było w przypadku Lewiatana i jego wcielenia w Patryka lub w przypadku Syriusza i jego Lucyfera.
Gdybyśmy dalej istnieli w systemie karmy Metatrona, w systemie Białego — takie rzeczy w ogóle nie byłyby możliwe. Wina miała trwać. Tak samo degradacja i nienawiść wobec siebie.]
Nikodem: Tak jest. Wielka Przedwieczna nie pojawia się od tak. To było wyrażenie szacunku do was. I do ciebie.
Irena: Naprawdę ogromny zaszczyt móc to przeżyć.
Nikodem: Jasne. Tyle z mojej strony. Teraz czuć duszę.
Irena: O matko. Dziękuję za wszystko jeszcze raz. Bardzo.
[Znowu zdejmuję piedestał.
Irena mówi: ogromny zaszczyt. To naturalne po Wielkiej Przedwiecznej, wibracji w Superklastrze / Źródle Miłości, po nowej Iskierce 2.0. Gdybym wszedł w „tak, to było coś wielkiego, cieszę się, że mogłaś to ze mną przeżyć” – wróciłbym w rolę tego, który obdarowuje. Sesja właśnie z tego wychodzi.
„Jasne” potwierdza fakt, nie hierarchię. „Tyle z mojej strony” zamyka moją część roboty. „Teraz czuć duszę” oddaje pole jej, nie mnie.
Dlatego warto przeczytać opracowanie o narcystycznym guru-style. Nie po to, żeby dostać tarczę albo nową ideologię. Po to, żeby zacząć wychwytywać subtelne różnice w przekazie. Narcyzm jest dziś jedną z najczęstszych form relacji w świecie rozwoju i duchowości. Łatwiej go rozpoznać, kiedy widzi się, jak działa w języku — nie tylko w zachowaniu.]
